takie przedświąteczne o teściowej:)

18.04.11, 21:10
jestem okrrrropna. to dopiero za tydzień, a ja już myślę o spotkaniu z teściową i mam cichutką satysfakcję i radość, że tym razem nie da mi przynajmniej dwóch powodów do irytacjismile
otóż moja teściowa jest osobą kompletnie niezorganizowaną, co mnie irytuje nieziemsko. za każdym razem, kiedy się spotykamy wszystko jest niegotowe. przykładowo - moja babcia i mama nauczyły mnie, że święto to święto i należy tak sobie czas zorganizować, żeby w święto mieć świętobig_grin tzn. w wigilie, czy wielkanoc najwyżej odgrzewa się przygotowane wcześniej potrawy. ryby smaży się nawet tydzień wcześniej i mrozi, a potem odgrzewa w piekarniku, tak samo wszelkie mięcha, pierogi, no wszystko po prostu.
teściowa i jej mama robią wszystko - we dwie oczywiściesmile narazsmile - w dzień świąt. łącznie z pieczeniem kaczki, gotowaniem zupy, smażeniem ryby, robieniem sałatki. everything.
kończy się tak, że mi potem głupio, ze nie pomagam, a jak proponuje pomoc, to czuje sie glupio w tej kuchni, w trójkę. tzn. czuje się poirytowana rzecz jasnabig_grin

poza tym, co mnie irytuje jeszcze mocniej - teściowa ma do dyspozycji auto i małżonka swojego osobistego, ale NIE! ona czeka, aż my przyjedziemy i MÓJ osobisty małżonek ją zawiezie na zakupy typu napoje i ostatnie rzeczy przedswiąteczne.

no i do rzeczy - w tym roku jej się to nie uda, bo przyjedziemy w sobotę po południu, a wtedy sklepy są już zamknięte!!! a w niedzielę rano z mężem będziemy musieli gdzieś podjechać, więc nie będę musiała oglądać tego nerwowego przygotowwywania na ostatnią chwilę.
uff
    • morgen_stern Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:12
      Nie jesteś okrrrropna, tylko tak zajebiście małostkowa...
      • chusteczka4 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:17
        morgen_stern napisała:

        > Nie jesteś okrrrropna, tylko tak zajebiście małostkowa...
        >
        Dokładnie to samo pomyślałam czytając tego posta
      • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:19
        ach, bo ona uwalnia we mnie te małostkowe toksynysmile

        taki tekst z ostatniej wizyty u babci:
        babcia podaje obiad, ale widac na pierwszy rzut oka, ze nie starczy dla wszystkich. nakladam wiec wszystkim mniej wiecej tak zeby starczylo dla wszystkich. babcia w krzyk, ze dlaczego mojemu mezowi nalozylam tak malo. ja na to, ze dlatego, zeby starczylo dla wszystkich.

        w tym momencie babcia pyta, co bedzie jadla moja córka (babcia zostala poinformowana, ze dzieci jedza wszystko, tzn. ze nie ma oddzielnego robienia obiadkow, epoka sloiczkow sie skonczyla z dobre pol roku temu).
        w tym momencie zalapuje, ze babcia w planowaniu obiadu pominela osobe mojej corki. irytacja siega zenitu i mowie najslodszym glosikiem do babci: "nie wiem, a co babcia ma?"
        babcia na to: parówki!

        powiedzialam, ze w takim razie, ja dam swoja porcje dziecku, a sama zrobię sobie coś innego.

        żesz kurde, raz na ruski rok tam jestem...

        za każdym razem, jak robię tam zakupy lodówkowe, jestem opieprznaa, ze po co, jak wszystko jest.
        tia....
        • broceliande Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:24
          Ale przesadzasz. Mnie sie podoba, że wszystko na Święta jest świeże, a nie z zamrażarki albo odgrzewane. Czepialstwo.
          Ja lubię taki kuchenny młyn, nawet jak nie pomagam. Nie chcą - to nie - siadasz sobie i tyle i czekasz, aż seniorki rodu męża podadzą pod nos.
          Ja tam oferuję pomoc - teściowa nie chce - przychodze na gotowe.
          Przeciez to część jej wizji Świąt!!!
          • pitahaya1 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 14:43
            Ja ze świąt najmilej wspominam właśnie ten wcześniejszy rozgardiasz. Każdy coś kręcił, mieszał, pichcił. A teraz kazdy jak w McDonaldzie, szybko, biegiem i na jednorazówkach najlepiej. A potem do samochodu i biegiem do domu, żeby na wieczorny seans zdązyćsad((

            Dlatego m.in. nie cierpię świąt.
            • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 15:08
              yyy.. no wlasnie chyba nie bardzo masz rację...
              żeby w swięta móc celebrować rodzinne spotkanie, przygotowuje się jak najwięcej rzeczy wcześniej. tak, zeby w swięto każdy mógł zasiąść przy stole i uczestniczyć w rozmowach, smiechu i tym rodzinnym gwarze, a nie z wywalonym jęzorem latać między kuchnią a stołem i marzyć o tym, żeby w koncu móc uśiąść na dupie.

              nie rozumiem robienia np. sałatki w dniu podania. toż to musi się przegryźć! tak samo bigos, czy np. mięsa - najlepiej, jak najpierw jest marynowane, a potem dość długo pieczone, czy duszone. i tak naprawdę odgrzewanie takich potraw jak choćby groch z kapustą, czy kapusta z grzybami tylko dodaje im smaku.
              • czarnaalineczka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:07
                omg
                ty wiesz ze istnieja inne salatki niz polska jarzynowa

                jakos sobie nie wyobrazam "przegryzionej" sałatki greckiej
              • pitahaya1 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 18:34
                A dlaczego nie mam racji?
                Chodziło mi nie tyle o urobienie się po łokcie co o ten etap przygotowań. Wiadomo, że część rzeczy robiłyśmy wcześniej, jak chociażby pączki (taki lokalny zwyczaj) czy ciasta.
                Po prostu miło wspominam czasy, gdy przyjeżdżało się odpowiednio wcześniej, najczęściej rano, razem się robiło, układało, sprzątało i nawet choinkę ubierało. Słychać było śmiech, dzieci biegały i wyjadały z garnków, opłatkiem karmiąc zwierzakismile. Akurat Wielkanoc zawsze wypada w niedzielę i niemal każdy ma wolne, można wyjechać nieco wcześniejsmile
                A teraz...jeśli już ktoś przyjedzie to około 12-tej na mszę, potem biegiem obiad podany pod nos przez gospodynię i biegiem o 15-tej do domu, żeby na wieczorny film zdążyć. Kiedyś każde z nas przywoziło część rzeczy albo przyjeżdżało na tyle wcześniej, żeby pomóc i o odpowiedniej porze w spokoju zasiąść za stołem.
                A teraz przygotowania świąteczne spadły na prawie 90-letnią babcię i moją mamęsad
                Pozostali przyjeżdżają na gotowe.
                Zakładając, że babcia ma kilkoro dzieci, każde ma małżonka, każde przyjeżdża z dziećmi a nieraz i z wnukami...nie dziwi mnie, że te dwie osoby są zmęczone. Padło hasło powrotu do wspólnych przygotowań, czy po prostu przywiezienia choć jednej potrawy. Jedna osoba przywiozła półmisek z kilkoma faszerowanymi jajkamismile Reszta stwierdziła, że w zasadzie wpadli tylko na kawę, więc nic przywozić nie muszą.
                • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 18:37
                  Jedna osoba przywiozła półmisek z kilkoma faszerowanymi jajkamismile
                  > Reszta stwierdziła, że w zasadzie wpadli tylko na kawę, więc nic przywozić nie
                  > muszą.
                  >

                  o jaaaa cie!
                  nieźle...
              • antekcwaniak Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 16:20
                Du...pa z Ciebie a nie kucharka smile
        • morgen_stern Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:28
          Ja pierd..., ty chyba nigdy prawdziwych problemów rodzinnych nie powąchałaś, co? Doprawdy, opisany przez ciebie incydent był tak wstrząsający i bulwersujący, że muszę iść zapalić, żeby powciągać te toksyny, które ty z siebie wypuszczasz.
          To już nawet nie jest zabawne, żenua, serdeczne wyrazy współczucia dla teściowej.
          • broceliande Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:32
            To chyba nie do mnie?
            Ja dobra jestem dla teściowej i ona dla mnie, staramy się obie...
            • morgen_stern Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:35
              Broceliande, zlituj się, spójrz na drzewko... Bo ci zacznę znów sny wysyłać tongue_out
              • broceliande Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:52
                O, faktycznie, pod moim, ale jakby równoleglesmile
                A sny czemu nie, jeśli jesteś zadowolona z pozostawiająch wiele do życzenia usług!
          • mathiola Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 22:46
            ... ale bym zapaliła.... wink
            Moze być że ze wstrząsu wink
        • aneta-skarpeta Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 16:06
          ile Twoja corka je, skoro nie starczyloby, zeby ująć od siebie i np meza troche?
          • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 16:10
            zapytaj lepiej, jak duża była porcja big_grin porcja była akurat dla mojej córeczki - 1,5 rocznej - dwa malutkie ziemniaczki i kawałek mięsa o wielkości 4x2 cm.
            jeszcze jakieś pytania?
            • aneta-skarpeta Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:16
              w takim razie dziwie sie Twojemu mezowi, powinien demonstracyjnie wziac swoj talerz- zapewne ze sluszną posrcją i podzielic miedzy wasza trojkę tak zeby zostało mu niewiele i mowiąc- oj tak malo zostalo obiadu? to ja dam kawalek swojej porcji bo za malo zostalo dla moich dziewczyn


              czy Twoj maz w jakikolwiek sposob "walczy" o traktowanie Was w odpowiedni sposob?
              • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:28
                oczywiście, że mąż walczysmile tyle, że on walczy dyplomatycznie, a mnie brak cierpliwości i wprost czasami szukam zaczepki smile natychmiast po moim "w takim razie ja dam swoją porcję córce, a sama zjem kanapkę", mąż przełożył na mój talerz część porcji. mi chodziło głównie o dopieczenie babci i wcale się z tym nie kryję.

                jak mi się ktoś przez telefon najpierw przez tydzień wypytuje co jedza moje skarby, a potem szykuje im parówki, to przepraszam bardzo... mam prawo się zirytować, czy nadal nie????

                nie chodzi o to, zeby mąż się ze mną dzielil, tylko zeby osoba "rozdająca" dzieliła sprawiedliwie...

                jak męża do mojej mamy zabiore, to mama najpierw mi nalozy na talerz, a ja mu z tego taleza oddam swoja porcje?
                pierdo...icie koleżanko.
                • aneta-skarpeta Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:37
                  shellerka, widzę że Tobie nie chodzi o zmianę sytuacji tylko mozliwosc dopieczenia babci i tesciowej, co zreszta spływa po nich jak po kaczce, bo one w dupie mają czy zjesz obiad czy kanapkę

                  dlatego paleczke powinien przejac mąż, jako pierwszy i powiedziec, "widze ze dla mojej zony nie starczylo, to jej oddam moja porcje- to ubodzie tesciowa

                  dodatkowo powinien stanowczo na osobnosci powiedziec, ze nie chce zebys byla tak traktowana

                  jakby zrobił tak na poczatku to uwierz mi nie byloby takich sytuacji, bo nie chcialyby zrobic przykrosci synusiowi

                  nie powinien robic z tego teatru, powinien to zrobic w cztery oczy, jesli nie poskutkowaloby to powinien postawic ultimatum

                  ale wy wolicie te wojenki najwidoczniej i wychodzisz na zwykla zolze ktorej nie ma nikt ochoty witac z otwartymi ramionami i nikt sie nie zastanawia czy starczy dla Ciebie obiadu czy nie
                  • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:47
                    hehesmile dzieje się dokładnie tak jak radzisz.
                    on im to mówi - sam na sam (wiem, bo słyszałam - ucho mam dobre), ale zazwyczaj odpowiedź brzmi, że wymyśla, że wcale tak nie jest, że o jej, każdemu się zdarzy i takie tam.
                    do tego serrrrdecznościom i wchodzeniu słowami w pupkę mnie i dzieciom końca nie ma. tak jak tu któraś napisała - moja teściowa i babcia też z tych co by pupkę wytarły, tylko potem się okazuje że papierem ściernymsmile

                    kobiet w tym wieku sie juz nie zmieni. pozostaje mi miec satysfakcję, ze moj maz calkowicie zdaje sobie sprawę z ich ułomności i ma do tego stosunek żartobliwo wyrozumiały, czego też uczy i mnie z jakimś tam skutkiem przez te 6 lat smile

                    nie krytykujcie mnie za to, ze rozladowuje stres przed spotkaniemsmile
                    • gazeta_mi_placi Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 19:26
                      I pomyśleć, że taka wstrętna i podła osoba jak Twoja teściowa urodziła i wychowała Twojego wspaniałego męża/konkubenta (nie pamiętam już jak to u Was), może jest synem kogoś innego i został podmieniony po urodzeniu?
        • mathiola przesadzasz. 19.04.11, 22:45
          Sama bym się zdziwiła, że dziecko które przed chwilą jadło słoiczki nagle potrzebuje pełnego obiadu. Tylko mama wie takie rzeczy bo jest na bieżąco, dla innych nie jest to oczywistością.
          • franczii Re: przesadzasz. 20.04.11, 06:15
            Mnie tez by zdziwilo, ze potrzebuje pelnej porcji.
            Moj starszy 5letni jeszcze pelnej porcji nie zje a jako roczniak to zjadal chyba z 1/10 doroslej porcji.
            Nawet w restauracji starszemu tylko pol porcji zamawiamy i jeszcze w dodatku dzieli sie nia z 2latkiem. A jak nie to 2latkowi przekladamy na talerz od siebie ja lub maz.
          • shellerka Re: przesadzasz. 20.04.11, 07:54
            jak kuźwa przed chwilą? ponad pół roku temu to jest chwila???
            i ona przez tydzień ddzwoniła i pytala co dzieci lubią i jedzą. dostała odpowiedz, ze starszy miesa nie jada, a tak to wszystkożerni są.
            • aneta-skarpeta Re: przesadzasz. 20.04.11, 08:19
              shellerka napisała:

              > jak kuźwa przed chwilą? ponad pół roku temu to jest chwila???
              > i ona przez tydzień ddzwoniła i pytala co dzieci lubią i jedzą. dostała odpowie
              > dz, ze starszy miesa nie jada, a tak to wszystkożerni są.

              a kiedy Ty mieso w parowkach widziałas?wink

              a powiedzialas jej o tych parowkach? bo mam wrazenie ze nie ma miedzy wami komunikacji
              tesciowa zbywa Cie- oj tam oj tam, a Ty machasz ręką
              • shellerka Re: przesadzasz. 20.04.11, 08:55
                nie nie, ale to starszy nie jada miesa, a parówki jadaja oboje - to pewnie dlatego ze nie ma w nich miesabig_grin

                mlodsza je wszystko. mlodsza ma taki apetyt, ze jak zje swoja porcje, to dojada po starszymbig_grin chuda jest, no i nie przepada za slodyczami (ma to po mnie), woli kiszone ogórki, gorzką czekoladę, owoce morza i warzywa.

                a tutaj jedna dziewczyna napisala o alergii dziecka i zakazie jedzenia nabialu nie respektowanym przez teśicową. cóż. moje dziecko spędziło tydzień z teściową . wcześniej wypytywała mnie co on lubi, co jada, a czego mu nie dawac. po co? po co się pytam, jak i tak dziecko cały tydzien jadlo tylko chleb z nutella i suche platki czekoladowe dla dzieci na przemian z serkami danio od ktorych ma wieczne rozwolnienie?
                niech sobie karmi to moje dziecko jak chce, tylko niech nie pyta wczesniej, co ma robic, bo takie cos uznaję za złośliwość i nie szanowanie moich wskazówek.

                a z takich zabawnych historyjek? teściowa to typ "dzidzia piernik". usilnie robi się na młodszą, ale w taki mało wyszukany sposób. wyzywający ubiór to był jej znak rozpoznawczy do niedawna. nie pomagały delikatne uwagi mojego męża. dekolty do pasa, przeźroczyste koronki, skórzana mini z ropierdakiem do pasa, do tego błękit na powiekach i tleniony blond na głowie.
                nie miałabym nic do tego, gdyby nie jej zachowanie w połączeniu z tym ubiorem. na chrzcinach starszego dziecka, jej matka musiała jej zwracać uwagę, bo się macała przy stole ze swoim nowym narzeczonym, do tego flirtowała z każdym facetem. no żenuła.

                no i kiedyś wpadłam na genialny pomysł. ubrałam się zupełnie w jej stylu - bardzo krótka mini, pończochy, dekolt do pasa i mocny makijaż. pojechałam tak ubrana na wielkanoc. cały pobyt tam, flirtowałam z jej narzeczonym, byłam przesadnie miła, dziuniowata i taka dosłownie jak ona.

                efekt przeszedł me najśmielsze oczekiwania.
                zaczęła się ubierać normalniej - nadal fajnie i młodzieżowo, ale w o wiele lepszym stylu i bez najdmiernego eksponowania wdzięków i co najważniejsze, nie epatuje już seksem w obecnosc każdego faceta.
                a najlepsze? oddała mi przeboską kiecke, którą jeszcze rok wcześniej miała na sobie w jakieś święa - małą czarną z przeźroczystościami wszytymi w okolice brzucha i dekoltu smile
    • czarnaalineczka jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:22
      synowa wyskoczy z marudzeniem na moje niezorganizowanie
      i mi zacnzie opowiadac jak to jej babcia swieta przygotowywala
      to.....
      przysylajcie mi paczki do wiezienia ok ? big_grin
      • pamela788 Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:28
        Przykre to co piszesz i chyba nie chciala bym kogos takiego w swojej rodzinie jak Ty.
        • czarnaalineczka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:32
          mnie ? big_grin
        • shellerka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:43
          boze.... kobiety, jakie wy jestescie sztywne!
          i takie pro teściowe!
          i takie nieirytowalne!
          i takie znające prawdziwe problemybig_grin

          tak. jestem małostkowa. tak drażni mnie, że jadąc z wizytą raz na pół roku nie jestem witana z radością i fanfarami, tylko daje mi się do zrozumienia, że najwazniejszy jest mój mąż.
          drażni mnie, że jak babcia mi mówi, że jej wnuczuś był wychowywany przez dwie kobiety i że wyniósł najlepsze wartości z domu bla bla bla, że wszystko miał najlepsze, a potem słyszę że mam coś zamrozić, a ja na to, ze niestety mój mąż wychowywany był przez dwie kobiety które przez całe życie mu nieba przychylały i podmaślały we wszystkim, w związku z tym, ten wypieszczony pupilek nie zje niczego, co wcześniej leżało w zamrażalniku, na co babcia początkowo zapowietrzywszy się powiedziała, że to niemożliwe, bo za ich czasów nie było zamrażalników (kompletnie od rzeczy odpowiedź), ale przecież jej wnuczuś i jakakolwiek wada? IMPOSSIBLE!
          smile
          Dajcie sobie na luz. ja się z tego smieję. z mojej irytacji tez. tesciowej juz dawno nie nienawidzę, raczej jej współczuję i rozumiem, dlaczego taka jest.
          ale co sobie ponarzekam, to mojesmile
          • czarnaalineczka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:49
            "Dajcie sobie na luz. ja się z tego smieję. z mojej irytacji tez. tesciowej juz dawno nie nienawidzę, raczej jej współczuję i rozumiem, dlaczego taka jest.
            ale co sobie ponarzekam, to moje "

            ja jej tez wspolczuje
            • claudel6 Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 22:13
              o tak. i shellerki dziecią. wy faktycznie jesteście zapowietrzone.
          • pamela788 Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 21:52
            Nadal, mysle,ze to co myslisz o tesciowej i babci jest jakies dziwne.
            Dlaczego to ciebie maja jakos szczegolnie witac ostatecznie blizszy jest im twoj maz.
            Nie narzekaj.
            • miliwati Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 16:03
              pamela788 napisała:

              > Nadal, mysle,ze to co myslisz o tesciowej i babci jest jakies dziwne.
              > Dlaczego to ciebie maja jakos szczegolnie witac ostatecznie blizszy jest im two
              > j maz.

              Dlaczego w ogóle miałyby z przyjemnością witać chamską i roszczeniową synową która ich nie lubi?
          • graue_zone Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 22:19
            > tak. jestem małostkowa. tak drażni mnie, że jadąc z wizytą raz na pół roku nie
            > jestem witana z radością i fanfarami, tylko daje mi się do zrozumienia, że najw
            > azniejszy jest mój mąż.

            Bo dla nich jest. A może nie zasługujesz na witanie z fanfarami?
            • shellerka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 22:27
              uprzejmość każe żeby okazać trochę entuzjazmu małżonkowi swojego dziecka czy wnuczka, o jego dzieciach nie wspominając...
              i znowu dodam - u mnie w rodzinie, kiedy przychodzę z mężem, moja babcia i mama starają się, żeby to on jako gość czuł się komfortowo, a nie podtykają tylko mi pod nos najlepsze kąski.

              ech.. o tych kobietach mogłabym dużo historyjek...
              łącznie z tym, jak babcia sprawdzała kto jadł kabanosy z lodówki, wcześniej informując, że kupiła je dla nassmile
              doszło do tego, żę wiedząc, że ona woli, zeby mój mąż dostał coś dobrego, a ja nie, specjalnie się z nią drażnię, wyjadając mu z talerza, nawet jak głodna nie jestem.

              za to ona nie jest lepszasmile
              dziadek zrobił dla mnie wino. dwa rodzaje. jedno bardzo słodkie, drugie mniej. babcia to wino dla nas przygotowała na drogę i wiedząc, że wolę to mniej słodkie, spakowała nam słownie zero tego dobrego, tylko oczywiście to, które było mi za słodkie smile mimo, że kilkakrotnie wcześniej powtarzałam, ze wolę to mniej słodkie.
              • pamela788 Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 22:45
                shellerka napisała:

                >
                > ech.. o tych kobietach mogłabym dużo historyjek...
                > łącznie z tym, jak babcia sprawdzała kto jadł kabanosy z lodówki, wcześniej inf
                > ormując, że kupiła je dla nassmile
                > doszło do tego, żę wiedząc, że ona woli, zeby mój mąż dostał coś dobrego, a ja
                > nie, specjalnie się z nią drażnię, wyjadając mu z talerza, nawet jak głodna nie
                > jestem.
                >
                > za to ona nie jest lepszasmile
                > dziadek zrobił dla mnie wino. dwa rodzaje. jedno bardzo słodkie, drugie mniej.
                > babcia to wino dla nas przygotowała na drogę i wiedząc, że wolę to mniej słodki
                > e, spakowała nam słownie zero tego dobrego, tylko oczywiście to, które było mi
                > za słodkie smile mimo, że kilkakrotnie wcześniej powtarzałam, ze wolę to mniej sło
                > dkie.
                >
                >
                Oooo matko.
                Lubisz sie czepiac co?
                Z kazdym twoim postem coraz bardziej wspolczuje twojej tesciowej.
                A co do zachowania babci to moze warto abys zwrocila uwage na jej napewno juz zaawansowany wiek,ktory moze byc powodem jej zachowania.
                Pamietaj,ze ty tez kiedys bedziesz tesciowa a juz napewno bedziesz stara.
              • graue_zone Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 23:00
                W życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać rozmiaru kotleta na talerzu moim i męża oraz stopień zaokrąglenia ziemniaczków. Trzeba się naprawdę starać, żeby takie rzeczy zauważać. Bo chyba nie jest tak, że mężowi dają schabowego, a Tobie suchą bułkę z herbatą?
                • shellerka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 23:06
                  mi by też nie przyszło. gdyby to było takie niezauważalne smile
                  nie mam aż tak nas ran ne w głowie, żeby się kłócić o jedzenie, zwłaszcza ze apetytu jakoś dużego specjalnie nie mam i nie bywam głodna.
                  chodzi o to, że babcia i teściowa ewidentnie nie potrafią ukryć swojej nadmiernej miłości do mojego męża, a mnie to najpierw śmieszy, ale kiedy dotyka to również mojego dziecka, drażni.

                  wy widzicie mnie pilnujaca czy kotlet meza jest wiekszy, a ja widze niegoscinnosc i nieumiejetnosc bycia sprawiedliwym i szczerym.
                  • graue_zone Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 23:10
                    Ale one chyba są szczere, skoro widać, że męża kochają najbardziej?


                    A tak na serio - mnie rozzłościłoby stawianie dziecka za mężem, za dorosłym, wnuczki/wnika za dorosłym synem. Tego nie umiałabym zrozumieć.
                    • shellerka Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 23:15
                      nie o takie znaczenie szczerości mi chodzi.
                      dobra. teraz się zalę.
                      nigdy nie dały mi odczuć, że się cieszą że mój mąż się ze mną ożenił.
                      nie były na ślubie, bo się spóźniły...
                      babcia stwierdziła, ze rok w którym się pobieraliśmy, dobrze ze sie zkonczył, bo nie był dla niej szczesliwy.
                      tesciowa oznajmila mi, ze nie zasluguje na jej meza, potem tlumaczac sie ze mowila to pod wplywem alkoholu i wlasnych stresow.
                      i wiele wiele innych.
                      czy teraz pozwolicie mi za nimi nie przepadac? i czy moge sobie od czasu do czasu pouzywac na nie na forum?
                      • miastowa27 Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 00:20
                        spoko luz
                        mozesz
                  • alanis11 Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 23:17
                    hym jakos mnie to nie podniecało dotąd bo było naturalne ale faktycznie jak tak pomyślę to zarówno rodzina męża jak i moja lata w okół i wykazuje zdecydowanie wieksze zainteresowanie moją osobą niż ślubnym,
                    nie wiem z czego się to bierze ale teściowa lekko wręcz zlewa synusia gdy ja pojawię się na horyzoncie , jestem dla niej zdecydowanie w centrum dla moich rodziców także.
                  • nowi-jka Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 08:57
                    shellerka mozesz mi na priva pisac te historie
                    Ja uwielbiam takei słuchac bo wtedy przekonuje si eze nie tylko ja tak mam.
                    Moja tesciowa samym wygladem mnie drazni samym spojrzeniem swoich małpich oczek. Jestem dla niej miła, zmuszam sie bo to mama mojego M, robie co moge zeby rodzinna atmosfere zachować - gdy musze. Ale jej nienawidze za całokształt.
                    Rozumiem ciebie twoje poirytowanie i jednoczesnie to ze te historie juz rozsmieszaja. Mam tak samo.
                    Moja tesciowa to bedzie proponowac podcieranie dupki ale o tym ze uzyje do tego papieru sciernego to jzu trzeba ja znac zeby wiedzieć. Jest przemilutka przetroskliwa -zakłamana uparta baba.
                    Jak sie zale na forach na nia zawsze słysze ze powinnam z nia pogadać. Ja jej nie zamierzam zmieniać ja tylko unikam z nia kontaktu gdy nie musze, gdy juz jest zaciskam zeby albo sie w duchu z niej smieje.
              • agazagie Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 18:55
                W mojej rodzinie i rodzinie męża też tak jest, że najpierw obiad dostają mężczyźni, potem dzieci a na końcu kobiety (gospodyni na saaaamym końcu). Trochę też mnie to irytuje bo żaden z nich w kopalni ani w polu nie robi i nie czeka na jedzenie jak na zbawienie. No ale widać taki model rodziny się zachował. Jak u mnie podaję obiad (od wielkiego dzwonu) to zawsze zaczynam od gości a potem jak leci.
          • naomi19 Re: jesli mi kiedykolwiek 18.04.11, 22:36
            tak. jestem małostkowa.
            zawsze byłaś.
            Potwierdzasz to każdym swoim postem.
            Współczuję twojej rodzinie, bo jesteś osobą trudną i mieszającą, robiącą zamęt.Nawet w święta, a ponoć taaaaaaaaaaka wierząca jesteś.
          • hiacynta90 Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 15:56
            a ja cie rozumiem, u mojej teściowej jest identycznie jak u twojej i też mnie to potwornie irytuje. Malo tego że wszystko na ostatnia chwilę to jeszcze jedzenie partiami bo wszyscy sie przy stole nie mieszczą. I dlatego bywamy tam jak już naprawdę musimy. Mąż bardzo szybko przyzwyczaił się do mojego stylu - czyli jak najmniej na ostatnią chwilę
          • myga Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 16:09
            tesciowej juz
            > dawno nie nienawidzę, raczej jej współczuję
            _________
            ja tez wspolczuje twojej tesciowej naprawde...
            • zuzi.1 Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 19:50
              O matko, wszystkie panie obrończynie shellerki teściowej, to Wy jesteście żałośne, takie akcje trzeba przeżyc, żeby zrozumiec shellerkę. Pozdrowienia dla shellerki, oby jak najrzadziej z teściową miała kontakt, bo po co ...?
              • claudel6 Re: jesli mi kiedykolwiek 19.04.11, 22:42
                no święte i nadęte. fanką shellerki nie jestem, ale potrafię zachowac obiektywizm.
    • perd-ido Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:42
      Kazdy ma swoja organizacje czasusmile. Twojej tesciowej organizacja polega na tym, ze jest jej brak!.
      Piszesz, moze nie doslownie, ze rzadko jestescie u tesciowej. Dlaczego zatem Twoj maz ma nie towarzyszyc jej w zakupach?. Przeciez jestes dobrze zorganizaowana- dasz sobie rade bez niego. prawda?.
    • agni71 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 21:59
      No patrz, jak te teściowe nie dogodzą nigdy synowej wink

      > otóż moja teściowa jest osobą kompletnie niezorganizowaną, co mnie irytuje niez
      > iemsko. za każdym razem, kiedy się spotykamy wszystko jest niegotowe. przykłado
      > wo - moja babcia i mama nauczyły mnie, że święto to święto i należy tak sobie c
      > zas zorganizować, żeby w święto mieć świętobig_grin tzn. w wigilie, czy wielkanoc naj
      > wyżej odgrzewa się przygotowane wcześniej potrawy. ryby smaży się nawet tydzień
      > wcześniej i mrozi, a potem odgrzewa w piekarniku, tak samo wszelkie mięcha, pi
      > erogi, no wszystko po prostu.


      A nie wpadłaś na pomysł, ze to nie niezorganizowanie, a zamilowanie do świeżego jedzenia, a nie jakichś staroci odgrzewanych?

      > teściowa i jej mama robią wszystko - we dwie oczywiściesmile narazsmile - w dzień świ
      > ąt. łącznie z pieczeniem kaczki, gotowaniem zupy, smażeniem ryby, robieniem sał
      > atki. everything.


      Jak wyżej - moze lubia świeże. Dla mnie ryby usmażone tydzien wczesniej i zamrożone, to jakiś kosmos. Bleee...
      • sharpless6 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:06
        fuj, fuj, fuj jak można chcieć zjeść karpia usmażonego tydzień temu i odgrzanego pewnie w mikrofali.To chyba żart Shellerka
        • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:09
          wiecie, ze moja tesciowa zamordowala swojego bylego meza?

          (teraz zapewne uslysze, ze NA BANK miala ku temu powod, a ja jestem neiwyrozumiała zdzirą)
          • czarnaalineczka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:12
            lol
            to cos krotko siedzialatongue_out
            • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:18
              no wiesz... szał, pms..., zawsze są okoliczności łagodzące wink
              • czarnaalineczka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:19
                sama to chlopu powtarzam tongue_out ze mnie zadem sad nie skaze jak go w koncu utluketongue_out
          • naomi19 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:38
            wiecie, ze moja tesciowa zamordowala swojego bylego meza?
            Założę się, że był tak samo wnerwiający jak shellerka.
        • aneta-skarpeta Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:03
          a jakby tesciowa krytykowala sposob prowadzenia domu synowej to ma sie szanowna tesciowa odpie...lllo bo, nie ona tutaj jest gosciem, a nie gospodynią i kazdy robi tak jak lubisuspicious
          • zuzi.1 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 19:52
            Nie, powinna poprosic teściową o alsze dszczegóły, jak jej zdaniem powinna SWÓJ dom prowadzic, i dalej postępowac w 100 % zgodnie z radami teściowej, pod karą grzywny i rozstroju żołądka...
            • czarnaalineczka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 22:20
              niedoczytalas czy nie zrozumialas???
              to nie tesciowa sie wtraca do domu shellerki
              tylko shellerka do domu tesciowej i do tego jak tesciowa w swoim wlasnym domu po swojemu robi swieta
              • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 07:49
                hej, to chyba wy nie doczytałyściesmile ja się nie wtrrącam. ja tylko sobie o tym piszę na forum, żeby się nie wtrącać big_grin

                wtrąciłam jedynie uwagę o tym, ze me dziecko nie bedzie jadlo parowek na sniadanie, obiad i kolacje, bo o ile sniadanie i kolacje przezyje nawet przez trzy dni, o tyle parówkowy obiad uwazam za przesade. jak juz sie do czegos przypieprze, to nie odpuszcze big_grin
            • nutka07 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 22:37
              A teraz jeszcze raz przeczytaj pierwszy post.
              • zuzi.1 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 10:04
                My Dear, ja się odniosłam jedynie do postu Anety-skarpety smile

                "a jakby tesciowa krytykowala sposob prowadzenia domu synowej to ma sie szanowna tesciowa odpie...lllo bo, nie ona tutaj jest gosciem, a nie gospodynią i kazdy robi tak jak lubi"
            • aneta-skarpeta Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 22:49
              moja mama mawia, ze mądra synowa potrafi sobie niejedną złą tesciową zjednac- wystarczy spryt, dyplomacja i szczypta "wkupnego" i synowa wie, ze robi to tak naprawde dla siebie i swojego swietego spokoju.

              nie zawsze warto prowadzic podjazdowe wojenki i tryskanie jadem pod nosem
              • franczii Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 06:23
                > moja mama mawia, ze mądra synowa potrafi sobie niejedną złą tesciową zjednac- w
                > ystarczy spryt, dyplomacja i szczypta "wkupnego" i synowa wie, ze robi to tak n
                > aprawde dla siebie i swojego swietego spokoju.

                Swiete slowa. Pewnie nie z kazda tesciowa sie tak da ale zgadzam sie. Metode te stosuje z powodzeniem wobec calej rodziny meza i robie to wlasnie dla siebie.
    • velluto Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:11
      Jej kuchnia, jej robota, jej harmonogram. Zamiast się irytować - lata temu trzeba było wdrożyć w życie to co w tym roku - ileż stresu byś sobie zaoszczędziła! Zresztą dla mnie sobota to nie święto, może co innego jeśliby robiła to w niedzielny poraneksmile

      Też wolę świeżo zrobione - ale z kolei nie znoszę gości, jak coś jeszcze robię w kuchni. Mało uprzejmie porzuciłam kiedyś rodzinę męża, która zwaliła się 3 godziny przed umówionym czasem.

      A co do dziecka to nie przesadzasz - moja potrafi w Wigilię po południu wystrzelić, żeby ktoś leciał i coś kupił jej wnuczce, która u nas spędza z rodzicami święta. O ich przyjeździe wie co najmniej 1,5 miesiąca wcześniej i mnie osobiście niepomiernie irytuje wieczne "zapominanie" o istnieniu dziewczynki. To jak mają się czuć rodzice? szczególnie, że aż przebiera nogami, jakby tu dogodzić ulubionemu wnusiowi i tu jakoś dziur w pamięci nie ma.
      • alanis11 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:33
        Ta bo obie babki powinny namrozić żarła tygodnie przed swiętami dla Twojego dobrego samopoczucia , żebyś sie przypadkiem nie czuła niekomfortowo jak już przyjedziesz i bedziesz zmuszona siedziec między garami.
        ty słyszysz jakie wypuszczasz pie...ty ?
        • alanis11 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:47
          Shellerka waćpanna pretensjonalna królewna.
          • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:56
            big_grin już wiem! wy po prostu wszystkie u spowiedzi byłyście! ja dopiero się wybieram, wiec musze jeszcze troche ponarzekac na te istoty cudowne, ktorym dzieki zawdzieczam mego meza ukochanegosmile
            pozwolicie?
        • naomi19 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 22:48
          Chyba bym sobie zamówiła pizzę, gdyby ktoś próbował mnie zmusić do zjedzenia usmażonej rozmrożonej, podgrzanej ryby.
    • czarnaalineczka a gdzie 18.04.11, 22:57
      siedzisz podczas sniadania?

