Do mam nauczycielek :)

02.04.11, 19:42
Cześć, postanowiłam że wezmę kilka godzin w technikum budowlanym. Niestety nigdy nie pracowałam w szkole dlatego zbieram rady i doświadczenia - jak ujażmić młodzież smile Wiem , że najważniejsze jest zainteresowanie ucznia omawianym tematem, ale nie wiem jakie są teraz zwyczaje w szkole. Pytać, robić kartkówki, jak utrzymać dyscyplinę, czy nadal w szkołach średnich zwracają się do nauczycieli Pani Profesor - wolałbym nie, jak zwracać się do uczniów?
Może to dla niektórych śmieszne, ale mi naprawdę zależy żeby robić to dobrze smile
    • kocianna Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:01
      Żeby ujarzmić ucznia, musisz go przede wszystkim szanować, traktować poważnie, rozumieć. To z jednej strony. Z drugiej - trzeba opracować sobie jakąś strategię na chamstwo. Najlepiej chama wyśmiać. Typu: "a pani to ma niezłą dupę" - "a pan to chyba panny nie ma, skoro takie starszawe pana kręcą" (ja do swoich uczniów często mówiłam per "pan", traktowali to jako nieszkodliwe dziwactwo).
      Acha - rozumienie i wyrozumiałość wchodzi gdzieś po 3 miesiącach. Bo przez pierwsze trzy miesiące musisz być zimną i wymagającą suką. Potem możesz złagodnieć - oni już będą grzeczni jak baranki smile
      • swilko Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:09
        Hehe dobre smile widać że niezły z Ciebie wyjadacz wink i chyba tych odzywek najbardziej się boję, nie wiem na ile można sobie pozwolić smile
        • zuzanna56 Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:18
          Od kilkunastu lat pracuję w liceum. Nadal mówi się do nauczycieli per profesor, nie wiem po co w sumie. Nie mam jakiś specjalnych metod, staram się być sprawiedliwa, mieć czas na wysłuchanie ucznia, kiedy trzeba, pośmiać się itp. Widzę, że jestem sto razy łagodniejsza niż w pierwszym roku pracy, nie muszę niczego udowadniać i wdawać się w pyskówki. To kwestia wieku, doświadczenia i pewności siebie. Skromności teżwink Ale uczę w fajnej szkole. Nikt mi nie opowiada dziwnych rzeczy o wyglądzie itp. Gdyby próbował i nie byłoby to strasznie chamskie, to raczej obróciłabym to w żart.
          • zuzanna56 Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:20
            Nigdy w życiu do pierwszej pracy nie poszłabym do technikum budowlanego ani do gimnazjum.
            • kub-ma Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:36
              Ja zaczynałam m. in. w gimnazjum i rzeczywiście może być ciężko, ale może też być całkiem, całkiem. Poza tym służymy tu na emamie radą i wsparciem, nieprawdaż? smile
    • kub-ma Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:30
      Dlaczego to, że chcesz być dobrą nauczycielką ma być śmieszne? W żadnym wypadku. smile
      Nie wiem czego będzieś uczyć, ale oczywiście wiedzę musisz sprawdzać. Jak dla mnie to: duże sprawdziany popewnej części materiału, kartkówki, pytanie, prace domowe.
      W kontakcie z klasą bardzo ważny jest pierwszy kontakt: warto pokazać, że nie dasz sobie w kaszę dmuchać. Z czasem pokaż, że lubisz też i żarty i luźniejszą atmosferę. Oczywiście szacunek, sprawiedliwe podejście i ucziwe przygotowanie się do lekcji uczniom się należy.

      Z takim podejściem myślę, że Ci się uda. Życzę Ci tego. smile
      • solaris31 Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 20:37
        to ja jeszcze dodam do tego, co napisały koleżanki belfrzyce - mów do uczniów po imieniu wink

        u mnie najbardziej - oprócz rzeczy oczywistych, czyli merytoryki zajęć - sprawdza się konsekwencja w działaniu, to że staram się być obiektywna, doceniam, to, co ktoś robi i nie ulegam naciskom. a najbardziej to, że oprócz tego, że jestem berfrem, jestem też normalnym człowiekiem wink

        faktycznie, start będziesz miała trudny, ale zyczę powodzenia!
    • asia_i_p Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 22:04
      Po pierwsze, dyskretnie się wypytaj, co jest dopuszczalne w tej szkole i zastanów się, co jest dopuszczalne dla ciebie. Przez pierwszych kilka tygodni nie odpuszczaj, aż nie osiągniesz stanu dopuszczalnego. Zaczyna się zawsze tak samo - przez pierwszą lekcję-dwie uczniowie są cicho, potem zaczynają próbować rozmawiać. Ty odpuszczasz szepty, bo to taka grzeczna klasa, sami umilkną. Po jakimś czasie jest głośniej i zazwyczaj z interwencją wkracza się za późno.
      Mnie zawsze gubiło to, że uważałam, że nie mogę, do cholery, przez całą lekcję ich upominać. Więc po paru tygodniach musiałam ostro zwracać uwagę albo krzyczeć. Potem się dokształciłam i z nowymi klasami zaczynałam już od częstych upomnień, nawet jeśli wypadało po kilkanaście na lekcję. Dość szybko załapywali, jaki jest mój dopuszczalny poziom hałasu i trzymali się tego.

      Po drugie, daruj sobie wykłady. Najlepszy rodzaj upomnienia to albo taki, który nakierowuje uwagę na zadanie "czytaj" albo "rób zadanie 4" albo bardzo bezpośredni "nie rozmawiaj teraz, bo mi przeszkadzasz". Ton uprzejmy, stanowczy i dość niedbały, nie zatrzymujesz się, czekając, aż twoje polecenie zostanie spełnione (bo przecież nie masz wątpliwości, że będzie wink).

      Po trzecie, mówisz o sobie "przeszkadzasz mi", "chcę, żebyś teraz był cicho" najlepiej do konkretnej osoby. Nawet, jeśli wydaje ci się, że gada cała klasa, to po kolei do kilku osób. Jeżeli dwa-trzy upomnienia nie skutkują - wtedy już się zatrzymujesz po prośbie, prosisz, żeby została potwierdzona, nawiązujesz kontakt wzrokowy.

      Po czwarte, unikaj robienia "show" dla całej klasy, im dyskretniejsze zwrócenie uwagi, tym lepsze.

      Po piąte, sama sobie nie przerywaj. Jak wchodzicie w tok lekcja, to się go trzymaj, nie wchodź w dygresje.

      Po szóste, bądź gotowa wyciągnąć konsekwencje. Nawet, jeśli tego nigdy nie zrobisz, dowiedz się, jakie kolejne kroki dyscyplinarne się stosuje. Nie groź nimi więcej niż raz, potem już zastosuj.

      Po siódme, nie daj się wciągnąć w pułapkę "sprawiedliwości". Naprawdę uczniowi stanie się mniejsza krzywda, jeśli nie zawsze wychwycisz wszystkich winnych ("taa, bo tylko ja gadam") niż jeśli wszystkie lekcje będą rozwalone. Jeżeli uczeń zasłużył na regulaminową karę, to nie masz obowiązku mu odpuścić dlatego, że w chwili słabości dwie lekcje wcześniej odpuściłaś komu innemu - lepsza taka "niesprawiedliwość" niż późniejszy bałagan.

      Co do pytania i kartkówek - wypracuj sobie system, zapowiedz go uczniom i przestrzegaj. Jeśli zadajesz zadania domowe, sprawdzaj je. Jeśli zapowiesz kartkówkę, raczej jej nie odwołuj, bo to strasznie wkurza twoich potencjalnych sojuszników, czyli dobrych uczniów, którzy się przygotowują.

      Wymagaj tyle, ile jest naprawdę potrzebne - czyli nie odpuszczaj ważnych rzeczy i nie każ wkuwać bzdur, żeby wyglądać na ważną. Oceniaj przewidywalnie, tłumacz, dlaczego dajesz taką, a nie inną ocenę, mówiąc to, co jest zrobione dobrze, to, co źle i ewentualnie jak pracować, żeby to poprawić. Dawaj się przekonać argumentom, a nie prośbom czy awanturom. Nie zawsze musisz być nieugięta, ale uginaj się, kiedy jesteś naprawdę przekonana, że się pomyliłaś, a nie kiedy uczeń bardzo prosi.

      Często gadaj z uczniami - można wychwycić z tych rozmów, jakie zachowania uważają za niedpouszczalne i wtedy wiesz, że będziesz mieć problem z zachowaniem ich szacunku, jeśli do tych zachowań dopuścisz.
    • i_love_my_babies Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 22:41
      ja też pracuję w technikum (informatyczne, ekonomiczne, agrobiznes)

      jest dużo łatwiej niż w podstawówce chociażby

      po pierwsze: w 1 miesiącu trzeba pokazać, kto tu "rządzi", po miesiącu zluzować trochę

      po drugie: mówię do uczniów po imieniu, lubię zdrabniać (Wojtuś, Piotruś, Elcia - uczniowie też lubią)

      po trzecie: nie daję się prowokować, nie wdaję się w dyskusje, zawsze tzw "krótka piłka", durne teksty zbywam żartami, dużo się uśmiecham, często żartuję

      po czwarte: nie "gadam" z uczniami, bo można łatwo zatracić granicę i stracić w ich oczach, mogą zacząć wykorzystywać - zachowanie odpowiedniego dystansu to podstawa

      po piąte: musisz lubić to, co robisz

      moi uczniowie pochodzą w większości z terenów wiejskich, więc zwracają się do mnie "Paniii" i za cholerę nie można tego wytępić, o pani profesor to można zapomnieć, ale mnie to osobiście nie przeszkadza

      pytam, robię kartkówki i sprawdziany
    • nangaparbat3 Re: Do mam nauczycielek :) 02.04.11, 23:41
      1. Bardzo dobrze się przygotować, przez pierwsze lata warto robić konspekty, szczegółowo zapisując co i jak zrobisz.
      2. Idąc na lekcję nastroić się na maksa pozytywnie.
      3. Nie siadać.
      4. Nie zaczynać lekcji, dopóki sie nie uspokoją.
      5. Ogarniać wzrokiem wszystkich, reagować nawet na stosunkowo drobne przejawy nieuwagi, ale stosując minimum środków (na przyklad ograniczyć interwencję do zmarszczenia brwi, gestu, zbliżenia się do nieuważającego ucznia, im mniej słow tym lepiej).
      6. Mowić do wszystkich naraz ale tak, żeby jednocześnie każde z nich miało wrażenie, że zwracasz się do niego.
      7. Dbać o dykcję i modulacje głosu, nie podnosić go ani nie mówić na jednym tonie.
      8. Nigdy nie mówić tyłem do uczniów (na przykład kiedy piszesz na tablicy).
      9. Zwracać się do nich z szacunkiem i wymagać, by podobnie traktowali siebie nawzajem.
      10. Dopilnować, by słuchali nie tylko Ciebie, ale i siebie nawzajem.
      11. Traktować ich zyczliwie, ciepło, ale z lekkim dystansem - pod żadnym pozorem nie fraternizować się.
      12. Żartować, najlepiej w niespodziewanych momentach.
      13. Nie dawać się zagadywać.
      14. Pamiętać, że oni nie są dla Ciebie partnerami, w związku z czym nie są w stanie Cie obrazić.
      15. Ustal jasne zasady (klasówki, nieprzygotowanie, spóźnienia etc.) i przestrzegaj ich sam oraz wymagaj przestrzegania ich przez uczniów.
      Uffff, moze jeszcze coś sobie przypomnę, to dopiszę.
      Ostatnio miałam zastępstwo w piątek na dziewiątej lekcji. Byli wściekli, że nie pozwala im się pójść do domu. Najpierw dość stanowczo ich uspokoiłam, a potem powiedziałam: Wiem, że gdyby wzrok mógł zabijać, już by mnie nie było, ale jednak musimy odbyć tę lekcję.
      No i odbyliśmy.
      Praca w szkole jest niesłychanie trudna (jesli chce się ją wykonywać naprawdę dobrze), ważne, żebyś znalazł jakiegoś doświadczonego, naprawdę dobrego nauczyciela, który by Cie troche poprowadził. Namawiam też na hospitowanie jego lekcji. I jeśli miałeś jako uczeń jakiegoś naprawdę dobrego nauczyciela, przypomnij sobie, jak się zachowywał, co mówił - i nie musisz wcale starać się byc jak on (ona), to samo wyjdzie.
      No i zycze powodzenia i wiele, wiele radości, którą ta robota naprawdę może dać smile
      • swilko Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 13:13
        Dzięki dziewczyny, powaszych postach czuję się naładowana dobrą energią smile
        Pomyślałam sobie że jak już po kilku lekcjach zauważę zainteresowanie klasy swoim przemiotem może zabiorę ich na lekcji na jakąś budowę (będę uczyć technologi budownictwa) w ramach nagrody, mam kilku znajomych kierowników, myślę że się zgodzą a dzieciakom bardzo to pomoże w zrozumieniu tematu.
        Zaczynam 11.04 - napiszę jak poszedł mi pierwszy dzień, już się nie mogę doczekać smile) mimo że wiem że będzie ciężko - te wpatrzone dwadzieścia par oczu smile w nową nauczycielkę i myśli czym ją zagiąć smile))
        • salinas Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 13:39
          Musisz być przygotowana na to ,że uczniowie będą chcieli sprawdzić Twoją wiedzę. Pamiętam jak ja zaczynałam w pracę w nowej szkole, to na pierwszej lekcji taki jeden mały mądrala otworzył słownik i zadał mi pytanie ,, co to jest DWT ? ". Na szczęściewink znałam odpowiedź i mu jej udzieliłam ... błysk podziwu w oku widziałam big_grin . Potem dali mi spokój z takimi sprawdzającymi pytaniami ...
          • kostruszka Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 13:46
            Jeśli chcesz ujaRZmić młodzież (przepraszam, nie mogłam się powstrzymać - uczę "polskiego" wink ), to zachowaj zdrowy dystans i mądrą dyscyplinę. Nie daj sobie wejść na głowę, ale też nie zachowuj się jak pańcia, która wszystkie rozumy pozjadała. Dzieciaki szybko wyczują taką pozę i nie dadzą Ci żyć.
            Poza tym porozmawiaj z ludźmi, którzy uczą w tej szkole - zazwyczaj po jakimś czasie wiadomo, którym klasom można poluzować, a na które działa tylko "zamordyzm".
            Pozdrawiamsmile
            • swilko Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 13:54
              UJARZmić - hehe jak już kilknęłam wyślij to zauważyłam błąd a kiedyś byłam całkiem niezła z ortografii smile
              • kocianna Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 14:05
                Par powinno być bliżej trzydziestu... i wątpie, żebyś w budowlance zobaczyła w nich głód wiedzy albo chęć "zagięcia" Ciebie. Raczej - o ile na Ciebie raczą spojrzeć - będą tam pozostałości po kacu, ewentualnie całonocnym graniu na komputerze. Jakieś gadu-gadu na komórce. I taki charakterystyczny męski rechot. Musisz być maksymalnie konkretna i żadnego rozwodzenia się o Maryni. I nie licz na to, że pamiętają coś z gimnazjum albo poprzedniej klasy. Nawet twierdzenia Pitagorasa pamiętać nie będą...
                • sharpless6 Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 14:19
                  na pewno będą cię sprawdzć i próbować ustawić i zadawać trudne pytania. Nawet jak nie będziesz czegoś wiedziała to nie daj po sobie poznać, że cię to przejeło, powiedz że poszukasz odp. Jak ktoś już napisał trzeba być zimną suką!!! Lekkcje na początku wyglądają tak przez tydzień, dwa 30 minut ustawiasz/wychowujesz towarzystwo, 15 minut -prowadzisz temat. powodzenia.
                  • sharpless6 Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 19:38
                    a najlepiej to zacząc od sprawdzenia tego co już umieją:sprawdzian np.
                    Pytać radzę na każdej lekcji.
                    • thaures Re: Do mam nauczycielek :) 03.04.11, 20:01
                      Ponieważ zaczynasz w kwietniu- jest to prawdopodobnie zastępstwo lub coś krótkotrwałego. Uczniowie będą pewnie przysięgać ,że połowy materiału nie zrobili i o czymś tam nie mają pojęcia. Jeżeli " wchodzisz" w klasę i będziesz ja prowadziła dłużej niż do końca roku szkolnego radzę Ci zrobić test na wejście- czyli sprawdzian tego co potrafią do tej pory- żeby Ci ktoś potem niczego nie zarzucił.
                      Też zaczynałam pracę w szkole długo po studiach-pierwszy rok to była harówa, ale jakoś dałam radę. Najważniejsze żebyś Ty zapanowała nad klasą, a nie oni nad Tobą- wydaję mi się,że na początku nie można być "dobrą ciocią" , trzeba pokazać jaja.
                      • swilko Re: Do mam nauczycielek :) 21.04.11, 12:23
                        Obiecałam że napiszę jak mi idzie no więc piszę smile
                        Pierwszy dzień masakra - ze względu na stres, byłam jedną wielką trzęsącą się galaretą smile Ale już ten tydzień był całkiem fajny, nie stresuje się i staram się podejść do tego w sposób zadaniowy. Dzieciaki są całkiem fajne - chyba udało mi się że dostałam jedne z lepszych klas. Są to dwie klasy 2 i 3 i już mają za sobą sprawdzian smile poszło miernie ale sami przyznali że się nie uczyli smile myślę że zlekceważyli mnie - myśleli że albo im nie zrobię sprawdzianu albo że będzie banalny - był ale tylko dla tych którzy coś umieli.
                        Na razie jestem strasznie podekscytowana, oni ciągle próbują robić po swojemu, rozmawiają na lecji, jak tylko przestaję dyktować zaraz jest to sygnał do rozmowy, ale na szczęście coraz rzadziej. Postawiłam im twarde warunki i nie dyskutuję z nimi - mimo że próbują mnie wyginać na różne rzeczy.
                        To tyle i oby tak dalej mam nadzieję smile
                        Dzięki za wsparcie smile))))
                        • zuzanna56 Re: Do mam nauczycielek :) 21.04.11, 13:49
                          Cieszę się że jesteś zadowolona smile
                          To jest praca na zastępstwo?
                          • swilko Re: Do mam nauczycielek :) 21.04.11, 13:55
                            Nie, niedawno zmarł jeden z nauczycieli, który zresztą uczył mnie jak jak chodziłam do tej szkoły.
                            Na razie będę pracować do czerwca i wtedy zdecyduje czy zmienić pracę i przejsc na cały etat.
                            • zuzanna56 Re: Do mam nauczycielek :) 21.04.11, 18:55
                              Dobrej decyzji życzę smile

                              Ja nie żałuję wyboru zawodu, no, od czasu do czasu, gdy jestem bardzo zmęczona, gadam, że trzeba było co innego w życiu robić. Ale generalnie jest OK, lubię pracę z młodzieżą. Mam też dodatkową pracę na uczelni, niewiele jest tego, na studiach zaocznych, jest inaczej, bo to ludzie dorośli. W szkole mam fajny układ bo mam połowę klasy (uczę angielskiego), a klasy u nas nie są liczne. Mam też półtora etatu, co wiem że w szkołach publicznych nie zawsze jest możliwe (pracuję w niepublicznej), mam też dyplomowanie po tylu latach pracy i nawet wynagrodzenie nie jest takie złe. Zaczynałam pracę w innych czasach wink Teraz musiałabym zacząć od stażysty.
                              • el_jot Re: Do mam nauczycielek :) 21.04.11, 19:24
                                Zaczynałam pracę w innych czasach wink Teraz musiałabym
                                > zacząć od stażysty.

                                Tak jak ja. Zaraz po studiach w 97 roku zaczęłam pracę w szkole, z umową na 3 lata. Akurat jak odeszłam, zmieniły się zasady awansowania naucycieli. Teraz, po 11 latach, znowu jestem nauczycielką, mam 38 lat, a zaczynam od stażysty. Awansu zrobić nie mogę, bo miałam umowę na zastępstwo do marca, a teraz mam tylko 1/3 etatu.
    • baltycki Oczom wlasnym nie wierze:)... 21.04.11, 19:13
      Tak dlugi watek i zadnej zlosliwosci?
      Zadnej szpili???
      I pelen dobrych, merytorycznych rad???
      I pelen zyczliwosci????
      na emamie??????????

      Nieprawdopodobne...
      Czas umieracsmile
Pełna wersja