Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie?

17.03.11, 11:46
W naszej rodzinie jest małżeństwo, które ma 2 dzieci. Jest to 2 chłopaków, bliźniaki, obecnie mają po 21 lat. Jak chłopcy byli młodsi, mieli po te 10-15 lat, zawsze podziwiałam ich, że sa bardzo dobrze wychowani. Nigdy nie zabierali zdania bez pytania, nie wciskali się do stołu, rodzice zwracali im uwagę, że maja mówić "dzień dobry", do tego weseli, uśmiechnięci.
Piotr ma niedosłuch na jedno ucho, ale poza tym jest silny, wysportowany. Nauka idzie mu słabo, maturę zdal na 3, całe liceum obaj brali korepetycje. Paweł jest w pełni zdrowy, bardziej wyszczekany, lepiej się uczy, jest zdolniejszy ale mniej wysportowany.
Poszli po maturze na studia, kierunek wspólny, po roku rzucili bo za ciężko, prawda była taka że to Piotr nie dawal rady, ale zrezygnowali obaj. W zeszłym roku poszli na inny kierunek na uniwersytet, miało być łatwiej, też na jeden kierunek, właśnie się okazało że znowu rzucili bo za trudno. Niestety znowu to Piotr nie dawał rady, oficjalna wersja brzmi, że obojgu było za ciężko.
Piotr miał spore sukcesy w tenisie, Paweł byl słaby, nie lubił tego, musieli obaj z tenisa zrezygnować.
Ponieważ rok akademicki zakończyli obecnie, tj w marcu, od października chcą zacząć kolejne studia. Przez te pół roku będą siedzieć w domu.
Ostatnio rodzice bliźniaków przyszli sie trochę tak wytłumaczyć, pożalić. Zaczęli od tego, że musza teraz coś chłopakom wymyślać, żeby się nie nudzili, no bo siedzą w domu. Rodziców stać, żeby oni nie pracowali. Zapytałam jednak, dlaczego nie pośla ich do pracy? Jakiejkolwiek, w sklepie w galerii, po to żeby spróbowali tego dorosłego życia, nabrali wiary we własne siły. Odpowiedź była taka, że Piotr nie przejdzie badań, to i Paweł nie będzie pracował. Paranoja! I tak ze wszystkim. Zapytałam, dlaczego Piotr nie pójdzie na AWF, jest w tym dobry, a Paweł na inny kierunek zgodnie z zainteresowaniami? Odpowiedzieli, ze nie mam bliźniaków to się nie znam, ich nie można rozdzielać. Doszło do tego, że spytałam "a jak jeden znajdzie dziewczynę?" to odpowiedzieli, że "drugi chyba nie będzie im w niczym przeszkadzał? Albo, że będą musieli szukać sióstr.....
Dziwią mnie sami chłopcy, że nie mają ciągu do wolności, do dorosłości, do próbowania własnych sił. Nigdy nie przechodzili buntu. Myśle, że to dlatego, że rodzice zawsze ich przekupiali, wiedzieli że jak się zbuntują to stracą kasę, zabawki, przywileje.
Czy takie wychowanie bliźniąt jest ok? Jakie byłoby Wasze stanowisko wobec rodziców, którzy przyszliby do Was porozmawiać i wyszedłby ten temat?
    • filipianka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 11:52
      często błąd wychowawczy, nie traktowanie swoich (urodzonych w tym samy,m dniu z jednej ciąży) dzieci jak dwie niezależne i różne osoby a mówienie o nich `bliźniaki` zamiast po imionach, kupowanie takich samych ubrań i zabawek, zapisywanie na takie same zajęcia, taka sama szkoła i pewnie żony to najlepsze by były bliźniaczki, żeby żaden nie był poszkodowany i nie czuł się gorszy
    • atowlasnieja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 11:52
      To chore. Chyba że oni są bliźniętami syjamskimi ;/
    • jowita771 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 11:54
      Błąd w wychowaniu. Tym rodzicom nigdy nie przyszło do głowy, że bliźnięta to nie są dwie połówki człowieka? To dwie osobne osoby, które mogą i powinny funkcjonować oddzielnie. Znam takie bliźniaczki dobrze po pięćdziesiątce. Wyglądają jednakowo, ubrane, uczesane identycznie. Zawsze chodzą wszędzie razem. Obie jednakowo zgorzkniałe i niezadowolone z życia. Przykro patrzeć.
    • ga-ti Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 11:55
      Koleżanka ma bliźniaczki (w wieku mojego syna), od ich urodzenia podkreślała ich "różność", indywidualne cechy, inne charaktery, upodobania, zainteresowania. Mimo, że dziewczynki są bardzo ze sobą związane, każda jest inna i ma "pozwolenie" na tę inność. Koleżanka nawet nie ubierała dziewczynek bardzo identycznie, dawała im wybór.
      Mądra dziewczyna z tej mojej koleżanki, bo przecież kusi aby takie maluchy były jednakowe tongue_out

      Inna koleżanka z bliźniakami wręcz pilnuje, żeby nazywać dzieci po imieniu i traktować "pojedynczo", a nie określać zbiorowo jako "bliźniaki".

      Współczuję przyszłym dziewczynom, narzeczonym, żonom "Twoich bliźniaków". i im trochę też.
    • aurita Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 11:56
      sadze, ze opowiadasz bajke
      • majenkir Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 12:58
        aurita napisała:
        > sadze, ze opowiadasz bajke


        Niekoniecznie. Sama znalam takie blizniaczki (teraz juz pod 40-tke) - zawsze razem, zawsze tak samo ubrane, jak szly to zawsze TA SAMA NOGA! big_grin
        Jedna nawet za maz wyszla i zaciazyla, ale szybko pogonila pana (albo ten sam sie zwinal) i wszystko wrocilo do normy wink.
        • halapta Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 21:24
          zawsze razem, zawsze tak samo ubrane, jak szly to zawsze TA SAMA NOGA!

          To jak Kossakówny (Maria i Magdalena), a one przecież bliźniaczkami nie były.
      • forumowiczka.to.ja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:14
        aurita napisała:

        > sadze, ze opowiadasz bajke

        No coś Ty, po co miałabym to robić? Wszystko co napisałam jest prawdą, z życia wziętą....niestety.
    • gorzatax Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 12:01
      forumowiczka.to.ja napisała:

      > W naszej rodzinie jest małżeństwo, które ma 2 dzieci. Jest to 2 chłopaków, bliź
      > niaki, obecnie mają po 21 lat. ...
      > Piotr ma niedosłuch na jedno ucho, ale poza tym jest silny, wysportowany. Nauka
      > idzie mu słabo, maturę zdal na 3,

      Niby nie na temat, ale ...

      Skoro mają po 21 lat, nie mogli zdać matury na 3, ani na żadna inną ocenę. Krótko mówiąc - moim zdaniem raczej literatura, nie fakty. Ale kto broni pofantazjować?
      • forumowiczka.to.ja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:15
        Dobra, tutaj przyfantazjowalam. Wiem, ze zdal prawie prawie. Nie spytałam o oceny.
    • czarnaalineczka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 12:08
      > W naszej rodzinie jest małżeństwo, które ma 2 dzieci. Jest to 2 chłopaków, bliź
      > niaki, obecnie mają po 21 lat.
      i

      > Piotr ma niedosłuch na jedno ucho, ale poza tym jest silny, wysportowany. Nauka
      > idzie mu słabo, maturę zdal na 3, całe liceum obaj brali korepetycje.

      na nowej maturze sa oceny ???
      • czarnaalineczka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 12:10
        o juz ktos to wczesnije zauwazyl smile

        ps dziwne masz podejscie skoro uwazasz ze dobre wychowanie polega na tym zeby 15 laterk sie nie odzywal bez pytania
        • anek130 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 12:33
          właśnie to samo chciałam napisać. Biedne te chłopaki.

          Ania
    • dynema Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:03
      > idzie mu słabo, maturę zdal na 3,

      Pech. To Cie wydalo....wink
      • forumowiczka.to.ja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:21
        dynema napisał:

        > > idzie mu słabo, maturę zdal na 3,
        >
        > Pech. To Cie wydalo....wink

        Nic mnie nie wydało. Wiedziałam, że maturę zdał ledwo ledwo, nie zadzwonię przecież do jego mamy i nie zapytam jak zdał maturę. Za moich czasów były oceny. Nie wiedziałam, że to sie zmieniło. Mogłam napisać, że ledwo zdał, nie napisałam. Mimo to, historia jest prawdziwa.
        • filipianka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:25
          jakbyś rzuciła jakimiś punktami czy procentami to pewnie większość (ci co zdali na oceny, a ich dzieci są jeszcze w przedszkolu/podstawówce) by nie zrozumiała
      • bi_scotti Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:22
        Jesli historia prawdziwa (aczkolwiek mocno podejrzana), to procz rodzicow zawalila szkola. W mojej okolicy ZAWSZE sie rodziela bliznieta w szkole, nawet jesli ktores ma problemy zdrowotne wlasnie dlatego zeby pozwolic dzieciom rozwijac sie niezaleznie, samodzielnie budowac swoje zycie socjalne i nie konkurowac ze soba. Trudno mi zrozumiec dlaczego problem pojawia sie teraz gdy faceci sa dorosli - w normalnych ukladach, sensowni wychowawcy powinni byli zobaczyc, ze cos jest nie tak juz na etapie II-III klasy podstawowki i wtedy gadac z rodzicami.
        • an_ia5 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:28
          jasne,ze historia prawdziwa,bo sama mam po sąsiedzku takie bliźnięta
        • forumowiczka.to.ja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:53
          Jeżeli widać, że dzieci sa zadbane, rodzice troskliwi itp, to szkoła raczej nie ingeruje, przynajmniej ja o takich przypadkach ingerencji w wychowanie bliźniąt nie słyszałam.
          Być może rozmowy jakieś były, ale o tym wiedzą tylko rodzice.
          Problem...mam wrażenie że problem to się dopiero pojawi, jak jeden z nich się zakocha. Wtedy może być rewolucja. Póki co to nie jest problem, przynajmniej nie dla nich. To tylko moje podparcie się Waszym zdaniem "w razie czego".
          Dodam, że jednym z argumentów za nie puszczaniem ich do pracy było, że jak poczują swoje pieniadze to mogą przestać się liczyć z ich zdaniem. Ja wiem, że czasy są trudne, narkotyki, towarzystwo, ale taki klosz to już chyba przesada....
        • mruwa9 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 18:08
          bi_scotti napisała:

          > Jesli historia prawdziwa (aczkolwiek mocno podejrzana), to procz rodzicow zawal
          > ila szkola. W mojej okolicy ZAWSZE sie rodziela bliznieta w szkole,

          Rownie debilne, jak sama powyzej opisywana historia. Co to znaczy, ze ZAWSZE rozdziela sie bliznieta?Na poziomie podstawowki czy szkoly sredniej? Szkole srednia mlodziez wybiera sobie sama i jesli spelnia kryteria przyjecia do np. klasy o okreslonym profilu (jesli np. taka klasa jest tylko jedna w miescie) to silowe rozdzielenie rodzenstwa w takim przypadku jest ordynarna dyskryminacja. Rozdzielanie blizniakow w podstawowce jest jeszcze glupsze, nie tylko z punktu widzenia logistyki odprowadzania i odbierania dzieci ze szkoly, jesli zaczynaja i koncza lekcje o roznych porach , ale jest po prostu okrutne wobec samydch dzieci. Bo relacje miedzy blizniakami sa bardzo szczegolne, ale jesli rodzina jest normalna, to blizniaki same dojrzewaja do "rozwodu" w swoim czasie. Ale to rola rodziny, szkole nic do tego.
          • bi_scotti Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 18:26
            Klasy sa rownolegle, rzadko ktora szkola ma tylko jedna klase tego samego rocznika (mieszkam w duzej aglomeracji) - znam setki szkol w mojej okolicy i w zadnej sie z takim rozwiazaniem nie spotkalam a tzw. "wiejskie" szkoly maja uczniow dowozonych z wielu miejscowosci wiec tez jest najczesciej wiecej niz jedna klasa; dzieci z zalozenia rozdziela sie co roku przez wiekszosc klas szkoly podstawowej zeby nawiazywaly kontakty ze wszystkimi dziecmi - takie zalozenia wychowawcze, sprawdzaja sie lepiej niz OK. Dotyczy to tez blizniat. W szkole sredniej kazdy student idzie i tak wlasnym torem wiec nie ma nawet powodu specjalnie ingerowac w rozdzial, bo szanse, ze beda brac ten sam kredyt w tym samym czasie sa niewielkie, a jesli nawet tak sie zdarzy to maximum jeden czy dwa kredyty - i tak wiekszosc zajec beda miec oddzielnie.
            Jeszcze moze cos o zalozeniach wychowawczych: idea jest prosta - kazdy maly obywatel jest jednostka indywidualna i samodzielna, nie wystepuje w dwoch osobach smile Dlatego kazdemu "nalezy sie" jego wlasna droga szkolna, jego wlasne, samodzielne doswiadczenia niezalezne od doswiadczen brata czy siostry. To sie naprawde sprawdza w praktyce.

            I przyznam, ze okreslenie "debilne" odbieram jako zupelnie niepotrzebna agresje ale moze to tylko wynika z natury komunikacji na forum.
            • mruwa9 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 18:36
              No, ja tez sie nie spotkalam z sytuacja przymusowego rozdzielania blizniakow w szkole. Dobrowolnie - ok, ale przymus jest zupelnie absurdalnym pomyslem represjonowania dzieci, ktory niczemu dobremu w gruncie rzeczy nie sluzy.
          • nanuk24 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 21:46
            blizniakow w podstawowce jest jeszcze glupsze, nie tylko z punktu wid
            > zenia logistyki odprowadzania i odbierania dzieci ze szkoly, jesli zaczynaja i
            > koncza lekcje o roznych porach

