albertynaa
19.05.11, 17:16
Od czasu do czasu wyjeżdżamy z mężem samochodem za granicę do rodziny.
Kilka razy przyjaciele dali nam do zrozumienia, że oni bardzo chętnie pojechaliby, że nikogo tam nie mają, że zobaczyliby z przyjemnością...
Ostatnim razem zaprosiliśmy ich uzgodniwszy wpierw pobyt i gościnę z gospodarzami. Mąż zakupił na tę okazję zapas procentów dla siebie i kumpla- coby było miło i wesoło- wszak mieliśmy spędzić weekend na luzie.
Podjeżdżamy po nich o uzgodnionej godzinie i... tu przyjaciółka ze swoją nastoletnią córką spakowane, gotowe do wyjazdu... "Tak z mężem zdecydowaliśmy, że Olcia pojedzie"
Zonk.
Nie tak miało być.
Ogarnął mnie niesmak jakiś, ale nic nie powiedziałam, bo uznałam, że niewarte to wieloletniej przyjaźni.
A może przewrażliwiona jestem i przyjaciele w porządku się zachowali..? Dwa miejsca były w sumie w aucie wolne, ale nie o to szło...