Mój mąż poznał panią.

28.04.11, 13:29
Kilka dni temu poznał w pracy panią, która kiedyś była panem. Znaczy się, osoba ta jest cały czas w trakcie transformacji. Jest już po operacji genitaliów, ma wykształcony biust, nie posiada zarostu, ani typowo męskiego owłosienia na rękach czy dekolcie. Ma około 180 cm wzrostu, jest bardzo postawna, mimo hormonów posiada męską sylwetkę. Ubiera się w obcisłe, oczywiście, legginsy, mini spódniczki, bluzki z dużymi dekoltami, ma długie, rozpuszczone włosy, naturalnego koloru, obowiązkowo makijaż i pomalowane paznokcie. Oczywiście nosi również pierścionki, bransoletki, łańcuszek z krzyżykiem. I wygląda.. odpychająco. Dosłownie ohydnie. Zachowuje się w sposób przerysowany, kobiece gesty w jego wykonaniu po prostu rażą, głos jego odbiega od wszelkich standardów.
Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko obrzydzenie, ale i zwykły lęk. I ten mój mąż nie jest jedynym w pracy tak się czującym w obecności tej pani.

Z jednej strony szkoda mi tego człowieka, nie męża, ale tej pani. Z drugiej na pewno nie jest to osoba, z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włącznie z zawodowymi.
    • aneta-skarpeta Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:34
      z osobami, ktore chca zmienic płec lub zmieniają- chodzi gł. o mezczyzn, ktorzy zmieniaja sie w kobiete jest wlasnie tak, ze sa strasznie przerysowane, przez co karykaturalne i lekko smieszne

      szkoda, ze nikt nie moze jej doradzic jak powinna sie ubierac, aby wyygladac jak kobieta, a nie jak przebieraniec
    • pamela788 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:37
      Nie rozumiem,tego leku i czemu podchodzisz do tego na nie.
      Bardzo dobrze,ze ten pan zdecydowal sie na caly ten cykl przemiany,tacy ludzie bardzo sie mecza w swoim ciele,i dzieki ciezkiej terapii oraz wielu operacjom maja szanse wreszcie dobrze sie czuc sami ze soba.
    • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:40
      To chyba częsty problem transów M/K - nawet na stronach dla nich są porady, jak robić właściwy makijaż, jak się ubierać, ale to jakoś nie pomaga. Może to jakaś forma odreagowania lat spędzonych w niewłaściwej płci?
      Transom K/M jest łatwiej, bo też trudniej jest być "przerysowanym" facetem. Mam kumpla, który kiedyś był dziewczyną - ot, wygląda jak młody chłopak.
      • thaures Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:46
        Przyjaciółka chodziła do klasy z koleżanką, która po latach, na spotkanie klasowe przyszła już jako kolega. Chyba jakiegoś większego niesmaku czy przerażenia wśród dawnych znajomych nie zrobił, bo koleżanka bardziej się skupiła na opowieściach o spotkaniu dawnej miłości niż na zmianie płci tej osoby.
    • czarnaalineczka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:41
      > Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko
      > obrzydzenie, ale i zwykły lęk. I ten mój mąż nie jest jedynym w pracy tak się c
      > zującym w obecności tej pani.
      >
      pogratulowac meza uncertain
      • burana45 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:38
        a czemu ?

        lęk jest instynktowny
        czego tu współczuć?
        • czarnaalineczka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:55
          instynktowny to jest lek przed duzymi drapieznikami i wezami
          a nie przed wysoka tapeciara
          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:19
            czarnaalineczka napisała:

            > instynktowny to jest lek przed duzymi drapieznikami i wezami
            > a nie przed wysoka tapeciara

            Osobnik o wyglądzie odmiennym od normalnego dla danego gatunku prawdopodobnie jest chory. Chorobą można się zarazić. Tak, lęk przed dziwinie wyglądającym osobnikiem własnego gatunku jest tak samo naturalny jak przed tygrysem.
            • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:21
              Wiesz, człowiek nie kieruje się tylko instynktem. Może użyć także rozumu.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:44
                angazetka napisała:

                > Wiesz, człowiek nie kieruje się tylko instynktem. Może użyć także rozumu.

                Riposta godna Wujka Staszka, mistrza głodnych kawałków. Czy ktoś postulował w tym wątku poddawanie się wyłącznie instynktowi? Nawet niech to nie będę ja, ktokolwiek czy to mówił?
                • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:47
                  Wujku Staszku, to ty przecież lecisz cały czas argumentem, że taki lęk jest normalny, wrodzony etc. Poniżej masz świetną ripostę o gwałcie. Może ona dotrze.
                  • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:38
                    angazetka napisała:

                    > Wujku Staszku, to ty przecież lecisz cały czas argumentem, że taki lęk jest nor
                    > malny, wrodzony etc. Poniżej masz świetną ripostę o gwałcie. Może ona dotrze.

                    "Riposta" o gwałcie jest równie spudłowana więc nie chciało mi się pisać dwa razy tego samego. Ale skoro tak ładnie prosisz... Otóż oburzanie się na męża z historyjki że czuje się nieswojo jest tak samo głupie jak oburzanie się na faceta że na widok szczególnie pociągającej kobiety dostał na ulicy erekcji.
                    Czekam teraz na jakieś oburzone głosy świadczące o tym że ich właścicielki nie odróżniają erekcji od gwałtu.
                    • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:43
                      Ty za to nie odróżniasz strachu od "poczucia się nieswojo" i tradycyjnie odwracasz kota ogonem.
                • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:49
                  To jest całkiem trafna riposta, po co ta agresja? Już nie pierwszy raz zauważyłam, że masz skłonność do tego typu "dyskusji", masz jakąś misję? Nie pamiętam ani jednej sensownej rozmowy z twoim udziałem, zawsze jakieś dziwaczne poglądy, zawsze na nie, agresywne atakowanie każdego, kto śmie mieć odmienne zdanie, pogarda - co jest z tobą nie tak?
                  • cherry.coke Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:26
                    A to nie jest jakis kolejny meski troll-babski krol? Jest tu pare takich ostatnio. Beda rozbierac kazdy post na akapity i polzdania zeby udowodnic, kto tu jest samcem alfa smile
                    • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:35
                      Jest to bardzo prawdopodobne, moja droga smile
            • czarnaalineczka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:39
              instynk tez kaze kopulowac z plodna samica
              wiec rozumiem ze preternsji za gwalt miec nie bedziesz uncertain
            • yogisia Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 12:11
              > Osobnik o wyglądzie odmiennym od normalnego dla danego gatunku prawdopodobnie j
              > est chory. Chorobą można się zarazić. Tak, lęk przed dziwinie wyglądającym osob
              > nikiem własnego gatunku jest tak samo naturalny jak przed tygrysem.

              Masz babo placek. Tyle starań cywilizacji na nic smile
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 12:54
                yogisia napisała:

                > > Osobnik o wyglądzie odmiennym od normalnego dla danego gatunku prawdopodo
                > bnie j
                > > est chory. Chorobą można się zarazić. Tak, lęk przed dziwinie wyglądający
                > m osob
                > > nikiem własnego gatunku jest tak samo naturalny jak przed tygrysem.
                >
                > Masz babo placek. Tyle starań cywilizacji na nic smile

                Boszsz, następna załamująca "błyskotliwa" odpowiedź. Cywilizacji, pani ładna, takiej cywilizacji która w zauważalny sposób zdjęła z ludzi obawę przed kontaktem z zakaźnie chorymi, to jest ze 200 lat może. Cywilizacji w ogóle mamy koło 10 tysięcy lat. A nasz gatunek rozwija się od setek tysięcy.

    • araceli Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:43
      rosapulchra-0 napisała:
      > Z drugiej na pewno nie jest to osoba,
      > z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włącznie z zawodowymi.

      Coż... każdy ma prawo do ciasnoty umysłu wink
    • marghe_72 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:43
      rosapulchra-0 napisała:

      ,>
      > Z jednej strony szkoda mi tego człowieka, nie męża, ale tej pani. Z drugiej na
      > pewno nie jest to osoba, z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włączni
      > e z zawodowymi.
      >

      Rosapulchra, ale opisałaś li i jedynie wygląd tej kobiety.
      I na tej podstawie ją dyskwalifikujesz?
    • izabellaz1 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:51
      No i? smile
    • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:51
      Mnie też drażni nadmierne (i często karykaturalne) akcentowanie stereotypowo kobiecych elementów "wystroju" u osób transseksualnych lub transwestytów, ale twoja wypowiedź i przesadne reakcje twojego męża są obrzydliwe. Rozumiem, że nie spotykacie transów codziennie i efektem niewiedzy jest niechęć, ale jesteście chyba dorosłymi ludźmi i powinniście sobie umieć pewne rzeczy wytłumaczyć.
      Jak ktoś wyżej napisał, lepiej byłoby delikatnie pani podpowiedzieć, jak się fajnie ubrać, a nie pielęgnować w sobie ciemnotę i się nią upajać.
      A czegóż to twój mąż się tak boi? Pani genitaliów już nie ma, więc może poluźnić pośladki, no chyba że się boi, że go zszywaczem zaatakuje i nim pozbawi analnego dziewictwa.
      • semihora Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:29
        > A czegóż to twój mąż się tak boi? Pani genitaliów już nie ma, więc może poluźni
        > ć pośladki, no chyba że się boi, że go zszywaczem zaatakuje i nim pozbawi analn
        > ego dziewictwa.

        A może on się wcale nie boi, tylko kit wciska i całymi nocami marzy o takiej zabawie z panią i zszywaczem? Jak żona będzie myślała, że mąż się brzydzi, to go o takie rozrywki nie posądzi tongue_out tongue_out tongue_out
        • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:35
          Pierwsza! Pierwsza! big_grin
          • semihora Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:28
            Widziałam, kurde. Całą minutę wcześniej. Nie bawię się tak big_grin
      • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:40
        > A czegóż to twój mąż się tak boi? Pani genitaliów już nie ma, więc może poluźni
        > ć pośladki, no chyba że się boi, że go zszywaczem zaatakuje i nim pozbawi analn
        > ego dziewictwa.
        >


        tez wlasnie o tym pomyslałam
        że mąz sie o dupsko boi
        dla mnie w ogole facet bojący sie takich rzeczy , sorry ludzi to jaka miekka faja musi byc
    • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 13:59
      Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko
      > obrzydzenie, ale i zwykły lęk.

      Boi się czego? Że ta pani mu co niby zrobi?
      Odważnego masz męża, skoro boi się męskiej kobiety, nie ma co... Pogratulować.
      • jszko222 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:01
        Może autorka się źle wyraziła? Tacy ludzie jeszcze budzą zdziwienie, często też zniesmaczenie. Nie są po prostu rozumiani przez otoczenia, nadal pozostają w tzw. mniejszości. Może to po prostu wzbudza u męża autorki dziwne uczucie.
        • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:26
          Cytat I wygląda.. odpychająco. Dosłownie ohydnie. Zachowuje się w sposób przerysowany, kobiece gesty w jego wykonaniu po prostu rażą, głos jego odbiega od wszelkich standardów.
          Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko obrzydzenie, ale i zwykły lęk. I ten mój mąż nie jest jedynym w pracy tak się czującym w obecności tej pani.

          Z jednej strony szkoda mi tego człowieka, nie męża, ale tej pani. Z drugiej na pewno nie jest to osoba, z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włącznie z zawodowymi.


          We wszystkich powyższych zdaniach "źle się wyraziła"?
        • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:34
          jszko222 napisała:

          > Może autorka się źle wyraziła? Tacy ludzie jeszcze budzą zdziwienie, często też
          > zniesmaczenie. Nie są po prostu rozumiani przez otoczenia, nadal pozostają w t
          > zw. mniejszości. Może to po prostu wzbudza u męża autorki dziwne uczucie.

          Może nie pieprzmy sloganów z akcji afirmacyjnych, co? To nie jest żadna kwestia zrozumienia, bo co tu rozumieć? To jest kwestia zetknięcia się z obcością. A obcość jest zawsze niepokojąca.
          Możesz sobie doskonale rozumieć Chińczyka jedzącego smażone glizdy, ale normalnym odruchem człowieka przyzwyczajonego do naszej kultury jest obrzydzenie do takiego jedzenia - bo to nie jest jedzenie normalne dla nas.
          • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:18
            normaln
            > ym odruchem człowieka przyzwyczajonego do naszej kultury jest obrzydzenie do ta
            > kiego jedzenia - bo to nie jest jedzenie normalne dla nas.

            O właśnie - obrzydzenie, a nie lęk. Nie spotkałam nikogo, kto by bał się Chińczyków jedzących glizdy smile
            • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:31
              katia.seitz napisała:

              > normaln
              > > ym odruchem człowieka przyzwyczajonego do naszej kultury jest obrzydzenie
              > do ta
              > > kiego jedzenia - bo to nie jest jedzenie normalne dla nas.
              >
              > O właśnie - obrzydzenie, a nie lęk. Nie spotkałam nikogo, kto by bał się Chińcz
              > yków jedzących glizdy smile

              Ale obrzydzenie jest w sumie swego rodzaju lękiem. Lękiem przed obrzydliwym smakiem, przed niestrawnością, przed chorobą. Lękiem przed konsekwencjami zjedzenia czegoś niejadalnego - bardzo pożytecznym lękiem jak się jest łowcą-zbieraczem w dżungli smile

              • na_pustyni Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:40
                Popatrz, a dla mnie to opisywane w tym wątku obrzydzenie ma więcej wspólnego z pogardą.
                • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 10:42
                  na_pustyni napisała:

                  > Popatrz, a dla mnie to opisywane w tym wątku obrzydzenie ma więcej wspólnego z
                  > pogardą.

                  Tak, wiem że teraz trendy jest dopatrywać się wszędzie paskudnej nietolerancji opartej na uprzedzeniach i piętnować takową.
      • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:29
        katia.seitz napisała:

        > Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko
        >
        > > obrzydzenie, ale i zwykły lęk.
        >
        > Boi się czego? Że ta pani mu co niby zrobi?
        > Odważnego masz męża, skoro boi się męskiej kobiety, nie ma co... Pogratulować.

        Przecież to zupełnie normalna reakcja. Człowiek się instytnktownie obawia osobników swojego gatunku które nie pasują do normy - bo nie wiadomo czego się po takich spodziewać. Dlatego lepiej ich nie mieć "w stadzie". Ci z ludzi którzy nie obawiali się "odmieńców" powymierali na różne choroby które sprawiały że ci "odmieńcy" byli właśnie odmienni. Albo poginęli w wyniku ich niespodziewanych zachowań, niekoniecznie nawet bezpośrednio agresywnych.
        Zresztą nie tylko człowiek tak ma. I można sobie tu łzawo przypominać "Malowanego ptaka" co to go niedobre wrony przegoniły, a instynkty zostają. Można je świadomie ignorować i w przypadku tej transseksualisty to akurat nie jest problem - ale już gościu niegroźnie ściągający publicznie spodnie "zastrasza" całe osiedle, jak to się właśnie dzieje w Opolu. A w czym taki gościu jest groźniejszy od dziwacznie wyglądającego transseksualisty?

        Szacun dla tego męża że potrafi nazwać po imieniu to co czuje, a nie udaje sam przed sobą że wszystko jest w porządku.
        • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:35
          Ja rozumiem reakcję, ma to uzasadnienie psychologiczne, ale dorosły, myślący człowiek powinien umieć nad tym jakoś zapanować, nie żyjemy w dżungli. Z opisu wynika, że oboje państwo raczej up...ją się klimatem i to mi się nie podoba.
          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:42
            morgen_stern napisała:

            > Ja rozumiem reakcję, ma to uzasadnienie psychologiczne, ale dorosły, myślący cz
            > łowiek powinien umieć nad tym jakoś zapanować, nie żyjemy w dżungli. Z opisu wy
            > nika, że oboje państwo raczej up...ją się klimatem i to mi się nie podoba.

            Przecież facet panuje. Chodzi do tej pracy, prawda? Na poziomie świadomości wie, że nie grozi mu nic więcej niż ze strony innych kolegów. Ale podświadomość robi swoje i moim zdaniem właśnie dobrze że zdają sobie z tego sprawę.
            • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:47
              No powinien dostać medal z kartofla za swoją odwagę. Do pracy chodzi!
              Wydaje mi się też, że pan chyba jednak nie do końca wie, co czuje. Albo co powinien czuć i tego się boi.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:51
                morgen_stern napisała:

                > No powinien dostać medal z kartofla za swoją odwagę. Do pracy chodzi!

                Takie głupoty to Ci przychodzą do głowy naturalnie czy musisz się przymuszać? Chciałaś żeby panować nad instynktem mówiącym "to jest coś nienormalnego, uwaga", a teraz się nabijasz z dowodu na to że istotnie, on panuje. Żenada.

                > Wydaje mi się też, że pan chyba jednak nie do końca wie, co czuje. Albo co powi
                > nien czuć i tego się boi.

                Ach, a więc wiesz lepiej od tego pana co on czuje?

                • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:55
                  Skoro uważasz, że chodzenie do pracy z transem jest dowodem odwagi tego faceta, to ja nie mam pytań.
                  Nie, nie wiem, co on czuje, dlatego użyłam zwrotu "wydaje mi się". Za to ty wszystko najwyraźniej wiesz najlepiej.
                  • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:08
                    morgen_stern napisała:

                    > Skoro uważasz, że chodzenie do pracy z transem jest dowodem odwagi tego faceta,
                    > to ja nie mam pytań.

                    A mogłabyś nie łgać? Aspekt odwagi to wyłącznie twój (przyznaję że kretyński) pomysł. Ja odpowiadam wyłącznie na twój postulat panowania nad instynktowną obawą na podstawie świadomiej wiedzy że nie ma do niej podstaw.
                    Odwaga to zupełnie inna rzecz. Odwaga to by była potrzebna jakby ten transseksualista zwykł lać deską z gwoździem współpracowników którzy spóźniają mu się z tygodniowymi raportami.

                    > Nie, nie wiem, co on czuje, dlatego użyłam zwrotu "wydaje mi się". Za to ty wsz
                    > ystko najwyraźniej wiesz najlepiej.

                    Jak Ci "się wydaje" to jednak też uważasz że masz pewną wiedzę o tym, co to on tak naprawdę czuje. Nie jesteś jej wprawdzie pewna na 100%, ale na tyle żeby się wypowiadać to już owszem.

        • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:49
          > Przecież to zupełnie normalna reakcja. Człowiek się instytnktownie obawia osobn
          > ików swojego gatunku które nie pasują do normy - bo nie wiadomo czego się po ta
          > kich spodziewać. Dlatego lepiej ich nie mieć "w stadzie".

          Okej, ale nie żyjemy w stanie natury. Do takich lęków można i należy się przyznać przed sobą, można próbować się z nimi zmierzyć. Ale już postępowanie w myśl "ja bym z taką osobą nie chciała mieć żadnych kontaktów, nawet zawodowych" - to jest uleganie owym (hipotetycznym) pierwotnym instynktom, niegodne pochwały w społeczeństwie opartym na wzajemnym miłosierdziu lub tolerancji (co kto woli tongue_out)

          Jakby ktoś napisał o osobie na wózku inwalidzkim "ja bym z taką osobą nie chciała mieć żadnych kontaktów, nawet zawodowych" - to by było zrozumiałe i powszechne oburzenie. A przecież mechanizm jest ten sam.
          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:03
            katia.seitz napisała:

            > Okej, ale nie żyjemy w stanie natury. Do takich lęków można i należy się przyzn
            > ać przed sobą, można próbować się z nimi zmierzyć.

            Facet się przyznał i dostał nominację na miękką galaretkę suspicious

            > Ale już postępowanie w myśl
            > "ja bym z taką osobą nie chciała mieć żadnych kontaktów, nawet zawodowych" - to
            > jest uleganie owym (hipotetycznym) pierwotnym instynktom, niegodne pochwały w

            Wiesz, można instynktom nie ulegać, ale ciągle odczuwać z ich powodu dyskomfort. Tak jak na przykład ze śmierdzielem - nie wyrzucamy go z pracy, nie zwalniamy się sami, ale nie lubimy z nim współpracować. Czy to też niegodne pochwały?

            > społeczeństwie opartym na wzajemnym miłosierdziu lub tolerancji (co kto woli :
            > P)
            >
            > Jakby ktoś napisał o osobie na wózku inwalidzkim "ja bym z taką osobą nie chcia
            > ła mieć żadnych kontaktów, nawet zawodowych" - to by było zrozumiałe i powszech
            > ne oburzenie. A przecież mechanizm jest ten sam.

            Mechanizm byłby ten sam gdyby osoby na wózkach były tak sporadycznie spotykane jak transseksualiści "w trakcie". Ale inwalidzi to widok jednak codzienny, więc w naturalny sposób włączają się w zakres normy "tak wygląda prawidłowy osobnik naszego gatunku".
            • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:25
              Był kiedyś taki esej Marty Nussbaum o tym, że uczucie obrzydzenia/wstętu nie ma prawa stać się podstawą norm moralnych. I o to chodzi.

              Co do śmierdziela - ten emitując cząstki zapachowe wywiera pewien namacalny, fizyczny wpływ na swoje otoczenie. To działa namacalnie, fizycznie na nasz zmysł węchu, budząc odruchowe, fizjologiczne obrzydzenie. Nic takiego nie zachodzi w przypadku transa - nie wkracza on bezpośrednio w naszą cielesną przestrzeń. Nasz "wstęt" jest tu kwestią bądź estetyki, bądź uczucia zagrożenia wiążącego się ze złamaniem tradycyjnego podziału między płciami.

              A co do niepełnosprawnych na wózkach - tja... jeszcze niedawno widywało się ich w przestrzeni publicznej mniej więcej tylu, co transów.

              Zresztą - ja po prostu nie rozumiem, jak można, wychowawszy się we współczesnym społeczeństwie, gdzie kultura masowa serwowała nam już przed laty Marylina Mansona, a teraz Lady Gagę, BAĆ się osoby odmiennie wyglądającej. Rozmaicie poprzebierane, wystylizowane, wytatuowane indywidua są w mediach na porządku dziennym. Argument o lęku przed nieznanym do mnie nie przemawia. Rozumiem, że można się dziwić, można się brzydzić, można wyśmiewać, można się zaciekawić, zachwycić, można ironizować. Ale się bać?
              • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:56
                Kluczem może być tu to zachwianie ustalonej kulturowo różnicy między płciami. To jest bardzo silny archetyp. Pamiętam historię (udokumentowaną), która wydarzyła się kilkaset lat temu gdzieś we Francji. Kobieta udawała mężczyznę, żeby pod tym przebraniem móc żyć z kobietą, którą kochała. Jakiś czas im się udawało, prowadziły wspólnie gospodarstwo, w końcu ktoś doniósł i biedaczkę skazano na śmierć. Nie za związek z kobietą - ale za chodzenie w męskich ubraniach i "udawanie" mężczyzny.
                • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:17
                  > Kluczem może być tu to zachwianie ustalonej kulturowo różnicy między płciami. T
                  > o jest bardzo silny archetyp.

                  Kluczem jest tu słowo "kulturowo". W wielu kulturach akceptowano osoby funkcjonujące pomiędzy płciami, osoby transpłciowe, czy też mężczyzn funkcjonujących jako kobiety . O tu tu jest na przykład link: www.innastrona.pl/kult_art_indianie.phtml smile
                  • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:22
                    Chyba nawet w krajach arabskich były osoby "pomiędzy płciami".
                  • jul-kaa Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:23
                    Albo Hijra w Indiach.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:16
                katia.seitz napisała:

                > Był kiedyś taki esej Marty Nussbaum o tym, że uczucie obrzydzenia/wstętu nie ma
                > prawa stać się podstawą norm moralnych. I o to chodzi.

                Na pierwszy rzut oka święta prawda. Na drugi - a czy moralne jest zasmradzanie współpracownikom pokoju? Czy moralnie jest wygonić śmierdziela do pojedyńczej kanciapy, czy też moralnie jest zmuszać ludzi do siedzenia ze śmierdzielem?

                > Co do śmierdziela - ten emitując cząstki zapachowe wywiera pewien namacalny, fi
                > zyczny wpływ na swoje otoczenie. To działa namacalnie, fizycznie na nasz zmysł
                > węchu, budząc odruchowe, fizjologiczne obrzydzenie. Nic takiego nie zachodzi w
                > przypadku transa - nie wkracza on bezpośrednio w naszą cielesną przestrzeń. Na

                Ale w tym przypadku nie chodzi (przynajmniej według opisu) o fakt bycia transseksualistą, tylko stricte o wygląd tej osoby. Który to wygląd (tego konkretnego człowieka) dostarcza wysoce nieprzyjemnych odczuć, tak samo jak nieprzyjemnych odczuć dostarcza śmierdziel.

                > sz "wstęt" jest tu kwestią bądź estetyki, bądź uczucia zagrożenia wiążącego się
                > ze złamaniem tradycyjnego podziału między płciami.
                >
                > A co do niepełnosprawnych na wózkach - tja... jeszcze niedawno widywało się ich
                > w przestrzeni publicznej mniej więcej tylu, co transów.

                Oj jednak nie. Nie świadomie. Widzisz człowieka na wózku to wiesz, że to człowiek na wózku. I nawet dawniej, jak stosunek do inwalidów był inny, to przecież każdy widział jak to wygląda. A jak widzisz transseksualistę to (o ile nie jest "źle zrobiony" albo w jakiejś przejściowej fazie) nie masz pojęcia że nie patrzysz na standardowego człowieka. Czyli de facto niemal nikt nigdy nie widział transseksualisty.

                > Zresztą - ja po prostu nie rozumiem, jak można, wychowawszy się we współczesnym
                > społeczeństwie, gdzie kultura masowa serwowała nam już przed laty Marylina Man
                > sona, a teraz Lady Gagę, BAĆ się osoby odmiennie wyglądającej. Rozmaicie poprze

                Ale Marylin Manson nie właził Ci przecież do pokoju. Obrazki to obrazki, a zobaczyć coś na żywo to jednak różnica.
                Natomiast i owszem, jak się zaczynały Wampiriady w Ząbkowicach Śląskich to się ludzie obawiali tych wszystkich przebierańców. Jak się okazało że można im opchnąć hotdoga i pamiątkowy znaczek to się stali mniej straszni wink No ale oni właśnie byli oglądani na żywo i przez dłuższy czas. Pan z opisanej historyjki za pare tygodni pewnie też nie będzie się obawiał łażącej mu po biurze maszkary, bo przywyknie.

                > bierane, wystylizowane, wytatuowane indywidua są w mediach na porządku dziennym
                > . Argument o lęku przed nieznanym do mnie nie przemawia. Rozumiem, że można się
                > dziwić, można się brzydzić, można wyśmiewać, można się zaciekawić, zachwycić,
                > można ironizować. Ale się bać?

                Ty wiesz że się nie ma co bać i ja też to wiem. Ale czy wiedzą to nasze podświadomości?

              • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:17
                katia.seitz napisała:
                Rozmaicie poprze
                > bierane, wystylizowane, wytatuowane indywidua są w mediach na porządku dziennym.

                Bardzo dobrze powiedziane: w mediach
                Ale gdy już masz do czynienia z taką osobą bezpośrednio, bez otoczki przebieranek scenicznych, czy jakichkolwiek wpływów medialnych, to masz pełne prawo czuć się niespokojnie w obecności takiej osoby. Lęk jest jak najbardziej uzasadniony, ponieważ pani owa nie jest, owszem, jakoś specjalnie napastliwa, ale swoim zachowaniem i wyraźnymi próbami kokietowania (uwierzcie lub nie, ale nie jest to nawet groteskowe wydanie) mężczyzn powoduje nie tylko niesmak. Na próby zwrócenia uwagi (od obu płci), bo takie już były, był krzyk o nietolerancji i dyskryminacji osób z jej problemami. Dodam, że owa pani jest zdecydowanie po czterdziestce.

                Mam świadomość jej cierpień i współczuję jej bardzo z tego powodu, ale należę do grona tych osób (zakutych łbów wg. niektórych emam suspicious), które nie chcą przebywać w towarzystwie takich osób, bo czuję się nieswojo i nieprzyjemnie. A dyskomfortu nie lubię.

                Możecie sobie uważać, że mój mąż jest galaretkowaty, bo określił wyraźnie swoje odczucia względem tej pani. Wisi mi to. Niektóre z pań na siłę dorabiają swoje teorie, podejrzewam, że z ich osobistymi doświadczeniami w tej kwestii zerowymi (kładę to na karb nudy w pracy/domu) i są jak jedyna słuszna partia: Gdy partia bierze, to bierze, a gdy daje, to mówi, że daje big_grinbig_grinbig_grin

                W Pogańskiej Dziurze spotkałam przez okres ostatnich pięciu lat TRZY transseksualistki i uwierzcie mi, nie są to osoby zalęknione, zakompleksione czy nieśmiałe.
                • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:49
                  . Na próby zwrócen
                  > ia uwagi (od obu płci), bo takie już były, był krzyk o nietolerancji i dyskrymi
                  > nacji osób z jej problemami.

                  Ciekawe. A przysłowiowej "ryczącej czterdziestce" będącej pełnoprawną kobietą też byście zwracali uwagę, że za mocno się maluje i zbyt wiele bransoletek na sobie nosi?
                  Nie? To miała rację z tą dyskryminacją.

                  > Ale gdy już masz do czynienia z taką osobą bezpośrednio, bez otoczki przebieran
                  > ek scenicznych, czy jakichkolwiek wpływów medialnych, to masz pełne prawo czuć
                  > się niespokojnie w obecności takiej osoby.

                  Czuć się niespokojnie masz pełne prawo. Ale to jest twój problem. Trzeba go przepracować i z tym żyć. A nie uznawać, że pani jest winna twojego dyskomfortu, więc powinna "coś ze sobą zrobić". Pani ma prawo wyglądać tak, jak wygląda.

