osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, etc.

20.05.11, 22:51

Pytanie do tych emam, ktore reprezentuja model rodzinny z podzielonym portfelem na jej kase i jego kase, czyli: kazdy zarabia na siebie i swoje wydatki, podzial rachunkow, itd.

Jak to funkcjonuje? Wyjazdy, oplaty, wydatki na dziecko?
Czy pewne rozwiazania zostaly przedyskutowane (np. ty placisz to i to a ja tamto) czy moze przyszly jakos tak same z siebie?
Co w sytuacji gdy jedno z Was zarabia duzo wiecej? Drugiemu nie jest jakos przykro?
Czy podzial powoduje jakies konfliktowe sytuacje czy wrecz przeciwnie - wszystko jest jasne i nikt sie nikogo nie ma prawa czepiac?

No i na koniec: czy chcialybyscie zamienic model podzialu na model wspolnej kasy? Czy > nigdy w zyciu!

Od razu zastrzegam, ze nie mam bladego pojecia o takim zyciu i po prostu jestem ciekawa jakim cudem jest to mozliwe? Jak sie dogadujecie i na czym to polega?
    • czar_bajry Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 20.05.11, 23:05
      My mamy tylko osobne konta, ale nie ma podziału na moje/twoje.

      No dobra jest tak:
      Co je twoje to je moje a co moje to g..... twojetongue_out
    • kiniox Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 20.05.11, 23:08
      U nas są osobne konta, zawsze tak było i zapewne zawsze już tak będzie, bo uwielbiamy takie rozwiązanie. Były czasy, że zarabiałam dokładnie 10x więcej, niż mój mąż. Teraz on zarabia 2x więcej, niż ja. Nigdy nie było z tym problemu, bo uważamy, że wszystkie pieniądze są wspólne i standard życia mamy jednakowy. W praktyce podzieliliśmy się wydatkami po linii zarobków i charakterów. Jeśli zachodzą jakieś zmiany finansowe, to modyfikujemy ten podział. Chodzi o to, że mąż jest rozsądny i oszczędny, więc on ponosi wszystkie wydatki zmienne oraz kredyt (bo więcej zarabia), a ja płacę rachunki stałe (poza kredytem), bo przy zmiennych bym nigdy nie miała pieniędzy. Takie rozwiązanie daje nam przemiłą iluzję, że mamy własne pieniądze, z których nie musimy się tłumaczyć i z których bardzo często robimy sobie prezenty bez poczucia, że właściwie to każdy sam sobie ten prezent kupił. To jest jedynie taki chwyt psychologiczny, ale na mnie działa. Np. nie mam żadnych problemów z kupieniem sobie nieprzyzwoicie drogiego kremu i nie przychodzi mi do głowy, żeby się z tego mężowi spowiadać, a jemu żeby mnie kontrolować, czy wypytywać o moje zdrowie psychiczne po obejrzeniu ceny. Wiem (bo znam siebie), że przy wspólnym koncie miałabym opory przed takim zakupem. Oczywiście mamy oszczędności (mąż więcej), które traktujemy, jak wspólne, chociaż są na różnych kontach. Wakacje i różne wydatki nadprogramowe planujemy na zasadzie - ty płacisz za hotele, ja za paliwo i jedzenie. W ogóle nie sprawdzamy, czy to się jakoś równoważy. A nasz syn ma trzecie konto, tylko jeszcze z niego nie korzysta.
    • sueellen Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 20.05.11, 23:57
      Czuję się wywolana do tablicy.
      Tak jak napisałam w "swoim" watku. On płaci połowe za mieszkanie, rachunek za telefon i internet oraz ubezpieczenie samochodu bo to wrzuca w koszta firmy. Ja płace druga połowę czynszu, gaz i światło, wodę oraz funkcjonujący w UK council tax (lokalny podatek od nieruchomości). Reszte kasy on przeznacza na swoje przyjemnosci - czasem ma wiecej czasej mniej. Ja kupuję jedzenie, wszystko do domu, sponsoruję wakacje, wyjścia do zoo, kina czy restauracji, kupuje też wszystko dla dziecka i odkładam na przyszłośc. resztę kasy przeznaczam na swoje wlasne przyjemności, a mam ich więcej niz on bo wliczam w to fryzjera, kosmetyczkę, kosmetyki, ciuchy i akcesoria typu torebki, okulary buty.

      jego przyjemnościami sa papierosy, czesci do kompa, golf i jakieś wyjście (ale beze mnie bo jak idziemy razem to ja płacę). Ciuchy kupuje rzadko, a czasem ja mu kupuję (ale tylko te większe np kurtkę zimową, plaszcz, które są jednocześnie formą prezentu np pod choinkę czy na urodziny).

      Acha, nierzadko sobie odmawiam przyjemności bo np zostal kupiony stół, lózko czy kanapa (99% kupilismy w ciągu ostatniego roku). On bez problemu odmówi sobie ciuchów, golfa czy nawet czegoś do kompa. Papierosów nigdy (pali paczkę - 6 funtów dziennie).
      • dulcymea11 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 00:22
        sueellen napisała:

        > Czuję się wywolana do tablicy.

        Poniekad Twoj watek mnie zainspirowal i chcialam zrozumiec wlasnie jak to jest.
        No ale nie odpowiedzialas czy ten model Ci pasuje czy np. wolalabys go zmienic.
        Ja sie tylko zastanawiam jak Wy sie w tym wszystkim nie pogubicie... Czy jak np. zaplacisz za cos co on powinien zaplacic to potem on Ci musi oddac?

        Przepraszam, ze tak dociekam. Po prostu nie potrafie sobie za bardzo wyobrazic jak to sie odbywa w praktyce
        • sueellen Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 00:46
          Nie. Jesli on nie zapłaci np za telefon bo nie ma kasy to ja zaplace i on mi już nie oddaje. Albo zdarzyło się że on mi przelał 1500 funtów naraz (a potem mu 700 funtów "oddawalam" bo się okazało że sie przeliczył i byly mu na coś potrzebne). Poza tym dobrze wiemy kto za co placi i raczej poza wyjatkowymi sytuacjami się tego trzymamy. Ja nie wiem dokładnie kiedy i czy on płaci za telefon (chyba, że odetną i wtedy widze że coś nie halo) a on chyba nawet nie wie kto jest u nas dostawcą gazu bo to moja działka. Oczywiście wszystkie rachunki, wyciągi bankowe, umowy, gwarancje na zakupiony sprzet itd sa w odpowiednich folderach i gdyby ktorekolwiek z nas miało ochotę się dowiedzieć, to łatwo to znajdzie co kiedy, gdzie i ile.

          Kiedy ja nie pracowałam i miałam jakieś marne grosze z oszczedności to on kupował wszystko do domu, opłacał wszystkie rachunki i też mi robil prezenty czasami (zwłaszcza perfumy), on sponsorował wyjścia, wakacje itd i podobnie jak on mnie też o nic go nie prosiłam nawet gdy miałam na coś ochotę.
    • gacusia1 Idealnie w czas... 21.05.11, 04:22
      No jakbys podsluchiwala pod drzwiami big_grin
      Wlasnie poklocil sie maz ze mna(tak wlasnie) o pieniadze. Ja zarabiam 3 razy mniej niz on. Mam dodatkowych pare groszy z alimentow na corke i jeszcze troszke z innego zrodla,co nadal stanowi 1/3 jego zarobkow. Ja mam swoje konto,do ktorego on nie ma wgladu(zalozylam jak zaczelam prace 1,5 roku temu). On ma swoje,do ktorego ja mam czesciowy wglad(widze operacje ,ale nie wszystkie) i karte bankomatowa. nie korzystam z jego pieniedzy odkad zaczelam pracowac. Ciuchy dla siebie i dzieci,fryzjer ida z mojej kieszeni. On placi rachunki. Zakupy generalnie ida na pol. Paliwo placi on czasem(rzadko) ja. Bilety autobusowe dla mnie i dzieci kupuje ze swoich. Bilety do kina,teatru i inne wypady kupuje ja.
      Maz jest rozrzutny,nie potrafi oszczedzac ani gospodarowac pieniedzmi. Zaproponowalam(nie pierwszy raz),ze ja zajme sie oplatami i wszelkimi rachunkami a on bedzie mi dawal cala wyplate. (wczesniej on powiedzial,zebym ja oddawala mu cala kase i zlikwidowala moje konto)Wpadl w szal. Wyzwal mnie od cwaniary i kazal wiesc o rozwod i sie wynosic -do PL.
      Tak wiec wyglada moje "rozliczenie finansowe".
      Dodam,ze nie chodze do kosmetyczki,u manicure/pedicure bylam 2 razy w ciagu 6 lat(sama to potrafie zrobic). Nie wydaje kasy na pierdoly,bo jestem oszczedna.

      • kropkacom Re: Idealnie w czas... 21.05.11, 07:30
        Smutne to co napisałaś.
        Moim zdaniem (biorę pod uwagę, że mogę się mylić) w związku (takim poważnym) powinno się grać w otwarte karty jeśli chodzi o finanse. Po pierwsze, zawsze będą jakieś dysproporcje w zarobkach. Tego się nie da uniknąć. I co teraz? Ta zarabiająca więcej osoba rządzi, bo to ona fizycznie: funduje, płaci i trwoni. Po drugie, związek to gra do tej samej bramki. W końcu po to jesteśmy razem aby się dzielić tym co mamy.
        Można te sytuacje z oddzielnymi finansami tłumaczyć - nie chce być utrzymanką, partner nie znosi kontroli, lubimy się zaskakiwać prezentami (gorzej jak to nie opłacony rachunek). I ok. Póki gra oczywiście. Bo, że przestanie grać w wielu przypadkach jestem pewna.
        • wuika Re: Idealnie w czas... 21.05.11, 07:52
          U mnie są i raczej pozostaną rozdzielne konta - bo tak mamy dużo rzeczy poustawianych (płatności, wypłaty, inne takie), ale kasa w rozumieniu jest wspólna, choć podział wydatków jakiś się ustalił. Jako, że mieszkanie jest na mnie, to wszelkie opłaty związane z nim idą z mojego konta. Za rzeczy do auta (paliwo, części, przeglądy, naprawy), płaci mąż. Za swoje telefony, ubezpieczenia, każdy płaci ze swoich. Cała reszta (jedzenie, ubrania, chemia) - kto akurat wyciągnie kartę z portfela smile Nie ma niezgodności w temacie wydawania pieniędzy. Od pół roku zapisujemy wydatki, z podziałem na kategorie i bez szczególnego uzgadniania podział taki, a nie inny się wykształcił. Mąż wydaje przeważnie trochę więcej niż ja, ale też więcej zarabia (kilkadziesiąt procent, więc nie parokrotność). Większe wydatki (do tej pory większe to były wydatki na ślub i na wakacje) są uzgadniane, po czym płacone wspólnie, choć nie zawsze idealnie po równo. Nikt nie ma poczucia, że druga strona go obsępia, nie ma też potrzeby proszenia kogokolwiek o pieniądze, bo każde z nas za swoją pensję spokojnie by się utrzymał. Może to jest klucz do bezkonfliktowego prowadzenia finansów, bo nikt od drugiej osoby nie jest zależny finansowo. Zobaczymy, jak to wypali, kiedy będą dzieci i poziom wydatków wzrośnie.
      • jamesonwhiskey Re: Idealnie w czas... 21.05.11, 12:10
        > ze ja zajme sie oplatami i wszelkimi rachunkami a on b
        > edzie mi dawal cala wyplate

        heh, bedziesz placic rachunki ktore i tak placi ale do tego ma jeszcze ci oddac to co mu zostaje
        dobre dobre zajebiste i ty sie jeszcze dziwisz ze sie wqu...l ,
        • gacusia1 Re: Idealnie w czas... 21.05.11, 14:24
          No wlasnie o to chodzi,ze on nie placi. Nie placi na czas i potem rosna kwoty do zaplacenia. Jesli nie ma regularnosci to ciezko sie pozniej wygrzebac z dlugow. Ja wychodze z zalozenia,ze najpierw rachunki a to co zostanie,iidzie na zycie(jedzenie,ciuchy i cokolwiek innego) . Moj maz uwaza,ze najpierw jedzenie,piwo,papierosy a to co zostanie idzie na rachunki. Stad wlasnie roznica pogladow i wieczne dlugi w rachunkach.
      • antekcwaniak Mąż musiałby być totalnym frajerem !!! 21.05.11, 18:01
        Cyt" Zaproponowalam(nie pierwszy raz),ze ja zajme sie oplatami i wszelkimi rachunkami a on bedzie mi dawal cala wyplate"
        A co Ty masz frajera za męża ???
        • gacusia1 ??? 22.05.11, 00:48
          A co powiesz na to,ze on mi kazal oddawac cala wyplate i zrezygnowac ze swojego konta? ja juz nie bylabym frajerka gdybym sie na to zgodzila? Bylabym przykladna zona tak?
      • baltycki Re: Idealnie w czas... 21.05.11, 19:05
        gacusia1 napisała:

        > Mam dodatkowych pare groszy z alimentow na corke
        To alimenty sa Twoim dochodem? A kto utrzymuje Twoja corke?
        Chyba, ze otrzymujesz alimenty tak wysokie, ze i na corke wystarczy i.. jeszcze zostaje "dodatkowych pare groszy"..
        • gacusia1 Re: Idealnie w czas... 22.05.11, 00:51
          A uwazasz,ze alimenty nie sa dochodem? Oczywiscie,ze sa. Ja utrzymuje corke(kupuje ubrania,place za szkole,za przybory,mundurek,kino,mcdonalds itp.itd.) Jedzenie idzie raz z moich raz z meza.
        • anorektycznazdzira Re: Idealnie w czas... 23.05.11, 22:57
          Przecie pisze dziewucha, że córce ubrania sama kupuje, że zakupy do domu (rozumiem: żarcie i chemia równiez dla córki) na spółkę płaci. Płaci z tego co ma. Co się nie zgadza? Alimenty w tym systemie funkcjonują jak dochód.
    • myszmusia Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 05:44
      z ciekawoscia tez czytam ten watek - ja jak załozycielka nie bardzo sobie potrafie takie cos wyobrazic - przepraszam ale ja mam skojarzenia z umowa a nie ze wspolnym zycie przy takim układzie. Ewentualnie z płaceniem alimentów.
      • anetapzn Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 10:06
        U nas są osobne konta od samego początku, oboje mamy własne firmy, wolne zawody, różnie zarabiamy, tzn. generalnie mąż więcej ode mnie , ale z racji takich a nie innych zawodów czasami 2x a czasami nawet 10x więcej, z tym, że rzadko bo rzadko, ale są 1-2 miesiące w roku kiedy ja więcej od męża zarabiam.smile smile smile
        Rachunki płacimy na pół- na stałe opłaty typu tv, internet, szkoły dzieci, bilety miesięczna dla dzieci, kursy językowe itd-mąż co miesiąc przelewa mi określoną kwotę, a ja opłacam wszystkie tego typu zobowiązania. Pozostałe rachunki np. prąd, które są zmienne albo ja opłacam jak przychodzi rachunek, a mąż oddaje mi od razu lub za kilka dni połowę.
        Znam login i hasło do konta męża i jak na dłużej wyjeżdża, albo nie ma czasu zrobić przelewu na moje konto, sama robię, ale zawsze go o tym informuję.
        Większe zakupy żywnościowe (woda, maka, cukier, mleko itd) robimy 1-2x w miesiącu z tym, że zamawiamy przez internet i wtedy za to płaci mąż, drobnica typu: pieczywo, owoce, wędlina itd. są z reguły na mojej głowie i płacę ze swoich. Nawet nie wiem czy to wychodzi tak pół na pół, po prostu tak mamy od początku i żadnemu z nas to nie przeszkadza.
        Ciuchy każdy kupuje sobie, a dla dzieci (to jak tak teraz sie zastanowiłam...) częściej kupuje mąż, tzn. chodzimy na tego typu zakupy razem, ale jakoś on częściej wyciąga kartę przy kasie.
        Większe inwestycje np. remont, zakup jakiegoś sprzętu agd, rtv płacimy na zasadzie- ja 1/3 mąż pozostała część (sam tak zaproponował bo więcej zarabia).
        Mam ten luksus, że moge sobie kupić ciuch, kosmetyk, jaki mi sie podoba i za ile mi sie podoba, nikomu nie musze sie z niczego tłumaczyć.
        U nas osobne konta doskonale się sprawdzają. Zwariowałabym , jakbyśmy mieli wspólne i nie daj Bóg miałabym męża, który by mnie kontrolował.
        • hellulah Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 19:47
          (Na wstępie zaznaczę, że nie mam nic do Twojego stylu życia, ani nie mam zamiaru negować tego, że Tobie w takim układzie jest dobrze. Żeby nie było smile )

          > Mam ten luksus, że mogę sobie kupić ciuch, kosmetyk, jaki mi sie podoba i za il
          > e mi sie podoba, nikomu nie musze sie z niczego tłumaczyć.

          No ale, ja mam z mężem wspólne konto, i też "moge sobie kupić ciuch, kosmetyk, jaki mi sie podoba i za ile mi sie podoba" i również "nikomu nie musze sie z niczego tłumaczyć".

