lipsmacker
09.05.11, 16:08
Padlo takie stwierdzenie w watku "Zadzwonil do mnie pan z informacja...". Zgadzacie sie z nim?
Ja nie - z tego wzgledu ze i mam i mialam w zyciu kilka glebszych przyjazni z mezczyznami gdzie nie bylo mowy o pociagu fizycznym ani jednej ani drugiej strony. Z tych co przetrwaly rozne zmiany zyciowe - w jednym wypadku kolega jest pastorem, ma 5cioro dzieci, jezdzi na misje do Afryki, laczy nas pasja do fotografiki, zdazalo nam sie prowadzic zazarte debaty na rozmaite tematy siedzac w jacuzzi do bialego rana, na mysl o jakimkolwiek zblizeniu damsko-meskim zdechlibysmy chyba ze smiechu. Drugi kolega jest znacznie ode mnie starszy - roznica wieku 27 lat, wiele lat razem pracowalismy, czasami byly wzajemne podroze, imprezy, wiele wiele godzin przy cygarze i winku, raz udawalismy kochankow zeby zbyc nieporzadanych podrywaczy ale nigdy nie bylo zadnych podtekstow, szanujemy sie wzajemnie, bardzo tez lubie jego zone a ona mnie i nie widzi we mnie rywalki mimo ze jestem od niej 17 lat mlodsza - bo tez nie ma takiego powodu.
Wyzej wspomniane przyjaznie trwaja juz 10 i 12 lat i uwazam ze sa to jak najbardziej normalne relacje, nie bardzo sobie wyobrazam zeby maz mi nagle mial ich zabronic z jakiegos urojonego powodu. Kwestia dojrzalosci emocjonalnej?