                  Aha - pracowałam z osobą trans. Bardzo miły jako człowiek, nieco gorszy jako współpracownik. W wydaniu kobiecym wyglądał fatalnie wink - bawił mnie jego wygląd. Nie przyszło mi do głowy się go bać, ani żądać jakiegokolwiek dostosowania się do moich gustów estetycznych.
                • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:10
                  Szkoda ,że w pierwszym poście nie napisałaś ,że Pani chamsko podrywa twojego męża czy tez innych panów...
                  Ale z drugiej strony gdyby to była "normalna" laska jeszcze mega atrakcyjna to tez budziłaby taki niesmak? nie sądze....
            • semihora Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:35
              miliwati napisała:

              > katia.seitz napisała:
              >
              > > Okej, ale nie żyjemy w stanie natury. Do takich lęków można i należy się
              > przyzn
              > > ać przed sobą, można próbować się z nimi zmierzyć.
              >
              > Facet się przyznał i dostał nominację na miękką galaretkę suspicious

              A niesłusznie ją dostał?
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:39
                semihora napisała:

                > miliwati napisała:
                > > katia.seitz napisała:
                > > > Okej, ale nie żyjemy w stanie natury. Do takich lęków można i należ
                > y się
                > > przyzn
                > > > ać przed sobą, można próbować się z nimi zmierzyć.
                > >
                > > Facet się przyznał i dostał nominację na miękką galaretkę suspicious
                >
                > A niesłusznie ją dostał?

                Poczytaj wątek, ileż razy można pisać to samo.
              • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 18:53
                Pewnie gdyby dał pani w pysk lub zbluzgał ją uprzejmie, to dostałby miano nietolerancyjnego chama, ale to byłoby mu zdecydowanie szybciej wybaczone i usprawiedliwione to TAKIM MĘSKIM podejściem do sprawy. Jednak ja wolę tę miękką galaretkę niż twardziela - chama.
    • 18_lipcowa1 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:01
      > Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko
      > obrzydzenie, ale i zwykły lęk.

      Jakiś bezjajeczny ten twój mąz.
    • lipsmacker Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:19
      To smutne co piszesz. To wielka tragedia urodzic sie w jednej plci a czuc sie druga. Uwierz mi ze ta pani przeszla juz przez pieklo i spowrotem, a teraz chce tylko akceptacji. To nas nic nie kosztuje.
      • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:43
        lipsmacker napisała:

        > To smutne co piszesz. To wielka tragedia urodzic sie w jednej plci a czuc sie
        > druga. Uwierz mi ze ta pani przeszla juz przez pieklo i spowrotem, a teraz ch
        > ce tylko akceptacji. To nas nic nie kosztuje.

        Przepraszam, ale bzdurzysz. Opisywanego mężczyznę właśnie kosztuje.
        • lipsmacker Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:35
          Biedak, tyle go kosztuje przebywanie z kobieta ktora kiedys byla mezczyzna, naprawde mi go zal, bo sobie ubzdurzyl ze co? Czycha na niego? Zarazi go czyms? Godzi w jego poczucie estetyki? To niech zmieni prace biedaczysko i moze terapie wezmie pod uwage coby nie ryzykowac stalego spaczenia psychiki. Taka trauma, doprawdy.
          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 10:48
            lipsmacker napisała:

            > Biedak, tyle go kosztuje przebywanie z kobieta ktora kiedys byla mezczyzna, nap
            > rawde mi go zal, bo sobie ubzdurzyl ze co? Czycha na niego? Zarazi go czyms?
            > Godzi w jego poczucie estetyki? To niech zmieni prace biedaczysko i moze tera
            > pie wezmie pod uwage coby nie ryzykowac stalego spaczenia psychiki. Taka traum
            > a, doprawdy.

            Hm. A właściwie dlaczego masz w d*pie traumę gościa któremu nagle, bez jego udziału pojawia się w otoczeniu "czynnik traumatyzujący" a rozczulasz się nad traumami osoby która jednak na podstawie własnej decyzji stała się "sensacją środowiskową"?
            Dlaczego trauma przeciętnego faceta jest g*wno warta i można ją wyśmiać, a trauma transseksualisty to bolesny dramat do którego zrozumienia nasze społeczeństwo musi dojrzeć?
            • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 14:04
              @miliwati, obawiam się, że za trudne pytania zadałaś i przedmówczyni nie będzie na nie w stanie odpowiedzieć, za to pięknie się obrazi i rzuci jakąś 'smaczną' inwektywą wink
              • lipsmacker Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 16:53
                Zawiode bo nie mam w zanadrzu smacznej inwektywy. A pytania nie sa trudne, sa glupie. Nie mozna porownac traumy osoby ktora musiala spedzic wiekszosc swojego zycia w 'nie swoim' ciele, pozniej przejsc kilka bolesnych operacji i zyskac akceptacje spoleczenstwa a moze i wlasnej rodziny, do traumy faceta ktory nie potrafi skoncentrowac sie na pracy poprzez sama obecnosc osoby ktorej fizjonomia nie miesci sie w zakresach strefy bezpieczenstwa jego psychiki.
    • lilly_about Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:23
      A twój maż to taka miękka galaretka z zasady już?
      • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:28
        Może owa pani obudziła w nim jakieś drzemiące instynkty i to go tak przeraża? Jeśli ma w pracy niekontrolowany wzwód, niech pomyśli, dajmy na to, o teściowej, powinno przejść.
        Żeby tylko się nie skończyło jak w "American beauty".
        • lilly_about Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:38
          To ja bym musiała przezywac nieustający orgazm, bo mój służbowy bufet prowadzi pan karol, który kiedyś był karoliną. I nawet męski jest!
          • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:40
            A czy odczuwasz lęk? smile
            • lilly_about Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 11:13
              Odczuwam silny lęk przed tym, że mogłoby mi się spodobaćwink
      • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:40
        lilly_about napisała:

        > A twój maż to taka miękka galaretka z zasady już?

        Wyobraź sobie że stoisz sobie przed wystawą, oglądasz, a kiedy chcesz odejść okazuje się że dookoła równym kółeczkiem stoi 5 kobiet które się na Ciebie patrzą w milczeniu. Nic nie robią, możesz przejść pomiędzy nimi, po prostu stoją i patrzą się na Ciebie jak lalki.
        Oczywiście nie poczujesz w takiej sytuacji ani odrobiny niepewności, co? Bo nie jesteś przecież miękką galaretką, prawda?
        • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:42
          A co ma piernik do wiatraka?
          • jszko222 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:43
            Też tego nie rozumiem. Dziwne porównanie.
          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:48
            angazetka napisała:

            > A co ma piernik do wiatraka?

            Ha. Czyli przykład trafiony, bo zamiast "nie zwracam uwagi na tę sytuację, wszystko jest w normie" widzę wykręty smile
            A piernik ma do wiatraka to, że tak samo jak wymyślone przeze mnie kółko obserwujących lalek nie wygląda jak normalne zbiorowisko ludzi - mimo że nie jest niczym groźnym, tak osoba opisana w historii nie wygląda jak normalny człowiek - mimo że też nie jest groźna.
            • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:51
              Przykład nietrafiony, bo nie widzę związku. Pani M/K nie występuje w pięciu osobach, nie otacza i nie patrzy nieruchomo jak lalka, więc paralizującego lęku wzbudzać nie powinna.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:55
                angazetka napisała:

                > Przykład nietrafiony, bo nie widzę związku.

                To jest problem twój, a nie przykładu.

                > Pani M/K nie występuje w pięciu oso
                > bach, nie otacza i nie patrzy nieruchomo jak lalka, więc paralizującego lęku wz
                > budzać nie powinna.

                Co za różnica ile osób? To pięciu transseksualistów już by się mógł ten facet obawiać? Jakby stanęli dookoła niego? I patrzyli się nieruchomo, powiedzmy że w monitor?

                • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:59
                  Sorry, ale opowiadasz takie głupoty, że aż się przykro robi. tak, twoje przykłady są tak wściekle mądre, że jak widać nie jesteśmy w stanie ich pojąć. Cóż, geniusz pozostaje niezrozumiany tongue_out
                  Nie ma sensu ta dyskusja.
                  • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:11
                    morgen_stern napisała:

                    > Sorry, ale opowiadasz takie głupoty, że aż się przykro robi. tak, twoje przykła
                    > dy są tak wściekle mądre, że jak widać nie jesteśmy w stanie ich pojąć. Cóż, ge

                    Dowcip w tym, że pojmujecie je na tyle dobrze, że staracie się temu zaprzeczyć. Bo inaczej musiałybyście się przyznać do własnego błędu, a tego najwyraźniej nie umiecie. I choćby w moim przykładzie występowała osoba różniąca się od oryginalnej tylko kolorem na który ma ufarbowane włosy - to też by dla was był wystarczajacy powód do odrzucenia analogii, bo przecież to by była zupełnie inna sytuacja smile

                    > niusz pozostaje niezrozumiany tongue_out
                    > Nie ma sensu ta dyskusja.
                    >
                    • angazetka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:22
                      > Dowcip w tym, że pojmujecie je na tyle dobrze, że staracie się temu zaprzeczyć.

                      Dowcip tym, że wymyślasz niestworzone historie zamiast przyznac się, że analogia była nietrafiona.
                      • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 10:51
                        angazetka napisała:

                        > > Dowcip w tym, że pojmujecie je na tyle dobrze, że staracie się temu zaprz
                        > eczyć.
                        >
                        > Dowcip tym, że wymyślasz niestworzone historie zamiast przyznac się, że analogi
                        > a była nietrafiona.

                        Jasne, jasne. Bo "dziwnych ludzi" było pięciu a nie jeden. Zaiste, kluczowa różnica. W towarzystwie jednego dziwaka idącego za Tobą po ulicy czujesz się przecież swobodnie i nawet mając takiego gościa za plecami zapuszczasz się na pełnym luzie w puste zaułki.

