Zanim coś komuś oddacie...

05.05.04, 21:20
Hej!
Czuję się jakoś dziwnie!
Co prawda na bieżąco oddawałam ciuszki po Julce potrzebującym mamom, ale
zawsze miałam na strychu "coś" pierwszej potrzeby w razie drugiego dziecka.
Sytuacja ekonomiczna jest jaka jest. Ostatnio - powodowana wyższym uczuciem
matczynej solidarności i zdjęta litością biedy jednej z przyszłych matek -
oddałam dosłownie wszytko co miałam. Wiem że te rzeczy do mnie nie wrócą. Ale
nie mogłam inaczej. Teraz cieszę się że mogłam pomóc, ale co będzie jak będę
mieć drugie dziecko.
Piszę, żeby przestrzec przed takim rozdawaniem z "impulsu". Mam naprawdę
mieszane uczucia. Cieszę się że mgłam pomóc, ale martwię się co będzie jak...
wiecie...
Zastanówcie się jak zrobicie tak jak ja.
Nie chcę żeby ktoś mnie źle odebrał, musimy pomagać innym, bo inaczej świat
nie będzie miał sensu, ale matki bardziej "myślą" sercem czasami niż rozumem.
Mój mąż oczywiście mi głowę "wysuszył"...

Pozdrawiam paula
    • akve Re: Zanim coś komuś oddacie... 05.05.04, 21:52
      Witaj paula,
      moge napisac na pocieszenie taka,moja własna historyjke:w sierpniu odda lam do
      domu dziecka wielka torbe ubranek i butów po moim trzecim synku...nie
      wiedziałam wtedy ze juz jestem w ciazy.Troche sie tym zmartwiłam...ale
      okazuje,ze dobro dane -wraca do nas z podwojna sila.Dostałam mase ubranek od
      znajomych ,od zaprzyjaznionych emam, od rodziny.Teraz jest tego tyle,że czesc
      juz oddałam przed porodem i jeszcze jest za duzo.Wierze,ze wieksze rozmiary
      tez "przyjda".
      Nie martw sie smile
      pozdrawiam
      ewa
    • mamaestery Re: Zanim coś komuś oddacie... 05.05.04, 21:52
      hejsmile
      nie powinnas tak sie przejmowac,ja wychodze z zalozenia (sprawdzonego!) ze
      skoro ja sama pomagam innym dajac np ciuszki sama wczesniej czy pozniej jakas
      pomoc otrzymujesmile
      pozdrawiam
      a to moja Julka:
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=10900272&a=11712345
    • verdana Re: Zanim coś komuś oddacie... 05.05.04, 21:53
      Nie martw się. Ja oddałam wszystkie rzeczy po córce, gdy ta miała 7 lat. Po
      dwóch dniach dowiedziałam się, ze jestem w ciąży... Koleżanki zaczęły mi dawać
      ubrania po swoich dzieciach i w rezultacie miałam ich więcej i w dodatku inne -
      a to było zabawne!
    • anek.anek Re: Zanim coś komuś oddacie... 05.05.04, 22:51
      Ja na razie mam jednego bąbla w domu, ale staramy się o kolejnego. Cały czas
      przekazuję znajomym mamom ciuszki po swoim synku, ale zawsze z zastrzeżeniem,
      że jeśli się nie zniszczą to byłabym wdzięczna za ich zwrot kiedy już będą za
      małe, bo sama jeszcze planuję drugiego dzidziusia. No i dostaję je z powrotem,
      potem pożyczam kolejnej. Fakt, że się niszczą, i torby z ubrankami topnieją,
      ale to nic nie szkodzi. Frajdę sprawia mi to pożyczanie. Zawsze coś mi
      zostanie, a mogłam w ten sposób pomóc już trzem mamom.
      • utalia Re: Zanim coś komuś oddacie... 06.05.04, 01:10
        A ja zupelnie z innej beczki. Pomysl sobie, ze takie trzymanie ciuchow "na
        zapas" to tak podobnie jak z tym przesadem, ze jak sie jest w ciazy to nie
        nalezy zbyt wczesnie kupowac rzeczy itd. Mam starsza o 5 lat siostre cioteczna,
        jej matka a moja ciotka nie chciala oddac ciuchow po niej dla mnie poniewaz
        miala fiola i trzymala dla dzieci owej siostry!!!!!!!!! A efekt teraz jest
        taki, ze niestety ale wnukow nie mam, poniewaz siostra jest tzw. stara panienka
        zbzikowana i szanse na dziecko sa prawie zerowe. Oczywiscie historyjka jest w
        stosunku do Twojej sytuacji przerysowana ale nie zaluj! Ja tez oddaje ciuchy po
        swojej coreczce wlasciwie na biezaco i bardzo sie ciesze, jak pozniej widze
        zdjecia innych dzieci znajomych ubranych w rzeczy Malwiny. Po co mialyby lezec
        i sie kurzyc? Moze juz nie bede miala wiecej dzieci? A jesli? Jestem przekonana
        jak moje poprzedniczki, ze znajda sie inni, ktorzy ofiaruja rzeczy po swoich
        dzieciach. Pozdrawaim Utalia
    • mal_gosia2 Re: Zanim coś komuś oddacie... 06.05.04, 07:07
      Hej,
      Ja część ubranek po moim synku oddałam koleżance.
      Jednak kilka ubrank zostawiłam dla drugiego dziecka. Zostawiłam takie, które
      szczególnie mi się podobały i żal mi było je oddawać. Po killku miesiącach
      dowiedziałam się od mojej mamy, że moja kuzynka jest w ciężkiej sytuacji
      życiowej i finansowej. Prosiła mnie o ubranka dla swojego synka. Bez namysłu
      wysłałam jej paczkę z tym, co sobie zostawiłam. Jakie było moje zdziwinie, gdy
      po kilku tygodniach spotykałam kuzynkę w wystrzałowych ciuchach, takich na
      które mnie stać nigdy nie było i pewnie szybko nie będzie. Okazało się, że
      pannica wydawała na siebie wszystkie alimenty dziecka, a rodzinie wmawiała że
      nic nie dostaje od swojego ex. W sumie nie wiem czemu nikt się nie zorientował,
      że ona musi mieć jakieś ukryte pieniądze skoro nie pracowała, a sobie aż tak
      dogadzała. Jestem wściekła, że mnie oszukała i wykorzystała jeszcze do tego
      swojego synka. Może gdyby nie moja naiwność, zamiast nowej bluzki za 2 stówki,
      kupiłaby coś dziecku. Albo ktoś szybciej zorientowałby się, w całej tej
      sytuacji.
      Największy żal mam do siebie o to, że od razu nie oddałam koleżance wszystkich
      ubranek. Miałabym pewność, że używa ich ktoś kto naprawdę ich potrzebuje.
      Małgosia
    • flurcia Re: Zanim coś komuś oddacie... 06.05.04, 08:37
      Moja Ola ma 8 miesięcy i nigdy nic n ie dostała w spadku. Z dużym
      zainteresowaniem przeczytałam Wasze wypowiedzi. Fajnie mieć kogoś od kogo mozna
      dostać ciuszki i oczywiście komu dać. Z mężem n ie pochodzimy z miejscowości, w
      której mieszkamy - zostaliśmy tu po studiach ze wzglewdu na pracę. Nasze
      rodziny mieszkają daleko, ale to i tak bu nic nie zmieniło. Moi kuzyni mają juz
      prawie dorosłe dzieci, a coż w rodzinie męża chyba nie ma takiego zwyczaju.
      Koleżanki też albo mają dzieci chodzące do szkołyalbo dopiero co się urodziły
      lub mają urodzić. Z pewno zazdrościa zatem czytam o tych przekazywanych
      ciuszkach. Też chciałabym coś dostać. Niestety wszystko muszę kupić sama.
      Ubranka po Oli zbieram i chcę przekazać do PCK albo domu dziecka. Moja mama
      pomimo, że malutką emeryturę i jest sama co miesiąc dja Oli pewną sumkę 30 zł
      (wiem dla nie których to pewnie śmieszna kwota, ale dla mojej mamy to sporo, a
      ja nie mogę tego nie przyjąć, bo byłoby jej strasznie przykro) i wtedy kupuję
      małej to co jest jej potrzebne, albo pieniązki leżą sobie i czekają aż pojawi
      się jakaś potrzeba. Tym sposobem uzbieralismy np na kojec. Natomiast moja
      teściowa kupuje ciuch wg swojego uznania i zdarza się, że mała nie zakłada ich
      ani razu, bo są albo za małe albo nam się nie podobają. Ktoś może powiedzieć,
      że nie można mi dogodzić. Zapewniam, że nie o to chodzi. Do prezentów zawsze
      podchodzę w ten sposób, że osoba która go ofiaruwuje na pewno bardzo się
      starała i chciała jak najlepiej. Ale czasmi to z mężem wymiękamy. Teścioaw
      ostatnio kupiła spodenki małej uwaga na 140 cm!!!!!, bo jak stwierdziła
      spodobały jej się. A ja wolałabym dostać np. 10 zł i sobie resztę dołożyć i
      kupić to co Ola akurat w danym okresie potrzebuje.
      • driadea Re: Zanim coś komuś oddacie... 06.05.04, 08:44
        flurciu,
        ja też nie mam dzieciatych znajomych, ani rodziny.
        Wszystko, co dostaję, dostaję od e-mam tu, na forum. Za co jeszcze raz dziękuję!
        Agnieszka, mama Glorii
        • epaula1 Re: Zanim coś komuś oddacie... 06.05.04, 09:31
          Dziękuję Wam!
          Ta dziewczyna była naprawdę w potrzebie, byłam u niej w domu...
          Ale mam świadomość że po różnych "aferach" na forum, emamy niechętnie dzielą
          się swoimi ciuszkami, i wcale im się nie dziwię...
          pozdrawiam - paula
Pełna wersja