Smutno mi.

08.05.04, 13:36
Dzień dobry wszystkim.Na wstępie powiem,że nie udzielam się za bardzo na tym
forum,przeważnie czytam i wiem,że potraficie pomóc.Dziewczyny jest mi
strasznie smutno.Nie mam pojęcia co mi jest.Zawsze byłam osobą bardzo
wrażliwą,bujałam w obłokach.Mój mąż sprowadził mnie na ziemię,dusiłam w sobie
wszystkie niepowodzenia,smutki,troski już jakiś czas,a teraz to ze mnie
wychodzi.Może powiem,w czym rzecz.Od jakiegoś czasu nie układa mi się z
mężem,widzę,że mu na mnie nie zależy.Zawsze robi co chce,nie słucha mnie,nie
przytula,nie powie dobrego słowa.Zauważyłam,że jestem babą do
sprzątania,gotowania.Mówiłam mu że mam dość,a on zawsze powtarza,że jak mam
dośc to mogę się z nim rozwieść.Wiem,że do niego nic nie dociera jest
maminsynkiem,jedynakiem i do tego strasznym materialistą.Następna sprawa,nie
pamiętam kiedy byłam z koleżankami choćby na małym piwku.Mamy z mężem córkę
ma 3 latka.Kocham ją nad życie.Uwielbiam się z nią bawić,przebywać w jej
towarzystwie.Mąż nie umie się bawić,nie umie malować,nie umie wyjść z nią na
spacer,nie umie jej wykąpać.....itd.Ja wiem,że on umie ale jest strasznym
leniem,co mnie dobija,bo jak można nie chcieć przebywać z własną
córką.Wiem,że ją kocha,a najbardziej wtedy,jak widzi to jego rodzina,wtedy on
jest najkochańszym ojcem.Nie powiem,Kasia kocha go,bo rzadko ale zdarza się
że troszkę się powygłupiają.Następna sprawa to brakodporności mojej
córki.Mała ciągle chruje,a to katar,a to kaszel.Jest alergiczką i ostatnio
nawet dostała tabletki na astmę,bo są przypuszczenia,że jej się rozwija.
Oj dziewczyny mówię wam,jest mi tak jakoś ciężko,smutno nie wiem co się ze
mną dzieje.Może troszkę wspomożecie mnie ciepłym słowem.K
    • igga-81 Re: Smutno mi. 08.05.04, 14:03
      wiesz, okropnie Ci współczuje, bo nie wyobrażam sobie tkwić w takim związku...
      pozdrawiam i życzę siły i chęci by to zmienić!!! wink))
    • brucha Re: Smutno mi. 08.05.04, 14:18
      a Ty 'babo od garów' nie możesz tak po prostu umówić sie z koleżankami na piwo?
      wyrawać z domu na chwilkę, odetchnąć innym powietrzem. co z Twoją pracą? mnie
      na nogi po 'dzieciatym' urlopie stawia powrót do pracy. totalna zmiana
      otoczenia. aż się chce wracać do domu po całym dniu tyrania ku chwale nie
      wiadomo czego. człowiek nabiera wtedy perspektywy w patrzeniu na różne
      problemy, robi sie odporniejszy na stres. a i motywacja żeby o siebie zadbać
      jakas taka większa.
      skoro Twój ślubny ma cię 'gdzieś' (może to chwilowe? wiosna go osłabiła albo
      co?). odpłać mu tym samym. masz córę, masz dla kogo funkcjonować. a do mnie
      jakos trafia argument, że zadowolona mama to i zadowolone dziecko.
      wiem, że łatwo radzić gorzej zrobić, ale spróbuj. może chociaż jakąś drobną
      zmiankę na początek? zrób coś co bardzo lubisz a czego bardzo dawno nie
      robiłaś...
      • mogli25 Re: Smutno mi. 08.05.04, 15:25
        Dziewczyny dzięki.Dzięki Brucho za rady.Oczywiście,że mogłabym zostawić małą z
        mężem,ale wiem,że ona będzie płakać.Jemu się nie chce nią zajmować,jedyne
        wyjście to zostawić córkę z teściową ale ona jest beznadziejna.Właśnie przed
        chwilą mnie wkur...Mój mąż pojechał sobie na jakieś zloty samochodów,zawiózł
        Kasię do babci.Zadzwoniłam do niej z pytaniem jak tam moje dziecię,więc ona
        powiedziała że mała strasznie kaszle przez sen aż się zachłysnęła!!Więc ja
        powiedziałam jej żeby zadzwoniła do mojego męża i powiedziała aby zabrał Kasię
        od niej to pojadę z nią do lekarza.Dodałam żeby się mąż streszczał bo cały
        dzień go nie ma w domu.A teściowa powtórzyła mu słowo w słowo,a ten z pretensją
        dzwoni do mnie,że co to znaczy że"ma się streszczać".A więc już kłótnia
        gotowa.Wiecie co,doszłam do wniosku że jeszcze przetrwam do września.Kasia
        idzie do przedszkola,ja zacznę dalej się uczyć i znajdę pracę,byle jaką żeby
        tylko wyjść z domu,odsapnąć!!!Brucha zgodzę się z tobą,że "Zadowolona mama to
        zadowolone dziecko",wiem o tym bo zawsze staram się mimo wszystkich problemów
        uśmiechać się.No nic kończę ten post i idę dalej żyć.K
    • jagusia7 Re: Smutno mi. 08.05.04, 16:05
      Pomysł z pracą jest bardzo dobry! Koniecznie zrób coś dla siebie.
      I wymagaj trochę od męża. Niech się łobuz nie leni! On jedzie pooglądać
      samochody? Proszę bardzo, ale później(lub następnego dnia) Ty wychodzisz z
      koleżanką na plotki... Coś za coś.
      I jeszcze jedno. Musisz się moim zdaniem odważyć zostawić córę z tatą. Myślę,
      że małej nic nie będzie, a mąż z konieczności będzie musiał się nią zająć. Tym
      bardziej jeśli jest leniem, potrzebuje pewnie trochę bardziej
      zdecydowanej "zachęty". Mój mąż zachowywał się trochę podobnie, sam z siebie
      nie chciał zajmować się synem, zaczęłam zostawiać ich samych i się nauczyłsmile
      Trzylatka to już duża dziewczynka, to dobry czas, żeby złapali kontakt. Nawet
      jeśli musisz to trochę wymusić.
      Pozdrawiam cię serdecznie. Głowa do góry!
      P.S. Jeśli chcesz pogadać, napisz do mnie na adres gazetowy lub agusiawet@op.pl
      A mój numer gg to 2523199
    • gosica3 Re: Smutno mi. 10.05.04, 09:28
      Kochana jedna rada - weź się za drania!!!! A może nie ...może lepiej za
      siebie.Zacznij dbać o siebie, omów się na ploteczki , piweczko i zacznij
      cieszyć się życiem , przecież takie krótkie. Przestań mu gotować i nadskakiwać.
      Wszystko co robisz rób przez jakiś czas dla siebie i dla córeczki. Bądź
      najlepszą przyjaciółką dla siebie!!!!! Może to pomoże !!! A jeśli nie
      to.....miejmy nadzieję,że jednak pomoże!!! Trzymam kciuki
      • tynia3 Re: Smutno mi. 10.05.04, 09:45
        Zgadzam się z Gosicą. Poza tym naprawdą spokojnie możesz zacząć wymagać od
        szanownego pana, żeby uważał niekoniecznie na to, CO mówi, ale JAK mówi. Wiem
        po sobie. Te same słowa mówione z irytacją i te same półżartem, albo z troską,
        przyjmuję zupełnie inaczej. Spróbujcie popracować nad komunikacją. Pozdrawiam.
        Na pewno się uda. Poza tym... wink nie jest tak źle, prawda?
Pełna wersja