                        • ygrekowa Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 13:53
                          Dla mnie różnica kluczowa. Pięciu ludzi się gapi - po pierwsze - może coś ze mną nie tak (np. jestem gdzieś brudna albo zapomniałam spódnicy ), a po drugie, gdyby mieli złe zamiary, to bym nie dała sobie rady z całą piątką. Gdyby gapił się jeden człowiek - przeszłabym obok i nawet by mi do głowy nie przyszło poczuć się nieswojo.
                          • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 13:59
                            ygrekowa napisała:

                            > Dla mnie różnica kluczowa. Pięciu ludzi się gapi - po pierwsze - może coś ze mn
                            > ą nie tak (np. jestem gdzieś brudna albo zapomniałam spódnicy ), a po drugie, g
                            > dyby mieli złe zamiary, to bym nie dała sobie rady z całą piątką. Gdyby gapił s
                            > ię jeden człowiek - przeszłabym obok i nawet by mi do głowy nie przyszło poczuć
                            > się nieswojo.

                            Z jednym człowiekiem też można sobie nie dać rady. Ale w porządku, rozumiem że Ty byś bez wahania poszła skrótem przez park z dziwnym typem idącym kilka metrów za Tobą.
              • gryzelda71 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:56
                A to nie był opis jak dana pani M/K się czuje?
                • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:01
                  Tak, gryzelda! Masz rację, jako jedyna pojęłaś zagwozdkę w tym zaiste błyskotliwym porównaniu. Teraz to ma sens.
                • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:17
                  gryzelda71 napisała:

                  > A to nie był opis jak dana pani M/K się czuje?

                  Ja wiem że poprawność polityczna nakazuje się rozczulać nad trudnym losem "niepokornych" na których niedobre społeczeństwo gapi się złośliwie. I rzeczywiście, podobnej kosntrukcji przykłady bywają w tym celu stosowane.
                  Tylko, widzisz, twoja próba ironii pada w przynajmniej dwóch punktach.
                  1) Nie ma żadnej wzmianki o tym że transseksualista jest obiektem obserwacji, a już zwłaszcza że jakoś z tego powodu cierpi, ani nawet że ją zauważa.
                  2) Ja z kolei w mojej analogii nie wspominam żeby ta przykładowa obserwowana osoba w jakikolwiek sposób odbiegała od "standardu".
                  • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:27
                    Czasem lepiej się wycofać z dyskusji i dać przeciwnikowi chwilę radości, że "wygrał" niż kopać się z koniem. Właśnie nadszedł ten moment.
                    • bez_seller Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:44
                      , morgen_stern napisała:

                      > Czasem lepiej się wycofać z dyskusji i dać przeciwnikowi chwilę radości, że "wy
                      > grał" niż kopać się z koniem. Właśnie nadszedł ten moment.

                      A to Ty morgen jestes koniem. Aaaaa, to nie wiedzialam. smile
                      Kopiesz mocno, ale glupio. Wiem, bo znam sie na koniach.big_grin
                  • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:34
                    > 1) Nie ma żadnej wzmianki o tym że transseksualista jest obiektem obserwacji, a
                    > już zwłaszcza że jakoś z tego powodu cierpi, ani nawet że ją zauważa.

                    Bo tego sie nie wie ograniczajac kontakty i robiac wszystko, by takiej osoby nie poznac. To, ze potrafi postawic dobry "front" (ktorego czescia moze byc na przyklad makijaz i ubior), nie oznacza ze nie zdaje sobie sprawy, ze we wspolpracownikach wzbudza niepokoj, ze nie jest do konca akceptowana i tolerowana. A ze obiektem obserwacji jest, to widac chocby z tego watku.

                    > 2) Ja z kolei w mojej analogii nie wspominam żeby ta przykładowa obserwowana os
                    > oba w jakikolwiek sposób odbiegała od "standardu".

                    No i wlasnie dlatego ja rowniez uwazam ja za nietrafiona.

                    Nikt chyba jeszcze nie zanegowal strachu przed tym co inne i nieznane. Nikt nie potepia meza autorki watku za ten pierwotny instynkt, ktory sprawia, ze czuje sie niepewnie. Dla mnie problemem jest przeswiecajaca gdzies nad tym pierwotnym instynktem nietolerancja i pielegnowany strach. Mimo rozumnego myslenia, ze nie ma sie czego bac.

                    A ze kobieta ubiera sie bardziej wyzywajaco, mocniej maluje i nosi wiecej bizuterii jestem w stanie zrozumiec. Raz, ze w koncu jej wolno (a po tylu latach dopasowywania sie do standardu mody meskiej moze sie zachlysnac), dwa ze jesli WIE, ze nadal ma sporo cech meskich to probuje jak moze i jak umie to zlagodzic.
                    Przecietna kobieta odkrywa to, co jej najlepiej pasuje latami. Eksperymentuje, popelnia bledy, pada ofiara mody, przesadza, niedociaga.
                    Ta pani jest nie wiem... kilkanascie lat w plecy? Moze wlasnie trzeba dac jej czas? Cierpliwosc? I zrozumienie.
                    • cmentarna.polka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:44
                      > A ze kobieta ubiera sie bardziej wyzywajaco, mocniej maluje i nosi wiecej bizut
                      > erii jestem w stanie zrozumiec. Raz, ze w koncu jej wolno (a po tylu latach dop
                      > asowywania sie do standardu mody meskiej moze sie zachlysnac), dwa ze jesli WIE
                      > , ze nadal ma sporo cech meskich to probuje jak moze i jak umie to zlagodzic.
                      > Przecietna kobieta odkrywa to, co jej najlepiej pasuje latami. Eksperymentuje,
                      > popelnia bledy, pada ofiara mody, przesadza, niedociaga.
                      > Ta pani jest nie wiem... kilkanascie lat w plecy? Moze wlasnie trzeba dac jej c
                      > zas? Cierpliwosc? I zrozumienie.

                      Dokładnie! To jest samo sedno.
                  • gryzelda71 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:40
                    Nie ja pierwsza napiszę,że twoja analogi jest do du....
                    Ale wiem,to nie wina przykładu tylko twojasmile
            • asia_i_p Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:31
              Pięć ludzi otaczających cię może być potencjalnie groźnych - nie znamy ich intencji. Z pięcioma sobie nie poradzę, nawet jeśli to wiotkie kobiety. Znajomy z pracy groźny nie jest.
              Czym innym jest lęk przed agresją, nawet wyolbrzymiony, a czym innym lęk przed innością, która nam nie zagraża. Ten drugi niestety musimy opanować, bo jesteśmy ludźmi, a to zobowiązuje. A nie próbować go racjonalizować - bo wyliczanie strasznych cech współpracowniczki męża to próba racjonalizacji tego lęku, przeniesienia odpowiedzialności na tę panią.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:23
                asia_i_p napisała:

                > Pięć ludzi otaczających cię może być potencjalnie groźnych - nie znamy ich inte
                > ncji.

                Tak samo nie znamy intencji dziwnie wyglądającego współpracownika.

                > Z pięcioma sobie nie poradzę, nawet jeśli to wiotkie kobiety. Znajomy z p
                > racy groźny nie jest.

                Znajomy z pracy może Ci zarzucić na szyję pasek jak będziesz stać przy kserze.

                > Czym innym jest lęk przed agresją, nawet wyolbrzymiony, a czym innym lęk przed
                > innością, która nam nie zagraża.

                Lęk przed innością jest też lękiem przed agresją, tylko że potencjalną. I jest to równie słuszny lęk jak lęk przed bezpośrednio nad nosem wzniesioną pięścią.

                > Ten drugi niestety musimy opanować, bo jesteśm
                > y ludźmi, a to zobowiązuje. A nie próbować go racjonalizować - bo wyliczanie st

                Zracjonalizowanie właśnie pomoże opanować. Jak człowiek będzie rozumiał że się boi Zochy co była Mańkiem bo Zocha wygląda dziwacznie, to łatwiej przestanie się obawiać.

                > rasznych cech współpracowniczki męża to próba racjonalizacji tego lęku, przenie
                > sienia odpowiedzialności na tę panią.

                No, za jej wygląd to chyba ona sama jest odpowiedzialna, nie? A zatem też za odczucia wzbudzane przeciętnie w innych ludziach.

                • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:27
                  CytatZnajomy z pracy może Ci zarzucić na szyję pasek jak będziesz stać przy kserze.

                  A jednak! A jednak można było napisać coś jeszcze głupszego. You made my day tongue_out
                  • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 10:52
                    morgen_stern napisała:

                    > CytatZnajomy z pracy może Ci zarzucić na szyję pasek jak będziesz stać przy k
                    > serze.

                    >
                    > A jednak! A jednak można było napisać coś jeszcze głupszego. You made my day tongue_out

                    Tylko jakoś merytorycznych kontrargumentów ciągle nie potrafisz podać smile
                    • lilly_about Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 12:25
                      Ty się chyba seriali amerykańskich z lat 90 naoglądałaś.
                      • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 12:55
                        lilly_about napisała:

                        > Ty się chyba seriali amerykańskich z lat 90 naoglądałaś.

                        Hm? A mogłabyś rozwinąć?
        • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:49
          No dobrze, a co to ma wspólnego z opisywaną sytuacją? Koleje twoich myśli mnie przerosły chyba.
    • freakwave Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 14:26
      dla transsexow mam pelna tolerke, to ludzie chorzy, ktorzy urodzili sie w nie swoim ciele, trudno mi sobie wyobrazic co moze czuc taka osoba ktora co rano budzac sie i patrzac w lustro wie ze powinna byc kims innym. Mam dla takich osob wiele wspolczucia, bo wiele przeszli aby byc tym kim byc powinni i nie nam to oceniac, powiem wiecej zdecydowanie mniejsze poklady tolerki zywie do przerysowanych homoseksualistow atakujacych ze swoja teczowa flaga z kazdego niemal kata. Do normalnych gejow ktorzy ze swojej orientacji nie robia afery nic nie mam.
    • antekcwaniak Uważaj żeby nie odszedł do niej !!! 28.04.11, 14:54
      Każda kobieta (nawet przerobiona z faceta) jest lepsza od Ciebie.
      Tylko się nie denerwuj bo znów dostaniesz migreny wink
    • lola211 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:27
      Nie odpowiadamy za swoje uczucia.To jakie będa czesto sie okazuje w konkretnej sytuacji.I wówczas mozna byc naprawde zaskoczonym.
      Facet ma prawo czuc sie dziwnie i tyle.
      Ja mam watpliwa przyjemnosc pracowac z homoseksualnym gosciem epatujacym na kilometr swoja orientacja.Przykro mi- nie moge chwilami na niego patrzec.Dla mnie jest dziwny, zachowuje sie czasami idiotycznie i ma obrzydliwy sposób chodzenia.
      nie jest to jedyny gej jakiego znam- a tylko ten budzi mój niesmak.
      Rozum podpowiada- toleruj i nie zwracaj uwagi-podswiadomosc zas mówi- trzymaj sie z daleka.
      • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:37
        lola211 napisała:


        > Ja mam watpliwa przyjemnosc pracowac z homoseksualnym gosciem epatujacym na kil
        > ometr swoja orientacja.Przykro mi- nie moge chwilami na niego patrzec.Dla mnie
        > jest dziwny, zachowuje sie czasami idiotycznie i ma obrzydliwy sposób chodzenia
        > .
        > nie jest to jedyny gej jakiego znam- a tylko ten budzi mój niesmak.

        Ale to samo mozna by odniesc do osoby heteroseksualnej, epatujacej swoja heteroseksualnoscia, opowiadajacej o podbojach, traktujacej plec przeciwna przedmiotowo i jako cos gorszego.
        I mimo, ze sie zna setki osob heteroseksualnch ta bedzie budzila niesmak.
        To przed osobowoscia instynkt przestrzega, nie przed orientacja.
        • lola211 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 15:58
          Owszem.O to epatowanie wlasnie chodzi.
          A czymze jest innym przesadny, groteskowy wizerunek mezczyzno-kobiety? No wlasnie nadmiernym epatowaniem otoczenia swoim imidzem.Mega mocny makijaz, tona biżu-przesada i zbytnie skupianie uwagi na elementach okreslajacych płec.
          • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:23
            No ale to by tak samo bolalo przy kobieto-kobiecie i jesli trafiloby na temat forum to na pewno nie w kontekscie strachu a bardziej w kontekscie uwag dotyczacych niewlasciwego wygladu (vide watek o kolezance w za ciasnych spodniach), zbyt rozbudowanego makijazu (tworzac dyskusje na temat "budowania" twarzy makijazem i dziesieciominutowego dbania o siebie) tudziez stukania obcasami czy dzwonienia bizuteria.
            Ale strach by sie nie pojawil.
            • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:30
              W sumie to jestem w szoku po przeczytaniu twojego posta sad
              Proponuję więcej poczytać o problemach takich ludzi...
              • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:43
                A mozesz mi powiedziec o co dokladnie chodzi? Bo nie mialam nic zlego na mysli, a moglam sie zle wyrazic.
              • lola211 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:07
                Sowa- nie myl pojec.To,ze ktos nieswojo sie czuje, czy deprymuje go koniecznosc przebywania w towarzystwie "innego", nie oznacza automatycznie znieczulicy.
                Ja mam znajomego z 2-biegunówka.Kontakty ograniczam, bo niestety,ale przebywajac w jego towarzystwie po prostu zle sie czuje.Jego przypadlosc przeklada sie na zachowanie,ktore mnie po prostu drazni i irytuje.Ja naprawde wspolczuje jemu i jego rodzinie, ale nie bede sie poswiecac albo udawac w imie politycznej poprawnosci.
                • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:12
                  Ja oczywiście rozumiem. Można nie lubić takiej osoby jak i każdej innej ,ale ten pierwszy post ma jednak dość nieprzyjemny wydźwięk...
            • lola211 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 19:50
              To nie jest to samo, chyba ze ta kobieta jest wielka i ma szeroka meska szczeke.W zderzeniu z minspodniczka i dekoltem oraz przesadnym makijazem widok moze naprawde zwalac z nóg.
              Tak mi sie przypomnialo- niedawno mozna bylo w necie obejrzec fotki chlopaka-modela wystylizowanego na super laske.No piekny był i w szpilkach sie swietnie prezentowal.Tylko jakos dziwnie sie czlowiekowi robilo patrzac na jego płaska meska klate.Wybryk natury.Wiekszosci byloby nieswojo w towarzystwie takiej osoby.
              Albo chociazby kobieta z wąsem.Nie jest traktowana jak kazda inna kobieta, tylko czlowiek z problemami wypisanymi na twarzy -chcialo by sie rzec.
              Co do strachu- ja mysle ze maz autorki watku wie od nas wiecej i jesli odczuwa strach to moze miec ku temu powody, biorac chociazby pod uwage zachowanie tego wspolpracownika.o ktorych my nie mamy pojecia, bo nikt nie musi ze szczegolami spowiadac sie na forum.
              • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:25
                Czyli wracamy do kwestii postrzegania. Tego, co nam nie pasuje. Co nam sie wydaje nie na miejscu. Z naszego punktu widzenia. To co dla jednych bedzie proba zlagodzenia wizerunku, dla innych bedzie zgrzytem, co jedni docenia, innych bedzie razic. Ktos moze rzucic nieciekawy komentarz, ktos opisze na forum, ktos moze sprobowac pomoc zmienic wizerunek. Ale nikt sie nie bedzie tego bal.

                W opisanym w watku przypadku od niestosownego ubioru i przerysowanych gestow (moim zdaniem dajacego sie zrozumiec) przechodzimy plynnie do strachu. Co sprawia, ze mocno podejrzewam, ze problem tkwi gdzie indziej. Moze wlasnie w zachowaniach, ktore nie sa opisane. A moze wlasnie w podejsciu bohatera watku [meza autorki] do sytuacji, w ktorej postawilo go zycie. I nie musi to byc wcale generalne, moze byc bardzo osobiste.
    • suazi1 mistrzynią tolerancji to Ty nie jesteś... 28.04.11, 15:57
      Mój mąż ma szefa geja i jakoś wielkiego halo z tego tytułu nie robimy...
    • sadosia75 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:23
      Ubiera się w obcisłe, oczywiście, legginsy, mini spódni
      > czki, bluzki z dużymi dekoltami, ma długie, rozpuszczone włosy, naturalnego kol
      > oru, obowiązkowo makijaż i pomalowane paznokcie. Oczywiście nosi również pierśc
      > ionki, bransoletki, łańcuszek z krzyżykiem.

      Po tylu latach uwiezienia w ciele mezczyzny jest juz kobieta to i zaszalala z ozdobami. Wolno jej w koncu ma do tego prawo wydaje swoje pieniadze nie Wasze wiec o co halo?
      Tak jak w watku o swiecacych butach dziecka i braku gustu. Dziewczyna pisala, ze jej matka wiecznie ja na szaro buro ubierala a jak juz dorosla to poszalala w kolorach.
      Jednej i drugiej wolno.

      Zachowuje się w sposób przerysowany, kobiece gesty w jego wykonaniu po
      > prostu rażą, głos jego odbiega od wszelkich standardów.

      w jej wykonaniu. I owszem moga byc przerysowane w koncu dopiero sie uczy byc kobieta. Ona sie uczy.


      > Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko
      > obrzydzenie, ale i zwykły lęk. I ten mój mąż nie jest jedynym w pracy tak się c
      > zującym w obecności tej pani.

      Strachliwy ten Twoj maz.
      • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:26
        sadosia75 napisała:

        > Po tylu latach uwiezienia w ciele mezczyzny jest juz kobieta to i zaszalala z o
        > zdobami. Wolno jej w koncu ma do tego prawo wydaje swoje pieniadze nie Wasze wi
        > ec o co halo?
        > Tak jak w watku o swiecacych butach dziecka i braku gustu. Dziewczyna pisala, z
        > e jej matka wiecznie ja na szaro buro ubierala a jak juz dorosla to poszalala w
        > kolorach.
        > Jednej i drugiej wolno.

        > w jej wykonaniu. I owszem moga byc przerysowane w koncu dopiero sie uczy
        > byc kobieta. Ona sie uczy.
        >

        Ze skalkuje z angielskiego: DOKLADNIE TAK.
        • myelegans Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:36
          Pokaz To mezowi. Strach sie bac.

          www.bobiland.com/worldwide/lizard_man.php
    • morgen_stern Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:30
      A tak swoją drogą, to gdzie jest autorka? smile
    • bez_seller Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:49
      rosapulchra-0 napisała:

      >
      > Z jednej strony szkoda mi tego człowieka, nie męża, ale tej pani. Z drugiej na
      > pewno nie jest to osoba, z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włączni
      > e z zawodowymi.
      >
      Za pare lat okrzepniesz w zdobywaniu doswiadczen z obcowaniem z ludzmi o roznych placiach. Strach i obrzydzenie Ci przejdzie. W tej chwili musisz sobie tlumaczyc, ze to Ty masz problem i starac sie nad nim popracowac.
      • myelegans Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 16:59
        Pediatra dziecka byl Harry, lysy, nieprzystojny facet w srednim wieku (swietny lekarz), teraz jest Debra juz po "sex reassignment surgery". Stopniowo nabierala cech kobieych. Z nieprzystojnego faceta stala sie rowniez niezbyt urodziwa kobieta, nosi peruke, ubiera sie nie wyzywajaca, ale za to bardzo .... kolorowo i kwieciscie, nic nie odslania, ale te apaszki, te spodnice, te torebki i jest.... tryskajaca szczesciem.
        Najciekawsze, ze moje wtedy 4-letnie dziecko nie zauwazylo zmiany smile , nadal chodzimy do dr. Smith.
        • bez_seller Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:11
          Swietny przyklad.smile
          Ludzie potrzebuja czasu zeby z pewnymi zmianami sie oswoic, zaakceptowac. Nie mozna akcetacji wymuszac na sile. Jeden czlowiek ma problem z plcia, a drugi ma problem z zaakceptowaniem tego zjawiska. Czy mamy jednych rozumiec, a drugich potepiac?
      • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:34
        @bez_seller, mnie nie chodzi o moją tolerancję czy jej brak, podobnie u męża. Być może gdybyśmy byli świadkami od jakiegoś czasu tej transformacji to nie spowodowałaby ona takiej reakcji. Powoli człowiek by się z tą nową osobą oswajał, zarówno z jej wyglądem, jak i zachowaniem. Pani owa w tej firmie pracuje od wielu lat, jej współpracownicy, również wieloletni, zachowują się wobec niej jak najbardziej poprawnie. To ona epatuje swoją kobiecością w sposób rażący, ale ponieważ dotyczy to transseksualistki, to nie wolno podjąć żadnej krytyki wobec niej, bo się zostanie zaraz ocenionym jako nietolerancyjny i tchórzliwy homofob.
        Zdaję sobie sprawę, że większość gardłujących tu pań teoretycznie jest bardzo dobrze z tematem obeznana. Ale tylko teoretycznie. I zastanawiam się, co czuliby ich mężowie, gdyby znaleźli się podobnej sytuacji? Wkurza mnie taka hipokryzja, bo inaczej takiego zachowania nie umiem nazwać. Podam przykład:
        Na jednym z forum poznałam geja, dość znaną postać wśród działaczy gejowskich, jednego z organizatorów Parad Równości. Zaprzyjaźniliśmy się. Kolega nigdy nie ukrywał swojej orientacji seksualnej. Kiedyś organizowałam imprezę sylwestrową w swoim domu. Przyszło kilkanaście osób, wszystkie te osoby określały się mianem tolerancyjnych, z lewicowymi poglądami, bardzo krytycznymi wobec ludzi o innych poglądach politycznych. Zaprosiłam również kolegę geja. Dodam, że kobiet na imprezie było zdecydowanie mniej niż mężczyzn, większość osób to single lub single z odzysku.
        PO imprezie zostałam posądzona o to, że:
        1. zaprosiłam pedała na imprezę, a nie zapytałam, czy ktoś sobie może tego nie życzy
        2. na pewno chciałam go z kimś wyswatać (kolega był w związku, o zgrozo!, z Murzynem, ale z jakichś przyczyn spędzali te Święta i Sylwestra osobno)
        3. wszyscy zaproszeni panowie czuli się bardzo niekomfortowo w jego obecności, a niektóre panie były zniesmaczone jego wiedzą na temat technik makijażu wieczorowego i znajomości kosmetyków upiększających.
        A to był tylko zwykły gej, ubrany w ciemny garnitur, palący 'damskie' vouge'i, prawie niepijący. Absolutnie nie epatował otoczenia swoim gejowskim zachowaniem. A moi, teoretycznie bardzo tolerancyjni znajomi okazali się zwykłymi hipokrytami uncertain
        • antekcwaniak Twoj stary do D...A a nie facet !!! n/t 28.04.11, 20:38

        • jul-kaa Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:50
          Jestem obeznana z tematem praktycznie, studiowałam z kobietą po zmianie płci. Zmiana niestety nieudolna, znajoma nadal miała bardzo dużo cech męskich, fatalną cerę, niski głos. Do dziś czasem ją spotykam "na mieście". Bardzo inteligentna i życzliwa osoba.
          Czy mając doświadczenie znajomości z osobą po zmianie płci mogę sobie pogardłować i powiedzieć, że Twój mąż zachowuje się jak skończony burol?
          • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:09
            Nie, nie masz. On nie zachowuje się jak skończony burol. Nigdy, w żaden sposób nie dał jej odczuć, że nie czuje się komfortowo w jej obecności. Przeczytaj ze zrozumieniem moje posty, a nie nagonkę innych i ich wyimaginowane sytuacje.
            • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:12
              rosapulchra-0 napisała:

              > Nie, nie masz. On nie zachowuje się jak skończony burol. Nigdy, w żaden sposób
              > nie dał jej odczuć, że nie czuje się komfortowo w jej obecności. Przeczytaj ze
              > zrozumieniem moje posty, a nie nagonkę innych i ich wyimaginowane sytuacje.

              no, to chociaż tyle wink
            • cherry.coke Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:38
              rosapulchra-0 napisała:

              > Nie, nie masz. On nie zachowuje się jak skończony burol. Nigdy, w żaden sposób
              > nie dał jej odczuć, że nie czuje się komfortowo w jej obecności. Przeczytaj ze
              > zrozumieniem moje posty, a nie nagonkę innych i ich wyimaginowane sytuacje.

              Dzielny i blady, skrzetnie ukrywa swoj strach smile A z nim inni bojacy sie koledzy smile
            • sta-fraszka Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:22
              rosapulchra-0 napisała:

              > Nie, nie masz. On nie zachowuje się jak skończony burol. Nigdy, w żaden sposób
              > nie dał jej odczuć, że nie czuje się komfortowo w jej obecności. Przeczytaj ze
              > zrozumieniem moje posty, a nie nagonkę innych i ich wyimaginowane sytuacje.

              Rosapulchra, nie obraz sie, ale tak naprawde NIE WIESZ czy nie dal jej odczuc, ze sie czuje niekomfortowo. Jesli sie czuje niekomfortowo a ona jest na takie rzeczy wyczulona, to jest w stanie to wyczuc. I moze jest przewrazliwiona, ale, jak widac, ma powod.

              Moze epatuje tym bo sie jej wydaje, ze tak musi, zeby zakamuflowac 180 wzrostu i meski glos? Moze, jak pisalam wczesniej, zachlysnela sie dobrami dostepnymi kobietom. Moze jej po prostu trzeba pomoc - tak po ludzku podpowiedziec jakie kolory pasuja, co wypada a co nie, co zdobi a co szpeci.

              I zeby nie bylo, znam osobe ktora jest jeszcze przed operacja. Jest biegaczka i czesto widze ja jak trenuje. Nie znam innej dziewczyny biegajacej treningowo w krotkich, rozowych spodnico-szortach i dopasowanej koszulce. Ale rozumiem dlaczego ta pani tak robi. Bo w koncu moze.
              • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:55
                sta-fraszka napisała:

                > rosapulchra-0 napisała:
                >
                > > Nie, nie masz. On nie zachowuje się jak skończony burol. Nigdy, w żaden s
                > posób
                > > nie dał jej odczuć, że nie czuje się komfortowo w jej obecności. Przeczyt
                > aj ze
                > > zrozumieniem moje posty, a nie nagonkę innych i ich wyimaginowane sytuacj
                > e.
                >
                > Rosapulchra, nie obraz sie, ale tak naprawde NIE WIESZ czy nie dal jej odczuc,
                > ze sie czuje niekomfortowo. Jesli sie czuje niekomfortowo a ona jest na takie r
                > zeczy wyczulona, to jest w stanie to wyczuc. I moze jest przewrazliwiona, ale,
                > jak widac, ma powod.
                >
                > Moze epatuje tym bo sie jej wydaje, ze tak musi, zeby zakamuflowac 180 wzrostu
                > i meski glos? Moze, jak pisalam wczesniej, zachlysnela sie dobrami dostepnymi k
                > obietom. Moze jej po prostu trzeba pomoc - tak po ludzku podpowiedziec jakie ko
                > lory pasuja, co wypada a co nie, co zdobi a co szpeci.
                >
                > I zeby nie bylo, znam osobe ktora jest jeszcze przed operacja. Jest biegaczka i
                > czesto widze ja jak trenuje. Nie znam innej dziewczyny biegajacej treningowo w
                > krotkich, rozowych spodnico-szortach i dopasowanej koszulce. Ale rozumiem dlac
                > zego ta pani tak robi. Bo w koncu moze.

                ot co!
                zgadzam się w zupełności.
            • jul-kaa Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:49
              Owszem, zachowuje się jak burol skoro twierdzi, że ona wygląda ohydnie, odpychająco, skoro ona go brzydzi i skoro on się jej boi. Ty również zachowujesz się burolsko twierdząc, że na pewno nie jest to osoba, z którą chciałabyś mieć jakiekolwiek kontakty. To nie są wnioski z dyskusji, tylko z Twojego pierwszego postu.
              • miliwati Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 11:05
                jul-kaa napisała:

                > Owszem, zachowuje się jak burol skoro twierdzi, że ona wygląda ohydnie, odpycha
                > jąco, skoro ona go brzydzi i skoro on się jej boi.

                To ja już chyba wolę takiego burola niż taką zakłamaną obłudnicę jak ty.

                • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 13:12
                  @miliwati, powiem Ci, że ja też wolę tę miękką galaretkę i burola w jednym niż hipokrytów. Jak już wcześniej pisałam, mój mąż ani razu nie dał odczuć tej pani, jakie ma wobec niej odczucia, ale, oczywiście, emamy lepiej wiedzą ode mnie, jaki jest mój mąż, którego znam od urodzenia (!), a jesteśmy razem prawie 20 lat.
                  smile
          • antekcwaniak Podoba mi się ten burol !!!!!!!!!!!!! n/t 28.04.11, 21:11

        • katia.seitz Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:56
          No to uroczy znajomi, nie ma co.
          Kurcze, można żyć w jednym i tym samym społeczeństwie, a w odrębnych światach.
          Ja to w zasadzie nie bywam na imprezach, na których by nie było choć jednego geja albo lesby tongue_out
          • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:08
            Oni już nie są moimi znajomymi, a kolega gej zaprosił mnie na swój ślub jako druhnę smile.
        • bez_seller Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 22:21
          rosapulchra-0 napisała:

          > @bez_seller, mnie nie chodzi o moją tolerancję czy jej brak, podobnie u męża. B
          > yć może gdybyśmy byli świadkami od jakiegoś czasu tej transformacji to nie spow
          > odowałaby ona takiej reakcji. Powoli człowiek by się z tą nową osobą osw
          > ajał, zarówno z jej wyglądem, jak i zachowaniem. Pani owa w tej firmie pracuje
          > od wielu lat, jej współpracownicy, również wieloletni, zachowują się wobec niej
          > jak najbardziej poprawnie.

          Tez tak mysle. W koncu transseksualiata nie jest czesto spotykana osoba i potrzeba czasu zeby przywyknac, a moze nawet polubic.smile


          To ona epatuje swoją kobiecością w sposób ra
          > żący, ale ponieważ dotyczy to transseksualistki, to nie wolno podjąć [b]żadnej[
          > /b] krytyki wobec niej, bo się zostanie zaraz ocenionym jako nietolerancyjny i
          > tchórzliwy homofob.

          W takiej dosc niezrecznej sytuacji stawialabym na dowcip. Moze maz usmiechnalby sie i powiedzial, ze i owszem, ale ma juz zone. smile Ona moze chce w oczach Twojego meza, nowego pracownika, uchodzic za 100% kobiete i stad te wygibasy? Moze nie czuje sie pewnie?

          > Zdaję sobie sprawę, że większość gardłujących tu pań teoretycznie jest bardzo d
          > obrze z tematem obeznana. Ale tylko teoretycznie.

          Tez tak mysle. smile

          I zastanawiam się, co czuliby
          > ich mężowie, gdyby znaleźli się podobnej sytuacji? Wkurza mnie taka hipokryzja
          > , bo inaczej takiego zachowania nie umiem nazwać.

          Moj maz czulby sie swietnie, a wieczorem opowiadal rozne angdotki. Zeszta pracowal w ciagu swojej zawodowej kariery z 12-oma gejami, niedawno liczylismy. smile Znamy tez, choc pobieznie, srodowisko lesbijek, ale transseksualisty nie znamy. Musze Ci powiedziec, ze paru naszych przyjaciol, zonatych i dzieciatych, po latch ukrywania sie, wyszlo wreszcie z klozetu, jak to sie u nas mowi, czyli z szafy. Bylo lekkie zdziwienie, ale tez i akceptacja, chociaz czasem podprawiona zlosliwoscia.

          > A to był tylko zwykły gej, ubrany w ciemny garnitur, palący 'damskie' vouge'i,
          > prawie niepijący. Absolutnie nie epatował otoczenia swoim gejowskim zachowaniem
          > . A moi, teoretycznie bardzo tolerancyjni znajomi okazali się zwykłymi h
          > ipokrytami uncertain


          Ale to nie jest wina tutejszych forumek, ze obracasz sie wsrod hipokrytow i nie dowod, ze one tez sa hipokrytkami.
          Pamietam pierwsze moje zetkniecie sie z gejami, na paradzie, na ktora natknelam sie przypadkowo. To byl dla mnie szok. W tak wielkiej masie byli odpychajacy, dziwnie sie zachowywali, byli wrecz wyuzdani. Nie podobalo mi sie to bardzo, ale jednoczesnie zdawalam sobie sprawe, ze sa rozni geje, rozne lesbijki, tak jak rozni sa hetero.
        • czarnaalineczka Re: Mój mąż poznał panią. 29.04.11, 08:12
          moj ojciec (ktory jest jedna noga na emeryturze )
          mial w pracy Bartka a teraz ma kasie *
          zadnego problemu z tego nie robil
          baa nawet nie wpadl na to ,ze to moze byc dla kogos problem
          imiona tylko czasem myla i tyle
          kolezanka jak kolezanka
          a ja bym sie dala pokroic za takie nogi big_grin

          skoro starszy juz facet nie robil z tego problemu tym bardziej dziwi mnie zachowanie twojego meza( jego zona , dzieci i inni koledzy z pracy tez nie)

          *imiona zmienione
    • przeciwcialo Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 17:26
      Znam dwóch mężczyzn którzy byli kobietami. Obaj maja żony.
    • cherry.coke Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 18:47
      Nie rozumiem. Czego sie boi twoj maz? Czy normalnie odczuwa lek na widok kazdej niegustownie ubranej lub pozbawionej uroku osobistego osoby, bo rozumiem, ze do tego sprowadza sie przewinienie owego pana/pani?

      Rozumiem zwykla nietolerancje, czy nawet obrzydzenie. Ale bac sie? Naprawde uwazasz, ze to owa osoba ma problem, a nie maz, i ewentualnie ty?
    • panirogalik Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 19:08
      Spoko, ty też pewnie kogoś obrzydzasz.
    • aniani7 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 19:10
      No patrzcie państwo jak to się wszystko pozmieniało. Pewnie jak ty i twój mąż chodziliście do szkoły, to obrzydzeniem i lękiem napawały was inne dzieci noszące okulary albo jąkające się, potem, domyślam się, że przyszedł czas na czarnoskórych (jeżeli mieszkaliście w większym mieście). Teraz to aż płeć trzeba zmienić, żeby wzbudzić w was ww. odczucia.
      • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 20:03
        Hermafrodyci np to ludzie najczęściej bardzo nieszczęśliwi, borykający się z wieloma problemami... szukający połowe zycia swojej tożsamości. Nie każdą taką osobe stać na operacje i musi żyć albo uwięziona w "nie swoim" ciele albo jak w przypadku hermafrodytów ze zniekształconymi narządami płciowymi... A jak już komuś udaje sie zdobyć fundusze ,może spełnić swoje największe marzenie to co? staje sie obiektem kpin... naprawde żałosne...
        • rosapulchra-0 Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:05
          Trochę się zapędziłaś, Sowa, nikt nie kpi z tej pani. Nikt jej nie robi żadnych przykrości z powodu jej przemiany. Już pisałam, że owa pani zachowuje się w sposób przerysowany i rażący i to jest powodem niemiłych odczuć mojego męża wobec niej. Ja ją kilka razy widziałam i powiem szczerze, że jej karykaturalne zachowanie plus wygląd po prostu odstręczają mnie od bliższych kontaktów poza "dzień dobry - do widzenia". Serio, serio. I z moją tolerancją wobec takich osób, uwierz, nie ma nic wspólnego.
          Dodam jeszcze, że gdyby owa pani była piękną kobietą, a podrywała mojego męża to zwyczajnie bym jej mordę obiła suspicious i tu tolerancji nie miałabym żadnej. A biednego misiaczka bym w wersji minimum wykastrowała, w wersji maks jeszcze nie wiem, co bym wymyśliła. suspicious
          • sowa_hu_hu Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 21:11
            rosapulchra-0 napisała:

            > Trochę się zapędziłaś, Sowa, nikt nie kpi z tej pani. Nikt jej nie robi żadnych
            > przykrości z powodu jej przemiany. Już pisałam, że owa pani zachowuje się w sp
            > osób przerysowany i rażący i to jest powodem niemiłych odczuć mojego męża wobec
            > niej. Ja ją kilka razy widziałam i powiem szczerze, że jej karykaturalne zacho
            > wanie plus wygląd po prostu odstręczają mnie od bliższych kontaktów poza "dzień
            > dobry - do widzenia". Serio, serio. I z moją tolerancją wobec takich osób, uwi
            > erz, nie ma nic wspólnego.
            > Dodam jeszcze, że gdyby owa pani była piękną kobietą, a podrywała mojego męża t
            > o zwyczajnie bym jej mordę obiła suspicious i tu tolerancji nie miałabym żadnej. A
            > biednego misiaczka bym w wersji minimum wykastrowała, w wersji maks jeszcze nie
            > wiem, co bym wymyśliła. suspicious

            Ty może byś i obiła ,ale czy mąż i inni panowie byliby zalotami super dupy zniesmaczeni? tego pewna już nie jestem...


            Jedna dziewczyna dobrze tu napisała, z czego takie przerysowanie może wynikać...
          • dorry Re: Mój mąż poznał panią. 28.04.11, 23:51
            >gdyby owa pani była piękną kobietą, a podrywała mojego męża to zwyczajnie bym jej mordę obiła suspicious i tu tolerancji nie miałabym żadnej. A biednego misiaczka bym w wersji minimum wykastrowała,
            Wykastrowałabyś męża tylko dlatego, że jakiejś kobiecie zachciało się go podrywać?! Nie przesadzasz?
          • grzechotka166 co prawda to prawda 28.04.11, 23:58
            epatują swoja nowa płcią
            nie chca przyjas slow "krytyki"
            posadzaja o rasizm, fobie i inne niedrzecznosci

            2 lata temu nie chcialam czarnemu podpisac umowy, bo byla lewa, to mnie posadzil o nietolerancje!
            • czarnaalineczka Re: co prawda to prawda 29.04.11, 08:14
              rozumiem ze ty swoja "stara plcia" nie epatujesz
              zero makijazu i wor pokutny ?
    • asocial straszne 29.04.11, 17:03
      co piszesz.
      Przeciez to osoby, takie jak ty.
      Wyobraz sobie, ze czujesz i myslisz co czujeesz, kazdego dnia, ale masz penisa miedyz nogami. Czujesz sie kobieta, ale nia nie jestes. masz ochote siep omalowac, chcesz zachowywac sie tak jak sie zachowujesz teraz, tyle tylko, ze masz cialo mezczyzny.

      To jest zyciowa tragedia, wiekszosc tych kobiet jest dyskryminowanych do tego stopnia, ze nie moga wykonywac zadnej pracy i najczesciej koncza jako prostytutki. Wyobrazasz sobie? To tak jakbym ja powiedziala, ze nie chce miec zadnego kontaktu, z osoba, ktroa ma problemy z watroba i caly czas rzyga, boje sie takiej osoby (jeszcze mnie zarazi). Nie mowiac juz o grubasach, co zrobie jesli usiadzie mi niechcacy np na reke? Smiem twierdzic, ze grubas jest bardziej niebezpieczny niz osoba po operacji plci.

      Osobiscie poznalam dwie piekne (bardzo dobrze zrobione, cos na ksztal dody, tylko mniej wulgarne i z mniejszym biustem) kobiety, ktore mialy to szczescie ,ze rodzina je zaakceptowala, mialy pieniadze i zrobily sobie operacje na tyle szybko, ze obylo sie bez wiekszyc hszkod psychicznych. teraz sa szczesliwymi mlodymi kobietami.
      Ale np. wlascicielka pobliskiego pubu, do ktorego czesto chodze cierpiala dlugie lata, parala sie prostytucja az zarobila na operacje feminizacji twwarzy, biustu, teraz zbiera na reszte. Zalozyla bar, wreszcie moze pracowac normalnie. To sa normalnie ludzie, nie zadni anrkomani, przemocowcy czy debile.
      • dorry Re: straszne 29.04.11, 20:54
        Hmmm, a Ty pisząc debil kogo masz na myśli?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja