lilka69
31.03.11, 19:12
pojechalam dzis do myjni samochodowej. najpierw poszlam zobaczyc czy nie ma dlugiej kolejki , nie bylo. nie mialam potrzebnej karty, zaparkowalam przed stacja, w wolnym miejscu , poszlam kupic, podjechalam do myjni i widze 1 auto przed soba.
pan kierowca przedstawiciel zaparkowal, zaklepal sobie kolejke aby mu sie nikt nie wtrynil i poszedl na ok 4-5 min downetrza stacji z drugiej strony budynku aby jak sie pozniej okazalo kupic karte. potem wrocil, wlozyl karte i spokojnie wjecha.
juz abstahuje od tego, ze w trakcie mycia rozmawial przez tel jako przecinkow uzywajac przeklenstw... od razu pomyslalam- cham i burak.
ale nawet jakby nie przeklinal- czy normalne jest zaklepanie sobie miejsca przez postawienie auta?
od razu wyjasniam- to byl dzis najpowazniejszy problem jaki mialam

bo wyniki badan prenatalnych , ktore godzine wczesniej odebralam byly prawidlowe i cieszace.