Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze

30.04.11, 14:09
czesto kiedy przychodzi sobota chce mi sie rzygac na mysle o sprzataniu, gotowaniu, prasowaniu gory prania, ciaglej opieki nad dzieckiem, pogananiania meza do prac i opieki oraz do robienia remontu, organizowania zycia za 1500zł bo tyle nam zostaje po oplaceniu kredytu na mieszkanie, oplat roznego rodzaju. Nie chce mi sie odwiedzac i zapraszac ludzi, bo to wiaze sie z wydawaniem pieniedzy ktorych nie mam, ledwo nam starcza. Ogolnie jak rozmiawiam z moim kolezankami ktore sa w zwiazkach bezdzietnych i nieformalnych to im jest lepiej - chodza na zakupy, kupuja kosmetyki, buty, ciuchy, z niczego sie nikomu nie tlumacza, nie kloca o remonty,bo ich nie robia itp ehhh szkoda gadac chyba mam dola
    • marzeka1 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 14:24
      Masz zdecydowanie.
      • moje.m Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 17:35
        nie lubie tez sobót, bo tylko dom, sprzatanie, chociaz nie sprzatam, aletak mi sie kojarzą te dni.
    • myszmusia Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 17:57
      nic sie nie stanie jak raz nie posprzatasz i pójdziesz chociaby na spacersmile
      A dzieciata i mezatka to ci chyba nikt na sile nie kazał byc? - poszukaj/przypomnij sobie co w tym fajne i dlaczego to zrobiłas - moze ci pomozesmile
      • alanis11 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 18:06
        I co ile i jak długo można wydawac te kase na buciki ? w końcu się zestarzejesz i zgorzkniejesz w samotności. Absolutnie warto mieć rodzinę ale tez robić wszystko by nie stawac się zakładnikiem takiego modelu życia.
        • elf1977 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 18:20
          Bucików to akurat sporo można mieć...Ale chyba chodzi raczej o to, że autorka tak naprawdę nie lubi swoich problemów finansowych. Kiedy ledwie wiąże się koniec z końcem, ciężko cieszyć się życiem. Moja rada: nie sprzątaj w każdą sobotę, zrób obiad z serii - danie w pół godziny, olej resztę (no, może z wyjątkiem prania, prasowanie spróbuj podzielić na małe porcje, z którymi sobie poradzisz w tygoodniu, idź do biblioteki i np. wypożycz sobie książkę. Zajmij się sobą choć przez godzinę. A jak teściowa, mąż czy mama powiedzą Ci, że jesteś fleja i masz brudno w domu, olej to. Ja mam bałagan właśnie odkąd wyszłam za mąż i kiedy czuję się sfrustrowana i zmęczona, wychodzę i zostawiam towarzystwo. Nie bądź Matką Teresą i męczennicą, bo Ci tak zostanie, a życie przecieknie Ci między palcami.
    • kali_pso Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 18:23

      Twoje życie to kołchoz, nic dziwnego, że nie czerpiesz z niego radości- nikt nie lubi obowiązków a jesli oprócz nich nic innego się nie przytrafia, to trudno o pozytywne uczucia.

      Czy to pranie, sprzatanie, gotowanie musisz robić właśnie w sobotę?
      A co robicie w ciągu tygodnia? WY- bo wygląda na to, że ten domowy kierat jest na Twojej głowie głównie...a mąż co? Wizytuje? W hotelu mieszka? dzielicie sie obowiązkami jakoś, czy jak?
      • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 19:21
        w tygodniu nie starcza mi na nic czasu. Pracuje od 830-1630, wstaje rano i zawozimy dziecko do przedszkola, a pozniej ja musze przez 1.5 godziny dojechac do pracy, w rejonie w ktorym mieszkam est duze bezrobocie i znalezienie pracy za 2000 graniczy z cudem wiec ciesze sie z tego co mam i wyjezdzam do wiekszego miasta. Koncze studia podyplomowe ktore mam 2x w tygodniu do od 17-21. wiec 2 dni mi odpadaja na domowe prace. Maz pracuje czasem do 18 w niektore dni jak jedzie z daleka dojezdza do domu na 19-20. Prace mam czasem stresujacą (wspolpracuje z osoba ktora mi placi -prywatny wlasciciel ktory rozkreca sie z zadawaniem pracy od 15 godziny kiedy ja juz mysle tylko o domu.....)
        Moj maz jest wiecznie zmeczony bo jezdzi autem caly dzien i jak przyjedzie to legnie na lozku i sie podniesc nie moze.
        Ja zaczelam studiowac kolejny kierunek w nadziei na znalezienie lepszej pracy. Pracuje w dziale trudno to okreslic - wielofunkcyjnym ale generalnie sprzedazy i controllingu sprzedazy.
        Sama nie wiem skad wzielam sile na to , juz padam ale napisze co robilam:
        rano 6-7 -zajecie sie dzieckiem,
        7-8 - sniadanie dla wszystkich i lekkie sprzatanie
        8-9 wizyta hydraulika bo przerabiam rurki w lazience
        9-945 - bieganie - uprawiam jogging
        10-1020 moje sniadanie
        1030- 13 bieganie po sklepach poszukiwania prezentu dla dzieci znajomych, uzeranie sie z mezem i dzieckiem - maz krytykuje moje zakupy, dziecko chce wszystko kupic, w koncu oni mnie zostawiaja w sklepie i jada gdzie indziej
        13 - 14 zakupy spozywcze - w miedzyczasie maz podjezdza z dzieckiem i ja ucze dziecko jazdy na rowerku a maz zabiera zakupy
        14- 15 przygotowywanie obiadu
        16 -18 sprzatanie kuchni po calym tygodniu, prasowanie- posciel, reczniki, sciereczki, itd ukladanie w szafkach u siebie i dziecka, mycie podlog, z doskoku zadaje zabawy dziecku - malowanie, ukladanie itp
        18-19 - ukladam swoje rzeczy ksero ze szkoly i gazety oraz porzadkuje biurko meza, z doskoku bawie sie z dzieckiem w gry i klocki
        19 - bajka........mam 25 min na napisanie tego
        • tempera_tura Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 19:28
          Troche mnie to śmieszy szczerze mowiąc.... Twój dzień wygląda tak jak większość kobiet mających rodzine......Nic nadzwyczajnego.... Macie trudną sytuacje materialną to faktycznie pogarsza samopoczucie ale poza tym wszystko w normie.
          No i masz siłę i chęci na 45 minut biegania.... To chyba dowód na to że wszystko z Tobą w porządku tylko marudzisz.
          Ja też marudze z podobnych powodow, męczące życie matki ale cóż, takie wybrałyśmy...
          • naomi19 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 19:56
            Również uważam, że to normalny dzień wolny wielu kobiet w Polsce i na świecie. W zasadzie co chciałabyś zmienić, oprócz finasów oczywiście, ale ku temu podjęłaś odpowiednie kroki, więc zapewne Ci się uda. Reszta jest dla Was, wyznacz sobie 1 dzień w tyg na prasowanie, chyba nie musi to być sobota. To też 1-2 godz pracy tygodniowo, może być np środa po uśpieniu dziecka (u mnie tak jest, oglądam tv i prasuję).
            W ogóle ja jestem z tych osób, które lubią mieć usystemmatyzowane prace wink Bardzo mnie to mobilizuje i motywuje, inaczej bym nic w domu nie robiła. Piszę zupełnie poważnie smile
            np- poniedziałek-pranie, upieczenie chleba, sroda- prasowanie, piatek gruntowne porzadki pokoju córki, sobota-sprzatanie klatki shodowej, niedziela- mycie podlog, lazienek.
          • an_ni Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 22:02
            tak wyglada dzien wiekszosci kobiet majacych rodzine ???!!!
            dobrze ze nie jestem w tej wiekszosci!
            • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 09:35
              Mam nadzieję, ze jednak nie większości wink.
              Ale kiedyś obserwowałam takie Męczennice Rodziny i postanowiłam, że w życiu nie wyjdę za mąż. Co to, to nie. Wszystko, tylko nie podobny żywot.
              A później okazało się, że można mieć rodzinę, ale nie robić za bardzo pożytecznego skretyniałego skrzypiącego robota.
          • olifra1 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 22:32
            tempera_tura napisała:

            > No i masz siłę i chęci na 45 minut biegania.... To chyba dowód na to że wszystk
            > o z Tobą w porządku tylko marudzisz.

            dokładnie to samo pomyśłałam na temat tego biegania smile
            ja zbieram się od miesiąca, żeby w końcu zacząć ale najlepiej by było jakbym pobiegała sobie kiedy cała moja cudna familia jeszcze śpi czyli musiałabym wyrobić się miedzy 5 a 6 rano tongue_out
            ps. jak dla mnie autorka wątku ma pospolitego doła
          • agga2008 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 11:16
            Twój dzień wygląda tak jak większość
            > kobiet mających rodzine......Nic nadzwyczajnego....

            To jest jakiś żart chyba ?
            • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 12:02
              No własnie większość moje czasu to obowiązki, jak nie studiowalam to mialam jeszcze hobby wieczorami jak pogotowalam i pocwiczylam to robilam różne prace plastyczne - malowanie, obrobka zdjec w pfotoshopie itp, teraz juz nie mam czasu na to, ale moze po skonczeniu studiow zaczne znow. Wlasnie upieklam ciasto (żeby sie ser nie zmarnowal ze świat bo mialam jeszcze 1 kubelek) i bawie sie z dzieckiem, a maz pojechal zawiesc obiad babci do szpitala.
              moje mysli są daleko na rozwijaniu moich zainteresowan, samotnym sluchaniu muzyki, chwilach samotnosci ktorych mi brakuje z książką, uczeniu sie czegoś nowego.....
            • tempera_tura Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 12:02
              No bez jaj....
              Zrobiła zakupy, ugotowała obiad, ogarneła chałupe, pobawiła sie z dzieckiem. Nie robicie tego? Może faktycznie sobota to nie jest najodpowiedniejszy dzień ale wyszstkie te czynności normalni ludzie wykonują i żyją bez jęczenia.
              Nie łapie w czym problem.
              • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 12:08
                Niektórzy czynności obsługowych po prostu nie znoszą i jeśli mogą, przekazują je innym, bo wolą inne zajęcia tongue_out. Innym wykonywanie takich prac nie przeszkadza albo nie bardzo przeszkadza, także nie rozumieją awersji innych. Wot i tajemnica wink
                Podobnie - są ludzie, dla których naprawa kranu czy zmiana koła to masakra i męczarnia wink A ja np to lubię.
                • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 12:18
                  No wlasnie, dla mnie zrobienie analizy controllingowej w Excelu i uczenie obslugi systemow, rozwizywanie zadan matematycznych itp to czysta przyjemnosc. Ciągła obsługa to dla mnei męka.
                  Wyznaczam mojemu mężowi zadania do wykonania i nigdy nie są wykonywane - nie wiem juz z jakiego powodu ale częściowo z przekory i udowodnienia mi że nie zdominuje go ale moze troche z lenistwa. Jeśli prosze go o przyniesienie mi z piwnicy czegos i nie roni tego natychmiast lub z zadanym czasie to robie sama, prosze o poscierani ekurzy w sypialni gdzie spimy i ma swoje biurko, jesli tego nie zrobi to ja robie bo nie chce oddychac kurzem w nocy. Ja czesto wymagam od mojego meza obowiazkow - praktycznie caly czas i on przeciaga to i nie robi albo robi za kilka godzin. Nie umiem wyegzekwować od niego pracy w zadanym czasie, robi zawsze na przekór.
                  • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:16
                    Musisz przestać robić to, czego on nie zrobi. Nie zrobi to nie będzie zrobione. To do cholery jest dorosły człowiek czy dwulatek?
                    Powinien mieć w grafiku jak najwięcej rzeczy zauważalnych i istotnych dla niego. Jak tego nie zrobi, nie zakłuje to Ciebie w duszę perfekcjonistki tylko JEGO w tyłek wink
                    I raz jeszcze bym przemyślała "istotność" tego czym sie zajmujesz w domu. Także z punktu widzenia męża.
                    Gdyby ktoś mi próbował sprzątać na biurku, zabiłabym. Albo gdyby twierdził, że co sobotę należy wypucować fugi w łazienkach szczoteczką do zębów. Zabiłabym śmiechem. A mam znajomego, dla którego bez tej czynności w domu jest BRUDNO. Także ON pucuje z pełną świadomością, że to JEGO odchyłka. Nikogo w to nie wrabia. I wszystkim jest z tym dobrze wink.
                    • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:41
                      Hm no wlasnie. Moj problem jest chyba głebszy, że sie tak męczy. Kolezanka mi powiedziala, że ja chce zmieniac innych i sie męcze jak oni sie nie zmieniaja. Ja wyznaczam zadania mezowi - on nie robi - a ja sie wsciekam i psychicznie męcze. Musze olewac wiecej. Wymagam sporo od siebie i wydaje mi sie że inni tez powinni a ja nie robią tego to sie denerwuje. Jestem ambitniejsza od męża, on nie ma skonczynych studiow a ja mam 3 kierunki i ciagle sie ucze. Nawet jak nie studiuje to i tak zawsze cos wynajde do nauki , chocby nauka nowego programu, ktory mi sie moze przydac w pracy. Męcze sie psychicznie jak widze że moj mąż leżakuje a ja nie umiem...moze ja mam problem.
                      Mam odpuścić. Do mnie to niby dociera, ale cieżko mi odpuścic sobie i innym jeszcze ciężej.
                      Mam ciągle wrażenie, że ja mam wiecej na glowie, ale jak jemu coś powierzam to jest spieprzone albo nie zrobione "w czasie". Każda deklaracja jego że zrobi coś w danym czasie jest nieefektywna, nie dotrzymuje terminu, a dla mnie to oznacza niezrobione.
                      On nie rozumie jak pytam o ktorej dokladnie to zrobisz "o 1450 będzie już zrobione?" a on odpowiada "dziś". Mnie to doprowadza do wściekłości.
                      Jak wyluzować skoro ja mam osobowość perfekcjonistki, robiącej wszystko do minuty, planującej zadania prawie excelu i controllingowo sprawdzającej odchylenia od planu.?
                      • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:53
                        No właśnie. Widzę, że widzisz problem nie tylko po stronie otoczenia, a to już bardzo dużo.
                        Czemu aż tak dużo od siebie wymagasz? Gdzie tak ciągle lecisz? Czy rzeczywiście rezultaty tego latania są wymierne? A może chcesz robić więcej i więcej, bo wyniki takie sobie?Dlaczego nie pozwolisz sobie na chwilkę postoju? Naprawdę, jak się przystanie, można wiele zobaczyć... A czasem trzeba, bo człowiek biega, biega i nawet nie ma kiedy taczki załadować big_grin

                        Oczywiście nie wybielam męża - jego trzeba na pewno zaktywizować. Ale skoro jesteś taka excelowo systematyczna, to sobie wypisz 30% czynności, które przestajesz robić od teraz tongue_out I się tego trzymaj.
                        • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:55
                          I jeszcze dopisz to, co należy do męża i nie zostanie zrobione jak on doopy nie ruszy. Zostanie ci ładne parę godzin na dobę.
                      • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 16:14
                        oronga79 napisała:


                        > Jak wyluzować skoro ja mam osobowość perfekcjonistki, robiącej wszystko do minu
                        > ty, planującej zadania prawie excelu i controllingowo sprawdzającej odchylenia
                        > od planu.?
                        Do specjalisty sie udać, na terapię jakąś. Takie osoby jak Ty są wiecznie niazadowolone i nic im nie daje satysfakcji i radości, są też przykre dla innych, niestety sad
                  • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:39
                    oronga79 napisała:
                    >Nie umiem wyegzekwować od niego pracy w zadanym czasie, robi
                    > zawsze na przekór.

                    A po co on ma się spieszyć jeśli Ty zrobisz za niego?
              • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:59
                tempera_tura napisała:

                > No bez jaj....
                > Zrobiła zakupy, ugotowała obiad, ogarneła chałupe, pobawiła sie z dzieckiem.

                Robiłabym jedną z tych rzeczy: albo zakupy, albo obiad, albo sprzatanie.
                • katriel Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 16:38
                  > Robiłabym jedną z tych rzeczy: albo zakupy, albo obiad, albo sprzatanie.
                  No czekaj, ale obiad to się chyba codziennie je? A posprzątać kiedyś trzeba też, więc
                  jeśli w sobotę sprzątam, to mam wtedy na głowie jedno i drugie. Obiad może być jakiś
                  uproszczony. Chociaż właściwie z jakiej racji? W inne dni pracuję, więc mam tym mniej
                  czasu na gotowanie; w sobotę można poszaleć, chyba że oprócz sprzątania jakieś zakupy
                  nadprogramowe wpadną (tak jak autorce wątku prezent).
                  Inna rzecz, że 2,5 godziny na kupienie prezentu dla dzieci znajomych to potwornie dużo.
                  Ja bym poszła do jednego sklepu (dziecko mam, więc jakieś rozeznanie w dzieciowych
                  sklepach też), porozglądała się przez 15 minut, wybrała najlepszą z dostępnych opcji i
                  miała z głowy.
                  • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 17:24
                    No wlasnie to komplikowanie. Ja komplikuje,moj maz tez komplikuje. nawet prezentu nie mozemy kupic w normalnym czasie, ale gdybym miala wiekszy budżet to pewnie weszlabym do Smyka i wybrala gre za 150 zl i wyszla, ale że mialam mniej to obeszlam kilka sklepow. Do tego dochodzi jeszcze moj mąż ktory probuje mi zaimponowac w sferze zakupow dla malych chlopcow i gra eksperta i jak ja cos wybralam to on sie odzywal...ehh sama widze że cos nie gra.
                    Mąż probuje mi zaimponowac bo w innych sprawach nie umie, bo zarabia mniej ode mnie i ma gorsze wyksztalcenie itp. Ogólnie jest taki kociął z tym moim życiem, że nie umiem sie cieszyć, macie racje. Chce coś zmienić.
                    • eniac_woman Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 18:12
                      Miałam znajomą, która była bardzo ambitna, perfekcyja, podejmowała się kolejnych zadań, studiów itd. Jednocześnie była matką i żoną. Była równie sfrustrowana, jak ty. Drażnił ją chaos, drażniły ją codziennie, wg niej "jałowe i mało ambitne" czynności, nie mogła patrzeć, jak ktoś wg niej "trwonił czas" na leżenie do góry brzuchem albo odpuszczał sobie obowiązki i po prostu odpoczywał.
                      Robiła milion czynności na raz, ciągle czuła niedosyt, czuła, że się marnuje, że marnuje potencjał, bawiąc się z dzieckiem lub gotując obiad.
                      Skończyła z rozwalonym małżeństwem i ciężką nerwicą, znajomi przestali ją rozumieć. I mimo, że dziewczyna naprawdę miała potencjał, dążenie do perfekcji i przerost ambicji nie dał jej normalnie żyć.
                      Może masz podobny problem? Wielokrotnie podkreśliłaś, że mąż nie ma takiego wykształcenia jak ty, że nie jest tak zorganizowany - ty go oceniasz. I to nie najlepiej... A przecież to, że nie ma wykształcenia, o niczym jeszcze nie świadczy... To, że nie ma TAKICH ambicji jak ty - również nie świadczy o nim źle.
                      • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 20:08
                        Ambicja to nie jest zła rzecz. Niespecjalne uznanie dla wykonywania prozaicznych czynności to rzecz normalna zupełnie. Z tym nie ma co walczyć.
                        Co nie gra? Nieumiejętność odpuszczenia sobie i innym. Błędy w ustawianiu priorytetów przede wszystkim. Nie WSZYSTKO jest ważne, nie WSZYSTKO trzeba robić najlepiej. MOŻNA się polenić, to też jest fajne. Wiadomo, jak będziesz się starała być ideałem w każdej dziedzinie, czynna 24h na dobę, pewnie coś się i uda, nawet mimochodem. Ale czy to na czym ci naprawdę zależało? Umiesz to zdefiniować? Wcale to nie musi być życie rodzinne - od razu mówię wink.
                        Tobie z tym podejściem źle - swojego ideału w życiu nie osiągniesz, coś o tym wiem wink. Innych z tobą źle - nie dadzą się zamęczyć fizycznie, ale psychicznie można wykończyć. A męża chyba ci nie podrzucili w śnieżycę pod drzwi - z jakiegoś powodu go wybrałaś?
                    • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 22:13
                      oronga79 napisała:

                      > Do tego dochodzi jeszcze moj mąż ktory probuje mi zaimp
                      > onowac w sferze zakupow dla malych chlopcow i gra eksperta i jak ja cos wybrala
                      > m to on sie odzywal...ehh sama widze że cos nie gra.
                      Po co razem idziecie po zakup jakiejś głupiej gry. Niech pójdzie jedno z Was , ja bym wysłała męża bo faceci mają niezłę wyczucie w tej kwestii. do nauki jazdy dziecka na rowerku też zresztą bym męża wysłała wink
                  • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 22:07
                    katriel napisała:

                    > No czekaj, ale obiad to się chyba codziennie je?

                    Je się codziennie ale robić nie trzeba codziennie. Ja np. robię w sobotę obiad /na dwa dni/ale wtedy już nie sprzątam, wystarczy mi roboty przy obiedzie smile, sprząta mąż. W tygodniu raczej nie gotuję obiadów bo ciężko pracuję całe dnie, córka jada w szkole, mąż i ja na mieście albo coś upitrasimy sobie np. z mrozonek na szybko wieczorkiem. Ja tam leniwa jestem i sobie to chwalę. Jak sama od początku nie zadbasz o siebie i swoje święte prawo do odpoczynku to nikt o Ciebie nie zadba. Rodzina przyzwyczai się bardzo szybko że jesteś głównie kucharką, sprzątaczką i służacą z włąsnego wyboru wink
        • kawad Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 19:58
          16 -18 sprzatanie kuchni po calym tygodniu, prasowanie- posciel, reczniki, sciereczki, itd
        • marzeka1 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:00
          "porzadkuje biurko meza"- a on sam tego nie może zrobić????
        • beverly1985 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:03
          Hmm, musisz sobie to wszystko jakoś latwiej organizować ... Do robienia sniadania zapędź męża z dzieckiem- przynajmniej spędzą trochę czasu razem, zamiast przez 2.5h szukać prezentu kup go przez Internet, na zakupy do hipermarketu nie zabieraj dziecka...
          Co do prasowania to mam nadzieję, ze pomysl pracowania poscieli, ręczników i scierek to jakaś hiperbola była? Prasuj bluzki/koszule, to wystarczy.
        • kufferrek Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:13
          po jaką cholerę prasujesz pościel, ręczniki, ściereczki? i biurko męża sprzątasz?
          Jak tego nie będziesz robić oszczędzasz trochę czasu smile
        • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:31
          "Porządkuję biurko męża?" A dlaczego mąż nic nie porządkuje?
          I po cholerę to prasowanie? Skoro czasu nie ma, nie możecie po prostu poskładać prania/rozwieszać wilgotnego?
          Mam wrażenie, że problem wywołuje krzyżówka Matki Polki Perfekcjonistki z Klasycznym Mężem Matki Polki i brakiem kasy wink
          Połowę Twojej soboty można sobie darować i nie myślę o śniadaniu, joggingu czy hydrauliku.
        • dorry Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 21:39
          Żartujesz, prawda?
          To co opisałaś, to w moich kategoriach - matki trójki dzieci - jest lekka sobota.
          • oronga79 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 09:15
            Nie żartuje. Dla mnie max.ale nie z powodu mojej sily fizycznej, bo ja bywam praktycznie zmeczona w ciagu dnia, nie musze sie klasc nigdy polozycz czy cos takiego, nie boli mnie nigdy glowa, nie uzywam srodkow przeciwbolowych itp, prowadze b. zdrowy trym zycia- nie jem slodyczy i uprawiam sport (ćwiczenia fizyczne w domu, z silowni zrezygnowalam bo nie mam czasu i żal mi zostawiac dziecka samego jeszze 1 dzien w tygodniu) i odpoczywam tylko we śnie, mam mnóstwo energii. Najwiekszy moj problem to zmeczenie psychiczne, że musze robic te same czynnosci, nudne poniekąd, powtarzalne...
            Jak myje po raz kolejny gary to ogarnia mnie zość, że trace czas na to, a moglabym sie cos mądrego nauczyć, przeczytac ksiazke, posiedziec w moim ulubionym EXcelu, Photoshopie, Corelu....., uczyć sie jezyka, poglębiac wiedzę na różne tematy....co robilam oczywiscie wczesniej.
            Z dzieckiem lubie zabawy edukacyjne i sportowe. Jestem typem osoby ktora lubi samodzielnosc, samotność, nie lubie sie opiekować innymi....dogadzać jedzeniowo czy coś w tym stylu, jeśli robie jedzenie to zwracam uwagę żeby to było zdrowe (nieprzetworzone kasze, warzywa, kiełki itp)
            Czasem własnie życie rodzinne mnie męczy i ostatnio mam przesyt
            • zdecydowana_brunetka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 09:31
              Też straszliwie nie lubię "dogadzać innym". Moja recepta - po prostu tego nie robię. Bo nie na tym polega życie rodzinne. Nie na byciu domowym krasnoludkiem.
              Przyzwyczaiłaś szczególnie męża do obsługi - dziecko jeszcze jest małe. Trudno będzie rzecz przestawić na normalne tory, ale jest to możliwe. Nawet jęczący głośno taki krasnoludek jest na tyle wygodny, ze łatwo z takiej wersji ciebie nie zrezygnuje. Ale po prostu MUSISZ do tego doprowadzić.
              Poza tym wyczuwam pokrewną perfekcjonistyczną duszę wink. Uwierz, że większości ww czynności obsługowych można się pozbyć/przekazać innym bez szkody dla całości i zająć się tym co lubisz. Optymalny układ to osoba do pomocy w prowadzeniu domu, ale wiadomo - finanse póki co...
            • echtom Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 11:55
              > Jak myje po raz kolejny gary to ogarnia mnie zość, że trace czas na to

              A zmywarka?
        • mia_siochi Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 22:20
          Hmmm...
          Moje życie jest mało idealne, ale sobota wygląda tak: biorę dzieciaka, idę na spacer/zakupy, a chłop w tym czasie odgruzowuje mieszkanie po tygodniu (bo my bałaganiarze jesteśmy tongue_out ).
          Obiad robimy razem, zawsze coś z cyklu "danie w pół godziny".
          Potem się razem radośnie opieprzamy.
          Nawet ciasto dziś upiekłam, a co! Z torebki big_grin Ale pyszne.
          W życiu nie przyszło by mi do głowy prasowanie ręczników czy scierek, a na pomysł porządkowanie męża biurka padłabym pod to biurko ze smiechu.
        • olifra1 szczęście, że mój mąż nie ma biurka :-D n/t 30.04.11, 22:36
          • claudel6 Re: szczęście, że mój mąż nie ma biurka :-D n/t 01.05.11, 23:50
            mój ma, ale chyba by mnie zabił, jakbym mu to biurko spróbowała UPORZĄDKOWAĆ wink
        • halapta Re: jak zminimalizować prasowanie 01.05.11, 11:54
          Jak jeszcze nie miałam suszarki, to miałam taki oto sposób na pranie w miarę uprasowane:
          Wyjmując pranie z pralki strzepywałam każdą rzecz osobno i składałam w kostkę na taborecie, uważając, żeby nie tworzyć zbyt wielu zmarszczek. Cały stosik poskładanego (mokrego jeszcze prania) uklepywałam. Po jakichś 45 min. - 2 godzinach rozwieszałam pranie (ty też sobie wypracowałam sposób, żeby jak najmniej się mięło, a jeszcze bardziej wyprostowało podczas suszenia).
          Pościel, ręczniki, ściereczki, jeansy, bawełniane bluzy, spodnie dresowe można w ten sposób "prasować". Polecam!

          Aha już suche pranie składam na kupki, każda osoba ma swoją kupkę: spodni, bluzek i co tam jeszcze, każdy domownik ma obowiązek zanieść i schować swoje kupki do szaf niezwłocznie po tym jak kupki wyprodukuję. ( U nas pranie to moja domena).


          Śniadania:
          W domu: Musli z mlekiem, jak dla mnie duże zaoszczędzenie czasu,
          na wynos: wieczorem, niech robi np mąż.
          • echtom Re: jak zminimalizować prasowanie 01.05.11, 11:59
            Ja też "prasuję" na sznurku i na wieszaku - żelazko włączam przy wyjątkowych okazjach typu biała bluzka na zakończenie roku szkolnego. Kupuję ciuchy, które się nie gniotą, prasowanie ręczników nie przyszłoby mi nawet do głowy.
        • mama303 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 15:54
          Moim zdaniem rozdrabniasz się, łapiesz kilka srok za ogon. Ja bym tak nie potrafiła. Jogging? jeśli nie sprawia Ci przyjemności, rzuć, nie męcz się a jak sprawia, to ciesz się z niego! nie prasuj ręczników, wystarczy mocno zwinąć jak jeszcze wilgotne i masz wymaglowane, podobnie z pościelą. Jak bawisz się z dzieckiem to nie układaj papierów, będziesz miec przyjemnośc z tej zabawy, zakupy rób sama a nie z mężem i dzieckiem! I co tam jeszcze?
          Ja bym studia sobie darowała do czasu aż dziecko będzie bardziej samodzielne.
          Tak myslę że ludzie sami sobie życie utrudniają i chcą żeby im ciężej było sad a to sobie studia jakieś dołoża chociaż i bez tych studiów ledwo dają radę, a to w czasie zabawy z dzieckiem jakieś porzadki porobią itd, itp.
        • wilk.w.owczej.skorze Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 00:31
          Nie dziwię się, że jesteś zmęczona. Twój dzień, wg Twojego własnego opisu, to dzień stracony. Właściwie nic nie zrobiłaś. No, może poza obiadem. Takie życie, kiedy czas przecieka między palcami, jest na dłuższą metę strasznie męczące i frustrujace.
        • spicy_orange Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 03.05.11, 16:39
          > w tygodniu nie starcza mi na nic czasu. Pracuje od 830-1630,

          ooo, szczęsciaro, to jak jedziesz półtorej godziny do i z pracy, to musisz wyjechać dopiero o 7 a już o 18 jesteś w domu! Zostaje ci jakieś 6 godzin życia smile

          Pisałaś, że koleżanki w nieformalnych związkach mają lepiej.. hmmm, a myślisz, że w takim związku nie trzeba sprzątać, gotować, prać i robić tych innych rzeczy których tak nienawidzisz? To nie tu leży problem.

          > 16 -18 sprzatanie kuchni po calym tygodniu, prasowanie- posciel, reczniki, scie
          > reczki,

          matko kochano, prasujesz pościel ręczniki i ściereczki? Mnie by to do głowy nie przyszło. Jak się zastanowić, to u mnie w domu używa żelazka tylko mój nieślubny-prasuje sobie koszule i czasem portki od garnituru. Ja swoje rzeczy w stylu bluzeczki, swetry i spodnie po wyjęciu z pralki rozwieszam od razu na wieszakach i jak wyschną lecą z tymi wieszakami do szafy. Wcale nie są pomięte, więc nie zawracam sobie głowy myśleniem o prasowaniu. Ale znam osobę która skarpety prasuje więc można i tak wink Pytanie dlaczego to robisz?
    • zofijkamyjka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 18:53
      Ja lubię! Czekam na sobotę i niedzielę, owszem ogarnę mieszkanie, ugotuję obiad i potem napawam sie lenistwem /1,5 dnia/, nigdzie mi się wychodzić nawet nie chce.
    • deodyma Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:00
      a ja w weekendy daje sobie spokoj ze sprzataniem, prasowaniem i bog wie, czym jeszcze.
      od tego mam piec dni w tyg od poniedziallku do piatku.
      w sobote i niedziele daje sobie na luz.
      robimy tylko obiad, zmywamy naczynia i wychodzimy z chalupy na kilka godzin.
      potem wracamy, kladziemy sie przed tv, maz oglada co popadnie, skacze po kanalach, ja czytam ksiazke a jak sytuacja tego wymaga, zajmujemy sie dziecmismile
    • kalarepka83 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:06
      Ja też jak patrze na samotne koleżanki, albo te, które mają tylko mężów czy partnerów, nieraz im zazdroszczę. Głównie tego, że mogą mieć wszystko w D..., że jak chcą odpocząć to odpoczywają, jak chcą poczytać to czytają, jak chcą wyjść z domu, to wychodzą itd. Ja tego komfortu nie mam, ale sądząc po moich rodzcach, kiedyś mieć będę smile

      Najzabawniejszy jest jednak fakt, że moje samotne koleżanki szukają facetów, a niedzieciate robia wszystko, żeby dzieci mieć. Niektóre szukają lepszej pracy, zeby stać ich było na mieszkanie, inne się leczą, bo zajść nie mogą itd. Suma sumarom stan, w którym się znajdujesz jest marzeniem milionów tongue_out A odwrotu już nie masz, więc ciesz się jaka z Ciebie szczęściara smile
      • jogo2 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:42
        Mąż ci prawie nic nie pomaga. A ty go jeszcze tłumaczysz, że misio biedny, że o 19.00 wraca zmęczony z roboty. Każdy wraca zmęczony z roboty. Tylko matka zmęczona z roboty nie wali się przed tv z piwem, choćby nie wiem jak była zmęczona, a tatuś tak. I dlatego sądy słusznie robią (o ile robią), że w 99% przyznają słodki obowiązek opieki nad dzieckiem matce. Panowie tatusiowie sami w pocie czoła przed tv/kompem/z puszką pyfka w łapie *niepotrzebne skreślić zapracowują na taki obraz siebie.

        Zmęczona jesteś, wyżalasz się na forum, ale choćbyś się przewrócić miała to się dzieckiem zajmiesz, a twój mąż się nie zajmie, bo wie, że choćbyś ....... itd. to się dzieckiem zajmiesz. A on do pracy chodzi. A ty to nie chodzisz? Ty studiujesz, a co on robi, żeby poprawić wasze perspektywy życiowe?
        Eh, te chłopy!
        • triss_merigold6 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 22:27
          Na tym tle nawet bycie samotną matką ma mnóstwo plusów.
          • echtom Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 22:54
            Doceniam je nawet przy trójce dzieci wink
    • 18_lipcowa1 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 30.04.11, 20:34
      Skoro tak wygląda twoje życie rodzinne to sie nie dziwie że go nienawidzisz.
    • mellona Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 00:05
      ja odpycham domowy kierat rękami i nogami..uważam że po prostu łączenie opieki nad dziećmi z pracą zawodową i domową to za dużo jak na mnie..dlatego głęboko wierzę w ulepszanie życia pomocami domowymi i opiekunkami. i dlatego też mocno koncentruję się na życiu zawodowym, taka inwestycja w przyszłość finansową, by było mnie stać na tego typu pomoc.
      mam jedno życie i nie chcę żyć "pod" kredyt. niepotrzebne mi domy i kolejne zasoby materialne, wynajmuję, wymieniam się, dzielę się z innymi i sama korzystam. nie wiem jak długo tak pociągnę, ale czuję wolna od zobowiązań i ultra szczęśliwa. i bogata smile
      może lepiej byłoby przeorganizować rozkład zajęć w tygodniu i nie odkładać tylu nieprzyjemnych dla ciebie rzeczy na sobotę? tak by rzeczywiście można było nacieszyć się wolnym od pracy i obcowaniem z dziećmi?
      odwiedzać i zapraszać ludzi można bez żadnych szczególnych nakładów finansowych, a życie towarzyskie też jest skuteczną ucieczką od codzienności.
      chyba wpierw należy zmienić myślenie o swojej sytuacji życiowej - nie postrzegać jej jako zniewalającej, bardziej dostrzegać możliwości na jej polepszanie.
    • klubgogo Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 09:27
      To nie jest nienawiść do życia rodzinnego, tylko żal, że brakuje Ci kasy i nieumiejętność organizacji własnego czasu. Jestem pewna, że nie byłoby Twojego postu tutaj, gdybyś miała 3000 do wydania.
      Ja sama raczej nie mam za dużo kasy do wydania, ale nie mam też na sobotę sterty prania, prasowania, sprzątania. Rozkładam to równomiernie w tygodniu, nie prasuję tego, czego nie muszę (ręczniki), odkurzam co 2-3 dni, żeby nie było jednego syfu na sobotę, gotuję na 2 dni, żeby ciągle nie stać przy garach. Zakupy robię przy okazji, ale świętą rzeczą jest dla mnie, by w sobotę od 10-ej rano (bo wcześniej ogarniam dom i wstawiam zupę) do niedzieli mieć święty czas dla siebie i rodziny, na pierdoły, na odpoczynek od wszystkiego, ale też na spotkania z ludźmi, by nie gnić w domu.
      I niekoniecznie trzeba odwiedzać się w domu, zwłaszcza w ładną pogodę.
    • roza06 Re: Prasujesz ręczniki? 01.05.11, 09:53
      Prasujesz ręczniki i ścierki. O Jezusie. Daj sobie spokój. Miałam koleżankę która nawet majtki i skarpetki prasowała i też ciągle stękała ile to ona ma pracy w domu. Odpuść sobie pewne rzeczy a juz na pewno sprzątanie biurka mężą. Rozpuściłaś go starsznie
    • tully.makker Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 10:08
      Jakbym tak zyla, to rzeczywiscie wszystkiego by mi sie odechcialo. Wracam z pracy ok 18, chlop ma prace wyjazdowa i czesto po pare dni nie bywa w domu. Ale kiedy jest, normalnie uczestniczy w obowiazkach domowych, ba, robi wiecej niz ja, bo w koncu nalezy mi sie jakas rekompensata za to, co robie gdy jestem sama z dziecmi ;-P

      Z zasady staram sie poswiecic jakies pol godziny codziennie na prace domowe, co rano podczas mycia przecieram ogolnie lazienke, by wygladal shludnie (5 min), w sobote i niedziele nie robimy nic oproc posilkow i prania, ewentualnie jakies home improvements, ale to akurat nam sprawia wspolna frajde. za to staramy sie wybrac gdzies za miasto, najlepiej do lasu, naladowac baterie.

      Nie prasujemy, z wyjatkiem jedwabnych bluzek, nie pieczemy ciast, jemy prosto i naturalnie wylaczniepotrawy, ktore mozna szybko i zdrowo przygotowac. Angazujemy dzieci w obowiazki domowe i uczymy samodzielnosci - u nas w domu nie ma sluzby. Planujemy obowiazki domowe, tak by minimalizowac wkladany w nie wysilek
      • najma78 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 10:33
        Zgodze sie z przedmowczynia. Nasza rodzina to 2+2, mamy dom (4 sypialnie, pokoj dzienny jadalnia, ogrod) i zadnych osob zatrudnionych do pomocy, ja pracuje ok 30h tygodniowo (9-15 o taka prace sie postaralam), maz wiecej, ale tez bez przesady wciaz ma czas na wypoczynek i dobrze spedzony czas z nami. Pranie robie 2 razy w tygodniu, piore to co trzeba, dobieram program pralki tak aby byl najbardziej ekonomiczny, nie trace enrgii i wody przy okazji zanieczyszczajac srodowisko. Piore wtedy gdy moge wysuszyc rzeczy na zewnatrz (majtki i skarpetki w suszarce caly rok) zima susze w suszarce wszystko, po zdjeciu (wieszam przed wyjsciem do pracy zawsze gdy prognoza pogody mowi iz padac nie bedzie) a po przyjsciu prasuje tylko to co trzeba, zajmuje mi to 30-45 minut raz w tygodniu. Sprzatam na biezaco, maz pomaga wiec duzo tego nie ma. Ogrodem glownie zajmuje sie maz, ja tylko czasem pomagam a ogrod jest sliczny. Codziennie uprawiam fitness, dodatkowo z corka 2 razy w tygodniu zajecia dodatkowe (zawiezienie, poczekanie, powrot). Weekendy gdy tylko pogoda dopisuje wyjezdzamy. Czesto zapraszamy gosci lub jestesmy zapraszani. Prezentow nie kupuje tylko kartke przy okazji zakupow w supermarkecie i daje pieniadze. Zakupy robie ja, dzieci z mezem zostaja wtedy w domu (mlodszy nie lubi zakupow, corka woli pograc na kompie, a ja lubie spokojne wybranie tego co potrzeba). Maz pomaga w przygotowywaniu posilkow, np. dzis rano zrobil wszystkim sniadanie a ja jeszcze w lozku.smile On zreszta robi tez sniadania w tygodniu i wstaje pierwszy, karmi nasze zwierzaki, robi mi kawe i dzieciom jedzonko a potem idziemy do pracy.
        • szymama Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 01.05.11, 21:46
          nasza rodzina to 2+2. Nie mamy nikogo do pomocy, mieszkamy za granica. Moja praca to 40-45 godzin tygodniowo, meza 40 +.
          Dajemy rade i jest fajnie.
          Wieczorem starsze dziecko przygotowuje sie do szkoly + przygotowuje ubrania na jutro. Z mlodszym ktos to musi zrobic.
          Rano pobudka moja o 6. czas na prysznic, makijaz, ubranie sie. Maz wraca do domu ok 7.30 rano- rob mi kawe i dzieciom sniadanie. Wychodze z dziemi o 8 rano. dzieci jedza obiady- jedno w szkole, drugie w przedszkolu. Wracam ok 16-17. maz jus wyspany przygotowuje pozny obiad, jemy ok 18-18.30. potem szybko ogarniamy mieszkanie. Wspolna zabawa z dziemi, ogladanie bajki, mycie sie, czytanie i spac.
          Ja nie prasuje w ogole. Niczego. Ani ubran, ani sciereczke czy czegos jeszcze innego. sprzatmy zazwyczaj w tygodniu, najlepiej w piatek. podlogi myje raz na tydzien ( czasami nawet raz na 10 dni) i nikt z tego nie umarl. Maz robi zakupy w sobote rano prosto po drodze z pracy do domu. ja zakupow unikam jak ognia, nie robie.
          Sobota jest dla nas, oprocz gotowania, z prac domowych nie robie niczego.
          I dajemy jakos rade i lubie zycie rodzinne.
    • kamelia04.08.2007 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 01:16
      a skad wiesz, ze sie z niczego nie tlumacza ?

      Moze jestem stereotypowa matka polka, ale jest mi dobrze z moimi dziecmi. Mam burdel w domu, bo nie nadazam ze sprzataniem, kasy tez trzeba mocno pilnowac, moja tzw kariera zawodowa lezy i kwiczy. Coz cos za cos....

      Za zyciem rodzinnym tez nie przepadam, moze byc, byele nie za czesto
      • penelopa40 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 14:40
        to co opisuje autorka wątku to nie jest życie rodzinne tylko obowiązki domowe, prowadzenie domu czy coś w tym guście... i poświęca temu stanowczo zbyt dużo czasu... przy jednym przedszkolnym dziecku naprawde nie ma tyle roboty, a co będzie jak pójdzie do szkoły, będzie miało dodatkowe zajęcia... poza tym nikt nie kazał jej studiować, jeśli się zdecydowała to należy liczyć sie z brakiem czasu... jak skończy to będzie lżej, jeszcze pisze o jakichś remontach... to tez przejściowa sprawa, poza tym jak sie nie ma czasu i pieniędzy to sie nie remontuje...
        życie rodzinne to wspólne spędzanie wolnego czasu, spacery, wyjścia, itp.,
        a znajomych można zaprosić na kawe i herbatniki, przyjaźń nie polega na podawaniu kawioru i szampana...
        prasowanie zredukować, nie piec ciast, gotowac minimalistycznie, sprzątać raz na tydzień lub dwa, nie umiera się od nieposprzątanych podłóg! itd. itp. temat był przerabiany setki razy... dlaczego ludziom tak trudno wyodrębnić co jest w zyciu najważniejsze...
    • jusytka Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 15:28
      Współczuje tobie, a przede wszystkim twojej rodzinie. A moze zamiast narzekac - starać się robić cos, by tę sytuację zmienić? Nie wierzę w sytuację bez wyjscia.
      • marcysia51 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 02.05.11, 21:52
        Jedyne w czym mogę Cię pocieszyć to,to że mam dwójkę dzieci a nie jedno,własną firmę,wszystko na głowie,psa,kota i męża z którym wymieniam sie opieką nad dziećmi.Wieczorami mojego męża nigdy nia ma w domu a ja nie mam żadnej pomocy.Uwierz mi niektórzy mają gorzej.
    • joszka30 Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 03.05.11, 19:34
      "Nienawidze zycia rodzinnego"
      to chyba nie jest opis zycia rodzinnego. To opis wojskowego rezimu, jaki wprowadzasz, a do tego próbujesz taką wizję związku narzucac mężowi. Tu nie ma nic o "życiu rodzinnym", o relacjach, bliskości, intymności.. Kompletnie żadnej lekkości, zabawy. Nic zatem dziwnego, że masz dość... Nawet zawód masz związany z kontrolą.. wink Ponoć zawód wybiera się zgodnie ze strukturą osobowości
      Tworzysz związek oparty na władzy i kontroli, nic zatem dziwnego,że maż bardziej lub mniej skrycie sabotuje Twe polecenia.
      Sugerowałbym przyjrzenie się własnemu wkładowi, co Ty takiego robisz, że to zycie to taki kierat.. To pierwszy krok do zmian. I polecam ksiązkę " Małżeństwo- krucha więź." Augustus Napier. Kopalnia inspiracji i refleksji nad sobą, swym związkiem.
      A Tobie dołozyłabym jeszcze 1 obowiązek do grafiku dnia... 30 minut nicnierobienia. Obowiązkowo!
      I "zycie rodzinne" to nie tylko obowiązki, zadania, to jego częśc, a u Ciebie tak to widac, jakby się to do tego wymiaru wyłącznie ograniczało..
    • kiniox Re: Nienawidze zycia rodzinnego czy ktos jeszcze 04.05.11, 00:36
      Na szczęście to, co opisujesz, to nie jest życie rodzinne, tylko codzienna krzątanina i kierat domowy, a na to można coś stosunkowo łatwo poradzić. Oczywiste jest dla mnie, że innych nie zmienisz, musisz zacząć od siebie, ale nie dlatego, że jakaś zła kobieta z Ciebie, tylko z powodów praktycznych - na własne zachowanie i myślenie masz większy wpływ.
      Kiedyś zrobiłam sobie taki rachunek sumienia i okazało się, że pewnych zachowań naprawdę da się nauczyć. Na przykład, chodziłam za moim rocznym dzieckiem i zbierałam, zbierałam, zbierałam graty i żyć mi się od tego odechciewało. Aż któregoś dnia zobaczyłam, jak mój mąż spokojnie daje duuuuży krok nad jakimiś gratami, które ja bym oczywiście podniosła z podłogi i odłożyła na miejsce. I postanowiłam uczyć się od mistrza. Autentycznie zmuszałam się początkowo, bardzo świadomie, do akceptacji zarastania gratami. Łapałam się czasem na tym, że już prawie podnoszę coś z podłogi i... zamierałam w pół ruchu, żeby wymusić na sobie inne nawyki. Nienawidziłam tych walających się wszędzie gratów, ale czy po ich sprzątnięciu czułam się szczęśliwsza? No, kurczę, zupełnie nie! Więc po co to robiłam? W końcu jeśli i tak miałam być nieszczęśliwa, to lepiej się przy tym nie narobić, prawda? Paradoksalnie okazało się, że ta zmiana podejścia nie tylko bardzo mnie uszczęśliwiła, ale dodatkowo spowodowała, że graty zaczęły wracać na swoje miejsce bez mojego udziału. Inni właczyli się po prostu do roboty, kiedy ja przestałam ich we wszystkim wyręczać. I nie musiałam im na ten temat mówić jednego słowa.
      Moim zdaniem nikt Ci tutaj nie da dobrej rady, co zmienić w Twoim życiu, bo nad tym musisz zastanowić się sama. Z czego Ty jesteś w stanie zrezygnować? Co zreformować? Co delegować na innych? Jeden łatwiej odpuści sprzątanie, inny gotowanie, jeszcze inny prasowanie, czy wspólne zakupy. Ale jakbyś Ty akurat spać nie mogła mając w szufladzie te nieuprasowane ścierki, to przecież MUSISZ, no musisz po prostu je wyprasować i już wink
      Co do męża, to ja ze swoim sytuację mam dość jasną i wszystkim polecam. Jest dorosły i sam wie najlepiej, co do niego należy. Ja nie jestem od wychowywania dorosłego mężczyzny i nie będę przejmować na siebie odpowiedzialności za wykonanie, czy dopilnowanie wykonania jego zadań. Owszem, jeśli woli, żebym to ja ogarniała całość, to proszę bardzo, wezmę ten ciężar na siebie, ale wtedy on wykonuje polecenia szybko i bez szemrania. Woli sam ogarniać całość i delegować moje zadania, też świetnie, ja nie mam nic przeciwko temu, ale wtedy proszę ode mnie nie wymagać inicjatywy i nie mieć pretensji, że sama o czymś nie pomyślałam. Jak mawiają Włosi "patti chiari, amicizia lunga". Powodzenia.
      • oronga79 Wprowadziłam zmiany i są efekty 04.05.11, 09:24
        To niesamowite. Wprowadziłam małe modyfikacje. Nie sprzątam non stop i nie myje podłogi częściej niż 1 raz w ciągu dnia. Nie atakuje męża o robienie czegoś i on zaczął sam coś robić.
        Zauważyłam też że jak ja przestałam być żandarmem, to mój mąż tez się zmienia. To niesamowite jaką mam władzę nad jego humorem- ja jestem Misią to on też jest misiem, a jak ja jestem żandarmem to on jest zamkniętym w sobie dupkiem, robiącym uniki i głupie miny i udającym nastolatka mężczyzną.
        Chciałabym większego luzu w moim życiu, przestania przejmowania się wszystkim i może pomału to wprowadzę. Zauważyłam, że mam ogromny wpływ na to jak jest u mnie w domu, jakby to ode mnie zależał przede wszystkim nastrój domu - jak ja jestem nerwowa to moi chłopcy też.
        • szymama Re: Wprowadziłam zmiany i są efekty 08.05.11, 11:10
          a wez olej to podlogi i umyj je raz na dwa dni, dopiero bedziesz szczesliwa!!!!!
Pełna wersja