Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba

18.05.11, 11:13
Wiem ze posypia sie na mnie gromy bo na forum żadna matka nie zdradza męża, a juz na pewno nie zdradza chorego męża.

Małżeństwem jesteśmy 18 lat, mamy 17 letniego syna, który od roku uczy się za granicą, mieszka u ciotki i wujka. Mąż cierpi na chorobę przewleklą, ma napady padczki. Nasze malzeństwo nie uklada się już od dawna, ale ciagniemy ten wózek, bo choroba męża, bo razem jest latwiej, bo mąż potrzebuje spokoju i pomocy, bo jest na rencie i sam sobie nie poradzi. 4 miesiące temu teściowa, która do tej pory mieszkala sama, miała wylew i teraz mieszka z nami. No i teściowa wscibska kobieta wygrzebała mi w torebce bilet parkingowy z hotelu w którym spotykałam się ze swoim przyjacielem. Oczywiście powiadomiła męża i zaczął się horror. Nie umiem dobrze kłamac zapytana wprost. Naprawdę, nie wnosiłam o rozwód wczesniej tylko dlatego, że czulam się odpowiedzialna za męża.

Mąż powiedział, że rozwodu nie da (a jesli już to z mojej winy jesli zapewnię mu opiekunke dla niego i matki). Nie mam siły. Romans to byla moja tajemnica, moja odskocznia, moje mile chwile. Teraz płacę za to koszmarem po powrocie do domu. Jestem zmęczona i bardzo nieszcześliwa. Męża nie kocham od lat, on mnie raczej też nie. Byłam z nim tylko z poczucia obowiazku a teraz myslę, że nie warto. Moja pomoc nigdy nie była doceniona. Maż mi wykrzyczał, ze zajmowanie się nim, jego matka i domem jest moim gó...anym obowiązkiem (zarabianie na życie i dom tez).

Chce uciec, wyjechać, zniknąć. Mam kuzynke nad morzem, prowadzi pensjonat i zaproponował mi już żebym się tam przeniosła i pomagała jej aż do jesieni, a potem znajdę inną pracę i mieszkanie. Mieszkanie w którym mieszkam z męzem jest społdzielcze na mnie i meża. Jesli sie wymelduję i przestanę płacic czynsz (550 zł miesięcznie) to czy cos mi może grozic? Naprawdę, jesli stad zaraz nie ucieknę to zwariuję. Nie zalezy mi na rozwodzie, chcę po prostu odejść.
    • gryzelda71 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:19
      Te kwity za parking miały napis,ze bzykałaś się z przyjacielem?
    • lejla81 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:21
      Nie wiem, co Ci poradzić, ale jestem zdania, że życie jest tylko jedno.
    • bablara Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:23
      Szczerze mowiac jesli wyprowadzisz , bez uregulowania sytuacji prawnej to moze byc tylko gorzej w/g mnie. Jesli nie wezmiesz rozwodu, a tylko wyjedziesz a maz np, nie bedzie placil za mieszkanie i powstana dlugi to niestety Ty rowniez mimo,ze tam nie mieszkasz , bedziesz za nie odpowiadac. Jako malzenstwo macie pewnie wspolnote majatkowa. Skoro stalo sie co sie stalo, to lepiej doprowadzic to malzenstwo do konca .
      • wuika Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:26
        Albo, zamiast się rozwodzić, zrobić separację, wraz z rozdzielnością majątkową. Wtedy fakt, że mąż nie będzie płacił rachunków (jeśli one będą na niego), nie będzie obciążał autorki.
        • bablara Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:38
          Dokladnie , to tez jest dobre wyjsciesmile
          • zdecydowana_brunetka Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:45
            Niezależnie od kwestii rozwód/brak rozwodu mąż może wystąpić o alimenty, które na 99% uzyska w tej sytuacji. Przy okazji "normalizacji sytuacji prawnej" spróbuj z prawnikiem ustalić, jak to najlepiej załatwić. Tak samo jak sformalizować i zorganizować kwestię opieki nad nimi.
            W Twojej sytuacji bym się jak najbardziej poczuwała do opieki i odpowiedzialności, ale nie do życia w piekle. Masz obowiązek, ale nie "goowniany".
            Rozumiem, ze hotelowy przyjaciel to tylko miły przerywnik i nad morze nie jedzie?
            • zdecydowana_brunetka Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:50
              A jak syn?
            • antekcwaniak Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 12:57
              Sąd, a nie TY zadecyduje o tym, czy należne będą alimenty.
              To nie jest takie pewne, że z powodu choroby Sąd orzeknie alimenty. Tym bardziej, że mąż mieszka obecnie z matką, która także ma środki do życia. Pozostaje jeszcze podział majątku, który może pokryć ewentualne roszczenia małżonka.
              Nikt nie ma obowiązku być własnością drugiego człowieka. Nawet po ślubie !!!
              • zdecydowana_brunetka Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:02
                Do wyroku sądu nic nie jest pewne, ale przyznanie mężowi alimentów jest bardzo prawdopodobne w przedstawionej sytuacji. Jak teściowa jest wredna i sprytna, na czas procesu się wyprowadzi i mąż będzie dla sądu goły, chory, smutny i porzucony... I pewnie z głodową rentą i koniecznością opieki nad niedołężną matką.
                • antekcwaniak Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:22
                  Spokojnie. Są świadkowie, itp. Będzie orzeczenie lekarza o ewentualnej niezdolności do pracy.
                  Uzyskanie alimentów przez osoby dorosłe to zupełnie inna bajka, niż w przypadku dzieci.
                  Jest jeszcze kwestia niepełnoletniego dziecka. A tutaj pewnie pieniądze łoży matka.
                  Tatuś/mąż nie może być pewny swego. A jego zachowanie to typowa próba zastraszenia żony.
                  • zdecydowana_brunetka Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:29
                    Podejrzewam, ze autorka alimenty przeżyje wink, ale warto się przygotować do tematu.
                    • miliwati Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:31
                      zdecydowana_brunetka napisała:

                      > Podejrzewam, ze autorka alimenty przeżyje wink, ale warto się przygotować do tema
                      > tu.

                      Co za różnica czy się płaci te alimenty po rozwodzie, czy te same pieniądze siedząc w małżeństwie? Koszt się nie zmienia.
                      • jowita771 Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:40
                        Zgadza się. I tak wyjdzie lepiej na rozstaniu z mężem, odpadnie jej ciężar opieki nad nim + nad teściową (to już w ogóle dobra wola z jej strony, a oni jeszcze jej śmieli powiedzieć, że gó...any obowiązek) i odpadnie trucie doopy, więc trochę odetchnie.
                        • zdecydowana_brunetka Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:43
                          Pełna zgoda. Też bym wiała w takiej sytuacji.
                      • zdecydowana_brunetka Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:42
                        Rzadko te same. To zależy od decyzji sądu i oceny możliwości finansowych strony, która alimenty ma płacić. I stopnia pogorszenia statusu finansowego drugiego współmałżonka.
                        W tym przypadku trudno będzie autorce tak rozegrać sprawę, żeby nie została uznana za winną rozpadu małżeństwa. Jest "opuszczenie w chorobie", zdrada, choroba opuszczanego współmałżonka.
                        Broń Boże nie oceniam,ale tak to będzie widziane przez sąd i przedstawiane (odpowiednio kolorowo) przez męża i teściową.
                        O rozwodzie bez orzekania winy raczej można zapomnieć.
                        Bedzie jatka, na którą się trzeba przygotować- jeśli rozwód.
                        Mąż ma prawo wystąpić o alimenty także, jeśli małżeństwo będzie trwało, a udowodni niewywiązywanie się autorki z obowiązków wobec rodziny (jego znaczy się).
                        • antekcwaniak Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 13:47
                          Nie, nie, nie. Spokojnie. Nie tak szybko.
                          Nie będę zbyt wiele szczegółów ujawniał bo wyjdzie czym się zajmuję.
                          To nie takie proste udowodnić facetowi, konieczność płacenia alimentów. Nawet będącemu w chorobie. Uwierz mi. Prędzej Sąd wyśle tego pasożyta do roboty niż przychyli się do alimentów.
                          Jeden poważny argumenty. Niepełnoletnie dziecko... !
                          • zdecydowana_brunetka Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 14:00
                            Dziecię może zostać z matką, za moment pełnoletnie, mama się nie uchyla od łożenia.
                            Ja znam przypadek jak pani paskudnie 'ostrzygła" pana wg podanej procedury. Może rzeczywiście panu trudniej, ale w tym przypadku ma naprawdę silne karty. Ja bym wolała być dobrze przygotowana.
                          • verdana Re: Nic nie jest pewne !!! 18.05.11, 21:08
                            Antek, to na pewno ty???
                            Włączyło Ci się inne, spokojne, wywazone i racjonalne wcielenie?
                            • antekcwaniak To ja !!! ;) 19.05.11, 10:58
                              W sensownych wątkach. Na sensowne wypowiedzi emamy, zawsze chętnie odpowiem sensownie !!!
    • beauty_agadir Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:32
      Szkoda życia kobieto. Już jesteś udręczona a ile jeszcze wytrzymasz? Ja bym zaczęła od spotkania z prawnikiem i uregulowania sytuacji prawnej tak, by nic ci nie groziło. I wyjedź. Skoro nie potrzebujesz rozwodu wnieś o separację i zacznij cieszyć się życiem!
      • mruwa9 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 11:59
        ..a gdyby dotyczylo to faceta, to o nazwano by go gnojem i kawalem sk..syna.
        • zdecydowana_brunetka Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 12:02
          Autorce też się pewnie niejedno dostanie, to ma jak w banku. Sprawa trudna jak cholera.
          Trzeba tak rozwiązać sytuację, zeby żyć dalej i móc patrzeć w lustro. Co nie oznacza zostania męczennicą.
          • verdana Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 12:13
            Trudna jak trudna. Mąż patrzy na zonę przede wszystkim jak na bezpłatna opiekunkę, teściowa jest idiotką, która nie ma skrupułów, zeby jednoczesnie wymagać od syniowej pomuci i donosić na nią mężowi.
            Moim zdaniem pora na rozwód. Zapytaj adwokata, jak przedstawia się sprawa alimentów - czy będziesz musiała płacić mężowi.
            • zdecydowana_brunetka Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 12:21
              Trudna ze względu na silnie zakodowany obowiązek opieki nad chorymi bliskimi. Choćby byli potworami w ludzkiej skórze, od partnera oczekuje się cierpliwej opieki i wypełnienia zobowiązania, tzw "poświęcenia".
              Trudno jest większości ludzi się "uchylić" w takim czy innym stopniu i nie stracić do siebie szacunku.
              Krytykę otoczenia masz jak w banku.
    • dulcymea11 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 12:17
      Nie oceniam cie ale sama pewnie wiesz, ze mleko sie juz wylalo i wszystko co teraz zgotowal ci los to po prostu przykra i chyba nieunikniona konsekwencja.
      Ciezko bedzie osiagnac porozumienie bo temat jest szalenie emocjonalny dla kazdego z Was a zatem nie da sie usiasc i spokojnie przegadac rozwiazan.
      Jednak uciekanie takze nie wydaje mi sie dobrym pomyslem - skoro juz tak sie stalo powinnas 'po sobie posprzatac' i zakonczyc temat raz a dobrze no i w miare z twarza.

      Zamiast forum polecam wizyte u dobrego prawnika - i porade jak rozdzielic sie tak, zeby juz nic za toba sie nie ciagnelo. Jak sie rozliczyc, podzielic majatek, wypisac ze spoldzielni. Co w sytuacji gdyby maz i tesciowa cie pozwali? Musisz miec pewna wiedze, ktora bedzie tym upragnionym spokojem dla ciebie.
      Oczywiscie troche zdrowia zmarnujesz no ale przyznaj sama: troche jednak ci sie nalezy...
      Gdybys od poczatku byla uczciwa to sprawilabys mezowi wielki bol i zawod ale nikt nic nie moglby ci zarzucic. Litosc od najblizszych to chyba najgorsze co spotyka chorego....

      No nic - trzymaj sie jakos. Potrzeba czasu.
    • jowita771 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 12:43
      Współczuję Ci. A nie można teściowej się jakoś pozbyć z domu? Ja bym wywaliła. Czy choroba męża całkowicie wyklucza jakąkolwiek pracę? Bo jeśli nie, a tylko utrudnia, to tym lepiej dla Ciebie przy ustalaniu od Ciebie alimentów na niego.
    • antekcwaniak Dziewczyno uciekaj z tego domu !!! 18.05.11, 12:54
      Radzę Tobie jako mężczyzna. Nic dobrego Cię tam nie czekam. Będziesz gosposią usługującą dwójce chorych ludzi. Jesteś im potrzebna tylko do opieki !!!
    • czarnaalineczka Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 13:47
      na co ty jeszcze czekasz ?
      szukaj adwokata jak najszybciej

      P.S.zdrade to ci musza udowodnic
    • alabama8 Alimenty na rzecz małżonka niewinnego ... 18.05.11, 14:00
      O tym też warto wiedzieć:

      WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO bap-psp.lex.pl/serwis/du/2006/0457.htm
      z dnia 11 kwietnia 2006 r. sygn. akt SK 57/04 (Dz. U. z dnia 18 kwietnia 2006 r.)
      „Alimenty po rozwodzie Winny rozpadu małżeństwa płaci dożywotnio. Obowiązek alimentacyjny małżonka winnego rozpadu rodziny nie wygasa z czasem. Jest kontynuacją małżeńskiego zobowiązania do bezterminowego świadczenia wzajemnej pomocy - także materialnej.”
      Tak Trybunał Konstytucyjny uzasadnił we wtorek wyrok o zgodności z konstytucją przepisów regulujących zasady alimentowania rozwiedzionych małżonków. Zaskarżył je Andrzej H., który uważa, że dożywotnie płacenie alimentów na żonę, z którą rozwiódł się ponad 20 lat temu, narusza normy konstytucyjne. Rozwód był orzeczony z wyłącznej winy Andrzeja H., ale jego żona nie żądała alimentów do chwili, gdy z powodu choroby popadła w niedostatek. Wtedy, po 19 latach od rozwodu, wystąpiła o alimenty i uzyskała je w kwocie 500 zł miesięcznie. Andrzej H. odwoływał się od tego wyroku, ale bezskutecznie. W swojej skardze konstytucyjnej do Trybunału napisał, że dożywotni obowiązek alimentacyjny ma charakter kary i narusza m.in. zasadę sprawiedliwości społecznej. Trybunał nie uznał jego argumentów. - Małżeństwo jest stosunkiem prawnym o nieokreślonym czasie trwania - uzasadniał wyrok sędzia TK Marian Zdyb. - Niezależnie więc od istnienia instytucji rozwodów i separacji zakłada się, że zasadniczą przyczyną ustania małżeństwa jest śmierć jednego z małżonków. Ochrona roszczeń majątkowych małżonka o słabszej pozycji materialnej musi istnieć mimo rozwodu. Z założenia powinna mieć charakter dożywotni, bo najczęściej osoby rozwiedzione nie mają już szans na zbudowanie materialnej samodzielności. Gdyby rozwodu nie było, każdy z małżonków miałby prawo oczekiwać od swojego partnera pomocy w zaspokajaniu uzasadnionych potrzeb życiowych - wywodził prof. Zdyb. Dlatego Trybunał uznał prawo rozwiedzionego małżonka do alimentacji za prawo majątkowe w rozumieniu konstytucji, które podlega ochronie. A to uzasadnia ingerencję we własność i inne prawa majątkowe drugiego z rozwiedzionych małżonków (sygn. SK 57/04). Wyrok jest ostateczny.
      • antekcwaniak Spokojnie !!! 18.05.11, 14:25
        Tutaj mamy kobietę. Sąd zupełnie inaczej traktuje sytuację, gdy to kobieta jest stroną pozwaną o alimenty. Bardzo duże znaczenie ma uczące się dziecko będące na utrzymaniu matki.
        To jest tylko wykładnia TK na temat alimentów dla małżonka. Nie straszcie dziewczyny !!!
        Ja tak poprowadziłbym sprawę, że mężuś zostałby z niczym... wink
      • dulcymea11 Re: Alimenty na rzecz małżonka niewinnego ... 18.05.11, 15:38
        alabama8 napisała:

        > O tym też warto wiedzieć:
        >
        > WYROK TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO rel="nofollow">bap-psp.lex.pl/serwis/du/2006/0457.htm
        > z dnia 11 kwietnia 2006 r. sygn. akt SK 57/04 (Dz. U. z dnia 18 kwietnia 2006 r
        > .)

        No to jestem w szoku...
        Ciekawe czy ponowne zawarcie malzenstwa przerzuca na tego nowego malzonka obowiazek alimentacyjny i zwalnia tego pierwszego? Czy jak ten nowy umrze to mozna znow zwrocic sie do starego po alimenty w razie popadniecia w niedostatek?
        Jakas masakra...
        • zdecydowana_brunetka Re: Alimenty na rzecz małżonka niewinnego ... 18.05.11, 15:40
          I dobry prawnik wink
    • joana.mz Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 14:01
      współczuję bardzo
      ale nie rób głupstw

      musisz jeszcze zadziałać by się odciąć. Pomysł z wyjazdem jest dobry, ale nie porzucaj wszystkiego, bo możesz być przez to w jeszcze gorszej sytuacji niż jesteś. Jeśli nie rozwód to rozdzielność majątkowa, najlepiej skorzystaj z porady prawnej

      Powodzenia, trzymaj się. Nie marnuj życia.
    • hrabina_murzyna Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 14:07
      Po pierwsze to zdradę muszą Ci udowodnić, ale skoro nie umiesz dobrze kłamać to zapewne przed sądem też się przyznasz zapytana wprost. Po drugie to ucieczka jest dziecinna. Jeszcze bym zrozumiała ucieczkę z przyjacielem, ale on zapewne żonaty jest i zwieje jak najszybciej, ale od Ciebie do żony. Po trzecie musisz się rozwieść, bo dorośli ludzie tak robią.
    • mancipi Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 16:26
      fakt, że zdradziłaś męża nie oznacza, że z automatu zostaniesz uznana za winną rozpadowi małżeństwa. sąd może uznać, że faktycznie pozycie miedzy wami ustało już dawno, a ty z męże pozostawałaś wyłacznie z poczucia obowiązku i nie uzna twojej wyłącznej winy. to zmienia twoją sytuację wyłacznie o tyle, że nie będzie automatycznego przyznania alimentów (takie w opisanej sytuacji byłoby z uwago na choobę męża, jak rozumiem on nie moze pracować). należy jednak wskazać, że prawdopodobnie i tak zostanie nałożony na ciebie obowiązek alimentacyjny, na okres do 5 lat. przy czym ważne tutaj są jeszcze inne okoliczności-np to że to na tobie głównie będzie spoczywał obowiązek utrzymania syna, jeżeli podejmie studia wyższe to do czasu ich zakończenia, obowiązek alimentacjyjny wobec dziecka ma pierwszeństwo przed obowiązkiem wobec męża
      reasumując-nie mozesz odchodzić nic nie robiąc, bowiem wówczas długi będą narastały i ty oraz syn będziecie za nie odpowiadać, powinnaś co najmiej zarządać separacji, najlepiej rozwodu. jak sprawa potoczy się w sądzie to okaże się dopiero w trakcie, na pewno będzie trudna i potrzebujesz dobrego prawnika, do którego polecam się jak najszybciej udać. pytanie jeszcze czy twój syn wiedział o wszystkim-niekoniecznie przyjacielu, ale o sytuacji w domu, jego zeznania mogą być ważne i wskażą, że de facto brak jest twojej winy
      życzę powodzenia i nie odkładaj sprawy na kiedyś, bo to tylko mo może się zemścić
      • antekcwaniak Nie straszcie dziewczyny alimetami. 18.05.11, 16:37
        Na podjecie przez Sąd decyzji w sprawie alimentów ma wpływ bardzo wiele aspektów.
        Nie znamy dochodów chorego męża. Nie wiemy, czy jest trwale niezdolny do pracy itp. Sam rozwód i choroba małżonka nie są wystarczającym powodem do przyznania alimentów. Podobnie jak zdrada fizyczna nie oznacza uznania winy małżonka za rozpad małżeństwa. Tutaj także Sąd pod uwagę bierze wiele aspektów. Dobry prawnik i sprawa zostanie załatwiona na korzyść dziewczyny. Jestem tego pewien smile
        • mancipi Re: Nie straszcie dziewczyny alimetami. 18.05.11, 16:54
          antekcwaniak napisał:
          > Na podjecie przez Sąd decyzji w sprawie alimentów ma wpływ bardzo wiele aspektów.

          i właśnie to napisałam. zapytała o konsekwencje rozstania z mężem, więc zostały one wymienione. z jej opisu można wywnioskować, że mąż nie może pracować i jest na rencie, oraz że stan ten trwa od wielu lat. dodatkowo napisała, że mąz nie będzie w stanie opłacić czynszu za mieszkania.

          >Sam rozwód i choroba małżonka nie są wystarczającym powodem do przyznania alimentów
          jeżeli na skutek rozwodu znajdzie się w niedostatku i wykaże to, to jak najbardziej są to przesłanki do orzekania o alimentach, oczywiście z uwzględnieniem pierwszeństwa alimentów wobec syna oraz sytuacji finanswej
    • nellyssima Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 18:23
      Rozumiem, że nie zależy Ci na rozwodzie, ale poradziłabym się prawnika. Nie można tak po prostu wymeldować się i przestać płacić czynszu, wpadniesz w długi, bo mieszkanie jest tak i jego jak i Twoje. Mąż może wziąć kredyty, które Ty będziesz musiała spłacać. Można przeprowadzić separację, chodzi głównie o uregulowanie spraw finansowych.
      • burza4 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 19:43
        nellyssima napisała:

        > Rozumiem, że nie zależy Ci na rozwodzie, ale poradziłabym się prawnika. Nie moż
        > na tak po prostu wymeldować się i przestać płacić czynszu, wpadniesz w długi, b
        > o mieszkanie jest tak i jego jak i Twoje. Mąż może wziąć kredyty, które Ty będz
        > iesz musiała spłacać.

        Nieprawda, nie odpowiada się za długi zaciągnięte bez zgody współmałżonka. Kredyt można dostać - ale bank nie może ściągać długu ze współmałżonka, który się na kredyt nie zgodził.

        Naturalnie nie dotyczy to zadłużenia na wspólnym koncie, albo z tytułu rachunków za wspólne mieszkanie (w przypadku spółdzielczego - wystarczy być zameldowanym żeby odpowiadać za zadłużenie, na tej zasadzie odpowiadają też pełnoletnie dzieci).

        Co nie zmienia postaci rzeczy, że sprawy formalne lepiej załatwić. Wiadomo, że syn z tej zagranicy też raczej wróci, warto zaplanować z kim będzie mieszkał i gdzie.
        • baltycki Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 22:16
          burza4 napisała:

          > Nieprawda, nie odpowiada się za długi zaciągnięte bez zgody współmałżonka
          >
          . Kredyt można dostać - ale bank nie może ściągać długu ze współmałżonka,
          >który się na kredyt nie zgodził.

          Jaki bank? Jakie kredyty?
          Tu jest mowa o dlugach "czynszowych" powstalych wobec spoldzielni mieszkaniowej za ktore odpowiadaja wspolnie i solidarnie.
          Mieszkanie tez wspolne.
          • sueellen Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 18.05.11, 22:18
            Jeśli mieszkanie społdzielcze i lokator się wymelduje (w współdzieli i w urzędzie miasta) to dalej odpowiada za długi?
            • baltycki Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 19.05.11, 00:37
              sueellen napisała:

              > Jeśli mieszkanie społdzielcze i lokator się wymelduje
              > (w współdzieli i w urzędzie miasta) to dalej odpowiada za długi?
              To zalezy, czy "lokator" jest czlonkiem spoldzielni, czy tylko wynajmuje pokoj u cioci, co jest zrozumiale (chyba?) bo jesli np. rodzina wyjedzie do pracy w Anglii, wymelduja sie, to i tak dalej trzeba naprawiac dachy, kosic trawniki.. itdsmile

              Ustawa Prawo spółdzielcze
              art. 4
              1. Członkowie spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze prawa do lokali, są obowiązani uczestniczyć w pokrywaniu kosztów związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości w częściach przypadających na ich lokale, eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości stanowiących mienie spółdzielni przez uiszczanie opłat zgodnie z postanowieniami statutu.


              2. Członkowie spółdzielni będący właścicielami lokali są obowiązani uczestniczyć w pokrywaniu kosztów związanych z eksploatacją i utrzymaniem ich lokali, eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości wspólnych, eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości stanowiących mienie spółdzielni przez uiszczanie opłat zgodnie z postanowieniami statutu.

              6. Za opłaty, o których mowa w ust. 1-2 i 4, odpowiadają solidarnie z członkami spółdzielni, właścicielami lokali niebędącymi członkami spółdzielni lub osobami niebędącymi członkami spółdzielni, którym przysługują spółdzielcze własnościowe prawa do lokali, osoby pełnoletnie stale z nimi zamieszkujące w lokalu, z wyjątkiem pełnoletnich zstępnych pozostających na ich utrzymaniu, a także osoby faktycznie korzystające z lokalu.

              6-1. Odpowiedzialność osób, o których mowa w ust. 6, ogranicza się do wysokości opłat należnych za okres ich stałego zamieszkiwania lub faktycznego korzystania z lokalu.


          • burza4 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 19.05.11, 19:50
            baltycki napisał:
            > Jaki bank? Jakie kredyty?

            Zerknij na cytat z wpisu powyżej, do którego się odniosłamsmile koleżanka straszyła, że trzeba się rozwieść, bo mąż może nabrać kredytow, za które autorka będzie odpowiedzialna
    • el_jot Jestem w szoku 18.05.11, 20:00
      Gdyby to facet pisał, że ma dość chorego męża i teściowej to byście go wyzwały od świń, byłby nieodpowiedzialnym gnojkiem i chamem, którego powinien sąd oskubać do ostatniego grosza na alimenty dla żony. A tutaj: solidarność jajników bierze góręwink
      • el_jot Miało być: że ma dość chorą żonę, oczywiście 18.05.11, 20:01
        • verdana Re: Miało być: że ma dość chorą żonę, oczywiście 18.05.11, 20:15
          A tak - i zona sprowadziła chorego tescia, którym mąz musi się zająć.
          Bardzo prawdopodobna sytuacja...
      • jowita771 Re: Jestem w szoku 19.05.11, 09:34
        To nie tak, El_jot. Pan małżonek i teściowa zrobili sobie z autorki służącą i uważają, że to jej obowiązek i nie należy jej się nawet "dziękuję". Szacunek też jej się nie należy, skoro teściowej się wydaje, że może jej przegrzebać torebkę. Życie ma się tylko jedno i poświęcanie go opiece nad osobami, które nawet tego nie docenią, nie ma sensu. Jeśli mąż powiedział, że opieka nad nim i jego matką (!) to jej gó...any obowiązek, to myślisz, że wcześniej jak była traktowana? Raczej podejście takie miał wcześniej. A prawda jest taka, że jak pani odejdzie i on wystąpi o alimenty, to nie dostanie ich w takiej wysokości, żeby mu na darmową opiekunkę i sprzątaczkę starczyło (o opiekunce dla jego matki nie mówiąc), więc faktycznie małżonka robi mu i jego matce łaskę. Należałaby się przynajmniej wdzięczność.
        • el_jot Re: Jestem w szoku 19.05.11, 10:53
          Ale nie widzisz nic nagannego w tym, że mimo trwającego małżenstwa autorka miała kogoś na boku? Mi chodzi tak naprawdę o sam fakt zdrady. Wszędzie się trąbi jacy to ci faceci są, ale jak kobieta pisze, ze zdradziła to wynajduje się różne usprawiedliwienia. Syutuację ma ciężką, przyznaję, ale wszędzie piszą forumki, że najpierw rozwód, a potem szukaj sobie kogoś innego. A tutaj. No zgrzyta mi to w kontekście całej froumowej nagonki na zdradzających panów, którzy z różnych powodów zdradzają też.
          A męża i teściowej autorce wpółczuję, tylko powinna chyba coś z tym wcześniej zrobić.
          • mantis_after_dinner Re: Jestem w szoku 19.05.11, 11:02
            Syutuację ma ciężką, przyznaję, ale wszędzie piszą forumki, że najpierw rozwód, a potem szukaj sobie kogoś innego.
            - wiesz. w normalnych okolicznosciach przyznajabym Ci racje i dobrze forumki pisza. Tylko duzo latwej jest odejsc od faceta w sile wieku, zdolnego, pracujacego, niezaleznego etc. Potencjalne porzucenie osoby chorej i niekoniecznie samowystarczalnej jakos budzi w nas moralne opory (nie mowie tutaj o oporach typu 'co ludzie powiedza') i dlatego chyba watkownica tkwila w tym przez tyle lat, nie zwazajac ze tez ma prawo do ulozenia sobie zycia.
            • el_jot Re: Jestem w szoku 19.05.11, 12:10
              No tak, to lepiej mieć kogoś na boku niż uczciwie odejść.

              Potencjalne porzucenie osoby chorej i niekoniecznie samowy
              > starczalnej jakos budzi w nas moralne opory

              No właśnie, też o tym chciałam napisać. Sąd da rozwód w takiej sytuacji? Poza tym, różnie wygląda padaczka. Z tą chorobą często można normalnie żyć, to nie musi być zawsze stan wymagający opieki.
              No i ja naprawdę nie oceniam autorki. Chodzi mi tylko i wyłącznie o reakcję, zadzwiwiającą, jak dla mnie.
              • asia_i_p Re: Jestem w szoku 19.05.11, 12:48
                To nie jest takie proste.

                Jak się w takim przypadku uczciwie odchodzi? Do widzenia, radź sobie sam? Do widzenia, zatrudnię ci opiekunkę i pokojówkę (kogo na to stać?)? Jak się odchodzi od osoby, która formalnie, w oczach całego świata, jest tą słabszą, potrzebującą, ale psychicznie cię poniewiera? I wykorzystuje twoje skrupuły, to, że jeśli odejdzesz, to sam sobie powiesz "jestem świnią"?

                Ja to przerabiałam wśród znajomych na rodzeństwie. Doszło do tego, że brat, głuchoniemy i paranoik, siostrę po prostu bił, a ona go nie oddawała do zakładu, bo chorego brata nie wolno porzucić.

                Tak najbrutalniej rzecz biorąc, autorka wątku dawała mężowi dokładnie to, o co mu chodzi - opiekę i obsługę. Gdyby ją kochał i szanował i potrzebował jej miłości, to pewnie dałaby mu też miłość. Ale on jej nie kochał i nie szanował, narastała w niej uraza i znalazła ujście. Podobno nie ma sytuacji bez wyjścia, ale są wyraźnie sytuacje, w których jest mniej wyjść niż w innych i to jest właśnie taka.

                Rozumiem obowiązek, poczucie odpowiedzialności, itd. - ale póty dzban wodę nosi, póki ucho się nie urwie. Być może, gdyby na czas wysłała męża na terapię po utracie pełnej sprawności, gdyby się postawiła w sprawie opieki nad teściową - może mogłaby uratować to małżeństwo. Ale mąż mózg, zdaje się, ma OK i też mógł pomyśleć. A w tym układzie, kiedy mamy koalicję matki i syna, cały dzień siedzących razem w domu i kobietę, która po powrocie z pracy ich obsługuje, a oni śledzą każdy jej krok i dokuczają jej - walna część mojego zrozumienia i współczucia jest po stronie autorki wątku.

                I jeśli, jak często jest tutaj podkreślane, kobieta nie posiadająca seksownej bielizny sama się prosi o zdradę swojego męża - to o co się prosi facet, który od paru lat nie powiedział żonie dobrego słowa?

                Ja i jego rozumiem - pewnie poczucie uzależnienia od żony łatwiej jest znieść w ten sposób. Ale on też jest dorosły i umysłowo pełnosprawny. Jeżeli ona ma ponosić konsekwencje swojego postępowania, to on też.
          • jowita771 Re: Jestem w szoku 19.05.11, 11:06
            Gdyby był zdrowy, to by było łatwiej odejść. Pani się poczuwa do opieki, okazuje się, że to jej błąd. Lepiej by wyszła na rozwodzie, nawet z alimentami. Myślę też, że mąż i teściowa mają żal raczej nie o niewierność, tylko obawiają się, że stracą darmową opiekunkę.
            • el_jot Re: Jestem w szoku 19.05.11, 12:12
              Mnie najbardziej przeraża ta teściowa. Bo mąz może od żony wymagać opieki, ale ta teściowa do komletu, to już małe piekiełko się robi.
          • mantis_after_dinner z drugiej strony ciekawa jestem 19.05.11, 11:28
            jak by forum ocenilo watek stworzony przez faceta, ktorzy szedlby mniej wiecej tak:

            - zona przewlekle chora (ale choroba nie jest z tych smiertelnych czy uniemozliwiajacych funkcjonowanie, jest jedynie uciazliwia i wymaga przebywania z kims w domu)
            - traktuje mnie raczej jak bankomat, bo juz od dawna emocjonalnie nic nas nie laczy
            - - mieszka z nami jej matka, ktoqa rowniez wspieram finansowo

            Chce sie wypisac z tego ukladu glownie z powodu ustania pozycia i ulozyc swoje zycie na nowo, bo brakuje mi:
            a) deocenienia moich wysilkow
            b) seksu
            c) ...
            d) ...

            Daje sobie reke uciac, ze posypalyby sie gromy
            • el_jot Re: z drugiej strony ciekawa jestem 19.05.11, 12:14
              mantis_after_dinner napisała:

              > jak by forum ocenilo watek stworzony przez faceta, ktorzy szedlby mniej wiecej
              > tak:
              >
              > - zona przewlekle chora (ale choroba nie jest z tych smiertelnych czy uniemozli
              > wiajacych funkcjonowanie, jest jedynie uciazliwia i wymaga przebywania z kims w
              > domu)
              > - traktuje mnie raczej jak bankomat, bo juz od dawna emocjonalnie nic nas nie l
              > aczy
              > - - mieszka z nami jej matka, ktoqa rowniez wspieram finansowo
              >
              >> Daje sobie reke uciac, ze posypalyby sie gromy


              No a o czym ja piszę?
              • mantis_after_dinner Re: z drugiej strony ciekawa jestem 19.05.11, 12:32
                No a o czym ja piszę?
                > Ty piszesz o domniemanej reakcji forum na faceta zdradzajacego swoja chora na padaczke zone.

                > Mnie chodzilo o reakcje na chec przeprowadzenia uczciwego rozwodu przez pana w takiej sytuacji. (zanim zaangazuje sie gdzies indziej).
    • rosapulchra-0 Ja to widzę inaczej 19.05.11, 11:21
      Myślę, że pan mąż poczuł się bardzo urażony faktem zdrady. Prawdopodobnie sam nigdy tego spróbował, był wierny, w dodatku jest schorowany. Nie ma pewności co do uczuć. To, że wypaliło się ono u autorki wątku, nie znaczy, że mąż jej nie kocha. A ponieważ gość jest chory, to z powodu urażonych swoich uczuć, męskiej ambicji, podsycanej przez teściową (której, nawiasem mówiąc, nie pozwoliłabym zamieszkać w swoim domu) i w ramach zemsty postąpił tak jak postąpił. Postanowił niewiernej żonie "umilić" życie. Większość z was patrzy na sprawę tylko z jednej strony, a może by któraś pomyślała, co czuje ten zdradzony człowiek i dlaczego właśnie tak, a nie inaczej się teraz zachowuje? Sytuacja jest bardzo trudna, obecność teściowej zupełnie niepotrzebna w tym wszystkim, a podejrzewam, że rola jej w całym konflikcie ogromna, jednak myślę, że można znaleźć rozwiązanie, które będzie wymagało wysiłku z obu stron. Ucieczka nad morze, moim zdaniem, to nie najmądrzejszy pomysł.
      • burza4 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 11:48
        rosapulchra-0 napisała:

        > Sytuacja jest bardzo trudna, obecność teściowej zupełnie niepotrzebna w tym wszystkim, a podejrzewam, że rola jej w całym konflikcie ogromna, jednak myślę, że można znaleźć rozwiązanie, które będzie wymagało wysiłku z obu stron.

        Ale jakie rozwiązanie masz na myśli? bo chyba autorki nie kręci wizja dogadania się, które sprowadziłoby się do tego, że zostałaby dożywotnią darmową służącą dla osób, które są dla niej ciężarem?
        • zdecydowana_brunetka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 11:59
          Raczej za daleko to zaszło, żeby się dogadywać.
        • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 13:31
          burza4 napisała:
          > Ale jakie rozwiązanie masz na myśli? bo chyba autorki nie kręci wizja dogadania
          > się, które sprowadziłoby się do tego, że zostałaby dożywotnią darmową służącą
          > dla osób, które są dla niej ciężarem?

          A ty widzisz tylko jedno rozwiązanie, tak?
          • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 13:41
            napisz jakie Ty tu widzisz rozwiązania
            • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:10
              Nie wiem, co byłoby dla nich najlepsze, bo ich nie znam, ale uważam, że ucieczka jest głupia, a dogadać się zawsze można (nawet w kwestii rozstania), ale na to potrzeba czasu i wysiłku. Samo nic nie przychodzi.
              • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:13
                jak na moj gust to ona juz sie wystarczajaco nawysilala
                teraz jej sie cos od zycia nalezy
      • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:01
        ale o czym tu rozmawiac?
        co ustalaC?
        kobita ma pieklo na ziemi
        ucieczka to jak najbardziej normalna reakcja
        • el_jot Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:21
          czarnaalineczka napisała:

          > kobita ma pieklo na ziemi
          > ucieczka to jak najbardziej normalna reakcja

          Ale trochę się przyczyniła do tego piekiełka, no niewink
          • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:25
            jak sie przyczynila ?
            przez nia maz chory ?
            ona tesciowa do domu sprowadzila ?
            jej wina że teściowa to wredna sucz ?
            • el_jot Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:34
              Nie. Jej winą jest, że zdradziła, ze wcześniej zanim zdradziła nie próbowala czegoś zmienić. To, że teściowa to wredne babsko to nie ulega wątpliwości.
              Ten wątek zamienił się w usprawiedliwienie zdrady.
              • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:37
                ale pieklo to ona miala juz zanim zdradzila i zanim o tej zdradzie dowiedzial sie maz

                i serio nie mam pojecia co by miala zmienic ?
                i jak ?
                wywalic tesciowa ?
                myslisz ze maz by sie zgodzil ?
                rozwiesc sie ?
                przeciez pisala ze byla z nim z poczucia obowiazku ?
                > Ten wątek zamienił się w usprawiedliwienie zdrady
                bo czasem zdrada jest jak najbardziej uzasadniona i usprawiedliwiona
                • el_jot Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:43
                  czarnaalineczka napisała:

                  > ale pieklo to ona miala juz zanim zdradzila i zanim o tej zdradzie dowiedzial s
                  > ie maz
                  >
                  E, czy to było piekło? Powtarzam, teściowa w tym domu jest zbędna. Powinna choćby wywalić teściową, już było by inaczej. A tak przez teściową mąz się dowiedział o zdradzie.
                  >
                  i serio nie mam pojecia co by miala zmienic ?
                  >> rozwiesc sie ?
                  > przeciez pisala ze byla z nim z poczucia obowiazku ?

                  No była, ale jeżeli jest katoliczką, to coś przysięgała, no nie? Ja nie jestem
                  > >
                  Ten wątek zamienił się w usprawiedliwienie zdrady
                  > bo czasem zdrada jest jak najbardziej uzasadniona i usprawiedliwiona

                  Serio? Szkoda, że tego nie widać w wątkach o facetach zdradzjacych. Zresztą nie tylko o facetach. Znam,pamiętam jeden wątek jak dziewczyna przynzala się, że zdradziła męża,no cóż... reakcje były wiadome.
                • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:08
                  W takie bycie z poczucia obowiązku to ja nie bardzo wierzę. Wygodniej jej było żyć w znanym układzie, niż porywać się na nowe. Tym bardziej, że przyjaciel z hotelu jest tylko przyjacielem z hotelu. Gdyby sprawa się nie rypła, to nie byłoby problemu. Pani by sobie nadal umilała życie chwilami uniesień na hotelowym materacu, a wokół udawała szlachetną i gotową do poświęceń dla chorego męża, z którym jest z poczucia obowiązku.
                  • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:15
                    no harowanie na meza tesciowa i opieka nad nimi
                    kiedy w zamian ma brak szacunku i fochy to rzeczywiscie cholernie wygodny uklad ;/
                    • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:18
                      Ale to jest Twoja interpretacja. Tylko.
                      • czarnaalineczka Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:32
                        jaka moja
                        przeciez to wlasnie napisala autorka
                        • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 18:14
                          Nie, autorka tak nie napisała. Nadal twierdzę, że to Twoja interpretacja jest, nie słowa autorki.
                  • burza4 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 19:56
                    Naprawdę sądzisz, że motorem jej harówy wokół męża i wrednej teściowej jest to, żeby sobie fajny PR wyrobić? osobiście miałabym gdzieś co myślą ludzie "wokół".

                    Gdyby nie miała sumienia - to by go kopnęła w tyłek już dawno, nie oglądając się na chorobę i nie dała się wrobić w zabieranie teściowej do siebie.

      • el_jot Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:18
        rosapulchra-0 napisała:

        > Myślę, że pan mąż poczuł się bardzo urażony faktem zdrady. Prawdopodobnie sam n
        > igdy tego spróbował, był wierny, w dodatku jest schorowany. Nie ma pewności co
        > do uczuć. To, że wypaliło się ono u autorki wątku, nie znaczy, że mąż jej nie k
        > ocha.

        Dokładnie Rosa, dokładnie. No i urażony to chyba za małe słowo. Jeżeli autorka mu nigdy nie powiedziała, że ma dość, że jest niezadowolona, to on mógł myśleć, że jest jak najbardziej w porządku. Mógł się poczuć okrutnie skrzywdzony przez żonę. Facet też ma uczucia.

        A ponieważ gość jest chory, to z powodu urażonych swoich uczuć, męskiej a
        > mbicji, podsycanej przez teściową (której, nawiasem mówiąc, nie pozwoliłabym za
        > mieszkać w swoim domu) i w ramach zemsty postąpił tak jak postąpił.

        Zemsty? A jak by się te panie z tego wątku zachowały jak by się dowiedziały, ze mąż je zdradza. Przecież niejedna, nie raz pisała, że jakby się dowiedziała o zdradzie to .....
        Solidarnośc jajników się w forumkach odezwała, ot co.


        • asia_i_p Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 12:55
          Dokładnie Rosa, dokładnie. No i urażony to chyba za małe słowo. Jeżeli autorka
          > mu nigdy nie powiedziała, że ma dość, że jest niezadowolona, to on mógł myśleć,
          > że jest jak najbardziej w porządku. Mógł się poczuć okrutnie skrzywdzony przez
          > żonę. Facet też ma uczucia.
          Ma uczucia i na pewno poczuł się skrzywdzony, zresztą słusznie. Z tym się zgadzam.
          Ale nie róbmy jednak z niego idioty. Nie wiem, jakie IQ trzeba mieć, żeby nie wykombinować, że osoba, która pracuje, zajmuje się domem i opiekuje dwoma chorymi osobami oraz nie układa jej się w małżeństwie, może jednak być niezadowolona. Fajnie, że psychologia odkryła, że facetowi trzeba mówić wprost, to sporo ułatwia, ale twierdzenie na tej podstawie, że jeżeli kobieta mu nie mówi wprost, to odpowiada za wszystkie kłopoty, jest już nadużyciem. W końcu ta sama psychologia odkryła, że kobieta ma kłopoty z mówieniem wprost, więc może jednak obie strony by się postarały?
          • el_jot Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 13:02
            asia_i_p napisała:

            > Nie wiem, jakie IQ trzeba mieć, żeby nie w
            > ykombinować, że osoba, która pracuje, zajmuje się domem i opiekuje dwoma chorym
            > i osobami oraz nie układa jej się w małżeństwie, może jednak być niezadowolona.

            To raczej nie IQ za to odpowiada, tylko intelignecja emocjonalna. Ktoś o wysokim IQ może takich niuansów nie zauważyć, bo jego eiteligencja emocjonalna jest na poziomie zero.
            >
            Fajnie, że psychologia odkryła, że facetowi trzeba mówić wprost, to sporo ułat
            > wia, ale twierdzenie na tej podstawie, że jeżeli kobieta mu nie mówi wprost, to
            > odpowiada za wszystkie kłopoty, jest już nadużyciem.

            Ja tego w ten sposób nie napisałamsmile Asolutnie nie odowiada za wszystkie problemy, ale sporo by to ułatwiło, możewink
        • rosapulchra-0 Re: Ja to widzę inaczej 19.05.11, 14:17
          el_jot napisała:

          >
          > Zemsty? A jak by się te panie z tego wątku zachowały jak by się dowiedziały, ze
          > mąż je zdradza. Przecież niejedna, nie raz pisała, że jakby się dowiedziała o
          > zdradzie to .....
          > Solidarnośc jajników się w forumkach odezwała, ot co.
          >
          >
          Podejrzewam, że użyły wszystkich dostępnych środków, aby "umilić" wiarołomnym życie, mentalnie i materialnie. I tak, ewidentna solidarność jajników jest w tym wątku. Jak zwykle, panie, obiektywne są, że normalnie aż oczy pieką big_grinbig_grinbig_grin
    • jowita771 Drogie panie! 19.05.11, 12:26
      Piszę do tych, które się oburzyły na autorkę za zdradę i chęć opuszczenia męża. Czy zdajecie sobie sprawę, jaki wybór ma autorka? Albo odejdzie i a) ułoży sobie życie z kimś nowym, b) zostanie sama, ale nie będzie musiała po pracy opiekować się dwójką osób, które będą coraz bardziej niesprawne i od których może nigdy nie doczekać się dobrego słowa, bo osoby te są przekonane, że to jej obowiązek. Albo zostanie z mężem i teściową, ale czy zdajecie sobie sprawę, że założycielka wątku może zostać darmową opiekunką do końca swojego życia? Życie ma się jedno. Czy naprawdę to takie proste poświęcić je dla kogoś, kto w dodatku tego nie doceni?
    • jolunia01 Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 19.05.11, 12:49
      jeszcze_gorzej napisała:

      > 4 miesiące temu teściowa, która do tej pory mieszkala sama, miała wylew i teraz mieszka
      > z nami.

      Na jakiej zasadzie? Pokrywa część opłat? Jest zameldowana? Kto ew. sie zgodził na jej zameldowanie?

      Jesli mieszka, bo mieszka, to bym wystawiła toboły za drzwi i won.

      > No i teściowa wscibska kobieta wygrzebała mi w torebce bilet parkingowy ...

      Won tym bardziej. I prokurator - tryub prywatnoskargowy. Co to za zachowanie, żeby grzebać w cudzej torebce. Mogłaś tam miec Koh-i-Noora.


      > Nie umiem dobrze kłamac zapytana wprost.

      To sie naucz - albo asertwyności, albo kłamania. G.. ja obchodzi, gdzie i po co parkujesz samochód.

      > Mąż powiedział, że rozwodu nie da (a jesli już to z mojej winy jesli zapewnię m
      > u opiekunke dla niego i matki).

      Niech sobie z głowy wybije. Wobec tej larwy nie masz obowiązków. Larwa z pewnoscią ma swoje dochody. Mężuś, który "potrzebuje spokoju i pomocy" a zarabianie na życie i jego potrzeby uznaje za twój obowiązek też powinien przejść kurację wstrząsową. Napady padaczkowe nie są bezwzględnym przeciwskazaniem do pracy, a jeśli w jego zawodzie są, to niech się przekwalifikuje.

      > Jestem zmęczona i bardzo nieszcześliwa. Męża nie kocham od lat, on mnie racz
      > ej też nie. Byłam z nim tylko z poczucia obowiazku a teraz myslę, że nie warto.
      > Moja pomoc nigdy nie była doceniona.

      Oczywiście, że nie warto. Swoja droga idż nie tylko do prawnika, ale i do psychologa, bo depresja murowana.

      > Maż mi wykrzyczał, ze zajmowanie się nim, jego matka i domem jest moim gó...anym
      > obowiązkiem (zarabianie na życie i dom tez).

      Nagraj takie teksty. To może ci sie przydać w sądzie.

      > Chce uciec, wyjechać, zniknąć.

      Najpierw rozwiąż sprawy formalne, albo przynajmniej zacznij je rozwiązywać, bo "panmąż" i jego mamunia mogą ci bardzo skomplikować zycie. Swoją drogą, skoro ta larwa mieszka u was, to co sie dzieje z jej mieszkaniem?

      > Mieszkanie w którym mieszkam z męzem jest społdzielcze na mnie i meża. Jesli sie
      > wymelduję i przestanę płacic czynsz (550 zł miesięcznie) to czy cos mi może grozic?

      Czynsz, jeśli są tam opłaty uzaleznione od ilości osób, powinien sie zmniejszyć, a i opłaty licznikowe też (1 osoba ubędzie). Co do reszty - prawnik.

      > Nie zalezy mi na rozwodzie, chcę po prostu odejść.

      A powinno ci zależeć, bo inaczej nie uwolnisz się od pasożytów.
    • jeza_bell Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 19.05.11, 13:01
      > Nasze malzeństwo nie uklada się już od dawna

      Wtedy właśnie trzeba było się rozstać, a nie doszłoby do sytuacji, w której z każdym tygodniem jest tylko gorzej.
      O małżeńskiej lojalności nie wspomnę.
    • el_jot Pytanie do autorki 19.05.11, 13:11
      CZy mąż był chory przed ślubem?
      • jeza_bell Re: Pytanie do autorki 19.05.11, 14:16

        > CZy mąż był chory przed ślubem?

        I tak zapadła podejrzana cisza...
    • deodyma Re: Rozwód, przyjaciel, teściowa i choroba 19.05.11, 14:26
      zeby taki post napisal facet,...
      ale ja tu widze, ze wiekszosc pan broni autorki watku, tylko panie postawcie sie teraz na miejscu tego pana i wyobrazcie sobie, ze jestescie chore a maz Was zdradza i chce odejsc...
      zgadzam sie z el_jot.
      madrze kobieta pisze i ma duzo racji.
    • jeza_bell Troll 19.05.11, 14:49

    • zdecydowana_brunetka Autorka już chyba nad morzem 19.05.11, 20:09
      albo w Bieszczadach w kurnej chacie bez adresu tongue_out
Inne wątki na temat:
Pełna wersja