kosmitka06
12.05.11, 11:29
Jakiś czas temu przybłąkał się do nas pies. Daliśmy ogłoszenie... ale totalna cisza. W ogłoszeniach o zaginięciu nikt go nie szuka

Mąż zły jak diabli ale ustąpił- bo wiedział że jeżeli go nie zaakceptuje skończy się to awanturą z mojej strony (psiara ze mnie, a psa było mi zwyczajnie żal).
Powoli pies zaczął się oswajać... pierwszy symptom jaki mnie zaniepokoił to na każde nasze kichnięcie, kaszlnięcie itp pies zwyczajnie podskakuje, widać że się boi i ucieka. Postanowiliśmy z mężem kupić obroże i łańcuszek aby go zwabić do budki, postanowiliśmy także podremontować dla niego stary boks. Jednak problem w tym że pies nie daje się wcale złapać. Oczywiście podchodzi, łasi się ale jakiekolwiek próby zwabienia go są nieskuteczne. Pies zaczął mi psocić w domu... wchodzi i podlewa ściany

Czasami wybiegnie na ulicę przez jakąś dziurę (naprawdę nie wiem jak on to robi) a my nie chcemy mieć kłopotów. Ulitowałam się nad psem a teraz chyba żałuję.
Nie wiem co robić? Co radzicie? Chcieliśmy go również zawieść do weterynarza bo skoro ma zostać u nas musimy mieć pewność że wszystko z nim oki.
Nie wiem co robić? Maicie jakieś pomysły aby tego psa jakoś okiełznać? Wykwintne jedzenie i smakołyki przyciągają jego uwagę ale jak zobaczy smycz to wieje na kilometr.
Za wszystkie rady będę wdzięczna