Krytykanctwo - skąd się to bierze?

04.05.11, 12:12
Jestem osobą bardzo krytyczną, realnie i ostro oceniam postępowanie innych. Ale najgorsza jestem dla siebie: lubię siebie, ale widzę siebie bez różowych okularów, widze siebie taką jaka jestem, nie udaję najlepszej matki, jestem dobrą mamą, nie jestem super czystą gospodynią, ot taką co to sprząta raz w tygodniu (odkurzanie, mycie podłóg itp), nie jestem szczupła, nie jestem idealną żoną - wiem dlaczego, itp.
Jak myślicie, skąd bierze się ta ogromna chęć i potrzeba krytykowania, siebie i innych? Na dłuższą metę jest to męczące. Też takie jesteście?
    • malila Z domu. n/t 04.05.11, 12:16
    • marychna31 Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:22
      Nie, nie mam tak ale potwierdzam opinię z postu wyżej. To się bierze z wychowania, pewnie w rodzinie masz kogoś, kto się tak zachowuje i przesiąkłaś tym rodzajem traktowania otoczenia. Jesli ci to przeszkadza można z tym walczyć-musisz się po prostu bardzo kontrolować a z czasem nabierzesz innych nawyków.
    • kamelia04.08.2007 zgadzam sie - z domu 04.05.11, 12:23
      moi starzy krytykowali i komentowali do obrzydzenia. Krytykowali wszystko tak, ze najlepiej by było by człowiek przepraszał ich, że żyje.
      Mieli wymagania z kosmosu, a sami daleko odstawali od tego czego wymagali, ale na to mieli zawsze usprawiedliwienie
    • lejdi111 Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:28
      bardzo często z zazdrości i własnych kompleksów.


      a nie mówiłam?
    • dulcymea11 wyssalam to z mlekiem matki n/t 04.05.11, 12:29
      • tezee Re: wyssalam to z mlekiem matki n/t 04.05.11, 12:39

        Ja np widzę to u rodziny ze strony mojej matki, która ma piątkę rodzeństwa. Gdy byli mali moja babka podobno robiła regularnie posiadówki na temat któregoś z dzieci, wyglądało to tak że zainteresowany był wykluczany a reszta się zbierała i na niego najezdzała , krytykowała. Babce wydawało się ze to jest" metoda " wychowawcza " zrobiła niestety krzywdę swoim dzieciom bo ci dojrzali już ludzie powielają takie zachowania w dorosłym życiu , żadne z nich nie jest za sobą za to uwielbiają się obgadywac ,krytykować i szydzić w kółku przy okazji spotkań rodzinnych, dla mnie masakra. Co wiecej klepią swoim dzieciom na temat wujka i ciotki jakie to maja be życie itd moja matka tez próbowała ale ja sie od tego stanowczo odcięłam już dawno temu.
        • czarnaalineczka Re: wyssalam to z mlekiem matki n/t 04.05.11, 12:52
          ojp
    • pamela788 Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:32
      Z duzej ilosci wolnego czasu,rozkminania detali.
      Jesli ktos ma ochote krytycznie patrzec na samego siebie ok,czasami jest to potrzebne,np.zeby stanac przed lustrem i stwierdzic ,ze czas na zmiany.
      Jednak krytykowanie innych jest podle kazdy powinien pilnowac siebie.
    • rodzinne.dylematy Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:44
      Zgadzam się, że krytykowanie innych jest nie w porządku, ale weźmy pod uwagę taką sytuację, w której spotykacie się ze znajomymi, wasz wspólny znajomy jest nie fair wobec żony i dzieci, np nie poświęca im czasu, żona się żali wam wspólnie przy nim na niego, wy wyrażacie swoje zdanie i przy nim, i jeszcze później "analizujecie" ten temat sami, często tak bywa podczas pogadanek przy piwie/winie. Czy kazda krytyka jest nie fair? Albo jak dziecko źle zachowuje się wobec babci, to czy również jego zachowania nie można skrytykować? Wiem, że dziecko ma rodziców, ale czy wszystko nalezy przemilczać, bo zawsze jest to "czyjaś a nie moja sprawa"?
      • kropkacom Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:55
        > żona się żali wam wspólni
        > e przy nim na niego, wy wyrażacie swoje zdanie i przy nim, i jeszcze później "a
        > nalizujecie" ten temat sami, często tak bywa podczas pogadanek przy piwie/winie
        > . Czy kazda krytyka jest nie fair?

        Tak, jest nie fer. Bo ona najpewniej się z tym mężem przy was delikatnie droczy. No, chyba, że chce rozpętać burzę publicznie a wtedy ty dolewasz oliwy do ognia. W drugiej sytuacji, jeśli dziecko zachowuje się naprawdę okropnie zwróć dziecku bezpośrednio uwagę.
      • malila Jest krytyka i krytyka. 04.05.11, 12:55
        Można zwyzywać kogoś, że jest idiotą i debilem. I można stwierdzić: zrobiłeś to i to, konsekwencje tego są takie, ponosi je tamten i to go krzywdzi.
        Poza tym krytyka to nie to samo, co krytykanctwo. Krytykanctwo to pewien rodzaj natręctwa. To nadmierne krytykowanie, przyczepianie się do pierdół - niemal odruchowe. Nieumiejętność dostrzegania kogoś czy czegoś jako całości, która nie jest doskonała, bo doskonała być nie może, ale jako całość cieszy swoją urodą, światłem, mądrością, czy czym tam jeszcze. To permanentne wymaganie doskonałości i związane z tym permanentne niezadowolenie z powodu jej braku.
    • gryzelda71 Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:45
      Mam wrażenie,ze nazywania rzeczy po imieniu nazywasz krytykanctwem.
      • rodzinne.dylematy Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:49
        gryzelda71 napisała:

        > Mam wrażenie,ze nazywania rzeczy po imieniu nazywasz krytykanctwem.

        No właśnie! Gubię się trochę w tym co jest krytyką (obgadywaniem, ogólnie czymś niefair) od nazywania rzeczy po imieniu. Jak to rozróżnić? Kiedy ugryźć się w język, a kiedy właśnie powiedzieć?
        • gryzelda71 Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:50
          Nieproszona nie odzywaj się,chyba,ze dziecko ktoś krzywdzi.
          Myśl sobie co chcesz,zwłaszcza o sobie.
        • tezee Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:52

          Jak dla mnie zasadniczym problemem jest to że ludzie nie potrafią nazywac rzeczy po imieniu w odniesieniu do swojego życia ,za to chętnie zaglądają przez ramię do życia innych by sobie ponazywać , wypunktować te prawdę.
          • tezee Re: Krytykanctwo - skąd się to bierze? 04.05.11, 12:56

            Tak więc nazywaj rzeczy po imieniu ale jednocześnie miej odwagę mówić o swoich błędach , niedociągnięciach ,złych zachowaniach czy nieodpowiednich działaniach.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja