Głośne rozmowy

14.04.11, 11:28
Czy tylko mnie to wkurza? Dowolny zakład usługowy (sklep, fryzjer etc.) i głośne, prywatne pogadanki obsługi z koleżankami. Mnie to żenuje. Nie mam ochoty o tym słuchać, poruszane są często - i GŁOŚNO - prywatne sprawy, przy klientach, obcych ludziach. Człowiek jak coś chce, to ma wrażenie, że przeszkadza. Nie jestem sztywniarą, raczej nawiązuję z ekspedientkami sympatyczny kontakt, coś tam sobie żartujemy, jeśli babka jest miła, ale mimowolne słuchanie jej prywatnych zwierzeń (klienci nagle stają się niewidzialni) to jednak przegięcie.
W moim osiedlowym sklepie to normalka, pani mnie kasuje i cały czas nawija z innymi na kasie, a co zje na obiad, a jaka już jest zmęczona (spoglądam z wyrzutami sumienia na mój koszyk), a kto poskłada te koszyki hahaha zaraz Maciek poskłada, nic nie robił cały dzień! Tylko na moje "dzień dobry" nagle traci słuch - magia.

Wczoraj miałam chwilę czasu, wlazłam do małej księgarni w przejściu podziemnym przy warszawskim centralnym. Nie szukałam niczego konkretnego, raczej z zamiarem "jak mi coś fajnego wpadnie w rękę, to biorę". Nie wytrzymałam, wyszłam po 5 minutach. Panienka przy kasie przez cały czas na tyle głośno rozmawiała przez komórkę (w sklepie było kilku klientów, łazili, oglądali książki, jak ja), że trudno było mi się skupić. Dowiedziałam się np. szczegółów jej nowej pracy, och, właśnie wczoraj miała rozmowę i dostała tę robotę, łącznie z wymienieniem nazwy firmy, która ją zatrudniła, nazwy stanowiska i wysokości zarobków (!), wszystko głośno i wyraźnie. Kilka razy aż się obejrzałam z niedowierzaniem.
Zakończyła rozmowę "muszę kończyć, misiaczku, JESTEM W PRACY" po czym podeszła do koleżanki czekającej przy ladzie i zaczęła jej polecać jakąś książkę smile wymiękłam smile

Osobna sprawa to długie, bardzo głośne rozmowy w tramwajach i autobusach, niestety prym wiodą kobiety. O czytaniu zapomnij, przerzucam się wtedy na mp3.
To jakieś takie kompletne nieszanowanie jak to nazwać? przestrzeni dźwiękowej drugiego człowieka, jestem tylko ja i mój donośny głos, moje sprawy, pocałuj mnie gdzieś i SŁUCHAJ, czy chcesz, czy nie.
Ufff, wygadałam się.
    • lelija05 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:38
      Mnie to denerwuje podczas wizyty u dentysty.
      Kiedyś chodziłam do takiej, która była bardzo zżyta ze swoją asystentką i moja obecność z rozdziawioną gębą na fotelu, nie przeszkadzała im w omawianiu rodzinnych - poważnych problemów.
      Głupio się wtedy czułam. Do dyskusji się przyłączyć nie mogłam, wyłączyć słuch również nie.
      No ale problem z głowy, zmieniłam ją na dentystę, który też dużo mówi, ale tylko na temat tego co robi.
    • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:39
      A mnie to w ogóle nie przeszkadza, jestem strasznie ciekawska. Chyba, że się śpieszę, ale ja się rzadko śpieszę.
      Mam przyjaciółka, która opowiada mi całe historie o ludziach, których nie znam (jej rodzina z innego miasta, znajomi) i wcale mi to nie przeszkadza.
      To tak, jak oglądanie albumu ze zdjęciami, kiedy się zna jedną osobę, albo w ogóle nikogo.
      Też lubię.
      Fascynujące historie opowiadają sobie ludzie.
      • wuika Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:45
        Jeśli o mnie chodzi, to bardziej mnie rozbraja nierzadka głupota (ujawnianie naprawdę prywatnych kwestii) ludzi niż fakt, że się narzucają z własnymi przemyśleniami.
        Natomiast do szewskiej pasji doprowadzają mnie osoby prowadzące takie rozmowy w punktach usługowych i wymagające takiej otwartości z drugiej strony. Czekałam pół godziny między zrobienie fryzury a makijażu na ślub i miałam chyba z 10 pytań, a dlaczego cywilny, a kiedy kościelny, no jak to tak, że bez? To po co w ogóle uroczystość, etc... Z wykonania usług byłam zadowolona, ale poziom dyskusji i sposób jej narzucania - wyszłam mocno zażenowana.
      • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:50
        Byłabyś równie zafascynowana nową pracą panienki albo pogadankami o dupie maryni w sklepie? Szczerze wątpię w to, że wszyscy wokół opowiadają fascynujące, rodzinne historie w sam raz na scenariusz filmowy. Smutna prawda jest taka, że ludzie nie mają na ogół zbyt wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Zresztą nie mówię tu o rozmowie z delikwentem, tylko o byciu mimowolnym świadkiem rozmowy, a to różnica.
        • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:56
          No cóż, nie jestem sama na świecie, trzeba się z tym pogodzić.
          Nie przypominam sobie, żeby mnie mimowolnie słyszana rozmowa kiedykolwiek znudziła.
          Lubię, jak moi sąsiedzi się kłócą. "Ty łysa k...o!" - sąsiadka do mężasmile
          Dlaczego ja nie mam takiego temperamentu?
          Albo sprzątaczka opieprza odwórkowego bezdomnego, że jej śmietnik zrobił koło kontenera.
          Jedna pani na rynku zawsze wie, jaki chleb komu sprzedać, a kolejka to tak z 10 osób non stop.
          Ale mnie po prostu brak kontaktu z człowiekiem, pewnie dlatego tyle na forum siedzęsmile
          • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:25
            Cytat> No cóż, nie jestem sama na świecie, trzeba się z tym pogodzić.

