atowlasnieja
14.05.11, 19:24
Moja mama to chomik niepospolity. Zachowała część wystrzałowych ubranek po mnie i siostrze. Jak została babcią to wyciągnęła ten majdan, wybrała najlepsze rzeczy i od czasu do czasu dla jej przyjemności ubieramy nasze córki w te ciuszki.
Wyciągnęłam fajną koszulę na dziecko 2,5l (płótno lniane, zapinana na guziki); rękawy OK ale sięga za pupę, no ni w 5 ni w 10. Ubieram w to córkę, zakładam spodenki i... dostaje po uszach od mamy i jej sióstr czemu SUKIENKĘ w spodnie wciskam! No po prostu moda na dziecinne krótkie spódniczki (patrząc się na krótkość tych kiecek zupełnie nie rozumiem czemu długość mini budziła takie kontrowersje).
A teraz mam poważny dylemat bo córa nie ma czterech lat a tułów ma taki okrągły, że może paradować w moich sukienkach na lat sześć

(przynajmniej spódnica jest teraz przyzwoitej długości, trochę pod kolana). Czyli na tyle "dobrze" karmię że dzieciak mi się spasiony zrobił. No by to szlag! Nie kupuję jej słodyczy, stawiam na owoce, woli pić wodę bez soku...