Dalej o żłobkach.

19.03.11, 11:35
Jednak coś mi zgrzyta jak czytam wypowiedzi zdeklarowanych zwolenników posyłania małych dzieci do żłobka. Nie wcinam się w czyjeś decyzje. Podpisywanie jakiś kretyńskich papierków uważam za śmieszne i uwłaczające. Zgrzyta mi to, że ludzie często sami deklarują - najlepiej byłoby jakby małe dzieci mogły wychowywać się z mamą, tatą, babcią. Czyli tak - sami uważamy, że najlepiej byłoby tak i tak, ale jednak będzie inaczej. Mam wrażenie, że po porostu dziecko musi się tu ładnie wpasować i właściwie jego dobro to tylko i wyłącznie nasze dobro. Nie mówię, że psycholodzy mają sto procent racji mówiąc, że dziecko do trzech lat ma się wychowywać z bliskimi mu osobami. My sami nie zdajemy sobie sprawy, że częściowo rację mają? Może jednak w decyzji o dziecku oprócz finansów rodzice powinni wziąć pod uwagę, że trzeba dziecku poświecić także zasoby czasowe jednego z rodziców? Czy prawowanie rodzicielstwa jako: daje dziecku dobry finansowy start ale jednocześnie jego wychowanie zrzucam od poczatku na placówki opiekuńcze, jest prawidłowe? Ja wiem, że te pytania zahaczają o kategorię: mieć czy być.

Prosiłabym o wyważone głosy w dyskusji.
    • jantarowo Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 11:39
      wiesz znam sporo ludzi starszych jak i dzieci wychowanych przez zlobki i jakos nikomu nic nie brakuje, maja normalne relacje z bliskimi, czy to nie jest szukanie dziury w calym?
      • rycerzowa Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 15:18
        jola8181 napisała:

        >
        > Jest ileś tam młodych (lub nie młodych) par, które właśnie myślą o dziecku. Dzi
        > siaj wmawia im się, że jak cię stać to rób a potem oddasz dziecko do żłobka.


        I cały niebagatelny problem jest w tym, że jeśli im się nie "wmówi", że będą mogły znaleźć miejsce w żłobku, to w wielu przypadkach na myśleniu o dziecku się skończy.
        Piszę jako demograf.
        • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 16:09

          Ano, ale w innym wątku ematki będa psioczyć na tych rozwydrzonych, konsumpcyjnych japiszonów co to rodzin nie chcą zakładac i dzieci posiadać. Jak sie jednak zdecydują ale chcą pracować- też niedobrze, bo ematki przecież, podpierając się wiedzą nabytą podczas czytania Poradnika Domowego, wiedzą, że w żłobku na dzieci nie czeka nic dobrego..i tak dalej, i tak dalej...ematka wie wszystko najlepiej.
          • triss_merigold6 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 17:42
            Tak, zwłaszcza ematka, która ma pełnoetatową niemarudną babcię, zaj.... zarabiającego męża albo i tak siedzi na tyłku jako bezrobotna więc niczego nie traci i nie ma dokąd wracać zawodowo.
            • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:10

              triss_merigold6 napisała:

              > Tak, zwłaszcza ematka, która ma pełnoetatową niemarudną babcię, zaj.... zarabia
              > jącego męża albo i tak siedzi na tyłku jako bezrobotna więc niczego nie traci i
              > nie ma dokąd wracać zawodowo.


              Triss kobieto wyluzuj nie ładuj każdej kobiety będącej w domu z dziećmi z wyboru za jakąś padlinę.
    • krejzimama Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 11:42
      Żeby być trzeba mieć. To proste. By utrzymać jako taki standard życia zazwyczaj obydwoje małżonków muszą pracować. Co z tego, że jedno z rodziców będzie cały czas z dzieckiem jak przez ich życie to będze żarcie z Biedronki, buty z CCC i garnki z sklepu wszystko za 5 złotych.
      • shellerka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 09:09
        krejzimama! byłam w biedronce last week pierwszy raz od czasów studenckich i przeżyłam SZOK.
        trafiłam, bo miałam po drodze, a obok bankomat z którego kasę musiałam wypłacić, to stwierdziłam, ze odbębnię od razu zakupy.
        zapłaciłam 108 zł, a w koszyku miałam krewetki tygrysie za 9 zyka paczka - taka spora, ze żałowałam ze rozmroziłam wszystkie, bo było dla mnie za dużo (tylko ja to jem), filet pstrąga w białym pieprzu za coś koło 5 zyka - bym powiedziała, że to raczej z Almy, wędlinę w paczkach - jakieś polędwice w śmiesznych cenach, a mężowi smakują, ale ukryłam fakt, że z biedronki, i jak on się dowiedział to był w SZOKU.
        i wino! pyszne wino białe wytrawne za 14 zł za butelczynę. i to nie jakiś tam sikacz z siarczynami.
        poza tym jakieś jogurty, warzywa, pierogi - no zakupy na 4 dni normalnie za to 108 zł.
        no i te artykuły - to już nie jest ta biedronka którą pamiętam - brud syf i ubóstwo.
        i tak jak ją omijałam, to chyba stanę się tam bywalcem częstym.
      • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:12


        krejzimama napisał:

        > Żeby być trzeba mieć. To proste. By utrzymać jako taki standard życia zazwyczaj
        > obydwoje małżonków muszą pracować. Co z tego, że jedno z rodziców będzie cały
        > czas z dzieckiem jak przez ich życie to będze żarcie z Biedronki, buty z CCC i
        > garnki z sklepu wszystko za 5 złotych.
        >



        Ale Ty jesteś beznadziejnie głupia
    • forumowiczka.to.ja Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 11:46
      Ale tak konkretnie to o co Ci chodzi? Bo nie zadałaś żadnego konkretnego pytania tylko jakieś frazesy ogólnikowe.
      Wszystko jest dla ludzi, żłobki też. Jeśli Ci się to nie podoba to swojego nie posyłaj i koniec, a komuś nosa w życie nie wtykaj, bo nie wiesz często przed jakimi wyborami ludzie stają.
      Fakt jest taki, że psychologowie mówią, że dziecko powinno do 1 roku zostać w domu z najbliższymi - to musowo. O 3 latach nie wyczytałam. Oczywiście dobrze by bylo, gdyby każda matka mogła zostać z dzieckiem w domu do 3 r.ż., ale nie każda może.
      Jak czytam takie zadeklarowane posty to mnie skręca. Czasami samotna matka musi posłać dziecko do żłobka, bo z zasiłku to bieda z nędzą. Czasami rodzice mają wybór: albo wracam do pracy, albo po 3 latach nie mam gdzie wracać. Czy to takie trudne wysilić się trochę i nie wrzucać wszystkich do jednego wora?
      • jola8181 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 11:53
        Prosiłam o wyważone głosy w dyskusji. Nie zamierzałam nikogo obrażać. Nie pisze o nikim konkretnym także uważam, że nikogo nie powinno nic tu zaboleć.
        • paskudek1 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:01
          ale o jakie głosy Ci chodziło? Przeciez to są banały choć prawdziwe ze dziecku najlepiej jest w domku z mamusią albo babcią. Do 3 roku życiasmile I każdy rozsądny człowiek to wie, nawet jeżeli prowadzi to dziecko do żłobka. To tak samo jak np. z kobietami w ciąży pracującymi w nocy.
          No wiadomo że nie powinny ale co maja zrobić te które innego wyjścia nie mają? Myślisz że Ci powiedzą "uwielbiam pracę w nocy" a g...ucio. Tylko jak mają do wyboru: zarabiam albo nie to już jest mniej różowo a bardziej życiowo.
          • jola8181 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:10
            > No wiadomo że nie powinny ale co maja zrobić te które innego wyjścia nie mają?

            Czy ja się wciskam w czyjeś decyzje? Kogoś deprecjonuje ze względu na sytuacje losowe?

            Jest ileś tam młodych (lub nie młodych) par, które właśnie myślą o dziecku. Dzisiaj wmawia im się, że jak cię stać to rób a potem oddasz dziecko do żłobka.
            • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:22

              Wmawia? A może po prostu daje taką możliwość? Pozostawia drogę wyboru jako jedną z wielu?
              • kropkacom Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:38
                Czytając panią Środę trochę ma się wrażenie, że wmawia wink
                • czarnaalineczka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:49
                  i nie tylko Środę
                  nazywanie matki na wychowawczym leniwą kurą domową , ktora dzieckiem zasłania własne lenistwo to klasyka na kobiecych forach
                  • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:22

                    Cóż, znam i takie. Może nawet nie chodzi o lenistwo, tylko raczej o brak innego pomysłu na siebie, marazm życiowy, brak inicjatywy, czasem to przechodzi a czasem niewink
                    • czarnaalineczka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:38
                      a ja znam takie ktore dziecko zrobily tylko po to zeby zatrzymac faceta a teraz oddaja do zlobka a po pracy opiekunce
                      ale jakos nie oceniam na tej podstawie wszystkich kobiet posylajacych dzieci do zlobka
                      • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 16:06

                        A jak się ma to do mojej wypowiedzi?
                        • czarnaalineczka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 16:23
                          dokladnie tak jak twoja poprzednia do mojej
                    • shellerka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 09:14
                      mam znajomą, która pracowała w życiu swym 32 letnim może z rok. pierwsze dziecko - 3 lata na wychowawczym. jak się wychowawczy kończył, to zamiast szukać pracy, zaczęła usilnie namawiać niechętnego męża na drugie dziecko. stanęło w końcu na jej pomyśle.
                      dla mnie to samobój zawodowy i całkowite uzależnienie od męża.
                      natomiast w mojej sytuacji, kiedy przez ponad 10 lat pracowałam zawodowo, a przy drugim dziecku postanowiłam skupić się na dzieciach, jednocześnie poszukując nowych wyzwań i zastanawiając się, co chcę w życiu dalej robić, czuję się urażona słysząc wypowiedzi na temat lenistwa matek na urlopach wychowawczych.
                      rozumiem, ze gdybym pracowała jako opiekunka do dziecka, czy sprzątaczka byłabym leniem mniejszego kalibru?
                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:16
                    czarnaalineczka napisała:

                    > i nie tylko Środę
                    > nazywanie matki na wychowawczym leniwą kurą domową , ktora dzieckiem zasłania w
                    > łasne lenistwo to klasyka na kobiecych forach


                    I nie tylko taka która jest na wychowawczym ale i taka która z własnego wyboru chce zostać w domu z dziećmi !Ja jestem tego przykładem tongue_out Ale szczerze to w dupie mam co One sadzą ,bo nie stać ich na bycie w domu z dzieckiem nawet jednym.
                • paskudek1 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:17
                  kropka czy możesz mi podać cytat, ale DOKŁADNY z wypowiedzi pani środy, gdzie ona rodzicom WMAWIA że innej drogi nie ma??/ Ciągle czytam o zacietrzewieniu Środy, ale albo ja jestem głupia albo po prostu inaczej ją odbieram ale NIGDZIE nie widze ani zacietrzewienia ani wmawiania komukolwiek że ma robić tak i tak. Ona po prostu pokazuje pewne możliwości i jednoczesnie staje na stanowisku żeby nie mitologizować pewnych rzeczy - w tym np. rodziny.
                • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:20

                  Ja nie mam takiego wrażenia. Ona po prostu mówi, że żłobek nie jest dramatem, co wielu chciałoby właśnie "wmówić"wink
                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:19
                    kali_pso napisała:

                    >
                    > Ja nie mam takiego wrażenia. Ona po prostu mówi, że żłobek nie jest dramatem, c
                    > o wielu chciałoby właśnie "wmówić"wink


                    Bo żłobek nie jest dramatem a jest alternatywą dla rodziców ,którzy nie maja babci dziadka i nie stać ich na opiekunkę .I muszą pracować aby się utrzymać .
            • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:14
              jola8181 napisała:

              > > No wiadomo że nie powinny ale co maja zrobić te które innego wyjścia nie
              > mają?
              >
              > Czy ja się wciskam w czyjeś decyzje? Kogoś deprecjonuje ze względu na sytuacje
              > losowe?
              >
              > Jest ileś tam młodych (lub nie młodych) par, które właśnie myślą o dziecku. Dzi
              > siaj wmawia im się, że jak cię stać to rób a potem oddasz dziecko do żłobka.



              Ale to jest twoja decyzja co zrobisz !
        • attiya Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 15:17
          wyważone, czyli takie,w których przyklaśniemy Ci? Bo inne poglądy, to już nie wyważone ?
          A poza tym brak w twej wypowiedzi zapytania
    • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:07

      Psychologia swoje a życie swoje.
      • kietka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:17
        ten dzieciocentralizm mnie rozbraja. teraz, zeby byc dobra matka trzeba rzucuc wszystko na kilkanascie lat, spiewac, gotowac i recytowac, zyc w swiecie kreskowek i hello kity po 30.
        trzeba dbac o rozwoj dziacka, ale o swoj i swojej rodziny rowniez. grunt, to znalezc zloty srodek.
    • azile.oli Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:10
      Ja się zgadzam, że lepiej dla dziecka, gdyby mogło zostać z rodzicem w domu. Nawet opracowania psychologów mi do tego wniosku niepotrzebne.
      Natomiast część rodziców jest zmuszona oddać dzieci do żłobka i te żłobki są potrzebne.
      Znam też osoby, które wcale nie musza tego robić, ale chcą, bo wolą być w pracy, niż siedzieć z dzieckiem. Ich dzieci, ich prawo.
      Nie podoba mi się natomiast dorabianie ideologii, że żłobki są tak szalenie rozwijające. To po prostu konieczność i tyle, nie musi być dla dziecka zła, każdy robi, jak uważa, w końcu to jego dziecko.
      Uważam, że ideałem byłoby, gdyby matka miała możliwość zostania z dzieckiem do 2-3 roku życia, bo to jest moim zdaniem dużo lepsze. Ale nie jest tak różowo.
      Ja mam dzieci prawie dorosłe, zero żłobka, poszły dopiero do zerówki. Radziły sobie dużo lepiej niż dzieci żłobkowo-przedszkolne, co ciekawe także w sferze społecznej.
      Natomiast nie twierdzę, że żłobek uczyni dziecku krzywdę.
      • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:19
        Uważam, że ideałem byłoby, gdyby matka miała możliwość zostania z dzieckiem do
        > 2-3 roku życia


        Nie ma jedynego, słusznego wzorca postępowania. Nie ma ideałów, nie ma idealnych wyjść. Co dla jednego będzie idealnym wyjściem, dla drugiego wcale nie musi nim być.
        Twierdzenie, że coś jest idealne stygmatyzuje tych, którzy robią inaczej, jako tych nie idealnych, czyt. gorszych...to jest groźne, to jest nieprawdziwe.

        Ja nie postrzegam żłobków jako konieczność- to wybór.
        • szyszunia11 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:39
          > Nie ma jedynego, słusznego wzorca postępowania. Nie ma ideałów, nie ma idealnyc
          > h wyjść. Co dla jednego będzie idealnym wyjściem, dla drugiego wcale nie musi n
          > im być.
          > Twierdzenie, że coś jest idealne stygmatyzuje tych, którzy robią inaczej, jako
          > tych nie idealnych, czyt. gorszych...to jest groźne, to jest nieprawdziwe.
          >
          > Ja nie postrzegam żłobków jako konieczność- to wybór.

          dokładnie, nic dodać, nic ująć!!
    • lusitania2 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:19
      jola8181 napisała:

      > Zgrzyta mi to, że ludzi
      > e często sami deklarują - najlepiej byłoby jakby małe dzieci mogły wychowywać s
      > ię z mamą, tatą, babcią.

      mamą, tatą, dwiema babciami, dwoma dziadkami, ich rodzeństwem, dziećmi tego rodzeństwa, dziećmi dzieci rodzeństwa, znajomymi rodziców i dziećmi tych znajomych...
      Całkiem spora gromadka się zbiera. Dorzucenie do tego opiekunek żłobkowych i żłobkowych kolegów różnicy mi nie sprawia. Szczególnie, że dziadowie i rodzice nie zadbali wink, by rodzinę poszerzyć.
      Nigdy nie byłam zwolenniczką zamykania się w domu z dzieckiem i gry w "naszą małą rodzinkę".
      Dzieci posłałam do żłobka, bynajmniej nie z powodu ekonomicznego przymusu powrotu do pracy, ale dlatego, że nie miałam ochoty zajmować się wyłącznie dziećmi.
      TAK, bardzo lubię pracować i nie chciałam z tego rezygnować. Żłobki (a przynajmniej żłobek moich dzieci) uważam za instytucje przygotowane do zajmowania się małymi dziećmi, towarzystwa innych dzieci nie uznaję per se za zagrożenie dla moich, ergo - dzieci posłałam do żłobka. I uważam to za bardzo dobrą decyzję. Dużo lepszą, niż siedzenie z matką, którą zajmowanie się 24/24 jak rok długi (a co dopiero 3 lata) irytuje.
    • kalarepka83 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:20
      Ja jestem dzieckiem żłobkowo-przedszkolnym i to z czasów kiedy w żłobkach były dużo niższe standardy niż teraz. Mam dobry kontakt z rodzicami mimo, że nawet jak byłam starsza dużo pracowali. Nie dlatego, ze robili kariery, po prostu musieli. Nie czułam się wtedy (już jako duże dziecko ze świadomoscią) gorsza od innych dzieci. Gorsza paradoksalnie czułam się mając już lat ok 9-10, kiedy mama siedziała z siostrą na wychowawczym i kasy było naprawdę mało. Siedziała bo nie miała wtedy gdzie wrócić. A ja zazdrościłam rówieśnikom wielu rzeczy. Oczywiscie z dzisiejszego punku widzenia nie ma to znaczenia, ale prawda jest taka, ze wtedy miało ogromne...

      Gdyby ludzie zakładali, ze muszą mieć dochody na takim poziomie by z jednej pensji utrzymać 3-4 osobową rodzinę do czasu gdy każde z dzieci skończy 3 lata, jakieś 10% obecnych rodziców miałoby potomstwo. A i tak rodzi sie nas za mało...do czego doprowadziłoby Twoje myślenie? Strach pomyśleć!
      • izak31 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:25
        Czasami niektóre z Was piszą tak jakby macierzynstwo było celem zycia kobiety. A jest normalnym etapem w zyciu nie tyle kobiety co dwojga ludzi. Żłobki są bardzo potrzebne i powinno ich być jak najwiecej
        • olga.dobroslawa Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 13:00
          100%

          Zapisać, zapamiętać, w ramki oprawić.
    • rulsanka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:36
      Do roku na pewno lepiej w domu. A później to zależy od rodzica, dziecka i żłobka. Mój syn w wieku 2 lat poszedł do kameralnego żłobka i bardzo na tym zyskał, rozwinął się bardzo, stał się asertywny. Często w ogóle nie chciał stamtąd wychodzić. Chorował mało. Od czerwca zeszłego roku zaliczył 4 infekcje (jelitówka, ospa, choroba bostońska i katar). Chodził też krótko do innego miejsca (opieka u niani w domu nad grupą dzieci) i to była kompletna porażka.
      Higiena psychiczna rodzica też się liczy. Wiadomo, jeżeli dziecko źle znosi pobyt w instytucji, to wtedy nie ma odwrotu i trzeba szukać innych rozwiązań. U nas przez kilka miesięcy była to babcia. Jednak ja nie umiem przebywać non stop z małym dzieckiem, głupieję od tego i wpadam w depresję. Dziecku to na pewno nie służy. Z takim dwulatkiem i starszym już jest lepiej, można porozmawiać i pobawić się inteligentniej. Ale po roku z niemowlakiem naprawdę pójście do pracy było niezbędne dla mojego zdrowia psychicznego. Dobra mama to mama szczęśliwa. Ja na wychowawczym strzeliłabym sobie w łeb, taki już mam temperament. A tak w ogóle uważam się za dobrą mamę, myślę że każdy z nas musi znaleźć najlepsze dla siebie rozwiązanie. Są osoby, które ku własnemu zaskoczeniu świetnie się czują na wychowawczym, a inne właśnie nie. Jedne nie rozumieją i potępiają drugich. To tak jak z karmieniem piersią lub butelką albo spaniem lub nie z dzieckiem. Dyskusja na te tematy jest jałowa i niczemu nie służy.
      • szyszunia11 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:41
        rulsanka napisała:

        > Do roku na pewno lepiej w domu. A później to zależy od rodzica, dziecka i żłobk
        > a. Mój syn w wieku 2 lat poszedł do kameralnego żłobka i bardzo na tym zyskał,
        > rozwinął się bardzo, stał się asertywny.

        asertywny? Ruslanka, nie przerażaj mnie, mój ma 2 lata i rozważam wspomożenie się klubem malucha... wink
        • rulsanka Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:31
          Mój syn należał do dzieci, które pozwalają sobie zabrać zabawkę, a kiedy je ktoś popchnie to płaczą. A w żłobku jednym z pierwszych zwrotów jakich się nauczył, było "to moje, nie ruszaj!" i "nie wolno bić". Choć nadal jest miły i dzieli się zabawkami, to nie pozwala sobie wejść na głowę, a to ważna umiejętność. Co do asertywności, to nie wiem gdzie, ale nauczył się metody zdartej płyty i jeżeli czegoś chce, to spokojnym monotonnym tonem powtarza swoją prośbę aż do skutku. Może tak i przez pół godziny. Nie praktykuje histerii, tupania itp.
    • kub-ma Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 12:38
      Gdyby rodzice mieli kierować się zasadą, że jedno z nich musi zostać z dzieckiem przez ok. 3 lata, to niewiele par zdecydowałoby się na dziecko. Z dwóch powodów: po pierwsze oczywiście kwestie finansowe bo zaciskanie pasa byłoby duże; po drugie niewiele rodziców potrafi wytrzymać psychicznie 3 lata w domu.
      I nie zgadzam się, że dobro dziecka to tylko i wyłącznie nasze dobro. Więszość rodziców kieruje się zasadą: dobro wszystkich członków rodziny. Bo ja mogę zdawać sobie sprawę, że dziecko powinno zostać ze mną do trzeciego roku życia, ale po 1,5 roku zaczynam wriować i cała rodzina zaczyna się sypać. Złota zasada dla mnie: dobro wszystkich członków rodziny.
      • ihanelma Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 15:59
        100% racji
    • sanciasancia Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:00
      A co jeżeli dziecko uwielbia chodzić do żłobka?
      • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:28
        sanciasancia napisała:

        > A co jeżeli dziecko uwielbia chodzić do żłobka?

        No właśnie,moja średniaczka chodziła do żłobka i widziałam w tym same plusy i widzę je do twej pory smile
        Żłobek ,przedszkole teraz szkoła podstawowa za rok gimnazjum .Nie ma problemów z nowym otoczeniem super się klimatyzuje w nowych warunkach.Kiedy poszła do przedszkola nie miałam efektu histerii przez dwa tygodnie i kurczowego trzymanie się rodzica .Uważam że super jest jak dziecko ma możliwość,chodzić do żłobka niż siedzieć z niańkątongue_out
    • leeloo2002 Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:04
      ja myśle że nikt pochopnie dziecka do żłobla nie oddaje. Z pierwszym dzieckiem byłam blisko 2,5 roku w domu i dzielnie to znosiłam. Przy drugim coś we mnie pękło, zamiasta łatwiej było mi ciężej, dziecko było na mnie uwieszone a ja wykończona psychicznie. Poszło do żłobka w wieku 1,5 roku na 5 h dziennie ( pierwszy msc był bardzo trudny), po pewnym czasie się super zsocjalizowało i funkcjonuje wsród rówieśników lepiej niż starsza córka która siedziała ze mną.
      Ten wybór między mieć a być jest trochę fałszywy - ja nie byłam zmuszona materialnie do powrotu do pracy.
    • przeciwcialo Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 13:37
      Psycholodzy skoro sie wykształcili to cos robic muszą, tylko sękw tym że wcale nie trzeba ich słuchac.
    • triss_merigold6 Czasem żłobek lepszy niż dom 19.03.11, 15:10
      Troche na marginesie dyskusji: czasem żłobek jest dla dziecka lepszy i bezpieczniejszy niż dom z rodzicem. W żłobku dziecko ma czysto, sucho, dostanie posiłki odpowiednie do wieku i zdrowe, ma zabawki, opiekę, jest bezpieczne, ma mniejsze prawdopodobieństwo urazów z podowu zaniedbania przez rodzica.
      • franczii Re: Czasem żłobek lepszy niż dom 19.03.11, 15:39
        Tylko ze tych dzieci, ktorym w zlobku mogloby byc lepiej raczej nikt do tego zlobka nie posle.
        • echtom Re: Czasem żłobek lepszy niż dom 19.03.11, 15:47
          big_grin Nie zapominaj jednak, że wg prof. Ś. żłobek jest lepszy od każdej rodziny tongue_out
          • kali_pso Re: Czasem żłobek lepszy niż dom 19.03.11, 15:57

            Tiaaaa? A w którym miejscu ona to napisała? Konkretny cytat poproszę z wyrazem-" każdej", rzecz jasna....
      • gabi683 Re: Czasem żłobek lepszy niż dom 20.03.11, 11:30
        triss_merigold6 napisała:

        > Troche na marginesie dyskusji: czasem żłobek jest dla dziecka lepszy i bezpiecz
        > niejszy niż dom z rodzicem. W żłobku dziecko ma czysto, sucho, dostanie posiłki
        > odpowiednie do wieku i zdrowe, ma zabawki, opiekę, jest bezpieczne, ma mniejsz
        > e prawdopodobieństwo urazów z podowu zaniedbania przez rodzica.


        Triss czy ty w ogóle wypisujesz ,to nie dom dziecka !Myli Ci się coś zastanów się troszkę.
    • echtom Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 15:45
      Chyba coś się bardzo zmieniło od czasów, gdy miałam małe dzieci, bo nie ogarniam. Co znaczy: "siedzieć z dzieckiem non stop w domu", "przebywać cały czas wyłącznie z małym dzieckiem" i "głupieć od tego", co na okrągło powtarza się w postach? Nie można z tym dzieckiem wyjść na spacer w dziesiątki najróżniejszych miejsc, spotkać się ze znajomymi? Bo wychodzi na to, że praca jest jedynym miejscem, gdzie można prowadzić życie towarzyskie tongue_out
      • franczii Re: Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 15:52
        Ja nie siedzialam w domu odkad dzieci mam. Niestety pisze to juz w czasie przeszlym bo za 2 tygodnie wracam do pracy. I nie wiem jak sobie poradze z codzienna rutynabig_grin
      • czarnaalineczka Re: Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 15:58
        dziwi mnie to tak samo jak ciebie
        widac tylko ploteczki w pracy sa zajmujace a w domu to nic poza ogladaniem tv i gotowaniem robic nie mozna ( bo ze z domu nie mozna wyjsc jak sie :siedzi w domu: to juz oczywista oczywistosc dla niektorych tongue_out )
        • kali_pso Re: Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 16:04

          No ale o co Wam chodzi?
          Nie kto inny, ale własnie same mamusie domowe piszą o tym siedzeniu non stop- więc chyba wiedzą co piszą, nie?winkp Bo pracującym piszącym o "siedzeniu w domu" z miejsca przypisuje się drwinę, złośliwość, nawet zazdrość...ale jak zinterpretować w takim razie same piszące matki domowe? Nie wiedzą co piszą? Może własnie tak jest u nich...takie to dziwne? Że nie wszystkie mieszkają w duzym mieście, gdzie nawet w niepogodę jest co robić...już widzę śmiagającą w taki dzień jak dzisiaj matkę z wózkiem po wiejskich polach...może własnie wtedy to wyjście do pracy, odprowadzenie dziecka do żłobka, przedszkola itp. jest wyrazem "robienia czegoś"...
      • kawka74 To ja Ci odpowiem, bo mam to na bieżąco 19.03.11, 16:08
        Zbyt dosłownie to wzięłaś.
        "Siedzieć w domu z dzieckiem" nie oznacza zamknięcia się w chałupie na cztery spusty, tylko konieczności przebywania z dzieckiem niemal bez przerwy i podporządkowania mu wszystkich albo prawie wszystkich czynności.
        Albo zapomniałaś, jak to jest, albo jesteś jedną z tych szczęściar, które były usatysfakcjonowane odczepianiem potomka od swojej nogawki po raz tysięczny.
      • halapta Re: Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 16:27
        echtom napisała: Co znaczy: "siedzieć z dzieckiem non stop w domu",...

        Ja ci odpowiem, bo chyba łapię te niuanse.
        Są dziewczyny, które po urodzeniu dziecka zaczynają wysiadywanie w domu - ot nowy sposób na życie. Mówią, że je to męczy, ale nic z tym nie robią. Winę zwalają na dziecko jako ogranicznik. Argumenty przeciw wyjściom z domu są jeszcze inne:
        - nie mają prawa jazdy, lub mają ale boją się jeździć samochodem, lub mąż zabiera auto do pracy,
        - z wózkiem w komunikacji publicznej to droga przez mękę,
        - trzeba spakować wielgachną torbę, żeby gdziekolwiek ruszyć się z domu z dzieckiem,
        - trzeba posprzątać, potem ugotować obiad, potem drzemka (dziecka), potem zrobić pranie, cały dzień zleci jak z bicza strzelił,
        - nie ma żadnych zainteresowań, które wyciągnęły by młodą mamę z domu,
        - na placu zabaw są inne mamy, które pewnie tylko o kupkach etc, po co tam iść,
        - itd

        Kiedyś zaproponowałam mojej koleżance, która też akurat była na macierzyńskim, żebyśmy poszły do zoo z dziećmi (obie miałyśmy do zoo jakieś 10-15 km, w mieście, obie zmotoryzowane). Ona, że ojej tyle przygotowań, cała wyprawa, żeby 2-3 godzinki połazić po zoo? - No i co z tego, ze tyle przygotowań, zresztą jakich przygotowań, kto nam tam każe być punktualnie na daną godzinę?
        • franczii Re: Wyjaśnijcie mi jedną zagadkę 19.03.11, 16:57
          A ja to dopiero kiedy poszlam na macierzynski-wychowawczy poznalam smak wolnosci.
          Co z tego ze z dziecmi? Ale za to sama wszystko sobie organizowalam. Kazdy dzien nalezal do mnie Oczywiscie nie nastawilam sie ze bede zdobywac 3tysieczniki z niemowleciemtongue_out Ale ile sie ojezdzilam po okolicy to moje. Przeprowadzilam sie do Wloch na krotko przed urodzeniem pierwszego syna i mialam co zwiedzac w okolicy a i tak wszystkiego jeszcze nie widzialam. A pakowanie torby na nasza mala wyprawe bylo fascynujacebig_grin Jezdzilam wszystkim i samochodem, autobusem, pociagiem, promem. Zwiedzilam sobie okoliczne miasta, sredniowieczne grody, ruiny zamkow. Kiedy moj starszy syn mial ok. roku zaczelam jezdzic na wycieczki krajoznawcze rowniez rowerem. Pakowalam plecak i kocyk, na ktorym go ukladalam kiedy sobie przysnal. Potem kiedy podrosl zaczelismy chodzic na sciezki gorskie, do muzeum, na wystawy czasowe, do tej pory pamieta wystawe o neandertalczykach, wystawe owadow egzotycznych, pajakow, a nie mial nawet 3 lat. Oprocz tego baseny i parki nie jestem w stanie zliczyc.
          Z drugim juz bylam bardziej uwiazana bo starszy do przedszkola poszedl i mialam tylko 5 godzin do zagospodarowania ale tez nie siedzialam na tylku.

          Ps. I jeszcze sie z obiadokolacja dla meza wyrabialambig_grin
    • halapta Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoich dz 19.03.11, 16:11
      Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoich dzieci - w mojej opinii oczywiście.

      My jeszcze przed pojawieniem się dzieci postanowiliśmy, że jedno z nas zawiesi pracę zawodową na rzecz "odchowania" dzieci. Padło na mnie ze wzgl. na wysokość zarobków.
      W naszym środowisku jesteśmy jedyną młodą rodziną, w której wykształcona, mająca w miarę dobrą pracę mama poszła na urlop wychowawczy.
      Minęło już 2 lata i wciąż uważamy, ze to była słuszna decyzja. Ja jestem z takiej sytuacji zadowolona, bo wyraźnie widzę jakie korzyści odnoszą moje dzieci z tego, ze to ja się nimi zajmuję. To ja mam wpływ w 90% na to jakie moje dzieci są, jak spędzają czas etc. Bycie z moimi dziećmi jest dla mnie radością, co nie oznacza, że nie potrzebuję od czasu do czasu jakiejś odskoczni.
      Uważam, że cena jaką płacę za bycie z moimi dziećmi, czyli: chwilowy obniżony standard życia, możliwość utraty pracy po powrocie i ewentualne długie poszukiwanie następnej jest warta świeczki.
      Przede mną jeszcze 30 lat pracy, cóż więc znaczą 3 lata przerwy w CV?
      A co znaczą 3 pierwsze lata życia dla moich dzieci? - najważniejszy okres, który zaważy na całe ich życie.
      Zauważyłam, że moje koleżanki, które wróciły do pracy po macierzyńskim były sfrustrowane swoją sytuacją: nuda w domu, brak towarzystwa, skapcanienie, oraz poczucie przeciekania przez palce ich najlepszych lat życia. Dla mnie to są wydumane argumenty.
      Co innego, jeżeli sytuacja finansowa zmusza rodziców do oddania dziecka na wychowanie do żłobków. Tu nie ma miejsca na powinni, nie powinni, jest mus i koniec.
      Ale jeżeli ktoś woli oddać dziecko do żłoba na 8 godzin dziennie, bo mu się do pracy tęskni, to ja się pytam, po co mu te dzieci? Nie lepiej było już całą sobą poświecić się karierze?
      I nie chodzi mi o to, ze wybór jest tylko: albo dziecko, albo praca. Chodzi mi o to, ze decydując się na dziecko, trzeba jednak "trochę" się poświęcić temu dziecku zwłaszcza na początku.
      A mam wrażenie, że dzisiaj wymaga się od kobiet, żeby poświęcały się pracy, a dziecko to tak na doczepkę. W życiu jednak ważna jest równowaga.

      Aha wracając do tych moich koleżanek, które wróciły do pracy, widzę, ze nie robią jakiejś wielkiej kariery, ot praca jak praca, podejrzewam, ze jak ja wrócę będę na podobnym poziomie, ewentualne różnice zatrą się z biegiem lat. Wszak do 60 trzeba będzie pracować.
      Dobra wiele by się chciało jeszcze napisać, a czas goni, jak będzie odzew, to może wrócę do dyskusji. I przepraszam za chaotyczność wypowiedzi, pisałam na żywca na zasadzie "i co jeszcze".
      • liliankaa77 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:25
        Mogę spytać, dlaczego negatywnie oceniasz kobiety mające dzieci w żłobku, a mężczyzn nie?
        • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:33
          Pisałam o rodzicach, nie o kobietach. Jeżeli gdzies się wkradła sama kobieta to przepraszam, cały czas starałam się pisać o odpowiedzialności obojga rodziców. Nawet tytuł jest "rodzice..."

          Aha juz widzę tu "A mam wrażenie, że dzisiaj wymaga się od kobiet, żeby poświęcały się pracy, a dziecko to tak na doczepkę. W życiu jednak ważna jest równowaga." przepraszam oczywiście powinno być: od ludzi się wymaga.
        • gabi683 halapta 20.03.11, 11:43
          W takim razie to nikt nie wychowuje swojego potomstwa:przedszkole ,szkoła a żłobek dla nie których początek tej drogi.
      • kali_pso Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:28
        > Aha wracając do tych moich koleżanek, które wróciły do pracy, widzę, ze nie rob
        > ią jakiejś wielkiej kariery, ot praca jak praca, podejrzewam, ze jak ja wrócę b
        > ędę na podobnym poziomie, ewentualne różnice zatrą się z biegiem lat.


        No patrz, czyli zakładasz, że po kilku latach przerwy, bez kontaktu z zawodem, szybko dogonisz koleżanki, a nawet- co wyczuwam z twojego postu, chociaz może nadinterpretowuję, ale jakoś nie wydaje mi się - będziesz lepsza niż one, bo przeciez po tylu latach wiesz, że je dogonisz jednocześnie mając pełną świadomość bycia lepszą matką niż one- bo przecież argumenty o duszeniu się w domu, to dla ciebie nie są żadne argumenty a jedynie fanaberie leniwych i nieodpowiedzialnych kobiet....no cóż, albo masz mało wymagający zawód, albo jesteś baaaaardzo pewna siebie, albo świadomie dyskredytujesz znajomewinkp
        Albo wszystko na razwinkp
        • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:42
          kali_pso napisała: No patrz, czyli zakładasz, że po kilku latach przerwy, bez kontaktu z zawodem, > szybko dogonisz koleżanki,

          Stały frazes chciałoby się napisać CZZ, gdzie ja napisałam, ze szybko je dogonię?

          chociaz może n> adinterpretowuję, ale jakoś nie wydaje mi się - będziesz lepsza niż one,
          Nadintepretowujesz.

          albo masz mało wymagający zawód, albo jesteś baaaaardzo p> ewna siebie,

          Zależy co rozumiesz, przez mało wymagający zawód, nie jestem inżynierem, który po kilku miesiącach przerwy ma ogromne braki w galopującym postępie technologi. Rewolucji w swojej pracy się nie spodziewam, zaszłe zmiany ogarnę myślę szybciej niż ogarnęłam nowości kilka lat temu.
          No a czy jestem pewną siebie? Myślę, że znam swoje możliwości i swoją wartość.
      • kawka74 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:30
        Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoich dzieci - w mojej opinii oczywiś
        > cie.

        Rodzice dzieci przedszkolnych też nie wychowują swoich dzieci.
        Rodzice dzieci szkolnych - rzecz jasna, również.

        Ja jestem z taki
        > ej sytuacji zadowolona, bo wyraźnie widzę jakie korzyści odnoszą moje dzieci z
        > tego, ze to ja się nimi zajmuję.

        Jakie? Bo nie wymieniłaś ani jednej.
        • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 16:52
          kawka74 napisała: Rodzice dzieci przedszkolnych też nie wychowują swoich dzieci.
          > Rodzice dzieci szkolnych - rzecz jasna, również.


          Nie popadajmy w skrajności, jest obowiązek chodzenia do szkoły, zresztą w tym wieku rozłąka z rodzicami nie jest już takim uniedogonieniem dla dziecka, jak dla maluszka 1-3.

          Jakie? Bo nie wymieniłaś ani jednej.
          oh nie wymieniłam z oszczędności czasu i miejsca, spokojnie można sobie wygooglać, jest tego pełno w internecie. Zgadzam się z większością postulatów.
          • kawka74 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:07
            > Nie popadajmy w skrajności,

            Rozumiem, że dzieci przedszkolne i szkolne nie są wychowywane?

            oh nie wymieniłam z oszczędności czasu i miejsca, spokojnie można sobie wygoogl
            > ać, jest tego pełno w internecie

            Gdzie, na 'Pudelku'?
            Taki śmietnik - Twoim autorytetem?
            • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:11
              kawka74 napisała:

              > > Nie popadajmy w skrajności,
              >
              > Rozumiem, że dzieci przedszkolne i szkolne nie są wychowywane?
              >
              > oh nie wymieniłam z oszczędności czasu i miejsca, spokojnie można sobie wygoogl
              > > ać, jest tego pełno w internecie
              >
              > Gdzie, na 'Pudelku'?
              > Taki śmietnik - Twoim autorytetem?


              Szkoda mi czasu na argumentacje, jeżeli ta dyskusja ma przebiegać na takim poziomie.
              Pozdrawiam
              • kawka74 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:19
                Szkoda czasu - jasne.
                Weź odpowiedzialność za to, co piszesz, zamiast zasłaniać się wątpliwymi autorytetami albo odpowiadać tylko wtedy, kiedy Ci pasuje.
              • miaowi Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:34
                Myślę, że dopiero za 3 lata zobaczysz, czy to faktycznie nie problem/czy masz gdzie wracać/czy łatwo ci znaleźć inną posadę etc.
                Na razie jeszcze nie podjęłaś się powrotu do pracy, więc nie opowiadaj.
      • ihanelma Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:13
        Czy 3 lata dziury w CV to pikuś, czy nie - zależy od zawodu. W niektórych branżach po takiej przerwie trzeba ... zmienić branżę.
        Czy w twoim przypadku powrót do aktywności zawodowej będzie lekki łatwy i przyjemny - i czy w ogóle będzie - się okaże. Bo sporo osób już po wychowawczym nie wraca na ranek pracy, niby świat sie nie wali, ale trzeba to i konsekwencje takiej sytuacji mieć na uwadze.
        A reszta z przeproszeniem pierniczenie. "po co im dzieci", "oni ich nie wychowują" itede. Zaczynam rozumieć nastrój pewnej nieudanej felietonistki tongue_out
        Zresztą żłobek to nie jedyna opcja dla pracujących rodziców. Opiekunki wyginęły, czy jak?
        • triss_merigold6 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:23
          Opiekunka, zwłaszcza w Warszawie, jest znacznie droższa niż publiczny żłobek.
          A babciami/ dziadkami nie każdy dysponuje.
          • ihanelma Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:28
            Ja mówię o opcji do rozważenia.
            Dla mnie opcja żłobka ma podstawową wadę - choroby. Szczególnie, jeśli mówimy o dziecku poniżej roku
            • triss_merigold6 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:40
              Zgadzam się, jeśli chodzi o choroby. Ale znakomita większość dzieci i tak choruje przez pierwszy rok-dwa chodzenia do żłobka/przedszkola, trudno tego uniknąć. Moje poszło do żłobkoprzedszkola mając nieco ponad 2 lata i łapało infekcje równo, z przedszkola też przynosiło wirusy.
              Mam gorącą nadzieję, że nowe dziecko jak będzie miało rok to się do publicznego żłobka dostanie, do roku będziemy kombinować z urlopami i chłop pewnie weźmie ze 3 miesiące wychowawczego. Ja zdecydowanie nie nadaję się do przebywania z dzieckiem sama dłużej niz kilka miesięcy, bo dostaję obłędu z frustracji.
              • ihanelma Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:10
                Tylko jak chcesz/chcecie naprawdę pracować, nie co chwila siedzieć na zwolnieniu - przemyślałabym sprawę, mimo kosztów. Na etapie "maluchów" też się buforowy kontakt z opiekunką przyda. Zwłaszcza jak nie ma babci w odwodzie.
                Odporność kilkulatka i roczniaka to są jednak inne bajki.
                • miaowi Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:36
                  Ja wlaśnie ze względu na choroby przez blisko 3 lata zapierniczalam na opiekunki, bo w mojej pracy NIE MA czegoś takiego jak zwolnienie na chore dziecko - pożegnałabym się z robotą znacznie prędzej niż dziecko zdążyłoby dorosnąć do przedszkola.
                  Czy słusznie? Nie wiem, nie mam nic do żłobków, ale nie stać mnie było na ani jeden dzień nieobecności w pracy. Dziecku musi jeść, ja niestety też.
                  • triss_merigold6 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:45
                    Ja mam opcję zwolnień, nie nadużywałam ich zresztą nigdy. Do tego dziecka jest ojciec w pakiecie, który również może brać zwolnienia, a poza tym ma pracę na zmiany więc możliwość opieki.
                    • miaowi Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:51
                      Nie każde dziecko ma ojca w pakiecie,, choć owszem, w kodzie genetycznym jak najbardziej.
        • echtom Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:27
          > Opiekunki wyginęły, czy jak?

          Są dyskredytowane przez lobby prożłobkowe . Wiesz, opiekunka to taki tępy leniwy babsztyl, który siedzi 8 godzin przed telewizorem, zamiast zajmować się dzieckiem i jego rozwojem, a pani w żłobku zna trzy języki obce, czyta klasyków filozofii i jest na bieżąco z wszystkimi zagadnieniami prawno-ekologicznymi tongue_out
        • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:28
          ihanelma napisała: A reszta z przeproszeniem pierniczenie. "po co im dzieci", "oni ich nie wychowu> ją"

          Ja wiem, że nie da się jasno określić, ile trzeba z dzieckiem dziennie przebywać, żeby można było mówić o tym, ze się to dziecko jeszcze wychowuje, czy już nie. Miałam na myśli dzieci, które przebywają w żłobkach na pełny etat. Faktem jest, że opiekunki żłobkowe przebywają z dzieckiem w sumie więcej czasu niż ich rodzice, chyba, że policzymy noc, no ale wtedy to się śpi. Dziecko przywiązuje się do opiekunek z przedszkola, nie rzadko stają się one mu bliższe niż mama i tata (wiem coś o tym, bo w studenckich czasach pracowałam jako niania, mocno musiałam się nagimnastykować, żeby nie stać się ważniejszą od mamy i taty kosztem zaspokajania potrzeb dziecka do bliskości z opiekunem). Ja nie byłabym zadowolona z takiego obrotu sprawy.
          Dobra, sorry dokończę później.
          • asia_i_p Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 21:57
            chyba, że policzymy noc, no ale wtedy to się śpi.
            Optymistka.
      • lusitania2 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:24
        halapta napisała:

        > Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoich dzieci - w mojej opinii oczywiś
        > cie.


        nigdy jakoś nie miałam przekonania, że jestem niezastąpiona w jakiejkolwiek sferze życia i wszystko najlepiej zrobię sama. Nawet przy wychowywaniu własnych dzieci.
        Chętnie się tą rolą podzieliłam - w pierwszym rzędzie z ojcem dzieci, w drugim z opiekunkami. Uważam, że żłobkowe opiekunki równie dobrze jak ja wycierają obślinioną buzię, tłumaczą, że nie wolno ciągnąć innych za włosy, sypać piaskiem po innych, wydzierać łopatek, zabierać wiaderek, czytać książeczki o kurce złotopiórce itpitd.

        I nie muszę teraz sobie poprawiać samopoczucia negatywnym ocenianiem innego, niż osobiście realizowany model wychowania dzieci, tak jak ty to, halapta, robisz.


        • triss_merigold6 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 17:47
          Ja też nie mam potrzeby bycia niezastąpioną. Poza tym, szczerze mówiąc, codzienna monotonia z małym dzieckiem, jest śmiertelnie, frustrująco nudna. Spacerki mnie nudziły, piaskownica jeszcze bardziej. To jest nuda przytłaczająca i wymagająca ciągłego skupiania uwagi zarazem, napiętych zmysłów przy pilnowaniu, żeby półtoraroczniak czego nie połknął, nie zrobił sobie krzywdy etc.
          • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:19
            triss_merigold6 napisała: Spacerki m
            > nie nudziły, piaskownica jeszcze bardziej. To jest nuda przytłaczająca i wymaga
            > jąca ciągłego skupiania uwagi zarazem, napiętych zmysłów przy pilnowaniu, żeby
            > półtoraroczniak czego nie połknął, nie zrobił sobie krzywdy etc.


            Rozumiem słowa, które napisałaś, ale nie rozumiem, sposobu twojego myślenia.
            Ale widząc w jak dużej jestem mniejszości zaczynam pojmować wyjątkowość mojego podejścia do życia. To ja kreuję swoją (moją i dziecka) rzeczywistość, organizuję czas itd. Nie robię czegoś co mnie deprymuje, albo staram się to tak przeorganizować aby było interesujące. Nie jestem fanką stereotypowego gniazdowania. Odnajduję się w już coraz mniej nowej dla mnie roli i odnajduję w niej przyjemności.
            No a te "oczy dookoła głowy", też jakoś tak nie były dla mnie wyczerpujące, no ale znów tutaj pewnie mam wyjątkowe dzieci.
        • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:05
          lusitania2 napisał: Uważam, że żłobkowe opiekunki równie dobrze jak ja wycierają obślinioną buzię, tłumaczą, że nie wolno ciągnąć innych za włosy, sypać piaskiem po innych, wydzierać łopatek, zabierać wiaderek, czytać książeczki o kurce złotopiórce itpitd.

          Ja uważam, że to pogrubione to jest właśnie wychowywanie, ty pozbawiasz się tego na rzecz żłobkowej opiekunki.

          No i to o czym napisałam wyżej, obca opiekunka nie da dziecku tej czułości, której dziecko potrzebuje do życia, a jak da, to staje się ważniejsza od rodziców. Zawodowa opiekunka powinna się ograniczyć jedynie do służbowej serdeczności. A małe dziecko potrzebuje dużo więcej tej miłości niż 2 godziny dziennie i w weekendy. Podkreślam to jest moje zdanie i argumenty za tym, że ja jestem na wychowawczym. Nie zamierzam nikogo ganić bo robi inaczej.
          • kawka74 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:13
            Podkreślam to jest moje zdanie i argumenty za tym, że ja jestem na wycho
            > wawczym. Nie zamierzam nikogo ganić bo robi inaczej.

            To musisz zmienić sposób argumentowania - Twoje posty są naszpikowane negatywnymi uwagami wobec tych matek, które nie zdecydowały się na siedzenie w domu z dzieckiem. Ganisz, nie otwarcie, ale jednak.
            • halapta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:36
              kawka74 napisała: > To musisz zmienić sposób argumentowania - Twoje posty są naszpikowane negatywny> mi uwagami wobec tych matek, które nie zdecydowały się na siedzenie w domu z dz> ieckiem. Ganisz, nie otwarcie, ale jednak.

              Wiesz jak się podejmuje decyzje, to się rozważa wszystkie za i przeciw. Dlaczego nie mam napisać co wpłynęło na naszą decyzję?
              Gdybym uważała, ze żłobek jest dobry i rodzice posyłające tam swoje dzieci postępują dobrze (w mojej ocenie) to bym swoje dzieci do niego posłała a tu bym wychwalała tę instytucję. Jest jak jest, to piszę negatywnie o żłobkach i żłobkowych rodzicach. Podkreślam w celu argumentacji mojej decyzji.
              Poza tym, nie założyłam z góry, że rodzice żłobkowi są "beznadziejni", jednak, żyję w społeczeństwie, obracam się wśród ludzi, obserwuje w swoim otoczeniu, co kierowało ich decyzjami w tym względzie i uważam, ze podjęłam słuszniejszą decyzję.
              • dziub_dziubasek Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:41
                A ja uważam, ze podjęłam słuszniejszą decyzję i poslalam do żłobka. Takie licytowanie się nie ma sensu.
                W przeciwieństwie do Ciebie potrafię zrozumieć inne decyzje i nie zakładam, że ja zrobilam najlepiej. Zrobiłam najlepiej w mojej sytuacji, ktoś inny wynajmie opiekunkę, ktoś inny zostanie w domu. Wszystko ma swoje za i przeciw i moim zdaniem nie ma lepszych i gorszych "globalnie" wyborów...
                Żyj i pozwól żyć innym.
              • kawka74 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 20:04
                Gdybym uważała, ze żłobek jest dobry i rodzice posyłające tam swoje dzieci post
                > ępują dobrze (w mojej ocenie) to bym swoje dzieci do niego posłała a tu bym wyc
                > hwalała tę instytucję. Jest jak jest, to piszę negatywnie o żłobkach i żłobkowy
                > ch rodzicach. Podkreślam w celu argumentacji mojej decyzji.