            Tak, właśnie dokładnie to mam ochotę takim ludziom uzmysłowić.
            • mor_lena Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:31
              morgen_stern napisała:

              > [quote]> No cóż, nie jestem sama na świecie, trzeba się z tym pogodzić.[/qu
              > ote]
              >
              > Tak, właśnie dokładnie to mam ochotę takim ludziom uzmysłowić.
              >

              Ale ci ludzie chyba to wiedzą, skoro rozmawiają z kimś, a nie sami ze sobą wink
              • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:37
                Nie łap mnie za słówka smile oczywiście chodzi mi o to, że nie istnieją tylko oni i ich ważne sprawy, a głośne ich roztrząsanie może nie tyle kogoś nie interesować, co po prostu przeszkadzać.
          • czarnaalineczka Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:06
            "Ty łysa k...o!" - sąsiadka do mężasmile


            lol big_grin
    • mor_lena Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:44
      Właśnie wczoraj w skarbówce pani mnie obsługująca głośno zwierzała się koleżance, że jest tak zmęczona, że nie widzi na oczy i nie wie co robi. Się teraz boję ;D
      • majowadusza he he 14.04.11, 11:55
        kiedy miałam c.c. to samo mówił mi lekarz gdy mnie zszywał smile
        • mor_lena Re: he he 14.04.11, 12:04
          Podczas mojego pierwszego cc lekarze dyskutowali na temat 3 filaru - czy warto się zapisać i gdzie konkretnie.
          Na drugie cc przyjechałam w trybie pilnym nad ranem i panie na IP stwierdziły, że ojej, pan doktor wykończony, bo ciężka noc była, no ale to dobry doktor, więc pewnie da radę big_grin
    • kropkacom Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:48
      Jestem typem słuchacza/podsłuchiwacza. Zupełnie mi to nie przeszkadza.
    • majowadusza Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:53
      Czyli wkurza Cię poprostu chamstwo smile

      Oprócz opisanych przez Ciebie przykładów, ja widuję inne sytuacje. Pani kupuje coś w sklepie i jednocześnie rozmawia przez telefon. Płaci w kasie, rzuca niedbale banknotem ( rozmawia nieustannie ) nie słysząc zapytania kasjerki o coś, np. o drobne.
      Albo rozmowa przez telefon u fryzjera - nie mówię o szybkim przekazaniu informacji tylko o pitoleniu z psiapsiółką. Nie wiem jak bardzo takie rozmowy są drażniące dla obsługi ale na moje wyczucie nie powinny mieć miejsca.

      Wogóle sa osoby które kochają rozmowy telefoniczne. Dla nich nie ma ograniczeń - czy to sklep, fryzjer, galerie ... muszą, poprostu muszą kłapać dziobem. Jeśli nie mają towarzysza wówczas dzwonią do swojej ofiary.
      Mam koleżankę którą bardzo lubię jednak kiedy widzę, że do mnie dzowni wiem, że to rozmowa na 30 min. ....
      • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:58
        Tak, rozmowa przez telefon podczas gdy ktoś cię obsługuje też mnie wkurza. Dla niektórych powiedzenie do słuchawki "nie mogę teraz rozmawiać, oddzwonię" jest czynnością niewykonalną.
      • ylunia78 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:13
        majowadusza napisała:

        > Czyli wkurza Cię poprostu chamstwo smile
        >
        > Oprócz opisanych przez Ciebie przykładów, ja widuję inne sytuacje. Pani kupuje
        > coś w sklepie i jednocześnie rozmawia przez telefon. Płaci w kasie, rzuca nied
        > bale banknotem ( rozmawia nieustannie ) nie słysząc zapytania kasjerki o coś, n
        > p. o drobne.
        > Albo rozmowa przez telefon u fryzjera - nie mówię o szybkim przekazaniu informa
        > cji tylko o pitoleniu z psiapsiółką. Nie wiem jak bardzo takie rozmowy są draż
        > niące dla obsługi ale na moje wyczucie nie powinny mieć miejsca.

        Kiedys jak pracowałam w sklepie,Pani rozmawiała cały czas przez kom.Obsługa była zza lady.Pani nawijała do tel,a mnie łaskawie pokazywała co chce.Skasowałam ją i mówię,ile ma zapłacić.Ona nadaje.Ja czekam,za nią kolejka się robi,ale oki.Czekam.
        W pewnym momencie zaczęlam obsługiwac następnego klienta,podawać towar.Jak Panienka zobaczyła co robię to z pretensjami do mnie,że"jak to?,że przecież ONA teraz kupuje.No to ja,że ONA to teraz przez kom rozmawia i jako,że jestem wychowanawinknie chciałam jej podsłuchiwać i pomyslałam,że taką dyskusję(gadała o pierdołach)pewnie chciała by w spokoju dokończyć.Rozłączyła się,bez zająknięcia z kożelankawink,zapłaciła i wyszła.Czerwona hehebig_grin
      • pamela788 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 16:47
        majowadusza napisała:

        > Czyli wkurza Cię poprostu chamstwo smile
        >
        > Oprócz opisanych przez Ciebie przykładów, ja widuję inne sytuacje. Pani kupuje
        > coś w sklepie i jednocześnie rozmawia przez telefon. Płaci w kasie, rzuca nied
        > bale banknotem ( rozmawia nieustannie ) nie słysząc zapytania kasjerki o coś, n
        > p. o drobne.
        Jak bys o mnie pisala.
        Mam tak codziennie,jednak ja nie rozmawiam o byle czym,tylko te telefony zwiazane sa z praca.
        Wiem,ze tak nie wypada,ale czasami poprostu trzeba tu i teraz zalatwic sprawe,gdy np. pracownica wlasnie obsluguje klienta i czegos nie wie.
        Nie przeszkadzaja mi czyjes rozmowy w miejscach publicznych bo niby czemu,sama z moja fryzjerka klepie o byle czym i jest ok,nigdy nikt nie zwrocil na to uwagi.
    • jowita771 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:53
      Mnie to w zasadzie nie przeszkadza, chyba, że czekam, aż się mnie obsłuży, a sprzedający załatwia prywatne sprawy. Za to nie wyobrażam sobie, że ja mogłabym tak gadać przy ludziach, no, nie mieści mi się w głowie po prostu.
      • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:58
        No, ja też, ze mną ciężko by było.
    • lilly_about Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 11:59
      Wkurza mnie, jesli w sklepie, czy u fryzjera panie ucinają sobie miłe pogawędki, po czym po wyjściu jednej z nich temat schodzi na jej strój, fryzurę, kochanków, dolegliwości. W moim osiedlowym spożywczaku to norma. Dzięki temu dowiedziałam się kiedyś, że moje zapalenie rwy kulszowej, to nic innego, jak gnijące biodro (ekspedientka stwierdziła, że osobiście jej o tym opowiadałam).
      • mindtriper Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:10
        A co sądzicie o rozmowach przez telefon podczas jazdy pociągiem?
        Dużo podróżuję i czasem po prostu chciałabym odlecieć w swoich myślach podczas jazdy, ale nie, muszę słuchać historii wszelakich wypowiadanych głosem donośnym.
        A już kompletnie mnie rozwala bezczelny opis aktualnego składu przedziału sad
        • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:21
          Dobre z tym opisem pasażerów smile Można by np. kiedy wymieni ciebie, wstać i się ładnie ukłonić, pokazać się z profilu, tyłem... żeby żaden szczegół nie umknął.
          Ja kiedyś wyprosiłam pana z przedziału na korytarz po tym, jak rozpoczął trzecią i równie głośną rozmowę. Grzecznie wybył smile
        • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:28
          mindtriper napisała:

          > A co sądzicie o rozmowach przez telefon podczas jazdy pociągiem?

          Kiedyś jechałam naprzeciwko takiej młodej dziewczyny. Taka smętna siedziała i patrzyła w okno i zadzwonił jej telefon. Cała się rozjaśniła, wypiękniała, "tak, już jadę, już czekasz?".
          Super.
          • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:29
            Broceliande, mam wrażenie, że mówimy o dwóch różnych rzeczach.
            • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:36
              Bo się nie chcę zirytować na to, że ludzie rozmawiaja przez komórki?
              • malila Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:43
                Nie sądzę. Morgen pisze o trajkotaniu przez telefon przez długi czas - człowiek może to odbierać tak jak blok reklamowy, tylko dłuższy. A Ty piszesz o filmowym epizodzie.
                • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:45
                  No tak.
                  Ja mam zawsze książkę w pociągu...
                  Może nie mają nic do czytania, ten telefon to jakaś aktywność zawsze w nudnej podróżybig_grin
                  • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:48
                    To niechaj czyni tę aktywność łaskawie na korytarzu.
                    • lilly_about Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:54
                      A co z pociągami bezprzedziałowymi? Takim jeżdziłam na studia 5 lat i często gęsto nie mogłam się skupić na czytaniu, bo 5 osób dookoła paplało niemiłosiernie.
                      • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:58
                        Zrobić parę kroczków i wyjść z przedziału? Wiem, trudne smile
                        • lilly_about Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:06
                          W bezprzedziałowych napisałam. A w łączeniach między wagonami zawsze ludzie stali, bo to były czasy, kiedy pociągi oblężone były.
                          • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:11
                            Ale ja rozumiem, o jakich przedziałach mówisz. Dla mnie to nie usprawiedliwia gadających godzinami głośno przez telefon. Nie ma warunków, żeby pogadać nie przeszkadzając innym - rozmawiam najkrócej jak się da, załatwiam sprawę i kończę.
    • katia.seitz Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:05
      A ja to lubię, nawet bardzo - na podobnej zasadzie jak broceliande. Lubię wysłuchiwać o problemach wychowawczych fryzjerki lub też wzajemnych sympatiach i antypatiach pomiędzy pracownikami supermarketu. W pewnym dużym salonie kosmetycznym to mi się normalnie udało całą strukturę organizacyjną, układ sił i wzajemnych zależności rozgryźć dzięki temu. Jestem po prostu ciekawska, albo to mój socjologiczny temperament smile

      Oczywiście czym innym jest bardzo głośne gadanie przekraczające dopuszczalne społecznie normy, podobnie jak ekspedient który zaniedbuje klienta z powodu prywatnych pogawędek. Ale ja się z tym często nie spotykam.
    • malila Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:09
      Mam to samo, co Kropkakom i Broceliande. Uwielbiam słuchać.
      Poza tym mam umiejętność wyłączania się, chyba że ktoś mi wrzeszczy do ucha i dociera do progu bólu.
      Przeszkadza mi jedynie ignorowanie mnie przez ekspedientkę oraz głośny hałas.
    • cherry.coke Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:32
      Na szczescie nie zdarza mi sie to zbyt czesto. Ogolnie w sklepie dopoki gadaja ze soba, to niech sobie gadaja, natomiast gdyby taka gadajaca osoba ignorowala albo zaniedbywala mnie (klienta), wzglednie rozmowki byly chamskie, to bym wyszla i tyle, albo w ogole nie weszla. Ich strata smile

