dora_0
26.03.11, 23:11
my rodziliśmy razem, nie w Polsce i nikomu nie musieliśmy się o to prosić, położna przyszła zbadała wyjaśniła co i jak i zostawiła samych kazała wołać jeśli będziemy jej potrzebować, nie było jeszcze pełnego rozwarcia, sama z siebie też przychodziła pytać czy wszystko w porządku. Dzięki temu mimo, że poród czy może przygotowanie do niego było bardziej intymne dla nas, a ona naprawdę nie była potrzebna. Mąż podawał mi wodę, a po każdym skurczu musiałam pić i dodawał otuchy. Myślę, że kocha mnie dzięki temu jeszcze bardziej, pamiętam, że byłam na niego non stop wkurzona

, że pyta mnie czy chce pić a chciałam i mówić z bólu nie mogłam, oczywiście po się z tego śmialiśmy, ciekawostka po ok 11 godz porodu mój małżonek schudł 4kg i pojawiły mu się bąble na stopach chociaż mógł siedzieć przez przynajmniej połowę tego czasu. Naprawdę ciężko mi pojąć kiedy słucham opowieści koleżanek z mojego rodzinnego miasta (małe miasteczko), jak to musiały rodzić same, bo chciały , bo mężowie nie chcieli lub no bo tak ze strony szpitala.