      przy stole jak goscie czy w koszyczku z innymi wydmuszkami ?
      • shellerka Re: a gdzie 18.04.11, 23:00
        z wydmuszkami. ale ja jestem tą najładniejszą smile
        • naomi19 Re: a gdzie 19.04.11, 20:00
          Przynajmnie ty tak myślisz.
    • rosapulchra-0 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:01
      Cieszę się Twoją radością smile

      Jestem w tej szczęśliwej sytuacji, że nie mam pod ręką i nie pod ręką również smile ani maci swej, ani tfuteściowej, więc kwestia przygotowań przedświątecznych jest tylko i wyłącznie na mojej głowie. Za to do pomocy mam co najmniej 4 osoby w postaci moich córek i męża. Ale jeszcze nie mam zupełnie pojęcia, co na te święta przygotować..
    • baltycki Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:01
      shellerka napisała:

      > jestem okrrrropna.
      Jesteś, rozwiódlbym się.
      • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:07
        pfff.. o ile miałyś to szczęście, że bym za ciebie wyszła tongue_out
      • rosapulchra-0 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:22
        baltycki napisał:

        > shellerka napisała:
        >
        > > jestem okrrrropna.
        > Jesteś, rozwiódlbym się.
        >

        wysokie masz o sobie mniemanie big_grinbig_grinbig_grin
        • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:28
          ja czy bałtycki?smile
          • rosapulchra-0 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:38
            Oczywiście, że baltycki.
    • an_ni Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:15
      och nie rozumiesz patriarchatu
      pokoleniowa sila w nim big_grin
      • pamela788 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:17
        Poprostu one dla ciebie sa takie jak ty dla nich-proste.
    • mallina Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:16
      czemu wiec nie zrobisz swiat u siebie w domu? bedzie "po Twojemu".
      przeciez to chyba nie jest przymus jezdzenie do tesciowej?
      • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 18.04.11, 23:24
        owszem. jest. w zeszłym roku "udało" mi się, bo mój tata zmarł i miałam wymówkę, że nie chcę zostawiać mamy samej.
        babcia z dziadkiem są na tyle starzy, że podróż pociągiem prawie 300 km jest dla nich zbyt męcząca. proponowaliśmy im taką opcję.
        pytanie dlaczego teściowa nie może ich przywieźć swoim autem do nas pozostaje dla mnie zagadką...
        • czar_bajry Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 00:29
          A już się martwiłam, że chora jesteś- Wielkanoc za pasem a Ty o teściowej milczyszbig_grin
        • nutka07 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:21
          shellerka napisała:

          > pytanie dlaczego teściowa nie może ich przywieźć swoim autem do nas pozostaje d
          > la mnie zagadką...

          Moze nie lubi odgrzewanej ryby.
          • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:29
            lubi lubi, bo sama nad wyraz chetnie przyjezdza, ale bez babci i dziadka uncertain
    • saga55-5 Synowa powinna.... 19.04.11, 00:35
      ...coś zawieźć od siebie.
      Wtedy pewnie byłoby szybciej.
      Ustalić przed świętami co mozesz zawieźć, przygotuj to, a teściowa już wtedy jedną lub dwie potrawy ma mniej do przygotowania.
      • eliszka25 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 02:14
        dokladnie! zawsze jedziemy do polski do rodziny na swieta i zawsze targam ze soba piernik na boze narodzenie, choc musimy przejechac 1500 km. nie wazne, czy wioze go do mamy, czy do tesciowej. poza tym zawsze dogadujemy sie wczesniej co zrobie ja po dotarciu na miejsce. u tesciowej np. przed wigilia robimy z mezem pierogi, a przed wielkanoca ja cos pieke i robie jajka nadziewane w niedzielny poranek, gdy tesciowie sa w kosciele. u mamy bywa roznie, zwykle np. na wielkanoc pieke mazurka i pomagam w tym, co tam mama ma jeszcze do zrobienia. nawet mi nie przyszlo do glowy irytowac sie tym, ze pomagam w przygotowaniach swiatecznych.
      • shellerka Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 06:56
        do głowy by mi nie przyszło jechac z pustymi rękami.
        w tym roku robię sernik amerykański i schab ze śliwką.
        w wigilię zeszłego roku, bo w tym spędzałam święta z moją rodziną z przyczyn wspomnianych wcześniej, wiozłam gar z grochem z kapustą, drugi z kapustą z grzybami i trzeci z makiełkami.
        i o dziwo te dania smakują najlepiej właśnie odsmażane. teściowa zrobiłaby nawet bigos w dniu podania.
        • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 22:34
          @shellerka, a jak robisz makiełki?
          • shellerka makiełki 20.04.11, 07:52
            makiełki - makaron, (makaron taki krótki jak do rosołu, ale najlepiej taki kluskowaty bardziej, a nie nitkowaty - ideałem jest własnej roboty, ale w biedronce moja babcia dorwała taki właśnie super do makiełek) duuuużo miodziku, mak i rodzyki+orzechy+migdały
      • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 22:33
        saga55-5 napisała:

        > ...coś zawieźć od siebie.
        > Wtedy pewnie byłoby szybciej.
        > Ustalić przed świętami co mozesz zawieźć, przygotuj to, a teściowa już wtedy je
        > dną lub dwie potrawy ma mniej do przygotowania.

        Ale że co? A dlaczego powinna? Jakiś obowiązek czy ke? suspicious
        • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 22:51
          rosapulchra-0 napisała:


          > Ale że co? A dlaczego powinna? Jakiś obowiązek czy ke? suspicious

          nie no synowa nic nie musitongue_out, ale byloby milo i nie musialaby patrzec na denerwujące ją krzatanie tesciowej

          zaznaczam tez ze tesciowa tez nie ma zadnych obowiązkow wobec niej,w zasadzie to nawet jej nikt o zdanie nie pytal czy chce miec taka synową, a synowa sama sie zdecydowala ( zgadzając sie na slub) na taka a nie inną tesciową
        • saga55-5 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 22:57
          rosapulchra a teściowa dlaczego powinna ? to obowiązek jakiś ?
          Zazwyczaj synowa jest młodsza od teściowej, więc ma więcej energii, pomysłów, siły i ....itp.
          Nie pasi do teściowej jechać ?
          Niech mąż zabierze dziecko ( w końcu to dla dziecka babcia ) i jedzie do swojej matki. Autorka wątku nie musi się meczyć z nielubianą teściową.
          • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:01
            Czy ja gdziekolwiek napisałam, że teściowa musi? ma obowiązek? suspicious
            • saga55-5 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:05
              Sugerując że synowa nie musi, że to nie jej obowiązek, wnioski same się nasuwają nieprawdaż ?
              • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:10
                saga55-5 napisała:

                > Sugerując że synowa nie musi, że to nie jej obowiązek, wnioski same się nasuwaj
                > ą nieprawdaż ?

                No to chyba tylko tobie.
                • saga55-5 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:13
                  > No to chyba tylko tobie.

                  Jak widzisz jakaś taka niekumata jestem.
                  Cóż !!!!!!!!!
                • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:27
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > saga55-5 napisała:
                  >
                  > > Sugerując że synowa nie musi, że to nie jej obowiązek, wnioski same się n
                  > asuwaj
                  > > ą nieprawdaż ?
                  >
                  > No to chyba tylko tobie.

                  nie tylko- tak wychodzilo z kontekstu rozmowy i cytatu na ktory sie powolywalas
            • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:05
              rosapulchra-0 napisała:

              > Czy ja gdziekolwiek napisałam, że teściowa musi? ma obowiązek? suspicious
              >

              no u shellerki tesciowa nie dba o synową bo nie ma takiego obowiazku i tez źletongue_out
              • saga55-5 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:10
                aneta.....jakby dbała za bardzo, czytalibyśmy post pt : Natręctwo teściowej i nie tylko wink
                • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:28
                  saga55-5 napisała:

                  > aneta.....jakby dbała za bardzo, czytalibyśmy post pt : Natręctwo teściowej i n
                  > ie tylko wink

                  kurka, az się boje- mam syna, co to bedzie

                  przy obiedzie rodzinnym będa mi talerze z rąk leciały, w obawie ze synowej cos sie niespodobabig_grin
            • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:08
              rosapulchra-0 napisała:

              > Czy ja gdziekolwiek napisałam, że teściowa musi? ma obowiązek? suspicious
              >

              czyli tesciowa zapraszająca rodzine na swiateczny obiad nie ma obowiazku go stawiac?big_grin
              • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:13
                No pacz pani, ja jak zapraszam do siebie na obiad, imprezę czy święta to nie oczekuję od gości przywiezienia ze sobą wałówki czy pomagania w kuchni i nie widzę powodu, żeby również tego samego oczekiwać ode mnie.
                • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:30
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > No pacz pani, ja jak zapraszam do siebie na obiad, imprezę czy święta to nie oc
                  > zekuję od gości przywiezienia ze sobą wałówki czy pomagania w kuchni i nie widz
                  > ę powodu, żeby również tego samego oczekiwać ode mnie.

