Samobójca w rodzinie.

18.05.11, 19:32
Mój kuzyn (dość daleki, ale niedawno odnowiliśmy znajomość) skoczył wczoraj pod pociąg. Chłopak 30 letni, na pozór bez problemów nagle zrobił coś takiego. Nie potrafię tego zrozumieć, jestem w szoku. Widzę co przeżywa jego rodzina (mama szczególnie) i nie wiem jak pomóc. Nie wiem co powiedzieć jak się zachować. No szok. Trochę może irracjonalnie myślę, że chyba ze względu na moją rodzinę nie potrafiłabym się zabić, ale ja na pewno nie byłam nigdy w takiej rozpaczy, aby w ogóle o tym pomyśleć sad
    • verdana Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 19:34
      Samobójstwo jest zwykle efektem depresji. Rodzina się obwinia, zazwyczaj całkiem nieslusznie - to choroba, nawet leczona czasem konczy się źle.
      Jest też genetyczna skłonność do samobójstw - w dwóch pokoleniach mojej rodziny byo ich pięć.
      • joszka30 Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 06:27
        Jest też genetyczna skłonność do samobójstw


        To nie gentyka, to powtarzające się wzory zachowań powielane przez pokolenia. Niejako "przyzwolenie", że skoro w historii rodziny są samobójswa, to jest to jakies rozwiązanie. Dlatego samobójstwo nawet w dalekiej rodzinie, zwiększa prawdopodobieństwo ze ktos inny moze to powtórzyć takie "radzenie sobie" z kłopotami.
    • lila1974 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 19:45
      Nie potrafiłabyś? A myślisz, że masz na to JAKIKOLWIEK wpływ?
      • vampire-freak Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 19:54
        lila1974 napisała:

        > Nie potrafiłabyś? A myślisz, że masz na to JAKIKOLWIEK wpływ?

        Nigdy nie byłam w podobnej sytuacji (jak pisałam wyżej) więc trudno mi kategorycznie stwierdzić, ale mam małą nadzieję, że tak.
        • lila1974 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:01
          Samobójstwo to nie jest kwestia wyboru ... niestety, wiem o czym mówię ... właśnie walczymy o kogoś z mojej rodziny ... ciężka depresja
        • ma_dre Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:12
          piszesz tu, wiec wnosze z tego ze jestes mama... wiec nie martw sie, statystycznie ponoc matki zabijaja sie mniej, a im wiecej dzieci tym mniej samobojstw... To pewnie kwestia hormonow? Znam kogos, komu, jak wiesc gminna niesie, lekarze zalecili miec dziecko za dzieckiem (w sumie ma 7) jako lek na depresje ^^, bo po pierwszym jej sie cos z glowa robilo uncertain
          (Nie krzyczec na mnie, ja tylko donosze).
    • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 19:51
      Widzę co przeżywa jego rodzina (mama
      > szczególnie) i nie wiem jak pomóc. Nie wiem co powiedzieć jak się zachować.
      Daj się wygadać, spróbuj zrozumieć i staraj się nie dociekać "dlaczego", bo rodzina może szukać winy w sobie.
    • moofka Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 19:52
      Nie
      > potrafię tego zrozumieć, jestem w szoku. Widzę co przeżywa jego rodzina (mama
      > szczególnie) i nie wiem jak pomóc.

      a w czym ty chcesz pomoc?
    • reszka2 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:01
      Owszem, możesz zrobić i to wcale niemało.
      Bądź z nimi - teraz i potem, odium samobójczej śmierci w rodzinie jest straszne, ludzie szepczą za plecami, pokazują paluchami, wzdychają, węszą sensację. Odsuwają się.
      Więc jeśli chcesz to bądź z nimi, utrzymuj adekwatny do sytuacji kontakt, nie omijaj tematu twojego kuzyna, jakby go nigdy nie było. Nie gadaj, tylko słuchaj, jeśli potrafisz. Jeżeli umiesz milczeć i jest taka potrzeba, to milcz z nimi.
    • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:03
      Przede wszystkim rodzinie potrzebna jest teraz pomoc psychologiczna. Jeśli uda ci się znaleźć dobrego psychologa i namówić najbliższych tego chłopaka do wizyty, to już będzie coś. Ale może to być trudne, bo szczególnie starszych ludzi trudno nakłonić do wizyty u psychologa.

