Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie

23.03.11, 11:11
Wiem, że podobny wątek był. Podobny, ale nie taki sam.
Moim znajomym urodziło sie 2 dziecko. Starsza córka ma 4 lata. Młody ma 3 miesiące. Za każdym razem jak starszą coś "łapie" czyli widać że będzie chora, od razu wywożą ją do babci. Jednej albo drugiej. I jest tam tydzień np, czyli dopóki nie wyzdrowieje. Codziennie jest tam zawożona również jak jest zdrowa, bo albo się nudzi w domu, albo mama nie ogarnia dwójki, więc wywożą starszą, zeby było w domu trochę spokoju. Do przedszkola nie chodzi, bo lekarz zabronił, bo bedzie przynosiła infekcje do domu.
Zastanawiam się, jak to jest w innych domach gdzie nie ma babć, nie ma gdzie dziecka wywieźć? Czy faktycznie każdą infekcję starszej musi załapać też młode? Pytam też pod kątem takim, że pomimo podjętych przez tą moją koleżankę środków zapobiegawczych w postaci wywózek do babć, młody jeszcze nie był szczepiony bo też już miał kilka razy infekcję, a ostatnio zapalenie płuc.
Pytam światopoglądowo, jak sobie radzą inne mamy w domach, bo rozumiem troskę mamy o malucha, ale czy na tym polega posiadanie dwójki dzieci?
    • jowita771 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:15
      Mam pięciolatkę, która ostatnio sporo chorowała, bo zaczęła przedszkole. Jestem w ciąży i za parę miesięcy będę miała dwójkę dzieci. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji z wywożeniem starszego dziecka. I nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, starsza nie chodzi do przedszkola, bo przynosiłaby infekcje, które zagrażałyby młodszemu?
      To przegięcie, jak się ma czuć to starsze dziecko, takie przeszkadzające rodzicom w opiece nad tym małym? Ci państwo mają dwoje dzieci, chyba trochę o tym zapomnieli.
      • pelagia_pela Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:20
        Zasugeruj im zmiane lekarza. A moze wywozke starszego dziecka (jako potencjalnego roznosiciela wirusow) na stale do babci? Co za glupota....
      • nitka111 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:23
        Tak właściwie jedyną chorobą którą starszy "sprzedał" młodemu była ospa, miałam miesiąc głowy ( każdy równo dwa tygodnie big_grin ). Różnica 4,5 roku, starszy miał wtedy 5 lat, młodszy pół roku. Nigdy nie wywoziłam , dziwne bo radziłam sobie i radzę nadal wink z dwójką, z tym że teraz są prawie bezobsługowi ( 9,5 i 5 lat ).
        Ale od koleżanki mającej również dwoje dzieci usłyszałam kiedyś: nawet nie wiesz jak trudno poradzić sobie z dwójką.
        I dlatego jej mąż odwozi i odbiera ze szkoły, a wcześniej przedszkola starszego, a ona siedzi sobie w domku z młodszym, obiady przywozi jej teściowa, bo przecież jej tak trudno.
        • cora73 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:44
          "dlatego jej maz odwozi i odbiera....." przepraszam, czy rola szanownego meza konczy sie na splodzeniu dzieci? Co dziwnego w tym ze ojciec uczestniczy w zyciu codziennym swojej rodziny nawet wtedy gdy jego zona TYLKO "siedzi " sobie z dziecmi w domu?
          • gaskama Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 13:34
            No chyba nie tylko do spłodzenia dzieci, skoro jeździ do pracy, by te dzieci i szanowną małżonkę utrzymać.

            P.S. Nie widzę oczywiście nic złego w tym, że żona "siedzi" w domu z jednym dzieckiem a małżonek odwozi drugie do szkoły czy przedszkola. No ale jeśli on utrzymuje dom, to chyba nie ma co mówić, że jego rola ogranicza się tylko do spłodzenia.
            • nitka111 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 19:48
              pisałam o koleżance i jej nie radzeniu sobie, a nie roli męża, który dziećmi , a przynajmniej starszym zajmuje się również po pracy. Szkoła jest 100 metrów od domu i myślę, że spokojnie może małego ( 2 lata) wziąć w wózek i w ramach spaceru odebrać ze szkoły. Jeśli może odwieźć przed pracą to w porządku, a ale żeby dziecko czekało na świetlicy do 17, kiedy w domu jest mama, to moim zdaniem głupie
              • sylwia11022000 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 20:03
                właśnie zatoczyłam koło
                4 marca - chora córka
                11 marca - chory syn
                18 marca znowu córka
                20 marca padam ja...

                ale nigdzie się nie wywozimy

                wywożenie mi się źle kojarzy
                mam znajomą która tak starszego syna na 4 lata wywiozła do babci
                bo urodził jej się kolejny syn- no i wiecie .... jak można pogodzić 2 dzieci, pracę, budowę domu
                dodatkowe dyżury, no nie da się - trzeba z czegoś zrezygnować -no i padło na starszego
                daje słowo dla niego to była trauma a młodszego brata do dziś nie cierpi.
              • kiniox Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 11:18
                Ja Ci chętnie wyjaśnię, jak to czasem bywa. Otóż dzieci są różne (niedługo wpiszę to sobie w sygnaturkę). Często w rozmowach o dzieciach mówiłam koleżankom, że mam bardzo energiczne dziecko (obecnie prawie 2 lata), a one przyjmowały to z uśmiechem i kiwaniem głowami na zasadzie "tak, tak, wszystkie mamy energiczne dzieci". Aż tu nagle wczoraj rono jedna z nich, która ma syna w tej samej grupie żłobkowej, zaczepiła mnie na ulicy i powiedziała mniej więcej tak: "Wczoraj przyszłam do żłobka wcześniej i pobawiłam się parę minut z twoim synkiem. On ma w sobie tyle energii. Czy nie jest ci potrzebna jakaś pomoc? Naprawdę, my z mężem jesteśmy dość elastyczni jeśli chodzi o czas i gdybyśmy tylko mogli ci w czymś pomóc, to natychmiast powiedz." I tak sobie myślę, że jak nie znasz dokładnie sytuacji koleżanki, szczegółów związanych z opieką nad jej dziećmi, jej stanu zdrowia, układów rodzinnych itp., to się raczej powstrzymaj od oceniania i od tego poczucia wyższość, że tak sobie świetnie ze wszystkim radzisz, a ona nie. Bo czasem łatwiej jest ogarnąć troje dzieci, niż jedno. I z tym optymistycznym akcentem serdecznie pozdrawiam.
    • ola Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:21

      U nas każdą infekcję starszej (chodzącej do przedszkola) przejmuje młodsza.
      Tak więc chorowanie trwa zawsze ok. 2 tyg. - najpierw jedna, potem druga. A jak chorują, wiadomo, budzą się w nocy, płaczą, robią się przylepami. Często więc np. śpimy we trzy w jednym łóżku, żebym nie musiała do nich co chwila latać. Nie ma mowy o izolowaniu, zresztą one za bardzo się kochają, żeby się bały izolować.
      Nigdy bym jednak nie wywiozła starszej do babci.
      Powód jest prosty - starsze dziecko, chociaż starsze, to jednak dziecko.
      Kiedy jest chore, słabe, ma prawo być w domu, w swoim łóżku, przytulić się do mamy, której wtedy bardziej potrzebuje. To, że w domu jest niemowle, oznacza dla mnie, że starszak potrzebuje, WIĘCEJ serca, żeby nie czuć odrzucenia. A nie fruu z domu, bo mamusia nie ogarnia. To po co robiła sobie drugie, skoro ma takie problemy z ogranizacją?

      Moja mlodsza przez pierwszy rok chorowała często (pierwszy raz w wieku 2 tygodni), za to teraz ma odpornosc znacznie lepszą niż równieśnicy. Tak więc łapanie od siostry tylko wyszło jej na dobre.
      • cottonka Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:30
        Ale jeżeli im taki układ odpowiada, a 5 latce tez (bo mówi i moze powiedzieć czy chce co do babci czy nie) to raczej nie ma sensu sie zastanawaić.
        Czasami warto rodzielić, by nie narażać młodszego i mniej odpornego dziecięcia. Nie wiem czy to takie rewelacyjne jak od samego poczatku szpikowane jest antybiotykami itd.
        Ale jednoczesnie choroba jakiś czas się rozwija, więc czasami jest za pożno na takie rodzielanie, bo to po prostu nic nie da.
        Ja bym nie demonizowała rodzielania.
    • iwoniaw Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:25
      Dla mnie to chore. Jak można wywalić z domu chore dziecko? Nie, nie wyrzucamy z domu nikogo, wprost przeciwnie - choremu zapewniany jest spokój, możliwość wykurowania się we własnym łóżku i opieka - bez względu na to, czy to dziecko starsze, młodsze, ojciec czy matka. Szczerze mówiąc już prędzej zdrowemu zorganizowałabym jakieś "wyjazdowe" atrakcje, gdybym się tak bardzo bała infekcji, no ale to też raczej gdyby był starszy...
    • kosher_ninja Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:29
      Byłam takim wywożonym dzieckiem. Mój brat łapał wszystko, co popadnie. Kilka razy był w szpitalu jako malutkie dziecko, więc nie dziwię się, że mama włosy rwała przy każdym moim kichnięciu. I te "wywózki" wspominam bardzo dobrze, bo dziadków miałam super. Do mamy wiadomo - tęskniłam, ale na pewno nie czułam się przez nią porzucona. I dużo skorzystałam na tym wywożeniu, bo chociaż moja mama ogarniała dwójkę bez żadnego problemu, to jednak nie była w stanie godzinami się ze mną bawić. A dziadek lub babcia już tak.
      Jeśli dziecku to nie przeszkadza, a babcia chętna, to ja nie widzę problemu.
    • agazagie Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:33
      A ja znajomą rozumiem doskonale bo mam podobnie. Dwulatek chodzi do żłobka i co rusz przywleka do domu jakieś choróbsko - teraz ma właśnie zapalenie ucha (oczywiście z zapaleniem gardła, katarem i kaszlem). Młodszy (5,5 m-ca) jakieś 3 tyg. temu brał antybiotyk na zapalenie oskrzeli (podejrzewano nawet zapalenie płuc). W tym czasie starszy również chorował. Więc również w miarę możliwości staramy się odseparować dzieciaki, zwłaszcza, że starszy tak kocha braciszka, że ciągle go całuje po buzi. A ja mam w domu szpital. Babcia jest zawsze chętna żeby któregoś przygarnąć - zwykle bierze starszego bo niby jej łatwiej (z mojego punktu widzenia to właśnie młodszy jest prostszy w obsłudze ale jak woli) chociaż niemowlaka też trzymała u siebie przez 5 dni.
      I naprawdę podziwiam te kobiety, które nie mogą na nikogo liczyć i całymi dniami siedzą same w domu z dwójką (albo i więcej) dzieci. Ja bym chyba zwariowała biegając od jednego do drugiego z syropkami, kropelkami, antybiotykami, w międzyczasie frida, woda morska i to jęczenie.
      PS. A starszy na pewno nie czuje się odepchnięty bo to cygańskie dziecko. Na sygnał czy pojedzie spać do babci od razu stoi w przedpokoju z butami w ręku. Na dworze najchętniej by siedział 15h/d a spać chodził do samochodu.
    • analist73 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:34
      Też mam dwójkę, nigdy starsze nie było wywożone do dziadków bo chore. Nie pchałam się do chorych dzieci w odwiedziny, ale jeżeli starsze chore, to trudno, młodsze może się zarazić (ryzyko wliczone w posiadanie więcej niż jednego dziecka). Mogłam wysłać starszaka, bo dziadkowie byliby chętni, ale dziecko chore potrzebuje rodziców, a nie usuwania z domu. Nie wyobrażam sobie wysyłania starszego do dziadków/przedszkola/żłobka itd... dlatego że mam drugie młodsze.
    • ylunia78 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:37
      Ale co to znaczy "lekarz zabronił"?To tak też można?wink
      Poz tym co za"tepa masa"jak to mówią,że nie daje sobie rady z dwójką dzieci?!To po co na drugie się decydowała?!W życiu nie pomyślała bym,żeby starszego chorego wywieźć do dziadków tylko dlatego,że jest chory.Co za problem,ewentualnie na czas choroby starszaka tak zorganizować życie,żeby było lżej i choremu i całej reszcie?uncertain
      • heca7 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 11:47
        U nas do babci jedzie zdrowe dzieckowink Ale ja mam dzieci ,które uwielbiaja jeździć po babciach. To jedno, a drugie to średni syn , który sam żąda wywiezienia kiedy młodszy choruje.
        Kiedy urodził się średni lekarka kazała odizolować córkę bo jesli by go zaraziła czymkolwiek trafiłby do szpitala. Urodził się o miesiąc za wcześnie, nie trzymał ciepła, na jedzenie trzeba go było dobudzać, przez 2 tyg nie otwiera jednego oka. I córka , która brała w tym czasie antybiotyk pojechała do babci.
    • lilka69 a mnie to prawie wcale nie dziwi 23.03.11, 11:43
      dziwne , ze wywoza starsze dziecko bo ja wole mniec chorujace dziecko po prostu przy SOBIE. to, ze ta starsza nie chodzi do przedszkola mnie wcale nie dziwi. dziwia sie tylko ci, co nie maja co z dzieckiem zrobic wiec dorabiaja ideologie, ze do przedszkola dziecko musi chodzic. no i do zloba rzecz jasna-wtedy w p-lu ma lepszy start! moj 5-latek tez nie chodzi chodzi- ma nianie, wizytuje przedszkole 1-2 razy w tygodniu po pare godzin. plus dodadkowo gdy sa wycieczki i teatrzyki. skoro to starsze dziecko duzo choruje NIE CHIDZAC do p-la to pomysl jak by chorowalo jakby chodzilo. po co? zle zyczysz kolezance?

      to , ze w wieku 3 miesiecy nie jest zaszczepiony tez mnie nie dziw, jest jezscze czas.

      no i na koniec- ja sie z jednym nie wyrabialam. dziadkowie sa daleko, mamy nianie prawie od poczatku jak nam sie dziecko urodzilo. bylam 3 lata na wychowawczym ale LUBIE 2 razy w tygodniu sama isc na zakupy, sama do kolezanki i czasem wyjsc z mezem. a nie ciagle z dzieckiem. teraz jestem w ciazy, 5-latek idzie do zerowki, dziecko sie urodzi i ja nadal przewiduje nianie-do pomocy, jak syn jest w p-lu to za dodatkowa oplata sprzata nam. nie zamierzam zaharowac sie jak wol. wystarczy , ze w nocy czasem sie nie wyspie. a z niemowleciem tym bardziej.

      opisz nam SWOJE zycie. wtedy zrozumiemy co jest jedynym wlsaciwym postepowaniem..
      • antekcwaniak Proszę o polskie i wIeLkIe litery !!! n/t 24.03.11, 13:23
    • filipianka Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:15
      U nas normalnie było. Mimo że jest babcia, i to w miarę blisko (30 km) do której można na tydzień wywieźć. Normalnie czyli młoda złapała kilka lekkich wirusów, ale urodzona pod koniec kwietnia szybko doczekała okresu bezinfekcyjnego, a od września była już starsza i nic nie łapała, ale młody też prawie nic nie przynosił, a jak nawet mieli lekki katar to im nie zaszkodziło.
    • slonko1335 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:30
      mam do dyspozycji babcie, dziadka i ciocie. Nie wywożę chorego dziecka, już prędzej to zdrowe coby nie musiało się kisić w domu z powodu tego chorego. Do chorego jak muszę iść gdzieś ze zdrowym na ogół ktoś przychodzi. Owszem zarażają się nawzajem ale nie jest to reguła i nie zawsze tak jest i nie izoluję z tego powodu zwłaszcza że dziecko zazwyczaj zaraża zanim objawy ma więc już i tak po ptokach jak te objawy są.
    • czarnaalineczka Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:38
      szczena mi opadła uncertain

      jak starsza pojdzie do szkoly ( bo na bank musi) to ją oddadza na 10 miesiecy zeby przypadkiem czegos nie przywlokła ?

      jak tata albo mama sa chorzy to sie do hotelu wyprowadzaja czy jak ?
    • malbuj74 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:41
      Mam dwójke i róznica między nimi to 4,5 roku. Jak mała miałą 3 tygodnie to starsza miała angine. Nie wpadłam na to zeby wywozić gdziekolwiek. Takie dziecko dopiero potrzebuje przytulenia, pogłaskania a nie odepchania. Starsza chodzi do przedszkola i co jakiś czas przynosi infekcje. A młodsza ją złapie albo nie. W styczniu chorowaliśmy hurtowo całą czwórka. Nikt nie wyjeźdzał. Dzieci chorują i bedą chorować. Tak to już jest w stadzie.
      Ciekawe jak czuje się ta dziewczynka kiedy kichnie a rodzice ją fru i do babci? Co do lekarza to zalecam zmiane.
    • daga_j Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:43
      To jakieś szaleństwo! Zastanawiam się co czuje ta dziewczynka, gdy zaczyna kasłać, pewnie sobie myśli "ojej, znowu mamusia mnie wywiezie sad" Co za rodzina. A młodsze dziecko i tak choruje, wiec po co te kwarantanny nieskuteczne?!
      Mój synek jako drugie dziecko odkąd skończył miesiąc codziennie "odprowadzał" starszą siostrę do przedszkola a pierwszy raz zachorował jak miał 7 miesięcy, więc jakoś mu te spacerki nie zaszkodziły szybko (na piersi był, pewnie miało to znaczenie). Gdy starsza była chora też byliśmy wszyscy razem w domu i nawet specjalnie jej nie goniłam od brata, tylko, żeby w twarz nie całowała. Teraz już są starsi i młody swoje wychorował powiem szczerze, ale za to w przedszkolu jest bardziej odporny niż była jego siostra w tym samym wieku, no i nie ma już reguły, że jak jedno zachoruje to drugie też. Żadnej izolacji, jesteśmy rodziną!
    • echtom Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:44
      > Pytam światopoglądowo, jak sobie radzą inne mamy w domach

      Tak sobie radzą, jak mogą smile Byłam sama z dwójką, potem z trójką małych dzieci, 150 km od jednych dziadków i 350 km od drugich, więc opcja wywożenia odpadała. Zresztą nawet gdyby byli blisko, też bym z tego nie korzystała, bo nie lubiłam się rozstawać z dziećmi, kiedy były małe. Chorowały standardowo, przeżyły, plus taki, że ospy i różyczki miałam zaliczone za jednym razem. Nie pamiętam, czy niemowlaki zarażały się od starszych pospolitymi infekcjami - widać nie było najgorzej, bo bym pamiętała smile
    • solaris31 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 12:48
      ja "wywożę wink " / mam 3 klatki do przejścia wink /, dziecko zdrowe, żeby się nie zaraziło. ale nie przy katarze czy zap. gardła, raczej przy wirosówkach żołądkowych, bo te są strasznie zaraźliwe i dzieci je tragicznie przechodzą - tylko raz udało mi sie uniknąć szpitala.

      ale nasze dzieci dziadków uwielbiają, i nie traktują tego jako czegoś złego - czasem same chcą spac, więc pozwalam. sama tez sypiałam czasem z babcią, i wspominam to bardzo sympatycznie wink

      nie demonizowałabym sprawy więc za bardzo, grunt mieć we wszystkim jakiś umiar.

      a co do radzenia sobie z dwójką - no cóż, ludzie mają bliźniaki, trojaczki i tak dalej, nie jest więc najgorzej - wszystko kwestia ogranizacji wink
    • deodyma Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 13:02
      maja kogokolwiek do pomocy w miare blisko, to wywaza dzieci do matek/tesciowych.
      i wiwle osob by tak pewnie robilo, gdyby tylko mialo taka mozliwosc, gdyby rodzina byla pod reka.
      ja poki co jestem w domu i jeszcze troche pobede, ale jak to bedzie, gdy zaczne pracowac, dzieci zaczna chorowac, naprawde nie wiem.
      mnie w zadnej pracy dlugo nie potrzymaja, jak zaczne chodzic na l4, a w meza pracy tez nie toleruja chodzenia na wolne, l4, czy opieke, choc to ostatnie nalezy sie , jak psu kosc.
    • majenkir Re: 23.03.11, 13:19
      forumowiczka.to.ja napisała:
      > Zastanawiam się, jak to jest w innych domach gdzie nie ma babć, nie ma gdzie dz
      > iecka wywieźć?


      My wywozimy do pogotowia opiekunczego.

      big_grin big_grin big_grin

      Bez jaj..... U mnie NIGDY jedno dziecko nie "zlapalo" nic od drugiego
      Dziwna ta Twoja znajoma uncertain
      • forumowiczka.to.ja Re: 23.03.11, 13:26
        majenkir napisała:

        > Dziwna ta Twoja znajoma uncertain

        No właśnie wbrew pozorom to normalna mama, dotychczas bardzo troskliwa i kochająca starszą, fajna koleżanka. Zresztą ona cały czas kocha i troszczy sie o starszą. Dlatego jestem zdziwiona jej postawą. Nie wiem, czy jest taka wygodna (tzn zawsze była ale teraz to wyszło) czy o co chodzi, nie kumam. Pogadam z nią przy najbliższej okazji, jak ona to widzi.
        • lilka69 czy wygoda jest szkodliwa spolecznie? 23.03.11, 13:35
          poza tym widze, ze masz dla niej zlote rady (pogadam z nia jak ona to widzi).
          • forumowiczka.to.ja Re: czy wygoda jest szkodliwa spolecznie? 23.03.11, 13:40
            lilka69 napisała:

            > poza tym widze, ze masz dla niej zlote rady (pogadam z nia jak ona to widzi).

            A ja widzę, że ty masz problemy z rozumieniem tekstu pisanego (nawet własnego). Mam złote rady czy pogadam z nią jak ona to widzi (zapytam o jej zdanie)?
          • antekcwaniak Proszę o polskie i WiElKiE litery !!! n/t 24.03.11, 13:21

        • czarnaalineczka Re: 23.03.11, 13:47
          a młodsze dziecko to syn ?
          • forumowiczka.to.ja Re: 23.03.11, 13:51
            czarnaalineczka napisała:

            > a młodsze dziecko to syn ?

            Tak, syn.
    • xxe-lka Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 13:39
      ja mam dzieci z różnicą dwóch lat, więc mnie problem chorowania przedszkolnego nie dotyczył
      ale też miałabym obawy przed wysyłaniem starszego do przedszkola jeśli w domu byłoby niemowlę
      do momentu rozpoczęcia przedszkolnej kariery przez starszego w domu nie było chorób
      i tak czasem starszy był posyłany do babci - na weekend - z wzajemną korzyścią
      ogarnięcie dwójki maluchów jest trudne i nużące i jeśli można skorzystać z doraźnej pomocy nie widzę powodu by tego nie robić
    • bezak25 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 13:42
      u nas, co prawda byłoby gdzie wywieść tongue_out ale jakoś sobie tego nie wyobrażam, żeby mi babcia czy mama wychowywała syna. Nie mówiąc już, że u nas spotęgowało by to zazdrość Kuby o młodszą siostrę, która jest w domu z mamą i tatą a on gdzieś poza nim.
      Ale co do chorób to są takie chwile, że chciałabym się młodego pozbyć na czas jego kurowania się tongue_out

      Od września chodzi do przedszkola, sam nie choruje jakoś dużo czy intensywnie, zazwyczaj ma tylko katar i/lub kaszel. Zahartował się w żłobie tongue_out
      ALE za każdym razem kiedy złapie coś w przedszkolu zaraża mi córkę - nie jestem w stanie ich odizolować, chodzi, skacze koło niej, całuje kiedy ja nie widzę, przytula aż jej oczy wychodzą tongue_outtongue_out i niestety skutki tego w tej chwili są opłakane - młoda już dwukrotnie przechodziła zapalenie płuc z pobytem w szpitalu (ostatnie - dwa tygodnie temu), trzykrotnie brała antybiotyk (ma 8 miesięcy) do tego ma stan zapalny zatok przynosowych, każdy katar zaraz jest żółty. Latamy non-stop po specjalistach, laryngolog jest na topie u nas teraz uncertain

      Jak małej nie było jeszcze na świecie, to śmiałam się jak widziałam czy czytałam o takim postępowaniu, w sensie wywożeniu chorego dzieciaka do babć.
      Teraz gdybym mogła - czasem bym skorzystała z takiej pomocy, jeśli oczywiście i dziadkowie i młody by chciał.
      Ale generalnie nie chcę, bo babcia i dziadek podłapują każdą infekcję, i potem sami są przez miesiąc chorzy. Dodam, że piszę tu o dziadkach moich dzieci, czyli moich pradziadkach.
    • nika_75 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 13:52
      Jak zawsze część mam niepotrzebnie robi z igły widły.
      Kiedy urodziłam drugą pociechę, starsza akurat poszła do przedszkola i oczywiście zaczęła nagminnie chorować zarażając to małe. W obliczu ciągłego przyjmowania antybiotyków przez tak małe dziecko pediatra zaleciła również rozdzielanie. Na szczęście mamy wolnych i bardzo energicznych mieszkających niedaleko dziadków. Zdarzyło się więc parę razy, że starsza jechała kurować się do nich. Ale obie strony to uwielbiały - i dziadkowie i ona z radością jechała "do sanatorium" jak to nazywaliśmy. Oprócz leczenia miała tam wygłupianie się z dziadkiem, swoje zabawki, etc. Teraz gdy młodze wyrosło już z niemowlęctwa, a i starsza tak nie choruje ten zwyczaj pomału odszedł w zapomnienie.
      A i tak córka lubi sobie pojechać do dziadków ponocować z własnej inicjatywy, ot tak bez okazji.
      Tak więc tego odsyłania nie demonizowałabym i nie lałabym łez nad biednymi, porzuconymi dziećmi. Bywa tak i siak.
      • zuzanna56 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 17:52
        Mam dwoje dzieci z 4 letnią różnicą. Teraz są duże, ale w dzieciństwie rzadko były chore razem, w ogóle chorowały i chorują nadal może raz na rok. Mają katar czy ból gardła przez 2-3 dni, ale nie jest to nic poważnego. Nigdy nikogo do babci nie wywoziłam, rzadko też brałam na dzieci opiekę, bo po prostu rzadko były chore. Może dlatego że zawsze chodziły bez czapki a po domu na bosowink
        • hanna26 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 18:32

          Mam trójkę dzieci, różnica wieku 2-3 lata.
          Dla mnie to co robi Twoja znajoma jest kompletnie niepojęte. Nie wyobrażam sobie wywozić gdzieś chore dziecko - chociażby dlatego, że w razie nagłego pogorszenia to ja z mężem wolałabym decydować, czy wieźć małą do szpitala, do lekarza itp. No i wiadomo, że gdy dziecko chore, bardziej potrzebuje przytulić sie do najbliższych osób. A u nas akurat najbliższe osoby to mama i tata.
          Oczywiście mam chętnych do opieki dziadków - ale nie po to, żeby za mnie wychowywali moje dzieci.
          Co do przedszkola - Najmłodsza latorośl urodziła się jako wcześniak, a w tym czasie najstarsza normalnie chodziła do przedszkola. I szłam z tym maluchem w wózku do przedszkola po odbiór starszej. I naprawdę nic złego się nie działo.
          W ogóle dziwią mnie niektóre wypowiedzi, że chyba by zwariowały, biegając od jednego do drugiego z syropkami, wodą morską itp. No naprawdę, zupełnie jakby miały cały szpital pod opieką, a nie dwójkę dzieci. Bez urazy, ale chyba niekóre mamy to strasznie nieporadne histeryczki.
          • my-alena Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 22:01
            Mam dwójkę z różnicą 5 lat. Starsza, po narodzinach siostry, chodziła do przedszkola jak zwykle. Nigdzie nie była wywożona. Ja z młodą codziennie odbierałam starszą z przedszkola, gdzie gromadka zasmarkanych wink przedszkolaków zaglądała do wózka, żeby zobaczyć "dzidziusia".

            Młoda (obecnie ponad 2,5 roku) jest okazem zdrowia, czasami złapie drobne przeziębienie.

            Starsza jako niemowlę chorowała dużo, włącznie z zapaleniem płuc i oskrzeli. Jako młoda i niedoświadczona matka trzęsłam się nad nią , chuchałam i dmuchałam i chroniłam przed wszystkim. I co , i pstro, przestała chorować, jak przestałam się trząść, wciskać w nią witaminki na wzmocnienie, syropek na każdy kaszelek i kropelki na każdy katarek (wszystko zalecane przez pediatrę).

            Alena
            • bi_scotti Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 22:26
              Strasznie chorowite wydaja sie byc niektore dzieci. U nas sie 3 wychowalo z babciami za oceanem wiec opisana opieka dorazna zwiazana z "wywozkami" odpadala w przedbiegach. Sredni sie urodzil ze swoim tysiacem klopotow zdrowotnych i rozwojowych ale zadnych wielkich wydarzen chorobowych przez cale dziecinstwo calej trojki nie bylo. Katar czy jakiejs wymioty sie zdarzaly ale corka brala antybiotyk pierwszy raz w zyciu przy okazji usuwania zebow madrosci, najmlodszy ma 20 lat i zaliczyl jak dotad jedynie masc z antybiotykiem jak matolek stanal w morzu na kolczatce i przytupnal wink Sredni to co innego ale i On zaliczal antybiotyki tylko jak juz naprawde nie bylo innego wyjscia czyli nie czesciej niz raz na jakies 3-4 lata to mniej-wiecej do 17 roku zycia. A cala trojka chodzila do daycares i kariere szkolna zaczela w wieku 4 lat w JK wiec o zadnym chronieniu przed zarazkami nie bylo mowy. Zaczynam miec poczucie, ze my - rodzice mamy jakies super geny, ktore przekazalismy naszym "odpukac w niemalowane" zdrowym dzieciom wink
    • lila1974 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 22:11
      Irytują mnie takie chuchające, przewrażliwione mamusie.
      Cała rodzina musi się nauczyć swojej flory bakteryjnej.
      Izolowanie dzieci sprawia, że nie potrafią się na siebie uodpornić.


      W mojej rodzinie nastąpiła śmierć dziecka, które było takie chuchane-dmuchane - w wieku lat 3 udało się chłopcu wyrwać na podwórko, bodajże piasku się najadł i zmarł - werdykt lekarzy - brak odporności.

      Mając powyższe na uwadze, oraz fakt, że byłam dzieckiem przegrzewanym (kolejna fiksacja przewrażliwionych mam) obiecywałam sobie, że moje dzieci będą hartowane i przyzwyczajane do ludzi i ich zarazków.

      Można rzec, że obietnicy dotrzymałam nawet z pewnym przegięciem w drugą stronę - często przebywały ze mną w pracy (od niemowlęcia) a pracuję w ogromnej przychodni.

      Moje dziewczyny to okazy zdrowia - 9 i 6 lat = chorują sporadycznie i częściej je dopada "jelitówka" niż katar ... grypy, anginy nie miały nigdy.
    • pali-kotka Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 23.03.11, 22:51
      Różnica pomiędzy moimi dzieciakami to 3,5 roku. Jak się mala urodziła syn chodził do przedszkola, pierwszą infekcją zaraził ją i mnie jak mała miała 3 tygodnie, synek złapał zapalenie gardła i miał katar, my obie tylko katar, nie przyszło mi do głowy izolowanie ich, zwłaszcza, ze bardzo źle zniósł pojawienie się siostry i potrzebował zainteresowania z mojej strony. Katar córki-zielony, przeszedł po 6 dniach, odciąganiu i morskiej wodzie- bez interwencji lekarza. Potem córka poszła do żłobka, jak miała 5 miesięcy i jakoś specjalnie nie chorowała. Teraz ma 2 lata i od roku nic nie przyniosła, synek alergik i astmatyk choruje więcej, ale poniżej normy przedszkolnej raz na 3 miesiące. Reasumując: nie przyszłoby mi do głowy wywożenie gdziekolwiek chorego dziecka, wolę mieć je na oku; niekoniecznie maluch musi łapać wszystko co popadnie, albo przechodzić ciezko to co złapie, nie każde dziecko musi źle znosić banicję. Generalnie więcej luzu , drugie dziecko to nie operacja na otwartym sercu, wszystko da sie ogarnąć.
      Matka Polka pracująca
      • monika19782 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 11:29
        Raz mi sie to zdarzyło jak mała miała 4 miesiące a starsza 3 lata i miała anginę, na dwa dni poszła do babci dwa bloki dalej, babcia bardzo zaangażowana więc ok. Potem jak poszła do przedszkola 3 razy przyniosła zapalenie płuc które obie kończyły w szpitalu. Lekarz powiedział że takie izolowanie nia ma za bardzo sensu ponieważ wirusowe choroby zarażają już przed wystąpieniem objawów. Następne choroby przechodziły razem w tym ospę i być może dlatego mała obecnie w 5 latkach choruje nie tak poważnie jak starsza kiedyś, głównie słabsze lub silniejsze przeziębienia ewentualnie takie kwiatki jak tzw. grypa żołądkowa. Moim zdaniem izolować trzeba jedynie w przypadku noworodka lub dziecka z innymi chorobami lub obniżona odpornością.
        • nika_75 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 12:29
          monika19782 napisała:
          Moim zdaniem
          > izolować trzeba jedynie w przypadku noworodka lub dziecka z innymi chorobami l
          > ub obniżona odpornością.

          Tak też było właśnie w moim przypadku. Na wyraźne zalecenie lekarza: noworodek - kontra przedszkolak wracający do domu z kaszlem i gilem do pasa i jeszcze rzucający się witać "ukochaną dzidzię". W tej sytuacji chwilowa izolacja wg mnie żadnej traumy u dziecka nie spowoduje. Rzeczywiście czym innym są wypadki opisywane wyżej, jak podrzucanie gdzieś dziecka, bo przeszkadza w realizacji planów, etc.
    • ewasuwek Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 11:21
      Znajoma jest po prostu "wygodnicka"...
      • gabrielle76 Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 12:37
        mam 3 dzieci synowie sa starsi o 6 i 9 lat od córki, jak sie urodziła obaj chodzili do szkoły, infekcje przynosili, mała sie czasami zarazała ale nigdy do głowy mi nie przyszło żeby któregos z synów oddać chorego do dziadków, chociaz mam taka mozliwosc. Nawet jak młodszy syn przyniósł do domu ospę, a córcia miała wtedy tylko 8 miesiecy, oczywiscie zaraziła sie ospa, jak i starszy syn
    • koza_w_rajtuzach Re: Rodziny z min. 2 dzieci-choroby,traktowanie 24.03.11, 13:00
      Nigdy w ten sposób nie postępowałam, ale być może wynika to z tego, że ci rodzice mają chorowite dzieci, bo wg Twojego opisu dzieciaki raczej sporo chorują.
      Nigdy nie izolowałam dzieci od siebie, nawet nie przeszło mi to przez myśl. Pierwszy raz syn od córki zaraził się gdy miał 16 miesięcy, bo przywlekła z przedszkola ospę. Drugi raz oboje mieli grypę jak syn miał 2 lata i to tyle jeśli chodzi o wspólne chorowanie. A poza tym moje dzieci dopóki były karmione piersią to nie chorowały w ogóle, zresztą teraz też do chorowitych się nie zaliczają.
      Natomiast co do nieogarniania dwójki, to to rozumiem. Mój syn po urodzeniu cierpiał na kolki, płakał całe dnie i noce i naprawdę brakowało mi czasu, ale także sił, aby zająć się córką tak, jak na to zasługiwała, a poszła do przedszkola dopiero jak maluch miał 8 miesięcy. Gdybym wiedziała, że tak ciężko będzie mi to ogarnąć, to córka poszłaby do przedszkola szybciej, miałaby przez ten czas lepszą opiekę niż ze mną, a ja miałabym więcej siły, żeby się nią po przedszkolu zająć.
Pełna wersja