            O odprowadzanie i przyprowadzanie troszczy sie szkola(autobusy szkolne, ktore podjezdzaja pod drzwi domu)
        • mathiola wiem, że 17.03.11, 22:00
          ZALECA się rozdzielanie bliźniąt, ale że ZAWSZE to chyba raczej nie smile
          Akurat ja nie pozwoliłabym na rozdzielenie, przynajmniej na początku, bo wiem, że razem będzie im łatwiej zaadaptować się do nowej sytuacji.
          To jest ich plus - że są razem i żadne nie będzie ryczeć po kątach, że mamusia zostawiła je w obcym miejscu. Bo mają siebie a rezolutna siostra zaopiekuje się rozmemłanym bratem wink
          Potem to już jak będą chciały. Na razie przed nami zerówka.
          • mruwa9 Re: wiem, że 18.03.11, 00:21
            rozdzielic bliznieta w podstawowce to jak amputowac reke. Serio. Relacje miedzy blizniakami sa bardzo szczegolne, w koncu jest sie ze soba bardzo blisko od samego poczatku. Ale w normalnych warunkach blizniaki wczesniej czy pozniej biora rozwod i zdobywaja swiat na wlasny rachunek. bez przymusu rozdzielania do roznych klas. Blizniaki z tego watku to jakis totalnie zwichrowany przypadek i nie ma znaczenia, ze to sa blizniaki, nie wyobrazam sobie, zeby doroslemu, badz co badz, czlowiekowi, mamusia pozwalala lub nie pozwalala isc do pracy, czy wybierala szkole. W tej rodzinie kogos porzadnie pieprznelo w leb, a ze dotyczy to blizniakow, to czysty zbieg okolicznosci.
            • bi_scotti Re: wiem, że 18.03.11, 00:27
              Przyjmijmy, ze co kraj to obyczaj - u nas sie bliznieta (a ostatnio spotkalam rodzine z trojaczkami w podobnej sytuacji) rodziela od JK (4 lata) i to dziala - dzieci rosna, rozwijaja sie, maja sie dobrze, iles tam juz pokolen tak wlasnie. W PL dziala to wszystko inaczej i OK, widac tak ma byc. Aczkolwiek przyklad inicjujacy ten watek (jesli prawdziwy!!!) w moich rejonach po prostu nie moglby zaistniec, bo szkola ingerowalaby bardzo wczesnie. Taki life smile
              • mruwa9 Re: wiem, że 18.03.11, 00:46
                tylko takie dzialanie , jakie opisujesz, przypomina, wypisz, wymaluyj, aktywnosc polskiego sanepidu - byc bardziej papieskim od samego papieza.
                W normalnych realiach , w normalnej rodzinie, nierozdzielanie blizniat nikomu krzywdy ani szkody nie wyrzadzi, a przymusowe rozdzielanie jest sytuacja sztuczna, nienaturalna, czasem okrutna, a w dodatku niepotrzebna. Blizniaki nie maja problemu z obecnoscia swojego brata/siostry w tej samej klasie/lawce, to otoczenie ma problem z dostrzeganiem indywidualizmu kazdego z blizniat, tylko dlaczego za bledy i ulomnosc otoczenia placic maja blizniaki? To nie ich wina, ze otoczenie traktuje je z serii - czy ty to jestes ty, czy twoj brat, a wlasciwie to mnie jest wszystko jedno, z ktorym z was gadam?...
                Bardzo mi sie nie podoba system, ktory opisujesz. Zmusza dzieci do nienaturalnej separacji w imie wygody leniwego otoczenia. To nie fair. On nie przynosi korzysci dzieciom , tylko sluzy wygodzie nauczycieli, ktorym sie nie chce wysilic. Jesli szkola chce zrobic cos pozytecznego, niech sie lepiej skupi na tym, zeby nauczyciele nauczyli sie traktowac blizniaki/wieloraczki jako indywidualnosci, a nie jedno z wielu.
                • bi_scotti Re: wiem, że 18.03.11, 01:01
                  No i cool - nie podoba Ci sie, nie jestes zmuszona z tym zyc - perfect situation smile
                  Zauwaz tylko, ze skoro dziala od lat, nie ma protestow i ogolnie wszyscy sa happy to nie ma powodu naprawiac czegos, co nie jest zepsute. Rodzice maja u nas wszystkie mozliwe prawa jakie tylko miec zapragna i zadna szkola wbrew woli rodzicow nie jest w stanie wlasciwie zrobic nic, ALE z rodzicami sie rozmawia, decyzje sie podejmuje wspolnie i w tysiacu spraw (mniejszych i wiekszych) rodzice przyjmuja argumenty szkoly CHOC NIE MUSZA! Nalezy przy tym podejrzewac, ze nie robia tego na zlosc swoim dzieciom wink
                  System traktuje kazde dziecko indywidualnie - ma to swoje latwo-postrzegalne pozytywy i takie, ktore dostrzec jest trudniej lub potrzeba lat zeby byly widoczne. I w sumie do tego sie to sprowadza. Relax - nie musisz sie chyba obawiac, ze sytuacja w polskiej szkole sie zmieni ...
          • dorek3 Re: wiem, że 18.03.11, 10:49
            gdzie się zaleca? Co za bzdura!
      • elske Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 13:30
        Trochę wiem jak to jest, blizniaki traktuje się jak jedną osobę. Nie mam siostry blizniaczki, ale mam siostrę o rok młodszą. Zawsze byłyśmy do siebie bardzo podobne, mama na początku kupowała nam takie same ubrania. I ludzie traktowali nas jak blizniaczki. Nie mówiono o nas A i K, tylko siostry M.Cała podstawówka razem, póznie siostra poszła do tej samej szkoły co ja ( tutaj ona bardziej odczuła moja obecność, bo uczyłam się lepiej i nauczyciele porównywali ją do mnie), pózniej praca w tym samym zakładzie. Pózniej ja zmieniłam pracę i wspólnych znajomych było coraz mniej.
        Za to w szkole miałam koleżanki blizniaczki. Fizycznie bardzo podobne do siebie, za to charakter i temperament inny.Tyle że one całą podstawówkę uczyły się osobno : jedna w szkołe na swoim osiedlu, druga prawie cały rok szkolny spędzała w sanatorium. Więc nie wyrosły na papużki-nierozłączki .
        Oglądałam kiedyś program o blizniakach i wieloraczkach. Tam każdy rodzic podkreślał, jakie to ważne jest ,aby dzieci zaczynające szkołę, posyłać do różnych klas. Żeby każde dziecko miało swój własny krąg znajomych i było traktowane indywidualnie.
        • czarnaalineczka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 21:49
          >Tam każdy rodzic podk
          > reślał, jakie to ważne jest ,aby dzieci zaczynające szkołę, posyłać do różnych
          > klas.

          wtedy moga sie na sprawdzianach zamieniac big_grin
          • mruwa9 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 18.03.11, 00:14
            czarnaalineczka napisała:

            > >Tam każdy rodzic podk
            > > reślał, jakie to ważne jest ,aby dzieci zaczynające szkołę, posyłać do ró
            > żnych
            > > klas.
            >
            > wtedy moga sie na sprawdzianach zamieniac big_grin


            Bzdura.
            • czarnaalineczka Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 18.03.11, 10:58
              co bzdura? przeciez spokojnie moga wtedy tongue_out jesli sa w jednej klasie to sie nie da
    • ira_07 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 14:17
      . Nauka
      > idzie mu słabo, maturę zdal na 3, całe liceum obaj brali korepetycje.

      Jak ma 21 lat, to nie mógł zdać matury na 3, bo teraz się zdaje ma %. I każdy przedmiot liczy się przecież osobno.
      • zawszexyz Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 14:36
        jakbys caly watek przeczytala to bys wiedziala , ze ta kwestia juz zostala wyjasniona
        • aggy80 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 15:20

          blizniaki powinny od przedszkola budowac swoja niezaleznosc, nie musza wciaz byc razem,
          moje blizniaczki od 3 rz sa w roznych grupach przedszkolnych, ma to swoje dobre i zle strony, ale kazda z nich jest indywidualna osoba, rozwija sie swoim tempem, ma swoja kolezanke i swoje pole do popisu wink
          • dorek3 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 15:47
            moi chłopacy wprawdzie byli w jednej grupie przedszkolnej i są w jednej klasie , ale ja mam wręcz obsesję aby ich różnicować. Zawsze ubraniem, nigdy jeden nie był ograniczany np. nieobecnością drugiego. I są totalnie różni. Śmiejemy się że łączy ich tylko nazwisko. Maja inne upodobania, zainteresowania, osobowości.
            Mam nadzieję, że to wszystko zaprocentuje w przyszłości i nie będą się czuć jak część jednej całości.
            • morekac Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 18:44
              Możesz mieć sobie obsesję - jeśli są podobni i tak nikt nie zada sobie trudu, żeby zapamiętać, który jest który, tylko będą wołać per 'bliźniaki'. Znam to z własnego doświadczenia...
              Jako nie-bliźnię zaczęłam funkcjonować w otoczeniu dopiero na studiach. wink
              To była chyba jedyna wada posiadania bliźniaka. Człowiek nie funkcjonował pod własnym imieniem, tylko jako jedna z 'bliźniaczek'.
              • dorek3 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 18.03.11, 10:57
                Nie są podobni. A obcy często sobie nie chcieli zadać trudu aby w ogóle się nad tym zastanowić. Z gruntu przyjmowali że są podobni a oni ewidentnie dwujajowi (mam to zresztą na piśmie z USG jeszcze) Ale ja od zarania tępię wszelkie określenia typu "bliźniaki" zamiast po imieniu (to sporadycznie), ale zwracam również uwagę na to w rozmowie ze mną. Działa.
                Rozmawiałam swego czasu z psychologiem przedszkolnym i moje działanie intuicyjne jest bardzo OK, przydałoby się również rodzicom dzieci z niewielką różnicą wieku. Wiem, że było sporo problemów w przedszkolu bo rodzeństwo nie chciało chodzić bez tego drugiego. U nas ten problem nigdy nie istniał. przy bliźniakach po prostu trzeba zwracać uwagę na coś co w ogóle nie występuje przy rodzeństwie z różnicą wieku. Ale to nie jest kłopotliwe.
          • mandziola Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 21:36
            Tia.. a co zrobic jak w przedszkolu jest jedna grupa 3 latków? Zapisać drugiego blixniaka do przedszkola w innym mieście??
            Przesada w każda strone jest niezdrowa.
    • mathiola Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 21:54
      Mam bliźniaki, na razie małe a już teraz dostrzegam między nimi różnice zainteresowań i zdolności.
      NIGDY nie dopuściłabym do traktowania ich jak jeden organizm.
      Ci chłopcy są biedni - rodzice uznali, że skoro razem mieszkali w jednym brzuchu, to są jednym organizmem. Pewnie ubierali ich tez w identyczne ubranka uncertain
      Oni pewnie nawet nie dostrzegają absurdu - przecież zawsze było tak, że albo razem albo wcale.
      • mamakasienki1 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 22:23
        E tam, ja mam o rok młodsza siostrę i mama zawsze starała się ubierać nas podobnie (byłyśmy bardzo podobne), w podstawówce byłyśmy osobno (wiadomo różnica wieku), średnia szkoła inna, ale wyjścia na imprezy obowiązkowo razem, mama nie wyobrażała sobie że mogłybyśmy pójśc gdzieś osobno. Nieraz wychodziłyśmy z domu razem i każda szła w swoją stronę. Czasami chodziłyśmy razem, ale fajnie było mieć dwa razy więcej znajomych i swoich i siostry. Poza tym często było tak, że ludzie myśleli, że jest jedna a po jakimś czasie ktoś nas spotykał razem i wielki szok, że są dwie. Nas to bawiło, prawie jakbyśmy były bliźniaczkami.
      • echtom Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 22:27
        > Mam bliźniaki, na razie małe a już teraz dostrzegam między nimi różnice zainteresowań i zdolności.

        Wspomniałaś wyżej, że parka, czyli dwujajowe, a to trochę inna bajka.
        • mathiola Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 22:56
          ale nie zmienia to faktu, że dla mnie dalej jest fenomenem, że one od początku razem, wszędzie razem, w brzuchu razem, z brzucha razem, w inkubatorze razem, w łóżeczku razem, w życiu razem. Aż kusi, żeby to razem trwało i trwało smile
          Inna sprawa że one naprawdę nie potrafią bez siebie dłużej niż godzinę żyć. Nie miałabym sumienia ich rozdzielać z premedytacją, bo "takie są zalecenia". Niech sobie idą razem i niech się rozejdą jak czas im będzie się rozejść.
          Bliźniaki - 1- czy 2-jajowe to jest fenomen, naprawdę. Nadal nie mogę wyjść ze zdumienia nad tą więzią, nad tymi zjawiskami, których doświadczyłam. Ale rozum mi mówi: to są jedna odrębne jednostki. Nieważne czy 1- czy 2-jajowe. Odrębne chociaż wspólne.
    • franczii Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 17.03.11, 23:17
      A moze bledem rodzicow bylo to, ze dzieci zawsze musialy byc razem.
      Teraz blizniaki sie rozdziela juz od przedszkola zeby mialy szanse zaistniec jako odrebne i niezalezne jednostki. Zreszta nie tylko blizniaki ale nawet zwykle rodzenstwo nie ma szans znalezc sie w tej samej grupie przedszkolnej.
    • dama_2010 Jak ja lubie.... 17.03.11, 23:25
      Nie mam siostry blizniaczki, nie mam dzieci blizniaczek, NIE MAM POJECIA co by bylo gdyby.
      Mamy sobie opis, postronny, subiektywny, oceniajacy a z drugiej strony widac z opisu, ze wszystko w rodzinie ok.
      Nad czym tu sie roztrzasac? Nikomu krzywda sie nie dzieje i skoro dopuszczacie szacunek dla indywidualnosci to moze ci chlopcy tak wlasnie CHCA. Nie wiemy tego tylko sobie o nich dyskutujemy - ale po co? Ot ploteczki bezproduktywne.

      Co do jakichs tam rozdzialow blizniat w szkolach - nie wiem o czym mowa.
      W liceum mialam w klasie az 2 pary blizniaczek - jedne jednojajowe (w zyciu ich nie moglam rozroznic) a drugie dwujajowe. Te pierwsze SAME do siebie bardzo lgnely - 4 lata siedzialy w jednej lawce i ubieraly sie zawsze identycznie. Nigdy sie nie klocily.
      Te drugie byly kompletnie inne - jedna ciepla i wrazliwa, druga jak cos powiedziala to w piety szlo, siedzialy 4 lata osobno. Mialy swoje osobne przyjaciolki i odmienne zdania na rozne tematy.
      Na tym moja wiedza o blizniaczkach sie konczy.
      Aaa i siostra cioteczna ma bliznieta obojga plci - ale to chyba nie na temat smile
    • forumowiczka.to.ja Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 18.03.11, 14:28
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi. Czyli Wy również uważacie, że sytuacja opisana przeze mnie nie jest "normalna".
      Mam wrażenie, że takie robienie z dzieci bliźniąt syjamskich jak w tym przypadku jest chore. Ale też, że jest bardzo wygodne dla rodziców.
      Nie dodałam, że Piotr nie pije alkoholu wcale, natomiast Paweł lubi, bez przesady ale zdarzało mu się wracać w różnych stanach. Rodzice są spokojni, na imprezy puszczają, bo zawsze Piotr powie co i ile, z kim wypił Paweł. Mój mąż jak raz usłyszał taka spowiedź to się tak zagotował, że poszliśmy od razu do domu.
      Co do rozdzielania bliźniąt. Ja też jestem za tym, żeby bliźnięta rozdzielać, najlepiej zacząć od szkoły podstawowej. Bo dzieci w przedszkolu poznają sporo dzieci, więc część z nich bedzie w klasie z jednym, a inna częśc z drugim. Poza tym, przecież będą się widywały na przerwach, w domu non stop, na wakacjach itp.
      A więź bliźniacza.....jest to kolejny mit. U jednych bliźniąt jest ona ewidentnie bardzo silna, nawet taka że jak jednego boli brzuch to drugiego za chwile też. Ale są też takie bliźnięta, które zadnej "nadprzyrodzonej" więzi nie czują, ot rodzeństwo jak rodzeństwo, kłócą się, biją itp. Myślę, że często rodzice wmawiają bliźniętom że łączy ich wyjątkowa więź, to takie piękne że sami chcieliby w to wierzyć.
      • mruwa9 Re: Dorosłe bliźniaki - co o tym sadzicie? 18.03.11, 15:59
        forumowiczka.to.ja napisała:

        że często rodzice wma
        > wiają bliźniętom że łączy ich wyjątkowa więź, to takie piękne że sami chcieliby
        > w to wierzyć.
        Piekne -nie piekne, ale realne. Moglabym ci opowiedziec takie historie, ze nie uwierzysz.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja