Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!!

31.03.11, 21:20
Jutro wracam do pracy i nie jest to kawał primaaprilisowy. Niestety.
Tak, wiem. I tak miałam szczęście, że mogłam sobie pozwolić chociaż na kilka miesięcy wychowawczego. I jeszcze większe, że mam gdzie wracać. Ale i tak miętka jak gąbeczka jezdem i łza mnie się w oku kręci. Średnia wyje na całego "mama nie idź!!!", maluch śpi i w głębokim poważaniu ma stresy matki... O nią się nie martwię, ma zapewnioną fantastyczną opiekę. Coś czuję, że gorzej z moją psychą.
Jakieś słowo otuchy, plizzzz..... sad
    • aniawroclaw1 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:39
      Spokojnie. Idź do pracy, rozejrzyj się co nowego. Oprócz tego, ze będziesz pracowała na pewno zahaczysz o towarzyskie rozmowy. Dobre tego strony, ze zmieniać otoczenie i oderwiesz sie choc na chwile od codziennych ( czasami przyziemnych ) spraw domowych.
      Oczywiście, każdemu kto zapyta o Twoje dzieciaczki opowiesz wszystko ze łzami w oczach ( moja rada - nie wdawaj się w szczegóły )
      Ale pociesze Cię, ze dzieciaki mniej się tym przejmą niż Ty.

      Acha ! Daj znać jak minął pierwszy dzień. I ile razy dzwonilas z pracy do domu smile
      • aleks2539 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:48
        no widzisz... Bo błąd zrobiłaś smile Ja też miałam wracać 1 kwietnia, ale sobie powrót przełożyłam na poniedziałek smile i przede mną ostatni weekend wolny. W domu z dzieciakami byłam 3 lata smile
        Też stresa mam jak cholera, zostawiam 2,5 latka i 10 miesięczną córę. No ale kiedyś wrócić trzeba, kasa z nieba spadać nie chce sad
        • piegowata9 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:54
          A ten termin to nawet trochę z premedytacją był... Dzień pracy i - żeby się nie przemęczyć za mocno - weekend wink
    • 18_lipcowa1 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:50
      Czemu pocieszcie?
      Praca jak fajna to naprawde super sprawa dla młodej mamy.
      Ja sie bardzo ciesze ze pracuje i w zyciu nie chcialabym siedziec dluzej w domu niz siedzialam.
      • piegowata9 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:55
        > Praca jak fajna to naprawde super sprawa dla młodej mamy

        Jako młoda mama trójki dziękuję za dobre słowo wink
      • aniawroclaw1 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 21:57
        Ty się akurat cieszysz ale autorka postu ma naprawdę stresa z tego powodu. Rozumiem ją, bo zanim zrozumiałam, ze praca jest dobra ( rożnych innych powodów, nie tylko o dochody chodzi ) to przezywalam koszmar.
        Rownież uzywalam pojęcia ,, Zostawilam dziecko " co nieoznacza przecież żadnego porzucenia a mimo wszystko ma jakiś pesymistyczne brzmienie ...


        • piegowata9 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 22:16
          > Ty się akurat cieszysz ale autorka postu ma naprawdę stresa z tego powodu.

          Dokładnie tak. Mam doła jak przysłowiowy krater wulkanu. Z różnych względów: to moje najmłodsze i ostatnie dziecko. I cholera wiem, że sporo kwestii mi umknie bezpowrotnie...
          • aniawroclaw1 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 22:23
            Nic Ci nie umknie. Jeśli tylko żyjesz uważnie i umiesz dobrze spędzać czas - nic Ci nie umknie.
            Znam osoby które mimo, ze siedzą z dziećmi w domu cale dnie nie potrafią z nimi przebywać tak naprawdę. Jest to często zwykła obslucha techniczna, odwalony temat. Przebywanie obok.

            Kilka godzin to naprawdę kawał czasu. Wystarczy wejść w świat dziecka, podążać za nim, wczuc się. Wtedy Nic nie umknie.

        • aleks2539 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 22:16
          nie wiem jak u Ciebie będzie ale ja cały czas się pocieszam tym że będę wychodzić jak dzieci będą jeszcze spały a wróce na tyle wcześnie aby spokojnie iść z nimi na spacer czy pobawić się w domu. No i weekendy mam wolne smile
          • piegowata9 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 22:24
            Specjalnie przesunęłam godziny pracy tak, by o 16.00 być już w domu wink
            Weekendy w zdecydowanej większości też wolne (ew. krótkie, pojedyncze spotkania). Co więcej, zaplanowałam już, że duże zakupy będę robić wieczorami, kiedy młoda już zaśnie (pada ok. 20.00, więc czasu jeszcze sporo), drobne weźmie na siebie pierworodna.
            A i tak schiza nie puszcza. Dam radę. Jutro nowy etap (łącznie z dietą smile)
            • mdmaj2371 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 22:45
              pierwszeg dnia po porocie do pracy choc pracowalam tylko kilka godzin zadzwonilam do domu... 12 razy smile az mnie babcia opitolila i goraco zapewnila ze dziecku sie krzywda nie dzieje smile
              taka mam prace ze z mala spokojnie z 1,5 godziny rano jestem, wiec moge ja wysciskac, wytulic, zjadamy sniadanko (zrobione przez tate), spokojnie sie ubieramy jakas bajke w miedzyczasie ogladamy i spokojnie odwoze jak do przedszkola. Po pracy ja odbieram i mamy czas dla siebie - w miedzyczasie tata dobija. Obiadow w domu nie jadamy bo my na miescie dziecie w przedszkolu. Wieczorem tylko lekkie kolacje. Wszelakie prace mam odlozone do 9 pm bo o tej godzinie dziecko chodzi spac. Zakupy robie raz w tygodniu, jak czegos zabraknie wysylam tate jak juz dziecko spi (mamy supermarket 24 h). Pomoc taty w pracach domowych jest jak najbardziej wymagana. I uwierz mi wcale nie odczuwam ze cos mi umyka. Moj czas do pojscia corki spac jest tylko i wylacznie dla niej. Bawimy sie, przebieramy lale, kleimy placki z plasteliny, gotujemy, tata zostal awansowany na pana doktora i koniecznie musi KAZDEJ lali codziennie zbadac cisnienie, osluchac serce, zajrzec do ucha, zmierzyc temperature, wszystko zanotowac w malym notesiku i jeszcze zastrzyk zaaplikowac smile, tata jest tez od chowanego i berka.
              Wszytko strasznie wyglda i stres jest ale po tygodniu, 2 bedzie ok i kazdy przywyknie do nowej sytuacji

              Powodzenia zycze
    • lilka69 nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 31.03.11, 22:34
      tatus tych dzieci i pozwala aby wlasnie jego zona zakladala rozpaczliwy watek? gdzie jest i czemu nie postara sie zarobic wiecej aby piegowata i jej podobne kobiety mogly zostac z dziecmi do 3 rokuzycia jesli SAME CHCA. bo autorka jak widac nie cieszy sie tylko przezywa stres.
      • piegowata9 Re: nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 31.03.11, 22:51
        Uprzejmie odpowiadam, że tatuś zapiernicza ze wszystkich sił, żeby ślubnej i trójce dzieci zapewnić jak najlepsze warunki. To m.in. dzięki jego wysiłkom mogłam korzystać z wychowawczego i żyć na naprawdę przyzwoitym poziomie. Tzw. zdrowy rozsądek nakazuje jednak kiedyś wrócić do rzeczywistości i aktywności zawodowej. Nie tylko z powodów finansowych.
        Cóż lileczko, nie każdy żyje pod kloszem. A ja, mimo dzisiejszego stresu, i tak życzę e-matkom, żeby żyło im się tak dobrze, jak mi wink
        • vincentyna Re: nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 31.03.11, 22:57
          Gratuluje!!!

          Nie ma bardziej budzacego momentu dla mlodej matki, niz powrot z krainy zupek,zupek i drzemek. Bede trzymac kciuki!
          Wszystko bedzie dobrze, w koncu ze swieca szukac doroslej osoby ktora z checia daje sie zamknac w 4 scianach na lata i zajmowac sie tylko kurzami i praniem wink
        • lilka69 skoro tak dobrze ci sie zyje to... 01.04.11, 10:25
          skad ten rozpaczliwy watek? smile
        • lilka69 Re: nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 01.04.11, 10:31
          jeszcze jedni piegowata- dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane...widac, ze zapierniczajacy tatus nie jest az tak rewelacyjny. nie chodzi o to aby sie narobic tylko zarobic. skoro tego nie rozumiesz musisz wrocic do pracy. piszes, ze zyczysz e-matkom aby zylo im sie tak dobrze jak tobie. ale one NIE pisza rozpaczliwych zdan i prosb o pocieszenie. a ty to robisz. nie ma czego zazdroscic albo sie troche juz pogubilas i chcesz poodkrecac...
          • iza232 Re: nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 01.04.11, 13:19
            lilka69 napisała:

            > jeszcze jedni piegowata- dobrymi checiami pieklo jest wybrukowane...widac, ze z
            > apierniczajacy tatus nie jest az tak rewelacyjny. nie chodzi o to aby sie narob
            > ic tylko zarobic. skoro tego nie rozumiesz musisz wrocic do pracy. piszes, ze z
            > yczysz e-matkom aby zylo im sie tak dobrze jak tobie. ale one NIE pisza rozpac
            > zliwych zdan i prosb o pocieszenie. a ty to robisz. nie ma czego zazdroscic alb
            > o sie troche juz pogubilas i chcesz poodkrecac...

            Brak słów.....
          • mdmaj2371 Re: nieodmiennie zastanawia mnie gdzie jest 01.04.11, 15:36
            wiesz ty to jednak jestes oderwana od rzeczywistosci i to tak porzadnie.

      • kejt202 lileczka 01.04.11, 08:24
        Nieodmiennie zastanawia mnie twoja bezgraniczna głupota polegająca na mierzeniu wszystkich swoją miarą. I nigdy mnie chyba nie przestanie zadziwiać. Rozumiem, że masz mózg wielkości orzecha laskowego, ale czy dotrze w końcu do ciebie, że nie wszyscy żyją jak ty? Nie wszyscy mają nianie do jednego dziecka, panie do sprzątania i męża zarabiającego kokosy. Oraz, że niektórzy po prostu CHCĄ pracować, bo sprawia im to przyjemność, bo lubią swoja pracę w przeciwieństwie do ciebie.
        Piegowata: wejdziesz w ten rytm za tydzień będzie ci już lżej. Powodzenia smile
        • spicy_orange Re: lileczka 01.04.11, 09:02
          > niektórzy po prostu CHCĄ praco
          > wać, bo sprawia im to przyjemność, bo lubią swoja pracę w przeciwieństwie do ci
          > ebie.

          a umiesz ty czytać? Autorka nie chce wracać do pracy, rozpacza, dzieci łapią matke za nogi i ryczą: mamaaaa, nie zostawiaj nas, więc lila zapytała o ojca, czemu pozwala swoim bliskim na takie stresy, czemu nic nie zrobi? Z odpowiedzi autorki wynika, że ojciec już robi co się da, więc nie pozostaje nic innego tylko zagryźć zęby i iść do tej roboty, mimo, że z wyrzutami sumienia i niezbyt chętnie. Zwykła wymiana informacji a ty wyjeżdżasz z aluzjami odnośnie intelektu-bardzo mądrze wink
          • kejt202 Re: lileczka 01.04.11, 10:03
            A umiem. Autorka zdaje sobie sprawę, że prędzej czy później trzeba będzie wrócić do pracy.
            "Tzw. zdrowy rozsądek nakazuje jednak kiedyś wrócić do rzeczywistości i aktywności zawodowej. Nie tylko z powodów finansowych. "
            A czytałaś ty jakiekolwiek wypowiedzi pani lilki69? To poczytaj sobie te mądrości, wtedy zrozumiesz dlaczego i z czym wyjeżdżam.
            • lilka69 Re: lileczka 01.04.11, 10:27
              rowniez nieodmiennie zastanawia mnie fakt jak niektorzy sledza czyjesz wypowiedzi na forum- tak jak ty to robisz.
              • kejt202 Re: lileczka 01.04.11, 13:17
                lilka69 napisała:

                > rowniez nieodmiennie zastanawia mnie fakt jak niektorzy sledza czyjesz wypowied
                > zi na forum- tak jak ty to robisz.

                Ooooooooch! Nie pochlebiaj sobie. Nie śledzę, tylko czytam po prostu. A że twoje wypowiedzi nie są zazwyczaj zbyt mądre, więc utrwalił się tutaj twój obraz jako samochwały, stwarzającej sobie sztuczne problemy życiowe z braku poważnych i krytykującej wszystko co państwowe.
                • lilka69 Re: lileczka 01.04.11, 20:39
                  a ty pewnie gloryfikujesz wszystko co panstwowe. brawo! tylko nie dziw sie, ze nie ma miejca dla twojego dzieciaka w przedszkolu skoro panswo musi dokladac do rolnikow i ich krusu, nie zlikwiduje przywilejow gorniczych i nie zamknie na 4 spusty tego reliktu przeszlosci zusu.
        • lilka69 Re: lileczka 01.04.11, 10:24
          dlaczego piszesz wylacznie o mezu? JA TEZ PRACUJE (na pol etatu) smile
    • jusytka Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 31.03.11, 23:02
      Ja wracałam na skrzydłach i miałam wrażenie, że w pracy odpoczywałam wink jednak ja na wychowawczym byłam 1,5 roku i dwójka malutkich dzieci nieźle dała mi w kość wink
      • mamakasienki1 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 01.04.11, 08:32
        Trzymaj się kobietko i napisz po powrocie z pracy jak było.
        Mnie też niedługo czeka powrót do pracy.
        Myślę ostro czy nie wziąć choć trochę wychowawczego i chyba się zdecyduję, będzie ciężko, ale damy radę, a brzuch mnie boli jak pomyślę o powrocie do pracy. Więc wiem co czujesz.
    • dentek_85 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 01.04.11, 09:48
      Napiszę Ci, ze ja wracam w lipcu. Na poczatku bałam się jak to będzie, ale im bliżej powrotu tym bardziej nie mogę się doczekać!zobaczysz będzie dobrzesmile
    • piegowata9 Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 01.04.11, 20:38
      Poszłam, wróciłam, przeżyłam!!! smile
      Dzieć ma się doskonale, jeszcze kilka dni i wrócę do normalnego rytmu.
      Trzymającym kciuki i podbudowującym dobrym słowem niskie ukłony ślę.

      Na koniec kilka zdań wyjaśnienia:
      Lileczko, mam niesamowity komfort psychiczny: absolutnie nie muszę Ci niczego udowadniać! Wybacz, ale ciekawość Twa nie zostanie zaspokojona i naszego zeznania podatkowego nie zobaczysz, więc dalsze prowokacje dotyczące mojego męża i naszej sytuacji finansowej są bezcelowe i z góry skazane na niepowodzenie tongue_out
      Spróbuj jednak wysilić swoje szare komórki (tak, wiem: jakakolwiek forma wysiłku - czy to fizycznego, czy też intelektualnego - jest Ci obca, nie tracę jednak nadziei) i wyobraź sobie, że naprawdę jest milion powodów, dla których czasami warto wrócić do pracy. I chociaż wydaje Ci się to niemożliwe, to pieniądze wcale nie są podstawowym argumentem. Szok, prawda???? Jeśli tego nadal nie pojmujesz, to nie wysilaj się, tylko spokojnie skup się na wybieraniu wózka. Już mam ubaw po pachy, a zapowiada się na powieść w odcinkach smile

      Średniak wczoraj płaczący - to fakt. Dziś jej przeszło. I wcale się jej nie dziwię, bo każde dziecko woli mieć matkę w domu i szybko przyzwyczaja się do jej dłuższej obecności. Jej dzisiejszy stan naprawdę jednak nie wymaga konsultacji psychologicznej. Daje radę, traumy nie przeżyła.

      A jeśli chodzi o mój wczorajszy depresyjny nastrój: podziwiam i pozdrawiam wszystkie mamy, które z lekkim sercem i bez stresu przechodzą etap powrotu do pracy i dłuższego rozstania z dzieckiem. Ja tak nie potrafię, choć wiem, że z czasem będzie coraz lepiej. I wiem też, że kurna chata, mam do tych emocji prawo. Nadal nie jestem zachwycona perspektywą tego, że ktoś inny będzie spędzał z moimi dziećmi więcej czasu, niż ja.
      Być może powinnam zaczekać z pracą do momentu pójścia najmłodszej do przedszkola. Tym bardziej, że obecna decyzja naprawdę nie jest podyktowana tym, że przymieramy głodem. Problem w tym, że za kilka lat może się okazać, że w gruncie rzeczy mój powrót na obecnych warunkach i w obecne miejsce będzie po prostu niemożliwy. Życie.

    • margomama Re: Koniec wychowawczego... Pocieszcie!!! 01.04.11, 21:05
      Ja też miałam wracać 1 kwietnia do pracy i niestety wcześniej dowiedziałam się, że nie mam po co wracać, gdyż czeka mnie wypowiedzenie z pracy mimo zmniejszenia etatu. Nie wiem po co w kodeksie pracy o tym piszą skoro praktyka pokazuje inaczej. Miałam znalezioną opiekunkę wszysko ustalone i nic zostaje w domu, przedłużam sobie wychowawczy. Ja niestety dopiero szukam pracy, chciałabym wrócić ale niestety nie mam gdzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja