A ja o dziecku w samolocie

19.04.11, 15:59
Czeka mnie niebawem podróż(a właściwie kilka) samolotem.
Najdłuższa 4 godziny.
Będę leciała z mężem i prawie 2 latkiem.
I 2 x sama z dzieckiem.
Jak się przygotować?
Bagaż ,nadbagaż te kwestie sobie zostawmy, nie zabieram wózka, ani fotelika, tylko zwykły bagaż.
Chodzi mi tylko o praktyczne rady jak pomóc dziecku przetrwać podróż.
Dziecko siedzi na kolanach czy samo ?
Czy w samolotach są przewijaki ?
    • sanciasancia Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:06
      Z mojego doświadczenia -
      • lejla81 Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:19
        Do dwóch lat masz z dzieckiem jedno miejsce. Wszystko zależy od dziecka i od długości trwania lotu. Z moim coś tam poczytamy, porysujemy, poukładamy puzzle i lot mija, ale mój akurat jest łatwy do utrzymania w miejscu. W toalecie chyba jest jakiś przewijak, ale nigdy nie korzystałam
      • kaasiaki Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:20
        sanciasancia napisała:

        > Z mojego doświadczenia -
        • sanciasancia Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:32
          > Napewno wspolpasazerowie byli szczesliwi. Zyj i pozwol zyc innym - nie obarczaj
          > swoim dzieckiem innych ludzi.
          Wybrałam dziecko, które chodzi, a nie wrzeszczy.
          > Mam dwojke dzieci i na rzęsach stawałam, zeby ni
          > e utrudniali podrózy innym.
          A po porodzie od razu wróciłaś do fedrowania?
          >Doskonale wiem jakie to moze byc upierdliwe.
          > A juz gonitwy dziecka po samolocie... ehhh
          Jest taka fascynująca zależność -
          • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:46
            Może po prostu lepiej od Polaków ukrywali niechęć i zniecierpliwienie?
            • rosapulchra-0 Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 22:50
              gazeta_mi_placi napisała:

              > Może po prostu lepiej od Polaków ukrywali niechęć i zniecierpliwienie?

              Specjalista się odezwał od dzieci suspicious
              • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:59
                A co ma piernik do wiatraka? Akurat w tym podwątku nie piszemy o samych dzieciach, ale o reakcjach na ich zachowania osób dorosłych (poszczególnej narodowości).
                Trzeba mieć dzieci aby stwierdzić, że niektóre narody bardziej w sobie tłumią pewne rzeczy i są politycznie poprawne od innych?
      • halapta Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:22
        sanciasancia napisała: Jeżeli dziecko ma katar, trzeba koniecznie wziąć jakąś wodę morską do nosa, żeb y uszu nie zatkać.


        Wodę morską to chyba jej na lotnisku zabiorą.
        • sanciasancia Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:33
          Nie. Krople do nosa przechodzą, próbowałam wielokrotnie (do 100 ml płynu można).
        • naomi19 Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:42
          Moj córka leciała z katarem i zrobiło się z tego zapalenie ucha.
    • asia.asz Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:12
      przewijaki sa w tolecie ale bardzo malutkie, zreszta jak sama toaleta, ale dziecko da sie przebracsmile
      dziecko prawie 2-letnie mozesz miec na kolanach, lub kupic mu osobne miejsce i wtedy bedzie moglo siedziec oddzielnie (tansza pierwsza opcja)

      ja wzielam zabawki do plecaka dla dzieci, bawily sie i w samolocie i podczas przesiadki (czekalismy godzine na lotnisku)
    • zum.zum.zone Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:12
      Jak prawie dwulatek, wiec prawdopodobnie nie wykupowaliscie normalnych biletow dla niego, wiec na kolanach, chyba, ze akurat beda wolne miejsca. Z przewijakow nigdy nie korzystalam - w lazienkach jest tak malo miejsca, ze staralam sie zmienic pieluche na lotnisku, jak trzeba bylo, to na siedzeniu, ale moja mlodsza byla i nigdy nie bylo z nami w rzedzie innych pasazerow.
      Zeby sobie i dziecku (i innym) pomoc przetrwac podroz potrzebna pewnie bedzie kolekcja nowych, malych i szalenie atrakcyjnych zabawek (ksiazki, znikopis, cos migajacego). I trzeba byc gotowym psychicznie na to, ze pomimo najlepszych przygotowan, moze byc ciezko i ludzie moga krzywo patrzec, trudno. Powodzenia : )
      • kaasiaki Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:18
        To czy dziecko niespelna 2 letnie siedzi na kolanach czy na swoim miejscu, zalezy od tego jaki bilet wykupiliscie.
        Z przewijaków nie korzystalam to nie wiemsmile

        Picie, gumy rozpuszczalne - jesli juz uzywa, lizak - to pomoze odetkac uszy przy zmianie cisnien.
        Zabawki, ktorych nigdy wczesniej dziecko nie widzało. Male ksiażeczki, figurki, itd. Bedzie element zakoczenia i zainteresowanie na dłuzszą chwilę.
    • aga.pier Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:15
      zdaje sie, że do 2 lat siedzi na kolanach przypiete specjalnym pasem. Przewijaków chyba nie ma, nie musiałam korzystać. Płyny przy dziecku możesz zabrać do podręcznego, musisz tylko sprawdzić ile.
      • asia.asz Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:27
        nie wprowadzaj w blad jesli nie wiesz, przewijaki sa w toalecie
        • aga.pier asia.asz, znasz znaczenie słowa chyba? n/t 19.04.11, 17:51
          • asia.asz Re: asia.asz, znasz znaczenie słowa chyba? n/t 19.04.11, 17:53
            a widzisz roznice miedzy
            Przewijaków chyba nie ma, nie musiałam korzystać
            a
            nie wiem czy sa przewijaki, nie musialam korzystac

            pierwsze mimo slowa chyba sugeruje odpowiedz
            • aga.pier Re: asia.asz, znasz znaczenie słowa chyba? n/t 19.04.11, 17:57
              mimo wszystko zachowałaś się niegrzecznie, jakbym celowo wprowadziła w błąd.
              • asia.asz Re: asia.asz, znasz znaczenie słowa chyba? n/t 19.04.11, 18:01
                niegrzecznie to by bylo jakbym naskoczyla
                sadze ze nie zrobilas tego celowo jednak twoja wypowiedz mogla wprowadzic kogos w blad
                • aga.pier asia.asz... 20.04.11, 18:07
                  alpha.sierra, stewardessa napisała:
                  "przewijak masz w toalecie z tyłu (są dwie toalety, przewijak na pewno jest w tej po prawej, jak stoisz tyłem do dzioba".
                  Czyli wynika z tego, że nie w każdej toalecie jest przewijak.
                  • asia.asz aga.pier 21.04.11, 12:27
                    pytanie w tytule i ogolnie brzmialo: czy w samolocie sa przewijaki, a nie czy w kazdej toalecie w samolocie sa przewijaki
                    • asia.asz Re: aga.pier 21.04.11, 12:28
                      nie w tytule, w tresci
    • lacitadelle Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:31
      Wybierać godziny lotów mniej więcej w porze drzemki, postarać się, żeby przed lotem dziecko było raczej niewyspane - u nas na takie krótkie loty działa rewelacyjnie, młody w tym wieku zasypiał przy starcie i budził po lądowaniu.

      W razie niespania - sama wiesz, co dziecko lubi najbardziej.

      Pieluchę zakładasz suchą tuż przed wejściem do samolotu i jeżeli nie będzie kupy, nie będzie potrzeby zmiany. W przypadku kupy poproś stewardessę o wskazanie miejsca, gdzie mogłabyś przewinąć - dwulatka można spokojnie na stojąco.
      • pelagia_pela Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:37
        Wez sporo przekasek, ktore dziecko lubi - zajmie sie chwile jedzeniem. Nowe zabawki, ksiazki, moze cos do rysowania?
      • jamesonwhiskey Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 17:02
        > W przypadku kupy poproś stewardessę o wskazanie
        > miejsca, gdzie mogłabyś przewinąć - dwulatka można spokojnie na stojąco.

        mysle ze dobrym miejscem jest toaleta

    • undomestic_goddess.pl Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 16:59
      Ja latam dosc czesto z (teraz) 2,5 latka. Gdy siedziala ze mna na siedzeniu bralam ulubione ksiazeczki i gazety ( uwielbia dobranocny ogrod). to zajmowalo ja na jakies 0,5-1 godz. pozniej komp/odtwarzacz dvd - ulubiona bajka to nastepna godzina winkPozniej jst ciezej - u mnie sprawdzil sie ipod z muzyka ( skopiowlam jej ulubione piosenki) i tablica do rysowania
      www.elc.co.uk/Super-Scribbler/118161,default,pd.html
      i to wlasciwie zalatwialo sprawe big_grin
      Duzo wygodnej jest gdy dziecko ma swoje wlasne siedzenie.
      Aha, przewijak jest w kazdej toaleciw w samolocie ( niewygodny jak cholera, ale jak nie ma wyboru). przygotuj tez picie, ulubionie przekaski, bo jedzeenie w samolocie jest marne uncertain

      • undomestic_goddess.pl Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 17:08
        Aha i jeszcze jedno. bieganie po samolocie i zaczaepianie innych pasazerow jest zabawne TYLKO dla dziecka i jego rodzicow. moge zapewnic, ze mimo tego, ze ludzie staraja sie byc mili i nie zwracac uwagi to po prostu przeszkadza i wywoluje mordercze instynkty. dla czesci ludzi lot jest stresujacy wiec staraja sie rozluznic na milion sposobow wink, inni moga byc po prostu zmeczeni





        • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:42
          Z jednym się nie zgadzam : nie wszyscy pasażerowie "starają się być mimo wszystko mili", oj nie wszyscy kochana big_grin big_grin big_grin
    • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 17:35
      Spoko moje dziecko jest mocno zsocjalizowane, chodzi do kawiarni, restauracji.
      "Umie" się zachować, a przede wszystkim ja "umiem" big_grin
      Na pewno nie będzie nikogo "gnębił"
      Co do biletów to jeszcze nie mamy, więc rozważę opcję zakupu osobnego miejsca(będzie miał 21-22 m-ce)
      O przewijak tak w sumie zapytałam, choć w plenerze czy jakimś przydrożnym barze w toalecie przewijamy się na stojaka.
      Czyli moje cierpliwość, przekąski, zabawki, książki.

      A jeżeli chodzi o słynne wyrównywanie ciśnienia - szumy w uszach ?
      Ktoś napisał, że lizak, guma rozpuszczalna....a mój chłopak nie używa, czy wystarczy cokolwiek do gryzienia, picia ? Czy go nauczyć gumy rozpuszczalnej ?

      Dziękuję wszystkim za rady, myślę że z 4h to przesadziłam nawet, lecę 1x WAW-LIS,1x LIS-CDG,1xNCE- CDG i 1x CDG-WAW.
      Myślałam że do Portugalii dalejsmile

      • asia.asz Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 17:50
        jak do lizbony to bliziutkowink
        na wakacje?
        bo wlasnie w tym tyg deszcze beda (dzis zaczelo padac, tzn tu na pn portugalii, mam nadzieje ze na tygodniu sie skonczy) my wlasnie ze wzgledu na deszcze przelozylismy nasza wyprawde do lizbony na nast tydzien albo i pozniej
        • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 18:14
          Wakacje ,ale dopiero w lipcu - z tym, że wolę się przygotować(ja w przeciwieństwie do mojego dziecka mam lekką postać autyzmu i nowe sytuacje mnie niepokoją wink )
          Lizbona-zawsze chciałam zobaczyć to miasto .Kocham je zdalnie big_grin
      • pelagia_pela Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 17:56
        Smoczek wystarczy na zmiany cisnienia albo daj wtedy cos do picia.
        • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 18:15
          Moje bezsmoczkowe.
          • only_black Re: mój niezawodny sposób-laptop 19.04.11, 18:49
            z ulubionymi bajkami, piosenkami itp, ogląda 15-20minut i zasypia...
        • ma_dre Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 13:36
          zalezy komu wystarczy... moim dzieciom nie wystarczal, ba! mnie tez by nie wystarczyl.
          Na zmiane cisnienia jest jedyna skuteczna metoda : przedmuchac uszy, z tym ze nie wiem czy niespelna dwuletnie dziecko jest w stanie skumac polecenie i wykonac...
      • alpha.sierra Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:10
        WAW-LIS jest liczone na około 4h, leci się w zależności od wiatru - jak w dziób, to leci się dłużej, jak w ogon - krócej smile.

        Z punktu widzenia personelu pokładowego, w co bawiłam się przez czas jakiś wink:
        Biorąc pod uwagę trasę, będziesz pewnie leciała w B 737 tudzież podobnym - przewijak masz w toalecie z tyłu (są dwie toalety, przewijak na pewno jest w tej po prawej, jak stoisz tyłem do dzioba; pieluchę wrzucasz do kosza w toalecie - piszę, bo nie dla wszystkich jest to oczywiste - nagminnie dostaje się brudną pieluchę do wyrzucenia np. jak się rozdaje jedzenie - serio!).
        Maluch będzie siedział u Ciebie na kolanach - dostaniesz specjalny pas, który dopniesz do swojego (możliwe, że również kamizelkę niemowlęcą - w PLL LOT są, w tanich liniach i w czarterowych nie zawsze). Jest szansa, że nie wszystkie miejsca będą zajęte, więc w trakcie lotu poproś stewardessę o wskazanie miejsca, które możecie zająć (uśmiechem można sobie załatwić caaaały pusty rząd, o ile jest taka możliwość). Start i lądowanie - obowiązkowo na Twoich kolanach (nie na każdym miejscu może siedzieć matka z dzieckiem - więc tu się nie kłóć wink).

        Po starcie stewardessy chętnie podgrzeją Ci jedzenie dla dziecka smile.

        Do lądowania daj coś do picia - przełykanie pomoże wyrównywać ciśnienie w uszach. Pomagają też "gorące kubki" - kubek-serwetka zlana gorącą wodą-kubek - dziewczyny z LOTu i Enterair na pewno wiedzą co to, z innych linii polski personel też powinien wiedzieć. Przykładasz ustrojstwo do ucha i tworzy się podciśnienie, więc się uszy aż tak nie zatykają. Spytaj pediatrę o coś odtykającego nos a mocniejszego niż sól fizjologiczna - w przypadku nawet lekko zatkanego noska będzie zbawieniem. Raz lądowałam z lekko przytkanym nosem - gorsze niż poród uncertain.

        Fajnie by było, gdyby mały zasnął - samolot jest w gruncie rzeczy nudny - ile można patrzeć za okno? wink Zazwyczaj dzieciaki chętnie robią rysunki dla "pana kapitana" - my wieszałyśmy je potem w pokoju meldowań smile. Weź ze sobą coś, czym normalnie zabijacie nudę. Na pewno jeden spacer po kabinie, jak już będzie rozdane jedzenie, nie zaszkodzi. Tyko nie puszczaj malucha samego, nie przesiadujcie (za długo) w bufetach i nie wychodźcie spacerować, jak jadą wózki z jedzeniem (nie dotyczy spaceru do toalety wink).

        Uff, chyba wsio.

        Tyle samo lądowań co startów życzę smile!
        • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:19
          łałbig_grin
          Dziękuję
        • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:39
          >nie na każdym miejscu może siedzieć matka z dzieckiem - więc tu się nie kłóć.

          Na których miejscach nie mogą siedzieć? big_grin
          • dag_dag Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:41
            Na trzech ostatnich od końca, czasami przy drzwiach ewakuacyjnych, czasami na samym przodzie z dzieciakami nie można.
            • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:42
              Dzięki, wolę lecieć z zarzyganym pijakiem niż z matką z bachorstwem.
              • dag_dag Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:44
                To siadaj na samym końcu, wszystkim będzie przyjemniej.
              • alpha.sierra Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:33
                Oj widać, że nie leciałaś z zarzyganym pijakiem big_grin.
          • alpha.sierra Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:20
            Nie mogą siedzieć w środku przy wyjściu/wyjściach ewakuacyjnych przez okna oraz w dwóch pierwszych i dwóch ostatnich rzędach (warunkowo w tych rzędach mogą przy oknie). Przynajmniej w Boeingach 737. Chodzi o to, że w razie kraksy ktoś musi się zerwać i otworzyć wyjścia przez okna, tudzież drzwi jeśli załogę szlag trafi. Matka z dzieckiem odepnie się wolniej niż ktoś bez dziecka na kolanach, a liczy się każdy ułamek sekundy.
          • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 14:33
            gazeta_mi_placi napisała:

            > >nie na każdym miejscu może siedzieć matka z dzieckiem - więc tu się nie kł
            > óć.
            >
            > Na których miejscach nie mogą siedzieć? big_grin

            stawiałabym na fotel pilota big_grin
        • nissa.fr Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 03:41
          Czy ja czytam o PLL LOT ???
          Nigdy wiecej nie polece w nimi ani sama, ani w dzieckiem.
          Jednego razu zapytalam grzecznie o mozliwosc zmiany miejsca (lot krajowy, moze 5 osob na pokladzie), bo na glowe kapala mi woda, na co stewka wydarla twarz, ze "nie ma takiej opcji, bo tu sa 3 maski tlenowe !!!" - bez komentarza. Kolejny lot przebiegl pod znakiem "diety niemowlecej" - pani przyniosla 8 miesiecznemu malcowi sloik, tylko po to zeby po zorientowaniu sie, ze nie zamawialam posilku w okienku (w jakim kurde okienku, jak bilet kupilam przez net) natychmiast zabrac jedzenie i uciec za kotarke - zenujaca sytuacja. Dodam, ze mialo to miejsce kiedy zaostrzono nieco przepisy bezpieczenstwa i kazda butelka wody dla dziecka byla na cenzurowanym. Pomocy nie spodziewalabym sie zadnej, lepiej sie mile zaskoczyc.
          W temacie: przewijak w WC jest, maluch do 2 lat siedzi na kolanach opiekuna. Moj Mlody albo spi albo cichutko sie bawi gadzetami typu malowanka czy puzzle. Jako bagaz podreczny polecam maly plecak - obie rece wolne.
          • gemmavera Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 14:52
            nissa.fr napisała:

            > Jednego razu zapytalam grzecznie o mozliwosc zmiany miejsca (lot krajowy, moze
            > 5 osob na pokladzie), bo na glowe kapala mi woda, na co stewka wydarla twarz, z
            > e "nie ma takiej opcji, bo tu sa 3 maski tlenowe !!!" - bez komentarza.

            Skoro przepisy mówią, że matka z dzieckiem na kolanach może siedzieć tylko tam, gdzie jest dodatkowa maska, to czemu się dziwisz, że Ci nie pozwolili zmienić miejsca?
            A wodę chociaż wytarli big_grin
            Poza tym sorry, ale nie uwierzę, że stewardessa "wydarła twarz" hehe big_grin

            > nie zamawialam posilk
            > u w okienku (w jakim kurde okienku, jak bilet kupilam przez net)

            Zamawiając bilet na stronie LOTu rzeczywiście masz opcję zamówienia specjalnej diety. smile
            • nissa.fr Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:10
              Nie musisz mi wierzyc, zlozylam reklamacje i otrzymalam satysfakcjonujaca odpowiedz.
              Wody nie wytarla, nawet nie zaproponowala. Doczytalam troche na temat konstrukcji samolotu i wiem, ze byla mozliwosc zmiany miejsca, lub chocby zyczliwe zaproponowanie innego wolnego siedzenia dla taty - brak kultury osobistej, dobrej woli i nienawisc do wykonywanej roboty widocznie sie komus skumulowaly. I tak na marginesie: dlugosc drenu od maski jest wystarczajaca zeby w razie czego pociagnac z sasiadujacego tylnego/przedniego rzedu, wiec nie jest absolutnie konieczne aby akurat siedziec tam gdzie sa 3. I na koniec zagadka: co w przypadku, gdy samolotem podrozuja np. 4 rodziny z niemowlakami? Loterie sie robi na to JEDYNE miejsce z 3 maskami ?
              Moze i opcja specjalnego posilku dla malucha jest na stronie (pani pytala o okienko), ale gdybym malemu pasazerowi nawet pomylkowo podala sloik kosztujacy 3,50 , to ciezkim wstydem byloby mi to juz zabierac.
              Nie jestem osoba roszczeniowa, nigdy nie mialam takich przygod w innych liniach lotniczych, nawet jesli byly to low cost.
              • nissa.fr Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:23
                Nie dopisalam, ze model samolotu ktorym lecialam masek tlenowych nie posiada wcale - w zamian za to 3-4 butle tlenowe. Ot, drobny szczegolik.
    • dag_dag Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:15
      Nie wiem, czy Cię to pocieszy: ja lecę 11 godzin, od rana do nocy, z prawie dwulatką i prawie siedmiolatką i po dwóch tygodniach powtórka z rozrywki wink Ale my mamy dużo doświadczenia i na pół drogi młodszą z głowy, bo długo śpi w dzień i karmię ją piersią.
      Dziecko siedzi na kolanach, możesz wykupić bilet, wtedy ma miejsce - ale z praktyki wiem, że zwykle nikt nie siada koło rodzin z dziećmi, no chyba że pełen samolot. Lecąc z mężem usiądźcie tak żeby miejsce w środku było wolne. Ja moją na stojąco przewijam w toalecie od dawna, masz czas poćwiczyć. Nowe zabawki, gierki, kredki i inne ciekawe sprawy (my na przykład bierzemy stary portfel pełen kart powtykanych w różne przegródki) - zajmą dziecko. Sama wiesz, co ciekawi Twoje dziecko, wymyśl coś.
    • intuicja77 Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 19:44
      nie latałam z synkiem samolotem ale na długie jazdy w samochodzie (których nie znosił) pomagały jasiek nowe drobiazgi , zabawki dosłownie za kilka złotych z kiosku ruchu . Ważne ,że były nowe smile
      • hayet Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 20:10

        u nas w sumi wszystkie loty sie udalo troche przespac, troche zainteresowac widokami zza okna, troche pasazerowie przed nami sie zajeli tzn, akuku itp big_grin no i ksiazeczki.
        co do wozka, to jesli masz przesiadke to ja polecam, chyba, ze ltonisko zapewnia wozki
        co do przewijaka to pewnei zalezy od linii, ale zazwyczaj sa takie przewijaki jak w centrah handlowych, ale nigdy nie korzystalam. nie ma tez problemu, zeby personel podgrzal np. slocizkowe jedzenie, jesli nie ma mozliwosci zamowienia dla dziecka badz tez chce sie dac swoje.
        • edelstein Re: A ja o dziecku w samolocie 19.04.11, 21:13
          Moj syn lata samolotem od kiedy ukonczyl 4miesiace i mu wystarczy miejsce kolo okna, jest fanem wszelkich maszyn latajacychbig_grin oprocz tego musi miec pod reka to co lubi pic i pogryzac. Roznice cisnien jakos nie robia na nim wrazeniatongue_out
    • marghe_72 Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 13:49
      Miej pod ręką krople do nosa dla dzieci.
      Nigdy nie wiadomo kiedy katar sie może przyplątać. A katar w samolocie to mało przyjemna rzecz..

      Weź też nieduzy kocyk.
      Kilka nowych zabawek, byle nie grających smile.. kredki, kartki itp
      • joanna_poz Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 13:50
        > Weź też nieduzy kocyk.

        a po co?
        kocyki to są na wyposażeniu samolotu - wystarczy poprosić stewardesę.
        • alpha.sierra Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 21:58
          Nie w każdej linii są kocyki. A nawet jak są - własny lepszy, samolocie jest różny syf. smile
        • marghe_72 Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 22:43
          joanna_poz napisała:

          > > Weź też nieduzy kocyk.
          >
          > a po co?
          > kocyki to są na wyposażeniu samolotu - wystarczy poprosić stewardesę.
          Chyba nie w każdej linii
          • joanna_poz Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:14
            a to przepraszam.
            zawsze, kiedy potrzebny był kocyk dostawałam go, więc sądziłam, że w każdej.
    • ania_dentystka Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 14:24
      Jestem zaprawiona w lotach z dzieckiem. I to na długich dystansach. Teraz lecę z dwojgiem- w tym jednym niespełna 3 miesięcznym.
      Moje doświadczenia:
      - wybór miejsca w samolocie jest bardzo ważny - dziecko musi mieć dla siebie trochę miejsca wtedy mniej się kręci
      - jeszcze przed startem z uśmiechem przepraszam współpasażerów za ewentualne niedogodności- nawet jeśli są reakcje współpasażerów są sympatyczniejsze
      - sama nie śpię ( trudno wyśpię się w domu) bo nie wiadomo co w tym czasie zrobi dziecko - i nie chodzi o bezpieczeństwo a o dokuczanie innym, brudzenie itd.
      - mam sporo "zajmowaczy czasu" - zabawki, książeczki, filmy itd - w zależności od wieku . Wszystko nowe bo wtedy bardziej atrakcyjne
      - nie zabieram natomiast zbędnych klamotów, w tym wózka- jest niepotrzebny
      - nigdy, przenigdy nie przewijałam w innym miejscu niż ubikacja. Nawet by mi to do głowy nie przyszło.
      - karmiłam piersią, ale bardzo dyskretnie nie afiszując się
      - stawaliśmy, ale nie pozwoliłam na ganianie po pokładzie , zwiedzaliśmy kuchnię, rozmawialiśmy z personelem pokładowym
      - zawsze kupowaliśmy dla dziecka osobne miejsce- skoro stać nas na bilet dla dorosłych możemy zapłacić i za dziecko ( znacznie mniej). Jest to wygoda i większe bezpieczeństwo. Skąpstwo naprawdę nie popłaca.
      Moje rady:
      - zachowywać się normalnie,
      - nie pozwalać dziecku na szaleństwa, skakanie, krzyki
      - nie pchać się na siłę - to, że wyjdzie się z samolotu 5 minut później nie robi różnicy, to samo przy odprawach ( mimo, że przysługuje nam wejście bez kolejki mąż stał a ja z dzieckiem i w ciąży chodziłam po lotnisku. Nic nam się nie stało, trochę poruszaliśmy się przed długim lotem i nie zantagonizowaliśmy sobie współpodróżnych. Nie jesteśmy świętymi krowami)
      - jak dziecko narozrabia, rozpłacze się - przeprosić, to nic nie kosztuje a dobrze usposabia
      Powodzenia - Ania
      • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 18:40
        Szkoda Aniu, że mało polskich matek bierze z Ciebie przykład.
        • ma_dre Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:19
          hej! hej! tez dolaczam do normalnych "matek pokladowych" ! wink Moje dzieci lataja przypiete pasem od pierwszej do ostatniej minuty lotu. Tak wygodniej i bezpieczniej. Jesli wstaja i spaceruja po pokladzie to tylko i wylacznie w drodze do albo z toalety. Staram sie aby nikomu nie przeszkadzaly, wiec nie nawiazuja kontaktow z wspolpasazerami, usilnie namawiam do drzemki, najczesciej wiec spia przez cala droge (lot trwa raptem 2 godziny). Dzieci mam na szczescie nieklopotliwe, na prawde... czegonie moge powiedziec o niektorych doroslych wspolpasazerach, bo niektorzy zachowuja sie jakby uciekli z ZOO! Do dzis pamietam te czerede, co za nami siedziala i usilnie wciskala moim dzieciom cukierki bez pytania, glosno rzala i kopala w nasze siedzenia. Pamietam tez te fukajace purchawki, ktore pojawiaja sie przy ladowaniu, kiedy moj mlodszy zaczyna kwilic, bo niestety tak jak mnie rozsadza mu uszy od srodka.
          Osobiscie tez nie lubie jak przyjdzie jakies obce dziecko i narzuca sie. Lot dla mnie to stresujacy moment i nie lubie jak dodatkowo ktos mi go zakloca.
    • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 14:25
      a wykupiłaś dziecku bilet? Nie dowiedziałaś się kupując tenże?
      Jeśli dziecko ma do dwóch lat, to siedzi na twoich kolanach, powyżej, jak ma wykupiony bilet ma takie same przywileje jak każdy dorosły pasażer
      hmmm nie lepiej było się spytać u przewoźnika czyli u źródła?
      • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 16:22
        Ale o co ? ?
        O to czy wygodniej z dzieckiem na kolanach czy na osobnym siedzeniu?
        Wolałam o to zapytać matki, co by mi przewoźnik powiedział? Że zrobię jak zechcę, to chcę się dowiedzieć tego i owego zanim zechcę.
        • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 18:24
          gdy miesiąc temu kupowałam bilet, to sprzedający - pracownik LOT-u sam doradził mi o której wykupić lot, co wziąć dla dziecka, gdzie usiąść z dzieckiem a gdzie nie można, jakie przekąski, o tym, żeby kupic coś nowego z zabawek itd itd....
          • lykaena Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 18:51
            No to mogłabyś się podzielić tą wiedzą, a jak nie chcesz to sobie potruj jeszcze w tym wątku-droga wolna
            Ja biletu nie kupowałam.
            • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:24
              no przecież napisałam, że najlepsze rady dostałam od osoby, która kiedyś latała samolotami, a która teraz w biurze LOT-u pracuje. Co nie oznacza, że rady tych, które z dziećmi latały nie są cenne. Ale z zasady zawsze jednak w takich przypadkach u źródła zasięgam rady.
    • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 14:25
      4 godziny....drobnostka....mnie za tydzień czeka 9 godzin w samolocie
      • paliwodaj Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 14:39
        nawet mi nie mowcie o locie, my tez bedziemy leciec 8 godzin w lecie z 3 dzieci i nie wybieramy LOT-u , mniejsze prawdopodobienstwo ze spotkamy gazeta-mi-placi, co to dzieci ma za "bachorstwo" wogole co za okreslenie, wole bachorstwo nic chamskich i prymitywnych wspolpasazerow
        Pozniej lecimy jeszcze 2 x 4 godziny i na koniec 9 godzin do domu.
        Mam nadzieje ze przezyje. Durnymi uwagami wspolpasazerow nie przejmowalabym sie, ogolnie na calym swiecie rodziny z dziecmi lataja na pozadku dziennym, ludzie potrafia z tym zyc, ale jako ze wsrod Polakow to calkiem nowe zjawisko, zawsze znajdzie sie jakas gazeta ktora swoim komunistycznym sposobem komentuje latanie dzieci.
        • ania_dentystka Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 15:15
          Dziwne podejście. Urodziłam się i wychowałam w Stanach. W Polsce mieszkam od kilku lat, ale stale latam za ocean - sama, z mężem, z dzieckiem, teraz z dziećmi, czasem z rodzicami. Dużo podróżuje i podróżowałam. Byłam na wszystkich kontynentach i.... zawsze staram się być takim pasażerem, aby nie przeszkadzać innym. Staram się tak zajmować dziećmi, aby nie byli"bachorstwem", żeby ludzie nie oddychali z ulgą gdy pozbędą się naszego towarzystwa.Po prostu liczę się z innymi.
          • antyka Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 16:16
            Ja tez czesto latam - zwykle kupuje na te okazje nowe zabawki, malowanki,
            ksiazeczki, gry itp.
            No i staram sie planowac lot tak, zeby dziecko spalo.
          • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 18:44
            No właśnie gdyby było więcej jeszcze osób z podejściem jak Twoje, ale niestety duża część tutejszych forumowiczek nie liczy się z innymi bo "wszak one mają dziecko więc im się wszystko należy", większość mam po porodzie traci także zdolność mówienia "przepraszam" za siebie i dziecko, bo przecież komu by cudowne dzieciąteczko mogłoby przeszkadzać ....
            • hayet Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 20:56
              nie wpadajmy w skrajnsoc bo zaraz wyjdzie, ze powinna kazda matka czy opiekun lecacy z dziecmi z gory przepraszam, ze byc moze jegod ziecko chwile poplacze. nie mowie o wyciu bite 4h albo podczas calego lotu..a jesli nawet taks ie zdarzy, to co wtedy matka czy opiekun powinien zrobic?
              poza tym ani razu nie mialam zadnych niemilych czy uciazliwych sytuacji z dziecmi w roli glownej-mowie tu i o swoich jak i o innych. nawet jesli jakiemus dziecku zdarzalo sie plakac.-glownie rpzy starcie badz ladowaniu bo trzeba byc przypietym, to nie wplywalo na jakosc podrozowania u mnie. bardziej mnie wenrwial, mega chrapiacy rosjanin oraz jego synalek wystukujacy rytm wink syn w wieku lat (na moje oko) 13
            • alpha.sierra Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 22:19
              Powiem Ci, że naprawdę jeśli chodzi o mamy latające - nie jest źle. Najlepiej wypadają mamy latające na trasie Wyspy - Polska: obtrzaskane z tematem, konkretne, panujące nad dziećmi. Dość dobrze jest na czarterach, chociaż zdarzają się kwiatki typu rodzice ciągnący 2 miesięczne dziecko na wakacje do Egiptu w środku lipca i zachowujący się buracko - ale buraki zdarzają się wszędzie, nie tylko wśród rodziców (potem jest ubaw, jak się taki pakuje do szafy zamiast do toalety big_grin).

              Tragicznie jest tylko na przelotach do Włoch i z powrotem - nagminnie są dzieciaki wałęsające się po całym samolocie, które po prostu przeszkadzają w pracy - pakują się do bufetu i łażą między ciężkimi wózkami z jedzeniem, włażą innym pasażerom na kolana, wrzeszczą... Ale to tylko dzieci. Winni są rodzice - stereotypowo: tatuś Wloch ucinający sobie drzemkę i mamusia Polka (udająca, że nie pamięta jak się mówi po polsku) zajęta ploteczkami z inną mamusią. Mamusie Włoszki lepsze nie są (piszę ogólnie, na podstawie obserwacji). Brrr, aż mam ciarki na samo wspomnienie.

              Ale oprócz tych nieszczęsnych Włoch - nie ma co narzekać.
              • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 20.04.11, 22:47
                To prawda, pod tym względem Włosi są gorsi niż Polacy, pajdokracja większa niż w Polsce.
                • paliwodaj Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 01:20
                  nie rozumiem osoby ktora pisala wczesniej ze wsiada z dzieckiem i od razu informuje wspolpasazerow ze z jej dziecmi moze byc roznie. Z psychologocznego punktu widzenia, oni juz widza Twoje dzieci jako potencjalne utrudnienie w podrozy i taki jest ich nastawienie do konca tego lotu, cokolwiek dziecko zrobi
                  Kiedys w dosc krotkim locie 3 godzinnym, usiadly dwie czarnoskore pasazerki przed nami. Pamietam jak dzis ich wieeelkie tipsy, spod ktorych wygrzebywaly cos , Zaraz po usadowieniu sie rozlozyly fotele na moje dzieci. A dzieci "mamo, ciasno mi" , a na to tipsiary "zeby sie dzieci nie ruszaly" Normalnie trafilo mnie. Jak widac rodziny z dziecmi nie powinny przepraszac za to ze zyja, a raczej jakas kultura obowiazuje kazdego. W sumie nie ma innego wyjscia tylko dotrwac do ladowania

                  Pamietam tez sytuacje gdy jeszcze bezdzietna lecialam do USA, w samolocie byla kobieta z niemowlakiem, ktory cala podroz doslownie histeryzowal. Pamietam ze jedyne co czulam to wspolczucie dla matki i dziecka, nie okreslilam go jako bachor - jak gazeta, bo potrafie zrozumiec ze sa sytuacje gdy nie da sie dziecka uspokoic.
                  • myelegans Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 06:45
                    Chociaz podrozuje, najczesciej sama z dzieckiem przez ocean od 7 miesiaca zycia, to z 2 latkiem bylo najgorzej. W jedna strone zasypial przy starcie na drzemke, pozniej sie obudzil niedospany i wrzesczal przez 2 bite godziny i NIC nie bylam w stanie zrobic tylko glaskac i przytulac. Spotkalam sie z sympatia wspolpasazerow, jedzacych posilek.
                    Zawsze zabieralam jakas niespodzianke, nowa zabawke, ksiazke, cos do rysowania, przytulanke, jego kocyk, przegryzki, nawet te zakazane, typu lizak, zeby widzial, ze to cos specjalnego. Najczesciej byl to Airbus czyli mial swoj osobisty ekran, gdzie nadawano dzieciece kreskowki.
                    Najgorzej bylo jak byl zmeczony, niewyspany, z jet leg, po wielogodzinnej podrozy, wtedy staralam sie zapobiegac kryzysom.
                    Acha, ZAWSZE wykupywalam dla niego bilet, mial wlasne siedzenie, spedzanie wielogodzinnej podrozy na kolanach bez mozliwosci polozenia sie i w waskich siedzeniach, gdzie kopalby sasiadow bylo dla mnie nie do zaakceptowania. Acha, staralam sie zwracac uwage, zeby nei kopal w siedzenie przed nim, bo jest to wyjatkowo irytujace dla wspolpasazerow.
                    Powodzenia, to krotki lot, bedzie dobrze. Od 3 roku zycia podroze samolotem to juz sama przyjemnosc.
                    • kocianna Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:30
                      Kiedy moja była dwulatką, całkiem przyzwoicie znosiła lot. Ja wychodziłam z założenia, że muszę mieć jedną nową zabawkę na 15 minut lotu. Miałam znikopis, takiego świecącego gumowego jeżyka, autko, mały zestaw duplo i cztery książeczki. I MP4 z teletubisiami. Czas między zabawkami miał byc wypełniany jedzeniem smile

                      W jedną stronę Młoda zasnęła jak tylko wsiedliśmy do samolotu.
                      W drugą zabawki się przydały.

                      Z siadaniem nie na każdym miejscu chodzi o to, że jeśli dziecko siedzi na kolanach u matki, to musi to być miejsce, nad którym będzie dodatkowa maska tlenowa - a gdzie one są, to zależy już od typu samolotu.
                      • kocianna Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:36
                        Aha, no i na Okęciu do gate'u wzywani są najpierw pasażerowie z dziećmi i potrzebujący opieki. A reszta ma siedzieć na miejscach big_grin
                        Kiedyś leciałam Wizzairem, to z kolejki pasażerowie z dziećmi byli wyłapywani i kierowani naprzód przez obsługę. Ma to sens, bo np. możesz wtedy usiąść w autobusiku (jeśli samolot nie stoi przy rękawie), i od razu siadasz w samolocie, a nie czekasz, aż wszyscy pasażerowie się rozbiorą, rozsiądą, poupychają bagaż podręczny na miejscu dla płaszcza etc.
                        W Rosji pasażerowie z dziećmi idą też bez kolejki do odprawy paszportowej, i to też bardzo sobię cenię.
                  • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 09:01
                    Mnie bachory nie irytują tylko niewychowane mamcie bachorów.
                    • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 09:38
                      mnie takoż irytują pełne pretensji matki i ojcowie - takich też widywałam, co nie oznacza, że podczas wielokrotnego latania samolotami jednak to były przypadki marginalne.
                      • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:12
                        Ja mam inne obserwacje, wolę obrzyganego pijaka niż siedzenie obok takiej mamulki z pretensjami.
                        • ma_dre Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:25
                          no i pewnie masz racje... purchawka z pretensjami to nie jest moj ulubiony gatunek ludzki
            • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:18
              eee tam gazeta, myślę, że jednak nie wszystkie smile
              do samolotu jako pierwsza za tydzień nie będę się pchać, raczej poproszę grzecznie o możliwość wejścia na końcu, na pewno poproszę personel pokładowy o wyrozumiałość a zajmując miejsce z dzieckiem od razu zagadam do pasażerów z tyłu i przodu z góry ich przepraszając jeśli moje dziecko zechce zrobić jakąś scenę albo nie uda mi się nad nim zapanować - w końcu nowe warunki, pierwszy lot samolotem itd itd
              cóż i dorośli wariują w samolotach, latałam kilka razy, więc wiem....
              dzieci też bywały w samolotach ale jakos w pamięć mi zapadli awanturujący się dorośli uncertain
              • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 08:55
                Mnie zapadła w pamięć też osoba dorosła-matka małego dziecka z pretensjami do wszystkich...
                • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 09:37
                  a mnie zapadła w pamięć grupa pijanych Polaków. Samolot zawrócił, wysadzono ich ale przez następne kilka godzin reszta pasażerów - linie British - więc głównie cudzoziemcy komentowali to jak kiedyś cesarz Leopold - ot, Polacy, spili się jak świnie.
                  Natomiast każdy życzliwie odnosił się do dwóch matek z małymi dziećmi, nikt nawet nie jęknął, że jedno z dzieci zaczęło płakać, mało tego, proponowali pomoc w ponoszeniu dziecka, bo widać było, że matka wysiada już.
                  • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:00
                    Nie wiem dlaczego przy omawianiu jednego uciążliwego zjawiska (czegokolwiek by nie dotyczyło) zawsze spotyka się z podaniem przykładu innego dużo bardziej uciążliwego.
                    To że agresywni pijacy są uciążliwi nie oznacza, że czyjeś ryki i płacze nie są uciążliwe...

                    >mało tego, proponowali pomoc w
                    > ponoszeniu dziecka, bo widać było, że matka wysiada już.

                    Jeżeli matkę przerasta opieka nad własnym rodzonym dzieckiem w podróży powinna przemyśleć przesunięcie podróży na czas w którym dziecko będzie mniej uciążliwe dla niej i dla otoczenia (np. za rok lub dwa) albo jeżeli nie ma innego wyboru wzięcie ze sobą kogoś kto ją wyręczy, męża czy teściowej...

                    >nikt naw
                    > et nie jęknął, że jedno z dzieci zaczęło płakać,

                    Uważasz, że jeżeli nikt głośno nie powiedział że jest np. wykończony długą podróżą a ryki dziecka mu przeszkadzają to automatycznie oznacza że mu nie przeszkadzają?
                    Dużej ilości ludzi palenie w miejscach publicznych przeszkadza (to tylko przykład, można podać dowolny inny), ale mało kto zwraca wprost uwagę palaczowi.
                    Podobnie jest w przypadku ryczących dzieciaków, pijaków, nastolatków głośno przeklinających...
                    Mało ludzi (mimo że dane zjawisko im przeszkadza) zwraca uwagę co nie oznacza że dana rzecz nie jest dla nich denerwująca.
                    Czy naprawdę myślisz, że jeżeli pasażerowie nie komentowali negatywnie ryczenia dzieciaków to im to nie przeszkadzało? Bo jeśli tak to chyba jesteś naiwna bądź też pasażerowie byli osobami głuchoniemymi.
                    • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:18
                      wyobraź sobie, że nie widziałam ani jednej niezadowolonej osoby, fakt, że wtedy mnie, jako bezdzietną osobę dziwiło to ale też byłam pod wrażeniem pozostałych osób, ich życzliwości, zrozumienia a to po prostu było widać, ze nie jest udawane.
                      Może to dla ciebie wydawać się dziwne ale jednak inne nacje podchodzą z większym zrozumieniem i tolerancją do małych pasażerów w samolotach. Przetestowałam to i w polskich liniach lotniczych i innych - bez porówniania
                    • maurra Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:38
                      uważam, że jeśli kogoś wykańcza 4-godzinna podróż a wyobraźnię przerasta fakt, że dzieci na tym świecie są, latają z rodzicami oraz marudzą/ płaczą powinien siedzieć na dupie ew. prosić teścia żeby go od czasu do czasu podwiózł na działkę dużym fiatem.

                      > Czy naprawdę myślisz, że jeżeli pasażerowie nie komentowali negatywnie ryczenia
                      > dzieciaków to im to nie przeszkadzało?>

                      myślę, że nawet jeśli ich to irytowało to są dorośli, normalni i świadomi zbędnosci głupich komentarzy. Nie spotkałam jak dotąd buca, który wyskakiwałby z gębą na rodziców płaczącego dziecka.
                      • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:53
                        Ja nie przeszkadzam swoim zachowaniem innym, nie zakłócam ich spokoju, zatem chyba mogę żądać podobnego zachowania w moim kierunku.

                        >Nie spotkałam jak dotąd buca, który wyskakiwałby z gęb
                        > ą na rodziców płaczącego dziecka.

                        Dlaczego wulgaryzujesz?
                        Co w tym dziwnego że płacz i wrzask jest nieprzyjemny dla innych?
                        • maurra Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 11:11
                          nie, nie możesz żądać żeby identycznie jak Ty zachowywał się trzylatek w samolocie, podobnie jak nie masz prawa żądać, że rodzic zrobi z dzieckiem to czego ty żądasz.
                          W ogóle startowanie wobec obcych ludzi z jakimiś żądaniami jest z sufitu wzięte i włączony ignor to najzdrowszy odruch.
                          Zawsze możesz iść na skargę do stewardessytongue_out

                          Natomiast sugestia, jakoby wskazana była rezygnacja z jednej z najprzyjemniejszych rzeczy na tym świecie czyli dwutygodniowego urlopu nad ciepłym morzem z moimi dziećmi i facetem
                          bo nadrzędny powinien być interes drzemiącego na pokładzie pasażera nieodmiennie poprawia mu humor
                          • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 12:10
                            Uważam, że grupa osób przeszkadzająca i zakłócająca spokój innych pasażerów powinna być przeniesiona tam gdzie nikomu nie będzie przeszkadzała np. do osobnego przedziału specjalnie dla nich przeznaczonego jak to ma miejsce w pociągach.
                            Nie można wymagać od innych ludzi tolerancji tylko z tego powodu, że niektóre kobiety w dzień płodny rozłożyły nogi.
                            • maurra Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 12:48
                              ja generalnie od ciebie nie oczekuję tolerancji tylko nie zawracania mi d..y swoim jojczeniem
                              - co piszę na wypadek, gdyby twój dziewiczy lot miał się odbyć przypadkiem tym samym samolotem, którym my z dziećmi kiedyś będziemy lecieć

                              Albo przy bukowaniu biletu twardo żądaj podstawienia maszyny z przedziałami, w końcu płacisz-wymagasz smile
                              • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 14:37
                                Mam nadzieję, że kiedyś faktycznie wydzielą Wam osobne miejsca z dala od innych pasażerów i będziecie same się kitwasić w rykowisku i w oparach pampersów big_grin
                                Już był taki pomysł i wierzę że dojdzie do jego realizacji, każdy klient ma prawo do spokojnej podróży.
              • hayet Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 20:45
                attiya napisała:

                > eee tam gazeta, myślę, że jednak nie wszystkie smile
                > do samolotu jako pierwsza za tydzień nie będę się pchać, raczej poproszę grzecz
                > nie o możliwość wejścia na końcu, na pewno poproszę personel pokładowy o wyrozu
                > miałość a zajmując miejsce z dzieckiem od razu zagadam do pasażerów z tyłu i pr
                > zodu z góry ich przepraszając jeśli moje dziecko zechce zrobić jakąś scenę albo
                > nie uda mi się nad nim zapanować - w końcu nowe warunki, pierwszy lot samolote
                > m itd itd
                > cóż i dorośli wariują w samolotach, latałam kilka razy, więc wiem....
                > dzieci też bywały w samolotach ale jakos w pamięć mi zapadli awanturujący się d
                > orośli uncertain


                moim zdaniem wlasnie najlepiej jest wsiasc jako jedni z ostatnich, bo nie trzeba sie stresowac i pilnowac dziecka co by sie nie ruszalo..a jednak te 10 , 15 min w samolocie stojacym na plycie nie jest najltwiejsze, przynajmniej u nas bo musza byc juz byc zapiete pasami.
        • ma_dre Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:27
          Wez pod uwage ze chamscy i prymitywni wspolpasazerowie moga posiadac potomstwo i zabierac je na poklad samolotu uncertain Z cala pewnoscia o takie przypadki chodzi gazecie.
    • maurra Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 09:16
      moje (6 i 4) nie śpią
      jak nie ma wózków w przejściu pozwalam chodzić - najczęściej sobie wtedy chodzą i liczą np. blondynki lub panów z wąsami. Albo szukają jakiejś równoalatki do rozmowy.
      Nie wchodzą w nieswoje rzędy, nie wrzeszczą i nie pakują się obcym na kolana.

      Nie mam zaj..ba żeby kilka godzin siedziały grzeczne i nieruchome w swoim fotelu bo niedajboze jakiegoś pasażera porazi widok przemieszczającego się dziecka i cała koncentracja, żeby mnie popuścić ze strachu _bo_przecież_ja_lecę_ legnie w gruzach.
      Nikt normalny mnie zmusi kilkulatka do grzecznego siedzenia 4 godzin w fotelu, to nierealne.

      Czasami wśród pasażerów bywają maluchy naprawdę głośno i długo płaczące - jeszcze się nie spotkałam z sytuacją, że ktoś na rodzica wyskoczył z paszczą.
      Jak dotąd problemy stwarzali głównie dorośli - pijani już w 1 godzinie lotu czy jak ostatnio - dwójka gó...arzy, którzy sobie poszli zapalić na tył samolotu żeby z przodu nie było czuć tongue_out
      • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 09:40
        maurra napisała:

        > Nie mam zaj..ba żeby kilka godzin siedziały grzeczne i nieruchome w swoim fotel
        > u bo niedajboze jakiegoś pasażera porazi widok przemieszczającego się dziecka i
        > cała koncentracja, żeby mnie popuścić ze strachu _bo_przecież_ja_lecę_ legnie
        > w gruzach.
        o to to, szczególnie, że to dziecko na pokładzie często jest pełnoprawnym pasażerem płacącym za bilet.

        > Nikt normalny mnie zmusi kilkulatka do grzecznego siedzenia 4 godzin w fotelu,
        > to nierealne.
        >
        > Czasami wśród pasażerów bywają maluchy naprawdę głośno i długo płaczące - jeszc
        > ze się nie spotkałam z sytuacją, że ktoś na rodzica wyskoczył z paszczą.
        > Jak dotąd problemy stwarzali głównie dorośli - pijani już w 1 godzinie lotu cz
        > y jak ostatnio - dwójka gó...arzy, którzy sobie poszli zapalić na tył samolotu
        > żeby z przodu nie było czuć tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:09
          >szczególnie, że to dziecko na pokładzie często jest pełnoprawnym pasażerem płacącym za bilet.

          Inni pasażerowie także.
          Poza tym w wielu liniach dziecko (bodaj do lat 3) leci za darmo, zaś każda dorosła osoba płaci za bilet.
          Więc większe prawdopodobieństwo że dzieciak wozi dupsko za darmo.
          • paliwodaj Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:18
            gazeta chyba kpisz ! jakie to linie, w zyciu nie slyszalam
      • gazeta_mi_placi Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:07
        Dlatego uważam że w samolocie (tak jak jest to w pociągach) powinny być wydzielone przedziały dla osób z niemowlakami i małymi dziećmi.
        Dzięki temu ta dyskusja byłaby niepotrzebna.
        Gdzieś obiło mi się o gazeciane uszy, że któraś linia miała wprowadzić takie miejsca, robili ankiety i okazało się, że sami rodzice z małymi dziećmi nie chcieli takich miejsc (hehe, czyli wolą innym zakłócać spokój bezinteresownie, czysty egoizm, moje dziecko mnie wykańcza w podróży-niech inni też mają za swoje tongue_out ).
        Ciekawe czy gdyby inni pasażerowie głośnym zachowaniem/śmiechami, przechadzanie tam i nazad przez Wasz fotel zakłócali sen Waszego dziecka też byście uważali że to w porządku bo przecież zapłacili za bilet.
        Dla mnie powinno być logiczne, że skoro inni pasażerowie nie zakłócają spokoju podróży innym to i ja im nie zakłócam.
        • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:19
          tak, zgadzam się z tobą
        • attiya Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 10:22
          napisze Ci - postaram się w tym wątku za tydzień big_grin
          To będzie w pewnym rodzaju test dla mnie big_grin
          ale na pewno nie będę sykać, warczeć, robić awantur itepe big_grin
          trudno, każda z tych osób będzie pasażerem, jeden zachowuje się jak cham nie przymierzając, inny jest pomocny, inny udaje, że nie widzi. Ile ludzi, tyle zachowań.
          Ja na pewno postaram się w miarę swych skromnych możliwości nie przeszkadzać innym smile Dlatego tez wybrałam lot w godzinach drzemki dziecka, dlatego też dziecko wstanie z rana tak jakby wstawało do żłobka i na pewno postaram się je przegonić po lotnisku aby je zmęczyć smile
      • ma_dre Re: A ja o dziecku w samolocie 21.04.11, 15:33
        Mnie bardziej przeszkadzaja dzieci zbyt "rozrywkowe", co biegaja, szamocza sie, zaczepiaja, pytaja o rozne rzeczy, chca brac zabawki twoich dzieci... niz te, ktore placza. Dla mnie placz obcego dziecka to "sila wyzsza", zaciskam zeby i czekam az przejdzie. Fukanie na rodzica takiego malca to strzal w stope, sama mam dzieci i wiem jak to bywa...
    • mmena Re: A ja o dziecku w samolocie 22.04.11, 12:40
      Mojemu dwulatkowi wzielam nowe zabawki i ksiazeczki do czytania. Stewardesa dodala od siebie zeszyt i kredki. A i tak dziecko przez cala podroz (ok. 2 godz.) bawilo sie instrukcja bezpieczenstwa, majac gdzies wszystkie zabawki.
    • szymama Re: A ja o dziecku w samolocie 25.04.11, 15:32
      Moje dzieci maja zawsze swoje bagaze podreczne a w nich:
      -starszy: ksiazke, nintendo, mp3
      -mlodsza: male zabawki, ksiazeczki, kolorowanki, male puzzle,
      W ostateczneosci, jesli mam ze soba laptopa, ogladamy jakas bajeczke albo film.
      Moje dzieci sa przyzwyczajone do latania, ale czasmi i tak im odbije i np mlodsze woli cala podroz przesiedziec pod siedzeniem, na szczescie siedzi tam cicho i nikomu nie przeszkadza.
      Zycze udanej podrozy i wiele cierpliwosci.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja