Takie sobie dylematy

01.04.11, 21:24
Jak mi dobrze..Siedze z lapem na kolanach, obok psina sie wtula, popijam wino i nadrabiam zaleglosci na forum.Niedlugo nastawie zaczyn , by rano chleb pyszny upiec..Po pracy, po tygodniu na pelnych obrotach ,chwila relaksu.A mloda z ojcem sezon grillowy zainaugurowali wlasnie u znajomych.Wymigalam sie.Nie chce towarzystwa, ludzi- chce spokoju i domu.

Odmowilam niedzielny wyjazd poza miasto - towarzystwo, nowi ludzie, troche szkolenia, duzo informacji- przydaloby sie zawodowo- ale bronie sie rekami i nogami.
Z jednej strony -nowe kontakty: biznesowo -same plusy, z drugiej- niedziela w betach, z ksiazka, kusi po calym tygodniu pracowego młyna.Nie chce nowych znajomosci, kocham swoj wlasny introwertyczny swiat.Sezon grillowy sie zbliza ,a ja mysle tylko o tym, jak elegancko bede musiala odmawiac.
Domator to niby nudny gosc w kapciach.
Ja ani nudna ani kapciowa.
Ładna, atrakcyjna- az zal w domu ukrywac- jak mi powiedziano.
Czuje taka niedzisiejsza.Bo trzeba bywac, nawiazywac kontakty, kokietowac,
sprzedawac, zarabiac.W weekendy rowniez.
A ja szczescie odnajduje w ciszy wlasnego domu.Dysonans- bo otoczenie widzi mnie zupelnie inna- energiczna, towarzyska laskę.
A ja wole ciasto zagniatac niz na rautach bywac.
Ma ktos tak?



    • marzeka1 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 21:30
      Może niekoniecznie ugniatać ciasto, wolę szybkie, pyszne muffinki, ale tak: uwielbiam swoje mieszkanie, spokój, jaki mam, gdy przychodzi weekend. W tygodniu mogę funkcjonować na wysokich obrotach, bo nauczyłam się wypoczywać w czasie weekendu.
    • evita-is-me Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 21:31
      Ja tak mam w 100%, tylko właśnie te eleganckie wykręty nie zawsze się udająsuspicious
    • inguszetia_2006 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 21:40
      lola211 napisała:
      A ja wole ciasto zagniatac niz na rautach bywac. Ma ktos tak?
      Witam,
      Mam, ale szybko mi się nudzi;-P Jestem ekstrawertykiem.
      Pzdr.
      Inguszetia
    • szyszunia11 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:17
      ja mam nieco inaczej.
    • sokhna Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:24
      I ja tak mam, uwielbiam domek.

      Podrozowac np. lubie, ale mysle, ze to co innego jak ciagle spotkania w sezonie grilowym wink
    • demarta Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:31
      w domu z satysfakcją będę długotrwale polegiwać między inauguracją mojego stanu emerytalnego a zgonem moim, w wersji optymistycznej wink

      pracując umysłowo odpoczywać lubię/wolę/chcę bardziej aktywnie i bardziej towarzysko jednak. a przy +20 st C siedzieć w domu to już grzech wg mojego osobistego dekalogu. mój weekend spędzę więc zupełnie inaczej niż ty.... choć urodę mam średniokapciową i ładnością nie grzeszę, czego mi nie powiedziano, ale tak się oceniam publicznie w twoim wątku, żebyś na moim tle się jeszcze bardziej śliczna i ponętna poczuła tongue_out
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:20
        Z całego watku najwieksza uwage zwrócila wzmianka o urodziesmile.
        Ja sie srednio akurat tym na co dzien zajmuje, natomiast otoczenie co i rusz ten temat podejmuje- nic nie poradzesmile.Przekaz ogolnie jest taki, ze powinnam bywac i swoje warunki wykorzystywac zawodowo, bo grzech zmarnowac okazje.Zamiast nawiazywac kontakty wykorzystujac urok osobisty zamykam sie w 4 scianach.Trace na tym i dobrze o tym wiem.
        Jutro wskakuje na rower, ale w niedziele bede sie wylegiwac, chocby za oknem i lato .
        • demarta Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:30
          a ja tam osobiście wolę w pracy komplementy, które w treści zawierają słowa takie jak: stanowczość, konsekwencja, upór, osiąganie zamierzonych celów, profesjonalizm w działaniu..... uroda moja, choćby nie wiem jak mocno podkreślona, to dla mnie żaden komplement. bardziej seksistowska zagrywka, którą jako szanująca sie kobieta puszczam mimo, bo bardziej mnie ona obraża niż napawa dumą. managerowi facetowi nikt nie sprawi radości podkreślając, że tyle osiągnął, bo taki śliczny..... kobiecie też nie powinien. ale są KOBIETY i kobiety wink
          • lola211 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:36
            To sie wcale nie wyklucza.Awans dostalam nie za ladna buzie, ale za profesjonalizm.Jednoczesnie zwracam na siebie uwage walorami fizycznymi i czesto otrzymuje tego wyraz.Naprawde sie nie proszesmile.Czasem mnie to denerwuje, czasem -wrecz przeciwnie.
            W zawodach,gdzie liczy sie wizerunek, uroda to atut.Pozostaje tylko kwestia, czy ma sie swiadomosc jej posiadania oraz czy sie ja wykorzystuje.
        • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 08:59
          .Przekaz ogolnie jest taki, ze powinnam byw
          > ac i swoje warunki wykorzystywac zawodowo, bo grzech zmarnowac okazje.Zamiast n
          > awiazywac kontakty wykorzystujac urok osobisty zamykam sie w 4 scianach.Trace
          > na tym i dobrze o tym wiem.

          O matko jakoś dziwnie to zabrzmiało,to wykorzystywać urok osobisty.
          I chyba nie takie znaczące te ew znajomości i kontakty,skoro zakwas z nimi wygrywa.
          • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:11
            > I chyba nie takie znaczące te ew znajomości i kontakty,skoro zakwas z nimi wygr
            > ywa.

            O tym to sie mozna przekonac, jak sie pojedzie i znajomosci zawrze.
            Tylko trzeba chciec.
            Z tym jest problem.
            • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:21
              Dziwne to co piszesz.
              Spotkania na gruncie zawodowym to element pracy,nawet jak wypadają w weekendy.Czasem idzie się czasem wymiguje.Nie idziesz nie poznajesz koniec kropka.Jeśli ktoś traci to ty,więc nie widzę tu miejsca na jakieś żale współpracowników.No chyba,że szef liczył,ze zbajerujesz jakiegoś klienta,to może pogrymasić,że cię nie ma,ale chyba nie o to chodzi?
              Znajomi to znajomi.
              Oba środowiska tak ubolewają na brakiem pięknej loli?Bo nie piszesz nic,że jesteś niezastąpioną osobowością,tylko piękna panią schowaną na własne życzenie w domu.Ale broń bosze nie nudna i nie w kapciach.
              Skąd taka rozbieżność w ocenie.Znajomi mają cię za imprezową lolę a ty domowa pani?

              • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:39
                Trace JA.I to powoduje u mnie dyskomfort- to chyba naturalne w takiej sytuacji.
                > Oba środowiska tak ubolewają nad brakiem pięknej loli?
                Bywa, ze tak.Widac moja obecnosc jest czasem pożądana.A ja zamiast to wykorzystac, czuje ogromna niechec przed spedzaniem czasu w towarzystwie.I sie wymiguje.
                Bo nie piszesz nic,że jest
                > eś niezastąpioną osobowością,tylko piękna panią schowaną na własne życzenie w d
                > omu.Ale broń bosze nie nudna i nie w kapciach

                Nie ma ludzi niezastapionych.
                Nie-nie jestem nuda i nie jestem typem smetnie snujacej sie po domu gospodyni w papilotach.

                Znajomi mają cię za imprezową lolę a ty domowa p
                > ani?
                Wiekszosc moich znajomych to jak zauwazylam ludzie towarzyscy i dla nich takie spotkania to normalka, cos atrakcyjnego- i tu pojawia sie czesto brak zrozumienia dla moich wyborów.
                • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:47
                  No nienaturalne to czegoś żałować,ale nie zmienić danej sytuacji.
                  Nie chcę nie idę i na tym koniec rozmyślań.
    • mathiola Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:41
      Czuje taka niedzisiejsza.Bo trzeba bywac, nawiazywac kontakty, kokietowac,
      sprzedawac, zarabiac.W weekendy rowniez.

      aaa, ja to dopiero jestem niedzisiejsza i z ogromnym dystansem do rzeczywistości.
      Wystarczy na jakiś czas zagrzebać się w swojej własnej rzeczywistości, z dala od wielkiego świata, żeby przestać rozumieć, co właściwie ten wielki świat ma do powiedzenia.
      Czasem się wychylam, pobędę, pocieszę się i wracam do siebie. Wielki świat kłamie. Prawda jest poza nim.
      • setia Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 09:56
        mathiola napisała:
        > Wystarczy na jakiś czas zagrzebać się w swojej własnej rzeczywistości, z dala o
        > d wielkiego świata, żeby przestać rozumieć, co właściwie ten wielki świat ma do
        > powiedzenia.
        > Czasem się wychylam, pobędę, pocieszę się i wracam do siebie. Wielki świat kłam
        > ie. Prawda jest poza nim.

        pięknie napisałaś smile
    • super-mikunia Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:45
      Ten weekend jakaś impreza grillowa na której znać będę jedynie męża następny weekend przedłużam sobie tydzień pracy i z całą ferajną z roboty wink jadę do SPA żeby nie było biorę jako jedyna męża i syna big_grin
      Choć generalnie weekendy spędzamy sam na sam na z mężem. Owszem popijając wino i patrząc się sobie w oczy i wyciągając z siebie brudy z dzieciństwa, ale żadne tam zaczyny na chleb tudzież robienie na drutach wink
    • szyszunia11 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 22:52
      lola211 napisała:


      > Ładna, atrakcyjna- az zal w domu ukrywac- jak mi powiedziano.
      > Czuje taka niedzisiejsza.


      he, he, a to stopień ładności ma coś wspólnego ze stopniem "ukrywania się" w domu? ładność to wprawdzie sprawa bardzo subiektywna, ale ja takiej prawidłowości nie zauwazyłam. Wręcz przeciwnie, tak sobie właśnie pomyślałam, że wśród moich znajomych osoby nie mieszczące się w utartych kanonach estetycznych są barzo aktywne i z niespozytą energią. Cóż, pewnie świat na tym traci, że ci naprawdę ładni chowają się po kątach a poczwary z nor wypełzają bo natura nie znosi pustki... wink
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:11
        Ma wspolnego tyle, ze wylazac z kąta można duzo z tej atrakcyjnosci miecsmile.I ja to naprawde zauwazam.Prace mam taka, ze mnie ludzie nie widza.Bład.Bo pracuje w branzy,gdzie wizerunek jest bardzo wazny i az sie prosi, bym sie poeksponowała.I tak zamiast jechac w niedziele i zawierac znajomosci(a prawda jest taka, ze atrakcyjnym o to latwiej) to ja sie w domu zaszywam.No- zaprzepaszczam szanse- o to mi chodzi.
        • aga_sama Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:32
          Ja mam podobnie. Do czasu.
          Wolę siedzieć w domu, piec ciasteczka, sprzątać całotygodniowy syf, wylegiwać się z dzieciakiem na kanapie lub turlać po łóżku niż gdzieś "bywać".
          Do czasu, bo ostatnio poszłam po zabawki dla dziecka w sobotę rano, a wróciłam w niedzielę w nocy smile Spotkałam znajomą, poszłam z nią na kawę, przyszli jej znajomi, szybka decyzja o kinie, potem do nich, potem jeden klub, drugi, poranek u znajomych znajomych, obiad gdzie indziej...
          Zdarza mi się raz na kilka miesięcy taka akcja, he he.
        • szyszunia11 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 00:41
          lola211 napisała:

          I tak zamiast jechac w niedziele i zawierac znajomosci(a prawda jest taka, ze
          > atrakcyjnym o to latwiej) to ja sie w domu zaszywam.No- zaprzepaszczam szanse
          > - o to mi chodzi.

          nie doradzę, bo ja nie mam zupełnie takich dylematów. Tzn. nie mieszam życia prywatnego z biznesowym (nawet nie bardzo mam ku temu okazję, owszem, może coś by się i znalazło, ale celowo tego nie robię, bo nie chcę stracić bliskiej koleżanki. Akurat mój wygląd nie ma tu nic do rzeczy.) Nie mam tez w moim zyciu takiego zjawiska żebym co weekend była zapraszana na jakieś niefajne rauty, na fajne zresztą też nie bardzowink poza tym ja bardzo lubię wychodzic z domusmile dom swój tez bardzo lubię. Piekarnika nie posiadam. Myślę, że skoro uważasz, że faktycznie zaprzepaszczasz jakąś szansę, to powinnaś się zastanowić, czy aby nie poświecić czasem jakiegoś niedzielnego wypieku chleba gwoli wykorzystania tej szansysmile Ja bym chyba tak zrobiła.
        • dama_2010 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 10:02
          Hmm tak mnie to zastanowilo z ta uroda co to pomaga w zawodzie...
          Tak - doswiadczylam tej 'pomocy' przy poszukiwaniach pracy ale pozniej to czesto byly z tego klopoty. Z przeproszeniem do wyrzygania te meskie 'zaloty' nie wiem jak to nazwac. Przy czym bez roznicy czy bylam w stanie panienskim czy juz nie.
          I po dzis dzien nie zapomne jak powodem mojego odejscia bylo cos na ksztalt molestowania przez prezesa z ta tylko roznica, ze poza gadaniem to lap nigdy nie wyciagnal bo ostrzezenie o zarobieniu w twarz takze musialo zostac powiedziane glosno. ZENUJACE i PLYTKIE. Dezorganizowal mi prace, ciagal po wyjazdach sluzbowych i ba! nawet bezczelnie zazdrosc okazywal jesli gadalam z innymi facetami. Nadskakiwal jak szczenie i to na oczach wszystkich... Facet zonaty, corka lat 13.
          A na ustach pozostalych szemranie - bo co oni za tymi drzwiami tak dlugo robia.... a ten wzywal mnie na okraglo i niby tu tematy zawodowe ale co i raz jakies debilne teksty...

          I nie ten tylko jeden przypadek sobie przypominam.

          A co do wyboru spedzania czasu wolnego to wlasnie dopiero posrod 'swoich' moglam jakos napiecie rozladowac, posrod wesolego grona przyjaciol, ktorzy fantastycznie kompensowali mi to cholerne 'komplementowanie'.

          Wiec poza tym pieczeniem chleba, czyli umiejestnosci, ktorej Ci zazdroszcze to jakos reszta wedlug MOJEJ perspektywy rysuje sie zgola inaczej.
          • duzeq Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 10:23
            > Hmm tak mnie to zastanowilo z ta uroda co to pomaga w zawodzie...
            > Tak - doswiadczylam tej 'pomocy' przy poszukiwaniach pracy ale pozniej to czest
            > o byly z tego klopoty.

            Uroda pomaga o tyle, ze w przypadku niektorych zawodow uzyskuje sie efekt dobrego pierwszego wrazenia. A to jest wazne, bo czasami nie bedzie ci dane zrobic nawet podejscia do drugiego. Jestesmy wzrokowcami - czy tego chcemy, czy nie, i fizyczna atrakcyjnosc na dzien dobry otwiera drzwi na osciez. Czy potem umiejetnosci komunikacyjne i profesjonalizm spowoduja, ze te drzwi nadal pozostana otwarte - to inna sprawa. Ale ten pierwszy "click" mimo wszytsko rzutuje na nasza postawe i odbior danej osoby.

            A co do wydumanych klopotow z uroda - tak, niektorzy szefowie zachowuja sie szczeniaki, niektorzy nie. Niektorzy faceci w pracy sie slinia, inni nie. Stan cywilny dla niektorych jest problemem, dla innych nie. Ale to TY sobie robisz problem w glowie, zamiast olac zupelnie to zjawisko.
            • dama_2010 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 10:40
              duzeq napisała:
              Ale to TY sobie robisz prob
              > lem w glowie, zamiast olac zupelnie to zjawisko.

              Nie moj watek wiec nie bede sie rozpisywac. Zeby problem byl 'w glowie' to pracowalabym tam po dzis dzien (moze). Propozycje powiedziane na glos: co ci szkodzi - nikt sie nie dowie ALBO bede cie drazyl jak kropla skale az ustapisz ALBO masz klucze do mojego pokoju i poczekaj tam na mnie - nie byly moimi imaginacjami. I wierz mi lub nie - potrafie sobie w wiekszosci przypadkow poradzic ale tu odmowa skutkowala wymyslaniem nowych zadan w sferze zawodowej i to pod presja czasu, zeby moze wyszlo na brak kompetencji i moze oddam mu sie z poczucia winy... Nie wiem...
              Bylo minelo. Maz wiedzial - chcial nawet rozmawiac z gosciem ale po co? Sama tez umialam sie obronic ale to bylo meczace po prostu i przykre.

              I zeby nie bylo - JA za jakas pieknosc sie nie uwazam. Oczy owszem - ale nos? Porazka. Wlosy to moj kompleks - chude i beznadziejne. Figura - kiedys tak (choc nogi nie idealne).
              Generalnie - przecietna jestem wiec nie wiem o co tym wszystkim facetom chodzilo... Im to chyba bez roznicy...
            • dama_2010 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 18:40
              duzeq napisała:
              > Uroda pomaga o tyle, ze w przypadku niektorych zawodow uzyskuje sie efekt dobre
              > go pierwszego wrazenia. A to jest wazne, bo czasami nie bedzie ci dane zrobic n
              > awet podejscia do drugiego. Jestesmy wzrokowcami - czy tego chcemy, czy nie, i
              > fizyczna atrakcyjnosc na dzien dobry otwiera drzwi na osciez.

              Taaa - zapomnialam dodac, ze pan prezes wlasnie wybral mnie - mniej kompetentna od brzydszej kandydatki bo uwidzial sobie, ze tak jak poprzednia osoba na tym stanowisku i ja z nim pojde do lozka. I wybacz ale w dupie mam takie pierwsze wrazenie...
              Teraz siedze na swoim, ukryta za komputerem i jest mi dobrze. Komplementy (jesli sa) sa wreszcie wiarygodne i sa miara mojej pracy a nie wygladu i tak jak napisalas pozostale 'zachwyty na zywo' olewam.
              • duzeq Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 21:04
                No ale to ON sobie ubzdural, wiec to ON ma problem. A ty dostalas prace, dokladnie na zasadzie pierwszego wrazenia. Ja tu wielkiego problemu nie widze. Nalezy robic swoje i zlewac. Ja mialam okres kiedy strasznie denerwowalo mnie mowienie do moich cyckow. Za namowa kolezanki zaczelam rozmawiac z tymi facetami przemawiajac do ich rozporka. Szybko sie skonczyl ten brak patrzenia mi w oczy.

                Z tym, ze mi chodzilo bardziej o efekt pierwszego wrazenia kiedy jestes handlowcem / marketingowcem/dyrektorem sprzedazy etc. Uroda + kompetencja+ dobra oferta jest nie do przebicia smile.
    • 18_lipcowa1 Re: Takie sobie dylematy 01.04.11, 23:39
      Miewam tak- nie zawsze, ale dość często.
      Wyszalałam się już porządnie i nie ciągnie mnie nigdzie.
      Jak juz gdzies wychodzę to raczej dla dziecka, a dla mnie samej najlepszy relaks to chwila samotonosci z winem, książką albo laptopem.
    • fajka7 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 00:18
      Myślę, że wiele osób nie wykorzystuje w całości swojego potencjału jakiego aspektu on by nie dotyczył. Bo potencjał i priorytety nie muszą iść w parze.
      I ja też tak mam smile
    • kropkacom Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 09:19
      Jako telemarketer pracujesz?

      > Domator to niby nudny gosc w kapciach.
      > Ja ani nudna ani kapciowa.
      > Ładna, atrakcyjna- az zal w domu ukrywac- jak mi powiedziano.

      Ubóstwiam jak sobie forumki same piszą pochlebstwa. W końcu kto ma nas chwalić jak nie my same. Prawda? Chciałoby się rzec: to wyfruń motylu z tego kokonu wink

      > Ma ktos tak?

      Lubie poleniuchować w domu. Lubie zwiedzać. Nie lubię bywać big_grin
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:21
        > Jako telemarketer pracujesz?

        smile -nie.
        > Ubóstwiam jak sobie forumki same piszą pochlebstwa. W końcu kto ma nas chwalić
        > jak nie my same. Prawda? Chciałoby się rzec: to wyfruń motylu z tego kokonu wink
        >

        Ja z kolei ubóstwiam fałszywa skromnosc- alez skad, nie jestem ladna, sa ladniejsze i w ogole.
        Tak to ja o sobie myslalam majac lat 20.
        A teraz mam swiadomosc wlasnej urody i tego, ze sie ludziom podobam.I tyle.Zarowno mezczyznom jak i kobietom- i o zgrozo -mi to mówia.Nie musze zatem sama sie dowartosciowywac.
        • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:22
          Tak z tym nie muszę dziwnie wypadł ten wąteksmile
          • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:43
            Jest dziwne tylko wtedy, gdy ktos sobie cos dopowie i zle zinterpretuje watek.
            • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:50
              Za dużo w tym wątku tekstu o twojej urodzie,żeby nie zwrócić na to uwagi.
              I w sumie problem jaki?Że nie chcesz zawierać korzystnych znajomości,czy że taka piękna w domu się ukrywasz i ludzie nie mogą tobą oczu nacieszyć.
              • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 18:24
                W calym moim długim poscie poswiecilam temu jedno tylko zdanie.
                A dyskusja poszla wlasnie w tym kierunku- dla mnie dosc dziwna sprawa.

                Że nie chcesz zawierać korzystnych znajomości,czy że tak
                > a piękna w domu się ukrywasz i ludzie nie mogą tobą oczu nacieszyć.

                Ze marnuje przez to potencjal, mozliwosci- rozumiesz?
                • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 18:30
                  No marnujesz.Tracisz.
                  Czyli nie jest tak miło piekąc chleb,skoro cały czas się myśli o tym co straciłaś.
                  • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 23:22
                    Cos sie traci,ale i cos zyskuje.
                    Przyjemnosc ze spedzenia czasu tak jak sie chce.Bo mnie taka domowa niedziela z tym chlebem uszczesliwi, mimo wszystko.
    • morgen_stern Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 09:31
      Spotykam się z ludźmi, ale do domu wracam galopem. Podobnym galopem wracam do domu z pracy. Ponieważ jestem ekstrawertyczką, ludzi często zaskakuje moja mizantropia smile
      Jako nastolatka doprowadzałam domowników do zawału serca nagle wychodząc z pokoju, podczas gdy wszyscy myśleli, że mnie nie ma. Uwielbiam być sama w domu i mieć mieszkanie i wieczór tylko dla siebie. Taki samotny poranek jak ten to też święto.

      Pamiętam, jak nie byłam w stanie zrozumieć moich koleżanek, które nie mogły weekendami usiedzieć w domu, nudziły się, nosiło je po znajomych, klubach, knajpach. Moja przyjaciółka prowadziła zawsze bardzo ożywione życie towarzyskie (nawet teraz, z małym dzieckiem), wciąż gdzieś wychodzą, robią imprezę, odwiedzają rodzinę, dla mnie to opowieści z krypty - zwariowałabym smile
      • morgen_stern Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 09:32
        Aha, dodam jeszcze dla porządku, że nie jestem tak piękna i atrakcyjna jak lola, to pewnie wiele tłumaczy tongue_out
    • iuscogens Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 10:36
      A ja wole ciasto zagniatac niz na rautach bywac.
      > Ma ktos tak?

      ja, ja wink
      od pewnego czasu stałam się homersem wink a wyjście mnie po prostu nudzą. Jak jest jakieś większe to traktuję to jako dopust boży, nie wiem czy to dobrze czy źle, ale mi najlepiej w domu. Też z książką albo jakimś fajnym filmem, psy tez mam kolo siebie i właśnie zjadam zakwasową bułeczkę owsianą i zastanawiam się jak mogę się wykręcić od dzisiejszych urodzin siostrzenicy męża. Ale chyba się nie uda uncertain
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 23:34
        Homers- fajnie brzmi-dopisze do wizytówkismile.
    • kali_pso Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:31

      Twój post przypomniał mi artykuł w ostatnim Twoim Stylu- wyraźnie autorka podpowiada- usiądź i zrób porządek w telefonie, skrzynce kontaktowej, notesie z adresami, FB- wykreśl tych, którzy tylko biorą i nic ci nie dają i celebruj to, co zostanie- te przyjaźnie, znajomości itd.

      No i jeszcze jest tam fajne zdanie- że prawdziwie wolnym może być ten kto może pozwolic sobie na odmówienie czegoś( np. wyjazdu za miasto ze najomymi) bez podania przyczyn...

      ..ja mam zupełnie inaczej- lubię wychodzić z domu, lubię bezpośredni kontakt z człowiekiem. Zawsze mi małowinkp
    • sniyg Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:49
      lola211 napisała:

      > A ja wole ciasto zagniatac niz na rautach bywac.
      > Ma ktos tak?

      Moja babcia i dziadek tak mają.
      Choć dziadek to raczej ciasta nia zagniata.

      IMHO na starość większość ludzi tak ma.
      • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 12:52
        > IMHO na starość większość ludzi tak ma.

        O właśnie.A jak dodasz twój wątek o tym,ze zaczynasz zrzędzić to .....
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 18:26
        Do starosci mi daleko, wiec NIE TA PRZYCZYNA.
        • gryzelda71 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 18:31
          Z tą starością to nie o metrykę chodzi i to najgorsze.
          • lola211 Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 23:25
            Nie jestem mentalna staruszka.
            Tylko nadzwyczajniej w swiecie - typem domatora.
    • woman-in-the-city Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 13:33
      Tak, przyznaj sie na forum, ześ atrakcyjna i urodziwa to Cię zaciukaja slowniebig_grin
      Ja troche mam jak Ty, ale jestem bardziej wyrywna do ludzi choc nie ukrywam bardzo lubię swoje mieszkanie i chętnie do niego wracam. Jako zodiakalny byk lubie otaczac się ładnymi przedmiotami, poeksperymentowac kulinarnie też lubię , cenię swiety spokój i mam w nosie, że ktos komplementy skierowane do mnie uznaje za interesowne, czy seksistowskie.
    • epistilbit Re: Takie sobie dylematy 02.04.11, 23:45
      Ale lola nie jest ładna, serio smile
      • lola211 Re: Takie sobie dylematy 03.04.11, 00:04
        A juz sie cieszylam, ze tak dobrze nasciemnialam.
        Masz racje- jestem gruba, brzydka i cierpie na depresje.
        A ty jestes moja sasiadka.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja