rosapulchra-0
28.04.11, 13:29
Kilka dni temu poznał w pracy panią, która kiedyś była panem. Znaczy się, osoba ta jest cały czas w trakcie transformacji. Jest już po operacji genitaliów, ma wykształcony biust, nie posiada zarostu, ani typowo męskiego owłosienia na rękach czy dekolcie. Ma około 180 cm wzrostu, jest bardzo postawna, mimo hormonów posiada męską sylwetkę. Ubiera się w obcisłe, oczywiście, legginsy, mini spódniczki, bluzki z dużymi dekoltami, ma długie, rozpuszczone włosy, naturalnego koloru, obowiązkowo makijaż i pomalowane paznokcie. Oczywiście nosi również pierścionki, bransoletki, łańcuszek z krzyżykiem. I wygląda.. odpychająco. Dosłownie ohydnie. Zachowuje się w sposób przerysowany, kobiece gesty w jego wykonaniu po prostu rażą, głos jego odbiega od wszelkich standardów.
Dodam, że mój się boi tej pani. Autentycznie odczuwa w jej obecności nie tylko obrzydzenie, ale i zwykły lęk. I ten mój mąż nie jest jedynym w pracy tak się czującym w obecności tej pani.
Z jednej strony szkoda mi tego człowieka, nie męża, ale tej pani. Z drugiej na pewno nie jest to osoba, z którą chciałabym mieć jakiekolwiek kontakty, włącznie z zawodowymi.