lola211
01.04.11, 21:24
Jak mi dobrze..Siedze z lapem na kolanach, obok psina sie wtula, popijam wino i nadrabiam zaleglosci na forum.Niedlugo nastawie zaczyn , by rano chleb pyszny upiec..Po pracy, po tygodniu na pelnych obrotach ,chwila relaksu.A mloda z ojcem sezon grillowy zainaugurowali wlasnie u znajomych.Wymigalam sie.Nie chce towarzystwa, ludzi- chce spokoju i domu.
Odmowilam niedzielny wyjazd poza miasto - towarzystwo, nowi ludzie, troche szkolenia, duzo informacji- przydaloby sie zawodowo- ale bronie sie rekami i nogami.
Z jednej strony -nowe kontakty: biznesowo -same plusy, z drugiej- niedziela w betach, z ksiazka, kusi po calym tygodniu pracowego młyna.Nie chce nowych znajomosci, kocham swoj wlasny introwertyczny swiat.Sezon grillowy sie zbliza ,a ja mysle tylko o tym, jak elegancko bede musiala odmawiac.
Domator to niby nudny gosc w kapciach.
Ja ani nudna ani kapciowa.
Ładna, atrakcyjna- az zal w domu ukrywac- jak mi powiedziano.
Czuje taka niedzisiejsza.Bo trzeba bywac, nawiazywac kontakty, kokietowac,
sprzedawac, zarabiac.W weekendy rowniez.
A ja szczescie odnajduje w ciszy wlasnego domu.Dysonans- bo otoczenie widzi mnie zupelnie inna- energiczna, towarzyska laskę.
A ja wole ciasto zagniatac niz na rautach bywac.
Ma ktos tak?