                Jeśli argumentujesz swoją decyzję za pomocą wieszania psów na rodzicach posyłających swoje dzieci do żłobka, to coś jednak jest nie tak.
                Jeśli ja uważam, że posłanie dziecka do żłobka jest korzystne, to nie napiszę, że matki siedzące w domu to leniwe larwy i nie nadają się do pracy zawodowej, ale maskują to misją wychowywania dzieci. Oczywiście zaznaczając, że to argument przeciw pozostaniu w domu z dzieckiem.
          • flying.basta Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 19.03.11, 18:59
            Poprę Cię w całej rozciągłości.

            Co więcej, nie rozumiem, jak RODZICE decydujący się na dziecko potem nie wytrzymują z nim w domu. Jeśli jestem dorosłym, odpowiedzialnym człowiekiem, wiem, że moje decyzje mają określone konsekwencje. I jeśli decydujemy się na dziecko, to wiemy, ze wymaga to od nas RODZICÓW zapewnienie mu jak najlepszych warunków, w tym pobytu w pierwszych trzech latach życia Z JEDNYM Z NAS NA STAŁE LUB NA ZMIANĘ LUB Z BABCIĄ LUB Z DOBRĄ OPIEKUNKĄ A NIE W ŻŁOBKU. I każdy rozsądny dorosły człowiek wie, że to może być frustrujące, ale podejmując określone decyzje godzę się z następstwami.

            Podkreślam, ze nie piszę o sytuacji, gdzie finanse zmuszają obydwoje rodziców do pracy zarobkowej i żłobek jest koniecznością.
            • gaja78 flying.basta, halapta 19.03.11, 19:31
              z ciekawości - czym zajmujecie się zawodowo ?
              • dziub_dziubasek Re: flying.basta, halapta 19.03.11, 19:36
                Siedzeniem w domu z dziećmi smile
              • flying.basta Re: flying.basta, halapta 19.03.11, 20:02
                Z wykształcenia jestem tłumaczem i nauczycielem. Ale pracowałam różnie, i jako wolny strzelec i w jednej firmie "od-do", zajmując się zdecydowanie nie tylko tłumaczeniami.
              • halapta Re: flying.basta, halapta 19.03.11, 20:35
                Pracuję w banku w oddziale. Skończyłam kierunkowe studia na państwowym uniwersytecie. Staż pracy - 4 lata.
                • hanalui Re: flying.basta, halapta 20.03.11, 20:46
                  halapta napisała:

                  > Pracuję w banku w oddziale. Skończyłam kierunkowe studia na państwowym uniwersy
                  > tecie. Staż pracy - 4 lata.
                  >

                  No to chyba nie za bardzo masz do czego wracać bo w bankach zwolnienia, redukcję, reorganizacja i pewnie naciski na plany, plany, sprzedaż. Dostanie ciepłej pisarki nawet po kikunastu latach pracy w tej branży ot siup już taki nie jest...mam akurat i znajomych i rodzine w tej branży...no chyba ze jestes forumka prezesa to by zmienialo postać rzeczy
                  • hanalui Re: flying.basta, halapta 20.03.11, 20:49
                    hanalui napisała
                    > >
                    >
                    Dostanie ciepłej p
                    > isarki nawet po kikunastu latach pracy w tej

                    Posadki miało być - ta autokorekta mnie dobija
                  • halapta Re: flying.basta, halapta 15.04.11, 12:01
                    hanalui napisała: Dostanie ciepłej p
                    > isarki nawet po kikunastu latach pracy w tej branży ot siup już taki nie jest..

                    no to dobrze pisałam, że wychowawczy jakoś specjalnie mnie nie wyklucza. Wsiadam na ten sam wózek co i reszta.
            • zolla78 Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 20.03.11, 18:39
              flying.basta napisała:
              > Co więcej, nie rozumiem, jak decydujący się na dziecko potem nie wytrzymują z nim w domu. I jeśli decydujemy się na dziecko, to wiemy, ze wymaga to od nas zapewnienie mu jak najlepszych warunków, w tym pobytu w pierwszych trzech latach życia Z JEDNYM Z NAS NA STAŁE LUB NA ZMIANĘ LUB Z BABCIĄ LUB Z DOBRĄ OPIEKUNKĄ A NIE W ŻŁOBKU
              Podkreślam, ze nie piszę o sytuacji, gdzie finanse zmuszają obydwoje rodziców do pracy zarobkowej i żłobek jest koniecznością.>

              Według twojej logiki zatem, ja nie nie powinnam się decydować na dziecko, gdyż nie chcę być z nim w domu przez 3 lata, jego tata też nie, babcie nie mogą. Ale za to mogę się na nie zdecydować, gdybym miała tak złą sytuacją finansową, że usprawiedliwiałaby ona posłanie dziecka do żłobka, bo MUSZĘ iść do pracy.

              A dopuszczasz myśl, że ktoś może uważać, że zapewnienie dziecku jak najlepszych warunków, przewiduje też kilka godzin w żłobku. Nie wszyscy zgadzają się akurat z tą częścią psychologów, którzy uważają, że dzieci do lat 3 powinny być w z jedną osobą. Równie dużo psychologów twierdzi inaczej. Ponadto, każdy z nas ma swój rozum, obserwuje jakie są konsekwencje wyborów znajomych z dziećmi itd. i tu też moim zdaniem nie zawsze wychodzi, że mama na wychowawczym to najlepsze rozwiązanie dla dziecka. Oczywiście bywa to też super rozwiązaniem. Dużo tu zależy od tego jaka mama i jakie dziecko. Ale to już daje powód do stwierdzenie, że nie jest to rozwiązanie zawsze najlepsze i jedyne.
              I trudno mi się przekonać do zdania, które wyraziłeś, że skoro mam inne spojrzenie co do najlepszości takiego rozwiązania, to nie powinnam się decydować na dziecko.
              • graue_zone Re: Rodzice dzieci żłobkowych, nie wychowują swoi 20.03.11, 18:45
                Z ciekawości (przeczytałam cały watek, ale nie chce mi się już brać udziału w dyskusji, wszystko zostało powiedziane).

                Podaj choć jeden przykład psychologa, który uważa, że dla dziecka od 0-3 lat żłobek jest lepszy niż bycie w domu.
    • hellulah Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 16:18
      A co to w ogóle znaczy, oddać dziecko do żłobka? chyba nie mówimy o placówkach siedmiodniowych? ale o powierzeniu opieki nad dzieckiem na n-godzin dziennie? czy to się tak dramatycznie różni od zostawienia z opiekunką? albo pod okiem babci czy cioci?

      I o co chodzi z tym durnowatym "być czy mieć"? Czy jolu8181 naprawdę nie rozumiesz, że bardzo, bardzo często nie mieć oznacza nie być? (spróbuj na początek przestać płacić czynsz i nie rób przez tydzień zakupów spożywki, aaa i pozbądź się kurtki i kozaków). Nie słyszałaś o working poor, ludziach pracujących i balansujących na granicy ubóstwa? (u nas nie tylko zawody małowymagające, zjawisko także w zawodach zaufania społecznego, vide początkujący lekarze, czy bibliotekarki, czy nauczyciele stażyści)
    • dziub_dziubasek Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 17:38
      Jako mama dziecka żłobkowego (jak tu ktoś napisał pełnoetatowego) powiem, ze nie czuję bym coś córce zabierała chodząc do pracy. Żłobek ma fajny, chodzi tam chętnie, nie miala problemów z adaptacją i rozłąka z nami. Po pracy mam czas wyłącznie dla dzieci- nie ma sprzątania, gotowania, siedzenia przed kompem- są tylko dzieci. Wieczorem spędzamy około 5 godzin razem na zabawie, gadaniu, rysowaniu czy zwyczajnym wygłupianiu się.
      Chodze do pracy bo nie chcę się martwić co miesiąc czy nam starczy do 1, czy damy radę kupić dziecku buty/kurtkę/ zabawkę o której marzy. Czuję się bezpieczniej, i nie mam strachu o to, ze po kilkuletniej przerwie będę miała problem ze znalezieniem pracy- a niestety widze po znajomych, ze wcale nie jest tak łatwo znaleźć pracę czy wrócić do starej po kilku latach przerwy...
      No ale zdaniem niektórych tutaj moje dziecko wyrośnie na emocjonalnego analfabetę bo "oddałam je do żłobka"...
      • lejla81 Re: Dalej o żłobkach. 15.04.11, 13:37
        Ja mam dokładnie tak samo. Z przyjemnością poświęcam dziecku prawie każdą swoją wolną chwilę. Razem robimy mnóstwo rzeczy. Syn poszedł do żłobka, kiedy skończył rok, nie wydaje mi się, żebyśmy mieli ze sobą zły kontakt. Jest kochanym, pogodnym dzieckiem, jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Rodzic nie jest jedyną "instytucją" wychowawczą w życiu dziecka, czy Wam się to podoba czy nie. W dużej mierze kształtują go przedszkole, szkoła, a nawet koledzy z podwórka.
        Poszłam do pracy, bo musiałam. Ale gdybym nie musiała, to może opóźniłoby to mój powrót do życia zawodowego o góra pół roku. Wydawało mi się, że jestem zbyt młoda (urodziłam dziecko praktycznie zaraz po studiach), żeby już na starcie się zamykać w domu. Nie mam poczucia, że ktoś na tym stracił i nie mam ochoty być negatywnie przez kogoś oceniana z tego powodu. Ja nie uważam, że kobiety, które siedzą długo z dzieckiem w domu to leniwe kury domowe, ale doskonale za to widzę, jakie mają gigantyczne problemy z powrotem do normalności, do pracy.
    • iwles Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 20:27

      twoje pytanie: mieć czy być, dotyczy chyba sytuacji z perspektywy dziecka - mieć dwoje rodziców, krócej, ale codziennie, czy być dzieckiem weekendowym dla jednego z rodziców.
      Skoro w pierwszych trzech latach życia tworzy się niepowtarzalna więź z dzieckiem, to dlaczego jedno z rodzicow, to pracujące, dłużej i więcej, aby zapewnić byt rodzinie, ma być pozbawione niemal całkowicie nawiązania więzi z dzieckiem ?
      Dlaczego świadomie skazywać dziecko na tęsknotę za drugim rodzicem ?
      • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 20:56
        Cóż, wydaje mi się, że z perspektywy dziecka do roku, zdecydowanie lepiej mieć jednego rodzica na stałe i być z nim w domy, a być nie w 8-10 godzin dziennie żłobku i trochę pobyć z obydwojgiem. Co potem - można dyskutować, ale śmiem sądzić, że również.

        A nawiązanie więzi zależy raczej od chęci pracującego rodzica, nie od godzin jego pracy.
        • iwles Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 21:26

          po lekturze emamy i "milionach" wątkow dziewczyn zdolowanych ciągłym samodzielnym zajmowaniem sie domem i dzieckiem/dziećmi oraz posiadaniem męża, ciągle nieobecnego, bądź zmęczonego pracą tak, że w domu i przy dziecku sie mało udziela - smiem twierdzic, że to spory problem, a nie tylko chcieć czy nie chcieć pracującego rodzica.


          > A nawiązanie więzi zależy raczej od chęci pracującego rodzica, nie od godzin je
          > go pracy.


          no widzisz, tak samo można powiedzieć, gdy oboje rodzice pracują, prawda ? że nawiązanie więzi zależy od chęci obojga rodziców, a nie od godzin pracy.


          • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 09:21
            >
            > po lekturze emamy i "milionach" wątkow dziewczyn zdolowanych ciągłym samodzieln
            > ym zajmowaniem sie domem i dzieckiem/dziećmi oraz posiadaniem męża, ciągle nieo
            > becnego, bądź zmęczonego pracą tak, że w domu i przy dziecku sie mało udziela -
            > smiem twierdzic, że to spory problem, a nie tylko chcieć czy nie chcieć pracuj
            > ącego rodzica.
            >

            No pod tym względem zgadzam się z Tobą, że rzeczywiście nie każdy daje radę psychicznie, będąc na okrągło w domu z dzieckiem. Ale dlaczego szukać alternatywy tylko w pracy i żłobku?

            > no widzisz, tak samo można powiedzieć, gdy oboje rodzice pracują, prawda ? że n
            > awiązanie więzi zależy od chęci obojga rodziców, a nie od godzin pracy.
            >
            To prawda, można siedzieć z dzieckiem 24/24 i więzi nie nawiązać, ale jednak chyba nie nie bez podstaw pedagodzy i psycholodzy twierdzą, że małemu dziecku przede wszystkim potrzebna jest stabilizacja, powtarzalność i przewidywalność, a tego w przypadku oddawania maluch do żłobka nie da się osiągnąć.
            • thegimel Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 09:53
              A gdzie szukać alternatywy? Na placu zabaw? Ok, fajnie, ale ileż można gadać o duperelach z innymi mamami? Mnie niezbędny do egzystencji jest kontakt z dorosłymi obcymi ludźmi i nic na to nie poradzę. Młody w żłobku nie jest - pracuję tylko na część etatu i zajmuje się nim wtedy babcia, ale jeśli będę miała drugie dziecko, to nie dam się znowu ograniczyć wyłącznie do roli matki na ponad dwa lata, bo praca i niezależność również jest dla mnie wartością. Wolałabym nianię, ale jeśli nie będzie mnie stać, opcją będzie żłobek - oczywiście nie od początku, ale od 1,5 roku - dlaczego nie? Poza tym zdarzają się rozwody. Nie zakładam rozwodu, ale moja mama na przykład bardzo młodo owdowiała, każdemu może się przytrafić wypadek powodujący kalectwo, czy śmierć. Jeśli sprawa dotyczy ludzi młodych z krótkim stażem pracy, to pani po mężu renty nie dostanie na siebie, jeśli już to raczej niewielką, a renty rodzinne są groszowe. I co wtedy? Uważam po prostu, że najczęściej kobiety nie mogą sobie pozwolić na zostanie w domu i tyle.
            • gaja78 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 10:37
              flying.basta napisała:

              > No pod tym względem zgadzam się z Tobą, że rzeczywiście nie każdy daje radę psy
              > chicznie, będąc na okrągło w domu z dzieckiem. Ale dlaczego szukać alternatywy
              > tylko w pracy i żłobku?

              Mam za sobą 5 lat siedzenia z dziećmi w domu. I dwa zasadnicze wnioski:
              1. Nie istnieje alternatywa dla pracy, która jest pasją. Są półśrodki, kompromisy które trzymają mnie na krawędzi depresji, ale alternatywy brak. Wierzę, że istnieją kobiety, którym nawet te półśrodki nie pomagają.
              2. Każdy półśrodek, kompromis, każde hobby kosztuje pieniądze. Ja znalazłam sobie takie hobby w działce ogrodowej, dość taniej w utrzymaniu, ale na dzień dobry musiałam wyskoczyć z pewnej konkretnej kwoty.
            • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 10:46
              To prawda, można siedzieć z dzieckiem 24/24 i więzi nie nawiązać, ale jednak chyba nie nie bez podstaw pedagodzy i psycholodzy twierdzą, że małemu dziecku przede wszystkim potrzebna jest stabilizacja, powtarzalność i przewidywalność, a tego w przypadku oddawania maluch do żłobka nie da się osiągnąć.

              da sie lepiej niz w niejednym domu
              siedzac z dzieckiem w domu nie mam planu i rozkladu,
              w zlobku jest zawsze - osma sniadanie, zabawa i realizacja programu, drugie sniadanie, znow ukierunkowane rozwijajace zabawy, przygotowanie do obiadu, obiad, drzemka, zabawa i do domu
              te same panie opiekunki, to samo krzeselko i ten sam lezaczek
              naprawde nie demonizujcie kobiety
              jezeli wychodzimy z zalozenia ze zlobek to samo zuo dla dzieci zuych mam a dobra mama siedzi z dzidzia az do szkoly pojdzie to wiadomo ze przy takim zalozeniu dziecko zawsze bedzie pokrzywdzone
              mozna dyskutowac czy zlobek to szansa czy wybor czy koniecznosc
              i jak dla mnie - dzieci dwojga zlobkowych dzieci i jedno i drugie i trzecie
              oczywiscie ze lepiej jest dla dziecka, kiedy ma pelen komfort i zero stresu kiedy ma te sama rozkochana w nim matke 24 na dobe, nawet moj osmiolatek najbardziej lubi siedziec w domu, zreszta i ja tez
              oczywiscie ze lepiej jest dla matki kiedy jedynym jej obowiazkiem jest zadbac o dziecko i pojsc z nim na spacer, bo ani sie nie zmeczy ani nie zestresuje smile
              a zycie wymusza inna aktywnosc rowniez
              i wowczas mozliwosc dobrej opieki dla dziecka ktora nie rujnuje budzetu jest nie do przecenienia
              • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 10:51
                Ale ja cały czas piszę o sytuacji, w której rodzice mogą sobie pozwolić na to, by jedno zostało w domu, a nie o sytuacjach, gdy obydwoje muszą pracować. I nic nie poradzę na to, że ja widzę żłobek może nie jako całkowite zło, ale jako nic dobrego dla dziecka.

                A co do pracy z pasją. Rozumiem, każdemu dorosłemu człowiekowi potrzebna jest odskocznia od bycia z dzieckiem. Ale chodzi mi o to, że świadomy rodzic, decydując się na dziecko i mając taką możliwość finansową, może poszukać opcji wypoczynku psychicznego nie umieszczając maleńkiego dziecka w żłobku w imię samorealizacji, higieny psychicznej itp.
                • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:03
                  widocznie masz złe doswiadczenia ze zlobkami, albo nie masz zadnych a opierasz sie na swoich wyobrazeniach
                  i co to znaczy moga sobie pozwolic?
                  ze starczy do pierwszego?


                  • kali_pso Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:10
                    > i co to znaczy moga sobie pozwolic?

                    Tak, mnie to też urzeka...bo dla każdego oznacza to chyba coś innego a każda z przeciwniczek żłobka wysuwa ten argument jakby znała jakieś uniwersalne dane od jakiego to poziomu życia można oddawać dziecko do żłobka a od jakiego nie.
                    • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:13
                      Oczywiście, ze co innego. Ale trzeba sobie postawić pytanie, czy ważniejsze jest dla mnie dobro dziecka czy nowy samochód / ciuch/ zegarek / komputer itp.

                      I cały czas powtarzam, że nie piszę o sytuacjach, gdy ewidentnie brakuje pieniędzy i żeby się utrzymać na powierzchni obydwoje rodzice muszą pracować. Wtedy nie ma o czym dyskutować.
                  • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:11
                    To, że pozostanie na wychowawczym / lub zmienianie się na wychowawczym nie spowoduje znacznego spadku poziomu życia. Ale tak, owszem, czasem trzeba się liczyć z tym, ze przez kilka lat będzie trochę mniej pieniędzy. Myślę, ze jednak dla dziecka ważniejsze jest bycie w domu z rodzicem niż najnowsze zabawki. I nie mówię tu o starczaniu do pierwszego albo tragicznym zaciskaniu pasa - tu jest przymus ekonomiczny pracy obydwojga rodziców.

                    A czy złe doświadczenia ze żłobkami (co prawda nie mich dzieci, lecz bliskich mi ludzi) nie są podstawą do stwierdzenia, że żłobki nie są takie wspaniałe?
                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:05
                    moofka napisała:

                    > widocznie masz złe doswiadczenia ze zlobkami, albo nie masz zadnych a opierasz
                    > sie na swoich wyobrazeniach

                    Mam doświadczenie ze żłobkiem zresztą bardzo pozytywne tongue_out

                    > i co to znaczy moga sobie pozwolic?

                    To ze ty musisz chatować a ja mam ten komfort że mogę być z moimi dziećmi w domu smile

                    > ze starczy do pierwszego?

                    Problem w tym że u ciebie dwoje musi pracować aby wam starczyło do pierwszego ,a ja mogę być z dziećmismile
                    >
                    >
                    • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:23
                      a kto cie zatrudni, gabi, dobra kobieto i ile da zarobic?
                      oczywiscie ze gdybym miala do wyboru kase w biedronce albo siedzenie w domu
                      to wybralabym to i robila lat siedem
                      ale ja mam wybor
                      swiadomie podejmowany nie frustruje, wyobraz sobie
                      az tak bardzo zeby niegramatycznie opluwac jadem na foro smile
                      oczywiscie ze bywam zmeczona i mam na glowie wiecej niz kluski i odkurzacz
                      ale i satysfakcja nieporownywalna smile
                      • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:37
                        moofka napisała:

                        > a kto cie zatrudni, gabi, dobra kobieto i ile da zarobic?

                        Nie martw się jak bym musiała pójść do pracy to uwierz dostała bym taką jaka bym chciała bez problemów.I mną się nie martw ,martw się raczej sobą .


                        > oczywiscie ze gdybym miala do wyboru kase w biedronce albo siedzenie w domu
                        > to wybralabym to

                        Nie obrażaj kobiet które pracują w hipermarketach,nie każdej udaje się dostać prace w budżetówce.Potem siedzą takie larwy i nie pracują a pierdołami się zajmują tongue_out

                        i robila lat siedem
                        > ale ja mam wybor
                        > swiadomie podejmowany nie frustruje, wyobraz sobie
                        > az tak bardzo zeby niegramatycznie opluwac jadem na foro smile


                        A co ty myślisz że kobiety które siedzą w domu to co nie maja zainteresowań ,pasji? Myślisz ze jesteś lepsza hehehheh niby w czym ? Mlaśnie widać jak nie jesteś sfrustrowana ,za wszelką cenę ,chcesz udowodnić ze kobiety które się decydują na bycie w domu.Są zacofane a jedyne co mogą robić to pracować w hipermarkecie.

                        > oczywiscie ze bywam zmeczona i mam na glowie wiecej niz kluski i odkurzacz
                        > ale i satysfakcja nieporownywalna smile

                        Oczywiście ,baw mnie dalej smile
                        • kawka74 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:45
                          Nie martw się jak bym musiała pójść do pracy to uwierz dostała bym taką jaka by
                          > m chciała bez problemów.

                          Spora część kobiet pozostających na wychowawczym ma bardzo wysokie mniemanie o swojej wartości na rynku pracy i możliwościach zarobkowych po powrocie do pracy po kilkuletniej przerwie, nie jesteś jedyna.
                          • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:48
                            kawka74 napisała:

                            > Nie martw się jak bym musiała pójść do pracy to uwierz dostała bym taką jaka by
                            > > m chciała bez problemów.
                            >
                            > Spora część kobiet pozostających na wychowawczym ma bardzo wysokie mniemanie o
                            > swojej wartości na rynku pracy i możliwościach zarobkowych po powrocie do pracy
                            > po kilkuletniej przerwie, nie jesteś jedyna.

                            Ja do pracy już nie wrócę bo chce coś innego robić,mam taka szansę i możliwości smile
                            • kawka74 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:50
                              Czyli w zasadzie nie masz pojęcia, co by było, gdybyś postanowiła wrócić.
                              No, tak.
                              • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 13:14
                                kawka74 napisała:

                                > Czyli w zasadzie nie masz pojęcia, co by było, gdybyś postanowiła wrócić.
                                > No, tak.


                                Nie gdybaj nie gdybaj ,nie wiesz nie masz zielonego pojęcia o czym piszesz tongue_out Gdym chciała to bym wróciła i uwierz w cale nie była bym gorsza od innych tongue_out
                                • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 13:25
                                  czy to nie ty czasem siedzisz na budzetowym mezu?
                                  wyobraz sobie, ze ja siedze i owszem, ale w firmie prywatnej
                                  widac na tyle wyceniaja moje umiejetnosci, ze placa za nie i maja z tego realne wymierne korzysci
                                  gdzie bys wrocila gabi gdybys chciala?
                                  tak z czystej ciekawosci
                                  jest taka bryndza na rynku pracy ze wysokiej klasy fachowcy z ogromnym doswiadczeniem szukaja pracy po kilka lat
                                  tobie sie moze wydawac ze jestes taka madra bo na forum pyszczysz
                                  gdybys musiala to zweryfikowac szybko by do ciebie dotarło ze oprocz tego umiesz niewiele
                                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 15:06
                                    moofka napisała:

                                    > czy to nie ty czasem siedzisz na budzetowym mezu?

                                    Nic mi o tym nie wiadomo tongue_out

                                    > wyobraz sobie, ze ja siedze i owszem, ale w firmie prywatnej
                                    > widac na tyle wyceniaja moje umiejetnosci, ze placa za nie i maja z tego realne
                                    > wymierne korzysci

                                    za co za siedzenie i nic nie robienie ?


                                    > gdzie bys wrocila gabi gdybys chciala?

                                    sporo możliwości,na pewno wygonie tongue_out

                                    > tak z czystej ciekawosci
                                    > jest taka bryndza na rynku pracy ze wysokiej klasy fachowcy z ogromnym doswiadc
                                    > zeniem szukaja pracy po kilka lat
                                    > tobie sie moze wydawac ze jestes taka madra bo na forum pyszczysz

                                    Ja nie pyszczę ja stwierdzam fakty tongue_out Pyszczyć to możesz Ty u siebie w domu tongue_out

                                    > gdybys musiala to zweryfikowac szybko by do ciebie dotarło ze oprocz tego umies
                                    > z niewiele

                                    Ale nie muszę, ty musisz i nie gadaj bzdetów ze tak Ci dobrze i taka ta twoja praca cudowna i ze jesteś takim geniuszem hehehheh
                                    • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 15:24
                                      > > gdzie bys wrocila gabi gdybys chciala?
                                      >
                                      > sporo możliwości,na pewno wygonie tongue_out

                                      no o to pytam wlasnie
                                      umiesz odpowiedziec bez chamstwa i pyskowania?

                                      i jaki zawod mialas przed dziecmi?
                                      to chyba nie sekret?
                                      • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 15:39
                                        moofka napisała:
                                        > no o to pytam wlasnie
                                        > umiesz odpowiedziec bez chamstwa i pyskowania?

                                        Moja droga ty raczej jesteś chamska i arogancka a ja się tylko dopasowałam do Ciebie smile
                                        >
                                        > i jaki zawod mialas przed dziecmi?
                                        > to chyba nie sekret?

                                        Nie nie sekret ale akurat tobie nie muszę mówić,bo niby po co smileMożesz sobie myśleć co chcesztongue_out Dla Ciebie mogę pracować w hipermarkecie ,lub być sprzątaczką albo co lepsze być babcia klozetową tongue_out Żadna praca nie hańbi jak wykonuje się ja dobrze,gorzej jak takiej damie jak ty ,wydaje się ze jest super pracownikiem dłubiąc palcem w nosie.
                                        • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 15:45
                                          gabi, dwa proste pytania
                                          nie zagaduj swoim pyskowaniem
                                          bo psujesz watek

                                          kim jestes z zawodu i do jakiej pracy bys wrocila, gabi?
                                          • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 15:49
                                            moofka napisała:
                                            > kim jestes z zawodu i do jakiej pracy bys wrocila, gabi?

                                            Masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem ,odpisałam ci wyżej wybierz sobie co Ci pasuje tongue_out
                                            • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:18
                                              pierdaczysz gabi i tyle
                                              kazdy normalny czlowiek jest w stanie w dwoch slowach okreslic swoj zawod
                                              jesli go ma, albo sie nie wstydzi
                                              zanim sie taka twarda forumowa bojowniczka nie zrobilas pisalas nieraz ze jestes zarejestrowana w UP, ze nie mozesz znalezc pracy, bo masz trojke dzieci, i masz dofinansowanie do przedszkoli z urzedow
                                              i dobrze to pamietam
                                              to w zasadzie tez nie grzech, ale zgrywanie sie, hipokryzja i wycieranie gęby kobietami ktora sa w stanie zarobic pieniadze i mają ciekawe prace godzac to dodatkowo z wychowaniem dzieci jest zwyczajnie wstretne i podle
                                              • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:31
                                                moofka napisała:

                                                > pierdaczysz gabi i tyle
                                                > kazdy normalny czlowiek jest w stanie w dwoch slowach okreslic swoj zawod
                                                > jesli go ma, albo sie nie wstydzi

                                                Gdybaj kochana dalej ,masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem ,to kto Cie zatrudnił ?
                                                Jeśli masz problemy z tak prostymi rzeczami ?Ja nie muszę Ci odpowiadać a wstydzić się nie mam czego smile

                                                > zanim sie taka twarda forumowa bojowniczka nie zrobilas pisalas nieraz ze jest
                                                > es zarejestrowana w UP, ze nie mozesz znalezc pracy, bo masz trojke dzieci, i m
                                                > asz dofinansowanie do przedszkoli z urzedow
                                                > i dobrze to pamietam

                                                Tak to było 7 lat temu i w cale się tego nie wstydzę czas mija i sytuacje się zmieniają ,swoje przeszłam tongue_outI jeszcze jedno jak już grzebiesz to czytaj dobrze ,bo nadal widać ze masz problemy z czytaniem ze zrozumieniem smile


                                                > to w zasadzie tez nie grzech, ale zgrywanie sie, hipokryzja i wycieranie gęby k
                                                > obietami ktora sa w stanie zarobic pieniadze i mają ciekawe prace godzac to do
                                                > datkowo z wychowaniem dzieci jest zwyczajnie wstretne i podle


                                                Jaka ty wyrafinowana jesteś brak argumentów są określenia na takich ludzi bardzo brzydkie zresztą .Tak było kiedyś w moim życiu źle nie wstydzę się ,teraz ja pomagam innym.Robię to co lubię nie biorąc za to pieniędzy ,bo mam więcej niż ty i stać mnie teraz na to !
                                                Wściekła jesteś na co że moje życie się zmieniło,daj Ci Boże abyś nie musiała przechodzić tego co ja przechodziłam ,żałosna jesteś i tyle tongue_out
                                                • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:37
                                                  ale znamienne ze w takich watkach ty najglosniej warczysz
                                                  i musisz sie porownywac dla poprawy humoru
                                                  czego masz wiecej niz ja?
                                                  bo ja nie wiem
                                                  dzieci i kilogramow
                                                  to na pewno
                                                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:45
                                                    moofka napisała:

                                                    > ale znamienne ze w takich watkach ty najglosniej warczysz
                                                    > i musisz sie porownywac dla poprawy humoru

                                                    Co nie wolno ,mieć własnego zdania bo niby dla czego ?tongue_out Widzisz mamy wspólnych znajomych i teraz to ja troszkę poszperam tak dla zabawy tongue_out

                                                    > czego masz wiecej niz ja?
                                                    > bo ja nie wiem
                                                    > dzieci i kilogramow
                                                    > to na pewno


                                                    Na pewno co jeszcze powiesz tongue_out?
                                • kawka74 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 17:43
                                  > Gdym chciała to bym wróciła i uwierz w cale nie była bym gorsza od innych

                                  Wszystkie tak twierdzą.
                                  • gabi683 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 18:00

                                    kawka74 napisała:

                                    > > Gdym chciała to bym wróciła i uwierz w cale nie była bym gorsza od innych
                                    >
                                    > Wszystkie tak twierdzą.


                                    Ty tak twierdzisz ja mam inne zdanie tongue_out
                                    • kawka74 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 18:09
                                      Czerwony dywan Ci rozwiną, jakby co? Nie żałuj sobie, Gabi, puść wodze fantazji.
                                      Mało znam takich matek siedzących w domu, które są w stanie uczciwie przyznać, że albo nie mają szans na pracę, albo nie mają szans na godziwe wynagrodzenie i dlatego nie wracają. Na resztę czeka co najmniej fotel dyrektora, stanowisko eksperta i pensja miesięczna w wysokości dziesięciu średnich krajowych.
                • gaja78 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:08
                  flying.basta napisała:

                  > Ale chodzi mi o to, że świadomy rodzic, decyduj
                  > ąc się na dziecko i mając taką możliwość finansową, może poszukać opcji wypoczy
                  > nku psychicznego nie umieszczając maleńkiego dziecka w żłobku w imię samorealiz
                  > acji, higieny psychicznej itp.

                  Do mnie przychodziła opiekunka na kilkanaście godzin w tygodniu, co stanowiło dla mnie koszt 600 zł. "Pełnoetatowy" żłobek to zdaje się połowa tej kwoty. Pełnoetatowa opiekunka to ponad 1000 zł miesięcznie. Myślę że istnieje spora rzesza kobiet, które mogą sobie pozwolić na wydanie 300 zł miesięcznie na opiekę dla dziecka, ale dwa razy tyle - to już niekoniecznie.

                  Co proponujesz za 300 zł miesięcznie ? Jaką formę odpoczynku psychicznego ? Jaką alternatywę dla żłobka ?
      • franczii Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 21:52
        To nie jest takie oczywiste, ze skoro jeden rodzic zostaje w domu to drugi od razu muzi zapierniczac na 2 etatach.
        Gdyby moj maz zapierniczal na dwoch etatach to na pewno nie poszlabym na wychowawczy.
        A to ze za 2 tygodnie wroce do pracy nie zmieni nic a nic w pozycji i czasie pracy mojego meza.
    • anorektycznazdzira wyważone? 19.03.11, 22:01
      Robisz nie do przyjęcia nadużycie wrzucając dylemat do wora "mieć czy być". To jest zwyczajnie obraźliwe dla sporej grupy ludzi, kiedy wysłuchują/wyczytują, że posłali dziecko do żłobka, bo "chcieli więcej mieć". Niechże wreszcie dotrze do wszystkich zdrowych i bogatych, ze nie wszyscy są tacy. Dla pozostałych durnawe pytanko "być czy mieć" powinno zostać uzupełnione o "... jedzenie w lodówce, kasę na leki i gdzie mieszkać". Oczywiście można to skwitować, ze jak kogoś nie stać, to niech sobie nie robi dzieci, co na tym forum pewnie zdobędzie popularność. Biologia ma to do siebie, że nie wszystkie ciąże są planowane także u świetnie wyedukowanych ludzi, a poza tym stajemy przed pytaniem, czy lepie mieć dziecko w żłobku (być dzieckiem w żłobku) czy nie mieć żadnego (nie być). Żłobek NIE jest proponowany jako edukacja czy atrakcja, on jest proponowany jako szansa na przeżycie na godnym poziomie dla rodzin, które żyją w warunkach poniżej średniej dużego miasta.
    • forumowiczka.to.ja Re: Dalej o żłobkach. 19.03.11, 23:13
      Mam kilka, nie dużo, koleżanek siedzących w domu na wychowawczym. Jedna z nich wychowała małą niemotę, która jak poszła do przedszkola to się okazało, że nie potrafi 70% tego co inne dzieci. Kolejna siedziała z dzieckiem w sumie jakieś dwa lata ciurem, wzięła na studiach dziekankę i tak się złożyło, że w sumie wyszło dwa lata, ta dziewczyna absolutnie nie lubi bawić się z dzieckiem, wiecznie czytała książki itp, dziecko oczywiście było zadbane, czyste, z jedzeniem było gorzej bo ona nie cierpi i nie lubi gotować. Generalnie myślę, że dziecko, takie roczne, więcej by wyniosło ze żłobka niż z tego domu, będąc tam chociaż do obiadu (miałoby punktualne, ciepłe posiłki). I jeszcze jedna, też na wychowawczym, prawdziwa gospodyni domowa, wiecznie czymś zajęta, a jak dziecko poszło do przedszkola, to ingerencja logopedy musiała być natychmiastowa, bo dziecka nie można było zrozumieć. Nie znam, no naprawdę nie znam mam na wychowawczym, które rzetelnie, z zabawami, książeczkami, śpiewem, spacerami (aktywnymi) zajmowałyby się dzieckiem. Nie pochodzę ze środowiska patologicznego, wręcz przeciwnie. Po prostu takie jest życie, ludzie chcą mieć dzieci, kochają je, ale niekoniecznie chcą/mogą im się poświęcić do 3 r.ż.
      Poza tym przeciwniczki żłobków nie biorą pod uwagę tego, że same siedząc z dzieckiem w domu nie wiedzą, co dziecku oferuje żłobek. Oczywiście podtrzymuję, że nie wyobrażam sobie oddać do żłobka dziecka poniżej roku. A żłobek oferuje zabawę, śniadanie, drugie śniadanie, drzemkę, zabawę/spacer, obiad. Panie w żłobku, jeśli jest to żłobek polecony, a ja o takim piszę, nie szczędzą maluchom czułości, oczywiście nie noszą na rękach, ale całują, przytulają, pocieszają itp. Jednak przez +/- 6 godzin dziennie nie da się pani przedszkolance "przebić" mamy czy taty. W normalnych, kochających, czułych domach jest to po prostu niemożliwe.
      I jeszcze jedno. Powrót do pracy. Pani pisząca, że pracuje w banku, przede wszystkim w takich instytucjach jak bank, większa firma, na czas nieobecności pracownika zwykle przekierowuje na jego miejsce kogoś z innego działu. Dlatego takaś ważna. Bo gdybyś zajmowała stanowisko, które jest 1 w firmie, tak jak ja, to na pewno nie byłabyś taką mądra i odważna. A poza tym, jeszcze nie wróciłaś do pracy, nie wiesz jak będzie. Być może tak jak piszesz, ale też być może przez kolejnych 5 lat będziesz szukać odpowiedniej pracy i wtedy zweryfikujesz swoje poglądy.
    • madzioreck Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 01:19
      Wiesz, niektórzy ludzie po prostu nie mogą sobie pozwolić, aby jedno z rodziców siedziało 3 lata w domu. I muszą pracować oboje, choćby serce krwawiło.
      Ale załóżmy, że dzieci mają tylko Ci, którzy mogą sobie pozwolić na 3 lata życia z jednej pensji: już widzę ten jazgot o wygodnickich bezdzietnych i bicie na alarm, że dzietność spada.
      • liliankaa77 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 07:36
        A niektórzy nie chcą wypaść z obiegu zawodowego na 3 lata. Dotyczy znacznej części kobiet i prawie wszystkich mężczyzn.
    • shellerka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 09:01
      ja myślę, że w rodzinach, gdzie decyzja o dziecku podejmowana jest świadomie, bardzo często brane pod uwagę jest głównie to, czy stać mnie w danej chwili na posiadanie dziecka. i to posiadanie - właśnie to samo słowo posiadanie - jest dla mnie wyznacznikiem podejścia do dziecka.
      dziecko ma być, nie przeszkadzać, nie chorować, lubić żłobek albo opiekunkę i przytulać się, kiedy mama czy tata ma na to ochotę.
      tak sobie urodziłam pierwsze dziecko. chciałam MIEĆ. niestety nie umiałam DAĆ siebie temu dziecku. wierzyłam w banały, że szczęśliwa mama = szczęśliwe dziecko. tylko, że teraz widzę, ile straciłam. straciłam więź. jasne mogę ją odbudować, ale to już nie to samo.
      z drugim dzieckiem mam zupełnie inną sytuację.
      teraz już wiem, że gdybym miała drugi raz wybierać, odwlekłabym pierwszą ciążę do momentu, kiedy byłabym gotowa na to, żeby "własnoręcznie" wychować dziecko do pierwszego dnia w przedszkolu. żeby DAĆ MU siebie, a nie, żeby tylko BRAĆ.
    • inguszetia_2006 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 10:26
      Witam,
      Psychologowie żyją najwyraźniej w wirtualnej rzeczywistości, w której nie jada się śniadań, obiadów i kolacji, nie potrzebny jest dach nad głową, ani nowe buty;-P Cóż, wolno im. Niech dalej żyją w świecie urojeń o kondycji polskiej rodziny. Że niby "stoliczku nakryj się" i po robocie;-P A my róbmy swoje.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • sadosia75 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 10:45
      Zgrzyta mi to, że ludzi
      > e często sami deklarują - najlepiej byłoby jakby małe dzieci mogły wychowywać s
      > ię z mamą, tatą, babcią. Czyli tak - sami uważamy, że najlepiej byłoby tak i ta
      > k, ale jednak będzie inaczej. Mam wrażenie, że po porostu dziecko musi się tu ł
      > adnie wpasować i właściwie jego dobro to tylko i wyłącznie nasze dobro


      Tak dokladnie. Bo dorosli ludzie plodza dziecko dla wlasnej wygody. Ach jakiez to wygodne nie spac po nocach, dochodzic do siebie po porodzie, i miec rozne dolegliwosci w czasie ciazy. Prawda, ze wygodne?
      A pozniej oddajemy dziecko do zlobka i niech juz tam sie dzieckiem zajma.
      Chcesz wywazonych glosow w dyskusji a rodzicow "zlobkowych" zmieszalas z blotem.
      Gdyby kazda z nas miala mozliwosc zostania z dzieckiem min. 3 lata, albo oddania go do dziadkow to myslisz,ze by nie skorzystala?
      swiat jest tak zbudowany, ze bez pracy nie ma pieniedzy! a czesto jest tak,ze jedna wyplata nie wystarcza na utrzymanie domu i rodziny!
      Niby sie nie wcinasz w czyjes zycie ale ludzie zlobkowi sa uwlaczajacy i smieszni bo podpisali papierek.
      • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:17
        Myślę, że nikt nie krytykuje rodziców, którzy oddają dzieci do żłobka bo muszą. Tak jest i będzie i tu nie ma o czym dyskutować. Pewnie część z nich chętnie zostałaby z dzieckiem, ale ni mogą i już. Nie są gorsi, po prostu tak im się ułożyło.

        Mowa o ludziach, którzy oddają dziecko do żłobka, bo tak im wygodniej.
        • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:21
          flying.basta napisała:

          > Myślę, że nikt nie krytykuje rodziców, którzy oddają dzieci do żłobka bo muszą.

          przed chwila sama to zrobilas

          problem opisujac dla kogo wazniejsze dobro dziecka a dla kogo nowe buty
          czyli w domysle dla zlobkowych rodzicow nowe buty

          a ja uwazam ze sie dzieciom krzywda nie dzieje
          i nie sa zaniedbane i porzucone
          chociaz jedno chodzi do zlobka a drugie do swietlicy
          i rodzice zawsze sa przy nich kiedy sa im potrzebni



          > Tak jest i będzie i tu nie ma o czym dyskutować. Pewnie część z nich chętnie z
          > ostałaby z dzieckiem, ale ni mogą i już. Nie są gorsi, po prostu tak im się uło
          > żyło.
          >
          > Mowa o ludziach, którzy oddają dziecko do żłobka, bo tak im wygodniej.
          • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:40
            Nie, poczytaj uważnie. W każdej mojej wypowiedzi podkreślałam, ze jeśli jest przymus ekonomiczny dla pracy obydwojga rodziców, to tak po prostu jest i nie ma o czym dyskutować.
            • moofka Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 12:10
              flying.basta napisała:

              > Nie, poczytaj uważnie. W każdej mojej wypowiedzi podkreślałam, ze jeśli jest pr
              > zymus ekonomiczny dla pracy obydwojga rodziców, to tak po prostu jest i nie ma
              > o czym dyskutować.

              no naprawde biedne ubożuchne żłobkowe rodzinki
        • sadosia75 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:24
          Wygodniej w czym?
          Oddaja dziecko do zlobka bo co?
          Serio nie rozumiem pojecia wygodniej.
          Kuzynka zostala zaszczuta przez anty zlobkowe ciotki bo oddala syna do zlobka tylko i wylacznie z tego powodu, ze sama siedziac w domu z dzieckiem stawala sie dzikusem spolecznym i chciala choc na kilka godzin dziennie wrocic do normalnego doroslego zycia.
          Owszem swietnie jak dziecko jest w domu z rodzicami. Ale ci rodzice musza tez byc szczesliwi i spelnieni. Wpieranie kobietom, ze dziecko jest szczesliwe tylko wtedy jak jest w domu z matkajest bzdura. bo lwia czesc ludzi zapomina o tym, ze dziecko z nieszczesliwa i sfrustrowana matka szczesliwe nie bedzie.
        • sanciasancia Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:29
          > Mowa o ludziach, którzy oddają dziecko do żłobka, bo tak im wygodniej.
          Oddałam dziecko do żłobka, bo jest mi tak wygodniej. Ma 21 miesięcy, potrzebuje więcej kontaktu z dziećmi, a ja nie znoszę wychodzić do innych mam z dziećmi, bo od natężenia hałasu mam migrenę. Poza tym, ile można pracować po nocach i w czasie wyrwanym, kiedy dziecko śpi. Nie mówiąć o tym, że powoli potrzebuje więcej bodźców niż ja chcę/mogę mu zapewnić,
          W efekcie dziecko jest dużo szczęśliwsze, ze żłobka nie lubi wychodzić, przepada za opiekunkami. Szybciej się rozwija i ładniej. Znajomy psycholog dziecięcy z 30-letnim stażem twierdzi, że jest to najbardziej wyluzowane dziecko (o największym poczuciu bezpieczeństwa) jakie w życiu widział.
          Każde dziecko jest inne, każda matka jest inna.
          Ja osobiście nieznoszę wszystkowiedzących słodko-pierdzących pieniaczek antyżłobkowch, które nosa poza swój grajdoł nie wyściubiły.
      • lusitania2 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:33
        sadosia75 napisała:

        > .
        > Gdyby kazda z nas miala mozliwosc zostania z dzieckiem min. 3 lata, albo oddani
        > a go do dziadkow to myslisz,ze by nie skorzystala?


        no to ja sięwink oświadczę, że miałam taką możliwość i nie skorzystałam, dzieci poszły do żłobka.
        Te 3 lata w domu dla mnie z dzieckiem są nie do przyjęcia. Po 7 miesiącach czytania książek, hobbystycznego szycia, uprawiania ogródka i odremontowania domu od dołu do góry miałam dość. Życie w rytmie: pobudka, mleko, śniadanie dla reszty, zakupy, szykowanie obiadu, sprzątanie, spacer, obiad, słodkie lenistwo (czytanie/szycie/ogródek) przerywane karmieniami i zmianą pieluch mnie nie cieszy.
        Dziadków mimo ich chęci i wysoko ocenianego ich poczucia odpowiedzialnościw stałą opiekę nad dzieckiem nigdy bym nie wrobiła. Opieka nad dzieckiem (odkąd zaczyna raczkować) wymaga nieustannego wysokiego stopnia skoncentrowania uwagi i sporo siły fizycznej, a oni imo dość się w życiu ciężko napracowali.
        • sadosia75 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:37
          No tak ale ta mozliwosc to nie tylko dziadkowie itp. to tez chec zostania z dzieckiem na 3 lata to tez nasze zdrowie psychiczne.
          Sa kobiety,ktore marza o takim urlopie od zycia doroslego i zajmowanie sie przez 3 lata dzieckiem to ich szczyt szczescia. i swietnie. to ich wybor. ja nie krytykuje.
          ale sa tez kobiety,ktore nie zniosa psychicznie siedzienia 3 lata z dzieckiem bez dostepu do "doroslego zycia" i ja ich tez nie krytykuje. bo wazne jest tez to czy kobieta czuje sie szczesliwa w tym co robi.
          I nikt mi nie wmowi, ze nieszczesliwa kobieta jest idealna matka dla swojego dziecka a dziecko czuje sie szczesliwe z taka matka.
          • flying.basta Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:42
            Ale bycie z dzieckiem w domu nie oznacza braku dostępu do dorosłego życia. Nie rozumiem, dlaczego to się utożsamia?
            • sadosia75 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:51
              Bo dziecko czy tego chcesz czy nie ogranicza! ja siedzac w domu z dzieckiem nie mialam mozliwosci realizowania swoich planow. nie moglam wyjechac z samego rana i wrocic po poludniu. bo ktos tym dzieckiem musial sie zajmowac. a tym kims bylam ja. maz byl wtedy na szkoleniu pol rocznym po szkoleniu wrocil do pracy zmianowej po 12 godzin. moi rodzice nie mogli zajmowac sie moim dzieckiem. na tesciowa w ogole nie liczylam w tym temacie.
              na 2 lata wycofalam sie z zycia organizacji w ktorej aktywnie uczestnicze od 9 lat. liczac z ta przerwa od 11.
              Nie wyobrazam sobie tego, ze biore dziecko ze soba i aktywnie chociaz odrobine aktywnie zajmuje sie tym czym zajmowalam sie wczesniej.
          • lusitania2 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:54
            sadosia75 napisała:

            > No tak ale ta mozliwosc to nie tylko dziadkowie itp. to tez chec zostania z dzi
            > eckiem na 3 lata to tez nasze zdrowie psychiczne.

            oczywiście masz rację sadosiusmile tylko w tym wątku (i generalnie) przez "możliwości" rozumie się możliwości ekonomiczne rodziny i ja też je tak sobie zawęziłam, odpowiadając na Twój post.
            I jak jest sporo postów ze zrozumieniem dla matek (a tatusiowie to gdzieeeee, ja się pytam?), które posyłają dzieci do żłobka z uwagi na ekonomiczny przymus pracy (jak mus to mus ale dalej żłobek zostaje niedobrym rozwiązaniem), to dużo mniej takich, które ogólnie do żłobków, jako instytucji opiekuńczych, są przychylnie nastawione.
            Jak jasmile.
      • kawka74 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 11:50
        Gdyby kazda z nas miala mozliwosc zostania z dzieckiem min. 3 lata, albo oddani
        > a go do dziadkow to myslisz,ze by nie skorzystala?

        Ja bym nie skorzystała. Bez względu na to, czy będę dalej pracować na etacie, czy nie, córka pójdzie do żłobka na pół dnia. Prędzej tam się doczeka stałości i konsekwencji, niż we własnym domu ;p
        Czasem mam wrażenie, że rozmawiamy nie o żłobku, tylko o przedwojennej ochronce.
        • triss_merigold6 Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:41
          Ja również bym nie skorzystała. Potrzebuję regularnego kontaktu z dorosłymi ludźmi i mobilizacji w postaci pracy, żeby wyjść z domu i czuć się jak dorosły człowiek, a nie tylko uosobienie matki. I nie jest to tylko kwestia finansowa, ale przede wszystkim zdrowia psychicznego. Mojego.
      • anorektycznazdzira Re: Dalej o żłobkach. 20.03.11, 16:47
        sadosia75 napisała:

        > Tak dokladnie. Bo dorosli ludzie plodza dziecko dla wlasnej wygody. Ach jakiez
        > to wygodne nie spac po nocach, dochodzic do siebie po porodzie, i miec rozne do
        > legliwosci w czasie ciazy. Prawda, ze wygodne?
        > A pozniej oddajemy dziecko do zlobka i niech juz tam sie dzieckiem zajma.
        > Chcesz wywazonych glosow w dyskusji a rodzicow "zlobkowych" zmieszalas z blotem
        > .
        > Gdyby kazda z nas miala mozliwosc zostania z dzieckiem min. 3 lata, albo oddani
        > a go do dziadkow to myslisz,ze by nie skorzystala?
        > swiat jest tak zbudowany, ze bez pracy nie ma pieniedzy! a czesto jest tak,ze j
        > edna wyplata nie wystarcza na utrzymanie domu i rodziny!
        > Niby sie nie wcinasz w czyjes zycie ale ludzie zlobkowi sa uwlaczajacy i smiesz
        > ni bo podpisali papierek.
        >

        Się mogę podpisać pod każdym słowem. Z małym uzupełnieniem, że nie każda babcia, dziadek i układ rodzinny nadaje się do zostawiania dziecka z dziadkami i można spokojnie wybrac żłobek z wiecej niż jednego powodu i to będzie lepsze rozwiązanie. Co do idei jednak to podpisjuję się w 100%.
Pełna wersja