      Je też zawsze twierdziłam, że samobójstwo to najgorsze wyjście, to ucieczka i tchórzostwo. Zmieniłam zdanie, kiedy niedawno bliski znajomy popełnił samobójstwo. Wiem, że też miał taki pogląd na samobójstwo jak ja i ty, a jednak odebrał sobie życie. I wcale nie miał długotrwałej depresji. Pojawiły się problemy w pracy, z którymi nie potrafił się uporać. Miał bliskich, z którymi rozmawiał o swoich problemach, miał kochającą i kochaną przez niego żonę i dzieci, był świetnym, radosnym i pełnym życia człowiekiem. Obcy ludzie nadal widzieli uśmiechniętego, kulturalnego faceta. Ale bliscy widzieli, że męczy się psychicznie, że zaczyna się pewnie depresja, ale nikt nie spodziewał się po nim takiego kroku. Liczyli, że za dzień -dwa sytuacja w pracy się wyjaśni i człowiek odetchnie. Niestety tak się nie stało. Po prostu w pewnym momencie znalazł się sam i widocznie wtedy coś w nim pękło, nikogo nie spotkał idąc na spotkanie ze śmiercią i stało się sad
      Możesz sobie poszukać w internecie informacji na temat jak pomóc rodzinie samobójcy i w ogóle o samobójstwach. Sama niedawno tak robiłam i wiem, że jest trochę stron, forów, artykułów itd. Pomożesz też trochę sama sobie.
      • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:10
        Przede wszystkim rodzinie potrzebna jest teraz pomoc psychologiczna.
        Nie koniecznie. Ja bym chyba zagryzła jakiegokolwiek psychologa w takim wypadku. Za namawianie mnie do takiej pomocy wyrzuciłabym z domu. Nie potrafię logicznie wytłumaczyć dlaczego. Może dlatego, że jakiś obcy człowiek nie miałby pojęcia o tym co ja czuję, tylko sypał by wyuczonymi schematami rozmów.
        • vampire-freak Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:15
          No ja nie czuję się na tyle bliską osobą, żeby proponować pomoc psychologiczną. Dlatego napisałam, że nie wiem jak pomóc. Chętnie wysłucham, poświęcę swój czas, szczególnie jego rodzeństwu (moim rówieśnikom), ale nie wiem czy oni sobie tego życzą uncertain
          • echtom Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:23
            > ale nie wiem czy oni sobie tego życzą uncertain

            O właśnie. Może sobie nie życzą, bywa i tak. Po prostu utrzymuj kontakt jak dotychczas, bez szczególnej misji wspierania rodziny samobójcy.
            • sotto_voce Re: Samobójca w rodzinie. 30.05.11, 22:46
              Uważam, że lepiej założyć, że sobie życzą wsparcia. Najwyżej obcesowo odmówią, trudno.
              Po śmierci bliskiego członka rodziny w magiczny sposób ludzie odsuwają się, uważają, że ból to prywatna sprawa i przeżywa się go najlepiej prywatnie. Często też po prostu boją się takiego kontaktu z nieszczęściem. Osoby po stracie często nie mają siły prosić o kontakty (bo wiedzą, że nie są szczególnie atrakcyjnym towarzystwem). Uważam, że taka sytuacja to przede wszystkim pole do popisu dla rodziny i przyjaciół, niekoniecznie psychologów.
        • ma_dre Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 21:09
          Ja mam podobnie, z tym ze ja wiem dlaczego wink Doswiadczenie mnie nauczylo ze psychologowie to cepy i to najczesciej oni potrzebuja fachowej pomocy uncertain Ja sobie jakos poradze.
      • vampire-freak Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:13
        Wiesz, ja nie uważam, że samobójstwo to tchórzostwo, nie oceniam. Nie jestem sobie tylko w stanie wyobrazić jaki to ból pcha człowieka do tak ostatecznego rozwiązania. Przeraża mnie to, że mogę przeoczyć coś u kogoś jeszcze mi bliższego i że czasami, jak sama napisałaś, ktoś rozmawia o problemach, ma wsparcie bliskich a mimo to odbiera sobie życie.
        Ale dzięki za radę, poszperam w necie.
        • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:29
          No właśnie z tym psychologiem to trudna sprawa. Dobrze jeśli ktoś bliski zaproponuje. I naprawdę może pomóc. Szczególnie przy samobójczej śmierci. Moja koleżanka z dziećmi chodzi (oddzielnie) i czasem ma już dość, ale myślę, że trochę jej to pomaga, bo psycholog wiele jednak może wytłumaczyć. Myślę, że i leki w takim wypadku też są potrzebne, przynajmniej na początku.
          Na siłę i tak nie pomożesz. Zwłaszcza na początku trudno jest dotrzeć, rodzina się bardzo zamyka w swoim najbliższym gronie. Pewnie najgorzej to przeżywają rodzice tego chłopaka (chyba że miał żonę, to i ona cierpi). Rodzeństwo, jeśli ma swoje życie, pewnie trochę łatwiej przez to przejdzie. Wiele lat temu innej mojej koleżanki brat też popełnił samobójstwo. A ona kilka tygodni później była u mnie na studenckiej imprezie, śmiała się i tańczyła. Swoje przeżywała, ale stwierdziła, że życie płynie dalej i nie będzie siedzieć i płakać.
    • echtom Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:19
      Reszka ma rację. Nie spinaj się, nie próbuj "pomóc", nie wysyłaj na terapię. Po prostu z nimi bądź i wyczuj, czego potrzebują. Czasami ludzie po śmierci bliskiej osoby (samobójczej czy nie) chcą o tym mówić, a czasami chca się odprężyć i pogadać o pier.dołach.
      • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 20:30
        Czasami ludzie po śmierci blisk
        > iej osoby (samobójczej czy nie) chcą o tym mówić, a czasami chca się odprężyć i
        > pogadać o pier.dołach.
        Otóż to. Ja chciałam jednego i drugiego. Z bliższymi znajomymi rozmawiałam o samobójstwie i motywach, z dalszymi chciałam się oderwać od tego, o czym cały czas myślałam mimo woli.
      • naomi19 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 21:06
        Zgadzam się, najważniejsze to być przy nich. Nie uciekać od nich jak od trędowatych. Ngdy nie obarczać ich winą, nawet jeśli tak myślisz, że mogli mu pomóc. Miałam w rodzinie bardzo podobną sytuację, tylko to była moja kuzynka.
    • w_miare_normalna Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:04
      Od myśli do czynu daleka droga, uwierz mi ......
      Żeby się zabić trzeba mieć odwagę ..
      • lila1974 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:29
        slogan
      • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:42
        Nie zgadzam się, że trzeba mieć odwagę. Czasem większą odwagę trzeba mieć, żeby dalej żyć. No i jest jeszcze coś takiego jak "zawężenie" - samobójca w danej chwili nie myśli o bliskich, którzy go kochają i będą po nim płakać, jest tylko on i jego problem, z którym nie może sobie poradzić i który sprawia mu tak wielki ból psychiczny, że jedyną drogą do ulżenia w tym bólu wydaje mu się śmierć. Przynajmniej ja to tak rozumiem. W sumie dla rodziny, takie tłumaczenie jest dobre, bo przecież potem każdy się zastanawia "dlaczego nas zostawił? czy nas nie kochał?czy nie byliśmy dla niego ważni?dlaczego wolał umrzeć?" Może lepiej więc myśleć, że zapomniał na chwilę, że ma dla kogo żyć?
        • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 16:18
          No i jest jeszcze coś takiego jak "zawężenie" - samobójca w danej c
          > hwili nie myśli o bliskich, którzy go kochają i będą po nim płakać, jest tylko
          > on i jego problem, z którym nie może sobie poradzić i który sprawia mu tak wiel
          > ki ból psychiczny, że jedyną drogą do ulżenia w tym bólu wydaje mu się śmierć.
          Bardzo się mylisz.
          • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 16:41
            To poczytaj sobie o tym ("zawężenie pola świadomości" -jest to termin psychologiczny). Choć oczywiście wiadomo, że nie wszystkie samobójstwa są takie same, z takich samych powodów i nie wszystkie wyglądają tak samo.
            • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 16:44
              > To poczytaj sobie o tym ("zawężenie pola świadomości" -jest to termin psycholog
              > iczny).
              Właśnie dlatego ŻADNYCH psychologów z ich wyuczonymi schematami. Sypiesz schematami pomijając to, że każdy człowiek i każdy motyw jest inny.
              • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 20:41
                A ty umiesz czytać ze zrozumieniem? Wyraźnie napisałam, że każdy człowiek i samobójstwo są inne i z innych powodów. Niektóre są planowane, zaznaczane w kalendarzu, a inne są dokonywane dość nagle, bez planowania. Znałam takiego samobójcę, który swoją śmierć zaplanował, zaznaczył w kalendarzu i zostawił list oraz takiego, który miał plany na przyszłość, cieszył się z życia, ale pod wpływem pewnych wydarzeń w pracy, nagle targnął się na życie. Zresztą przeczytaj ze zrozumieniem moje wcześniejsze posty. Domyślam się, że ktoś z twoich bliskich popełnił samobójstwo lub ty próbowałaś. Przykro mi z tego powodu bardzo. Są różne rodzaje samobójstw i myślę, że w przypadku samobójstwa nagłego, niespodziewanego, kiedy człowiek ma świetne małżeństwo i plany na przyszłość, wytłumaczenie jego żonie zawężenia, daje jakąś pociechę i ulgę. Uwierz, że wiem co piszę, bo moja bliska koleżanka się z tym teraz zmaga. I wiem, że psycholog jej sporo pomógł.
    • xxx-25 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:14

      Niestety często na pozór wszystko jest ok., jak widać coś jednak nie było.
      A co do najbliższej rodziny, najlepszym rozwiązaniem była by fachowa pomoc. Niestety ten ból trzeba przeżyć, nic się nie da zrobić, można go złagodzić, ale już zawsze coś zostanie gdzieś głęboko.
      Jeżeli jesteś wierząca możesz się pomodlić za niego, jeżeli nie pomyśleć o nim w pozytywny sposób.
      Nikt nie planuje że odbierze sobie życie, jednak bywa moment że coś pęka.
      • figrut Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:20
        > Nikt nie planuje że odbierze sobie życie, jednak bywa moment że coś pęka.
        Bywa, że planują i kalendarz prowadzą z ostateczną datą docelową.
        • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:28
          Dokładnie, niektórzy planują i skreślają dni do tego wyznaczonego terminu.
        • xxx-25 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:42

          Myślisz? Jak się nad tym zastanawiałam(mój znajomy popełnił samobójstwo) to chyba i moment zaczęcia planowania tego kroku jest wywołany czymś, coś pęka i rozpoczyna się szczegółowo planować i odliczać dni. To moje luźne przemyślenia.
          • joasiek.1 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 23:00
            Pewnie tak, przecież nikt sobie bez powodu nie wpada nagle na pomysł "za miesiąc się zabiję" i wyznacza sobie datę. Kiedy zabił się brat mojej koleżanki, znaleźli w jego pokoju kalendarz, gdzie ten dzień był zaznaczony, podpisany zdaniem (o początku i końcu życia) i skreślane wcześniejsze dni jakiś miesiąc do tyłu. Coś wtedy musiało się stać. Podobno zostawił jakiś list. Nigdy nie pytałam, bo to byłoby bardzo nie na miejscu. Inni nie planują, tylko się zabijają. W niektórych myśl o samobójstwie dojrzewa długo, a u innych jest to impuls, po jakimś wydarzeniu. Jakby nie patrzeć, zawsze jest to jakiś osobisty dramat człowieka, z którym nie potrafi sobie poradzić. Najstraszniejsze jest dla mnie to, że nawet człowiek, który zawsze twierdził, że samobójstwo jest okropne i nigdy by tego nie zrobił, nagle robi to. Jak wielki musi być ból takiego człowieka. Teraz akurat mam na myśli mojego znajomego, który niedawno się zabił. Czy to znaczy, że każdy z nas może to zrobić? Że wystarczy jakiś problem, jakiś gorszy stan psychiczny, gorszy okres w życiu, nieumiejętność zdecydowania się jakie wyjście wybrać i zostawia się wszystko? To straszne.
    • albertynaa Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 22:44
      Nawet nie potrafię rozmawiać na ten temat... sad
      • jszko222 Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 23:27
        Najgorsze, co może zrobic rodzina, to sie obwiniać. Na to nie mamy wpływu, nie każdy, niestety, wygrywa z depresją. To jest przykre sad.
        • mamamira Re: Samobójca w rodzinie. 18.05.11, 23:49
          Wysłuchać,zapytać czy w czymś pomóc.Mój trzynastoletni bratanek popełnił samobójstwo,pomimo ze upłynęło już ponad dwadzieścia lat a my ciągle pytamy DLACZEGO.Gdzie popełniliśmy błąd,dlaczego nie widzieliśmy ze się coś złego dzieje i ze cierpi ze........................
          • ariella Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 07:48
            jak pomoc? utryzmuj kontakt z kuzynami-rowiesnikami. LAtwo pewnie nawiazesz z nimi te nic. Zorientuj sie, czy ktos z nich nie ma problemow i wspieraj szczegolnie te osobe. Samobojstwa sa niestety czesto "dziedziczone", wsrod moich znajomych 3 miesiace temu zabil sie ojciec, a niedawno jego syn. Mozesz komus zycie uratowac smile Jesli ktores z kuzynow, rodziny ma depresje, moze powielic to zachowanie
            pozdr
    • zabulin Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 08:45
      Tak, to zawsze jest szok.

      Kiedy byłam mala, powiesił się kuzyn mojej Mamy. Też ok. 30-tki.
      Wracał z pracy, wstąpił do mojej babci i wujka, powiedzial ze przyjdzie jeszcze wieczorem, to sobie pogadają.
      Nie przyszedł. Szukano go kilka dni i znaleziono w zagajniku niedaleko domu.


      Babcia mowiła, ze był bardzo spokojny, często wesoły. Nokt by się nie spodziewał.

      Starszna tragedia- dla rodzicow, rodziny.
      Choroba duszy lub umyslu. Inaczej nie potrafię tego tłumaczyć.
    • asia_i_p Re: Samobójca w rodzinie. 19.05.11, 22:07
      Mój kuzyn miał depresję, matka-lekarka go z niej wyciągnęła, opowiadał straszne rzeczy. Że to była taka kompletna beznadzieja, że kiedy matka jakoś usiłowała mu przekazać otuchę czy okazać zrozumienie, był przekonany, że ona nie wie, o czym mówi. Poczucie całkowitej beznadziei, bez żadnego światełka w tunelu. Mówi, że nie myślał o samobójstwie tylko dlatego, że nie chciał w ogóle nic, zabić się też nie - za duży wysiłek.
    • barbara1.1 Re: Samobójca w rodzinie. 30.05.11, 21:01
      Widzisz? naprawdę?....wątpię. Nie można zobaczyć tego bólu, który codziennie zżera kogoś, kto w taki sposób stracił ukochaną osobę. Tego nie da się porównać do żadnej innej żałoby, bo to była JEGO decyzja, a z tym trudno się pogodzić. Tego bólu nie da się opisać słowami, wiem, bo sama go czuję od kilku miesięcy. Nie możesz zrobić nic, bo cokolwiek powiesz, to i tak niczego nie zmieni, nie rzucaj standardowymi tekstami "Tak miało być", "To minie", "po pogrzebie poczujesz się lepiej", "Wiem co czujesz" - to wszystko bzdury i to denerwujące. Po prostu bądź, trzymaj za rękę, nie bój się ich łez, krzyków, agresji... oni naprawdę nie chcą zostać sami, choć może nie do końca zdają sobie z tego sprawę.
      Wiem, że każda osoba reaguje inaczej ale mnie bardzo boli gdy ludzie boją się ze mną o nim i o tym co się stało rozmawiać. Wiem, że nie chcą mi o tym przypominać, chcą żebym "zapomniała o tym chociaż na chwilę" boją się łez. A przecież ten ból i łzy i tak są, podczas rozmowy nie poczują się gorzej. Uwierz mi, że i tak nie są w stanie nawet przez sekundę myśleć o czymkolwiek innym. Przypominaj im o tych chwilach gdy twój kuzyn był szczęśliwy, śmiał się, czy robił coś głupiego ale po prostu żył, bo wspomnienia to teraz wszystko co im pozostało. Nie bój się o nim rozmawiać, bo wtedy pomyślą, że nie była dla ciebie ważny.......
    • abionline Re: Samobójca w rodzinie. 30.05.11, 22:41
      Nie wierz nigdy swojej psychice. Dobrze radzę....
    • trzyswinie Re: Samobójca w rodzinie. 31.05.11, 09:31
      Nie znoszę samobójców. Dla mnie to egoiści!
      • kotbehemot6 Re: Samobójca w rodzinie. 31.05.11, 11:35
        Myśłę,że mało ich to obchodzi.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja