Rodzić we dwoje

26.03.11, 23:11
my rodziliśmy razem, nie w Polsce i nikomu nie musieliśmy się o to prosić, położna przyszła zbadała wyjaśniła co i jak i zostawiła samych kazała wołać jeśli będziemy jej potrzebować, nie było jeszcze pełnego rozwarcia, sama z siebie też przychodziła pytać czy wszystko w porządku. Dzięki temu mimo, że poród czy może przygotowanie do niego było bardziej intymne dla nas, a ona naprawdę nie była potrzebna. Mąż podawał mi wodę, a po każdym skurczu musiałam pić i dodawał otuchy. Myślę, że kocha mnie dzięki temu jeszcze bardziej, pamiętam, że byłam na niego non stop wkurzonasmile, że pyta mnie czy chce pić a chciałam i mówić z bólu nie mogłam, oczywiście po się z tego śmialiśmy, ciekawostka po ok 11 godz porodu mój małżonek schudł 4kg i pojawiły mu się bąble na stopach chociaż mógł siedzieć przez przynajmniej połowę tego czasu. Naprawdę ciężko mi pojąć kiedy słucham opowieści koleżanek z mojego rodzinnego miasta (małe miasteczko), jak to musiały rodzić same, bo chciały , bo mężowie nie chcieli lub no bo tak ze strony szpitala.
    • kmaggg Rodzić we dwoje 29.03.11, 16:01
      Przy pierwszym porodzie gdyby nie mąż spadłabym z tego wysokiego łóżka przy jednym ze skurczy. Przy drugim gdyby nie jego obecność pewnie bym się ogromnie stresowała, bo porodówka była przepełniona i w trakcie odbywało się 5 porodów...
    • antekcwaniak Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatarski !! 29.03.11, 16:09
      Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatarski.
      Trzeba być skończoną idiotką, żeby nie rozumieć że nie każdy musi chcieć brać udział w porodzie !!!
      • kamelia04.08.2007 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:19
        a 9 m-cy wczesniej to seksic sie chciało?
        • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:27
          hmm osobiscie nie chcialabym meza przy porodzie naturalnym- chodzi mi o ostatnią fazę

          niestety nie ma opcji zeby to on urodził, ale ulgi mi nie przyniesie myslenie na zasadzie- chcialo sie dziecka to teraz mecz sie razem ze mną"

          jesli moj mąż bardzo by chcial byz przy porodzie to bym sie zastanawiala i moze zmienila zdanie

          ale jesli on nie czulby sie na silach, albo mialby jakies obawy to potrafie to zrozumiec

          jakbym mogła to sama tez wolalabym nie byc przy porodziesmile
          • jak_matrioszka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:30
            aneta-skarpeta napisała:
            > jakbym mogła to sama tez wolalabym nie byc przy porodziesmile

            Amen!
          • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 01:51
            > hmm osobiscie nie chcialabym meza przy porodzie naturalnym- chodzi mi o ostatni
            > ą fazę
            Masz na myśli wydalanie łożyska czy 2h intensywnego nadzoru po porodzie? Bo to są ostatnie fazy.
          • mandereley Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 05.05.11, 22:31
            Bardzo się obawiałam pobytu mojego meza na sali porodowej w koncowej fazie porodu, tym bardziej, że sam mdleje podczas pobierania krwi a nawet jak sie skaleczy robi sie zielony. Ale o dziwo on nie dosc ze sam chciał byc, to jeszcze czynnie uczestniczył w naszym porodzie, a nawet obcinał pepowinę, czego sama nie chcialabym robic. Widział wszystkie nieprzyjemnosci porodowe - krew, sluz, nacinanie krocza, obrzydliwe skurcze parte gdy laly sie wody i inne plyny ustrojowe i ani na chwile nie zwatpil i nie czul obrzydzenia. Wrecz przeciwnie... mimo ze mielismy naprawde udane zycie seksualne, teraz po porodzie jeszcze bardziej rozkwitlo, bo maz uwaza, że to byly tak wspaniale chwile i tak go to wzrusza i podnieca ze dalam rade przez to przejsc i urodzic nasze 4 kg dziecko silami natury i z usmiechem na ustach, ze wydaje mu sie, mimo pociazowych rozstepow i nie tak szczuplej sylwetki jak przed ciaza, ze jestem najpiekniejsza kobieta na swiecie. I mowi to calkiem szczerze smile
        • gupia_rzona Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:48
          > a 9 m-cy wczesniej to seksic sie chciało?
          Najgłupszy komentarz jaki ostatnio widziałam. A mężowi każesz siedzieć z Tobą w kiblu rano jak za przeproszeniem sr.asz? bo kolację z Tobą wczoraj wieczorem jeść mu się chciało???

          Wszystko zależy od preferencji. Współczuję facetom babek, które zmuszają chłopa po wspólnego porodu, bo jak je wyru.chał 9 m-cy wcześniej, to musi w tym uczestniczyć. Robienie tego dziecka i seks są karą? za którą chłop musi "odpokutować"??? przy wspólnym porodzie? debilne rozumowanie IMO.

          Tak - chciało się seksić. Za to trzeba wychowywać wspólnie dziecko. To nie wystarczy? Za sekszenie się w konsekwencji czego jest dzieciak jedynym "zadfośćuczynieniem" jest uczestniczenie w porodzie żony? I na siłę, nawet jak oboje tego nie chcą, albo jedna ze stron?Noszzzzz. Się uniosłam.

          Żeby nie było: Nie chciałam porodu rodzinnego. Mój maż też nie. Dogadaliśmy się już nawet przed ciążą. Jak doszło co do czego wszedł na salę i stwierdził że jednak chce. Ja uznałam, że skoro chce, a mnie w tym momencie już wszystko jedno to został. I razem rodziliśmy.
          I do autorki postu - o nic nie musieliśmy prosić nikogo. Nie było oddzielnej sali. Nie było dopłaty. Zwykły warsiawski szpital. I po prostu ludzki personel.

          Żeby nie było - j
          • princess_yo_yo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:59
            > Żeby nie było: Nie chciałam porodu rodzinnego. Mój maż też nie. Dogadaliśmy się
            > już nawet przed ciążą. Jak doszło co do czego wszedł na salę i stwierdził że j
            > ednak chce. Ja uznałam, że skoro chce, a mnie w tym momencie już wszystko jedno
            > to został. I razem rodziliśmy.
            > I do autorki postu - o nic nie musieliśmy prosić nikogo. Nie było oddzielnej sa
            > li. Nie było dopłaty. Zwykły warsiawski szpital. I po prostu ludzki personel.
            >
            > Żeby nie było - j

            rozumiem ze mozna nie chciec poszczegolnych osob przy porodzie (np meza, mamy etc.) ale tak zupelnie bez nikogo i tylko z personelem medycznym to chyba nie ciekawie?
            • gupia_rzona Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 20:58
              ja tak nawet chciałam. Życie zweryfikowało moje plany, ale dla mnie obecnośc samego personelu to nic strasznego smile
              ale ludzie są różni i rozumiem, że dla kogoś innego może to być nieciekawe
              • princess_yo_yo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 11:42
                rozumiem, chociaz jak napisalam ponizej, tu gdzie mieszkam taka opcja bylaby przyjeta z wielkim zdziwieniem presonelu medycznego i wszystkich dookola. dowod na to jak latwo czlowiek przyjmuje pewne ogolnie obowiazujace w spoleczenstwie zasady bez specjalnego zastanawiania sie nad nimi.
                • gupia_rzona Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 14:26
                  halo smile ale moim zdaniem właśnie to gdzie się mieszka nie ma większego znaczenia. Owszem - personel i znajomi również dziwili się mojemu wyborowi.
          • kiniox Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:59
            Fajnie jest, jak obie strony chcą tego samego. Gorzej, jeśli mają odmienne potrzeby. Wtedy naprawdę bardzo niefajnie jest, że potrzeby jednej osoby są stawiane przed potrzebami drugiej. Zwłaszcza, że według twojego scenariusza, z własnych potrzeb rezygnuje akurat ta strona, która musi więcej z siebie dać (czyli rodząca kobieta). Jakoś sprawiedliwiej by było, gdyby taki delikwent, który "nie chce", po prostu zachował się przyzwoicie. Wtedy nikt do niczego nie musiałby go zmuszać. Ale argument o seksie także moim zdaniem zupełnie nietrafiony.
          • mamakasienki1 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 16:59
            Mam trzy córki, wszystkie trzy porody naturalne, bez znieczulenia z mężem. Szpital w kraju, personel super. Najdłuższy poród 5,5 godziny, najkrótszy 45 minut.
            Sam chciał, nie wyobrażaliśmy sobie tego inaczej, po pierwszym porodzie, chciał być przy następnych.
            Pierwszy poród słabo pamiętam, dostałam jakieś środki przeciwbólowe i trochę mnie otępiły. Najciężej przeszłam ostatni poród bolało strasznie, skurcze bardzo bolesne, mąż masował mi plecy po każdym skurczu, później kiedy już skurcze prawie nie ustępowały masował mi te plecy non stop, a ja tylko się na nim wyżywałam, że jemu to tylko przyjemności a ja się muszę męczyć.
            Nie zmuszałabym chłopa do wspólnego porodu gdyby m wiedziała, że tego nie wytrzyma, chciał to był, dużo lepiej się czułam mając go przy sobie w takim momencie.
          • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 03:34
            A ja wspolczuje kobietom, ze zamiast prawdziwych facetow to maja gnojkow chowajacych glowe w piasek kiedy kobieta potrzebuje wsparcia.
            • gabi683 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:34
              franczii napisała:

              > A ja wspolczuje kobietom, ze zamiast prawdziwych facetow to maja gnojkow chowaj
              > acych glowe w piasek kiedy kobieta potrzebuje wsparcia.


              Dokładnie !Mój M musiał dojrzeć aby rodzić ze mną ,nie namawiałam ,nie kazałamtongue_out
              Aż w końcu powiedział sam chce być przy Was !Razem rodziliśmy dwa razy był moimi oczami ,pilnował wszystkiego.A jego mina jak zobaczył po raz pierwszy nowo-narodzone dzieci -bezcenna smile
          • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 12:01

            Wszystko zależy od preferencji. Współczuję facetom babek, które zmuszają chłopa
            > po wspólnego porodu, bo jak je wyru.chał 9 m-cy wcześniej, to musi w tym uczes
            > tniczyć. Robienie tego dziecka i seks są karą? za którą chłop musi "odpokutować
            > "??? przy wspólnym porodzie? debilne rozumowanie IMO.



            mam podobne zdanie, ale wiele kobiet tak mysli i znam takie z reala osobiscie.
        • antekcwaniak To Twój chłop ma przechlapane !!! 29.03.11, 21:47
          To Twój chłop ma przechlapane skoro za każdy sex musi czymś odpłacać.
          Bardziej prymitywnego tekstu w życiu nie słyszałem !!!
        • przeciwcialo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 16:28
          Związek seksu z porodem oczywisty ale obecnośc męża niekoniecznie. Do obecnosci przy porodzie nie mozna zmuszac szantazem- A 9 mcy wczesniej to chciało się seksić?
          To decyzja dwojga ludzi.
          • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 16:50
            przeciwcialo napisała:
            > To decyzja dwojga ludzi.

            I co jeśli mają różne zdania?
            • przeciwcialo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 16:52
              Nie wyobrażam sobie zmuszania męża do bycia przy porodzie. Gdyby chciał to ok ale nic na siłe.
              • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 17:24
                przeciwcialo napisała:
                > Nie wyobrażam sobie zmuszania męża do bycia przy porodzie. Gdyby chciał to ok
                > ale nic na siłe.

                Sprytny unik wink A co jeśli kobieta nie wyobraża sobie braku męża przy porodzie? Skoro 'nic na siłę' to dla czego ona ma na siłę rodzić sama?
            • kiniox Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 17:18
              Wtedy strona "uprzywilejowana" zamyka oczy, zaciska zęby, przełyka ślinę i zachowuje się przyzwoicie.
      • tully.makker Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 20:07
        > Trzeba być skończoną idiotką, żeby nie rozumieć że nie każdy musi chcieć brać u
        > dział w porodzie !!!

        Ja to doskonale rozumiem, tez nie mam ochoty.
        • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 15:03
          tully.makker napisała:
          > Ja to doskonale rozumiem, tez nie mam ochoty.

          Idę o zakład, że większość kobiet nie ma ochoty big_grin
          • przeciwcialo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 16:53
            Fakt, ale bez obecności kobiety poród sie nie odbędzie. Obecność męża nie jest czynnikiem warunkującym poród.
      • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 29.03.11, 23:19
        > Trzeba być skończoną idiotką, żeby nie rozumieć że nie każdy musi chcieć brać u
        > dział w porodzie !!!
        chciec nie musi , ochoty tez nie musi miec
        ale jak zona chce zeby byl przy porodzie to ma byc
        czy mu sie to podoba czy nie
        • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 12:07

          chciec nie musi , ochoty tez nie musi miec
          > ale jak zona chce zeby byl przy porodzie to ma byc
          > czy mu sie to podoba czy nie



          jasne...
          znam taka, ktora mowila tak samo a chlop i tak nie byl przy porodzie.
          nie mial ochoty i tyle.
          nie pomogly placze, grozby ani lamenty.
          facet sie uparl na NIE i nie przekonala go, chociaz na glowie stawala.
          i co w takim wypadku miala zrobic?
          rozwiesc sie z nim?big_grin
          • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 14:54
            Gdyby mi facet odwrocil sie na piecie kiedy BLAGAM go o pomoc to bylby koniec. Zawod straszliwy, koniec zaufania, koniec nas.
            • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 19:36
              to są delikatne sprawy
              dlatego wazne aby decyzja była wspolna a nie wymuszona

              bo wtedy nic dobrego z tego nie bedzie

              ja na miejscu takie zony bym powiedziala- ok nie chcesz rozumiem, pewnie wiesz co robisz, ale w takim razie zalatwmy mi osobę , ktora bedzie Cie zastepowac- mozna nawet odplatnie

              upeiranie sie i blaganie w tak delikatnej materii nie ma sensu, bo z chlopa co na sile idzie na porodówke pozytku nie ma, po drugie pewnie wie co mowi i moze lepiej zeby jednak tam nie był.
              • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:16
                Zalatwic sobie najemnika za kase to ja sama potrafie, w tym mi maz nie musi pomagac. Nie o najemna pomoc chodzi niektorym a o bliska osobe, przy ktorej mozna sie czuc swobodniej i pewniej.
                Ja bym nie blagala, poprosilabym tlumaczac ze obecnosc jego jako bliskiej, najblizszej osoby jest dla mnie niezbedna. Tak zrobilam i to wystarczylo. Gdyby sie na mnie wypial to bylby koniec. Nie ze bym grozila rozwodem ale jestem pewna na prawie 100% ze miedy nami by sie cos skonczylo, na pewno zaufanie i poczucie bezpieczenstwa a co za tym idzie koniec zwiazku.
                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:39
                  ja nie mowe o wypieciu się na żonę- bo to jest chamstwo

                  chodzi o zrozumieme racji obu stron i zastanowienie sie jesli pogląd nie jest spojny jak to zalatwic, aby bylo jak najlepiej dla partnerstwa

                  jesli malzenstwo zgadza sie cod o porodu, albo facet dojrzewa to jaknajbardziej- super sprawa

                  ale w malznestwie wazna jest rozmowa i kompromis, a nie żądania

                  jesli moj mąż znając mnie oczekiwałby de mnie rzeczy, ktorej ja sie panicznie boje i stawiał mi warunki " jak tego dla mnie nie zrobisz to koniec z nami" to cos tu jest nie halo

                  sytuacje mozna rozwiazac w rozny sposob

                  i naprawde niewielu facetow nie decyduje sie na porod rodzinny bo ma w dupie
            • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:11

              franczii napisała:

              > Gdyby mi facet odwrocil sie na piecie kiedy BLAGAM go o pomoc to bylby koniec.
              > Zawod straszliwy, koniec zaufania, koniec nas.




              tak tak, oczywiscie.
              ona tez tak mowila i zobacz, ich syn skonczy za dwa miechy 3 latabig_grin
              wiesz, ile byloby rozwodow z tego powodu?
              nie rozsmieszaj mnie.
              • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:11
                no i zmuszanie faceta do tego, zeby byl przy porodzie, jest juz ok, prawda?
                moze on tez wtedy powinien odwrocic sie na piecie i powiedziec ODCHODZEbig_grin
                • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:25
                  deodyma napisała:
                  > no i zmuszanie faceta do tego, zeby byl przy porodzie, jest juz ok, prawda?
                  > moze on tez wtedy powinien odwrocic sie na piecie i powiedziec ODCHODZEbig_grin

                  Jeżeli nie potrafi udzielić wsparcia żonie w ważnym momencie, kiedy ona tego potrzebuje to może w ogóle nie powinien się wiązać?
                  • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:29

                    > Jeżeli nie potrafi udzielić wsparcia żonie w ważnym momencie, kiedy ona tego po
                    > trzebuje to może w ogóle nie powinien się wiązać?



                    ale tez rozumiem, ze gdyby Twoj chlop nie chcial Ci towqrzyszyc podczas porodu, skreslilabys go na reszte zycia i wzielabys z nim rozwod?
                    a jak bys sie jednak na to nie zdecydowala, jakbys z nim pozniwej pod jednym dachem zyla?big_grin
                    wiesz, teoretyzowac to Ty sobie mozesz.
                    • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:32
                      deodyma napisała:
                      > ale tez rozumiem, ze gdyby Twoj chlop nie chcial Ci towqrzyszyc podczas porodu,
                      > skreslilabys go na reszte zycia i wzielabys z nim rozwod?

                      Nadszarpnęło by to w znacznym stopniu moje zaufanie do niego.

                      I zauważ - 'nie chcieć' w związku to sobie można wszystko - czasem jednak dla ukochanej osoby robimy coś, czego 'nie chcemy'. Tylko jaki jest sens trwania w związku, kiedy ktoś 'nie chce' i faktycznie nie udzieli Ci wsparcia, kiedy tego potrzebujesz?
                      • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:12
                        jest jeszcze cos takiego, jak NIE MOZE.
                        ale jak sie pod sciana faceta stawia, szantazuje, histeryzuje...
                        sorry, ale miec taka kobiete za zone, to koszmar.
                        • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:19
                          deodyma napisała:
                          > sorry, ale miec taka kobiete za zone, to koszmar.

                          Natomiast posiadanie za męża człowieka, który ma Twoje potrzeby w 4 literach to cud, miód i orzeszki big_grin
                          • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:09

                            > Natomiast posiadanie za męża człowieka, który ma Twoje potrzeby w 4 literach to
                            > cud, miód i orzeszki big_grin



                            ale to to takie kobiety, jak Ty, majace gdzies meza i stawiajace go pod sciana, to cud , miod i orzeszkibig_grin
                            wiem, ze tego nie zajarzysz, ale trwaj w tym swoim przekonaniu, ze faceta trzeba do wszystkiego przymuszac, bo jak nie zrobi tego, czego Ty chcesz, to wypad.
                            swoja droga to jak facet robi wszytsko, co zonka chce a sama sie nie liczy z jego uczuciami, jego zdaniem, to nie facet, tylko FUJARA.
                            dziekuje za uwagesmile
                            • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:30
                              deodyma napisała:
                              > wiem, ze tego nie zajarzysz, ale trwaj w tym swoim przekonaniu, ze faceta trzeb
                              > a do wszystkiego przymuszac, bo jak nie zrobi tego, czego Ty chcesz, to wypad.

                              Wyobraź sobie, że mam w domu mężczyznę, którego do niczego nie trzeba przymuszać. Nie stanowi dla niego problemu stanięcie na wysokości zadania i udzielenie mi wsparcia, którego potrzebuję.

                              Wszystkim kobietom, które mają w domu osobniki, które mają je gdzieś i w chwili próby stawiają swoje obawy czy doznania estetyczne wyżej - serdecznie współczuję.
                              • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:48
                                nic dodac nic ujac smile
                                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:53
                                  a macie dla tych kobiet, co chcą a mezowie nie, jakąs rade czy tylko współczucie?smile
                              • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 08:18

                                Wszystkim kobietom, które mają w domu osobniki, które mają je gdzieś i w chwili
                                > próby stawiają swoje obawy czy doznania estetyczne wyżej - serdecznie współcz
                                > uję.




                                no tak, bo facetowi nie wolno miec zadnych obaw i musi robic to, co chce jego rozhisteryzowana zonka i choc to jest FUJARA, dla Ciebie to mezczyznabig_grin
                                tylko ze normalny chlop kazalby Ci sie puknac w glowke.
                                • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 09:25
                                  Oczywiscie ze facet moze miec obawy jak kazdy. Ludzie maja rozne ale przezwyciezaja je bo chowanie glowy w piasek to nie jest zycie.
                                  I nie musi robic co chce jego rozhisteryzowana zonka. On sam powinien wiedziec ze ma to zrobic bez jej histeryzowania zwlaszcza jesli zona go potrzebuje. To jest normalny chlop. Widac mamy inne pojecie normalnosci i daltego nie potrafisz tego zrozumiec.
                    • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 01:58
                      > ale tez rozumiem, ze gdyby Twoj chlop nie chcial Ci towqrzyszyc podczas porodu,
                      > skreslilabys go na reszte zycia i wzielabys z nim rozwod?
                      No sorry, ale ja siedziałam przy moim nocami zmieniając mu okładziki na głowie, kiedy ciężko chorował. Woziłam do szpitala, kiedy wił się z bólu z powodu kolki nerkowej. Doglądałam, kiedy przy ropnej anginie zajeżdżał na potęgę tą ropą. Więc gdyby powiedział mi "nie, sorry, nie mam ochoty na poród", to by znaczyło, że to facet, którego zupełnie nie znam. Że jest to facet, który nie poda mi nocnika, jak będę niesprawna, bo kupa jest fuj. Albo zostawi mnie, kiedy będę wyczerpana chorobą nowotworową.
              • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:24
                A co mnie obchodzi jak u innych jest. U mnie by to nie przeszlo. Moj zwiazek musi byc oparty na zaufaniu i pewnosci ze moge liczyc na faceta.
                • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:31
                  franczii napisała:

                  > A co mnie obchodzi jak u innych jest. U mnie by to nie przeszlo. Moj zwiazek mu
                  > si byc oparty na zaufaniu i pewnosci ze moge liczyc na faceta.



                  Ty tez mozesz sobie teoretyzowac a mialoby sie to nijak do zycia, gdyby jednak stalo sie inaczej i maz/partner powiedzialby NIE.
                  jezu, ile rozwodow by bylobig_grin
                  • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:35
                    deodyma napisała:
                    > Ty tez mozesz sobie teoretyzowac a mialoby sie to nijak do zycia, gdyby jednak
                    > stalo sie inaczej i maz/partner powiedzialby NIE.
                    > jezu, ile rozwodow by bylobig_grin

                    A wiesz, że ja taką parę znam? Nie - nie rozwiodła się bezpośrednio z powodu odmowy udziału w porodzie. Jednak tak się dziwnie złożyło, że pan, który stwierdził, że 'nie da rady' uczestniczyć w porodzie na innych polach też rady nie dawał smile
                    • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:15

                      > A wiesz, że ja taką parę znam? Nie - nie rozwiodła się bezpośrednio z powodu od
                      > mowy udziału w porodzie. Jednak tak się dziwnie złożyło, że pan, który stwierdz
                      > ił, że 'nie da rady' uczestniczyć w porodzie na innych polach też rady nie dawa
                      > ł smile




                      ale tu widac zasadnicza roznice.
                      tu nie chodzilo o sama nieobecnosc przy porodzie, tylko o caloksztalt ich zwiazku, ktory z jakichs powodow kulal i byl do bani.
                      kumasz?
                      • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:17
                        deodyma napisała:
                        > ale tu widac zasadnicza roznice.
                        > tu nie chodzilo o sama nieobecnosc przy porodzie, tylko o caloksztalt ich zwiaz
                        > ku, ktory z jakichs powodow kulal i byl do bani.
                        > kumasz?

                        A kumasz, że odmowa wsparcia o czymś świadczy? Właśnie o tym 'kuleniu'?
                        • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:15
                          a Ty w koncu mowisz o byciu chlopa przy porodzie, czy o caloksztalcie zwiazku?
                          nadal nie kumasz.
                          kobieta chyba nie rozwiodla sie z nim tylko dlatego, bo nie byl z nia na porodowce, tylko chodzilo ogolnie o to, co dzialo sie w ich malzenstwie, ze bylo w nim cos nie tak.
                          i tak nie zrozumiesz zreszta, bo Ty z tych kobie, ktore chca, zeby chlop robil to, co ona chce, nawet wtedy,jesli on tego nie chce a nie nie moze.
                          powodzenia w takim razie i oby wytrwal z Toba jak najdluzej, bo jego tez kiedys moze szlag traficsmile
                          • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:33
                            deodyma napisała:
                            > nadal nie kumasz.

                            Nie - to Ty nadal 'nie kumasz'. Jeżeli związek jest dobry to partnerzy nie mają problemu z udzieleniem sobie potrzebnego wsparcia - w jakiejkolwiek formie - również z uczestnictwem w porodzie. Odmowa udzielania wsparcia jest jasnym symptomem złego związku.
                  • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:36
                    Nie wiem jak ci to tlumaczyc. Nie sadze, ze zaraz po porodzie zlozylabym papiery o rozwod. Mysle, ze przestaloby mi zalezec, nie potrafilabym mu wybaczyc i zaufac znowu, oddalilibysmy sie od siebie, nasza wiez umarlaby i to doprowadziloby do rozwodu.
                    • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:13
                      no i musialabys biedna tkwic z tym facetem, ktory Cie tak straszliwie zawiodlbig_grin
                      straszne...
                      • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:33
                        Wiesz, bede bardziej dosadna.
                        Mnie po prostu facet bez jaj nie podnieca i nie pociaga. Moze miec mnostwo innych przymiotow ale jeslii by sie okazal ciepla klucha to zero pozadania z mojej strony.
                        • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:16
                          o tak, jasne...
                          pisz dalej te farmazony a klawiatura wszystko przyjmiebig_grin
                          w koncu mozesz tu sobie pofantazjowac, wszak swiat wirtualny to nie real.
                          • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 15:24
                            Ale co fantazjuje? Ze mnie pociaga pewnien typ faceta a inny odrzuca. To jakas nowosc dla ciebie?
                            • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 08:19
                              poki co, mnie bawia te glupotki, ktore tu wypisujeszsmile
              • gabi683 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 01.04.11, 08:26
                deodyma napisała:
                > tak tak, oczywiscie.
                > ona tez tak mowila i zobacz, ich syn skonczy za dwa miechy 3 latabig_grin
                > wiesz, ile byloby rozwodow z tego powodu?
                > nie rozsmieszaj mnie.
                >

                Wychodziłam za maż po to aby mieć obok człowieka na którego mogę liczyć,a nie na dupę wołową który na widok krwi ucieka jak mysz do dziury.Teraz to takie pokolenie ciotek ,do wojska nie delikatniutki ,piweczko i meczyk .A jak się trzeba sprawdzić jak mężczyzna i być przy zonie kiedy ona potrzebuje wsparcia to nie .
          • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 16:54
            > i co w takim wypadku miala zrobic?
            > rozwiesc sie z nim?big_grin
            >

            nie rozumiem co cie tak cieszy ?
            miala niesc swoj krzyz ? suspicious

            jesli pytasz co ja bym zrobila , to tak rozwiadlabym sie
            jesli facet zawiodlby mnie w tak fundamentalnej sprawie to juz nigdy bym mu nie zaufala
            • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 19:40
              kobiety jakie niesc swoj krzyz?

              ona musi urodzic- no niestetytongue_out- jesli facet ma tak duze obawy, a ma do tego prawo, to warto sie zastanowic czy warto stawiac sprawe na ostrzy noza

              zeby potem nie bylo innych problemów, ktore a owszem sie zdarzają

              jesli moj mąż mowi ze ma obawy, mowi o tym, ze bedzie ze mną, ale na finał to on by wolał wyjsc to ja jako zona powinnam to uszanowac i zrozumiec- ma chlop szanse nie byc przy porodzie- niech przynajmniej on masmile

              w takiej sytuacji jest caly wachlarz mozliwosci, aby kobieta nie czula sie samotna, a chlop przymuszony
              • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 19:44
                no tak chłopa lepiej do niczego nie zmuszać i nic nie wymagac big_grin
                bo mysie pysie takie delikatne są big_grin
                pieluch tez zmieniac nie musi bo on za delikatny
                ani wstawac w nocy , bo sie biedaczek nie wyspi big_grin

                kurde skad w tym kraju traktowanie facetow jak kalek zyciowych co to biedni nic nie musza bo sie zestresuja big_grin
                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:12
                  czarnaalineczka napisała:

                  > no tak chłopa lepiej do niczego nie zmuszać i nic nie wymagac big_grin
                  > bo mysie pysie takie delikatne są big_grin


                  nie mowie, zeby niczego nie wymagac. dla ciebie strach przed porodem jest rownoznaczne z tym, ze nic nie robi, niczego od niego nie wymagam?

                  ale ludzie są rozni- jesli np on ma mocne obawy co do tego czy nie wplynie to potem na jego postrzeganie zony jako obiekt seksualny to warto sie nad tym zastanowic

                  np ja i moj mąż wlasnie z tego powodu nie chcielibysmy rodzinnego porodu

                  a mąż jest super ojcem i super mezem

                  ale kazdy ma jakies ograniczenia, a porod to nie wstawanie w nocy


                  > kurde skad w tym kraju traktowanie facetow jak kalek zyciowych co to biedni nic
                  > nie musza bo sie zestresuja big_grin

                  ok dla ciebie uczestnictwo w porodzie to to samo co dbanie o dom, przewijanie dziecka czy noszenie za zone ciezkich toreb. dla mnie nie jest to samo, wiec rozumiem ze dla wielu facetow tez nie jest

                  moj maz naprawde nie ma lekkiego zycia ze mną, bo obowiązkow ma duzo, wychowuje nieswoje dziecko, zawsze mnie wspiera, nigdy nie zostawil samej sobie, jest super przyszywanym tatą itd- mysle sobie, ze ma prawo do takiej ulomnosci jaką jest paniczny strach przed porodemsmile.


                  i teraz oczywiscie moglabym, wiedzac jaki jest, upierac sie ze ja chce go przy porodzie i koniec kropka. ale nie o to chodzi
                  • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:26
                    moje ograniczenie, zeby nie bylo

                    jakby mnie mąż poprosił, abym była z nim w trakcie wizyty dentystycznejsmile, nawet jakby mnie blagał to bym go "opuscila w tej trudnej chwili".

                    ( z dzieckiem tez nie chodzę, czekam na zewnątrz, bo bym nie zniesłatongue_out)
                  • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:28
                    ale jak tobie to pasuje to ok , wasza sprawa

                    ja odnosilam sie do postu deodymy
                    w ktorym kobieta blagala zeby byl przy niej a on "nie miał ochoty"

                    >
                    > ale ludzie są rozni- jesli np on ma mocne obawy co do tego czy nie wplynie to p
                    > otem na jego postrzeganie zony jako obiekt seksualny to warto sie nad tym zasta
                    > nowic
                    >

                    ja bym sie nie zwiazala z facetem ktory ma takie obawy smile
                    • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:36
                      wiesz, wiążac sie do konca nie wiesz jak bedzie- bo to kwestia teoretyczna

                      po prostu warto rozmawiac szczerze i starac sie zrozumiec drugą stronę i wposlnie znalesc kompromis, na siłe nie ma sensu- nic dobrego z tego nie wyjdzie

                      jednoczesnie jesli facet sprawdza sie w zyciu, a za zadne skarby nie chce byc przy porodzie- nie oznacza ze jest od razu skonczonym łajdakiem

                      nie sądze zeby nie chcial byc przy porodzie bo ma ukochany mecz w tvsmile
                      • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:41
                        nie mowie ze mialby byc lajdakiem , spoko

                        po prostu taki ktos do mnie nie pasuje

                        no ale to sie przed slubem ustala big_grin
                      • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:21
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > wiesz, wiążac sie do konca nie wiesz jak bedzie- bo to kwestia teoretyczna



                        ona szklana kule ma, wiec wszystko juz z gory wiebig_grin


                        > jednoczesnie jesli facet sprawdza sie w zyciu, a za zadne skarby nie chce byc p
                        > rzy porodzie- nie oznacza ze jest od razu skonczonym łajdakiem





                        ona sie z nim rozwiedzie, wczesniej zrobiwszy mu straszliwa scene z lamentami i wrzaskami we tle, jak to sie na nim zawiodlabig_grin
                        daj spokoj, tu tlumaczenie nie ma sensu.
                        jak grochem o sciane.
                  • nanuk24 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 23:58
                    > ale ludzie są rozni- jesli np on ma mocne obawy co do tego czy nie wplynie to p
                    > otem na jego postrzeganie zony jako obiekt seksualny to warto sie nad tym zasta
                    > nowic


                    o matko jedyna! nie chcialabym miec w domu samaca, ktory postrzega mnie tylko jako zywe cos co jedynie ladnie wyglada do jego wyladowania seksualnego.

                    Co to za mezczyzna co boi/brzydzi sie potu z czola zony zmyc? Jakim on moze byc oparciem w tragicznych sytuacjach zyciowych, np wypadek samochodowy i dluga rekonwalescencja zony? O przepraszam, taki maz zone bedzie mogl zobaczyc po rekonwalescencji. Do szpitala przeciez nie pojdzie reke zony potrzymac, bo a nuz na wieki mu pytka opadnie i jebudut
                    • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:20
                      nanuk24 napisała:
                      > Co to za mezczyzna co boi/brzydzi sie potu z czola zony zmyc? Jakim on moze byc
                      > oparciem w tragicznych sytuacjach zyciowych, np wypadek samochodowy i dluga re
                      > konwalescencja zony? O przepraszam, taki maz zone bedzie mogl zobaczyc po rekon
                      > walescencji. Do szpitala przeciez nie pojdzie reke zony potrzymac, bo a nuz na
                      > wieki mu pytka opadnie i jebudut

                      Dokładnie! W życiu są naprawdę znacznie gorsze rzeczy niż poród.
                      • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 02:05
                        A nie daj Boże, żeby żonie kiedyś cycek musieli obciąć. No zgroza! Co on potem, biegaczek, z półbabą zrobi, w dodatku wijącą się z bólu i łysą po chemii?
                • princess_yo_yo Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:28
                  w wielu przypadkach jest to znowu kwestia wychowania. znam kobiety ktore uwazaja ze trzymanie podpasek albo tamponow 'na widoku' (czytaj nie w najciemniejszym kacie lazienki/mieszkania) mogloby strasznie zestresowac ich partnerow, w takiej sytuacji udzial w zajeciach szkoly rodzenia albo samym porodzie, nie wspominajac juz o rozmowie z polozna moglby przyprawic delikatnych pysiaczkow o zawal na miejscu smile
                  • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:38
                    ja np nie chowam tamponów pod podłogą, ale np nie mowie mężowi i jakis dolegliwosciach ginekologicznych etc

                    nie mam problemow z powiedzeniem "mam okres", ale mam opory aby zdawac mu relacje z intensywnosci krwawienia itd
                    • mdmaj2371 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:42
                      Moj m widziala mnie w takim stanie ze porod gdzie stal przy glowie i nic praktycznie nie widzial to byla pestka smile
                      ani jedna ani druga sytuacja nie wyplnela na nasze pozycie
                  • nanuk24 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 00:04
                    Kobieta w tarkcie miesiaczki powinna z domu sie wyniesc, by nie narazac męścizne na przykre widoki, a zone w trakcie chemioterapii ze schodow zrzucic, bo po takim doswiadczeniu sie nigdy misiu nie podniesie.
                    • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 08:14
                      przepraszam, a jakie przykre widoki serwujesz mezowi podczas swojej miesiączki?

                      bo ja żadne- po prostu wie ze mam miesiaczkę, pokazywać mu nie muszętongue_out
                      • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:23

                        Odpowiadasz na:
                        aneta-skarpeta napisała:

                        > przepraszam, a jakie przykre widoki serwujesz mezowi podczas swojej miesiączki?
                        >
                        > bo ja żadne- po prostu wie ze mam miesiaczkę, pokazywać mu nie muszętongue_out


                        no jak to, jakie?
                        pewnie tampony i zakrwawione podpaski mu pokazujebig_grin
                        • czarnaalineczka Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:54
                          rozumiem ,że ty zero sexu podczas okresu big_grin
                          a na myśl o minetce twój mysio pysio by umarl ? big_grin
                          • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:59
                            czarnaalineczka napisała:

                            > rozumiem ,że ty zero sexu podczas okresu big_grin

                            tak, trzy dni jestesmy w stanie wytrzymactongue_out, poza tym nie czuję sie wtedy najlepiej, a podkladanie recznikow i latanie biegiem PO do lazienki, nie jest na tyle czarujące abym cierpiała z tego powodu.

                            > a na myśl o minetce twój mysio pysio by umarl ? big_grin

                            sama bym umarłatongue_out
                          • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 08:20

                            czarnaalineczka napisała:

                            > rozumiem ,że ty zero sexu podczas okresu big_grin
                            > a na myśl o minetce twój mysio pysio by umarl ? big_grin




                            no jak cie lize podczas okresu, to ja mu serdecznie wspolczuje...
                            rozumiem, ze do tego tez go przymuszasz?
                            jezu, ale bababig_grin
                      • nanuk24 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 16:36
                        Nie serwuje zadnych, choc szczerze mowiac cere w tym okresie mam nie za ladna i czasem goraczka sie pojawia, za to mialam w zyciu epizod przykrej choroby, w czasie ktorej maz(wtedy jeszcze nawet mezem nie byl, nawet razem nie mieszkalismy) mnie myl i nawet zmienil podpaske, bo pech chcial, ze zachorowalam sie w czasie miesiaczki.
                        A i on mial kiedys wypadek i lezal w szpitalu z polamanymi zebrami i peknietym kregoslupem i nie wyobrazalam sobie nie byc przy nim z powodu doznan estetycznych.
                • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:19

                  czarnaalineczka napisała:

                  > no tak chłopa lepiej do niczego nie zmuszać i nic nie wymagac big_grin
                  > bo mysie pysie takie delikatne są big_grin
                  > pieluch tez zmieniac nie musi bo on za delikatny
                  > ani wstawac w nocy , bo sie biedaczek nie wyspi big_grin
                  >
                  > kurde skad w tym kraju traktowanie facetow jak kalek zyciowych co to biedni nic
                  > nie musza bo sie zestresuja big_grin



                  nie porownoj zmieniania pieluch i wstawania w nocy do dzieciaka do obecnosci przy porodzie.
                  a Tobie jak nie chce/nie chcialo sie niesc swojego KRZYZA, daj sobie spokoj z robieniem dzieci razem z tym chlopem i Ty nie bedziesz go do niczego zmuszac, on nie bedzie czul sie do czegokolwiek przymuszony.
                  jak dla mnie z lekka nawiedzona jestes i tyle w tym temacie.
              • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 20:54
                aneta-skarpeta napisała:
                > jesli moj mąż mowi ze ma obawy, mowi o tym, ze bedzie ze mną, ale na finał to o
                > n by wolał wyjsc to ja jako zona powinnam to uszanowac i zrozumiec-

                A kobieta nie ma prawa do obaw? Nie ma prawa się bać? Nie ma prawa do wsparcia przez najbliższą (ponoć) osobę? Co z szacunkiem dla niej i jej zdania?
                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 21:20
                  ma prawo, ja sie boje sn wiec mialam cc- moj mąż to rozumie i zapowiedział, ze chocby miał stanac na glowie to na cc będzie miał

                  niestety maz dziecka za mnie nie urodzi wiec chcac nie chcac obecna musze byctongue_out

                  ja sie boje panicznie sn, jakbym miala do wsparcia wziac meza ktory boi sie porodu jeszcze bardziej to ja nie widze sensu- taka prawda- biore mame, siostre, kolezanke lub wynajmujemy sprawdzona polozną lub wynając duolę ( chyba tak sie nazywa taka kobieta do porodu rodzinnego), ktora wie dokladnie z doswiadczenia jak pomoc jak mnie opanowac itd

                  ja np nie bylabym ZADNYM wsparciem dla mojego meza przy wyrywaniu zęba - bo zbytnio sie boje- pewnie bym przezyla ten widok, ale teraz pytanie czy chodzi nam o faktyczna pomoc czy dla zasady upieranie sie przy tym aby to byl mąż a nie nikt inny- choc nie ma predyspozycji, boi sie jak nie wiem itd?
              • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:20
                > zeby potem nie bylo innych problemów, ktore a owszem sie zdarzają
                >

                No wlasnie skoro odpada juz na poczatku przy pierwszej poprzeczce to co bedzie dalej? Raczej dobrze nie rokuje. Facet tez ma 9 mcy zeby sprawe przetrawic i sie przygotowac do swojej roli. Wiesc o porodzie nie spada jak grom z jasnego nieba.
                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:31
                  a dlaczego zakladasz, ze poród to pierwsza poprzeczka?

                  czemu zakladasz, ze jak nie umie przeskoczyc porodu to nie bedzie umial przeskoczyc innych rzeczy?

                  moj mąż przeskoczyl poprzeczki nieosiagalne czesto dla innych facetów, kazdy jest inny

                  to, ze ktos ma taka slabosc czy taki limit nie oznacza, ze nie jest wstanie sprostac niczemu

                  dla mnie sn tez nie jest zaskoczeniem- od jakis 12 lat wiem, co to i z czym to sie je, a mimo to- nawet bedac w ciazy ( 3 razy, jedna donoszona) nie umialam sie oswoic z sn i sie nie oswoję i jest to dla mnie nie do przeskoczenia. Uwierz mi przetrawiałam temat porodu setki razy i nic sie w mojej glowie nie zmieniło- jak moge to zrobie wszystko aby sn uniknąc

                  oczywiscie jakbym nagle zaczela rodzic w windzie to maz by pomogl i ja bym tez urodzila- bo sytuacja nas do tego zmusza- ale rozmawiamy o jakis tam warunkach dla nas maksymalnie komfortowego porodu
                  • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:43
                    > czemu zakladasz, ze jak nie umie przeskoczyc porodu to nie bedzie umial przesko
                    > czyc innych rzeczy?

                    Ja nie zakladam, moze w innych sprawach by sie sprawdzil ale to kwestia utraty zaufania. Nie sadze, zebym jeszcze kiedykolwiek uwierzyla, ze moge na niego liczyc i ze znow mnie nie zawiedzie.
                    A dla mnie komfortowy porod zakladal uczestnictwo mojego meza. Owszem daje sobie sprawe, ze dla niego w pewnym sensie to doswiadczenie rowniez bylo nieprzyjemne ale nie w takim stopniu jak dla mnie. Zdaje sobie sprawe, ze maz musial poswiecic dla mnie swoj komfort ale moj komfort w czasie porodu jest wazniejszy niz jego. Tak, moj maz sie poswiecil a ja to z wdziecznoscia przyjelam bo tego potrzebowalam. I jestem gotowa tez poswiecic moj komfort dla niego kiedy zajdzie taka potrzeba.
                    • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:50
                      rozumie, ze mozesz czuc sie oszukana i stracic poczucie zaufania do niego jesli mowil wczesniej, ze bedzie przy porodzie, a przed sie wycofał. masz rację


                      jednak gdy jest to jasne od poczatku to nie ma tu zadnej utraty zaufania bo sprawa jest czysta. facetowi moze sie w czasie ciazy odmienic, ale nie mozna tego żądac znając jego podejscie, bo nic dobrego ztego nie wyniknie
                      • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 22:57
                        Totez pisze, ze ja na pewno bym pogrozkami nie zmuszala. Ale choc bez ostrzegawczych pogrozek to i tak nasza wiez by umarla z powodu braku zaufania.
                        A gdyby moj mi gdzies w czasie naszego zwiazku wspomnial cos o befsztykach jak antekcwaniak to pewne jest, ze zadnej ciazy by nie bylo.
                        • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 23:15
                          befsztyk nawet u mnie by nie przeszedłwink
                  • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:16
                    aneta-skarpeta napisała:
                    > czemu zakladasz, ze jak nie umie przeskoczyc porodu to nie bedzie umial przesko
                    > czyc innych rzeczy?

                    Generalnie to się nazywa logika smile
                    • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:35
                      araceli napisała:

                      > aneta-skarpeta napisała:
                      > > czemu zakladasz, ze jak nie umie przeskoczyc porodu to nie bedzie umial p
                      > rzesko
                      > > czyc innych rzeczy?
                      >
                      > Generalnie to się nazywa logika smile

                      raczej NADINTERPRETACJA

                      smile

                      ale ok, ja nie umiem przeskoczyc sn wiec co? w zyciu sobie nie radzę czy jak?
                      • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:44
                        aneta-skarpeta napisała:
                        > ale ok, ja nie umiem przeskoczyc sn wiec co? w zyciu sobie nie radzę czy jak?

                        Nie chodzi o Ciebie tylko o kwestię udzielenia wsparcia. Jeżeli mężczyzna nie potrafi udzielić wsparcia kobiecie podczas porodu to na jakiej podstawie twierdzić, że będzie w stanie udzielić go w innych, często dużo poważniejszych sprawach?
                      • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:54
                        ok, moze to nie jest jasne

                        jakbym byla w ciazy i zaczela rodzic na srodku ulicy calkowicie niespodziewanie to bym urodziła- tzn nie zaciskała sięwink

                        jakby był ze mną moj mąż to na 10000% by mi pomogł i smiejemy sie że zębami przegryzłby pepowine jakby nie miał czym przeciąćsmile. Sam mi mowil ze jakby trzeba bylo to by stanał twarza w twarz z porodem- bo np bylibysmy sami. Ale my tutaj rozmawiamy o najbardziej komfortowym, w miare wymarzonym porodzie i jakie są nasze oczekiwania nasza wizja porodu.

                        tak samo jak jest wypadek samochodowy- jak nikogo nie ma to wiadomo, ze kazdy pomoze sobie jak umie, ale gdy sie pojawia ekipa ratownicza to mąż sie usuwa, bo wie, ze jestem w dobrych rekach, a ja wiem ze on sie martwi i denerwuje, nie musi mnie trzymac za reke zebym to wiedziala

                        przeciez nikt zdrowy psychicznie nie powie zonie, ktorej sufit na glowe spadł- ojej poczekaj ja wyjde do drugiego pokoju zadzwonic po karetke bo brzydko wyglądasz

                        nie wykrzywiajcie rzeczywistosci big_grin

                        to, ze nie chce zeby mnie widzial rodzącą nie oznacza automatycznie ze nie widzial mnie nigdy z grypa zołądkową, a ja chodze opier....lona jak stroz w boze cialo o 7 rano w niedziele

                        przeciez to nie o to chodzi i wydawało mi sie, ze mozemy porozmawiac na poziomie, na ktorym nie musimy sobie tlumaczyc takich rzeczy.
                        • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:06
                          aneta-skarpeta napisała:
                          > to, ze nie chce zeby mnie widzial rodzącą nie oznacza automatycznie ze nie widz
                          > ial mnie nigdy z grypa zołądkową, a ja chodze opier....lona jak stroz w boze ci
                          > alo o 7 rano w niedziele
                          > przeciez to nie o to chodzi i wydawało mi sie, ze mozemy porozmawiac na poziomi
                          > e, na ktorym nie musimy sobie tlumaczyc takich rzeczy.

                          Nie chodzi o 'tłumaczenie sobie' tylko o kwestię, z którą ja np. ja się nie zgadzam.

                          Decyzja o rodzaju udzielanego wsparcia powinna należeć do osoby, która wsparcia potrzebuje. Dla mnie to kwestia bezdyskusyjna. Jeżeli Ty nie potrzebujesz wsparcia męża przy porodzie to ok - to Twoja decyzja. Natomiast stawianie sprawy w odwrotną stronę, że jak ktoś się 'nie czuje na siłach' wsparcia udzielić to się go 'nie powinno zmuszać' dla mnie już nie jest ok. Taka postawa stawia u mnie pod znakiem zapytania kwestię partnerstwa w związku.

                          Poza tym - jak się facet 'brzydzi' żony przy porodzie i uważasz, że ok - ma do tego prawo - to czy przyznajesz mu również prawo to 'brzydzenia' się podczas choroby? Czym te dwie kwestie się różnią? Jak logicznie uzasadnić, że jedno tak a drugie nie?
                          • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:24
                            ok- jak mam grype zoladkową to mąz sie mna opiekuje ale jak rzygam to wole robic to sama i jesli on jest przy mnie- bo mnie zlapalo nagle- to jest to dla mnie mega niekomfortowa sytuacja.


                            tak samo z porodem- opiekuje sie mną, jest przy mnie, ale w pewnym momencie wole zostac sama z personelem medycznym. On tez wie, ze w pewnym momecie lepiej sie usunąc bo moze bardziej przeszkadzac niz pomagac, bo moze nie dac rady psychicznie byc zimny i opanowany i moze przyniesc to wiecej szkody niz pozytku.

                            jesli chodzi o aspekt seksualny

                            jest on dla nas wazny, nie widze w tym nic zlego czy uprzedmiotowujacego jedna czy drugą stronę

                            mamy obawy czy po takim wspolnym przezyciu nie zaczniemy sie traktowac troszkę inaczej- mniej seksualnie, co byloby dla nas przykre. Dla kogos nie ma to znaczenia i chce zaryzykowac- ja nie chce

                            mąz ma swoje obawy, ale ja sie obawiam, ze ja sama bym inaczej patrzyla na seks gdybym wiedziala ze moj maz byl przy porodzie i gdzies w tyle glowy moglaym to miec. niby nic nie widzial, ale byl obecny

                            sama tez nie chcialabym uczestniczyc w ...nie wiem.... rodzeniu kamienia zolciowego mojego mezasmile

                            bylabym z nim caly czas do ostatniej fazy, ale potem chcialabym wyjsc na sam koniec

                            jesli postawilby mi warunek, ze mimo opieki medycznej ( dobrej) on ŻĄDA ode mnie zebym byla do konca to nie wiem czy zdaloby to egzamin, zostalabym pewnie ale pozytek bylby ze mnie marny.
                            • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:29
                              aneta-skarpeta napisała:
                              > sama tez nie chcialabym uczestniczyc w ...nie wiem.... rodzeniu kamienia zolcio
                              > wego mojego mezasmile
                              > bylabym z nim caly czas do ostatniej fazy, ale potem chcialabym wyjsc na sam ko
                              > niec
                              > jesli postawilby mi warunek, ze mimo opieki medycznej ( dobrej) on ŻĄDA ode mni
                              > e zebym byla do konca to nie wiem czy zdaloby to egzamin, zostalabym pewnie al
                              > e pozytek bylby ze mnie marny.

                              Widzisz Aneto - związek polega na tym, że czasem dla drugiej osoby robi się to, czego się 'nie chce'. I nie tego 'żądać' - wystarczy powiedzieć 'potrzebuję Cię - zostań'. Tak to (przynajmniej moim zdaniem) powinno działać.
                              • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:45
                                Widzisz Aneto - związek polega na tym, że czasem dla drugiej osoby robi się to, czego się 'nie chce'. I nie tego 'żądać' - wystarczy powiedzieć 'potrzebuję Cię - zostań'. Tak to (przynajmniej moim zdaniem) powinno działać.

                                oczywiscie, fakt, ze ja wychodze z innej perspektywy bo nie oczekuje tego od meza, ale warto tez pomyslec o tym co bedzie po porodzie, jesli facet tak strasznie sie go boi, nie wiem brzydzi... zmusimy go do porodu, on sie bedzie czul w obowiazku, ale potem to rzuci cien na ich zycie intymne- nie jego wina, takich rzeczy czasem samemu sie nie przeskoczy

                                kazda z nas zna najlepiej wlasnego meza, wie jaki jest i za co go kocha

                                nalezy tez pamietac, ze nie kazdy facet jest superbohaterem i kazdy ma swoje ograniczenia- kobiety takze i trzeba znalesc zloty srodek

                                porod to trudna chwila nawet jesli jest piekna, kazdy ma prawo miec obawy i leki i warto wysluchac sie nawzajem, a nie stawiac sie na pozycji roszczeniowej i "nic mnie nie obchodzi"

                                są np facei, ktorzy na wiesc ze ich zona chcialaby platna cesarke ( dla siebie z waznych powodów) popukali sie w czolo i powiedzieli- sluchaj tyle kobiet rodzilo, wez sie ogarnij

                                moj mąż to rozumie w pelni i nigdy nie dał mi odczuc ze jestem cienki bolek etc
                                choc znam takich, ktorzy na wiesc prywatnej cc paskają smiechem i mowią, ze w dupach sie niektorym poprzewracało, bo kiedys kobity w polu rodzily i zyły

                                podkreslam- i to niejednokrtonie- trzeba rozmawiac, oswajac, sie, naklaniac, ale nie zmuszac. Tymbardziej, ze znamy swoich mezow i wiemy jacy sa takze przed ciąząsmile
                                • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:06
                                  aneta-skarpeta napisała:
                                  > porod to trudna chwila nawet jesli jest piekna, kazdy ma prawo miec obawy i lek
                                  > i i warto wysluchac sie nawzajem, a nie stawiac sie na pozycji roszczeniowej i
                                  > "nic mnie nie obchodzi"

                                  Skoro prośba o wsparcie to dla drugiej strony 'roszczenie' to należy się zastanowić nad sensem związku.
                                  • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:09
                                    araceli napisała:

                                    > aneta-skarpeta napisała:
                                    > > porod to trudna chwila nawet jesli jest piekna, kazdy ma prawo miec obawy
                                    > i lek
                                    > > i i warto wysluchac sie nawzajem, a nie stawiac sie na pozycji roszczenio
                                    > wej i
                                    > > "nic mnie nie obchodzi"
                                    >
                                    > Skoro prośba o wsparcie to dla drugiej strony 'roszczenie' to należy się zastan
                                    > owić nad sensem związku.


                                    mowilam o sytuacji gdy kobieta nie prosi, tylko ŻĄDA i jak nie to sper... i to BEZ DYSKUSJI, BO MEZA ZDANIE JEST NIEISTOTNE

                                    nie jest to w zaden sposob prosba żonysmile
                                    • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:17
                                      Nie, nie, kobieta nie powinna nawet zadac bo to facet powinien wiedziec , ze jej potrzeby sie w tej chwili licza najbardziej i sam swoje odczucia w tych konkretnych okolicznosciach powinien postawic na dalszym planie. Od tego powinno sie zaczac. NASTAWIENIE.
                                    • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:29
                                      aneta-skarpeta napisała:
                                      > mowilam o sytuacji gdy kobieta nie prosi, tylko ŻĄDA i jak nie to sper... i to
                                      > BEZ DYSKUSJI, BO MEZA ZDANIE JEST NIEISTOTNE

                                      Może jeszcze bardziej łopatologicznie:

                                      Ile warty jest związek, w którym kobieta musi 'żądać' wsparcia, bo dla partnera nie jest to oczywistą oczywistością?
                                      • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:48
                                        Ile warty jest związek, w którym kobieta musi 'żądać' wsparcia, bo dla partnera
                                        > nie jest to oczywistą oczywistością?


                                        nie wiem, ona sobie chlopa wybierała, a nie ja jej.
                                        • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 11:52
                                          aneta-skarpeta napisała:
                                          > nie wiem, ona sobie chlopa wybierała, a nie ja jej.

                                          Ale Ty bronisz prawa tego chłopa do odmowy wsparcia. Ciebie więc pytam ile taki chłop warty wink
                                          • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:09
                                            tyle, na ile sprawdza sie na innych polach, robimy bilans i wychodzi czy na plus czy na minus

                                            dla mnie obecnosc partnera przy porodzie nie jest obowiazkowa, wiec nie ma to znaczenia zbytniego na bilans, licza sie inne rzeczy

                                            jednak jako osoba bojaca sie porodu i nie chcąca byc przy nim potrafie zrozumiec obawy faceta
                                            • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:25
                                              aneta-skarpeta napisała:
                                              > dla mnie obecnosc partnera przy porodzie nie jest obowiazkowa, wiec nie ma to z
                                              > naczenia zbytniego na bilans, licza sie inne rzeczy

                                              Dokładnie tak - Ty rodzisz więc TWOJE zdanie się liczy. Dla CIEBIE obecność przy porodzie nie jest ważna - ale np. ważne jest nie odmawianie Ci prawa do cesarki.

                                              Wstaw sobie w to zdanie - ile byłby dla Ciebie warty Twój mąż, który wiedząc, jak bardzo boisz się sn i chcesz cesarki wyjechałby z tekstem 'otrząśnij się kobieto, co to za fanaberie'. Ile byłby wart, gdyby w wyniku jego zdania musiałabyś rodzić sn? Czy wtedy też apelowałabyś o zrozumienie dla jego 'zdania'?

                                              To osoba potrzebująca wsparcia powinna wybierać sposób jego udzielenia. Każdy człowiek może potrzebować czegoś innego. I nie jest istotne czego potrzebuje, tylko czy druga strona stanie na wysokości zadania, żeby jej to zapewnić, nie patrząc na to czy jej się podoba czy nie - czy jej się chce czy nie.
                                              • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:29
                                                jesli mialby takie podejscie do cc to nie mialabym z nim dziecismile i nie bylby moim mezem

                                                ale ile facetow nie chcialo byc przy porodzie rodzinnym na zasadzie "w dupie ci sie poprzewrcalo, ogarnij sie"
                                                • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:31
                                                  chodzi mi o to, ze wiemy z kim sie wiążemy- przewazniesmile

                                                  tak zakladam
                                                  wiec dziwi mnie przymuszanie faceta do porodu jesli on nigdy nie chcial a my wiedzialysmy o tym doskonale i dodatkowo pretensje o to do niego- mimo ze nie robi tego na zasadzie olewania a bardziej z lęku etc
                                                • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:35
                                                  aneta-skarpeta napisała:
                                                  > jesli mialby takie podejscie do cc to nie mialabym z nim dziecismile i nie bylby m
                                                  > oim mezem

                                                  No właśnie smile

                                                  > ale ile facetow nie chcialo byc przy porodzie rodzinnym na zasadzie "w dupie ci
                                                  > sie poprzewrcalo, ogarnij sie"

                                                  Nie wiem. Wielu pewnie nie chce z przyczyn estetycznych (i wcale im się nie dziwię). Natomiast odmowa cesarki może być spowodowana np. obawą o dziecko i matkę. Także - gdzie ma leżeć granica poszanowania zdania mężczyzny w kwestii porodu?
                                                  • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 12:43
                                                    > No właśnie smile

                                                    no tak, bo takie rzeczy sie ustala wczesniej

                                                    to troszke tak biezesz sobie męża, ktory widzi cie w roli kury domowej, a on glowy rodziny, a potem - po slubie- ty jestes obuzona ze Cie ogranicza

                                                    wiadomo, ze nie wszystko przewidzimy, ale dzieki takim rozmową przed slubem i nie liczenie na cud zmiany mozemy przede wszystkim sobie ując troszke zmartwień

                                                    Natomiast odmowa cesarki może być spowodowana np. obawą o dziecko i matkę
                                                    > . Także - gdzie ma leżeć granica poszanowania zdania mężczyzny w kwestii porodu


                                                    to jest jendak co innego niz postawa " w dupie ci sie poprzeracalo"
                                                    mozemy o tym rozmawiac, dyskutowac- ale bez przymusu i z pelnym zrozumieniem obu stron

                                                    przed ciaza sa jakies ustalenia wlasnie po to, zeby sie nie szarpac
                                                  • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 13:01
                                                    aneta-skarpeta napisała:
                                                    > no tak, bo takie rzeczy sie ustala wczesniej

                                                    Nie da się absolutnie wszystkiego ustalić przed. Kobieta mając w perspektywie poród za x lat, który w momencie zawierania małżeństwa jest dla niej kompletną abstrakcją może stwierdzić, że obecność męża nie jest dla niej specjalnie ważna a w momencie podejmowania decyzji o dziecku i dokładnej informacji jak to wygląda mieć zupełnie inne zdanie. Tak samo mężczyzna.

                                                    > mozemy o tym rozmawiac, dyskutowac- ale bez przymusu i z pelnym zrozumieniem obu stron

                                                    Rozmawiać można ale zawsze dochodzisz do momentu, kiedy trzeba podjąć decyzję. A w przypadku cc czy sn, być czy nie być przy porodzie nie ma kompromisu 'w pół drogi'. Nie da się mieć pół cc i pół sn smile Dlatego ja uważam, że ostateczną decyzję zawsze powinna podejmować strona, która wsparcia potrzebuje.

                                                    > przed ciaza sa jakies ustalenia wlasnie po to, zeby sie nie szarpac

                                                    A czy Twoje stwierdzenie 'albo cc albo nie będę miała z Tobą dziecka' nie jest takim samym stawianiem sprawy na ostrzu noża jak obecność ojca przy sn? Co Ty w zasadzie z mężem ustalasz skoro sytuacja jest albo moje albo wcale?
                            • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:33
                              Przy grypie zoladkowej czlowiek jeszcez jest w stanie rzygac samodzielnie.
                              Ja mojemu mezowi pomagalam zrobic kupe kiedy ledwo co sie ruszal po wypadku. Mylam mu go tez i zmienialam opatrunek. Byl juz w domu po pobycie w szpitalu, ktory scharatal mu morale. Moglam powiedziec "wiesz kochanie, nie bede w stanie sie toba zajac , boje sie o moje doznania estetyczne i erotyczne, lepiej zostan jeszcze pare dni w szpitalu" tongue_out
                              Mysle ze to jest analogiczna sytuacja do porodu.
                              • araceli Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:37
                                franczii napisała:
                                > Przy grypie zoladkowej czlowiek jeszcez jest w stanie rzygac samodzielnie.
                                > Ja mojemu mezowi pomagalam zrobic kupe kiedy ledwo co sie ruszal po wypadku. M
                                > ylam mu go tez i zmienialam opatrunek. Byl juz w domu po pobycie w szpitalu, k
                                > tory scharatal mu morale. Moglam powiedziec "wiesz kochanie, nie bede w stanie
                                > sie toba zajac , boje sie o moje doznania estetyczne i erotyczne, lepiej zostan
                                > jeszcze pare dni w szpitalu" tongue_out
                                > Mysle ze to jest analogiczna sytuacja do porodu.

                                Ciekawe ile e-matek tak broniących panów odmawiających wsparcia żon przy porodzie porałoby Twoją odmowę zajęcia się mężem po wypadku smile
                        • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:21
                          No i to jest wlasnie pojecie o porodzie naturalnym.
                          Najwazniejsza sprawa to przeciecie pepowinybig_grin
                          A pepowiny wcale nie trzeba przecinac od razu, wrecz sie nawet nie zaleca.
                          • aneta-skarpeta Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:34
                            franczii napisała:

                            > No i to jest wlasnie pojecie o porodzie naturalnym.
                            > Najwazniejsza sprawa to przeciecie pepowinybig_grin
                            > A pepowiny wcale nie trzeba przecinac od razu, wrecz sie nawet nie zaleca.


                            nie zrozumialas, chodzilo o to, ze bylby w stanie zrobic nawet najbardziej hardcorowa rzecz- przegryzienie pepowiny jest bardzo hardcorowe
                            smile

                            poza tym, nie oszukujmy sie, moj mąz jest inzynierem i o prowadzeniu porodu zna sie nieco lepiej niz swinia na gwiazdach- tyle co czytał w podrecznikach dla mlodych ojcow- nie jest to wiedza, która powoduje ze bezproblemowo przyjalby porod
                            bo teoria teoria, ale jak sie zaczyna kacja to roznie bywasmile
                            • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 10:42
                              No ale mnie tez o to chodzi. O to, ze w wyobrazni o porodzie funkcjonuje hardcore ktorego w rzeczywistosci nie mabig_grin
                              "o prowadzeniu porodu", wybacz ale wydaje mi sie, ze gdybys nagle zaczela rodzic w ekspresowym tempie to nie ma wtedy mowy o zadnym prowadzeniu. Dziecko po prostu sie rodzi i nie trzeba niczego prowadzic. Na Dobrym Porodzie kiedys polozna ekspert pisala co trzeba robic w takich sytuacjach: nic big_grin Odebrac dziecko a z przecinaniem pepowiny spokojnie zaczekac na karetke. Bo pepowina sama sie zasklepia kiedy przestaje tetnic.
                        • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 02:15
                          > tak samo jak jest wypadek samochodowy- jak nikogo nie ma to wiadomo, ze kazdy p
                          > omoze sobie jak umie, ale gdy sie pojawia ekipa ratownicza to mąż sie usuwa, bo
                          > wie, ze jestem w dobrych rekach, a ja wiem ze on sie martwi i denerwuje, nie
                          > musi mnie trzymac za reke zebym to wiedziala
                          Nie ma takiej możliwości, żeby ktoś mnie od noszy odciągnął, gdyby to była bliska mi osoba. Najbliżej jak się da, żeby tylko nie przeszkadzać w opatrywaniu czy reanimacji, ale ani milimetra dalej. Kiedy niedawno umierał mój dziadek- to jechałam na OIOM, żeby go jednak za tę rękę potrzymać...
                  • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 02:11
                    > czemu zakladasz, ze jak nie umie przeskoczyc porodu to nie bedzie umial przesko
                    > czyc innych rzeczy?
                    Bo pomoc w bólu i cierpieniu jest najważniejsza- to właśnie w bólu jesteśmy najbardziej bezbronni i zależni od otoczenia. Co tam wspólne mycie garów czy równy podział we wstawaniu do dziecka. Większość z nas kiedyś czeka ból, smród, ułomność. Jeśli facet wymięka przy bólu porodowym, to jak zniesie trudniejsze rzeczy? Ból nowotworowy? Wymioty i biegunkę po chemii? Ropiejące rany? Można podołać samodzielnemu wstawaniu do dzieciaków nocą i zmienianiu pieluch, bo on się brzydzi. Ale w chorobie i cierpieniu sama nie podołasz. Więc na drzewo z facetem, który jest na taką pomoc za delikatniusi i się boi już głupiego porodu, bo pot, bo skurcze, bo krzyki...
              • memphis90 Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 02.04.11, 02:02
                > jesli moj mąż mowi ze ma obawy, mowi o tym, ze bedzie ze mną, ale na finał to o
                > n by wolał wyjsc to ja jako zona powinnam to uszanowac i zrozumiec
                A jak mąż powie, że póki jesteś zdrowa i ładna, to mu pasujesz, ale jak będziesz wyć z bólu, rzygać i łysieć po leczeniu chemią złośliwego raka, to on wychodzi- to Ty jako dobra żona uszanujesz i zrozumiesz? Och, ja bym zrozumiała i uszanowała- jeszcze bym łapką na do widzenia pomachała i podziękowała za dalszą współpracę kopem w d...
            • deodyma Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 31.03.11, 09:16

              zamknij Dzięki Tobie Forum może być lepsze - klikaj w tę ikonę: przy wpisach łamiących regulamin.

              Jeszcze zdążysz pomóc.
              emama

              Autor:deodyma@gazeta.pl korzysta z IP: (88.220.111.20) Temat: Treśćtongue_outogrubienieKursywaPodkreslenieObrazekLink.
      • franczii Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 03:30
        Nie podniecaj sie tak, tobie to nie grozi. Wprawdzie mowia ze kazda potwora znajdzie amatora ale ty masz raczej nikle szanse na powielenie swojego dna.
      • ap_u Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 15:05
        "Kochanie, jesteś skończona idiotką jeśli sadzisz, że mam ochotę brać udział w porodzie i oglądać ten befsztyk tatarski, fuuuuj" Nie ma to jak jasny przekaz big_grin
        • gupia_rzona Re: Nie każdy musi mieć ochotę na befsztyk tatars 30.03.11, 23:29
          Jak idiotka postawi jasno sprawę: "rodzisz ze mną i koniec. Nie masz wyboru. Seksu Ci sie chciało 9 miesięcy wcześniej??? to masz! Jak ze mną nie urodzisz, jesteś d.upa nie mężczyzna"

          to taki jasny przekaz jest jak najbardziej wskazany big_grin

          grunt to nie popadać ze skrajności w skrajność.

          https://www.suwaczek.pl/cache/bf768549d6.png
    • schere Re: Rodzić we dwoje 29.03.11, 17:35
      Ja nie chciałam.
      Okazało się, że to całe masowanie, podawanie wody, pocieszanie straszliwie mi przeszkadza i po prostu mnie wkurza.
      W szpitalu, w którym rodziłam (Warszawa) poród rodzinny był darmową normą, moja niechęć wzbudziła zdziwienie.
    • chusteczka4 Re: Rodzić we dwoje 29.03.11, 17:53
      U mnie było podobnie, rodziłam z mężem. Dziś on mówi, że rodziliśmy razem, bo razem przez to przechodziliśmy. Przy skurczach oddychał razem ze mną, poił mnie wodą, trzymał za rękę (którą bardzo mu podrapałam), masował plecy. Bardzo mi pomógł, wiem też, że bez niego bym sobie nie poradziła i nie męczyłabym sie 17 godzin a więcej. Gdy w końcu syn się urodził mąż rozpłakał ie jak dziecko. Po porodzie , gdy wrócił do domu napisał mi wiadomość, że teraz kocha mnie jeszcze bardziej. Pamiętam jak przed porodem moje koleżanki dziwiły sie, że chcę rodzić z nim, one sobie tego nie wyobrażały. Jedna nawet wtrąciła, że wstydziłaby sie, to mnie zaskoczyło, bo w końcu jest sie z tą drugą osobą bardzo blisko i podchodzi sie do porodu emocjonalnie. Od innej jeszcze usłyszałam, że dla faceta poród może być obrzydliwy, mój tego nie odczuł, ale wiem, że dla innych facetów widok krwi może doprowadzić do omdlenia, bo miałam okazje zobaczyć jak mąż pewnej młodej dziewczyny po prostu zemdlał i runął na podłogę. Pomagałam jej go podnieśćsmile Są różni faceci, różne związki, ja sie cieszę, ze mój facet był przy porodzie
      • ylunia78 Re: Rodzić we dwoje 29.03.11, 22:05
        A mój mąż chciał za pierwszym razem a za drugim jeszcze bardziejsmileI jestem mu za to wdzięczna,bo sama nie dała bym rady.
        Dzisiaj mówi,że rodziliśmy razem i zobaczenie małego zaraz po porodzie było dla niego równie wielkim przeżyciem jak dla mnie.
        Opowiada znajomym,że mógłby co rok razem ze mną rodzić.smile
        • net79 Re: Rodzić we dwoje 29.03.11, 22:47
          Mój ma podobnie i na ścianie wisi medal zrobiony przez drugą córę, która po usłyszeniu historii jak ją Tata uratował wykonała to cudo dla niego z napisem Tata Bohater wink jako, ze poród nie postępował planowana cesarka była na 13, mąż wpadł tak o 11:20 dotrzymać mi towarzystwa, poszedł do toalety ze mną, bo skurcze bolesne mimo wszystko miałam i tam zemdlałam, wyciągnął mnie, szybka akcja, serduszko Zuzki już nie biło, cesarka natychmiastowa, jest cała i zdrowa... więc do tej pory opowiadamy jak to wpadł na 5 min Zuzce życie uratowaćsmile Pierwszy poród siłami natury, mąż pamięta jak i ja każdy szczegół i tą magię i wielkie gały młodego i nawet obiad wspólny w szpitalu zjedliśmy kilka godzin posmile no miło po prostusmile trzeci poród... no cóż tu już jest moim bohaterem po raz drugi, był tam gdzie powinien być o danej porze i też w sumie na ostatni kwadrans zdążyłsmile
      • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 20:32
        naszych wielu znajomych rodzilo wspolnie

        niektorzy, w tajemnicy ( nie wszyscy, co podkreslam) powiedzieli w meskim gronie, ze po tym co przeszli to wspolny porod niekoniecznie

        jeden po porodzie mowil glosno wszystkim, ze NIGDY WIECEJ tego koszmarusmile
        • araceli Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 20:56
          aneta-skarpeta napisała:
          > niektorzy, w tajemnicy ( nie wszyscy, co podkreslam) powiedzieli w meskim groni
          > e, ze po tym co przeszli to wspolny porod niekoniecznie
          > jeden po porodzie mowil glosno wszystkim, ze NIGDY WIECEJ tego koszmarusmile

          Wiesz - wiele kobiet twierdzi po porodzie, że 'NIGDY WIĘCEJ tego koszmaru' smile
    • lipsmacker Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 05:11
      Ja tez rodzilam zagranica jak i 90% moich przyjaciol i znajomych. I temat mnie zawsze dziwi bo tu nikt nie roztrzasa porodu rodzinnego jako opcji. Udzial mezczyzny jest tak samo oczywisty (oniemal!) jak udzial kobiety, jest najbardziej oczywista rzecza na swiecie ze mezczyzna daje wspacie kobiecie ktora kocha w tak ciezkim dla niej momencie, facet ktoryby sie z jakiegos powodu migal nie znalazlby uznania w niczyich oczach. Osobiscie znam tylko jednego ktory nie uczestniczyl w porodzie bo byl w podrozy sluzbowej. Do dzis dnia, a minelo juz 10 lat, jego znajomi (w tym i mezczyzni!) kreca z dezaprobata glowa na wspomnienie ze sie kretynowi zachcialo podrozy 2 tyg przed planowanym rozwiazaniem.

      Dziwie sie tez kobietom wstydzacym sie wlasnego meza ktory nie daj Boze moze zobaczyc ostatnie fazy porodu. Rozrod jest najwiekszym cudem natury a rodzaca kobieta stanowi piekny widok, z calym jego prymitywizmem.
      • wuika Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 09:55
        Sam fakt rozmnażania się i powstawania nowego życia jest może i cudem, ale kurczę, nie wmawiaj mi, że rodząca kobieta jest piękna. Jakoś tego nie umiem sobie wyobrazić. Nie mówię, że stanowi widok, po którym śnią się koszmary, że traumy i coś tam, ale czysto estetycznie do tego podchodząc, to chyba nie jest to zbyt ładny obrazek.
        • naomi19 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 03:53
          Sam fakt rozmnażania się i powstawania nowego życia jest może i cudem, ale kurczę, nie wmawiaj mi, że rodząca kobieta jest piękna
          No rzeczywiście, jeśli dla Ciebie piękne jest taka jola rutowicz czy doda, które bez tony makijażu nie wychodzą z domu, jeśli Ty nie pokazujesz się męzowi bez makijażu i zrobionych włosów i bez sukni balowej, to rzeczywiście, to potwierdza Twoją tezę, że rodząca kobieta nie jest piękna. Twoje piękno i piękno kobiety rodzącej, piękno sytuacji, narodzin w moim odczuciu diametralnie się rozmijają.
          • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:16
            o rany, dziewczyny- czy wy naprawdę musicie tak ze skarjnosci w skrajnosc?

            jak komus nie podoba sie rodząca kobieta to automatycznie uwaza, ze trzeba chodzic ubrana jak jola rutowicz i bez make upu nie wychodzi na ulicę?

            naprawdę nie ma nic pomiędzy?
          • wuika Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:30
            Skąd takie dziwne wnioski? Dody ani Rutowicz nie lubię, sama makijażu nie stosuję, ale w kategoriach estetycznych poród nie jest piękny. Nie mówię o innych odczuciach, o innych kategoriach.
            • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 02:22
              W kategoriach estetycznych seks dwojga homo sapiens też piękny nie jest.
        • araceli Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 09:22
          wuika napisała:
          > Sam fakt rozmnażania się i powstawania nowego życia jest może i cudem, ale kurc
          > zę, nie wmawiaj mi, że rodząca kobieta jest piękna. Jakoś tego nie umiem sobie
          > wyobrazić. Nie mówię, że stanowi widok, po którym śnią się koszmary, że traumy
          > i coś tam, ale czysto estetycznie do tego podchodząc, to chyba nie jest to zbyt
          > ładny obrazek.

          Chora kobieta też piękna nie jest. Rozumiem, że na czas choroby wyprowadzasz się z domu, żeby nie daj Boże męża nie obrzydzać?
        • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 02:22
          Równie piękna, jak podczas uprawiania seksu. Spocona, zdyszana, czerwona na twarzy, czasem jęczy albo krzyczy. Wizualnie bardzo się nie różni.
      • franczii Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 10:25
        Udzial me
        > zczyzny jest tak samo oczywisty (oniemal!) jak udzial kobiety, jest najbardziej
        > oczywista rzecza na swiecie ze mezczyzna daje wspacie kobiecie

        Rzeczywiscie, cos w tym jest. Ja tez kiedys zwrocilam na to uwage, ze w Polsce udzial faceta przy porodzie wzbudza histerie i fochy a w obecnym gronie znajomych (ktorzy tez maja wad zeby nie bylotongue_out) nie spotkalam sie z ta histeria i tym roztrzasaniem czy to sluszne czy nie, a czy od biedaczka mozna tego wymagac czy lepiej nie bo jak on to zniesie. Chyba to zalezy od nastawienia, nie ma mowy o chceniu- niechceniu, daniu rady-niedaniu rady tylko jakos to oczywiste jest ze kobieta musi urodzic a facet ma zrobic wszystko zeby wspierac.
        • kochammacka Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 11:30
          związek partnerski nie polega na dzieleniu wszystkiego na pół tylko na wspieraniu się tam gdzie druga strona tego potrzebuje. Umiem zrozumieć kobiety, które nie chcę faceta przy porodzie, tak samo jak te które wolą kobietę ginekologa itd. jesteśmy różne. Ja bardzo chcę rodzić z mężem i on chce mnie wspierać, w ogóle nie rozpatrujemy czy on się do tego nadaje i jak on to przeżyje. Wkurza mnie natomiast, że cała nasza rodzina bardziej skupia się nad nim i że "biedaczek" a nikt nawet nie zapyta mnie o obawy czy np. związane z porodem lęki. Jednak np. zdecydowałam się nie rodzić w szpitalu uniwersyteckim, gdyż tam mogą uczestniczyć w porodzie studenci. A ja chcę, żeby obcych osób było jak najmniej. Mam taką właśnie potrzebę. I, może egoistycznie, ale uważam, że moje potrzeby - z poszanowaniem bezpieczeństwa zdrowia i życia dziecka - są w tym momencie najważniejsze akurat.
        • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 21:45
          ja mieszkam w PL i raczej w 99% sytuacji slychac " ale bedziesz przy porodzie?" jako cos oczywistego

          jak kobieta nie chce zeby był- to pewnie cos miedzy nimi nie ten tegosmile

          ze znanych mi osob, z PL, nie znam zadnej ktora by rodzila z rozmyslem bez meza- wszystkie jak jeden mąż

          jak chodzilam do lekarza to czy jest usg czy nie, to wchodzą oboje. ja swojego zostawialam pod gabinetem- nie doczekał wspolnego usg bo ciaza obumarła, ale nie wyobrazalismy sobie wspolnego oglądania usg przez pochwe- nawet sie smielismy jakby to wyglądało
          • gupia_rzona Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 23:40
            zaraz zaraz, chyba czegoś nie załapałam (bom po winie)
            jak kobieta nie chce żeby facet był przy porodzie, to coś między nimi nie ten teges, a jak facet może być przy USG dopochwowym to jest to śmieszne i niewyobrażalne?
            albo nie załapałam ironii, albo jakas niekonsekwencja skarpeto aneto u Ciebie jest.
            Proszę wyjasnij mi co masz na myśli big_grin
            • gupia_rzona Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 23:43
              może to faktycznie to wino? big_grin
              • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:18
                pewnie takbig_grin
          • nanuk24 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 01:57
            ale n
            > ie wyobrazalismy sobie wspolnego oglądania usg przez pochwe- nawet sie smielism
            > y jakby to wyglądało

            Zaraz, zaraz. A jak u Ciebie wyglada USG przez pochwe? Maz oglada plod wkladajac glowe do pochwy, czy gapiac sie w monitor?
            • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:23
              jak kiedys bedziesz miala usg dopochwowe to bedziesz wiedziała czy wtedy męzczyzna wklada głowe czy nietongue_out

              dziwczyny, naprawdę chcecie aby facet byl z wami przy badaniach gin to ok- mi to nie przeszkadza, kazdy robi to co chce- ale naprawdę ja nie czuję takiej potrzeby, nie musi mnie mąz prowadzic za rączke do lekarza i on rozumie moj dyskomfort gdyby byl obecny w czasie usg dopochwowego
      • princess_yo_yo Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 11:37
        i to jest wlasnie zasadnicza roznica, tu gdzie mieszkam jest to oczywistosc a nie opcja stad nikt nawet nie wyskakuje z pomyslami ze mogloby byc inaczej. gdyby rodzaca pojawila sie w szpitalu sama wywolaloby to wielka konsternacje, wszyscy staneli by na glowie zeby powiadomic partnera, jesli partnera brakuje zazwyczaj w porodzie towarzysza matki, siostry, koleznaki itd.
        • penelopa40 Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 12:16
          gdyby rodzaca pojawila sie w szpitalu sama wywolaloby to wielka konsternacje, wszyscy staneli by na glowie zeby powiadomic partnera, jesli partnera brakuje zazwyczaj w porodzie towarzysza matki, siostry, koleznaki itd
          a gdzie ten kraj? będę pamietać zeby tam nie jechać...
          moim zdaniem obecność partnera przy porodzie to moda, panująca od kilku lat, nie oceniam czy dobra czy zła, ale nie powinno się oceniać nikogo po tym czy rodzi sama czy z mężem i z jakich powodów ... to są kwestie bardzo personalne, intymne i powinnyśmy mieć wolny wybór, i nie musieć sie tłumaczyć ani w jedną ani w drugą stronę.
          ja na przyklad nie chciałabym nigdy przenigdy rodzić dzieci w towarzystwie męża, a juz napewno nie matki, ciotki czy koleżanki! cóż za absurdalny pomysł... do szpitala na badania, operację itp też jeżdżę sama, i nie przekonuje mnie argument, że skoro mąż był przy poczęciu to musi być przy porodzie, a jak żona nie chce??? na siłę trzeba jej zapewnić towarzystwo??? może ja i mąż jesteśmy starej daty ale dla mnie to nie oczywistość i nawet by mi do głowy nie przyszło żeby coś takiego praktykować...
          • princess_yo_yo Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 12:41
            uk. to jest kwestia zupelnie innego podejscia do calego doswiadczenia, jest to oczywista oczywistosc do tego stopnia ze nie wiem czy ktokolwiek nawet rozwaza opcje rodzenia samemu. to nie jest tak ze trzeba sie tlumaczyc, po prostu wybor takiej opcji bylby dziwnym i niespotykanym przypadkiem.
            plan porodu zaklada osobe towarzyszaca, moze w pewien sposob tez narzuca, trudno powiedziec. jest to po prostu troche odwrotnosc polskiego systemu sprzed lat gdzie sama idea osoby towarzyszacej przy porodzie nie byla nawet brana pod uwage i tez bylo to oczywista oczywistoscia.
            • lipsmacker Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 13:57
              princess_yo_yo napisała:

              > uk. to jest kwestia zupelnie innego podejscia do calego doswiadczenia, jest to
              > oczywista oczywistosc do tego stopnia ze nie wiem czy ktokolwiek nawet rozwaza
              > opcje rodzenia samemu. to nie jest tak ze trzeba sie tlumaczyc, po prostu wybor
              > takiej opcji bylby dziwnym i niespotykanym przypadkiem.
              > plan porodu zaklada osobe towarzyszaca, moze w pewien sposob tez narzuca, trudn
              > o powiedziec. jest to po prostu troche odwrotnosc polskiego systemu sprzed lat
              > gdzie sama idea osoby towarzyszacej przy porodzie nie byla nawet brana pod uwag
              > e i tez bylo to oczywista oczywistoscia.

              Dokladnie tak samo w Australii.
            • illegal.alien Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 01:32
              Nie wiem, czy mowisz o koncowej fazie porodu, czy o poczatkowej.
              Mysmy przyjechali do szpitala we dwoje (4 razy w sumie przyjezdzalismy zanim mnie w koncu przyjeli - porod trwal w sumie prawie 3 dni), ale polozne sie nas pytaly co chcemy i jak - czy chcemy, zeby tata dziecka na koncowke zostal, czy nie. Oboje bylismy zgodni co do tego, ze nic na sile. Skonczylo sie na tym, ze jak zaczelo sie parcie, to poprosilam go o wyjscie, zeby moc sie skupic - a to byloby niemozliwe w jego obecnosci - i nie chodzi tu o wstyd czy cos, po prostu potrzebowalam w tym momencie byc sama z poloznymi (byly ze mna dwie).
              Kiedy zaczelo sie parcie akurat przyjechala moja mama - tez nie chcialam, zeby przy mnie byla. Jak sie okazalo, ze jade na sale, to poprosilam ich oboje, zeby przyszli i im powiedzialam co i jak - na sali tez bylam sama, bo tak chcialam.
              Anastezjolog mnie zagadywal (chyba po to, zeby sprawdzac, jak tam z moim jarzeniem wink) i pytal, czy w Polsce mezowie/ojcowie nie uczestnicza w porodach - a ja mu odpowiedzialam, ze tata dziecka nie jest Polakiem, a poza tym to ja chcialam byc sama i tata czeka w poczekalni.
              Nie zaluje, bo dalam sobie rade sama, bylo mi dobrze, a widoki na pewno byly stresujace dla osob postronnych, bo porod byl kleszczowy. Tata malej dostal ja jeszcze taka upackana na rece i czekal na mnie w sali poporodowej - a mnie wwiezli tam na lozku juz pozszywana i 'ogarnieta' - i to byl fajny widok, jak mala w ramionach taty na mnie czeka smile
          • wuika Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 13:26
            Mój mąż jest nastawiony tak, że jak się będę upierać, to będzie, bo sam z siebie, to nie wykazuje wielkiego entuzjazmu w tym temacie. Tylko ja chyba nie chcę. Najprawdopodobniej u mnie w ogóle będzie cesarka (bliźniaki + wskazania okulistyczne), ale jeszcze przed ciążą (więc przed informacją o bliźniakach) moje zdanie było takie, że na początku, kiedy głównie się czeka, to może i tak, ale na samym końcu - jakoś nie bardzo. Dla obecności mamy, bratowej (nie mam siostry) czy koleżanki nie znajduję tym bardziej wytłumaczenia.
            • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 21:30
              jak moja bratowa miala rodzic ( zaplanowany porod rodzinny) moj brat sie strasznie rozchorował, a ona mogla zaczac rodzic

              wiec napisala mi smsa ze jakby zaczela rodzic to bedzie do mnie dzwonic, zebym ja byla przy porodzie

              niby ja taka hej do przodu, ale jak sobie uswiadomilam ze mialabym realnie pomoc to mnie lęk ogarnął duzy- czy dam radę byc dla niej wystarczającym wsparciem itd

              ja bym chyba mogla z mamą- moja mama to twarda babka, rzeczowa, opanowana

              ( mowe caly czas o koncowych fazach porodu, a nie poczatku, gdzie bez problemu mąż sie bedzie sprawdzał przy podawnaiu wody itd
              • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 21:36
                > ( mowe caly czas o koncowych fazach porodu, a nie poczatku, gdzie bez problemu
                > mąż sie bedzie sprawdzał przy podawnaiu wody itd
                Pomoc w II fazie to żadne wspieranie moralne i trzymanie za rączkę itd, to czysto fizyczne podtrzymanie pleców, nogi, podparcie w pozycji wertykalnej, podanie wody między parciami.
          • ledzeppelin3 Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 14:31
            > moim zdaniem obecność partnera przy porodzie to moda, panująca od kilku lat,

            Poczytaj literaturę, jesli sądzisz że to ostatnie kilka lat- Anna Karenina- poród Kitty, Noce i dnie- obecność męża oczywista przy porodzie, Krystyna córka Lawransa- obecność męża oczywista, Zimowe dzieci, Dania 35 lat temu- obecność partnera oczywista itd.
          • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 21:25
            jak mąż sie boi, a zona chce to jest okropny

            a jak maz sie boi a zona nie chce -to jest to normalnewink
      • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 21:41
        lipsmacker napisała:

        > Dziwie sie tez kobietom wstydzacym sie wlasnego meza ktory nie daj Boze moze zo
        > baczyc ostatnie fazy porodu. Rozrod jest najwiekszym cudem natury a rodzaca ko
        > bieta stanowi piekny widok, z calym jego prymitywizmem.

        dziwisz sie, ale np dla mnie porod nie ma nic wspolnego z magicznym przezyciem, nie jest to nic pieknego dla mnie- trzeba urodzic i tyle

        znam wiele kobiet ktore myslą jak ja

        mnie siostra pytala jak sie czuję jak zobaczylam swoje dziecko czy faktycznie są fanfary itd

        powiedzialam szczerze- poczulam spokoj i ulgę, że jest zdrowe. Reszta przyszła pozniej
        dla mnie magiczne momenty to te juz w domu, jak obserwuje malucha, jak ogladam jego rączki, nozki itd

        ludzie naprawde są rozni i warto to zrozumiec, a nie przeginac w drugą stronę
        • franczii Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 22:34
          Ale ty z tego co zrozumialam rodzilas przez cc wiec o sn nie mozesz sie wypowiadac.
          Fanfary przy sn sa bo tak hormony szaleja, bo jest to doswiadczenie absolutnie ekstremalne.
          • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 22:42
            moja mama miala sn i nie miala zadnych fanfarów- drugi porod byl dla niej taka traumą, ze do tej pory to pamieta w najmniejszym szczegole- był duzo dluzszy, bolesniejszy. oba porody pamieta jako meczarnie i nie widzi w tym nic mistycznego- moja tesciowa to samo

            znam wiele kobiet dla ktorych sn bylo zlem koniecznym bo urodzic musialy, a nie bylo ich stac na cc i minelo pare lat i nie zaopmnialy

            oczywiscie znam osoby, ktore mogly by zarabiac rodząc dzieci i bylaby to dla nich srednio ciezka praca
            • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 22:45
              pewnie jestem extremalnie dziwna, ale fanfar tez nie mialam przy karmieniu piersią, choc zalewano mnie historiami jakie to piekne i glebokie uczucie- dla mnie to nie bylo przyjemne- byla to koniecznosc i w zupelnosci wystarczało mi przutulanie i calowanie do budowania relacji z maluszkiem i to bylo dla mnie faktycznie przecudowne.
            • franczii Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 22:50
              > oczywiscie znam osoby, ktore mogly by zarabiac rodząc dzieci i bylaby to dla ni
              > ch srednio ciezka praca

              A osob, dla ktorych porod byl bardzo trudnym doswiadczeniem ale jednoczesnie te fajewerki mialy miejsce to nie znasz przypadkiem? Bo ja o czyms takim pisze.
              A jak matki nasze rodzily to mniej wiecej wiem, bo tez mam matke, ciotki. Z tym ze one swiadkami w sprawie porodu sn nie moga byc bo w tamtych czasach sn sie nie rodzilo.
              • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 22:53
                znam kobiety z przeroznymi wspominieniami z porodów wiec nie feruje wyrokow, ze dla kazdej to niesamowite i magiczne przezycie

                dla czesci tak, dla czesci nie- daję prawo kobietom do indywidualnej oceny

                a jak kiedys rodzily kobiety jak nie sn?

                moja mama rodzila w szpitalu, ale moja babcia, dla ktorej tez porody byly trudne- rodzila jak za dziada pradziada- w domu z akuszerką, siostrą i matką przy boku
                • franczii Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 23:02
                  O dziwo kobiety z pokolenia mojej babci maja lepsze wspomnienia z porodow niz pokolenie mojej mamy i ciotek. Babcia i siostra babci opowiadaly czasem o porodzie, to gesia skore z przerazenia na jakis szczegol dostawalam ale w ich wspomnieniach te zdarzenia nie istnialy jako koszmar czy trauma. Zas we wspomnieniach porodowoszpitalnych ciotek i mamy juz owszem ten koszmar byl.
                  • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 23:13
                    moja babcia pierwsze dziecko rodziła 3 doby. ja sobie nawet nie umiem tego wyobrazic

                    syn urodził sie sinofioletowy- cud ze wszystko z nim bylo dobrze

                    mysle, ze babki lepiej wspominają, bo byla inna atmosfera porodu, bliskie osoby- ale tez nie slyszalam zeby to byl mąż- byly to kobiety z rodziny, sąsiadki ze wsi etc
                    • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 07:44
                      Ale teraz inaczej wygladaja uklady w zwiazku. Kiedys bylo wiecej tabu w malzenstwie, w trej chwili juz ich nie ma. Nie wiem jak jest u ciebie ale u mnie moj maz jest najblizsza dla mnie osoba, do ktorej mam najwieksze zauufanie i na ktora licze najbardziej ze wszystkich. I mnie sie bardziej podoba jak jest teraz niz jak to kiedys wygladalo.
                      • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:37
                        jest mi najblizszą osobą jednak jako kobieta czuje sie bardziej komfortowo gdy pewne rzeczy zachowam tylko dla siebie- chodzi o czysto fizjologiczne rzeczy etc nazwijmy to szeroko rozumianymi "kobiecymi sprawami". mysle, ze ja mam chyba wiecej tych granic niz moj mąż, ktory jest mi w stanie powiedziec o najdrobniejszych szczegolach nawet najobzydliwszej sprawysmile

                        to ze nie chcielibysmy rodzic wspolnie nie oznacza, ze jade do spzitala taksówką, i wracam tez sama. Zaznaczałam ze chodzi o ostatnia faze.

                        mimo, ze jestesmy blisko emocjonalnie i dobrze nam ze sobą i nie raz widział mnie brudną i spoconą to w pewnych momentach zycia chce byc sama + zaufany personel medyczny. chodzi o rozne medyczne zabiegi- nie tylko porod

                        to są skomplikowane rzeczy, porody są rozne, mezczyzni są rozni- moj jest np nazbyt emocjonalny, co w zyciu jest fajne, przy porodzie juz niekonieczniesmile
                        dlatego denerwuje mnie takie ujednolicanie
                        5 facetow przezylo cudownie porod to nastepnych trzech tez musi to przezyc inaczej są do dupy
                        • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:00
                          Wiesz co ja nie dyskutuje z tym, czy tobie lepiej samej czy w towarzystwie. Ty wolisz sama to twoje swiete prawo bo to ty rodzisz i twoje samopoczucie jest najwazniejsze bo twoje samopoczucie ma duzy wplyw na przebieg porodu. Mnie chodzi o takie sytuacje, kiedy kobieta potrzebuje tego faceta przy porodzie a on wydziwia. I twierdze, ze facet,0 ktory opuszcza matke swojego dziecka kiedy ona potrzebuje JEGO pomocy i JEGO wsparcia a nie tylko obslugi technicznej jest tchorzem bez atrybutow i zdania tego nie zmienie. Ja tak mam, potrzebuje oparcia i koniec bo porod to dla mnie nie jest technicznomedyczne wydarzenie tylko cos wiecej i w zwiazku z tym nie wystarczy mi PERSONEL TECHNICZNY. Nie znaczy to ze zabieram go na kazda wizyte do ginekologa i analizuje wspolnie tresc podpaski, porod to duzo wieksza przeprawa niz menstruacja, nie ma tego nawet co porownywac.
                          I facet wcale nie musi przezyc porodu cudownie ale powinien go przezyc jesli to ma pomoc jego partnerce bo to ona sie wtedy liczy bo to ona ma problem i ona w tym momencie potrzebuje oparcia.
                          • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:05
                            Mysle ze sie nie dogadamy bo ty za bardzo to z punktu widzenia faceta przerabiasz a dla mnie liczy sie tylko i wylacznie puinkt widzenia kobiety. Nie twierdze ze z facetem sie kompletnie nie nalezy liczyc a ale akurat w tym wypadku najwazniejszy jest komfort kobiety, wszystko inne schodzi na dalszy plan.
                            I facet od tego powinien zaczac wtedy i jego nastawienie bedzie zupelnie inne.
                            • araceli Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:08
                              franczii napisała:
                              > Mysle ze sie nie dogadamy bo ty za bardzo to z punktu widzenia faceta przerabia
                              > sz a dla mnie liczy sie tylko i wylacznie puinkt widzenia kobiety. Nie twierdze
                              > ze z facetem sie kompletnie nie nalezy liczyc a ale akurat w tym wypadku najw
                              > azniejszy jest komfort kobiety, wszystko inne schodzi na dalszy plan.
                              > I facet od tego powinien zaczac wtedy i jego nastawienie bedzie zupelnie inne.

                              Dokładnie tak! Jak facet będzie miał (odpukać!) raka i będzie rzygał po chemioterapii to też w tej chwili on będzie najważniejszy - bo on będzie wymagał wsparcia i pomocy. Czy ktoś będzie się wtedy rozczulał nad doznaniami estetycznymi kobiety? Czy będzie rozwodzić się nad wpływem oglądania męża w takim stanie na późniejsze pożycie?
                          • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:28
                            franczii napisała:

                            > Wiesz co ja nie dyskutuje z tym, czy tobie lepiej samej czy w towarzystwie. Ty
                            > wolisz sama to twoje swiete prawo bo to ty rodzisz i twoje samopoczucie jest n
                            > ajwazniejsze bo twoje samopoczucie ma duzy wplyw na przebieg porodu. Mnie chod
                            > zi o takie sytuacje, kiedy kobieta potrzebuje tego faceta przy porodzie a on wy
                            > dziwia. I twierdze, ze facet,0 ktory opuszcza matke swojego dziecka kiedy ona p
                            > otrzebuje JEGO pomocy i JEGO wsparcia a nie tylko obslugi technicznej jest tcho
                            > rzem bez atrybutow i zdania tego nie zmienie. Ja tak mam, potrzebuje oparcia
                            > i koniec bo porod to dla mnie nie jest technicznomedyczne wydarzenie tylko cos
                            > wiecej i w zwiazku z tym nie wystarczy mi PERSONEL TECHNICZNY. Nie znaczy to ze
                            > zabieram go na kazda wizyte do ginekologa i analizuje wspolnie tresc podpaski,
                            > porod to duzo wieksza przeprawa niz menstruacja, nie ma tego nawet co porownyw
                            > ac.
                            > I facet wcale nie musi przezyc porodu cudownie ale powinien go przezyc jesli to
                            > ma pomoc jego partnerce bo to ona sie wtedy liczy bo to ona ma problem i ona w
                            > tym momencie potrzebuje oparcia.



                            ok ja to rozumiem i wsparciem bedzie fantastycznym jesli chce, ale co jesli sie boi, ma fobie, leki, stach, obawy i nie chce? ok zmusisz go- ale czy takie postawienie sprawy faktycznie daje oparcie?

                            zakladam, ze facet na codzien jest fantastyczny, ale jak kazdy ma swoje ograniczenia

                            jest to bardzo trudna sytuacja, gdy jedno chce a drugie nie- jednak warto zastanowic sie czemu on nie chce- moze z powodu blachostek, ktore latwo rozwiac, a moze to cos trudniejszego do przeskoczenia

                            ŻĄDANIAMi tego nie roziazemy w satysfakcjonujacy sposob
                            • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 21:52
                              > ok ja to rozumiem i wsparciem bedzie fantastycznym jesli chce, ale co jesli sie
                              > boi, ma fobie, leki, stach, obawy i nie chce?
                              No to niech popracuje nad nimi i je przełamie. Mnie też nie rajcują rzygi, ale jak moje pociechy są chore, to je takie zarzygane i zapłakane przytulam, całuję- bo wtedy akurat tego potrzebują.

                              > zakladam, ze facet na codzien jest fantastyczny, ale jak kazdy ma swoje ogranic
                              > zenia
                              Jeśli ograniczeniem faceta jest nieumiejętnośc udzielenia pomocy, kiedy tego najbardziej potrzebuję ( a pomoc w cierpieniu jest sytuacją, kiedy rzeczywiście jesteśmy maksymalnie od kogoś zależne)- to podziękuję za takiego faceta. To nie rokuje dobrze na przyszłość. A jak złamię nogę i trzeba będzie po mnie baseny z obrzydliwą kupą wynosić? A jak będę ciężko chora i będę nieustannie jęczeć z bólu? Po co mi facet, który w takiej sytuacji da nogę, bo on się boi, bo on ma fobie, bo on nie chce? To niech nie marnuje mojego czasu i odejdzie wcześniej do babki, której to nie przeszkadza i która akceptuje to, że w krytycznej chwili jej pysio zostawi ją samą, bo on za delikatny jest. Po co mi facet, który jest fantastyczny tylko wtedy, kiedy jest dobrze?
                        • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 21:44
                          > to ze nie chcielibysmy rodzic wspolnie nie oznacza, ze jade do spzitala taksówk
                          > ą, i wracam tez sama. Zaznaczałam ze chodzi o ostatnia faze.
                          Ostatnia faza porodu to zasadniczo pierwsze 2h po urodzeniu łożyskasmile Zakładam, że chodzi Ci raczej o 2 fazę, czyli wypieranie dziecka?

                          > mimo, ze jestesmy blisko emocjonalnie i dobrze nam ze sobą i nie raz widział mn
                          > ie brudną i spoconą to w pewnych momentach zycia chce byc sama + zaufany person
                          > el medyczny. chodzi o rozne medyczne zabiegi- nie tylko porod
                          Ok, i masz do tego prawo. Ale mając na uwadze fakt, że poród to jednak gigantyczny wysiłek, czas, kiedy kobieta naprawdę potrzebuje pomocy- to odmowa faceta "bo się boi" jest nie na miejscu. Analogicznie- on może kiedyś chcieć sobie w samotności rodzić przez cewkę kamień moczowy i to jest ok, jego wybór. Ale gdyby prosił Cię wtedy o pomoc, bo kur..sko cierpi, rzyga z bólu i nie daje rady, a Ty byś powiedziała "sorry, pysiu, ale to jest takie ble, ja jednak poczekam na zewnątrz"- to byłoby niefajne.
                    • araceli Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 09:18
                      aneta-skarpeta napisała:
                      > mysle, ze babki lepiej wspominają, bo byla inna atmosfera porodu, bliskie osob
                      > y- ale tez nie slyszalam zeby to byl mąż- byly to kobiety z rodziny, sąsiadki z
                      > e wsi etc

                      Może to zabrzmi chamsko ale sama sobie ródź z sąsiadką tongue_out
                    • memphis90 Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 21:39
                      > syn urodził sie sinofioletowy- cud ze wszystko z nim bylo dobrze
                      >
                      Żaden cud. Noworodki urodzone sn są sinofioletowe zaraz po wyjściu z kanału rodnego.
    • tully.makker Nie moge w to uwierzyc 30.03.11, 11:52
      taka mniej wiecej dyskusja toczyla sie, gdzy 19 lat temu rodzilam swojego najstarszego syna. Czy naprawde polskie spoleczenstwo nie poczynilo nawet 1 kroku w rozwoju od tego czasu? To chyba niemozliwe? Widze wokol siebie, ze dla wiekszosci mezczyzn obecnosc przy porodzie jest rownie naturalna jak obecnosc przy poczeciu...
    • green_hill Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 13:20
      Dla mojego meza bylo oczywistoscia, ze bedzie ze mna przy porodzie, chociaz na poczatku wcale nie mial na to ochoty. Ja zreszta zostawilam decyzje jemu.

      Szczerze mowiac, gdyby siedzial na korytarzu pod sala, nie mialabym mu tego za zle. Bylam tak skupiona na sobie i swoim bolu, ze momentami zapominalam o jego obecnosci. Nie chcialam, zeby mnie dotykal, masowal, do mnie mowil, bo mnie to tylko draznilo. W rezultacie stal obok i sluchal moich wrzaskow. Rozmawialismy o tym pozniej i powiedzial, ze czul sie jak piate kolo u wozu. Nie ze swojej winy, bo to ja kazalam mu sie odsunac i "nie przeszkadzac".

      Uczestnictwo meza w porodzie ani mi nie pomoglo, ani nie zaszkodzilo. Gdybym kiedykolwiek miala rodzic nastepne dziecko, prawdopodobnie bede wolala byc sama.

      Smieszy mnie demonizowanie obecnosci faceta przy porodzie jako wyznacznika jego meskosci i odpowiedzialnosci. Jesli mezczyzna jest przekonany, ze chce byc obecny - OK. Jesli robi to pod presja partnerki - bardzo nie OK. Dla mnie zreszta o wiele wazniejsze od obecnosci meza przy porodzie byla jego postawa PO tymze porodzie, kiedy wreszcie zladowalismy w domu z tygodniowym dzieckiem, a mnie wdaly sie komplikacje i nie bylam w stanie nic zrobic przy noworodku oprocz karmienia piersia. Maz od razu stanal na wysokosci zadania i tak juz jest od 2 lat. Jest super ojcem, syn go uwielbia.
    • lipsmacker Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 14:08
      Obecnosc matki, siostry lub kolezanki tez jest normalna i wcale nie jest nowoczesnym wymyslem czy moda. Kobiety od zarania czasow rodzily w towarzystwie innych bliskich im kobiet. Nie widze w tym nic dziwnego.

      Aha - u nas maz uczestniczy w porodzie nawet w przypadku cesarki, z wyjatkiem naglych przypadkow gdzie nie ma czasu na znieczulenie zewnatrzoponowe i kobieta jest usypiana, a co za tym idzie intubowana. W tych przypadkach maz stoi na sali operacyjnej za parawanem az podadza mu dziecko.
      • princess_yo_yo Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 14:20
        to tak jak u nas smile
    • lilly_about Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 14:24
      Nikt by mnie na poród rodzinny nie namówiła. Rodziłam sama i jeśli jeszcze kiedykolwiek będę rodzic, to też bez partnera.
      • memory11 Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 15:14
        mnie mój mąż wręcz błagał, żeby być ze mną przy porodzie ale ja byłam nieugięta, po prostu nie chciałam, żeby patrzył na to wszystko... rodziłam wyłącznie z personelem i chętnie bym to powtórzyła
        • mdmaj2371 Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 15:38
          rodzilam z mezem bylo to dla nas naturalne i nikt nikogo nie namawial na sile.
          rodzilam w komfortowych warunkach, mialam pokoj ktory niczym porodowki nie przypominal oproc fotela i pikajacego w tle monitoru. maz stal przy moje glowie, w tle leciala muzyka, dla niego byl obok postawiony fotel. Nic tak na prawde nie widzial i chyba za bardzo sie nie rozgladal (i tak nic by nie zobaczyl) taki byl przejety. Pierwszy dostal dziecko na rece i nigdy go tak wzruszonego i przejetego nie wiedzialam smile.
          teraz przy drugim jesli da rade i zdazy to bedziemy tez rodzic razem.
          • krapheika Re: Rodzić we dwoje 30.03.11, 20:47
            Rodzilismy razem, tutaj to normalne, nie do konca wyszlo, musieli mnie w trybie natychmiastowym kroic, bo postanowilam sie wybrac na tamten swiattongue_out czekal na korytazu, choc mogl byc przy, gdy sie dowiedzial, ze nic by nie widzial, bo bylby za parawanem to zalowal, ze nie towarzyszyl, mi bylo wsio rybka, bo bylam praktycznie caly czas nieprzytomna.Nic ciekawego nie stracil, bo mlodego mu wyniesli od razu na korytarz.
    • evee1 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 02:17
      Jakbym powiedziala mezowi, zeby zostal w domu, to pewnie nie mialby nic przeciwko temu. Ale ze chcialam zeby byl ze mna, wiec bylo to dla niego oczywiste, ze w takim waznym momencie bedzie mi towarzyszyl. Glownie pomagala mi sama swiadomosc jego obecnosci, chociaz przyznam, ze fizycznie nie byl mi w stanie za bardzo pomoc.
    • naomi19 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 03:59
      aneta skarpeta-, tak jak ktoś napisał, takie dyskusje odbywały się 20 lat temu. Dziś oczywiste jest to, że mężcyzna przy porodzie jest. Ok, Twój jest tchórzem, tak samo jak Ty (dobrze rozumiałam, że tak walczysz w obronie mężczyzn sama po 3 cesarkach big_grin ). I sobie bądźcie. Ale zrozum, że tak jak na zachodzie dziwić może jedynie nieobecność męża przy porodzie i budzi to ogromną dezaprobatę otoczenia, tak samo już jest u nas, przynajmniej w środowisku miejskim. I niedługo tak będzie wszędzie. Bo jest to naturalne, że tak piękne, a zarazem trudne chwile chce się przeżywać wspólnie, a są to najpiękniejsze chwile życia.
      • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:41
        naomi19 napisała:

        > aneta skarpeta-, tak jak ktoś napisał, takie dyskusje odbywały się 20 lat temu.
        > Dziś oczywiste jest to, że mężcyzna przy porodzie jest. Ok, Twój jest tchórzem
        > , tak samo jak Ty (dobrze rozumiałam, że tak walczysz w obronie mężczyzn sama p
        > o 3 cesarkach big_grin ).

        zle doczytalas

        milama jedną cesarkę, 2 ciaze obumarły

        zalatwilam sobie cesarkę, bo standartowo chcieli zebym urodzila naturalnie dziecko 4 kg w pozycji posladkowej ( na uzg wychodzi wieksze) i faktycznie sie wystraszylam, bo mam w rodzinie chlopaka z porazeniem mozgowym po takim porodzie

        I sobie bądźcie. Ale zrozum, że tak jak na zachodzie dziwić
        > może jedynie nieobecność męża przy porodzie i budzi to ogromną dezaprobatę oto
        > czenia, tak samo już jest u nas, przynajmniej w środowisku miejskim.

        aaa miejskim, rozumiem, ja to tylko z warszawy jestem

        I niedługo
        > tak będzie wszędzie. Bo jest to naturalne, że tak piękne, a zarazem trudne chw
        > ile chce się przeżywać wspólnie, a są to najpiękniejsze chwile życia.

        a ja myslalam, ze w XXw to ludzie mogą wybierac i decydowac o tym jak im najlepiej rodzic, widocznie tylko w mojej wioscetongue_out
        • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 08:53
          ja nie staje w obronie mezczyzn, staje wobronie ludzi, ktorzy mają swoj poglad na tą sprawę

          jestem tchórzem porodowym, nie kryję sie z tym, ale nie jestem tchórzem na innych polach

          ja nie traktuje porodu jako wyczynu bohaterskiego, nie musze nikomu udowadniac jaka jestem silna i dzielna bo urodzilam naturalnie- moge sobie ując bólu to ujmuję, smietelnie sie boje ze moje dziecko mogloby miec porazenie mozgowe- wole nie ryzykowac, tylko po to zeby byc bohaterką

          nie czuję sie mniej matka przez to, mniej kobieca itd

          mam prawo wyboru to go dokonuję- ja szanuję Twoje wybory, Ty uszanuj moje

          nie znasz ani mnie ani mojego męża- mozesz sie pobawic i zrobic pseudo analizę mojego związku, jeśli Cię to bawi- ale swiat nie jest biało czarny i nie jestesmy jednakowi

          Mi sie zawsze wydawało, ze standartem w XXiw jest mozliwosci wyboru, a nie stawianie ludzi znowu pod scianą- tyle tylko, ze teraz "trzeba rodzic z mezem"
          • pomarola Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 09:29
            Rodziłam w dawnych czasach (w dodatku w głębokim kryzysie), kiedy nikomu się nie śniło o porodach rodzinnych, ba - w ogóle na oddział położniczy wstęp był zakazany absolutnie, tak że nawet po porodzie nie wolno było zobaczyć się z mężem... Normalnym widokiem były wtedy grupki tatusiów pod szpitalnymi oknami, a położnice unosiły w oknie nieforemne tobołki z niemowlętami, żeby choć symbolicznie zaprezentować potomka.
            O traktowaniu kobiet przez położne i lekarzy nie wspomnę, jak i o zdumiewających - bezsensownych i upokarzających procedurach, obowiązujących na porodówce (golenie, lewatywa, zakaz noszenia majtek, grube zwitki szorstkiej ligniny zamiast podpasek, ośmieszające za krótkie i rozchełstane do pępka szpitalne koszule, obchód - czyli konieczność publicznego rozkraczania się ...itd)
            Wtedy rozpaczliwie chciałam, żeby mąż był przy mnie - bo byłby jedyną życzliwą mi osobą w tym koszmarze. Ale to chyba tylko dlatego, bo mając do dyspozycji warunki jakie są obecnie, życzliwy, pomocny i fachowy personel - jednak nie chciałabym obecności męża, nawet gdyby sam chciał. Dlaczego ? Trudno powiedzieć... Może chęć zachowania dla siebie tych przeżyć, żeby dla niego ten "cud narodzin" pozostał cudem, tajemnicą, a nie taką czystą fizjologią, jaką poród obserwowany z boku jest w istocie.
            • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:11
              To ile twoj maz ma lat ze jeszcze nie wie jak sie dzieci rodza?big_grin
              • deodyma Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 10:27

                franczii napisała:

                > To ile twoj maz ma lat ze jeszcze nie wie jak sie dzieci rodza?big_grin

                rozumiem, ze w tym wypadku powinien byc z nia przy porodzie, zeby zobaczyc, w jaki sposob dziecko przychodzi na swiat?big_grin
                • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 11:14
                  Nie, mnie dziwi, ze sa jeszcze ludzie w ktorych wyobrazeniach funkcjonuje cud narodzin jako sterylne zdarzenie wyprane z fizjologii i emocji.
                  • deodyma Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 12:16
                    no i?
                    • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 12:35
                      No i nic nie moge sie dziwic?
                      Chcialam sie tylko dowiedziec, ile ma lat taki pan, ktorego wizje niepokalanego cudu narodzin trzeba tak podtrzymywac.
                      • pomarola Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 14:01
                        Chyba się nie rozumiemy. Co innego wiedzieć teoretycznie, nawet ze szczegółami, jak wygląda poród, a co innego zobaczyć to na własne oczy. To raz. A dwa chodziło mi o to, że w zupełnie staroświecki wink sposób uważam, że "chłopu się całej du...py nie pokazuje", które to porzekadło wg oznacza m.in. że nie afiszuję się przed mężem z czynnościami fizjologicznymi typu wypróżnianie, miesiączkowanie itp. i z porodem, jako czynnością fizjologiczną też. Z innej beczki, ale także w ramach tego przysłowia (ono ma szeroki zakres smile) nie wykonuję przy chłopie czynności pielęgnacyjnych typu maseczki, peelingi, farba, depilacja.
                        Teraz możecie diagnozować, że w moim związku coś nie halo i krępuję się własnego męża smile
                        • czarnaalineczka Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 14:05
                          lol
                        • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 15:20
                          Ja tam diagnozowac nie bede bo nie od tego jestem. Ale az dziw wielki, ze z seksem sie przed nim afiszowalas. No chyba ze u ciebie seks i zaplodnienie w sposob niefizjologiczny przebieglo to zwracam honorbig_grin
                          • deodyma Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 15:24
                            a co tu ma seks do bycia przy porodzie?
                            dziwie sie Tobie i jeszcze bardziej mezom takich kobiet, jak Ty.
                            chcesz, to idz do porodu z cala rodzina i kim tylko chcesz.
                            • czarnaalineczka Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 15:27
                              a co cie dziwi w porodzie z cala rodzina ?
                              porod w domu i
                              obecnosc starszego dziecka to pewnie tez dla ciebie kosmos ?big_grin
                            • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 17:20
                              No przeciez Pomarola pisze, ze mezowi sie dupy nie pokazuje i z czynnosciami fizjologicznymi nie afiszuje. No a poped to przecie czysta fizjologia.
                              • pomarola Re: Rodzić we dwoje 01.04.11, 08:16
                                franczii napisała:

                                > No przeciez Pomarola pisze, ze mezowi sie dupy nie pokazuje i z czynnosciami fi
                                > zjologicznymi nie afiszuje. No a poped to przecie czysta fizjologia.

                                Każde przysłowie i powiedzenie pojmujesz dosłownie ? Wydawało mi się, że dość jasno wyłożyłam sens tego przysłowia. Absolutnie nie chodzi w nim o niepokazywanie dupy w sensie dosłownym, a już na pewno nie w kontekście uprawiania seksu. Jeśli pojmujesz przytoczone przeze mnie porzekadło w takim sensie, że należy uprawiać seks po ciemku, w zapiętej pod szyję koszuli - to znaczy kompletnie go nie rozumiesz.
                                Ale nie dogadamy się, więc nie ma co dalej roztrząsać.
                                • franczii Re: Rodzić we dwoje 01.04.11, 09:37
                                  J
                                  > eśli pojmujesz przytoczone przeze mnie porzekadło w takim sensie, że należy upr
                                  > awiać seks po ciemku, w zapiętej pod szyję koszuli - to znaczy kompletnie go ni
                                  > e rozumiesz.

                                  No nie o to mi chodzilo tylko o stanowcze stwierdzenie, ze sie z fizjologia nie afiszujecie. I w zwiazku z tym ciekawa bylam jak to sie ma do seksu, ktory tez jest fizjologia.
                                  • kiniox Re: Rodzić we dwoje 01.04.11, 11:32
                                    Ale seks jest też magią i tajemnicą.
                                    Fajny artykuł niedawno czytałam o tym, że przeprowadzono jakieś badania, z których wynikało, że współczesne parcie do partnerstwa we wszystkim bardzo dobrze robi przyjaźniom (w małżeństwie), a bardzo źle pożyciu erotycznemu. Ponieważ od partnerstwa i nadmiernej szczerości, niestety, zanika w ludziach popęd. Bo popęd (jako mechanizm) nie powstaje od poczucia zaufania, wzajemnego zrozumienia i udzielania sobie wsparcia, tylko od tajemnicy, pasji i niezaspokojenia. Co oczywiście nie znaczy, że ja tu nawołuję do zrezygnowania z partnerstwa na korzyść lepszego seksu, tylko twierdzę, że warto to sobie uświadomić.
                                    W kwestii porodu z mężem oboje byliśmy temu niechętni i przy porodzie w ogóle wolelibyśmy nie być. Jendak mój mąż powiedział mi tak mniej więcej: "Słuchaj, musi ktoś być przy tobie, kto w razie problemów zadba o twój interes i twoje bezpieczeństwo, jak ty nie będziesz miała do tego głowy i siły. Więc nie ma chcemy, czy nie chcemy, tylko robimy to, co należy." I, kurczę, to jest dopiero komfort i poczucie, że się ma u boku prawdziwego mężczyznę. Więc ja oczywiście współczuję kobietom, które tego nie mają i, cóż, zupełnie nie mam dla nich dobrych rad. Tym bardziej, że podczas samego porodu (sn ze znieczuleniem) naprawdę okazało się, że to jest absolutnie genialne przeżycie i szkoda by było, gdybyśmy oboje nie mogli przy tym być. Co prawda stanowisko anety-skarpety świetnie rozumiem i też jestem raczej z tej partii, która uważa, że jak się kogoś kocha, to się raczej patrzy na jego interes, a nie własny. I wtedy faktycznie bierze się pod uwagę milion zmiennych i nie stawia sprawy na ostrzu noża. Ale też, od kiedy poród mam już za sobą, uważam, że akurat w kwestii porodu decyzję powinna podjąć kobieta, a jej partner powinien tą decyzję przełknąć jak żabę, jaka by nie była.
                                    • franczii Re: Rodzić we dwoje 02.04.11, 07:46
                                      Seks jest tajemnica dopoki jest nieskonsumowany. Skonsumowany jest fizjologiatongue_out Nie wiem czemu sie bronic przed ta fizjologia.
                                      Co do postawy meza, zgadzam sie ze tak wlasnie postepuje prawdziwy mezczyzna. Zreszta nie tylko mezczyzna. Tak postepuje najblizsza kochajaca osoba. Taka postawa to nic innego jak odpowiedzialnosc, ktorej wymagam przede wszystkim od siebie. I tego samego oczekuje rowniez od mojego faceta, i nigdy nie musialam mu o tym mowic wprost, jest to oczywiste. I tak jak juz pisalam wczesniej nie stawialabym nigdy sprawy porodu na ostrzu noza ale oczekiwlabym ze podejmie "sluszna" decyzje. Gdyby sie migal nie zmuszalabym ale jednoczesnie mialabym poczucie rozczarowania i pomylki.
                          • pomarola Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 15:27
                            Seks z definicji jest czynnością dla dwóch osób (pomijając oczywiście przypadki samozaspokajania smile ), w przeciwieństwie do czynności fizjologicznych oraz pielęgnacyjnych, które wymieniłam powyżej. Skoro dla Ciebie uprawianie z mężem seksu jest równoznaczne z np. wspólnym wypróżnianiem to OK wink
                            • franczii Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 17:17
                              Skoro dla Ciebie uprawianie z mężem sek
                              > su jest równoznaczne z np. wspólnym wypróżnianiem to OK wink

                              Dla mnie nie jest to rownoznaczne tak samo jak i porod nie jest rownoznaczny z wyproznianiem sie. No ale skoro dla ciebie narodziny dziecka to wielka niekontrolowana kupa to ok. rozumiem ze masz sie czego wstydzic.
                              A seks to czysta fizjologia jakbys nie wiedziala. Ale pewnie pewnie twoj maz mysli, ze dla ciebie to jest doswiadczenie duchowe tak jak cud narodzinbig_grin
        • naomi19 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 21:07
          Niestety nie doczytałam o dwóch ciazach, przepraszam.
          A wracając do sprawy smile
          Panicznie bałaś się MPDz a nie wiesz, ze bardziej korzystny DLA DZIECKA jest poród siłami natury, jest mniejszy odsetek dzieci chorych i zgonów. Wi ęc akurat nie wierzę w strach o dziecko, bardziej w strach o siebie, strach przed cierpieniem, bólem, krwią.
          A co do warszawy- no cóż, wyjątek tylko potwierdza regułę smile
    • suazi1 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 11:05
      Nie tylko Wy mieliście to szczęście rodzić razem w komfortowych warunkach. Mój (nasz?) poród wyglądał tak samo: my dwoje na sali, pełen luz, komfort psychiczny dzięki obecności mojego męża, do tego położna, która się nie narzucała, a po wszystkim sala jednoosobowa przez cały pobyt w szpitalu. Ale żeby rodzić w takich warunkach, musieliśmy trochę poszukać odpowiedniego miejsca. Znaleźliśmy je w Kościerzynie. Na codzień mieszkamy w Koszalinie, wydawałoby się, że w mieście, które ma ponad 120 tys. mieszkańców, szpital powinien być na poziomie, ale tak nie jest. Tym bardziej nie mogę wyjść z podziwu, że taka malutka Kościerzyna może zapewnić w swoim szpitalu o niebo lepsze warunki. Pełen szacunek.
      • aneta-skarpeta Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 11:07
        moze wlasnie dlatego, ze jest mala, nie ma pogoni, szału, pospiechu, a dyrekcja ma glowe na karku i mysli o czyms wiecej niz o bilansie
        • martishia7 Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 11:28
          Heh, właśnie myśli o bilansie, który się domknie dzięki temu, że skuszone wysoką jakością usług pacjentki przyjadą rodzić z okolicznych miast wink
          • kochammacka Re: Rodzić we dwoje 31.03.11, 16:17
            częsta sytuacja w szpitalach, że te w mniejszych miejscowościach oferują wyższy standard. Niemniej nie jest to regułą.
            A wracając do tematu porodu we dwoje, jak chłop nie chce to może zastanowić się nad kimś innym bliskim. Jedno wydaje mi się być pewne, lepiej mieć koło siebie bratnią duszę niż tylko personel medyczny.
          • suazi1 Re: Rodzić we dwoje 01.04.11, 21:34
            Nie sądzę, żeby jakiekolwiek zestawienia i inne papierki były dla nich czynnikiem dopingującym. Na Kaszubach (zwłaszcza Sierakowice) od dawna rodzi się najwięcej dzieci w Polsce, więc nie podejrzewam żeby mieli ciśnienie na przyciąganie jak największej liczby chętnych spoza tego regionu. Nawet gdyby mieli się skupić tylko na "swoich", to mają co robić. Myślę, że cała tajemnica tkwi w odpowiednio dobranym personelu...
            • najwazniejszejestniewidoczne Nie wyobrażam sobie rodzenia razem z mężem 02.04.11, 06:14
              tak samo jak nie wyobrażam sobie wspólnej łazienki czy sypialni. Do porodu poszłam sama,do męża zadzwoniłam jak już było po wszystkim. Poród naturalny,trwał cztery godziny,nie miałam nacięcia dzięki czemu dwie godziny biegałam już po oddziale jak szalona. Nie potrzebuję obecności męża przy tak intymnych sprawach,tak samo jak nie potrzebuję jej podczas wizyty u dentysty czy u ginekologa. W małżeństwie powinien być jakiś margines prywatności,tajemniczości,kobieta nie powinna być jak otwarta księga-tak przynajmniej uważam.
              • evee1 Re: Nie wyobrażam sobie rodzenia razem z mężem 07.04.11, 08:47
                > tak samo jak nie wyobrażam sobie wspólnej łazienki czy sypialni.
                Hmm, wydawalo mi sie, ze spanie razem z mezem jest dosc powszechne....

                > W małżeństwie powinien być jakiś margines prywatności,tajemniczości,
                > kobieta nie powinna być jak otwarta księga-tak przynajmniej uważam.
                Faktycznie to TY tak uwazasz i masz do tego prawo. Ale ja na przyklad nie
                mam potrzeby utrzymywania jakiejkolwiek prywatnosci czy tajemniczosci wzgledem
                mojego partnera. I moj zwizek na tym bynajmniej nie cierpi wink.
    • mumutu miałam obie możliwości i... 05.05.11, 11:24
      Mój mąż był przy moim pierwszym porodzie. I dobrze, wszystko szło książkowo wręcz, ja dawałam radę. Gdy teraz się nad tym zastanawiam właściwie nie wiem dlaczego mi na tym zależało - chyba po to, aby nas to przeżycie jeszcze bardziej zbliżyło i żeby on zobaczył jak to jest (choć sama nie miałam wtedy jeszcze pojęcia...). Było dobrze, właściwie tylko obserwował i bardzo jest z tego teraz zadowolony. Ma niezwykłą więź z córką i myślę, że wspólny poród ma tu ogromne znaczenie.
      Synka rodziłam 4 grudnia 2009 roku. W szpitau im. Rydygiera w Łodzi (który pozdrawiam i polecam smile), który od 3 grudnia został zamknięty dla odwiedzających i towarzyszących z uwagi na "Swińską grypę".
      Rodziłam więc sama (tak jak i sama z synkiem spędziłam w szpitalu kolejne dni) i było to najbardziej niesamowite przeżycie w moim dotychczasowym życiu. Wcale nie było książkowo, wcale nie było tak łatwo jak za pierwszym razem (bo mi dziecię w trzewiach wybujało i jakoś nie bardzo chciał się zmieścić w dziurce). Podobne było tylko tempo - oboje urodziłam ekspresem. Cieszę się, że byłam sama. Po czasie uważam, że nie chciałabym, aby mąż mnie oglądał wtedy, aby słuchał, jak wrzeszczę z wysiłku (nie z bólu, bo tego to nawet za bardzo już nie czułam), jak - wcześniej - nie potrafię ustać na nogach z powodu siły skurczów. Nie chciałabym też, aby się denerwował, że nie idzie tak jak za pierwszym razem, że w pewnym momencie w ogóle przestało "iść".
      I za nic na świecie nie oddałabym tamtej atmosfery w szpitalu - nikt nie przychodził, nie gadał, nie odwiedzał. Kobiety nie musiały przemykać po kortarzach w wymiętych koszulach do łazienek. Swoboda wietrzenia krocza była dla mnie bardzo "wyzwalająca". Czułam się przez kilka dni najważniejsza na świecie, razem z moim nowym synkiem, czułam się zaopiekowana i mogłam spokojnie dojść do siebie i nabrać sił. A Mariusz i moja córka przychodzili i przez ochroniarza podawali mi potrzebności. Tęskniłam za nimi bardzo, ale nie zmienia to faktu, że byłam przeszczęśliwa, że ani im, ani nikomu innemu nie wolno wejść na oddział!
      Być może nie mam z Mężem na tyle mistycznych relacji, aby czuć potrzebę dzielenia się tak intymnymi jak poród przeżyciami. Nie czuję się natomiast z tego powodu gorsza. Nie czuję również, aby nasze uczucie było gorsze lub płytsze. Mając porównanie uważam, że poród jest sprawą moją i mężowi, mężczyźnie, nic do tego. To jest taki czas, kiedy i tak nie będę mu opowiadać co czuję i co się we mnie dzieje. A nie łudzę się - sam nie będzie tego wiedział. Ogromu przeżyć i emocji nie widać po mnie jak na dłoni. Widać tylko wysiłek i ból, a to jest bodaj najmniej istotna z okoliczności porodowych. Gdyby więc zdażył się nam McGyver (jak mawia mój lekarz) to powitam go sama. Choć żadnych McGyverów nie planuję. A wręcz aktywnie przeciwdziałam ich powstawaniu smile Pozdrawiam, Marta
    • w_miare_normalna Re: Rodzić we dwoje 05.05.11, 15:48
      Ja rodziłam w czerwcu 2008, z partnerem. jestem bardzo zadowolona, nie widzę żadnych minusów tej sytuacji, raczej same plusy. Z perspektywy czasu wiem, ze bez niego bym sobie psychicznie nie poradziła.

      -
      Mama Roksany, ur. 16/06/2008 .
      • czarodziejka000 Re: Rodzić we dwoje 05.05.11, 22:43
        Ja rodzilam w towarzystwie meza i wiem,ze juz wiecej bym sie o to nie pokusila. Jego obecnosc draznila mnie,a on czul sie bezuzyteczny.
        Mysle ze o wiele lepszym partnerem w trakcie porodu jest kobieta i to taka ktora tez rodzila naturalnie i ma blade pojecie o tym co w tym momencie czuje inna rodzaca,choc zdaje sobie sprawe ze porody i kobiety sa rozne.
    • damajah Moj mąż był zafascynowany 05.05.11, 22:54
      mój mąż był zafascynowany ostatnią fazą porodu. Drugiego. Przy pierwszym stał najpierw przy mojej głowie, potem położna kazała mu trzymać moją nogę i mało nie zemdlał a pępowinę przeciął chyba już niemal nieświadomie (niewiele pamięta) Drugi poród był dla nas obojga przeżuciem absolutnie cudownym, na granicy euforii. Mąż wreszcie (to jego trzecie dziecko, przy porodzie pierwszego z pierwszą żoną nie był) dojrzał do ojcostwa w 100%. Pamiętam cały poród bardzo dokładnie (w końcu to było tylko 2,5 roku temu) Mąż gapił się jak oniemiały centralnie w moje krocze i opisywał zafascynowany jak mała wychodziła a ja zazdrościłam że nie widzę. Tylko czułam jej główkę i włoski bo dotykałam. Mąż pomagał z położną wyjść małej na świat, przeciął pępowinę, nagrywał na kamerze jej pierwsze sekundy i minuty życia a potem odkrył że małe dziecko jest super (przy pierwszych dwóch uważał że dziecko jest interesujące od 1,5 - 2 latek)
      Więc w naszym przypadku kwestia dojrzałości. ale cieszę się że to nie ze mną miał pierwsze dziecko bo nie wyobrażam sobie rodzić sama. To jest coś co trzeba razem przeżyć.
Pełna wersja