                  a jak ja zapraszam do siebie kogos bliskiego- brat, mama, tesciowa to nie widze w tym nic niezwyklego- szczegolnie w czasie swiat

                  jak zapraszam na impreze znajomych to czesto dzownią i pytają czy chcialabym zeby zrobily salatke etc bo i tak sie narobie i chcą mnie odciazyc
                  • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:32
                    Co innego jak ktoś zadzwoni z propozycją, a zupełnie co innego, jak ktoś oczekuje owej propozycji pomocy suspicious Ja nie oczekuję. Nigdy.
                    • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:37
                      ja robie obecnie komunie w domu na 20 osob i oczekuje pomocy bliskich, zeby się nie zajechała na smierc

                      i tą pomoc otrzymuję nawet bez sugerowania

                      a czy to jakis problem jak tesciowa zadzwoni i powie- Kasiu moglabys zrobic na te swieta jarzynową i bigos? bo ja mam tyle roboty?

                      moim zdaniem nie

                      moja tesciowa mowi i sie z tego ciesze, bo ja nie zawsze jestem pewnych spraw swiadoma, a ona moze szczerze powiedziec ze oczekuje pomocy, co by nie mowic od najblizszych osob
                      • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:50
                        I niech każda z nas pozostanie przy swoim zdaniu. Amen.
                  • saga55-5 Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:36
                    aneta....u mnie podobnie i ja ( gupia jakaś czy cóś ) uważałam że to naturalne.
                    Spotkanie w gronie bliskiej rodziny czy dobrych przyjaciół, znajomych to wspólny udział. Na co kogo stać, co umie najlepiej itp. itd.
                    • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 19.04.11, 23:44
                      dzieki forum doceniam swoje relacje rodzinne, powaznie... a tesciową to po pietach powinnam calować i kwiaty jej przywozic
            • pamela788 Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 00:58
              Ja sie troszke denerwuje jak czytam cos takiego.
              Nasze tesciowe sa matkami naszych mezow,wychowaly ich i dzieki nim mamy wspanialych facetow,i mysle,ze juz z tego powodu nalezy sie im nasz dozgonny szacunek.
              Tak samo ci synowie nasi mezowie powinni szanowac nasze matki za to samo.
              Kazdy czlowiek jest inny,ma inne podejscie do zycia,inne przyzwyczajenia,charakter,gust.
              To co dla nas jest zimne dla kogos moze byc gorace,dla jednego pol kotleta to duzo dla innego malo,i nad tym nie ma co dyskutowac.
              Mysle,ze bezproduktywne gadanie o tym na forum czy gdzie kolwiek indziej a takze z kims innym niz wlasnie z ta tesciowa jest poprostu bez sensu.
              Ten czas i energie poswiecila bym na rozmowe z osoba w roli glownej czyli tesciowa.
              Z kazda osoba mozna sie dogadac, w grzeczny sposob wyjasnic co jest nie tak,co mozna by bylo zmienic itd.
              Po co denerwowac siebie nawzajem,skoro mozna te relacje poukladac z korzyscia dla obu stron.
              Na tym wiecej osob zyska niz straci,a przedewszystkim owy syn tesciowej,ktory nie bedzie sie czul jak miedzy mlotem a kowadlem,przeciesz on kocha zarowno matke jak i zone,i napewno jest mu ciezko w takiej sytuacji.
              Wiem co pisze ja u swojego meza w domu zauwazylam min.nie obchodzenie swiat jakich kolwiek,tzn. szli do kosciola,ale nie bylo np.sniadania swiatecznego,z czystego leniatwa , tam nikt nie ubieral choinki bo po co.
              Pierwszy raz BN przygotowalam u tesciowej w domu sama,byla choinka,lampki na dworzu ,prezenty,12 potraw kupionych to kupionych,ale byly.
              Przez nastepny rok rozmowa. rozmowa ,do skutku,od 8 lat ona sama robi wymarzone swieta.
              Nie wiem czy tylko mi sie tak udalo bo moja tesciowa jest osoba reformowalna,czy kazdy moze tylko jest mu latwiej gadac po katach niz cos zmienic.
              Skoro nie odpowiadaja ci swieta u tesciowej zrob je sama,zapros ja ,nie umiesz gotowac zamow jedzenie,pokaz jej jak wedlug ciebie powinna wygladac goscinnosc.
              Poswiec czas na rozmowe z nia ,moze ona pozwoli poznac przyczyne zachowan owej seniorki,moze okaze sie,ze to super kobieta,
              Na tworzenie relacji miedzy ludzkich potrzeba czasu,cierpliwosci,wyrozumialosci,a przedewszystkim duzo dobrej woli.
              • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 15:10
                @pamela788, super, tylko, że Ty opisujesz sytuację doskonałą, która nie ma potwierdzenia w życiu. Taki lajf.
                • aneta-skarpeta Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 15:26
                  potwierdza się czesto
                  bo nie wszytskie tesciowe są jak z dowcipow, nie kazda synowa pokrzywdzona, i nie kazdy synek/mąż nie umie poukladac stosunkow rodzinnych, aby zona nie miala gula przy kazdej wizycie w rodzinnym domu meza
                • bez_seller Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 17:38
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > @pamela788, super, tylko, że Ty opisujesz sytuację doskonałą, która nie ma potw
                  > ierdzenia w życiu. Taki lajf.

                  To nie taki lajf, tylko Ty jestes niereformowalna.
                • pamela788 Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 20:25
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > @pamela788, super, tylko, że Ty opisujesz sytuację doskonałą, która nie ma potw
                  > ierdzenia w życiu. Taki lajf.

                  Opisuje sytuacje jak najbardziej realna,mozliwa tylko wymagajaca duzo pracy obu stron.
                  • rosapulchra-0 Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 20:51
                    pamela788 napisała:


                    >
                    > Opisuje sytuacje jak najbardziej realna,mozliwa tylko wymagajaca duzo pracy obu
                    > stron.


                    o to to to! obu - to bardzo dobre słowo big_grin
          • shellerka Re: Synowa powinna.... 20.04.11, 07:56
            > Niech mąż zabierze dziecko ( w końcu to dla dziecka babcia ) i jedzie do swojej
            > matki. Autorka wątku nie musi się meczyć z nielubianą teściową.

            heheh wiadomo! takiej sastysfakcji nigdy nie dostanie big_grin
    • aga.pier Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 08:12
      najczęściej spędzaliśmy święta u teściów. To teściowa własnie wprowadziła odsmażane pierogi - tak po prostu jedli i okazało sie, że dodatkowo można je wcześniej zrobić. Resztę rzeczy, no może oprócz bigosu, robiła zawsze na bieżąco, moja mama zresztą też. I o ile ja lubię tak samo to lubię też sobie trochę czasu poświęcić więc przygotowania rozkładam tak by się ze wszystkim spokojnie wyrobić i paznokcie pomalować i maseczkę zrobić. To co różniło moją mamę i teściową to to, że teściowa miała zawsze dużo roboty ale nic nie było dla niej problemem, nie wprowadzała nerwowej atosfery, że juz późno, że nikt nie pomaga, że sama. A też zawsze dużo pomagałam i dużo robiłam sama. Ale ryba smażona, mrożona i odgrzewana, nawet w piekarniku, to chyba smaczna nie jest? W sumie można kupić wszystko ale ten zapach w domu, pierników i innych specyjałów jest niezastąpiony dla mnie.
    • ma_dre Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 14:24
      wiem ze to niekoniecznie na temat, ale w oparciu o twoj opis stwierdzam, ze z checia spedzilabym swieta u twojej tesciowej (mmmmm.... mniam!) za to u ciebie niekoniecznie uncertain (wiem, wiem i tak mnie nie zaprosilas).
      • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 14:28
        wiesz... jeszcze pozostaje taka mała kwestia, że to że ktoś robi na świeżo, nie znaczy że robi smacznie smile

        jak ktoś robi ciasto na naleśniki i musi przy tym otwierać książkę kucharską, to sorry....
        • graue_zone Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 16:01
          A co w tym złego? Ja na przykład gotuję naprawdę dobrze, a naleśników w ogóle nie umiem robić.
          • shellerka Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 16:24
            otóż. moja teściowa i jej mama nie gotują dobrze. zdecydowanie niesmile a mimo to za każdym razem silą się na jakieś wynalazki typu śledź w miodzie itp.
            książka kucharska jest używana nawet przy smażeniu jajecznicy. nie wymyślam.
            tak. jestem zła. powinnam pojechać tam trzy dni wcześniej i sama wszystko zrobić, skoro one nie umieją, a nie się wymądrzać, tylko że to też nie do końca to jest przyczyną mojej irytacji.
            raczej to, że na każdym kroku słyszę, jakie to one nie są wspaniałe, jakie to nie były cudowne, jak to wszyscy się zawsze zachwycali ich przyjęciami, że wogóle tak wspaniale było, a tego kuźwa nie widzę jakoś...
            gdyby były normalne. normalnie podchodziły do wszsytkiego, a nie podkreślały że mam to wyjątkowe szczęście przebywać w ich towarzystwie i na każdym kroku opowiadać mi jak to im się cudownie żyło, jak im wszyscy zazdrościli i wogóle och i ach, to też by było zupełnie innego.
            ja nie przywiązuję wagi normalnie do takich pierdół jak dwa dania na obiad - ale to zestawienie :
            mój mąż, mówiący, ze sama zupa to nie obiad i że u niego w domu, to muszą być dwa dania i potem widok tego ochłapu dla mojego dziecka....
            ja bym mogła nawet jajka z rzeżuchą żreć w te święta, byle nie wysłuchiwać, jakie one sa doskonałe i zeby wykazały choć odrobinę zainteresowania mną i moimi dziećmi, a nie tylko swoim ukochanym królewiczem złotym uncertain rzyg rzyg rzyg

            a ja i tak kocham go bardziej! tongue_out
    • pitahaya1 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 14:41
      Spojrzałam dookoła ale nie, nie jestem Twoją teściową. Wszystkie dzieci w domu.
    • jeza_bell Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 17:22
      No kurde... starają się jak mogą- dwoją i troją tego dnia, a Ty focha strzelasz...

      Wolałabyś taką, która nic nie robi i oczekuje wiecznego zapraszania?
      • rosapulchra-0 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 22:40
        jeza_bell napisała:

        > No kurde... starają się jak mogą- dwoją i troją tego dnia, a Ty focha strzelasz
        > ...
        >
        > Wolałabyś taką, która nic nie robi i oczekuje wiecznego zapraszania?

        O_o, moja taka właśnie jest suspicious Cała w pretensjach, ale nie miała najmniejszych skrupułów nas okraść, skłócić swojego syna z jego bratem, doprowadzić do rozpadu małżeństwa brata męża, wyżywać się na wnukach i wprowadzać je w różne wojenki domowe suspicious Ale jest teściową i już za samo należy jej szacunek! Przepraszam za kolokwializm - gó... prawda! I już! suspicious
        • pamela788 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 21.04.11, 01:57
          Wiesz moja prababcia,ktora zmarla dopiero cztery lata temu mial piecioro dzieci i 11 wnuczat.
          Tak macila w zyciu swoich dzieci,ze z pieciu malzenstw zostalo jedno, mojej babci bo nie mieszkala w miescie w ktorym szanowna jej matka i reszta rodzenstwa.
          Z 10 malzenstw wnukow zostaly dwa bo i tam mieszala dokladnie,gdzie nie mogla doisc to dojechala juz nawet w bardzo podeszlym wieku.
          Moja mama prosila o pomoc swojego ojca,ktory jako jedyny w rodzinie potrafil swojej tesciowej powiedziec,"mamusiu za 15 min odjezdza autobus mamusi",gdy ta tesciowa wlasnie zasiadala do obiadu bo przybyla pol godziny wczesniej.
          Dzieki niemu moi rodzice do dzisiaj sa szczesliwi razem.
          Tylko moj dziadek walke o szczescie swoje i swojego dziecka przyplacil nienawiscia ze strony rodziny zony,bo pomimo ze prababcia wlasnie taka byla,wszyscy ja bardzo szanowali do konca,nawet ci byli zieciowie czy synowa.
          Wlasnie dlatego,ze byla matka,babcia,tesciowa.
          Pomimo tego,ze moj dziadek dawal taki przyklad,oczywiscie dziekuje mu,ze uratowal najblizsza mi rodzine,mam wpojone,ze starsza osoba ode mnie,babcia,tesciowa jest swieta,nie istotne jaka ona jest.
          Moge probowac ja zmienic,nagiac na swoje widzi misie,ale mam ja szanowac.
    • joanna29 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 18:08
      Moja teściowa tez ma nie jedno za uszami, ale łaczyć się z Tobą tylko dlatego że piszesz o teściowej nie będę.
      Dla mnie wspólne przygotowania świąteczne, te kuchenne i nie kuchenne) są częścią świąt i wspólnego spędzania czasu, zarówno z mamą, jak i teściową.
      Jedno wiem, że ja bym post pisała o wrednej teściowej jak by mi wszystko odgrzewane w czasie świąt na stół postawiła.
      A swoja drogą to jajecznicę świateczną (taka jest tradycja w moim regionie) też byś dzień wcześniej smażyła??
      A te napoje pewnie teść przywiezie, tylko że matka z synem nie wybiorą się tylko razem chociaż na chwilę gdzieś sami w te święta (zrozumiesz to jak będziesz chciała chociaż przez 5 minut być z własnym dzieckiem juz dorosłym bez synowej czy zięcia).
    • gagunia Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 19.04.11, 18:38
      Każdy ma prawo do swoich przyzwyczajeń i nawyków. Jak Ci nie pasuje, to nagotuj tydzień przed i przywieź ze sobą. Nie będziesz musiała się irytować ani nie będziesz miała wyrzutów sumienia, że nie pomogłaś. Proste jak drut.
    • mathiola ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 22:42
      Moja teściowa jest kompletnym przeciwieństwem mnie samej.
      Ja nigdy nie gotowa na czas, niedopracowane szczegóły, wkurw i masakra.
      Ona - wszystko gotowe tydzień wcześniej, pomrożone, wysprzątane.
      Ja: mam wieczny bałagan, ona - wypucowane i wylizane.
      Ka: Przywożę do niej dzieci na tydzień i drapię się po głowie w wielkim zmieszaniu bo wzięłam jedną parę majtek dla młodej i dwie pary majtek dla młodego.
      Ona mówi: to nic, będziemy prali na okrągło albo się kupi.
      Ja: bezproblemowa, wyluzowana, odważna, zbałaganiona, zapominalska.
      Ona: permanentnie zestresowana, histeryzująca, panikara, tchórz życiowy, ale poukładany i pedantyczny.
      Ja: kocham ją za to, że ona mnie akceptuje i uwielbia moje dzieci a swoje wnuki.
      Ona: kocha mnie i akceptuje głównie dlatego, że jej naprawiłam syna a tym samym relacje między nimi i dałam jej fajne wnuki, synusiowi ciepły dom po zawieruchach a ją samą umiem wysłuchać i zrozumieć.
      Ona: wkurza mnie czasami, ale zmilczę, bo ją szanuję i dużo jej zawdzięczam (potrafię przez miesiąc obiadów nie gotować dzięki jej darom).
      Ja: na pewno ją załamuję i wkurzam nie raz, ale milczy, bo mnie szanuje wink
      Ona: wyłącznie przede mną odkrywa swoją zamkniętą duszę i opowiada mi o rzeczach, o których jej rodzone dzieci nie mają pojęcia.
      Ja uważam, że ona jest bardzo dziwna, ale bez niej... byłoby smutno.
      Ale uwielbiam tworzyć anegdoty na jej temat i z udziałem jej przywar.
      • aneta-skarpeta Re: ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 22:58
        fajnie napisalas o tesciowej, ja ze swoją tez sie lubie, choc jestesmy inne- ona troche ustawiona w malzenstwie jako popychadlo, ja jestem odbierana jako feministka z miastawink- czego sie tesciowa strasznie bala przed poznaniem mnie

        tez moglabym sie czepiac, ze podaje letni obiad i mowi, zebysmy uwazali bo gorący, ze strasznie teskni i czesto dzwoni i to do mnie, bo od syna to sie nic nie dowie, albo ze trzeba jej tlumaczyc oczywiste ( dla nas) rzeczy

        ale jakby ona chciala to tez mialaby sie do czego przyczepic u mnie.

        inna kwestia- kurcze- jak jade do tesciowej to staram sie jak najbardziej pomoc- dlaczego? bo ona ma lat 60siat, a ja 30 i mam nieco wiecej sily, a ona i tak nas zaprosila, ugoscila ( jak umiala, choc moze zupa nienajsmaczniejsza etc), poza tym jak staniemy we dwie to dwa razy szybciej zrobimy

        jak jade do cioci, to tez pomoge przy imprezie rodzinnej- chyba ze ktos sobie stanowczo nie zyczy- ale w naszej rodzinie to sie nie zdarzawink

        zawsze pochwale, ze dobry obiad czy ciasto, zeby jej bylo milo- a mi nie ubedzie itd
        • mathiola Re: ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 23:09
          Moja teściowa zastawia stół, że się ugina, każe siadać, sama siada i mówi w następującej kolejności:
          - nie ma nic do jedzenia, trudno, zjecie co jest.
          - ja ciągle robię to samo, ale nie umiem nic innego.
          - a te ziemniaki to niesłone pewnie
          - a te udka to chyba bez smaku
          - I co - niesłone, prawda?
          Ja: nie mam pojęcia, jeszcze nie doszłam do ziemniaków.
          Albo:
          Teściowa zadzwoniła do męża mojego, a syna swego i płacze mu w słuchawkę: bo ty się nie odzywasz, bo nie dzwonisz, bo ja nie wiem co się u was dzieje, tam się chyba coś dzieje, ja to czuję.
          - Mamo, wszystko w porządku, pracuję, dzieci zdrowe, nic złego się nie wydarzyło.
          - To niemożliwe, bo zakwitł kwiatek X, a ostatnio jak mi zakwitł, to twój ojciec umarł!!
          Poza tym jest w miarę normalna wink
          Podobnie jak ja wink
          • saga55-5 Re: ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 23:22
            No i własnie o to chodzi.
            Dać na luz.
            Wiadoma rzecz, wiek ma swoje prawa, każda matka chce by jej dziecku było super fajnie, a jednoczesnie każda matka na swój sposób to przeżywa.
            Czasem to denerwujące, czasem smieszne ale......qrcze my tez kiedys będziemy teściowymi.
            No i ....nie do końca jest pewne jakimi wink
            • aneta-skarpeta Re: ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 23:34
              ja tam bedę fajna tesciową, ale boje sie, że synowa jędza mi się trafi i nie docenibig_grin

              znam z boku sytuacje- tesciowa spoko babka, nowoczesna, zdystansowana, ale otwarta na pomoc np przy malym dziecku, ale ze samotna to tez chcialaby troche towarzystwa, choc sie nie narzuca

              ale ma taka jędzę synową, ze co by nie zrobiła to jest ku#wa źle

              przychodzi- źle bo się wtrąca, zapytac tez sie o nic nie mozna, bo jak zapyta " czy wnuczek dobrze spał w nocy" to się wpieprza w nie swoje sprawy

              jak nie przychodzi- no tak, ma wszystko w d. wlasnym wnukiem sie nie interesuje

              no nie utrafisz

              i takiej synowej się śmiertelnie boję
          • aneta-skarpeta Re: ja też o teściowej. Inaczej :P 19.04.11, 23:26
            moja tez ma przeczucia i co do podawania obiadow to zawsze mowi

            a ugotowalam jarzynową, ale dietetyczna!!!

            i tak wszystko, choc czesto nawet kolo dietetycznego nie stałobig_grin
            • lyra_belaqua Łączę się w bólu 20.04.11, 00:39
              ukhhh
              Mam teściową w tym samym typie. Ona także wie najlepiej, co jest najlepsze dla jej syna i wnuków. Ona także nie potrafi się pogodzić z faktem, że jej syn dorósł i nie będzie z nią konsultował decyzji, że ubiera się inaczej niż ona by sobie życzyła (była afera o sandały bez skarpet), że jada inaczej, że inaczej gospodaruje swoimi pieniędzmi. Największy foch jest oczywiście w kwestii wychowania i zdrowia dzieci, bo przecież ona wie najlepiej, wychowała swoje (rękami, głową i sercem własnej matki).
              A wszystko się sprowadza do tego, że nie jest najważniejszą kobietą w życiu swojego (nie jedynego) syna.
              Moja teściowa artykułowała ten żal wielokrotnie, na trzeźwo i nietrzeźwo, podczas spotkań w 4 oczy i towarzyskich imprez, zawsze zalewając się łzami. Kiedy powiedziała to po raz pierwszy, myślałam, że to jakiś absurdalny żart. Ale to są jej prawdziwe uczucia, ona na prawdę ma problem, że życie jej syna ni toczy się tak, jak ona by chciała.
              I ona się przejmuje wszystkim. Wszystkim! Dla mnie jest niepojęte, że można tak żyć cudzymi sprawami. Moja teściowa wyznała ostatnio, że przepłakała całe noce, poniważ ja źle postępuję z jej synem i wnukiem. Dziecku wymyślam alergie, specjalnie truję je lekami, ciągam po szpitalach, jestem okrutna bo odmawiam mu serka danio.
              W tym i kilku tematach teściowa postanowiła pokazać, że wie lepiej i ma być wg jej zasad. Kiedy remontowaliśmy mieszkanie, dopytywała się usilnie o wystrój pokoi, bo mimo naszych protestów chciała nam coś kupić. Mąż wysyłał jej wizualizacje architekta, zdjęcia... Na pierwszej wizycie wyciągnęła z torby żółtą narzutę i z pretensją stwierdziła, że nie będzie pasować do naszej biało-czarnej sypialni. Kupiła taką, bo myślała, że nasza sypialnia będzie morelowa, przecież mówiła nam, że nasz pomysł jest brzydki. Ona była absolutnie przekonana, że para ludzi dobrze po 30.ce, urządzająca kolejne swoje mieszkanie zrobi dokładnie tak jak ona chce, bo tak jest ładnie...
              Teściowa żyje w przekonaniu, że wymyśliłam alergię jej syna i wnuka. Nie przekonują jej otwarte rany na skórze oraz testy, więc ona nie podaje leków oraz nie przestrzega diety zaleconej przez lekarza. Dziecko już do nich nie jeździ, bo złapaliśmy ją na kłamstwie, twierdziła, że mąż jej nie poinformował o zakazie podawania mleka, kiedy ten zaprzeczył, stwierdziła, że 2 serki dziennie nie zaszkodzą.
              Z gotowaniem jest podobnie. Moja teściowa gotuje dobrze, teść jest mistrzem w kilku potrawach. Tylko że my już jemy zupełnie inaczej. I zawsze są zgrzyty. Podczas ostatniej wizyty teściowa pyta, co zrobić z mięsem z rosołu, więc mówię, że mogłaby obsmażyć je z papryką. Ona, że z zrobi po swojemu, z przyprawą w ktorej jest głównie glutaminian sodu, silny alergen w przypadku mojego syna. Mówię ok, ale ja tego nie lubię i niech nie daje dziecku, bo będą problemy ze skórą. I po powrocie następnego dnia zastaję przygotowany przez nią obiad, dla mnie niejadalny oraz kilkulatka z rozdrapaną do krwi wysypką na twarzy i pod pachami.
              Zastanawiam się dlaczego ona to robi?

              Wielkanoc. Mój mąż nie ustalił planów ze swoimi rodzicami, ja zaprosiłam swoją mamę, ktora mieszka sama. 2 tygodnie przed świętami teściowie wyjeżdżają z radosną nowiną, żebyśmy wszyscy spędzili święta u nich. Już zakupili jedzenie oraz dmuchane materace, nie pytając nas o zdanie. Ich mieszkanie ma 45 metrów, nasze 72, 2 pokoje u nich, 4 u nas.
              U nich 2 telewizory, przed ktorymi spędza się święta, do jedzenia głównie mięso. My nie mamy telewizora, moja mama (widziała ich 2 razy w życiu) jest na specyficznej diecie.
              Zaprosiliśmy ich do nas, tłumacząc to względami czysto praktycznymi. Nie przyjadą, bo nie. Nie tylko ich syn, ale również jego dziecko, żona i jej matka mają się podporządkować ich planom.
              Koniec elaboratu
              • aneta-skarpeta Re: Łączę się w bólu 20.04.11, 08:11
                ja sobie zdaje sprawe, ze z niektorymi tesciowymi jest horror

                ale tutaj duzo winy widze ze stonych ich synow- ktorzy pozwalali na takie traktowanie i niby chcieliby zmienic- no ale mamusia ma taki trudny charakter, a ja wole dyplomatycznie etc
                i tak cale zycie kazdy mamusi ustepowal wiec mamusia naprawde jest swiecie przekoanna ze wie najlepiej

                mam przyklad mojego meza, ktorego mama choc dobra kobieta ma zapedy mocno nadopiekuncze, ale on sobie nie pozwala

                ale nie pozwala od dawna, zanim zalozyl rodzine
    • kaja954 Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 05:31
      nie zjadlabym u ciebie, sorki.swiezo usmazony itd to cos innego.
      mrozone ,rozmrazane 5 razy i mrozone ponownie jest niesmaczne i niezdrowe. moze to ja jestem dziwna,ale nie tkne czegos co ma wiecej niz 2-3 dni, chociaz z ta 3 to juz pzeginam.
      czasem brakuje mi tej bieganiny,tego co ciebie drazni. to tylko 2 razy w roku, usmiechnij sie i w miedzyczasie zrob cos z dzieckiemsmile NIE ROZDRABNIAJ sie kofanasmile
    • antekcwaniak Ryby smażone nawet tydzień wcześniej - ale SYF !!! 20.04.11, 16:17
      Tego to nawet psu bym nie dał !!!
    • schere Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 20.04.11, 18:51
      Wyjeżdżamy w sobotę.
      Zapraszamy (na czwartek) na obiad/kawę, co tam wolą. Niestety teściowa "chyba nie będzie mogła bo wybiera się do kościoła obejrzeć obmywanie nóg, nigdy tego nie widziała".
      Zapraszamy wobec tego na piątek. Niestety "w piątek jedzie do Wilanowa na cmentarz, sprawdzić czy siostra położyła kwiaty na grobie rodziców, a potem musi posprzątać bo w pniedziałek przydzie wujek J. na kawę".
      Cóż...
    • niamn Re: takie przedświąteczne o teściowej:) 21.04.11, 03:12
      haha, dobre, shellerka.
      ja swego czasu mialam taka na szczescie niedoszla tesciowa jaka ty masz, glownie co do tego robienia wszystkiego na ostatnia chwile..., wiecznie spozniona, a juz szczegolnie jak sie raczej z eksem gdzies wybierali, no ja nie wiem jak jej sie to udawalo, aha, i zawsze byl lament jacy to oni spoznieni..., tytulem przykladu

      Swieto Dziekczynienia, ide z eksiem i jego mamuska na obiad do rodziny (jej brata). Ja bylam z kumpela w muzeum, oni mieli mnie z tego muzeum odebrac okolo 15.00-15.15 bo obiad na okolo 16ta. Ja w muzeum z kumpela, eksiu dzwoni, ze oni jednak beda o 15.30, spoko. Potem znowu dzwoni, ze jednak na 15.30 sie nie wyrobia, wiec beda o 16tej.
      O 16ej ich jeszcze nie ma, poszlam do WC umyc rece, eksiu dzwoni gdzie jestem (16.10), wychodze z muzeum, wsiadam do auta (16.11), przywitanie, wymiana uprzejmosci, a niedoszla tesciowa zaczyna rozwodzenia sie jacy to oni sa spoznieni i mi rzuca uwage, ze musieli na mnie czekac...
      ech, czlowiek mlody byl i glupi..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja