Jak bardzo chora musi być matka, która

09.04.11, 13:28
przygotowując obiad dla rodziny (małżeństwo plus trójka swoich dzieci studentów powracających z akademika) rozdziela posiłek dla wszystkich z pominięciem córki? Zawsze? Bo córka przecież nie musi jeść. Innym razem żąda od córki pomocy w przygotowaniu dania mięsnego dla synów i męża (córka jest weganką). Nalega, aby mąż zmniejszył finansowanie córki i nadwyżkę rozdał między synów. Żąda pomocy od córki w zakresie pełnej obsługi swoich braci. Opowiada wszem i wobec, że córka się zmarnowała, bo wybrała studia medyczne. Daje córce za przykład córkę koleżanki, która po szkole zawodowej najpierw sprzątała, a później przeszła na utrzymanie męża koncentrując się na dbałości o rodzinę. Wyśmiewa córkę wśród znajomych, ubliża jej na każdym kroku.
Robi synom drogie prezenty, wałówki, daje pieniądze-córce nigdy.

Nie będę pisała co wyprawiała wcześniej i jak poniżała córkę. I jak udało się to utrzymać w tajemnicy, bo przez prawie 20 lat nikt nie podejrzewał, że coś w tym domu jest nie tak?

I serio, nigdy bym nie pomyślała, że ktoś taki może istnieć, gdybym tego na własne oczy nie doświadczyła (na przykładzie kuzynki). Córka już pojawia się w domu raz na ruski rok i to tylko ze względu na ojca. Swoją drogą szanowny tatuś ocknął się po latach, po tym jak dziewczyna uciekła z domu i zamieszkała chwilowo u nas. To, że bywał w domu tylko na wakacje i święta (bo pracował za granicą) go nie usprawiedliwia.
Dziewczyna chodzi regularnie do psychologa, mam nadzieję, że zdoła uporać się jakoś z tą traumą.

Jak bardzo trzeba mieć zrąbaną psychikę, żeby tak traktować swoje dziecko?




    • marzeka1 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 13:32
      Mocno zrąbaną.
    • figrut Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 13:32
      > Jak bardzo trzeba mieć zrąbaną psychikę, żeby tak traktować swoje dziecko?
      Sporo jest takich matek. Matka dziewczyny która u mnie mieszka też ma podobnie.
      • liliankaa77 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 13:40
        A ja myślałam, że to odosobniony przypadek. O naiwności...
        • rosapulchra-0 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 16:02
          liliankaa77 napisała:

          > A ja myślałam, że to odosobniony przypadek. O naiwności...

          Czasami można się zdziwić, prawda? Moja babcia taka była, z trójki dzieci uznawała tylko jednego syna, akcja posiłków też oklepana. Podobnie zachowuje się moja tfuteściowa, z dwóch tylko jednego syna posiada, drugiego potrafiła okraść i jeszcze mieć pretensje, że miał za mało.
        • anorektycznazdzira Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 11:19
          Wbrew pozorom to całkiem częste. Może tylko rzadko przyjmuje aż tak drastyczną formę. Za to "nałóż bratu na talerz", "posprzątaj u siebie a ja posprzątam u brata", etc są bardzo częste. To od córek wymaga się posługiwania ojcu jak akurat matka zajęta, to synów się widzi w przyszłości na stanowiskach i w mercach a córki przepytuje o przychówek.
      • pamela788 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 16:08
        Ja bardzo czesto,spotykam sie z takim jakims dziwnym zjawiskiem jakim jest faworyzowania synow przez matki,jakos tak dziwnie jest,ale opisany przypadek to juz jakas skrajnosc i matka musi miec jakis problem z akceptacja corki,ma zryta psyche nie ma co.
    • kalarepka83 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 13:33
      Bardzo. Ale ja myślę, ze ta matka zazdrosci córce, że w przyszłosci ma szansę stać się niezależną kobietą. Podejrzewam, że ta, o której piszesz jest tylko dla męża i dzieci i innego życia nie zna. Dletego, z zazdrosci chciała zgotować córce ten sam los. Żeby razem krzyż pokrzywdzonej przez życie kobiety niosły....
      • majenkir Re: 09.04.11, 13:37
        kalarepka83 napisała:
        > Żeby razem krzyż pokrzywdzonej przez życie kobiety niosły....


        Nosz k...a, jaki znowu krzyz? To chyba nie Pakistan jest??
        • heca7 Re: 09.04.11, 14:06
          majenkir napisała:

          > kalarepka83 napisała:
          > > Żeby razem krzyż pokrzywdzonej przez życie kobiety niosły....

          >
          > Nosz k...a, jaki znowu krzyz? To chyba nie Pakistan jest??

          W Pakistanie to raczej nie krzyżbig_grin
          >
      • lusitania2 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 15:52
        kalarepka83 napisała:

        >Dletego, z zazdrosci chciała zgotować có
        > rce ten sam los. Żeby razem krzyż pokrzywdzonej przez życie kobiety niosły....


        zaraz tam z zazdrości. To jest ta osławiona "solidarność jajników". W praktyce.


        SERWIS EDZIECKO.PL POLECA:
    • el_jot Nie wierzę:( 09.04.11, 13:36
      Ciarki mnie przeszły jak to czytałam. Wymyśliłaś to, prawda?
      • liliankaa77 Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 13:38
        Bardzo bym chciała, żeby to się nigdy nie wydarzyło. Niestety...
        • verdana Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 13:44
          Matka? A dwóch braci widzacych jak traktuje się siostrę i korzystających z tego, to niby nie jest zrąbanych? A ojciec? Matkę mozna jeszcze podejrzewać o chorobę psychiczna, ale pozostała część rodziny wcale nie jest lepsza - korzysta z tego, ze siostra jest traktowana jako popychadło. Może nawet jest gorsza, bo przecież wystarczyłaby wspolna akcja i matkę mozna by powstrzymać.
          • erillzw Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 13:52
            Czytając takie historie zawsze się zastanawiam jak to sie ma do powszechnie powtarzanego, jedynego slusznego mitu o tym, ze kazda kobieta musi byc matka i sam fakt bycia kobieta sprawi magiczne, ze bedzie dobra matka. Takie jednostki sie powinno moim zdaniem kastrowac bo robia wiecej szkody niz pozytku. Raz ze zniszczyla corke, dwa, ze przekazala wzorzec ponieiwerania kobiety w domu swoim synom.

            Po prostu masakra..
          • lolinka2 Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 13:53
            to jest jakieś wspólnorodzinne porąbanie biorące się z takiego a nie innego obrazu kobiety w oczach tych ludzi... i odmiennego od kobiety obrazu mężczyzny...

            masakra.

            najśmieszniejsze jest to, że patriarchat z założenia miał służyć ochronie kobiet.... i d**a z niego, a nie ochrona jak się dobrze rozejrzeć dokoła... założenia zostały zinterpretowane tak, żeby byli równi i równiejsi etc. Ja się z natury przeciwko tak pojętemu patriarchatowi buntuję, acz mój małżonek mi regularnie wykazuje, że założenia były OK, tylko jak zwykle czynnik ludzki dał ciała...
            • nangaparbat3 Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 14:25
              Faktem jest, że o modelu struktury stada/rodziny decydują samice (u małp, to stosunkowo świeże doniesienia etologów). Więc może i prawda, że patriarchat był kiedyś optymalnym rozwiązaniem z punktu widzenia kobiety. Szczęście, że czasy się zmieniają - pod tym względem.
            • tully.makker Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 17:29
              najśmieszniejsze jest to, że patriarchat z założenia miał służyć ochronie kobie
              > t....

              A skad ci taka bzdura przyszla do glowy? celem patriarchatu od zawsze byla wylacznie ochrona interesow mezczyzny, jego interesow i jego wlasnosci, takiej jak inwentarz domowy, czy zona(y) i corki.
              • joanna35 Re: Nie wierzę:( 10.04.11, 09:32
                celem patriarchatu od zawsze byla wyla
                > cznie ochrona interesow mezczyzny, jego interesow i jego wlasnosci, takiej jak
                > inwentarz domowy, czy zona(y) i corki.
                I tu jest zawarta odpowiedź dlaczego zdecydowana większość mężczyzn(mężów, braci) nie reaguje w podobnych sytuacjach.
            • a.nancy Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 17:46
              > najśmieszniejsze jest to, że patriarchat z założenia miał służyć ochronie kobie
              > t.... i d**a z niego, a nie ochrona jak się dobrze rozejrzeć dokoła... założeni
              > a zostały zinterpretowane tak, żeby byli równi i równiejsi etc. Ja się z natury
              > przeciwko tak pojętemu patriarchatowi buntuję, acz mój małżonek mi regularnie
              > wykazuje, że założenia były OK, tylko jak zwykle czynnik ludzki dał ciała...

              e tam ochronie
              jakie znowu zalozenia? patriarchat nie zostal wymyslony, nie jest koncepcja filozoficzna zeby miec jakies zalozenia. patriarchat to czysta PRAKTYKA - praktyka gloryfikacji meskosci kosztem kobiet.
              • lolinka2 Re: Nie wierzę:( 10.04.11, 12:48
                No właśnie nie. Gdyby się wczytać w założenia biblijne (nie tradycję judaistyczną), to tam sporo o godności kobiety, jej delikatności, ochronie praw etc. było. Czynnik ludzki dał ciała, bo ponaciągali założenia do swojej praktyki... i wyszła ochrona interesów facetów (hmm... jak to wieloznacznie brzmi tongue_out).
          • echtom Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 14:02
            Panowie na tym korzystają, więc czemu mieliby się sprzeciwiać?
          • sanciasancia Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 15:44
            > Matka? A dwóch braci widzacych jak traktuje się siostrę i korzystających z tego
            > , to niby nie jest zrąbanych?
            Bracia wiedzą, że to im się należy. Zapewne nie wyobrażają sobie nawet, że mogłoby być inaczej.
            • verdana Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 16:15
              Biedne misie. Nie wiedzą, ze siostra musi jeść.
              • sanciasancia Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 16:46
                Nie musi. Przecież jest weganką wink
            • czarnaalineczka Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 16:35
              to ma byc usprawiedliwienie ?
              a co z ojcem ??
              • sanciasancia Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 16:44
                > to ma byc usprawiedliwienie ?
                Nie. Stwierdzenie faktu. Jeżeli nie bywali w innych domach, może im się nawet wydawać, że jest to absolutnie normalne (brat mojej matki, mimo że nawet bywał w innych domach, cały czas uważa, że mu się należy).
                > a co z ojcem ??
                Jest beznadziejnym ojcem?
      • kota_marcowa Re: Nie wierzę:( 09.04.11, 13:56
        > Ciarki mnie przeszły jak to czytałam. Wymyśliłaś to, prawda?

        Ten przypadek jest ekstremalny, ale ile było juz postów na forum, że matka traktuje córkę jak popychadło, a jej brata jak księcia.
      • imasumak A ja wierzę 09.04.11, 14:06
        Moi rodzice mieli znajomych, którzy w podobny sposób traktowali swojego starszego syna, natomiast z młodszej córki zrobili księżniczkę.
        Chłopak bardzo zdolny, pracowity, dużo w domu pomagał, opiekował się młodszą siostrą niczym ojciec, a za spóźnienie do domu o 15 minut nie mógł sobie przygotować posiłku, bo o tym, żeby mógł się załapać na coś co rodzice zrobili, mowy nie było.
        Pamiętam to doskonale, bo przychodził wtedy do nas coś zjeść. Moi rodzice wiele razy z nimi o tym rozmawiali, tłumaczyli, że to znęcanie się nad chłopakiem, zawsze kończyło się obrazą z ich strony, a głównie ze strony matki tego chłopka.
        Całe szczęście chłopak bardzo szybko się usamodzielnił. Gdy urodziły mu się bliźniaczki, przychodziła do nich tylko jego siostra i ojciec.
      • dentek_85 Re: Nie wierzę:( 10.04.11, 21:50
        mam nadzieję, ze to zmyślone...
    • kawka74 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 14:00
      Cała rodzina jest chora, nie tylko matka, ale i ci, którzy na to pozwolili.
      Biedna ta dziewczyna.
    • imasumak Ciekawe, do kogo zwróci się 09.04.11, 14:15
      owa mamusia, gdy zachoruje lub zniedołężnieje. Bo przecież chyba nie do rozpieszczonych synalków.
      • halapta Re: Ciekawe, do kogo zwróci się 09.04.11, 15:08
        Założę się, ze ta córka się nią zajmie, sumie i poczucie winy, które matka jej wpajała zadziała.
      • anorektycznazdzira Re: Ciekawe, do kogo zwróci się 10.04.11, 21:57
        myślę, że ona nawet nie rozważa kwestii, że miałaby się do kogokolwiek o cokolwiek "zwrócić", ona zapewne WIE, że córka się nią zamie, bo ma się zająć, a jest to jej zas*ny obowiązek...
    • czarnaalineczka Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 14:25
      cała rodzina porąbana
      ojciec i bracia nie reaguja wcale ???
    • nangaparbat3 wierzę 09.04.11, 14:35
      W miarę podobnie było u mojej teściowej, nie aż tak drastycznie, ale jednak.
      Nigdy nie zaponę publicznego upokorzenia jakie mamusia zaserwowała jej w święta wielkanocne, które to teściowa przygotowywała najpierw pucujac cały dom, a potem tkwiąc w kuchni do rana. Ale ważny był tylko jej brat.
      Teściowa odbiła to sobie na swoim synu, a moim byłym mężu - no i próbowała zrobić kopciuszka ze mnie, ale wolałam rozwód.
    • edelstein Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 16:56
      Typowe zachowanie jak z ksiazki o wychowaniu do zycia w rodzinie
      Panu ojcu i panom braciom tez nie przeszkadza, wiec o czym my tu piszemyuncertain
    • zuzi.1 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 17:11
      Zawsze mnie zastanawiała rola ojca w takich toksycznych rodzinach, dlaczego ojciec siedzi tak cicho jak mysz pod miotłą i jest cichym pomocnikiem swojej chorej żonki, dlaczego nie reaguje, gdy jego dziecku (dzieciom) dzieje się krzywda psychiczna, dlaczego nie reaguje, tylko pozwala swojej żonce rozwalac własnemu dziecku (dzieciom) psychikę. Może by się jakiś psycholog wypowiedział, czy tylko dlatego, że jest zwykłym pantoflarzem, czy są też inne przyczyny takiego zachowania ojców w toksycznych rodzinach ?
    • zabulin Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 09.04.11, 17:27
      Dziewczynie współczuję.

      Mama najwyraźniej preferuje płeć męską. Sa dziwne ludzie na tym świecie ;-(

      Dlatego zawsze jak czytam na forum ciążowym, ze jedna z druga rozczarowana płcią, bo ona tak bardzo chciała córkę/ a jest syn lub odwrotnie.
      Jakoś mi się wtedy wydaje, ze taka własnie mamuśka się z niej moze zrobić jak sie dochrapie tej upragnionej płci.
    • hellulah Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 01:58
      Mogę się wyłamać ze zgodnego chóru? taka lekka prowokacja, na zasadzie adwokata diabła?

      Ale najpierw tak - przede wszystkim niehalo jest z całą rodziną (bracia, ojciec), nie tylko z matką.

      Lecz, no właśnie - a co my wiemy? post autorki nie precyzuje sytuacji. Córka weganka, co pewnie matka uważa za dziwactwo; matka gotuje "ścierwo", nie ma życzenia prowadzić osobnej, prawidłowej wegańskiej kuchni. Skoro gotuje "ścierwo", to naturalnym jest chyba, że pomija córkę przy nakładaniu potraw? Miałaby jej na talerz wrzucić schabowego i kapustę zasmażana z boczkiem? czy może twarożek ze szczypiorkiem i jajeczko na twardo?

      (Znam rozmaite kombinacje wege dziecko/ścierwojady-rodzice. Bywa i tak, że rodzice mówią "ok, twoje małpy, twój cyrk, gotuj sobie sam/sama, my się w to nie bawimy". Chyba lepsze od rodziców oszukujących dziecko, wpychających dla jego dobra mięsko do pseudowege potraw. Można owszem, prowadzić dwie kuchnie, uczciwie i z oddaniem gotować wege - wegetariańsko lub po wegańsku - dla dziecka wege, samemu nie będąc wege... ale gdzie to słynne prawo do samostanowienia rodziców, gdzie te argumenty o braku konieczności poświęcania się dla dzieci czy wnuków, to słynne tu na forum "swoje rodzice już odrobili, teraz chcą odpocząc, a nie xxx"?)

      Co do pomocy w kuchni - w pewnym sensie patrz wyżej. Obiad dla czterech osób wymaga jakiegoś nakładu pracy. Matka może nie pojmować, czym dla weganki jest ścierwo, może widzieć to w kategorii modnej diety odchudzającej, a nie życiowej filozofii. Skoro matka stoi przy garach, czemu córka nie miałaby pomóc (autorka nie pisze zresztą, jak?). Ok, synowie i papa też by mogli smile

      Co do finansów, nie wiemy, jaki jest teraz podział - a może faktycznie synowie dostają obecnie niewspółmiernie mało?

      Z resztą nie polemizuję, chamstwo to chamstwo i tyle. Mimo wszystko relacja tylko od jednej strony. Z tym ubliżaniem, wyśmiewaniem - aaa, a czy przypadkiem córka weganka nie wyśmiewa lub ośmiesza stylu życia matki? Dawanie za przykład kogoś tam - a wiemy, czego to konkretnie miałby być przykład? Jeśli mowa o założeniu rodziny, w sensie ciąże, opieka nad małymi dziećmi, to owszem, lekarce będzie ciężej niż pani niestudiującej - czy to nie jest prawda?
      • nangaparbat3 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 09:25
        Z tym jedzeniem to nie masz racji. Niech cała rodzina je schabowego - chyba mają do tego jakąś jarzynę. I tę mozna córce na talerz nałożyć, nie poswięcając się chyba zbytnio. A do tego wyjąć z lodówki twarożek (od tego naprawdę się nie umiera).
        Mamy w rodzinie wegetariankę - nikt nie szaleje z poswięcaniem się, ale kiedy ma nas czy moja mamę odwiedzić, przewiduje się wariant dla niej - i owszem, tak aby sie przy tym szczególnie nie napracować, ale i tak, aby ona miała co jeść, by to było smaczne i urozmaicone. I podobnie funkcjonuje jej mama - skądinąd pani o bardzo wysokiej pozycji zawodowej i na pewno nie męczennica.
        Problemem w opisywanej rodzinie nie jest jedzenie - ono się stało tylko polem walki. I podejrzewam, że nawet gdyby matka podała córce ten twarożek z jarzyną, to z taką miną, że dziewczyna odebrałaby i to jako policzek. Bo to by był policzek.
        • hellulah Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 11:05
          Prowokowałam przecież.

          Zauważ, że jeśli nocna porą dobrze odczytałam, ta córka to nie wegetarianka, tylko weganka. Some difference.

          Sprawdziłam, wklejam:

          > (córka jest weganką)

          Weganie, z tego co wiem, mają o wiele, wiele bardziej rygorystyczne wymagania niż wegetarianie, że o semi-wegetarianach nie wspomnę.

          > Niech cała rodzina je schabowego - chyba maj
          > ą do tego jakąś jarzynę.

          Hmm, jarzyna może być z okrasą (bułka tarta plus masło). Sałata może być ze śmietaną lub majonezem. Weganin tego nie tknie.

          > A do tego wyjąć z lodówki twarożek (od tego naprawdę się nie u
          > miera).

          Weganie uważają, że od tego - tak, "się naprawdę umiera". Sorry za przerysowanie, ale naprawdę znasz wegan, którzy zjedzą twarożek?

          Ja wcale nie bronię matki z tego wątku, tak sobie wsadzam kij w mrowisko. I zauważam, że w poście autorki było za mało danych - te obszary niedookreślenia to już wypełniamy sami.

          > Mamy w rodzinie wegetariankę - nikt nie szaleje z poswięcaniem się, ale kiedy m
          > a nas czy moja mamę odwiedzić, przewiduje się wariant dla niej - i owszem, tak
          > aby sie przy tym szczególnie nie napracować, ale i tak, aby ona miała co jeść,
          > by to było smaczne i urozmaicone.

          Ok. Sama byłam semi-wegetarianką przez wiele lat, mój mąż był wegetarianinem już długo wcześniej i w pewnym sensie wpłynął na mój wybór. Prowadziłam wegetariańską (ale nie wegańską, a to diametralna różnica) kuchnię przez ponad dekadę i jako ta głupia troskliwa żona, brałam na klatę wszelkie spięcia z ludźmi, którzy chcieli skarmiać mojego męża mięskiem.

          Postawy tu są różne i nie wymagajmy od prostych ludzi, aby tak jak Twoja krewna/powinowata umieli się dopasować. Przeciętny typowo bezrefleksyjny osobnik, kto uwielbia mięso, nabiał i jaja, szczyci się kuchnią prowadzoną na mięsie, dla kogo mięso i inne odzwierzęce produkty to super smakołyki nie zrozumie obrzydzenia weganina. A sami wegetarianie czy weganie potrafią dać otoczeniu do wiwatu i spirala się nakręca.

          Tak, z mojej obserwacji wiem doskonale, że chcieć to móc, i że im ktoś troskliwszy i bardzie empatyczny, tych chętniej karmił nas bezmięsnymi daniami. Osoby, które uważały naszą dietę za fanaberię i szczeniacki foch, lubowały się natomiast w podtykaniu nam mięsa smile do upadłego.

          > Problemem w opisywanej rodzinie nie jest jedzenie - ono się stało tylko polem w
          > alki. I podejrzewam, że nawet gdyby matka podała córce ten twarożek z jarzyną,
          > to z taką miną, że dziewczyna odebrałaby i to jako policzek. Bo to by był polic
          > zek.

          No racja. Przecież wiem, o co biega. Tak sobie tylko chciałam sprowokować flejma i dać przy okazji maciupki powód do refleksji.


          • nangaparbat3 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 12:13
            OK, rozumiem, teraz mi się zgadza (z Twoim obrazem z innych postów).
            Myślę, że ta opowieść wyświetliła wielu osobom sceny widziane w realu - upokarzanie młodych kobiet (czy młodszych) przez starsze, wydaje mi się, że jest jakaś norma kulturowa, która za tym stoi. I w najodleglejszej przeszłości - hierarchia samic w stadzie.
            Sama zaznałam kiedyś czegoś podobnego, dwukrotnie, w wykonaniu mojej świekry - raz po prostu nie było dla nie miejsca przy stole, wtedy jeszcze była żoną jej syna, drugi raz, już lata po rozwodzie, przyjechałam po dziecko i teść naprawdę serdecznie zaprosił mnie do stołu - świętowano własnie jego imieniny. Akurat świekra zaczęła nakładać ciasto - demonstracyjnie mnie przy tym pomijając, kiedy wreszcie podała talerzyk szwagrowi exa, szwagier przekazał mi go (wdzięczna u będę już zawsze wink )
            Chcę powiedzieć, że nie wydaje mi się szczególnie wazna autentyczność opowiedzianej historii - ważne jest, że tak wiele osób tę historię zna z własnego zycia lub osób, które zna.
            Co do wegan - tez i sie wydawało, że twarozku nie jedzą - ale to tez szczegół i symbol.
            I taki wiersz mi się przypomina, Wojaczka:
            Mów - a ja z Twoich słów kolczyki zrobię
            Śnij - z Twoich snów sukienkę ślubną skroję
            Myśl - z Twoich myśli los wykroję sobie
            Żyj - uprzytomnię śmierć

            I bij - od razów rozum we mnie wejdzie
            Idź - będą czekać kiedy znów przyjść zechcesz
            Jedz gdy podaję bo na łeb wyleję
            O przebaczenie proś

            Niby niezupełnie o ty, o czy tu rozmawiamy, a może jednak - sadomasochistyczna więź, w której karienie pełni niebagatelną rolę. Brrrrrrrrrrrr....
            • nangaparbat3 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 12:15
              Wydaje mi się, że w wierszu powinno być "los WYROJĘ sobie" - skopiowałam nieuwaznie.
            • hellulah Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 15:03
              > hierarchia samic w stadzie.

              Otóż, otóż. Ja to miałam w wersji "nie potrafisz gotować!!!" - w sumie też dookoła pożywienia. Pewna pani z mojego rozszerzającego się właśnie kręgu rodzinnego bardzo starała się wykazać, że "przecież nie potrafisz gotować!!! to widać!!!".

              O wege przejściach i podchodach mogłabym elaboraty pisać, ale że na forum robiłam to już dekadę temu, daruję sobie tym razem. Powiem jedynie, że bardzo, bardzo doceniam moją nieżyjącą już mamę za wielką dbałość o spontaniczne i uczciwe przygotowywanie pysznych posiłków dla mojego męża - chociaż sama była wielbicielką potraw z mięsa i nie akceptowała wegetariańskiej linii programowej. No, moja biedna kochana mama zawsze pysznym jedzonkiem okazywała swoje uczucia...

              Z tortem natomiast miałam sytuację odwrotną, khem, khem. Nakładałam tort. Także pewnej pani, co do której żywiłam złe uczucia, no i paszcza na sznurkach (w sensie napięcie mięśni twarzy maksymalne, i staramy się zatrzeć mikroekspresje, och jak fajnie pomyśleć o czymś miłym), ą ę, naprawdę nie mogłam się wymiksować z tej sytuacji (bez wielkich strat). Pani zapytana, jaką porcję, powiada: jakąś niedużą. Skądinąd wiem, że pani na diecie. Ok. Dałam mały kawałek. Pani - słusznie odczytując moją niechęć do swej osoby - dołożyła potem osobie trzeciej gratis zarzut, że nawet tortu dałam najgorszy kawałek. Może i tak wyszło, chociaż nie zamierzałam.

              Twój przypadek z matką exa straszny. Cóż.
      • sanciasancia Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 10:04
        > Lecz, no właśnie - a co my wiemy? post autorki nie precyzuje sytuacji. C
        > órka weganka, co pewnie matka uważa za dziwactwo; matka gotuje "ścierwo", nie m
        > a życzenia prowadzić osobnej, prawidłowej wegańskiej kuchni.
        Chyba raczej "będę córkę szykanować, aż się przestanie z tym jedzeniem korzonków wygłupiać". Tak to niestety wygląda, jak się przechodzi na wegeterianizm.
        > Co do finansów, nie wiemy, jaki jest teraz podział - a może faktycznie synowie
        > dostają obecnie niewspółmiernie mało?
        No to może powiedzmy od razu, że autorka postu na pewno kłamała.
        > rka weganka nie wyśmiewa lub ośmiesza stylu życia matki? Dawanie za przykład ko
        > goś tam - a wiemy, czego to konkretnie miałby być przykład? Jeśli mowa o założe
        > niu rodziny, w sensie ciąże, opieka nad małymi dziećmi, to owszem, lekarce będz
        > ie ciężej niż pani niestudiującej - czy to nie jest prawda?
        Nie żartuj. To człowiek nie ma prawa wybrać sobie pewnego stylu życia, żeby nie słyszeć do niego przytyków cały czas? Zresztą takie zachowanie jest niezwykle toksyczne (i tak, wysłuchiwałam jakiś pierdów, że córka Pierdziszewskich to jest taka wspaniała i też tak bym mogła, będąc obiektywnie bardzo spokojną i niegenerującą problemów nastolatką. Tyle, ile mi ubyło z pozytywnej samooceny, to moje).
      • czarnaalineczka Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 10:10
        > Co do pomocy w kuchni - w pewnym sensie patrz wyżej. Obiad dla czterech osób wy
        > maga jakiegoś nakładu pracy. Matka może nie pojmować, czym dla weganki jest ści
        > erwo, może widzieć to w kategorii modnej diety odchudzającej, a nie życiowej fi
        > lozofii. Skoro matka stoi przy garach, czemu córka nie miałaby pomóc (autorka n
        > ie pisze zresztą, jak?)

        jaja sobie robisz???
        jak to dlaczego mialaby nie pomagac???
        dlatego ze to nie dla nije obiad i dlatego ze sie go brzydzi
        to chyba jasne !!

        jesli juz matka chciala pomocy to mogla poprosic braci albo ojca skoro to oni beda to jesc.
        • thegimel Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 20:42
          Lub też mogła poprosić na przykład o obranie ziemniaków, czy czegoś w tym guście.
      • iothe Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 10:15
        Sytuacja absolutnie nie jest prawidłowa, ale matce - być może wychowanej w podobnym układzie - może wydawać się, że robi córce przysługę "przygotowując ją do życia". Wszak - według wielu - kobieta musi umieć to wszystko, prace domowe, gotowanie, sprzątanie są jej obowiazkiem, a największym zaszczytem jest, kiedy kobietę ktoś pochwali za doskonałe prowadzenie domu, a nie fanaberie zawodwe. Ojciec i bracia również w tej sytuacji mogą nie widzieć nic złego w takim traktowaniu córki. Dodatkowo mogły dojść animozje o jedzenie - teraz matka "karze" córkę za "robienie jej na złość".
      • imasumak Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 11:40
        Wybacz, ale normalna matka, gdy jej dziecko przyjeżdża do domu sporadycznie, nie zagania go do obsługi i gotuje w tym czasie to, co owo dziecko lubi, choćby to miały być kiełki ze szczawiem.
        A tutaj mamy sytuację, w której dziewczyna studiuje poza miejscem zamieszkania, nie dostaje podczas rzadkich wizyt w domu jedzenia i jeszcze jest zaganiana do obsługi dwóch dorosłych braci.
        Moja starsza córka przyjeżdża w każdy weekend, a ja już w połowie tygodnia układam jadłospis z jej ulubionych potraw i jak wreszcie zawita w domu (uwielbiam piątkowe wieczory), to znajduje w kuchni to, na co ma ochotę. I nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby podczas jej pobytu, zwalać na nią jakieś obowiązki.
    • edycia274 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 02:17
      Znam takie matki, nawet osobiście aż za bardzo osobiście.......Takie matki powinno się leczyć ot tyle w tym temacie.
    • franczii Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 07:08
      Znam starsza kobiete, ktora tez tak matka traktowala. Niestety ma zmanowane zycie i nawracajace depresje. Nie udalo jej sie ulozyc wlasnego zycia a zawsze marzyla o rodzinie z dziecmi, bo nigdy nie uwolnila sie od jarzma domowego popychadla. To ciotka mojego meza. Cale zycie poswiecila obslugiwaniu swoich 4 braci i uwaga rodzin tych braci kiedy ci pozakladali rodziny. Ona nie miala nawet wsparcia ojca. Matka zepchnela ja do roli popychadla a najdziwniejsze jest to, ze kiedy ci bracia sie pozenili to swoje synowe traktowala bardzo dobrze, nawet na wakacje z nimi jezdzila a wtedy ta ciotka zostawala w domu, pracowala zawodowo a po pracy obslugiwala, opierala i gotoala dla braci. Swojego zycia nie miala, nie zalozyla swojej rodziny bo zaden narzeczony nie zyskal aprobaty matki. Podobno dalsza rodzina, siostry matki, kuzynki (faceci sie nie wtracali) widziala co sie dzieje i probowala na te matke tyranke wplynac ale bezskutecznie. Jedyne co to im sie udawalo te ciotke czasem odciazyc, dac jej troche uczucia i uzupelnic braki materialne (np. w tamtych czasach dziewczyna musiala miec wiano czy cos w tym stylu a tego od wlasnych rodzicow nie dostala) ale to nie wystarczylo, zeby postawic sie matce.
      Dopiero kiedy obslugiwala umierajaca na raka matke doczekala sie matczynej milosci, chcociaz ja bym tego tak nie nazwala (dla mnie kiedy tego sluchalam to byl kolejny przyklad wykorzystania) ale dla niej w porownaniu z tym co bylo wczesniej to byl szczyt szczescia.
    • franczii Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 07:20
      aha, w tym opisanym przeze mnie przypadku nie bylo mowy, ze matka zazdrosci corce . Matka prowadzila dobrze prosperujacy zaklad krawiecki i to ona rzadzila w domu, ojciec slaby, jedyne co go interesowalo to odwalic robote w zakladzie (tez krawiec), zjesc i do baru lub obstawic na koniach.
    • deodyma Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 08:00
      a moze mamusia po prostu zazdrosci corce?
      • nangaparbat3 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 09:27
        A mnie się zdaje, że to działa jak fala w wojsku.
    • ciociacesia skoro wytrwała i nawet na studia medyczne poszła 10.04.11, 10:36
      to wierze ze w koncu soe z pomoca terapeuty pouklada.
    • sheila2 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 11:13
      Zanam taki przypadek tylko że było 5-cioro rodzeństwa 2 dziewczyny i 3 chłopaków i wszyscy byli cacy ,oprócz jednej córki ,która nie była akceptowana, za to była bita, poniżana, wyrzucana z domu itp.
      • nangaparbat3 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 12:22
        To nie jest rzadkie - w rodzinie jedno dziecko zostaje przeznaczone na ofiarę.
        Teraz sobie przypomniała, jak kolega i jego syn (wtedy 19) zaczeli wspólnie wrzeszczeć na córke i siostrę (wtedy 16). Poszło o drobiazg, pomyliła się rpzy grze w karty, a oni obaj krzyczeli na nią jakby popełniła najwiekszy grzech, wymyślali jej od bezmyslnych idiotek etc. Przypominało to jakiś gwałtowny kataklizm, pamietam, że oniemiałam. Teraz jestem o 10 lat starsza i sądzę, że umiałabym sie odezwać i przerwać to szaleństwo, wtedy nie umiałam, byłam też kompletnie nieprzygotowana na taką ewentualność, bo to na co dzień ciepli, delikatni ludzie - w najśmielszych snach nie wymyśliłaby czegoś podobnego. Spytałam potem o to przyjaciółkę, matkę i żonę, która też była przy ty i też oniemiała - powiedziała: nie rozumiem tego, wiele razy rozmawiałam z meżem, że tak nie wolno, ale to nie pomaga.
        Ona wybrała opcję wzmacniania córki za plecami męża i syna - nie rozumiem tego i nie chcę oceniać.
    • anorektycznazdzira Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 11:16
      Nie usprawiedliwiam, ale obstawiam, że mamunia tez tak była traktowana i jest po prostu spadkobiercą wieeelu pokoleń kobiet w tej rodzinie, z tak wypranymi mózgami, że one same wierzą, iż ich powołaniem jest podcieranie tyłków męskim elementom rodziny. I same na wycieraczki wychowują kolejne kobiety. Wyłamanie się jakiejś przedstawicielki płci służebnej doprowadza do szału same służebnice. Zaiste najwyższy stopień udupienia.
      Mam nadzieję, że dziewczyna się wyrwie.
      • jowita771 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 02:25
        Ostatnio właśnie o tym udupieniu myślałam, bo byłam z wizytą u ciotki, która całe życie pracowała zawodowo i jeszcze obsługiwała swojego męża. Ten mąż trochę pracował, trochę nie, jak nie pracował, to ciotka ze swojej pensji opłacała mu ZUS. Do tego on lubi wypić, a w domu czy na podwórku coś tam zrobi, ale nie za wiele. Ona zapieprza, jak mały samochodzik. Ostatnio ugotowała, jak zwykle, nałożyła mu i zaniosła, bo zmęczony po kilku piwach oglądał tv. Jak zjadł, to poszła po jego talerz. I potem zaczęła na niego psioczyć. Byłam zaskoczona, bo obsługuje go od lat, a skargę słyszałam pierwszy raz. Powiedziałam jej, żeby nie zanosiła mu jedzenia, jak będzie głodny, to sobie weźmie, że ja bym tak zrobiła. I zaraz zobaczyłam spojrzenie ciotki pełne takiej dezaprobaty, że pomyślałam tylko "jak chcesz być służącą, to sobie bądź, głupia babo, ale od całej reszty tego nie wymagaj".
        • anorektycznazdzira Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 20:25
          Rodzina mojej teściowej z rozrzewnieniem i atencją opowiada o ojcu/dziadku (teściowej ojciec), który to "herbaty sobie nie umiał zrobić".
          Zgrzytam donośnie zębami jak to słyszę, bo to oczywiście nie jest niestety przenośnia, należy to brać dosłownie.
    • ascii2 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 13:25
      Chm... moja matka też mnie dziwnie traktowała, słodycze od najmłodszych lat kupowała tylko dla młodszych braci, kiedyś jako dziecko odważyłam się i zapytałam powiedziała, że jestem duża, wg. Niej byłam duża mając 10 lat wiec pytam dlaczego bratu lat prawie 30 nadal kupuje przecież jest duży. Ojej mogłabym tu mnożyć przykłady, obciążanie psychiczne przez lata, ciągle bycie służącą, zakupy, dzieci, i tak wkoło. I przez to wszystko mam zrąbaną psychikę, przez to, że Ona chodziła popołudniami do pracy a ja dziecko 10 letnie zajmowałam się malutkim rodzeństwem, sama, to stanie w oknie i wypatrywanie za Nią, obwinianie za upadki braci bo nie dopilnowałam. Nigdy nic od Niej nie dostałam, chyba że starą żywność ( chce dać stare co już zjeść nie może) lub stary ciuch, nigdy nie zaprosiła mojej rodziny na obiad święta, bo to ja mam ją zaprosić i gościć. Wnuki traktuje tak samo, czyli nijak, dzieci nigdy od Niej nic nie dostają, niezależnie czy to święta, urodziny. Miałam różne problemy ze zdrowiem ale Ona nigdy nie zapytała, a ostanio zarzuciła mi, że nie przyszłam do Niej, wiec odpowidziałam, że Ty się mną nigdy nie interesowałaś, na co Ona odparła: że masz męża niech On sie Tobą interesuje. I widzicie wtedy powinna odwrócić się i powiedzieć: mam swoją rodzinę i nie bedę się Tobą interesować. NO i jak ognia unikam spotakań ze wspólnymi znajomymi: np. wspólny lekarz, sąsiad bo do wszystkich mnie oczernia, obgaduje!
      czasami gubię się w tym, ale później pocieszam się, że prawda zawsze wyjdzie.
      • imasumak Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 18:31

        Powinnaś iść z sobą do psychologa. Matka zrobiła Ci ogromną krzywdę. Masz pełne prawo wygarnąć jej wszystko, o co masz do niej żal. Jeśli nie chcesz wprost, to listownie.
        Masz też prawo, po wyrzuceniu z siebie wszystkiego, całkowicie się od niej odciąć.
        Jak to ona powiedziała? Nie licz na nią, bo masz męża? Ok, to Ty jej powiedz - mamo, masz swoich synów, od dziś licz tylko na nich.
        • ascii2 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 12.04.11, 08:56
          chciałabym, ale jestem chyba za słaba psychicznie, żeby za Nią rozmawiać- potrafi tak świetnie sterować sytuacją, że obróci wszystko przeciw mniesad strasznie dużo mam żalu do Niej, na nieszczęście mieszkanie kupiłam na tym samym osiedlu, ale widujemy się rzadko. W tym roku okazało się, że ma nowotwór złośliwy z przerzutem (piersi) rozmawiałam, z Naszą wspólną lekarką - powiedziała Ona mi, że zna Ją kilka lat i wie że nikt się dla Niej nie liczy tylko Ona sama, ewentualnie najmłodszy brat, że potwornie wykorzystuje średniego, i żebym się nie dała Jej bo mnie zadręczy. Myślę, że łatwiej byłoby mieć wsparcie w rodzinie, a tu najmłodszy brat emigrował i nie utrzymuje kontaktu, chyba miał dość Jej ciągłych narzekań wyciągania pieniędzy, wyrzekania się Go jak nie wysyłał kasy i nie dzwonił. Żal mi średniego, mieszka zNIą, pracuje, nie ma znajomych bo siedzi z mamusią, robi tak jak Ona chce bo inaczej to da mu popalić, kasy nie ma żadej i nic bo mu wyczyści konto do zera, bo jest taki wspaniały, że ma stały dostęp do Jego karty, nie ma nawet prawo jazdy bo Ona twierdzi, że On się nie nadaje a On Jej słucha. Jej celem było, żebym po ukończeniu szkoły wyjechała do Włoszech i Ją utrzymywałam, ale tato się nie zgodził. Podjęłam pracę mimo, że twierdziła, że się nie nadaje, a miałam kierownicze stanowisko, skończyłam studia ( też poszłam niepotrzebnie wg. Niej bo tylko strace kase a i tak nie dam sobie rady) zrobiłam prawo jazdy do którego też się nie nadaje i tak w kółko.
          Powiem ta lekarka mi powiedziała, że może Ona się zmieni przez tą chorobę i co: miała dawniej przyjaciółkę dobrą przyjaciółkę, ale przez swoje kłamstwa zniszczyła, te znajomość, ale to była przyjaciółka więc jak umarł mój tato, Ona nie patrzyła na nic pomagała Jej zapraszała Ją do siebie, kupowała prezenty, ale jak mojej mamie zrobiło się lepiej to odwróciła się od Niej, nie utrzymywały kontaktu bo moja mama robiła wszystko, żeby tego kontaktu nie było. Teraz mama dowiaduje się że jest chora wychodzi z diagnozą od lekarza i na drugi dzień ma załatwionego onkologa dobrego kto Jej załatwił ta przyjaciółka. Byłam zaskoczona, że potrafiła zapomnieć i Jej pomagać.Pewnie myślicie że to doceniła - nie ja to doceniam ! W ubiegłym tygodniu ta przyjaciółka odnalazła mojego męża w pracy, bo się potwornie martwiła o moją mamę, wiedziała, że w poniedziałek miała chemię i wydzwaniała do Niej 3 dni, żeby się dowiedzieć jak się czuje, martwiła się jak dojechała do domu, i chciała Jej powiedzieć, że ma jakiegoś znajomego dla Niej który zrobi Jej masaże, a mojej mamie zwyczajnie nie chciało się odebrać tel. od Niej, bo nie chciało Jej się z NIą rozmawiać. I nie chodzi tu bynajmniej o złe samopoczucie bo byłam u Niej i czuła się w miarę ok. miała fochy swoje i nie chciało Jej się rozmawiać. Więc warto pomagać.... kończe by chyba czasu i 'kartki' by brakło....
      • mia_siochi Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 19:44
        I nadal masz z nią problem, zauważ, jak o niej piszesz "Ona", "Nią"...
      • hebanpl Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 21:06
        Kobieto zamieszkaj w innym mieście zerwij wszystkie kontakty jak widać twoja matka traktuje Cie jak kogos obcego. Przestań się nią przejmować niech na starość zostanie sama. I mówie to poważnie w takich toksycznych rodzinach to jedyne wyjście.
    • selavi2 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 10.04.11, 18:03
      A jak bardzo chora jest matka, która 2 swoich jedynych synów tak traktuje, jak opisana przez ciebie matka córkę?
      Chłopaków z których jeden studiował prawo, drugi wyrzucony z domu w maturalnej klasie dostał pomoc od szkoły i mieszkanie u rodziny koleżanki z klasy, swietnie zdał maturę i dostał się na polibudę.
      I podburzała(obecnie ś.p. męża) żeby, chłopaków wydziedziczyć, teraz odmawia im prawa do spadku.
      Ją i najmłodszego syna znam od 17 lat i wiem, że dzieci są ok. a zawsze były uważane za przyczynę wszystkich nieszczęść rodziców, nawet były powodem raka u ojca.
    • nowi-jka Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 09:07
      a ja nie na temat troche ale mysle ze ojca jego nieobecnosc usprawiedliwia jednak. Skoro zona mu sprawy nie przedstawiła i córka tez nie a on gosc w dom to jednak chyba ni ejego wina.
    • berenika.5 Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 19:25
      takich drastycznych doświadczeń nie mam, ale w moim domu matka moja była taka genialna, że za synusiami chodziła i sprzątała, nawet zupę im codziennie do talerza wlewała i zanosiła pod buzie - wyznawała zasadę, że pranie, sprzątanie, gotowanie itp to zadania dla kobiet, efekt był i jest taki, że sieroty nic nie potrafią. Jakby tego było mało kiedy niedomagała patrzyła na mnie, że ją zastąpię w usługiwaniu. Na szczęście nie dałam sobie wyprać mózgu.
    • mijaczek Re: Jak bardzo chora musi być matka, która 11.04.11, 19:42
      odpowiadajc krotko i zwiezle na pytanie zadane w pierwszym poscie -
      trzeba miec nieziemsko zryty beret, zeby tak traktowac wlasne dziecko... moge cie jednak zapewnic, ze mamusia zna doskonale powod takiego traktowania swojego dziecka, tylko sie nim nie chwali...
Pełna wersja