Śmierć bliskiej osoby

11.05.11, 09:46

To była śmierć samobójcza, a mnie nachodzą wyrzuty, że za mało... za krótko...że lekceważyłam symptomy.
Nawet nie zdążyłam Jej powiedzieć, że spodziewam się dziecka.
Tęsknię za Nią, za Jej ciepłym śmiechem.
Mam cudowną rodzinę, poukładane życie i mimo to nie potrafię się cieszyć.
To PODOBNO... minie..?

Taki piękny dzień za oknem no i co z tego sad
    • jszko222 Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 09:53
      Najgorsze co można zrobić w tej sytuacji, to się obawiniać. Na pewne rzeczy nie mamy wpływu. Niestety.
    • margolciar Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 11:01
      mimo wszystko CZAS LECZY RANY. Boli ale trzeba żyć. Obwinianie się nic nie da.
      • ammazuko_powrot Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 16:13
        Czas nie leczy ran, nawet ich nie zabliźnia....
        Jeśli to bardzo bliska osoba to nawet po kilku latach strata boli tak samocrying
    • echtom Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 11:21
      Twoja mama? Jeśli depresja menopauzalna, to nie jest niczyja wina.
    • jomat Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 11:23
      Winna nie jesteś ale ból, tęsknota nie minie. Musisz się nauczyć z tym żyć. Ja już żyję z tym prawie 5 lat i pamiętam ... codziennie
      • bi_scotti Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 14:10
        Dzieki tym, ktorzy odchodza w taki wlasnie sposob, my mamy szanse stac sie wrazliwsi i bardziej wyczuleni na innych. Zeby juz nigdy wiecej nie zlekcewazyc czyjejs samotnosci ...
    • anna_geras Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 14:27
      Ja przezyłam niedawno śmierć bardzo bliskiego przyjaciela, ponad rok chorował na raka, nie chcial umierać. Ostatnie dni przed śmiercią spędziłam w szpitalu, trzymalam go za rękę i starałam się wspierać jego mamę. Byli tez inni przyjaciele, zmienialiśmy się przy jego łóżku. Wydawało się przez chwilę,że robimy dużo ale zaraz po smierci wpadłam prawie w panikę - może wcześniej zrobiłam za mało, może mogłam więcej, mimo swojej rodziny i pracy.... może mogłam się bardziej interesować itp. Teraz ciagle o tym myślę i mimo to,że wiem że nic więcej nie mogłam zrobić to mam zal do siebie ale im wiecej czau mija tym mniej wiem o co.
      To strasznie trudna sprawa, ta niemoc. Trzymaj się, czas naprawdę pomaga.
    • zabulin Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 14:33
      Moja Mama zmarła 2,5 roku temu.
      Nagle- nie nagle.
      Źle sie czuła, poszla do lekarza. Opukał, osluchał, bad. krwi ok.
      Wracając od niego z wizyty kontrolnej (3 dni po pierwszej) stracila przytomność i odeszla.

      Mysle że mogłam bardziej nalegać na wizytę prywatną u innego lekarza, że mogłam uratować.
      To sa naturalne mysli.
      Żyję, tęsknię, kocham syna, męża i Ją.
      A tęsknię bardzo.
      Powoli się ogarniam a tęsknić nie przestanę nigdy. To moja Mama. Najukochańsza.
      Ona by nie chciała żebym się zadręczała.


      Zawsze po śmierci kogoś bliskiego sa takie mysli.
      Zyj dalej. Jesli ktoś chce to zrobić, zrobi. Znajdzie sposob.
      Kochaj, pamiętaj i żyj dalej
    • madziulec Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 19:36
      W sprawie mojej mamy trwa dochodzenie.
      Nie wiem jak zmarła.

      Od ponad 2 miesięcy nawet nie moge zorganizowac pogrzebu.
      I nie mogę zacząć przezywac żałoby.. bo na papierze moja mama zyje...

      Rozumiem Cię.
      Przytulam, chocby wirtualnie.
      Jesli chcesz pogadac - odezwij się.
      • hotya Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 21:33
        A ja włażę w ten wątek z butami i przytulam Ciebie, Madziulec.
        Czytałam o Twojej mamie. I czytałam kretyńskie komentarze na różnych forach.
        Trzymam mocno kciuki, żebyś była silną babką i dała sobie z tym wszystkim radę.
        Pewnie już zauważyłaś, że jest wiele osób, które są myślami z Tobą.
        Trzymaj się.

        • verdana Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 21:38
          Śmierć samobójcza zawse wzbudza w bliskich poczucie winy. Tymczasem w większosci wypadków nic nie dało sie zrobić. Nie obwiniaj się, to co czujesz jest normalne - ale nie znaczy to, zę gdybyś więcej, częściej itd, to wszystko dobrze by sie skonczylo - albo przynajmniej czylabys się "w porzadku".
          Nikt w takim wypadku nie czuje się "w porzadku".
          • madziulec Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 23:31
            Czytałam, że podobno osoby planujące samobojstwo wysyłają znaki.
            Problem, czy my chcemy / umiemy te znaki widziec i odczytac.

            Czytalam tez, ze osoba planuja samobojstwo zamyka swoje zycie, powoli, systematycznie. Ale tez opowiadano mi o samobojcach, ktorzy dla utrzymania pozorow potrafili isc tego dnia do sklepu, gotowac obiad, po to, by nie wzbudzic podejrzen u rodziny (to dzieje sie u osob, ktore mieszkaja z kims i w pewnym sensie musza sie pilnowac).


            Nie ulega watpliwosci, ze samobojstwo osoby bliskiej (czy to z rodziny czy nie) rodzi wiele pytan. Nie tylko takich, czy moglo sie pomoc.
            Zawsze staje pierwsze pytanie: dlaczego. Potem oczywiscie co sklonilo dana osobe do az takiego kroku.
            I ciagle analizowanie co jeszcze mogloby sie zrobic, powiedziec, przezyc razem...
            Zreszta podobnie jak w przypadku zwyklej smierci.
        • madziulec Hotya... 11.05.11, 23:34
          Dzieki...
          Na szczescie tych kretynskich komentarzy jest naprawde niewiele. Coraz wiecej ludzi zaczyna widziec, ze istnieje jednak jakis problem.
          Kurcze, wiem, ze to brzmi abstrakcyjnie, al emoja mama walczyla o cos od 2006 roku, probowala zainteresowac media, a teraz... media same chca o tym pisac.

          Staram sie dziekowac kazdemu, kto do mnie pisze, czy to odzywa sie na gg.
          Wielu osob nie znam. Ostatnio nawet dotarl do mnie list skierowany do redacji "Polityki" z radami i cieplymi slowami. Milo wiedziec, ze czlowiek w tym wszystkim nie jest sam. Mimo, ze to naprawde ciezkie....
      • czar_bajry Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 22:31
        madziulec jeszcze raz przepraszam za to że tyle milczałam.
        Trzymaj się dziewczyno, resztę napisałam na mail.
    • hotya Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 21:36
      Czasami niestety nie da się nic zrobić.
      Nie da się upilnować. Czasami nawet dobry psychiatra nie pomaga.
      Nie wolno Ci się obwiniać.
      • echtom Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 23:52
        Mama mojej bliskiej koleżanki. Ponad 10 lat walki, leczenia, pilnowania. W końcu i tak postawiła na swoim sad Nie dożyła 70 lat, choć fizycznie była zdrowa i w niezłej jak na swój wiek kondycji.
    • czar_bajry Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 22:32
      albertyna, słów brakuje aby wyrazić współczucie...
    • selavi2 Re: Śmierć bliskiej osoby 11.05.11, 23:44
      Pozostaje wierzyć, ze jej wreszcie jest lepiej.
      Tak sobie powtarzam po śmierci mojej znajomej.
      Chyba najtrudniejszy dla mnie był pierwszy rok. Rok żałoby.
      Potem też boli ale nie tak dojmująco.
      Znam parę takich osób, dla których mimo tego, że z boku patrząc - wszystko u nich jest super, nawet poczucie humoru im dopisuje - to tak naprawdę zycie jest cięzką walką o kazdy dzień i nic ich nie cieszy.
      Nawet jeśli się lecza, to czekają na smierc jak na wybawienie.
      Mi samej coraz częściej zdarza się tak mysleć, choć z natury jestem żywotną i pogodną osoba.
      Smutna prawda jest taka, że życie już tylko Ciebie boli a JĄ nie.
      Mam nadzieję, ze tym co napisałam nie uraziłam Cię w żaden sposób.
      Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja