przyjaciółka...

18.04.11, 11:59
Z moją psiapsiółką przyjaznimy sie od 13 lat, a może raczej przyjaznilismy bo ostatnio od roku psuje sie. Ja od 4 lat mieszkam za granica a ona zamieszkała z mężem w małej wsi. Spotkalismy sie raz, a kontakty utrzymujemy przez gg, bo ona nie może kupić sobie słuchawek a jak dzwoniłam na tel to nigdy nie w pore...Rok temu chciałam ją odwiedzić jak byłam w Polsce -przestała odpowiadać na smsy i na gg potem pisała że ``wkurzona była że ona zapitala w pracy a inni mają wolne`` Postanowiłam być wyrozumiała....a teraz nawet zamienić na gg pare słów nie ma czasu bo praca, bo obiad -dzieci nie ma.
Tak jak rozumiem pracę i obiad to wkurza mnie że jak sobie właśnie piszemy to przychodzi jej mąż i każe jej kończyć i iść robić mu kanapki -bo on nie umie (!) a ona rzuca wszystko i leci mu te kanapki robić a on sie rozwala przed kompem. Albo ona musi kończyć bo on chce usiąść i nie czeka aż ona skończy. Nosz kurrrrr ja zawsze mimo że mam tez męża i 2 dzieci starałam sie znależć dla niej czas zeby chociaż popisać, a ona nigdy dla mnie czasu nie ma, bardzo sporadycznie. Czuje sie olana, mam wrażenie że nasze drogi sie rozjechały... szkoda mi bo razem niejedno przeżyłyśmy, ona była dla mnie jak siostra... teraz będzie miała dziecko i podejrzewam że już zupełnie nasze kontakty sie urwą
Dziękuję wytrwałym którzy przez to przebrneli, wywaliłam co mi tam na wątrobie leży.
Czy staralibyście się jednak podtrzymywac taką przyjażć czy raczej spisalibyście na straty?...
    • broceliande Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:04
      Ja straciłam łącznie 4 przyjaciółki z różnych okresów życia. Dwie mieszkają za granicą, dwie w innych miastach w Polsce. Niestety, odległość (a i współmałżonek) to taka próba przyjaźni.
      Została jedna, z tego samego miasta.
      Ja bym ciągnęła (bo długo ciągnęłam trzy), umawiałabym się, kiedy na pewno bedzie miała czas, przypominała się... ale nie w nieskończoność.
    • pali-kotka Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:06
      Nic tak nie weryfikuje znaojmości jak powodzenie u jednej ze stron.

      Ponarzekaj, wymyśl jakąś wtopę to zapewne przyjaciółka chętnie sie nad Toba poużala, czas znajdzie.

      • pulcino3 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:14
        Jak przeczytałam o tym mężu przyjaciółki, to przed oczami stanął mi mąż mojej przyjaciółki big_grin
        Ów gościu również wymaga pełnej adoracji i jak koleżanka dorabiała sobie korkami, u nich w domu,co też robiła wcześniej zanim się poznali i nie było wielkiego hallo), to pan jej "zabronił", BO " on po pracy chce, sobie legnąć na kanapie, tv pooglądać ( mają 3 pokoje, nie mają dzieci), a n ie że mu się będą jakieś bachory pałętać. W skrócie skomentował :" pogoniłem to w cholerę "
      • barbaraonly Re: przyjaciółka... 18.04.11, 16:10
        pali-kotka napisała:

        > Nic tak nie weryfikuje znaojmości jak powodzenie u jednej ze stron.

        Dokladnie!
        Jak klepalam biede, to mialam pelno znajomych. Jak wyjechalam za granice i moja sytuacja ulegla niesamowitej poprawie, to znajomi stracili ochote na rozmowe ze mna. Okazalo sie, ze nikt nie ma sluchawek, zeby rozmawiac przez Skypa, pisac tez nie maja czasu, a bo dziecko jeszcze nie spi, to praca, itd. Przyjaciolka od razu przestala sie do mnie odzywac.

        Jak napisala majenkir, nic na sile!

        Napisz jej, zeby sie odezwala, jak bedzie miala czas. I tyle. Czas to zweryfikuje.
    • znowu.to.samo Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:16
      z tym mężem nie przepadaliśmy za sobą, ale tolerowaliśmy sie...czasem mam wrażenie że on specjalnie nam przerywa... u mnie wszyscy domownicy wiedzą że jak rozmawiam na skype czy piszę na gg to nie nalezy mi przerywać, nie wyobrażam sobie żeby mąż w trakcie kazał iśc mi robic kanapki -bo on poprostu umie sobie zrobić sam. Do tej pory milczałam bo nie chciałam żeby między nią a mężem dochodziła z mojego powodu do scysji ale w końcu ostatnio napisałam o tym że nie rozumiem jak dorosły chłop nie umie sam sie nakarmić, mój siedmiolatek umie sobie zrobic kanapke

      Ona zaczeła go tłumaczyć i na tym sie skończyło. Trudno, takie mają zwyczaje ale mam wrażenie że to tylko pretekst...
      • jakostak5 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:42
        tak bywa. ja mialam moze nie przyjaciolke, ale bardzo bliska kolezanke. pierwsza urodzilam dziecko i wiadomo duzo zajec zmeczenie ale mialam czas z nia porozmawiac rozmowy byly dlugie, maz sie wtedy zajmowal dzieckiem chciaz czasem mnie nuzyly bo ona glownie mowila i malo sluchala mojej strony. mieszkamy dosc daleko od siebie ale odwiedzialysmy sie na weekend, ja z mezem i dzieckiem, ona z chlopakiem a pozniej mezem. dalo sie i pojechac i spotkac, chociaz ona nie interesowala sie moim dzieckiem bardzo rzadko zapytala o cos niemowlakowi kupila zabawke dla 2-latkow. bylam wyrozumiala, bo dzieci nie miala, a mi tez sie nie zawsze z prezentem uda dobrze wybrac. jak ona urodzila dziecko to nagle na telefony nie miala czasu, przyjechac jak juz to dziecko kilka miesiecy mialo i jezdzilo w dalsze podroze tez nie, nagle odleglosc zrobila sie nie do pokonania. bylismy u niej kilka razy, atmosfera byla troche dziwna ale znow wyrozumialosc bo wiadomo przy malym dziecku sie zmienia, chociaz czulismy sie jak nieproszeni goscie. po kolejnej probie zaproszenia do nas jak uslyszalam kolejna wymowke to dalam sobie spokoj. zawsze mialysmy rozne podejscie do pewnych spraw, takze dzieci i rodziny, ale wiele nas laczylo poza tym przynajmniej tak myslalam. jak uswiadomilam sobie ze to ja jestem inicjatorka kazdego kontaktu od czasu gdy ona urodzila dziecko to sobie darowalam. z inna kolezanka ktora mieszka w tym samym miescie, najwyzej 20 minut jazdy tez zakonczylam znajomosc, kiedy uslyszalam ze ona nie chce do mnie przyjezdzac bo musi placic za paliwo. no ja nie musze nie? spotania byly na zmiane a na to zebym tylko ja do niej jezdzila nie poszlam i tak sie rozpadlo. wysylamy sobie mailem zyczenia swiateczne, ale juz nawet tego mi sie nie chce.
      • rosapulchra-0 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:45
        znowu.to.samo napisała:

        Trudno, takie mają zwyczaje al
        > e mam wrażenie że to tylko pretekst...

        myślę, że to właśnie jest powód
    • lejla81 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:47
      Jeśli chodzi o kwestię pitolenia przez telefon, to nie cierpię tego i unikam nawet w stosunku do przyjaciół. Z moimi przyjaciółkami (tymi, które mieszkają daleko) rzadko gadamy, ale za to jeśli to tylko możliwe spotykamy się. Miarą tych przyjaźni jest dla mnie fakt, że po roku, czy pół roku niewidzenia jesteśmy w stanie rozmawiać podczas spotkań tak, jak byśmy się wczoraj rozstały.
      • myszy80 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 13:01
        Moja najdawniejsza przyjaciółka (znamy się ponad 20 lat) też jest za granicą. Od kilku ładnych lat. Widujemy się rzadko, ale za to rozmawiamy przez telefon. Jak do mnie dzwoni, to mąż przejmuje opiekę nad domem i dzieckiem. Jak go nie ma, to też sobie jakoś radzę. Kwestia chęci. Więc może rzeczywiście ona nie ma już ochoty na ten kontakt. Współczuję i rozumiem. Moja druga (była) przyjaciółka, wyjechała do miasta oddalonego o 200km i od tamtej pory nie ma czasu nawet na sms-a odpowiedzieć. Po kilku próbach odpuściłam i kontakt się urwał. Już nad tym nie ubolewam.
    • majenkir Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:54
      znowu.to.samo napisała:
      > Czy staralibyście się jednak podtrzymywac taką przyjażć czy raczej spisalibyście na straty?



      Nic na sile. Z przyjazniami tak jak ze zwiazkami - wiekszosc nie wytrzymuje proby "na odleglosc".
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
      fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/DFGVvAKpc7hbaVBiqB.jpg
    • kalarepka83 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 12:58
      Ja bym przestała zagadywać i szukać kontaktu. Jeśli jej zależy sama się odezwie, jeśli będzie milczeć, znaczy, że niewiele dla niej znaczysz, a dla kogoś takiego szkoda marnować czas. Ja mam inny rodzaj koleżanki, jak ją zapraszam do siebie czy na miasto, zawsze przychodzi, ale nigdy nie zaprasza do siebie, ani nie inicjuje spotkania. To też jest wkurzające.
    • pebisie Re: przyjaciółka... 18.04.11, 13:26
      A może właśnie dziecko sprawi że Wasze kontakty się odrodzą, bo będzie potrzebowała rady itd. A skoro Ty masz dzieci, to najlepiej po radę do Ciebie przyjść.
      Miałam od czasów szkoły średniej taką przyjaciółkę, z którą było super, dopóki nie wyszłam za mąż. Wtedy kontakty bardzo się rozluźniły, a nawet urwały, bo pamiętam jak spotkałam ją na ulicy i ja do niej "cześć" i zwolniłam, bo myślałam, ze na chwikę się zatrzyma, porozmawiamy, a ona tylko odpowiedziała i mnie minęła, jak sąsiadkę z klatki. Było mi strasznie przykro.
      Ale po paru latach urodziła dziecko, w dodatku została samotną matką i wtedy sama się odezwała. Może to nieco samolubne z jej strony było, ale wybaczyłam jej i dziś jest całkiem fajnie między nami.
    • znowu.to.samo Re: przyjaciółka... 18.04.11, 13:28
      Chyba dam sobie na wstrzymanie, skoro ona z jakichs powodów ni chce już ze mną gadać... Przechodziłyśmy razem różne kryzysy, też bywało że 2-3 mies sie nie kontaktowaliśmy, ale zawsze jakoś znów razem sie zchodziliśmy... teraz chyba juz sie to nie uda... skoro ona nie ma dla mnie czasu nie mając dzieci, to mając dziecko tym bardziej nie będzie go mieć...
      • jakostak5 Re: przyjaciółka... 18.04.11, 14:05
        znajomosci czesto sie rozpadaja po pojawieniu sie dzieci i to nie z powodu braku czasu a innego podejscia do wychowania. o ile niektorzy moga sie dogadac pomimo roznic w tym temacie, to dla innych jest to nie do przeskoczenia i nie potrafia zaakceptowac innego sposobu wychwywania. ja nie akceptowalam sposobu w jaki jedna moja kolezanka zaczela odnosic sie do swojego dziecka, nie podobalo mi sie to, ze moje dziecko to widzialo i musialam mu tlumaczyc co sie dzieje no i mowilam dziecku ze ona zle postepuje. nie robila temu dziecku krzywdy, chociaz na dluzsza mete nie wiem jak to bedzie, ale po prostu zachowywala sie w sposob, ktorego nie jestem w stanie tolerowac. jednoczesnie ona krytykowala inne znajome mamy za rozne rzeczy. kontakt zostal zerwany przeze mnie i ze wzgledu na moje dziecko przede wszystkim.
      • mama-nastolatki Re: przyjaciółka... 18.04.11, 14:06
        Mam podobna ex przyjacolke.
        Kiedys kiedy jej sie dobrze powodzilo a mnie duzo gorzej byla moja przyjaciolka a teraz sytuacja sie odwrocila to jej sie pogorszylo i mimo ze ja bylam gotowa wspierac ja w tej ciezkiej sytuacji ona juz nie chce ze mna sie przyjaznic.
        Na GG jest jeszcze lepsza niz ta Twoja bo w czasie rozmowy nagle oddaja gg swojej 5 letniej corce i odchodzi od kompa.Tak ze pisze z nia o jakis powaznych sprawach a tu nagle dostaje emotyki i podpis corki ADA ADA a koleznaka wsiakla.Potrafi tez o po 21 ej napisac ze MUSI oddac kompa coreczce bo malenstwo chce pograc w gry.
    • anorektycznazdzira Re: przyjaciółka... 18.04.11, 16:44
      To nie będzie optymistycznie, ale mi nie wygląda, żeby się przyjaźń zamierzała utrzymać. W podobny sposób rozwaliła się niewiele lat temu 10-letnia moja przyjaźń. Charakterystyczne, że mąż przyjaciółki w wchodzenie mu w d*** (choć może nie o kanapki i miejsce przed kompem chodziło) też miał w tym udział. Odzywała sie coraz mniej i mniej, kiedyś zauważyłam, że właściwie tylko ja sie odzywam, a kiedy przestałam, żeby sprawdzic, czy mi się nie przywidziało i nie przesadzam, przerwa w kontaktach... trwa już prawie 3 lata. A niby koleżanka była miła i gadała jakby nigdy nic, jeśli już o spotkanie zadbałam. Do dziś nie mogę sie nadziwić.
      Nie, ja bym poszukała innego towarzystwa, tę bym spisała na straty niestety. Współczuję, mi było bardzo przykro.
    • znowu.to.samo Re: przyjaciółka... 18.04.11, 18:59
      heh mnie też na to wygląda, że trzeba będzie postawić na tej przyjazni krzyżyk sad
      Szkoda bo to tak jakby porzucić kontakty z siostrą....i nie mam na to żadnej laternatywy, ma sie kilkoro bliższych czy dalszych znajomych ale to nie to samo. Zauważyłam że ogromnie trudno znależć w dzisiejszych czasach przyjażń.....
    • sanrio Re: przyjaciółka... 18.04.11, 23:27
      ołałabym. Sama przyjdzie jak ją potrzeba przypili - patrz: urodzi się jej to dziecko i będzie potrzebować rady. A wtedy Ty będziesz robić mężowi kanapkismile
    • deodyma Re: przyjaciółka... 19.04.11, 08:40
      wlasnie Wasze drogi sie rozjechaly, kontakty rozluznily i to juz chyba nie bedzie to samo...
      na Twoim miejscu nie usilowalabym nawet na sile podtrzymywac z nia kontaktow.
      bedzie chciala , to sie odezwie.
      nie, trudno.
    • pali-kotka Re: przyjaciółka... 19.04.11, 09:03
      Kilka lat temu, po dłuższym czasie jednostronnego kontaktu z mojej strony, zapowiedziałam otwarcie mojej ówczesnej przyjaciółce, że dzwonię ostatni raz i tym razem to ja czekam na telefon z jej strony. Czekałam, czekałam, aż odpuściłam żyję sobie miło, mam innych znajomych, mam przyjaciół.
      Ostatnio nasza wspólna znajoma przypadkiem się z nią spotkała i dowiedziała się, ze coś nie dzwonie, no nie dzwonię i ona dobrze wie dlaczego.
      Niekoniecznie to co było dobre w szkole jest dobre w dorosłości.
    • znowu.to.samo Re: przyjaciółka... 19.04.11, 18:46
      A wiecie, dałyście mi takie świeże spojrzenie na sprawe... Tak jak sobie myślałam o tych ostatnich latach i stwierdziłam że te drogi zaczeły sie rozjeżdżać właśnie jak u mnie zaczeło być lepiej.
      Kiedyś było u nas tak kiepsko że wynajmowaliśmy za pare groszy maleńką piwnice zaadaptowaną na mieszkanie. Przyjaciółka z mężem zajmowała sie handlem i nawet chcieli kupić dom. Ale życie potoczyło sie tak że jej mąż kupił komputer i wsiąkł jak małe dziecko. Porzucił handel i siedział całymi dniami przed kompem. W rok przejadł wszystkie oszczędności. I teraz siedzą w 1 pokoju który ogrzewają ``kozą``(nie wiem swoją drogą jak oni będą w tych warunkach trzymać dziecko). W tym czasie my kupilismy mieszkanie, wyjechalismy za granice i tu nam sie całkiem spokojnie żyje.
      Ale ja wiem że ``fortuna kołem sie toczy`` i nie daje jej odczuć że ona ma gorzej. Ale widocznie ona czuje sie żle wg mnie i to jest powodem.
Pełna wersja