      Nie lubie za to, kiedy ktos np. oglada filmy z dzwiekiem na laptopie w pociagu albo przez cala droge nawija glosno przez telefon. Kupcie se kurcze sluchawki albo wyjdzcie na korytarz. Na szczescie tez nie zdarza sie to czesto.
    • nastoletnia-mama Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:50
      Mnie najbardziej denerwuje takie coś w sklepach. Niektóre ekspednientki dyskutują tak, że strach przerwać uncertain
    • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:51
      Jakoś nie chce mi się wierzyć, że lubiące słuchać z przyjemnością spędziłyby 3 godziny podróży pociągiem siedząc obok gościa bez przerwy wykonującego telefony - prywatne, służbowe. Przypominam, że koleś siedzi dokładnie obok was, w przedziale pociągu. Jakieś bajki opowiadacie, albo mówimy o kompletnie różnych rzeczach smile
      • cherry.coke Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:57
        Moze nie natknely sie na ten typ nalogowego gadacza transportowego. Ja sie natknelam. To jest osoba, ktora wchodzi do pojazdu, siada i natychmiast z wyrazem rozkoszy na twarzy wyciaga telefon - o, teraz sobie w koncu pogadam i odrobie wszystkie zaleglosci z tygodnia. No i zaczyna...

        Jest to dla mnie glowny argument przeciwko udostepnianiu rozmow telelfonicznych w samolotach. Tam nawet nie ma wagonu restauracyjnego, zeby uciec!
        • mallard Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:54
          Siedziliśmy kiedyś bodajże w tramwaju, blisko dziewczyny rozmawiającej przez telefon. O tym, że to czyni wiadomo było stąd, że trzymała go przy uchu i poruszała ustami. Słychać było niewiele, prawie nic - można więc, jak się chce! Zdecydowana większość jednak, to koszmarne buraki, nadrabiające głośnym zachowaniem swoje zakompleksienie chyba.
          No ale jak widać z tego wątka, mają podobnych sobie chętnych słuchaczy... wink
          • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 14:14
            O, ja też siedziałam wczoraj w tramwaju koło dziewczyny rozmawiającej przez telefon - cicho na tyle, że mogłam spokojnie czytać.
            A tego samego dnia, ale rano, słyszałam siedzącą na drugim końcu wagonu kobitę wracającą chyba z delegacji, pracowniczkę urzędu skarbowego. Dowiedziałam się paru szczegółów z jej pracy, niestety mało pikantnych tongue_out
            Jedni potrafią, innych to przerasta.
      • malila Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:58
        Morgen, a Ty znowu, jak Ci coś nie pasuje do koncepcji, to o bajkach.
        Można, jeśli facet nie pluje do ucha albo nie jest wrzaskliwy. To kwestia umiejętności albo zdolności do wyłączania się. Mnie się zdarza tak się zaabsorbować książką, że nie słyszę, kiedy ktoś mnie woła moim imieniem.
        • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:04
          No dobra, w takim razie ja się "nie wyłączam". Gratuluję umiejętności.
          • malila Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:05
            Nie ma co gratulować. Taka cecha. Czasem się przydaje, a czasem przeszkadza. Jak większość.
            • broceliande Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:15
              Ja się też tak wyłączam, kiedy czytam. Nie mam sławetnej podzielnej uwagi.
    • dama_z_kawa_i_papierosem Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 12:53
      Ooooo ale dlugi post o tym jak wkurzaja ludzie.

      Moja odpowiedz: Jak mam dobry dzien to nic mnie nie wkurza, ani gadajacy ludzie na siedzeniu obok gdy akurat sobie czytam w autobusie, ani to ze jakas uczennica sluchajaca jakiejs gwiazdy pop super glosno ze i tak z pol autobusu slyszy, ani babki plotkujace w sklepach,

      A jak wstane lewa noga to zdarza sie. Ciesze sie ze to od czasu do czasu a nie permanentnie bo musialabym zmienic nazwisko na Mialczynska haha
    • dama_2010 iiii tam 14.04.11, 13:03
      Morgen - wrzuc na luz.
      Oczywiscie jak ktos gada przez tel przy Klientach tez mnie drazni ale tam rozmowy miedzy pracownikami czy ludzmi mnie nie ruszaja (wszystko jedno o czym - no prawie).
      Raz, ze posiadam umiejetnosc calkowitego wylaczenia sie i 'zajecia sie' wlasnymi myslami. Dwa, ze te panie maja caly dzien kontakt z ludzmi i co? Maja pracowac w milczeniu? Praca jak kazda inna a czlowiek to 'zwierze stadne'.
      • ylunia78 Re: iiii tam 14.04.11, 13:18
        Mnie jakoś nie przeszkadzają rozmowy w autobusie czy w sklepie jak ktoś chodzi i dyskutuje między regałami.Śmiać mi się chce,jak ktos(zwłaszcza studenciki)rozmawiając czy to między sobą,czy przez kom.próbuja zaznaczyc jak to oni "enteligencją"świecąbig_grin
        Ale jak Pani za ladą,kasuje mnie i nadal nawija z koleżanką na jakiś temat,trochę mnie wku..a,bo na tą chwile może przestać dyskutować o swoim życiu,a już opowiadanie przy klientach:jak to mi ciężko w tej pracy....itp"drażni mnie najbardziej.
      • katia.seitz Re: iiii tam 14.04.11, 13:25
        Dwa, ze te panie maja caly dzien kontakt z ludzmi i co? Maja pracowa
        > c w milczeniu? Praca jak kazda inna a czlowiek to 'zwierze stadne'.

        Ano właśnie. Ja tam się nie dziwie fryzjerce tnącej włosy, że chce sobie w czasie takiej czynności z koleżanką obok pogadać. W końcu cały dzień pracuje z klientami - i niby co, miałaby się w pracy przez cały dzień ograniczać do służbowych pytań w stronę klienta, w rodzaju "to jaki kolorek wybieramy i jak podcinamy"?

        W końcu jak ktoś pracuje w biurze, to zamienia parę słów ze współpracownikami na temat dupy Maryny - normalna sprawa.
        • morgen_stern Re: iiii tam 14.04.11, 13:28
          Katia, nie doczytałaś - pisałam o pytlowaniu z koleżankami niemal nad twoją głową, a nie o pogaduszkach z klientką.
          Ja o kozie, wy o wozie smile
        • cherry.coke Re: iiii tam 14.04.11, 13:50
          No, to zalezy od kontekstu. Ja tam sobie lubie pogadac z fryzjerkami, ostatnio trzy kwadranse nawijalysmy o rowerach, ale jesli chodzi sie na cos wiecej niz zawsze takie samo podciecie, to sila rzeczy potrzebna jest komunikacja. I gdyby sytuacja zmuszala mnie do tego, ze chcac zadac jakies pytanie czy cos doprecyzowac musze sie wcinac w zaangazowana prywatna rozmowe dwoch pan fryzjerek, to drugi raz bym tam zwyczajnie nie poszla smile Wzglednie gdyby stworzone zostalo wrazenie, ze klient przeszkadza obsludze w rozmowie. Na przyklad kiedy rozemocjonowana pani fryzjerka przerywa prace, zeby wykonac odpowiednia gestykulacje podkreslajaca wage opisywanych kolezance zagadnien smile
          • imasumak Znacznie gorzej jest, 14.04.11, 14:02
            gdy nie przerwie pracy, a wykona gest wink

            cherry.coke napisała:

            Na przyklad kiedy rozemocjonow
            ana pani fryzjerka przerywa prace, zeby wykonac odpowiednia gestykulacje podkre
            slajaca wage opisywanych kolezance zagadnien smile
            • malila ROTFL :-D n/t 14.04.11, 14:07

        • katia.seitz Re: iiii tam 14.04.11, 14:34
          Ale przecież ja też również gadam o rozmowach fryzjerek, ponad głową klientów.
          smile
          • morgen_stern Re: iiii tam 14.04.11, 14:37
            No tak, faktycznie. Niemniej - ja tego nie lubię w nadmiarze i już.
            • katia.seitz Re: iiii tam 14.04.11, 14:42
              W nadmiarze nic nie jest wskazane. tongue_out
    • imasumak Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:20
      Dziwi mnie fakt, że ktoś tak się uzewnętrznia publicznie, ale specjalnie nie przeszkadza.
      Zazwyczaj przełączam się wtedy na swój tryb i nie dociera do mnie treść takich rozmów.
    • babsee Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 13:40
      Ja tez lubie smile
      Moze niekoniecznie w pociagu przez 3 h ale juz w tramwaju czy autobusie-uwielbiam!
      stwierdzialam,ze odkad jezdza autem to nic nie wiem smileani gdzie sa wyprzedaze,ani gdzie ladne torebki,ani co buduja za tym plotem,ani jaki material przerabiają w podstawowce ani gdzie tanią i ladną wolowine mozna kupic smile
      Bardzo mnie bawily te rozmowy.
      Co ciekawe, kiedys z rozmowy 2 panienek zorientowalam sie ze mowią o moim znajomym(mowily o leczeniu w szpitalu i mega przestojnym panu radiologu) a ze piały z zachwytu to przekazalam nawet koledze jakie to emocje wyzwala w panienkach.
    • kura17 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 14:22
      hehe, ja miewalam ciekawe przygody w biurze jakis czas temu, zwiazane z tematem gadania wink

      byly nas 4 osoby w pokoju tymczasowym (jakies pol roku), wczesniej razem w jednym pokoju nie siedzielismy. towarzystwo miedzynarodowe - szwed, australijczyk, niemiec i ja. rzecz sie dzieje w niemczech. jakos tak sie zlozylo, ze wszyscy poinformowalismy kolege niemca, ze nie mowimy po niemiecku... choc kazde z nas cos tam rozumialo...

      kumple wzial to za dobra monete, bo od razu chwycil za telefon i pogadal sobie z kims po niemiecku... zaczynajac od tego, ze siedzie w pokoju z zagraniczniakami, ktorzy ni w zab niemieckiego nie znaja, wiec moga rozmawiac swobodnie big_grin

      i tak gadal, dosc czesto, o bardzo nawet intymnych sprawach, heh

      zgadalismy sie z reszta zagraniczniakow, ze kazdy dosc sporo rozumial, ale biedaczynie nic nie powiedzielismy, bo juz bylismy wciagnieci w jego telefoniczne opowiesci... smile
    • shellerka Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 14:42
      hehe też mnie to drażni maksymalnie i nie liczę już ile razy wyszłam tak jak ty z takiego sklepu.
      mnie się spodobało u fryzjera ostatnio próbowanego - mogłam w ciszy i spokoju poczytać książkę, chociaż w pewnym momencie i tak dobiegł mnie trajkot klientki ze stanowiska pięć metrów dalej.

      nienawidzę słuchać czyiś rozmów telefonicznych, a już najbardziej takich pod publiczkę - bo są tacy, którzy sprawiają wrażenie że gadając przez telefon chcą żeby każdy tego słuchał.
    • vivibon Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 15:03
      Nie przeszkadzają mi rozmowy. Autobusami praktycznie nie jeżdżę, w sklepach jestem z mp3 albo z towarzystwem, w pociągu książka i mp3 albo łapię zawias transportowy i wyłączam się zupełnie. Ale rozumiem, że może przeszkadzać i podziwiam Japończyków za to, że tak dbają o higienę przestrzeni publicznych pod względem hałasu. Myślałam, że w tak rozwiniętym technologicznie państwie komórki są na porządku dziennym zawsze i wszędzie, a okazuje się, że w środkach transportu istnieje zakaz ich używania, można jedynie klepać esemesy, a i to ze ściszonym dźwiękiem.
      • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 15:05
        Właśnie. Ile z tych, co to "nie przeszkadza" jeździ codziennie komunikacją miejską? Dłużej, niż 10 -15 minut?
        • vivibon Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 15:16
          Obecnie nie jeżdżę. Ale kiedyś spędzałam w autobusach 2-3 godziny dziennie i też mi nie przeszkadzało. Za to niesamowicie wkfiają mnie odgłosy cmoktania, żucia gumy, mlaskania itp. i nie jestem wtedy w stanie się wyłączyć, cały świat zawęża mi się do tych ciumkających ust.
        • katia.seitz Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 15:28
          Ja, ja jeżdzę! Tak z godzinę dziennie w komunikacji spędzam.

          A nie jest tak przypadkiem, Morgen, że cały problem tkwi w natężeniu hałasu, a nie samym fakcie, że ktoś z kimś rozmawia? Sama napisałaś z uznaniem po wyżej o pannie rozmawiającej po cichu przez komórkę.

          Trudno wymagać od ludzi, żeby zachowywali bezwzględną ciszę w komunikacji miejskiej - założę się, że jak jedziesz z koleżanką w autobusie, to nie milczycie przez cały czas. A co dopiero, jak się z kimś wspólnie wybierzesz w podróż pociągiem dalekobieżnym - jakoś nie widzę tej ciszy przez całą drogę od Warszawy do Przemyśla smile

          Zaś to, żeby nie gadać zbyt głośno, natarczywym tonem czy też ewentualnie żeby nie raczyć pasażerów opisem odbywanych właśnie zabiegów medycznych - to już sprawa kultury osobistej, jeden ma, inny nie, nic nie poradzisz wink
        • malila Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 16:11
          Powiedz, Morgen, jasno, o co Ci chodzi. Przeszkadza Ci, że komuś cudze gadanie nie przeszkadza? Bo ja akceptuję to, że Tobie przeszkadza i ze komuś innemu też przeszkadza i nie sprawia mi problemu uszanowanie tego, tym bardziej, że jak już wspomniałam, jestem słuchaczem, a nie gadaczem. Nie rozumiem jednak intencji tych Twoich przytyków do tego, że mnie, Katii czy Broceliande - nie przeszkadza.
          • morgen_stern Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 16:29
            Chodzi mi o to, że trudno mi uwierzyć, że komuś może nie przeszkadzać głośna, długa rozmowa przez telefon w miejscu publicznym osoby siedzącej tuż obok. Jak mam ci to jeszcze inaczej wytłumaczyć?
    • chusteczka4 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 15:58
      U mnie znowu jest trochę inna sprawa, która mnie denerwuje. Mam koleżankę, spotykamy sie raz na jakiś czas. Za każdym razem ktoś do niej dzwoni a ona gada i gada, trwa to czasami 20 minut. Mało tego, rozmawiając z tą drugą osobą prowadzi dialog ze mną, co głupio wygląda. Już nie raz zwracałam jej uwagę, że tak nie powinna robić mając na względzie tą drugą osobę. Powtarza mi też przebieg rozmowy ze swoim facetem, nawet te prywatne sprawy o których w tym czasie gada. Po prostu zero jakiejkolwiek prywatności. Innym przykładem była sytuacja jak dzwonił jej szef, włączyła głośnik i rozmawiając z nim komentowała to, co ja w tym czasie robiłam, aż mi sie czasami głupio za nią robi, bo według mnie jest to lekceważenie tej drugiej osoby. Jeśli chodzi o fryzjerki, czy sklepowe to jakoś nie przeszkadzają mi te rozmowy, zresztą jak pracowałam w sklepie byłam przyzwyczajona do różnych dyskusji między mną a klientem, było to dla mnie normalne oczywiście o ile nie było kolejki smile
      • pamela788 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 16:54
        Jesli chodzi o prywatnosc,to ostatnio uslyszalam od sasiadki,ze powinnam kupic rolety bo przez te moje okna na dole od ziemi do sufitu to widac jak chodze po domu,ona by tak nie mogla mieszkac,takze jednemu brak prywatnosci przeszkadza innemu nie.
        A z drugiej strony jak bym kupila te rolety to czym ona by sie zajmowala,a tak to wie,kto u mnie byl itp.i wcale sie z tym nie kryje.
    • a.va Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 17:00
      Nie przeszkadza mi, lubię sobie dyskretnie posłuchać tych opowieści. Chociaż czasami jestem zszokowana, o jak bardzo prywatnych sprawach potrafią ludzie gadać w autobusach, mimo sporej publiczności dookoła. Niedawno wysłuchałam mrożącej krew w żyłach opowieści dziewczyny o tym, jak rozstawała się z facetem, który odszedł do innej, jak nie odbierał telefonów, aż odebrała ta inna i powiedziała: nie dzwoń więcej, on cię nie chce znać! i takie tam... big_grin normalnie jak słuchowisko.

      Natomiast nie cierpię, nie znoszę, nie jestem w stanie wytrzymać muzyki z cudzych komórek puszczanej na cały regulator, bo niestety to nigdy nie jest coś, czego słucham, tylko zawsze jakaś prymitywna rąbanka (zapewne te cechy osobowości idą w parze - upodobanie do puszczania innym swojej muzy i do rąbanki).
      • marzeka1 Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 17:13
        Mnie tam ciągle zadziwia ludzki ekshibicjonizm, że można AŻ tyle powiedzieć głośno, chociaż słyszą to obcy ludzie.
        Pamiętam ze studiów taką dziewczynę, nazywałyśmy ją "mój mąż", bo to o nim głośno lubiła mówić tak, by wszyscy wokół słyszeli.Ilekroć widziałam tego faceta (nie znałam osobiście), myślałam: że byś ty wiedział, ile ja o tobie wiem, wiem, nawet jak lubisz kochać się z żoną.
    • aga.pier Re: Głośne rozmowy 14.04.11, 17:18
      też mnie to deprymuje. Ani nie mam ochoty włączać się w rozmowę, nawet porozumiewawczym uśmiechem, ani udawać, że nie słyszę.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja