z cyklu o niekarmieniu piersia

03.04.11, 20:42
juz bylo kilka ostatnich takich watkow ale ja poruszam inny aspekt tego zagadnienia.

CO WASI MEZOWIE na niechec do karmienia bez przyczyn zdrowotnych? bo za pierwszym razem a przetrwalam zaledwie 1,5 miesiaca moj maz niby nic nie mowil ale swoje myslal. a teraz jak mu pwiedzialam o zamiarze niekarmienia i niewchodzenia w ten horor laktacyjny mowi- rob jak uwazasz, w razie czego masz moje wsparcie. ja uwazam, ze karmienie piersia to dla matki i dzieka wspaniala sprawa i wcale tego nie deprecjonuje ale ...ja sie do tego nie nadaje. i jednak troszeczke uwazam, ze przereklamowana jest wartosc odzywcza matczynego mleka. ale tylko troszeczke.
    • el_jot Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:44
      Ja miałam ogromne problemy z karmieniem i nie miałam wsparcie męża, niestety. Tyle chcę na ten temat napisać.
      • krapheika Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:49
        Hmm u mnie byl aspekt zdrowotny, dziecko alergik, ale m z radoscia przyjal przejscie na mieszanke.Tzn z tekstem: Wreszcie ja bede mogl go nakarmicbig_grin i szkoda mi ciebie bylo gdy tak cie gryzlbig_grin tutaj nikt nie robi cyrkow jak kobieta karmi butla, nie wazne tez z jakiego powodu to robi. jej piersi, jej wybor.
    • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:47
      Miałam znajomego, który wręcz piał nad piersią swej małżonki o użyteczności i dobrodziejstwie karmienia mlekiem matki. Śmieszny taki był w tym swoim zacietrzewieniu big_grin
      • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:49
        Nawet sobie nie chce wyobrażać co by było jakby laska tak nie mogła karmić ich dzieci...
    • ola Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:48
      moja młodsza córka miała mocną nietolerancję laktozy.
      katary alergiczne męczyły ją nawet kiedy odstawiłam wszelkie możliwe źródła laktozy. Nie jadłam nawet wędlin. Sam ryż i chleb razowy.
      Nic nie pomagało, zapalenie oskrzeli jedno za drugim.
      To mój M. namawiał mnie na odstawienie Małej i przejście na Nutramigen. Ja jeszcze chciałam walczyć.
      Wreszcie odstawiłam, dałam butlę i w ciagu 2 tygodni pożegnaliśmy katary smile
      • turzyca Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 16:34
        ola napisała:

        > moja młodsza córka miała mocną nietolerancję laktozy.
        > katary alergiczne męczyły ją nawet kiedy odstawiłam wszelkie możliwe źródła lak
        > tozy. Nie jadłam nawet wędlin. Sam ryż i chleb razowy.

        Ja chyba czegos nie rozumiem. Duzo tych czegosiow nawet.

        Sama mam nietolerancje laktozy, dosc silna, laktazy praktycznie juz nie produkuje, ale zyje wzglednie normalnie, jedyne co wykluczylam z diety to produkty zawierajace slodkie mleko, jogurt, kefir, maslanke, twarozek - niestety sproszkowane mleko, maslanka czy czysta laktoza dodawane sa do roznych produktow, wiec musze czytac etykiety. No ale w porzadnych wedlinach, czystym miesie, uczciwym chlebie, serach podpuszczkowych, o wszystkich warzywach i owocach nie wspominajac, laktozy nie ma. Jak juz bardzo kusi mnie cos z laktoza, to moge sobie wziac tabletke z syntetyczna laktaza. Z nietolerancja laktozy naprawde mozna normalnie zyc, nie trzeba sie ograniczac tylko do ryzu i chleba razowego.

        Drugie cos, czego nie rozumiem, to dlaczego, skoro to dziecko mialo nietolerancje laktozy, Ty przeszlas na diete bezlaktozowa. Jakby Ci po ciazy zaniklo wydzielanie laktazy (to sie zdarza), to bym rozumiala. Ale tak? Zjadasz laktoze, organizm sobie rozklada to do cukrow prostych i uzywa dalej tak samo jak cukru czy miodu. Laktoza ze zjadanych pokarmow nie przenika do mleka matki.

        No i tu dochodzimy do trzeciego, ktorego nie rozumiem. Laktoza, zwana inaczej cukrem mlecznym, jest tez w mleku kobiecym. Tak po prostu, kazdy kobiecy organizm produkujacy mleko produkuje tez cukier mleczny. Ilosc laktozy w mleku zalezy od fazy karmienia, najpierw jest jej wiecej, po chwili mniej. I przy nietolerancji laktozy u dziecka mozna albo podawac wlasne mleko po odciagnieciu pierwszej, bogatej w laktoze, porcji, albo suplementowac laktaze. Albo podac bezlaktozowe mleko modyfikowane - ale nie jest to jedyne mozliwe wyjscie, a jedno z kilku dostepnych.
        • ola Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 17:22
          jeśli nie rozumiesz, mogę dać ci telefon do naszego alergologa, on ci wszystko wyjaśni.
          Ja nie jestem lekarzem. Wiem tylko, że mój pokarm wywoływał u dziecka katary alergiczne, nawet kiedy byłam na bardzo restrykcyjnej diecie, a Nutramigen nie wywoływał takich reakcji.
          Ja mówię o okresie noworodkowym, ty o sobie jako osobie dorosłej. Nie znam się, ale chyba tego się nie da tak łatwo porównywać.
          Grunt, że dzieciak na butelce wyrósł duży i zdrowy, z nietolerancji wychodzi. Twarożków i kefirów jeszcze nie je, ale po herbatnikach maślanych już nie choruje
          • turzyca Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 17:55
            Nietolerancja laktozy obrosla mnostwem mitow, w wyniku czego wiele kobiet zupelnie niepotrzebnie katuje sie dieta.
            Np. przeklada sie na nietolerancje laktozy mechanizmy typowe dla alergii na bialka mleka. Jesli dziecko jest uczulone na bialka mleka krowiego, to faktycznie matka musi sie wystrzegac wszystkiego, co zawiera te bialka nawet minimalnej ilosci, bo one przechodza do mleka matki. W przypadku laktozy to tak nie dziala: matka moze sobie laktoza posypywac kazdy posilek, na dziecko to nie wplynie. Ale za to samemu dziecku nalezy zredukowac ilosc podawanej laktozy i to zarowno w wieku niemowlecym (mleko drugiej fazy, odzywka bezlaktozowa) jak i pozniej: czyli do konca zycia zadnego slodkiego mleka (niewazne czy krowie, czy kozie, czy owcze, czy kangurze, wszystkie maja laktoze), a prawdopodobnie tez zadnych jogurtow, kefirow, twarozkow, malo dojrzalych serow. No albo do konca zycia suplementowac odpowiednie enzymy.

            > Ja mówię o okresie noworodkowym, ty o sobie jako osobie dorosłej. Nie znam się,
            > ale chyba tego się nie da tak łatwo porównywać.

            Da sie, nietolerancja laktozy ma ten sam mechanizm niezaleznie od wieku: organizm nie produkuje enzymu laktazy, ktory rozklada dwucukier laktoze na cukry proste. Brak tej produkcji moze byc wrodzony (bardzo rzadkie) albo rozwinac sie w trakcie zycia (czestsze, dotyczy jakiejs 1/5 Polakow; niektorzy maja ograniczona produkcje i moga jesc kefir, ale nie mleko).

            T
            > warożków i kefirów jeszcze nie je, ale po herbatnikach maślanych już nie choruj
            > e
            I to dla mnie wskazowka, ze on mial uczulenie na cos (moze na bialka mleka?), a nie nietolerancje laktozy. Z wrodzonej nietolerancji laktozy sie nie wyrasta, dieta obowiazuje do konca zycia.


            > Grunt, że dzieciak na butelce wyrósł duży i zdrowy,

            I to najwazniejsze. smile

            Mnie tylko chodzi o to, zeby nie stwarzac jakiegos horroru "dziecko ma nietolerancje laktozy = matka moze jesc tylko chleb i ryz."
            • ola Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 18:13
              To przyjmijmy roboczo, że moje dziecko było uczulone na białko mleka krowiego.
              Ok? Taka diagnoza Cię uspokoi?

              Nie zmienia to faktu że nie zawsze i wszędzie mleko matki najzdrowsze dla dziecka będzie
    • lilka69 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 20:57
      widze, ze w watkach o zaletach karmienia lub wrecz przeciwnie zawsze mozna liczyc na wypowiedzi. dobrze, ze ten moj maz tez juz nie wydziwia tylko akceptuje moj wybor. mojej kolezanki maz byl zacietrzwiony w namawianiu jej do nie przestawania karmienia.
    • mel-laa Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:14
      A ja karmiłam 9 miesięcy a teraz butla. Jestem zachwyconasmile.Niestety okazało się też, że dziecie musi być na pepti.Ale do czego zmierzam młoda wreszcie prawie przesypia noce, jest spokojniejsza a ja nie mam co 1 godzinnych pobudek. A jak pomyślę o tych pierwszych kiliku miesiącach kiedy na mnie "wisiała", to siebie podziwiam. A już WIELKI SZACUNEK budzą we mnie kobietki, które są w tym czasie na restrykcyjnej diecie. Jak/jeśli będę miała drugie dziecko to zafunduję mu karmienie mieszane (które pewnie skończy się na butli). W każdym razie nie będę non stop siedziała i karmiła malucha.
    • nangaparbat3 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:32
      Mnie przede wszystkim lekarze jeszcze przed porodem oznajmili, że nie będę karmić po dwóch kroplówkach. A potem miałam cesarkę. Ale ani przez chwile nie pomyślałam, że karmić nie będę - przystawiałam małą, która przez dwa tygodnie jadła po kropelce, za to każde karmienie trwało godzinę, no i awantury z lekarzami, że zagłodzę dziecko - więc zaczęłam ważyć codziennie, okazało się, że przybiera, i to mnie chyba uratowało. Mleko trysneło jak należy 2 tygodnie po porodzie. Wtedy przyszedł kryzys, którejś nocy byłam tak zmęczona karmieniem bez ustanku, że potrząsnęłam małą i krzyknęłam, żeby mnie wreszcie zostawiła w spokoju. I wówczas mąż powiedział, bardzo łagodnie: Skoro tak bardzo cię to męczy, to może karmmy ją butelką.
      My jesteśmy dawno po rozwodzie, córka jest dorosła, ale jak sobie przypomne tamtą chwilę naprawdę czuję się szczęśliwa, że właśnie on jest ojcem mojego dziecka. Bo tamte jego słowa dodały mi sił, poczułam, że dam radę, że JA CHCĘ karmić - a nie że muszę, ktoś mi każe, namawia nawet. Karmiłam 11 miesięcy i w sumie bardzo dobrze to wspominam (choć zdarzały sie ciężkie chwile, bo zanim przerzuciła się na własne paluchy, robiłam za smoczek, i to było nie do zniesienia).
      Jedno jednak musze napisać: pomijając sprawę jakości pokarmu (na zdrowy rozum: jest dokładnie taki, jaki być powinien), karmienie jest fantastycznym doświadczeniem psychicznym, zupełnie wyjątkowej relacji między matką a dzieckiem, jak pisałam przeszłam i ciężkie chwile, nawet bardzo ciężkie, ale kiedy czytam o "horrorze laktacyjnym" po prostu nie rozumiem.
      • pamela788 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:40
        Ja urodzilam 8 miesiecy temu,wczesniej nie zastanawialam sie czy chce karmic piersia.
        Gdy przyszla pani i kazala mi przystawic dziecko do piersi,nawet zgodzilam sie to zrobic, poczulam w tym momencie cos czego nie zapomne nigdy,nawet nie potrafie tego opisac a po chwili zrobilo mi sie nie dobrze.
        Pani pielegniarka zaczaila o co chodzi bo natychmiast powiedziala,ze chyba nic z tego nie bedzie bo pani wogole tego jakos nie czuje.
        Nie czulam tego czegos co powinno sie pojawic w tym momencie,powiedzialam sory ale nie bede tego robic.
        Nie mam z tego powodu jakiejs traumy.
        Dla mnie to jest cos okropnego,zreszta nawet wtedy gdy widze jakas kobiete karmiaca piersia dziecko,a widze np.w jakims super markecie,nie czuje sie komfortowo.
    • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:32
      Zanim nasza córka się urodziła i nie wiedzieliśmy nawet czy nam to wyjdzie, na moje proste pytania mąz odpowiadał, że tak- bardzo chciał bym karmiła ją piersią.
      W chwili obecnej to terrorysta laktacyjny tak jak i ja gdyż widzi jakie z tego sa OGROMNE korzyści i jak nasze dziecko ( i inne KP) wypada/ wypadają w porównaniu do tych karmionych mm.
      Mój mąz uważa że kobiety które nie decydują się na KP ''bo tak'' ŹLE ROBIĄ.
      • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:37
        Dodam tylko, że dziwi mnie niezmiernie ignorancja męzczyzn którzy mają do tego taki stosunek ''rob co chcesz'' .
        Nie zależy im na zdrowiu własnych dzieci? nie zalezy im na inwestycji we wlasne geny?
        Może to niewiedza jakaś czy coś?

        O tych co mają lęk separacyjny za piersiami żony to nie wspomnę ale wiem, że na forum emama, Niemowle i Male dziecko są tacy.
        • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:45
          A mnie jednak dziwi zacietrzewienie mężczyzn w temacie. Poważnie. To tak jakby facet (nie lekarz) miał decydować jaki poród będzie najlepszy. Potem ci sami panowie mają często w nosie szczepienia, syropki, kropelki, itd. Nie wiem. Może chodzi o to, że przy karmieniu mieszanką musieliby pomagać robić mleczko. big_grin No i koszty.
          • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:47
            Żeby nie było, karmiłam piersią (osiem miesięcy) i butelką bliźnięta. Nie wyobrażam sobie aby ślubny miał mi tu robić jakieś wyrzuty.
            • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:49
              kropkacom napisała:

              > Żeby nie było, karmiłam piersią (osiem miesięcy) i butelką bliźnięta. Nie wyobr
              > ażam sobie aby ślubny miał mi tu robić jakieś wyrzuty.


              Wyrzuty to nie, bo wsparcie sie nalezy.
              Ale jakas pomoc kobiecie ktora chce a np ma problemy, albo nie moze.
          • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:48
            kropkacom napisała:

            > A mnie jednak dziwi zacietrzewienie mężczyzn w temacie. Poważnie. To tak jakby
            > facet (nie lekarz) miał decydować jaki poród będzie najlepszy.

            Ej no poród to sprawa kobiety bo ona go znosi, a dziecko jednak jakby wspolne?


            • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:50
              A kto karmi piersią? U ciebie facet? big_grin
              • gazeta_mi_placi Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:54
                U 18_lipcowej wszystko jest idealne, nawet mąż karmi piersią big_grin
              • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:55
                kropkacom napisała:

                > A kto karmi piersią? U ciebie facet? big_grin


                ale dziecko czyje jest?
                • iwles Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:02

                  ale podobno sposob porodu też wpływa na zdrowie dziecka, więc odsunięcie od decyzji faceta to też jakby podjęcie samodzielnie dycyzji o przyszłości dziecka.
                • jowita771 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:42
                  > ale dziecko czyje jest?

                  Ale piersi czyje?
                • kropkacom Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:49
                  Lipiec, tak samo według lekarzy poród ma wpływ (lub może mieć) na kilka rzeczy. Chłop tobie mówił jak masz rodzić?

                  Dziecko wspólne, ale niekarmienie piersią to nie głodzenie dziecka. Ja już się naoglądałam dzieci, które po nieudanym karmieniu mlekiem matki i przejściu na mieszankę odżyły. Że o samych matkach nawet nie wspomnę...
        • nangaparbat3 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:13
          Uważam, że akceptacja decyzji żony - jaka by ta decyzja nie była - to najlepsza postawa. Karmienie piersią jest sprawą niezmiernie delikatną, zmuszanie do niego ma w sobie coś z gwałtu. Karmiłam przez niemal rok, było to wspaniałe doświadczenie, ale każdego, kto by mnie do tego próbował zmusić, gdybym nie chciała, znienawidziłabym.
      • gazeta_mi_placi Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:50
        Wspaniały mąż!
      • ola Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:24

        tak z ciekawości - a gdzie ty widzisz te EWIDENTNE korzyści i fory dzieci KP?
        Jestem bardzo ciekawa. Mówisz o statystykach i badaniach naukowych, czy masz jakieś ludzkie porównanie, z którego wynika, że dzieci KP sa zdrowsze i mądrzejsze od KB??
        • girasole01 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:22
          Jak to gdzie? Synek Hanki jeszcze nie siada, a córka Marcina słabo mówi, a oboje byli karmieni mm. Natomiast dzieci Wiktorii, karmione piersią rozwijają się idealnie! Toż to EWIDENTNY dowód na korzyści wynikające z kp.

          PS. sama karmiłam piersią 1.5 roku, ale zacietrzewione, radykalne zwolenniczki obu metod karmienia, które baardzo ogólne wnioski wyciągają na podstawie obserwacji swojego kręgu znajomych uważam za idiotki.
          • mrowka75 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 00:41
            big_grinbig_grinbig_grin
            i odwrotnie, ten sam ciężar jakościowy argumentów, "kp, a choruje kb, a okaz zdrowia" jakże często pada od zwolenników karmienia butelką

            ten argument to żaden argument
      • czar_bajry Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:32
        W chwili obecnej to terrorysta laktacyjny tak jak i ja gdyż widzi jakie z tego
        > sa OGROMNE korzyści i jak nasze dziecko ( i inne KP) wypada/ wypadają w porów
        > naniu do tych karmionych mm.

        Wiesz raczej bym takich uwag nie rzucała gdyż są totalną bzdurą.
        • ola Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 14:34
          czar_bajry napisała:

          > W chwili obecnej to terrorysta laktacyjny tak jak i ja gdyż widzi jakie z tego
          > > sa OGROMNE korzyści i jak nasze dziecko ( i inne KP) wypada/ wypadają w p
          > orów
          > > naniu do tych karmionych mm.
          >
          > Wiesz raczej bym takich uwag nie rzucała gdyż są totalną bzdurą.

          stąd moje pytanie wyżej.
          Ja akurat mogę się mądrzyć, bo jedno dziecko KP a drugie KB i nie widzę między nimi żadnej różnicy w rozwoju i sprawności. A grupa porównawcza dokładniejsza, bo mają te same geny i warunki rozwoju. Porównywanie swojego dziecka z dzieckiem sąsiadki to już wogóle pomyłka.
          Tak więc jeśli jeszcze argument "bo naukowcy ze Stanforda" bym jeszcze zniosła (choć ci z Harvarda mają odwrotne badania), to argument "karmiłam piersią i mój Staś jest taaaki mądry" przyprawia mnie o głupawkę...
          • czar_bajry Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 16:54
            mądrze gadaszsmile
    • 18_lipcowa1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:35
      i jednak troszeczke uw
      > azam, ze przereklamowana jest wartosc odzywcza matczynego mleka.



      i ty jestes lekarzem ????????????????
      • naomi19 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:16
        lipcowa, widze ze Ty jedna z fanatyczek cyckowych. Tak, PRZEREKLAMOWANA. W Polsce jest przereklamowana, niestety. Bo fajnie by było, gdyby kobiety dostawały prawdziwe informacji nt mleka i karmienia piersią.
        śmieszne jest to, ze te największe fanatyczki cyckowe, co karmią do 5rż one już w 2 rż podają dzieciom słodycze, parówki, i mięso mielone z supermarketu big_grin I dobre żywienie szlag trafił.
      • lilka69 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia-lipcowa 04.04.11, 09:52
        ja NIE wykonuje zawodu lekarza, skonczylam sobie TYLKO studia medyczne, wieeeeeele razy to pisalam. od czasu skonczenia studiow minela dekada.

        a zreszta - wiedza medyczne nie powoduje,ze z automatu nie ma sie wlasnych nalogow i slabosci oraz zwyczajnie zapatrywan na dana sprawe.

        GWARANTUJE ci, ze jak nie bedzie w przyszlosci ZADNEJ roznicy pomiedzy twoim karmionym piersia dzieckiem a dziecmi butelkowymi twoich kolezanek. wspomnisz moje slowa...
        • gabi683 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia-lipcowa 04.04.11, 11:02

          > GWARANTUJE ci, ze jak nie bedzie w przyszlosci ZADNEJ roznicy pomiedzy twoim k
          > armionym piersia dzieckiem a dziecmi butelkowymi twoich kolezanek. wspomnisz m
          > oje slowa...



          Bo to prawda mam czworo troje karmione po 10 miesięcy ostanie w cale nie karmione piersią i co i nic !
          Byłam głupia ze ulegałam namową nie patrzyłam na siebie tongue_out To wiem z perspektywy czasu ,i jeśli moja córka jedna ruga czy trzecia nie będą chciały karmić piersią.To ja nie będę na nich naciskać !Są wolne i maja prawo wyboru ....
          • lilka69 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia-lipcowa 04.04.11, 11:19
            lubie zgadzac sie z toba bo mimo wzajemnych atakow czuje do ciebie sympatiesmile
            • gabi683 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia-lipcowa 04.04.11, 11:32
              lilka69 napisała:

              > lubie zgadzac sie z toba bo mimo wzajemnych atakow czuje do ciebie sympatiesmile

              wzajemnie nie muszę się z Tobą zgadzać ,ale na tym polega właśnie dialog tongue_out
      • czar_bajry Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 16:55
        ale Lilka nigdzie nie twierdzi iż jest lekarzemtongue_out
        • lilka69 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 20:11
          no wlasnie czar bajry! czy musze zalozyc osobny watek na te temat, zeby inni tez wreszcie pojeli! poszlam na te studia bo mi latwo pamieciowa wchodzila ale aby miec jakies wyksztalcenie skonzylam jeszcze inne - scisle. razem studiowalam az 10 lat i niedawno nawet skonczylam smile
          lekarzem nigdy nie bylam.
        • gabi683 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 05.04.11, 08:51
          czar_bajry napisała:

          > ale Lilka nigdzie nie twierdzi iż jest lekarzemtongue_out


          dokładnie i tak się tworzy plota hehehehehehtongue_out
    • pali-kotka Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:37
      Przy obydwu niekarmieniach miałam wsparcie małżonka, to znaczy "jakbyś nie zdecydowała będzie dobrze". Spróbowałam karmić drugie dziecko, karmiłam 2 miesiące ale z wielką niechęcią, marzyłam żeby w końcu podjąć decyzję o zakończeniu karmienia, pomógł mi mąż, powiedział że to bez sensu żebym się tak męczyła. Butla to dla mnie ulga i wreszcie radość z rodzicielstwa.
    • kosher_ninja Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 21:55
      Mądry mąż wie, że dobre to, co dobre dla obu stron - matki i dziecka.
      Kiedy na początku miałam potworne jazdy z karmieniem, mąż bez zbędnych komentarzy podawał odciągnięte przeze mnie z wielkim bólem mleko przez strzykawkę. Kiedy uznałam, że mam dość strzykawki i jeśli ssanie się zaburzy, to trudno, też mnei popierał. Kiedy zdecydowałam się na dokarmienie mm (bezsensowne, ale wtedy o tym nie wiedziałam), również sprzeciwu nie wnosił. Dopiero teraz, kiedy spostrzegł, że nie tylko o samo mleko w tym wszystkim chodzi, stał się orędownikiem karmienia piersią. Ale że widział, ile mnie to wszystko kosztowało, to na pewno nie za wszelką cenę. Jak ktoś widzi swoje dziecko rzygające krwią matki, to myślę, że dochodzi do tego samego wniosku.
    • nanuk24 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:01
      Moj maz uwaza, ze jestem dobra matka i jak podejmuje jakiekolwiek decyzje to nie po to by zrobic swoim dzieciom krzywde.
    • kropkaa Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:04
      > i jednak troszeczke uwazam, ze przereklamowana jest wartosc odzywcza matczynego mleka.

      Ty naprawdę jesteś lekarzem???
      Mnie dobił szwagier, gdy powiedział, że właściwie niczym mm od mleka matki się nie różni, no może tylko tym, że ludzkie ma te przeciwciała, ale poza tym to to samo.
      Poza kolorem niewiele mają wspólnego, a różnią się tak jak wóz z koniem od mercedesa - choć to pojazd i to pojazd.
      • naomi19 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:13
        Ty naprawdę jesteś lekarzem???
        No Ty na pewno nie jesteś big_grin
        • mrowka75 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 00:47
          Lekarz w temacie laktacji powinien sie podszkolić i nie rozpowszecniać szkodliwych mitów. Nikogo nie zmuszać do KP, ale nie opowiadać bzdur.


          Sęk w tym,ze kp nie jest w ogóle reklamowane, odwrotnie niz alternatywna metoda karmienia niemowląt, że tak ładnie i poprawnie politycznie to ujmę.
          • madzioreck Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 00:52
            > Sęk w tym,ze kp nie jest w ogóle reklamowane, odwrotnie niz alternatywna metod
            > a karmienia niemowląt, że tak ładnie i poprawnie politycznie to ujmę.

            Reklamowane nie, nie w telewizji przynajmniej wink Ale wszędzie gdzie się o tym mówi czy pisze, przypisuje mu się magiczne właściwości zapewniające końskie zdrowie, inteligencję i wszelkie inne przymioty. Choć dowodów na to, że dzieci kp są zdrowsze nie ma. Bo doniesienia w "Mam dziecko" czy "Mamo to ja" w stylu "naukowcy amerykańscy dowiedli" to sorry, też żaden dowód.
            • mrowka75 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 01:37
              Przypisywanie magicznych właściwości to też mit tongue_out, ale w moim odczuciu propagowany głównie przez mamy, które nie kp. To znaczy stosowany jako zarzut do mam kp, które niby propagują magiczne właściwości mleka. BO o jakiej magii tu mówimy? Trudno mleku mamy odmówić tego, co faktycznie zostało w nim wykryte, a co magią nie jest, tylko zwyczajną biologią. Ja jako mama kp miałam i zdrowe dzieci i chore dzieci, jak to w życiu. Zarazały sie głównie od siebie. Niemniej jednak dziecko aktualnie kp nie zarażało sie ode mnie, gdy ja miałam infekcję, bo patogen jesli juz do nich docierał to z armią przeciwciał. I to się potwierdziło w czasie KP całej mojej trójki. Sęk w tym, że nie wiem, czy nie karmiac ich piersią nie chorowałyby przypadkiem bardziej, lub infekcje przechodziłyby intensywniej. Bo to w ten sposób powinno porównywać się korzyści z kp, a nie Stasia kp do Marysi nie kp.
          • kosher_ninja Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:28
            Jak to nie jest? jest wlasnie reklamowane wszedzie! Fakt, nie ma wykupionych reklam telewizyjnych czy gazetowych, ale gdzie indziej się człowiek nei ruszy, tam tylko kp i kp. Instrukcja przygotowania mleka mm? "Pamiętaj! Mleko matki jest najlepsze dla maluszka!". Instrukcja laktatora? To samo. Pamiętam, jak wyłam, gdy próbowałam dojść, jak dobrze się ustrojstwem posługiwać i musiałam się przebić przez książeczkę, w której 3/4 było o dobrym karmieniu piersią i dopiero na końcu, małym drukiem, że jak już laktator (który jest ZŁEM), to tylko w dramatycznych przypadkach. I żadna butelka, tylko łyżeczka lub strzykawka. Wizyta w jakiejkolwiek przychodni czy szpitalu? Wszędzie tylko karmienie piersią - plakaty, ulotki. A już sama wizyta u lekarza to musi być ogromny stres dla karmiących mm, szczególnie dla tych, które z wielu powodów karmić piersią nie mogą.
            • mrowka75 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 12:53
              Przesadzasz, ja mam zupełnie przeciwne doświadczenia od tych, októrych piszesz, od wspomnienia których jeszcze krew w żyłach mi tęzeje, ale to nie znaczy, ze wszędzie jest tak, jak ja to przeżyłam, bo wiem że nie.
              Informacje, o których mówisz są zawierane na wymienionych przez Ciebie produktach, bo producentów tych produktów zobowiązuje do tego ustawa. Ma zadanie informować o korzyściach płynących z kp, bo o korzyściach płynących z karmienia mm informuje już bardzo dokładnie producent mieszanek ( w przeróżnej formie, również postaci programów lojalnościowych - przekazy tych informacji są 100-kroć silniejsze od propagowania kp przez ich zwolenników - przez nikogo nie finansowanych). Jest to analogiczna informacja prozdrowotna jak ostrzeżenia na wyrobach tytoniowych czy przy reklamie alkoholu (piwa).
              A jeśli chodzi o laktatory to trudno sie dziwić,że produkt, który ma zadanie wspomagać kp nie podkreślał walorów kp. Choć instrukcja w Twoim laktatorze może budzić zdziwienie, to nie jestem pewna, czy Twoje nastawienie nie jest przypadkiem odzwierciedleniem złych i trudnych doświadczeń na początku kp (trudny start, najczęściej spowodoany przez brak fachowości i wiedzy pierwszych osób mających zadanie ułatwić Ci pierwsze próby karmienia)
              CO do butelki, butelka jest super, ale jeśli chcesz kp to musisz liczyć sie ze świdomością, że może, (choć nie musi) zaburzyć prawidłowe ssanie, a przez to zintensyfikowac kłopoty już istniejące. Natomiast trudno oczekiwać od matki decydującej się na karmienie mm, ze będzie używała innego niż butelka sprzętu do karmienia niemowlęcia i robienie jej z tego powodu wyrzutów jest głupie.

              Co do matek, które wg Ciebie z wielu powodów karmić piersią nie mogą, to tych powodów obiektywnych nie jest wiele i dotyczy kilkuprocentowej grupy kobiet. Czym innym oczywiście jest zmuszanie kobiet, które nie chcą karmić piersią do zmiany decyzji używając argumentów emocjonalnych o różnym natężeniu. Oczywiście w drugą stronę też to działa i ja sama doświadczyłam tego w nadmiarze, ale nie chcę tu na publicznym się z tego wywnętrzać.
              Nasza percepcja tego problemu jest zależna przede wszystkim od naszych doświadczeń, co nie znaczy, ze nie trzeba próbować patrzec na problem z różnych perspektyw.
        • kropkaa Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 10:26
          Nie jestem lekarzem, tylko zwykłą matką karmiącą piersią. I bzdur, jakie lekarze na ten tamat wygadują, aż żal cytować.
          Sęk w tym, że mm to biznes, produkują to to ogromne koncerny międzynarodowe, które mają morze środków na reklamę. A kto "reklamuje" mleko matki? Pasjonatki, które miliony postów piszą i radzą na forach, oczywiście w imię idei. Ciężko w ten sposób zbawić świat, choć dziewczyny się starają.
          Mnie nie potrzeba badań amerykańskich naukowców, wystarczy odrobina logiki. Przez tysiąclecia ludzkość opierała się na mleku ludzkim, które jest zawsze dopasowane - idealne jest zaraz po porodzie jak i przy kończeniu karmienia jakiś czas potem; inne jest w nocy, a inne w dzień; inne w upał; zmienia się, gdy matka choruje. Jest antybakteryjne i chroni zęby.
          Mleko modyfikowane nie jest chyba możliwe do wyprodukowania bez skomplikowanych działań technologicznych. Trzeba mleko od krowy wysuszyć i z cieczy zmienić w proszek, dodać cukier, utwardzone tłuszcze roślinne, napakować witaminami i żelazem stworzonym w laboratorium chemicznym, a to wszystko musi być tak sprytnie zrobione, by po dodaniu wody z powrotem powstała jednorodna ciecz. Sama natura, samo zdrowie...
    • gacusia1 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:05
      Moj sie wkurzal,ze mu mleko prosto w twarz pryskalo w wiadomych momentach i pytal kiedy wreszcie skoncze karmic. Tak wiec jego to raczej guzik obchodzilo dobrodziejstwo karmienia piersia.
      • gazeta_mi_placi Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:16
        O jakie "momenty" chodzi jeśli można spytać?
    • sanciasancia Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:09
      Mąż?
      Jak płakałam w szpitalu, że mam za mało pokarmu i chyba nigdy mi się nie uda karmić piersią, powiedział mi bardzo spokojnie, że w takim wypadku będziemy karmić mlekiem modyfikowanym i też będzie bardzo dobrze.
      W ramach inwestycji we własne geny, zamierza możliwie szybko córkę nauczyć programowania w bashu (no chyba, że wtedy będzie jakiś lepszy shell).
    • naomi19 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:12
      Wspierał mnie, mówił, że dam sobie radę i że mała da radę, że nie powinnam się dłużej męczyć, bo to już się robiło groźne dla mojego zdrowia (poniekąd dla zdrowia córki też). Ja na szczęście miałam wsparcie wszystkich. I lekarzy- sami radzili, aby w końcu przestać karmić, a karmiłam 5,5 mies, rodziny. Dziecko lepiej rozwijało się na mleku modyfikowanym, lepiej spało, stało się pogodniejsze. W Polsce właściwości mleka kobiecego jest rzeczywiście przeceniane, jest ono wręcz traktowane jak czarodziejski napój, co mnie rozwala, a kobieta niekarmiąca swoim mlekiem jak czarownica. Niestety kobiety są informowane tylko o zaletach karmienia piersią, o wadach milczy się, nie wiem dlaczego. W takiej Danii na przykład kobieta dostaje rzetelne informacje, wady i zalety każdej opcji, to ona wybiera. Zresztą udokumentowane jest "działanie" mleka kobiecego tylko przez 2 tyg życia dziecka. Co do kolejnych tygodni i miesięcy- nie ma różnic w rozwoju dzieci karmionych MM a mlekiem matki, tyle samo jest badań potwierdzających tezę, że mleko modyfikowane to samo zło, tyle samo wręcz odwrotnych.
      I jeszcze jedno mnie rozwala- pytania do młodych mam zadawanych nawet prze obce osoby:
      "karmi pani?"
      Zupełnie jakby mata karmiąca mlekiem modyfikowanym dziecka NIE KARMIŁA.
      • kosher_ninja Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 22:32
        > I jeszcze jedno mnie rozwala- pytania do młodych mam zadawanych nawet prze obce
        > osoby:
        > "karmi pani?"

        To nie są pytania, to stwierdzenia, którym (gdy się nie karmi) trzeba zaprzeczyć. Ja zaprzeczać w tym przypadku nie muszę. Muszę w innym - "Rodziła pani naturalnie?". I "nie? A dlaczego?!", po czym traktowanie odpowiedzi jako moją fanaberię. Bo zagrożenie martwicą to przecież wymysł, mogłam się na pewno lepiej postarać i cc by nie było.

        A tak jeszcze a propos karmienia piersią - najgorszy nei był dla mnie ból, nie to, że dziecko się nie najadało. Najgorsze było poczucie winy - kobiecie mózg zalewa oksytocyna i chociaż przed porodem podchodziła do karmienia ze zdrowym rozsądkiem, to po porodzie ten zdrowy rozsądek zanika na co najmniej tydzień. I to poczucie winy w żaden sposób nie pomaga w karmieniu. Gdyby jeszcze mój mąż mi gadał, że mm to ZUO, smoczek to ZUO, butelka to ZUO ZUO ZUO, to nie wiem, czy cokolwiek by mi ze stresu z cycków jeszcze mogło polecieć. A poczuciem winy mogłabym sobie spokojnie żyły podciąć.
        • jowita771 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:51
          Takie pytania mnie w ogóle rozwalają. Młoda matkę można zapytać o wszystko. Przecież Osoby po operacji nikt nie pyta, czy nie ma problemu z wypróżnianiem albo czy często wymiotuje, chyba tylko wyjątkowy cham. W obecności młodej matki więcej ludzi nagle chamieje.
          • kosher_ninja Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 09:49
            Pochwa młodej matki jest również sprawą publiczną, nie tylko piersi. Poród jest sprawą publiczną. Obcy chłop się mnie zapytał, jakie miałam rozwarcie, kiedy się na cc u mnie zdecydowali, kiwając głową ze zrozumieniem, bo on był przy porodzie żony. I jakoś nie zwrócił uwagi na to, że pyta o moją cipkę! Koleżanka po naturalnym była pytana wiele razy, czy ją nacinali. Kuzynki nie nacinali, strasznie popękało jej krocze, pękła szyjka macicy. Wieść o tym rozniosła się bardzo, bo nie wystarczyło powiedzieć, że urodziła - najbliższa rodzina upubliczniła wszystkie szczegóły. I potem kuzynka opowiadała, jak to poszła do sklepu miesiąc po porodzie, a tam sprzedawca do niej "Oj, że pani tak dobrze chodzi. Słyszałem, że strasznie pani popękała!" Hemoroidy normalne są sprawą tak intymną, że często najbliższa rodzina o nich nie wie. O hemoroidy poporodowe zapyta nawet sąsiadka, z którą się jest jedynie na "dzień dobry".
            • mrowka75 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 17:18
              Z tego samego powodu nienawidziłam poklepywania po ciążowym brzuchu. Spróbowałby mi ktoś tak po macicy nie-ciążowej sobie pozwolić .:/wrrr.
    • deodyma Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:08
      a ja nie rozumiem, co mezowi do tego, jak kobieta bedzie karmic?
      ja ze swoim na takie tematy nie rozmawialam i tyle.
      • czar_bajry Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:29
        deodyma napisała:

        > a ja nie rozumiem, co mezowi do tego, jak kobieta bedzie karmic?

        Dokładnie tak jak Deotymasmile
        Przy ostatnim dziecku mój mąż dostał od pieluchowego zapalenia mózgubig_grin i w amoku zarządził iż młody jako wcześniak powinien być karmiony piersią, zgodziłam się z nim twierdząc iż skoro ma taką potrzebę to ja nie będę stawała mu na drodze i nic nie stoi na przeszkodzie aby wyjął cycka i karmił potomkabig_grin - mina męża bezcennatongue_out
        Błysnął jeszcze paroma złotymi myślami w stylu tylko go nie upuść i czy mu czasem nie za gorąco/zimno, coś dziwnie oddycha, na pewno jest chory itp.
        Najpierw pukałam się w czoło pytając grzecznie czy ja któreś z dzieci upuściłam a potem mnie zgniewało i w trakcie kłótni i jazdy samochodem opuściłam na światłach niegościnny pojazd zostawiając z troskliwym tatusiem 2 tyg. maleństwo i oddaliłam się z godnością przezornie wyłączając telefon. tatuś został bez instrukcji obsługi noworodka a ja udałam się na rajd po sklepach a potem do koleżanki na kawę do domu przyszłam po kąpaniu a mąż od tamtej pory milczał i gryzł się w język zamiast wygłaszać durnowate uwagibig_grin
    • mozyna Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:18
      Karmilam piersia z wielu powodow, w tym takze z wygody smile Maz tez karmil, nawet czesto, odciagnietym mlekiem (w szpitalu po porodzie nagromadzilam zamrozone niezłe zapasy). Bardzo szybko dziecko zaczelo przesypiac noce, wiec karmienie tylko w dzien. Nie wisialo nigdy na cycu. Maz cieszyl sie, ze karmie naturalnie i cieszyl sie, ze on tez moze karmic malego podajac butelke. Jakos z tego zadnego problemu nie robilismy.
    • lolinka2 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 03.04.11, 23:33
      w problemach (przy starszej) wsparcie miałam: ziółka, karmi, wizyty u lekarza, zastrzyki (podwożenie w tym celu)
      w braku problemów też wsparcie miałam: ziółka, karmi, sok jabłkowy, laktator podaj/ odnieś, dziecko podaj/ odnieś etc,
      Swego czasu o moim chłopie gdzieś napisano "Tata karmi mlekiem mamy" smile i tak było - ja dawałam mleko, on siebie smile
    • franczii Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 01:20
      Moj maz sie nie wtraca. Nie wypowiada sie na temat znajomych karmiacych mlekiem mod. Roznic w zasadzie nie widac. Poza jedna dziewczynka ktorej wszystkie mleczaki sie kruszyly tuz po wyjjsciu ( i tak nie wiadomo czy przyczyna byly jakies niedobory) nie widac roznic miedzy piersiowymi a pozostalymi.
      Ja tak czy inaczej karmilam a maz wspieral. Kiedy byl kryzys w wieku 2 tygodni bo przystawianie zrobilo sie bardzo bolesne polecial po mleko mod. Na szczescie okazalo se niepotrzebne.
      Korzysci z karmienia piersia na przykladzie moich dzieci widze 2:
      1. Mleka matki mozna jesc do woli bez obaw o utuczenie. Faldy tluszczu jesli na matczynym mleku wyrosly sa zupelnie niegrozne. Pediatra zapewnila mnie, ze karmiony naturalnie grubasek ma i tak mniejsze szanse na otylosc w przyszlosci. I rzeczywiscie z faldek wyszly szczuple dzieci.
      2. W wieku 10 mcy zaczelam dziecko dokarmiac modyfikowanym raz dziennie na sniadanie bo moim przestal sie najadac. I wtedy po raz pierwszy w zyciu mojemu synowi sie ulalo tak paskudnie polrozlozonym mlekiem. I niestety mimo przejscia na super drogie specjalne mleko mod. sensacje zoladkowe towarzyszyly dokad mleko mod. bylo w uzyciu.
      Zas na moim pokarmie nigdy sie to nie zdarzylo, najwyzej pare kropel tuz po karmieniu.
      • franczii Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 01:51
        A jednak przypomnialam sobie jeszcez jedna korzysc karmienia piersia.
        Moje dzieci dopoki byly karmione piersia to te wirusy jelitowe, rota lapaly przechodzily bardzo bardzo lagodnie. A dwojka znajomych dzieci na mleku mod. miala przeczyszczenie na granicy odwodnienia.
        Podobno zasluga jest wlasnie karmienie piersia. Tak twierdzi pediatra.
        • izak31 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 04:21
          Dobra, my nie mamy jeszcze dzieci - staramy się dopiero. Mój wpis jest raczej humorystyczny.
          Rozbawiła mnie rada jaką moj mąż dostał od kolegi:"Jesli chcesz mieć normalny seks z żoną po porodzie zafunduj jej cesarkę". Serio. Zona kolegi urodzila dwoje dzieci i obydwoje przez cc...
          Absolutnie nie chce podnosic tutaj tematu odnosnie seksu po porodzie bo to temat na etatę a nie tutaj.
    • jowita771 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:33
      Ja karmiłam piersią, ale dlatego, że chciałam. Zaplanowałam karmić około rok i jak córka miała jedenaście miesięcy z kawałkiem, to się sama odstawiła. Siedem miesięcy dziecko było wyłącznie na piersi. Gdybym nie chciała karmić, nawet dla mojego widzimisię, to nie wyobrażam sobie, żeby mój mąż czy ktokolwiek inny mnie przekonywał czy krytykował. Posłałabym kogoś takiego na drzewo, uważam, że to wyłącznie sprawa kobiety, przecież niekarmienie piersią nie równa sie głodzeniu dziecka.
    • kalarepka83 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:46
      Mój uważał, ze decyzja należy tylko do mnie... i słusznie. Uważam, ze facet w tej kwestii prawo głosu ma, ale decyzji już nie smile
    • insomnia0 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 08:53
      proste nie chcesz nie karm..ale wymyslanie ideologi o "przereklamowanych własciwościach mleka matki".. to nie wymyslaj.. bo to głupota..
      Mleko matki dla dziecka jest najlepsze..i tyle.. żadne sztuczne mleka modyfikowane go nie zastąpią..
      Nie mniej każda kobieta ma prawo do wyboru.. i po co tu się usprawiedliwiać?

      https://suwaczki.maluchy.pl/li-37215.png
      • lilka69 prosze o fakty? 04.04.11, 09:56
        czym roznia sie dzieci matek karmionych piersia a mlekiem modyfikowanym? no czym? mniej choruja? nie maja alergii? przerosnietych migdalkow? rotawirusow nie lapia?

        dobrze jak matka chce karmic bo to najlepiej zbilansowany pokarm- nie przecze! ale nic sie nie dzieje jak dostanie sztuczna mieszkanke! a jesli napiszecie o WIEZI t wam odpowiem, ze w tej sytuacji z ojcem dziecko nie ma prawa miec wiezi bo...przeciez nie karmil!
        • jowita771 Re: prosze o fakty? 04.04.11, 10:10
          Moja karmiona prawie rok ma atopowe zapalenie skóry, alergii pokarmowych wprawdzie nie ma, ale ma na roztocza i pyłki traw i zbóż. Ma przerośnięty migdałek. Zanim poszła do przedszkola, to nie chorowała jakoś często, ale jak już poszła, to całą zimę miała z głowy, więcej chorowała niż chodziła do przedszkola.
          Dla odmiany ja i trójka mojego rodzeństwa nie mamy żadnych alergii, chorowaliśmy bardzo mało, również jako początkujące przedszkolaki, a karmieni byliśmy po trzy tygodnie średnio i w dodatku mama paliła papierosy w czasie ciąży i karmienia też, bo nie mogła rzucić.
          • lilka69 Re: prosze o fakty? 04.04.11, 10:41
            nooo, bylo tak. moja matka tez popalala w ciazy , wcale nas nie karmila i zdrowi jestesmy!
            ale kiedys byly inne czasy i akurat nie tylko patologia popalala sobie, niemniej dzis to juz dla mnie i dla was pewnie wykluczone!
            • jowita771 Re: prosze o fakty? 04.04.11, 11:44
              Dla mnie wykluczone, bo w ogóle nie palę. Gdybym paliła, to liczyłabym na to, że mi się samo odechce (podobno niektórym się odechciewa). Gdyby mi się nie odechciało, to na pewno bym nie rzuciła, bo ogólnie trudno mi sobie czegoś odmówić, jak lubię i mam ochotę.
              Ostatnio mijałam na ulicy dziewczynę z pokaźnym brzuszkiem i papierosem i przypomniałam sobie taki wątek na forum, w którym niektóre pisały, że zwróciłyby uwagę (obcej osobie na ulicy), a jedna nadgorliwa napisała nawet, że dałaby w twarz (to już w ogóle jakiś kosmos dla mnie, gdyby na mnie trafiło, to by mnie baba na długo zapamiętała i by jej się takich akcji odechciało).
            • antekcwaniak Patologia to nie używa wielkich i polskich liter ! 04.04.11, 15:34
              To dopiero jest patologia !!!
        • franczii Re: prosze o fakty? 04.04.11, 11:45
          No toz wlasnie napisalam: lapia ale przechodza lagodniej w okresie kiedy sa karmione mlekiem matki.
          Oczywiscie mozna sie upierac, ze w naszej cywilizacji czy przejdzie rotawirusa ciezko czy lagodnie nie ma az tak wielkiego znaczenia jak w krajach 3go swiata, gdzie rota zbiera glowne smiertelne poklosie. Ale dla komfortu zarowno dziecka jak i matki to ma znaczenie. Bo nie powiesz chyba ze odwodnione niemowle w szpitalu to rozrywka dla niego samego i dla rodzicow.
          No i w czy, sie jeszcze roznia?
          W tym co tez pisalam, gruby niemowlak karmiony piersia moze beztrosko jesc ile chce i obrastac w faldy tluszczyku. A na to nie moze sobie pozwolic butelkowe dziecko. A pisze o tym, bo kolezanka miala butlekowego glodomora, ktory by zjadal duzo wiecej niz norma przewiduje. Wiecznie sie darl bo glodny a ona nie mogla mu dac tyle ile chcial bo byl za gruby. Natomiast moje dzieci na oko tak samo spasione a mogle jesc do woli.
          • ola Re: prosze o fakty? 04.04.11, 17:24

            >No toz wlasnie napisalam: lapia ale przechodza lagodniej w okresie kiedy sa karmione mlekiem matki.


            nieprawda. Moje karmione mlekiem matki dziecko 3 razy w ciągu 2 miesięcy było w szpitalu z powodu zapalenia oskrzeli i płuc. Przestała chorować, kiedy przeszłyśmy na butelkę.
            • franczii Re: prosze o fakty? 04.04.11, 19:22
              Ale Lilka o rota pisala. I z doswiadczenia wlasnego oraz z tego co mi mowila pediatra lagodniej przechodza dzieci piersiowe.
        • czar_bajry Re: prosze o fakty? 04.04.11, 16:57
          te karmione butelką są mądrzejsze i odporniejsze gdyż za młodu zostały pozbawione matczynego cyca- lepiej sobie radzą w życiubig_grin
    • leserka0 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 09:00
      lilka69 napisała:

      > juz bylo kilka ostatnich takich watkow ale ja poruszam inny aspekt tego zagadni
      > enia.
      >
      > CO WASI MEZOWIE na niechec do karmienia bez przyczyn zdrowotnych? bo za pierwsz
      > ym razem a przetrwalam zaledwie 1,5 miesiaca moj maz niby nic nie mowil ale swo
      > je myslal. a teraz jak mu pwiedzialam o zamiarze niekarmienia i niewchodzenia w
      > ten horor laktacyjny mowi- rob jak uwazasz, w razie czego masz moje wsparcie.
      > ja uwazam, ze karmienie piersia to dla matki i dzieka wspaniala sprawa i wcale
      > tego nie deprecjonuje ale ...ja sie do tego nie nadaje.
      Ty się do tego nie nadajesz, ale nie próbuj wmówić kobietom, które się do tego nadają, że przywiązują zbyt dużą wagę do wartości swojego mleka.

      i troszeczke uwazam, ze przereklamowana jest wartosc odzywcza matczynego mleka. ale tylko troszeczke.
      Jak bardzo troszeczkę? A mleko krowy dla cielaka tez jest troszeczkę przereklamowane? Ważne, żeby tobie takie gadanie pomogło uporać się z jakimiś wyrzutami, że nie chce ci się karmić dzieciaka cyckiem. I deprecjonujesz dla własnego komfortu psychicznego.
      • ciastolina84 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 10:40
        ja kp i mam zamiar to robić do czasu aż moje dziecko skończy 10 miesięcy, ale jak informuje o tym inne kobiety (które oczywiście pytają czy karmię itd) to jest wielkie zdziwienie czemu tak krótko!!! Jak dla mnie każdy powinien zająć się sobą i nie interesować się jak do tego tematu podchodzą inne kobiety. Może i mleko matki jest lepsze i ma super właściwości dla niemowlaka, ale jak ktoś nie karmi to nie powinien być narażony na jakiś ostracyzm,a niestety tak jest. Moim zdaniem za dużo szumu wokół tego tematu i przez to wiele kobiet zaczynających karmić stresuje się tym bardziej niż powinno, przez co też mogą się pojawić problemy z laktacją! Poza tym w naszych szpitalach wymaga się od kobiet żeby karmiły,ale jeśli jakaś ma z tym problem to nikt jej nie umie (bądź nie ma czasu) pomóc. Jeśli chidzi o podejście facetów do kp, to uważam że jest to sprawa matki, facet powinien ją wspierać ale nic nie wymuszać. U mnie na początku mąż się strasznie wtrącał jak próbowałam karmić małą tzn kazał inaczej trzymać itp. W końcu opiepszyłam bo stresował mnie bardzo i dał spokój!
        • anilanka26 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 11:09
          Ja już w ciąży postanowiłam, że będę karmić piersią. Potem się okazało, że mój syn przez pierwsze dni swego życia musiał być w inkubatorze i był karmiony butelką. Miałam straszne ciśnienie że jak już się przyzwyczai do butli to piersi nie załapie.Jak tylko wypuścili go z inkubatora ale nadal leżał na intensywnej to łaziłam tam do niego na samo karmienie..no i ku mojej radości pierś odrazu załapał.Minęły 4miesiące i teraz jestem więźniem we własnym domu bo młody tak się przyzwyczaił do piersi, że nie mogę sobie poprostu wyjść na parę godzin i zostawić tatę z butelką, bo jest tragedia.Mały wpada w szał i ani mu się śni pić z butli..no cóż sama sobie zgotowałam ten los...........o!właśnie płacze..wyciąganie cyca czas zacząć.
          • posh_emka Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 11:51
            Kolejna co myślała, że po urodzeniu dziecka nic się w życiu nie zmienia.........
            Kota sobie trzeba było zafundować.



            Muszę nad nią dopiero pomyśleć smile
            • jowita771 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 12:13
              Pomiędzy "nic się nie zmienia", a "jestem uwiązana do dziecka 24 godziny na dobę" jest jeszcze parę możliwości.
            • anilanka26 Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 13:54
              Aha czyli po urodzeniu dziecka automatycznie należy stać się męczennicą?nie wiedziałam.
      • posh_emka Amen 04.04.11, 11:52

        Nic dodać-nic ująć.
      • gonia28b Komfort psychiczny matki... 04.04.11, 12:21
        Może też jest troszeczkę przereklamowany????
        • mrowka75 Re: Komfort psychiczny matki... 04.04.11, 17:22
          Trochę tak.
    • kiniox Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 12:02
      Karmiłam syna piersią przez okrągły rok i nie mam bladego pojęcia, czy to od tego jest taki piękny, mądry, kochany i ogólnie zajebisty. Stawiam raczej na świetne geny wink Wiem natomiast, że z nas dwojga to ja byłam tym karmieniem bardziej podjarana, bo uwielbiałam po prostu karmić piersią. Syn akceptował to z zadowoleniem, jak wszystko, co go spotyka w życiu, łącznie z odstawieniem go od piersi, kiedy przyszedł czas po temu. Nota bene, odstawienie przyniosło rozliczne korzyści na innych polach, np. natychmiastową poprawę jakości snu nocnego. Mąż szczęśliwie uważa mnie za jednostkę autonomiczną, która ma własny rozum i ogólnie dobre intencje, więc nigdy nie było z nim żadnych problemów na tle opieki nad dzieckiem. Ani wtedy, kiedy karmiłam, ani wtedy, kiedy karmić przestałam. Jak się urodzi córka, to podejdę do tego tak samo (i mam nadzieję, że mąż też). Tzn. póki ogólny bilans korzyści dla wszystkich w rodzinie będzie wychodził na plus, póty będę karmić piersią. Korzyści z karmienia nie są AŻ TAK znaczące, żeby warto było dla nich zmieniać życie rodziny w piekło.
      • kochammacka Re: z cyklu o niekarmieniu piersia 04.04.11, 13:20
        Kiniox masz rację z tą zamianą życia rodzinnego w piekło. Święte słowa..
Pełna wersja