drinkit
04.05.11, 23:00
Czy faceci też tak rozkminiają związki na czynniki pierwsze? Bo ja już tu kociokwiku dostaję (po lekturze forum): ciągłe debatowanie nad niewiernymi mężami, zastanawianie się co zrobić żeby nie zdradził, szukanie ostatnich desek ratunku ("Czy każdego da się poderwać?"), pocieszanie się, uświadamianie bolesnej prawdy, dochodzenie do cudacznych wniosków (np. ja wywnioskowałam, że nie mogę chłopu kazać wynieść śmieci/powiesić prania/zrobić zakupów/ugotować obiadu, bo znajdzie sobie inną panią, która mu tego nie będzie kazać i ją puknie), walka między frakcjami "kontrola podstawą zaufania" a "ufaj, bo bez zaufania nie ma związku" a "nie bądź zazdrosna bo się wkurzy i pójdzie do innej". Paranoja jakaś. Tysiące rad, recept i złotych życiowych zasad.
A faceci nad tym nie debatują, czółko złą myślą "a co będzie jeżeli ona mnie zdradzi" nieskalane, wiecznie z siebie zadowoleni (w tym tkwi może ich poczucie własnej wartości), działanie PO zdarzeniu, a nie prewencyjne. Czy to w babskich genach siedzi? Czy zmiana płci pomoże, bo już mam dość. I to nie tylko forum, ale mam wrażenie że wiele kobiet pół życia spędza na temacie "zdrada" i tym samym nakręca inne.
Czy jest tu chociaż jedna kobieta, która ma ten cały temat w głęboko w d...e?