Warszawskie szkoły - bieda

17.05.11, 09:17
Polecam do przeczytania:

www.zyciewarszawy.pl/artykul/598936_Na-szkoly-musi-zabraknac.html
Wizja nieciekawa. Szczególnie podobają mi się takie rozwiązania:
"– Znajdę może kilka klas, które da się połączyć. Ale to kropla w morzu potrzeb. Z inwestycji przecież nie utnę pieniędzy nauczycielom, bo nie pozwala na to ustawa – rozkłada ręce burmistrz Kaznowski."
"Dużych możliwości na oszczędności nie widzą też dyrektorzy szkół. – Dodatkowych godzin np. matematyki już i tak nie mamy. Można ewentualnie połączyć klasy, tam gdzie są np. 16-, 18-osobowe. W ostateczności można zrezygnować z etatu psychologa czy pedagoga – podaje przykłady cięć Tomasz Ziewiec, dyrektor podstawówki przy ul. Grzybowskiej."

Cała nadzieja w ratyszu.

A niektórzy myślą, że w stolicy szkolnictwo ma się lepiej niż w innych rejonach naszego kraju.
    • el_jot Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 09:32
      Woj. mazowieckie, dwie małe wiejskie szkoły. Jedna, w której ja uczę, do drugiej chodzi moja córka. Jeżeli chodzi o moją szkołę - jeżeli nauczyciel zachoruje, albo z jakiegoś innego powodu go nie ma w szkole - nauczyciel, który zastępuje, nie ma płacone za zastępstwo. Lekcje plastyki, muzyki, wf, techniki są łączone w kl. IV - VI. Nie jest to niby jakimś ogromnym problemem, bo klasy są malutkie - max. 11 uczniów. Nie ma sali gimanstycznej, lekcje wf odbywają się na korytarzu.
      Szkoła mojej córki - jest cały czas zagrożona liwkidacją, ze względów oszczędnościowych. Nieważne,że dzieci musiałby dojeżdżać ok. 8 km do szkoły. Przedmioty artstyczne są łaczone, tak jak w mojej szkole, ale jest też łączony np rosyjski, dzięki temu, nie ma 6 godz., ale tylko trzy. Jeszcze dobrze, że łączony jest ros. w kl. V-VI, bo nie wyobrażam sobie uczyć liter kilkoro dzieci i równocześnie wprowadać bardziej skomlikowany materiał gramtyczny dla pozostałych.
      Trochę mnie pociesza, że nie tylko jest tak biednie na wsiwink
      • kub-ma Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 10:41
        A ja tak się ciągle pocieszam, że kiedyś będzie lepiej. I nie chodzi mi o wysokość pensji, ale o normalne warunki pracy, dobre wyposażenie szkół, ... . Jakiż to człowiek naiwny jest.
        • baltycki Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 11:21
          kub-ma napisała:

          > A ja tak się ciągle pocieszam, że kiedyś będzie lepiej.
          A jak ma byc lepiej, skoro emamy-nauczycielki siedza na forach w czasie lekcjismile
          • kub-ma Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 11:26
            Emamy-nauczycielki bywają na urlopach macierzyńskich, wychowawczych, chorują czasami, dzieci im chorują, ... . Dużo możliwości jest.
          • el_jot Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 11:29
            Ematki nauczycielki nie zawsze mają pełny etatwink Ale masz rację, teraz powinnam pisać coś innego, za co będę miała kasęwink
    • alabama8 Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 11:31
      A jakie koszty generuje szkoła?
      Administracja (1 sekretarka + dyrektor + woźna) + nauczyciele
      Ogrzewanie, Woda, oświetlenie ... i tyle
      Zajęc dodatkowych nie ma, książki dzieci kupują same, farby, kredki, ołówki też, papier rysunkowy przynoszą rotacyjnie rodzice, papier toaletowy też. Wycieczki są płatne. WF - na korytarzu przy użyciu tego co pod ręką (ławki). Bieda już jest.
      • el_jot Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 12:17
        To nie wiesz? Najłatwiej zaoszczędzić na dzieciach, takie jst podejście u mnie w gminie. Pani księgowa twierdzi, że sięnie opłaca, to się nie opłaca. Tyle.
    • agata_abbott Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 11:36
      Szkoła mojej Mamy (piszę, że "jej", bo jest tam dyrektorkąsmile) - malutka miejscowość w centralnej części Polski, szkoła to w zasadzie zespół szkół - od przedszkola po gimnazjum. Roczniki - po jednym oddziale, w klasie po ok. 20 osób. Szkoła dostała ostatnio salę gimnastyczną (za moich czasów ćwiczyliśmy w normalnych salach przerobionych na gimnastyczne - były 2 - lub po prostu na dworze). Wszystko nakręcane jest projektami, Mama pisze ich po kilka na rok szkolny. Z tego jest kasa na zajęcia dodatkowe (płacone nauczycielom), na kupowanie pomocy naukowych, materiałów typu papier i tonery do ksero, na jakieś wyjazdy. Ciągle coś się dzieje. W sali gimnastycznej popołudniami i wieczorami pełno ludzi - wójt zgodził się na udostępnianie jej za free, "goście" (bo nie są to już uczniowie, po prostu, mieszkańcy) zrzucają się jedynie do skarbonki na środki czystości i papier toaletowy. Są więc zajęcia z aerobiku dla "starszych pań i nie tylko", piłkarze z miejscowej drużyny mają gdzie trenować, dzieciaki mają jakieś zajęcia dodatkowe. Dużo rzeczy jest opłacanych ze środków niepochodzacych z gminy - oprócz grantów i dotacji na projekty są też np. sadzonki jakichś drzewek do parku załatwione "za dziękuję" z jakiejś szkółki, są nowe wieszaki do szatni zrobione przez znajomego po koszcie materiału. Na dzień dziecka wielka impreza dla przedszkolaków i podstawówki, z dmuchanymi zamkami na boisku i różnymi konkursami (dmuchany zamek wynajęty za kasę od Rady Rodziców, nagrody od sponsorów, konkursy robią dzieciaki z gimnazjum). Na dzień dziecka przyjechać mają również przedszkolaki z innych przedszkoli w gminie. W szkole ciągle coś się dzieje, pomoce szkolne są, zajęcia dodatkowe są. Ale wiem, że trzeba się za tym sporo nabiegać, gmina daje mało... Ale możnasmile
      • el_jot Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 12:21
        Ależ tak jest w każdej szkole. Tylko chodzi o to, że to wsystko powinno być za pieniądze z gminy, z dotacji państwowych, tak wg mnie powinno być w normalnej rzeczysiwstości. Rodzice, nauczyciele, sponsorzy,owszem, ale powinny być pieniądze z gminy, których nie ma. Nie ma pieniedzy nawet na normalne lekcje, bo wszędzie, w młaychn szkołach godziny są redukowane.
        • agata_abbott Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 12:29
          No ok, ale wszystkie szkoły sobie radzą, w większości wymówką jest brak dotacji z gminy. A inne szkoły prosperują, bo organizują sobie kasę na inne sposoby. Kasa jest, ale szkoła musi na nią zasłużyć.
          • el_jot Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 12:45
            Zasłużyć? Mocne słowo, jakbym mojego wójta czytałauncertain
            W artykule nie jest mowa o braku pieniędzy na wycieczki, festyny, nagrody itp itd, bo na to wszystko szkoła już od dawna pieniądze organizuje. rtykuł mówi o braku pieniedzy na to co jest obowiązkiem gminy. I o tym tez piszę. Przecież nie piszę,że jestem niezadowlona, bó gmina nie dała mi pieniędzy na nagrody dla uczniów, tylko piszę, o łączeniu godzin i klas z powodu braku pieniędzy.

            Ktoś mądry u mnie w gminie wymyslił np , ze można połączyć wf- od zerówki do szóstej klasy, bo tak będzie taniejuncertain
            • agata_abbott Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 12:53
              Wiedziałam, że to słowo nie przejdzie bez echasmile Ale chodzi mi o taką sytuację: w gminie mojej Mamy są dwa gimnazja. Oba dostają wypasioną tablicę multimedialną. W jednym tablica stoi i generalnie się kurzy, w drugim - ciągle jest używana. To drugie gimnazjum dostaje jeszcze jedną tablicę (z jakiegoś projektu czy czegoś). Oczywiście gimnazjum, które ma tylko jedną tablicę od razu w ryk, że przecież oni też chcą. I tutaj jest to słowo klucz - "zasłużyć". Ja bym była po prostu ostrożna w rozdawaniu kasy na prawo i lewo, bo w niektórych przypadkach ta kasa leci w próżnię.

              Co do budżetu na podstawowe potrzeby - no cóż, budżet gminy z gumy nie jest, mimo wszystko. Jasne, klasy nie powinny być łączone, ale jakie widzisz w takiej sytuacji alternatywy?
    • mgla_jedwabna Re: Warszawskie szkoły - bieda 17.05.11, 16:47
      Za to na inwestycje, z których zyski czerpią prywatne firmy, jakoś pieniądze zawsze są (np. stadion Legii).
Pełna wersja