noemi123
29.03.11, 10:37
Mam taką jedną schizę, a właściwie to nie jedną a kilka ale o tej jednej wspomnę

Mam pracę taką, że bardzo dużo jeżdżę autem, przemieszczam się po różnych miejcowościach. Pracuję w takim trybie od dobrych kilku lat. Bardzo lubię obserwować ludzi, ich zachowanie w określonych sytuacjach.
Kiedyś tak pięknego letniego poranka wjeżdżając do 20 tysięcznego miasteczka zwróciłm uwagę na ludzi w tym miasteczku, jacyś tacy smutni, zamyśleni, nie zwracający uwagi na mijanych chodnikiem. Potem uderzył mnie stan elewacji budynów, witryn sklepowych, stan taki sam jak i ludzi- szare budynki, okna zabite deskami, odpadające kawałki elewacji itp. Nasunęła mi się myśl-martwe miasto.
Innym razem wjeżdżałam do innego miasta, sytuacja zupełnie odwrotna, ludzi ożywieni, z miłym wyrazem na twarzy, budynki zadbane, chodniki równe, czystość w miarę ok.
Mój wniosek.
smutni ludzie-smutne miasto.
Nadal obserwuję ich wjeżdżając do miejscowości, gdzie jeszcze nie zawitałam, potwierdza się do tej pory moja myśl.
Nie wnikam z jakich przyczyn jest ten smutek, zakładam że wpływ mają względy ekonomiczne.
------------------------------------------------------------------
Mechanik powiedział mi: Nie mogłem naprawić hamulców, więc podkręciłem klakson.
------------------------------------------------------------------