          Skąd założenie, że wspólne konto oznacza (automatycznie) ograniczenia oraz kontrolę , tę konieczność "tłumaczenia się"?

          • jamesonwhiskey Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 12:29
            > Skąd założenie, że wspólne konto oznacza (automatycznie) ograniczenia oraz kont
            > rolę , tę konieczność "tłumaczenia się"?

            a jak przeczyscisz konto powiedzmy kremiki po 500 , i inne gowna i on np. chce sobie kupic klapki kubota za 15 pln a na karcie pusto , no to wtedy chyba zaczynaja sie jakies pytania i koniecznosc tlumaczenia sie
            • hellulah Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 15:05
              Ej, przy osobnych kontach pani żona może kupować te kremiki po 500 i inne ekskrementy, ale w granicy "kieszonkowego", bo musi przecież zostawić sobie kasę na wydatki na wspólne życie (np. na warzywa i owoce, na paliwo, jak co miesiąc).

              Gdyby wydała wszystkie prywatne, osobne środki i nie kupiła tych warzyw czy paliwa dla domu (czy cokolwiek jest w jej gestii), jak to uzgodnione co miesiąc, pytania pewnie też by się pojawiły, prawda? i konieczność wyjaśnienia?

              Nie mamy w zwyczaju konta "przeczyszczać". Są wydatki stałe, są regularnie okładane oszczędności, są środki zabezpieczające nieplanowane wydatki, są wydatki na żywność i utrzymanie domu, a reszta do dowolnej dyspozycji, oczywiście z uwzględnieniem potrzeb tej drugiej osoby. Jesteśmy dorośli i potrafimy liczyć, żadne z nas nie wydaje pieniędzy ponad stan.

              Innymi słowy, kupuję kremiki w takich ilościach i za taką kasę, na ile mnie stać. I jak sądzę nie inaczej robią posiadaczki osobnych kont.
              • kiniox Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 15:23
                Ja zupełnie nie uważam, że wspólne konto oznacza automatyczną konieczność tłumaczenia się z wydatków typu drogi kremik (chociaż zbiegiem okoliczności tak jest wśród większości moich znajomych ze wspólnym kontem). U mnie chodzi konkretnie o to, ża JA bym się czuła bardziej zobowiązania do zaciskania pasa, którego obiektywnie zaciskać nie muszę, gdyby wszystkie nasze pieniądze były na wspólnym koncie. Bo ten typ już tak ma.
                • hellulah Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 16:07
                  No bo prawda jest taka, że nie sam układ finansowy (kasa razem czy osobno), tylko podejście do tego układu jest istotne.

                  Może być tak, że konta osobne służą podkreślaniu, "to moje / jestem ważniejsza/y, zarabiam więcej, więc decyduję o większości spraw" albo "teraz nie zarabiasz, czuj się na moim łaskawym utrzymaniu z mojego prywatnego konta"; może być tak, że wspólne konto służy ograniczaniu drugiej osoby, kontrolowaniu jej wydatków. Jedno i drugie to patologia IMHO. Ale może być całkiem inaczej - korzystnie dla obu stron.

                  Szczerze to nie wiem, jak jest u bliskich znajomych smile Nie wiem, czy mają osobne, czy wspólne konta, ani jak dzielą wydatki. Większość to single, a w życie finansowe par nie wnikam, naprawdę. Nie wiem także, w szczegółach, jak u teściów (ogólnie - rozdzielność majątkowa), nie wnikam, choć można wysnuć pewne wnioski, że jest hmm nie tak, jak ja bym chciała osobiście mieć. Kasa to jednak, obecnie, temat tabu, nie włażę na taki grunt niezapraszana. Chyba że na forum smile

                  Jak raz mnie i mojego małżonkowi odpowiada idea wspólnoty majątkowej. Nasze zarobki fluktuują, bywało, że jedno zarabiało godziwie, a drugie wcale, ale za to to drugie zdobywało ważne (i owocujące nieco później) kwalifikacje, i na odwrót (a znów zdobycie tych uprawnień nie byłoby możliwe bez wsparcia drugiej strony). Pieniądze da się łatwo wyliczyć, ale wkładu w ich zdobycie - oj, nijak się nie da. To, że jedno obecnie zarabia więcej jest wypadkową nie tylko wkładu pracy tej osoby, ale także współmałżonka. Żadne z nas nie czuje się wykorzystywane, żadne się nie opiernicza, każde robi swoje, jak może najlepiej, dla wspólnego dobra. Według nas wspólne finanse, gdzie każde ma równy dostęp do wolnych środków, są prostym rozwiązaniem tych dylematów.


                  • kiniox Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 10:13
                    My również mamy wspólnotę majątkową i nasze dwa konta to wyłącznie kwestia organizacyjna, która nam akurat odpowiada bardziej, niż jedno źródło, o czym pisałam wyżej. Zgadzam się, że wysokość pensji niczego tak naprawdę nie determinuje w kwestii wkładu w rodzinę, czy nawet w to zarabianie. No bo jeśli ja zarabiałam przez jakiś czas 10x więcej niż mąż i ułatwiałam mu w tym czasie zdobywanie kwalifikacji, dzięki którym dzisiaj to on zarabia więcej, oznacza, że jego pensja jest też częściowo moją zasługą, czy zupełnie nie? Nie wiem i nie interesuje mnie to, bo nie w takich kategoriach na ten wózek, który wspólnie pchamy, patrzę. Ważne, że jest dobrze.
                    Natomiast o znajomych zwykle wiem, bo sami przy różnych okazjach wspominają. Nie wiem ile konkretnie zarabiają, nie interesuje mnie to i nie pytam, natomiast czasem wysłuchuję żali, albo jestem proszona o radę. Stąd wiem.
                    • hellulah Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 10:33
                      Z tymi znajomym to absolutnie nie chciałam sugerować niczego niemiłego, jeśli tak wyszło, to przepraszam smile

                      No, nasi jakoś się nie żalą, nie wiem, czy nie mają powodów, czy nie chcą tego upubliczniać smile Jakby się zastanowić, niektórzy dyskutują z nami np. o kredytach hipotecznych, ale tak bez detali, kto i z czyjego.

              • claudel6 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 24.05.11, 00:00
                a Ty nie widzisz, ze tę wolną kwotę, ktora po opłaceniu rachunków na wspólnym zostaje - powiedzmy, ze jest to 1000 zł, można wydać tak, ze każde po 500, albo tak, że ona 900 (jak będzie pierwsza), a jemu zostanie 100? i tak może być co miesiąc, jak partner jest rozrzutny?
      • claudel6 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 23:53
        a miałaś swoje życie przed małżeństwem? bo ja miałam swoje życie i swoje konto przez 20 lat, a ze sobą jestem lat 36, i co, teraz miałabym nagle je zlikwidowac, bo sie z kims związałam, z kim jestem raptem kilka lat? ja czytam o rozwiązaniach "wspólne konto" ze zdumieniem.
        są takie małżeństwa, co to i konta mailowe mają wspólne. tylko że ja mam swoje konto mailowe tyle samo co konto bankowe. dla mnie to są elementy mojej tożsamości, która się nagle nie rozpłynęla tylko dlatego, ze jestem w związku. powiedziałabym nawet, ze to dzieki tej tożsamosci w tym związku jestem. dlaczego nagle miałabym wszystko zmieniać?
    • deodyma Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 08:28
      jesli mam byc szczera to czegos takiego sobie nie wyobrazam, ale jak ktos tak chce i lubi zyc, jego sprawa.
      znam jednak takie zwiazki i to wcale nie jest takie dobre a strona mniej zarabiajaca ma przerabane.
      • najma78 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 09:34
        Mamy dwa osobne konta, ale gramy do tej samej bramki (fajne okreslenie), ja mam dostep do konta meza a on nie ma do mojego (nie chce, nie potrzebne mu to), ja zarabiam mniej ale nie kilkakrotniewink ale ja zawodowo pracuje mniej (30h tyg.) a reszta to opieka nad dziecmi (zajecia dodatkowe, itp.) oraz dom (obiad, prasowanie, pranie, zakupy) maz natomiast pracuje 40h plus samozatrudnienie czyli praca glownie w domu (przy komputerze, czasem u klientow). Nie dzielimy sie wydatkami, wszystko idzie z konta meza (fryzjer czy ubrania dla mnie tez), choc czesto ja kupuje wiele rzeczy z mojego, albo na moim kasa rosnie a potem jedziemy na wakacje i z mojego za to placimy. Wszystko jest wspolne, jesli maz chcialby pin do mojej karty to by dostal bez problemu. Razem konsultujemy tylko wieksze zakupy. Nie palimy papierosow, maz lubi wedkowac (nie przesadza) lubi tez zajmowac sie ogrodem i wciaz kupuje roznosci do niego. Ja uwielbiam fitness, mam karnet a oprocz tego wydaje jeszcze na dodatkowe zajecia. Mamy dwa auta, jedno duze rodzinne, ktore ja uzywam na codzien i do pracy (ja prace mam blisko domu) a maz ma takie ktore malo pali (on do pracy ma dalej, podroz zajmuje mu 25 min. w jedna strone.
    • kol.3 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 10:45
      Jeśli obie strony posiadają wspólne rachunki, bo taka jest ich wola i nie ma w tym elementu wykorzystywania drugiej osoby to OK. Obawiam się, że jednak wykorzystywanie drugiej osoby jest.
      Mam koleżankę, która z mężem ma większy dochód na głowę, niż w mojej rodzinie, a jednak ciągle słyszę, że jej nie stać na to czy tamto, kupuje wszystko najtańsze i rzadko. Ona zarabia mniej, ale też cały dom jest na jej głowie, facet palcem w domu nie rusza. Ona się utrzymuje ze swoich dochodów, on ze swoich, wydatki domowe dzielą na pól, czyli jej po opłaceniu koniecznych wydatków zostają grosze. Facet jej nie dokłada nawet do lekarza, jak czasem trzeba. Dla mnie to nie jest żadne małżeństwo, żaden związek.
      Ja mam wspólne kontro z mężem, zarabiamy prawie jednakowo, gospodarujemy w ramach naszych możliwości, większe zakupy uzgadniamy, nie widzę w tym żeby komuś ubyło niezależności.
      • najma78 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 11:03
        kol.3 napisała:


        > Mam koleżankę, która z mężem ma większy dochód na głowę, niż w mojej rodzinie,
        > a jednak ciągle słyszę, że jej nie stać na to czy tamto, kupuje wszystko najtań
        > sze i rzadko. Ona zarabia mniej, ale też cały dom jest na jej głowie, facet pal
        > cem w domu nie rusza. Ona się utrzymuje ze swoich dochodów, on ze swoich, wyda
        > tki domowe dzielą na pól, czyli jej po opłaceniu koniecznych wydatków zostają g
        > rosze. Facet jej nie dokłada nawet do lekarza, jak czasem trzeba. Dla mnie to n
        > ie jest żadne małżeństwo, żaden związek.

        No wlasnie bo tzw. bycie w zwiazku obojetnie zalegalizowanym czy nie ma okreslone zadania, jednym z nich sa tez finanse, dwie osoby zarabiajace to nie to samo co jedna, nawet jesli jedna strona ma mniejszy wklad finansowy to rownowazy to praca na rzecz rodziny. Moj m pracuje wiecej wiec nie ma czasu na prasowanie czy sprzatanie, robie to ja kosztem ciecia ilosci moich godzin pracy zawodowej ale nie jestem przez to gorsza i karana redukowaniem wlasnych potrzeb proporcjonalnie do wkladu finansowego.

        > Ja mam wspólne kontro z mężem, zarabiamy prawie jednakowo, gospodarujemy w rama
        > ch naszych możliwości, większe zakupy uzgadniamy, nie widzę w tym żeby komuś u
        > było niezależności.

        Bo nie ubywa, jest to zdrowe i naturalne podejscie w zwiazku.
        • hrabina_murzyna Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 13:50
          Otóz to. Przeważnie zarabiający więcej partner musi na pracę przeznaczyć więcej czasu, a co za tym idzie ten drugi musi więcej zająć się domem.
          • fajnykotek Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 13:33
            Przeważnie tak, a u nas ja zarabiam więcej niż mąż, ale w pracy spędzam mniej czasu. I cały dom jest na mojej głowie i mnie to wkurza strasznie, bo mąż daje się wykorzystywać w swojej pracy i często siedzi po godzinach za darmo sad.
    • lykaena Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 13:18
      U nas są osobne + jedno wspólne oszczędnościowe, z którego finansowane są wspólne wydatki extra +wakacje, jakieś naprawy, wymiana sprzętu itd.
      Do tego konta dokładamy co miesiąc w miarę stałą kwotę + jakieś premie, nagrody itd.

      Mąż zarabia prawie 2x tyle co ja więc ze swojego konta płaci większe rachunki -czynsz,prąd,gaz, a ja te mniejsze tv,telefony.
      • verdana Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 13:31
        U nas podzielone sa konta i wydatki. Mąż placi większą część rachunków, ja nieco mniejszą. Mąz kupuje podstawową żywność (chcleb, kartofle, jedzenie dla psa itd), ja to, czo jest potrzebne do obiadu, część wedlin. On kupuje płyn do prania, ja do zmiękczania - nie umawialismy się co do tego, tak wyszło. Ja finansuję dzieci - ubrania, zajecia dodatkowe, lekarz, wakacje - praktycznie w 100%. Wspólne wakacje finansujemy róznie, zgodnie z umową - zazwyczaj maż płaci za dojazd, ja za większa część oplaty za wczasy i za większą część jedzenia i rozrywek na miejscu. ja płacę za rzemieslników, remonty (rzadko robimy remont), zazwyczaj tez za większe zakupy typu lodowka, choć ostatnio za telewizor placiliśmy po połowie.
        Nie wyobrazam sobie wspolnego konta - nie potrafiłabym kupić sobie nieczego niekoniecznego ze wspólnych pieniędzy, nie mam też ochoty uzgadniać drobnych, a niekoniecznych wydatków.
        • zuzanna56 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 13:43
          My mamy osobne rachunki bankowe, na które są przelewane nasze pensje. Ja widzę konto męża, on mojego niewink Mąż płaci wszelkie rachunki i ratę kredytu. Nie mamy jednak żadnego podziału na resztę, jak ktoś ma czas, to idzie kupić jedzenie i płaci za to ze swojego konta. To samo z ubraniami itp.Wszystko, co nam zostaje na koniec miesiąca przelewamy na wspólne konto oszczędnościowe.
    • velluto Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 14:22
      Wszystko jakoś działa, póki się ludzie dogadują i mają wspólnotę interesów (czego nie wyklucza posiadanie nawet 20 kont). Gorzej - jak przestają, a tego nigdy nie da się do końca przewidzieć.

      A propos opcji osobne konta, i "każdy zarządza tym, na czym się zna najlepiej" - przykład koleżanki - małżonek finansista, siłą rzeczy zajął się inwestowaniem wspolnych oszczędności. Po parunastu latach małżeństwa mu lekko odbiło - i efekt tego jest taki, że koleżanka jest odcięta od własnych oszczędności, z których zdaje się niewiele co zostalo.

      Dostęp do konta nie chroni przed takim scenariuszem - pełnomocnictwo zawsze można cofnąć.
      • zuzi.1 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 21.05.11, 18:27
        Dokładnie tak, u nas sprawdzają się oddzielne konta, jak mam ochotę kupic sobie drogie buty czy perfumy, to po prostu idę i kupuję, nie sprawdzam męża z jego wydatków, to jest jego sprawa. Oboje należymy do osób odpowiedzialnych i raczej oszczędnych (ale nie przesadnie).
        Odrębne konto daje ogromny komfort, a w przypadku problemów w relacjach małżeńskich ew. zdrad itp. zapewnia po prostu bezpieczeństwo.
      • kiniox Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 15:28
        Argument o pełnomocnictwie według mnie od czapy, bo wspólne konto też można w każdej chwili wyczyścić. Podobnie oszczędności ze wspólnego konta można wyprowadzić i źle zainwestować. Mając wgląd do konta dowiesz się o tym równie szybko. Podobnie można o podwyżce żonie nie wspomnieć i chować ją do kieszeni. Jest dla mnie jasne, że wszelkie ustalenia finansowe (jakie by nie były) funkcjonują dobrze dotąd, dopóki związek funkcjonuje dobrze. I np. nie przychodzi mi do głowy krytykowanie ludzi, którzy mają konto wspólne, chociaż ja akurat takiego rozwiązania nie rozumiem (w sensie - sama nigdy bym nie chciała). Dlatego zawsze mnie zastanawia, skąd ta potrzeba oceny (czytaj - krytyki), kiedy ktoś INNY ma tak, jak jemu bardziej pasuje.
    • ruda_henryka Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 08:39
      Mamy 3 konta - każdy ma własne + jedno wspólne na które co miesiąc przelewamy połowę wypłaty. Ze wspólnego robimy opłaty i wszystkie wydatki na jedzenie, dom, nianię itp. Reszta jest do własnego uznania. Jak chcemy kupić coś większego czy zainwestować to dokładamy z własnej kasy po połowie lub ile kto może ( bo ja np czasem tracę płynność, bo kupię za dużo butów smile ). Z własnych pieniędzy opłacamy również własne auta ( benzyna i ubezpieczenia ).
      U nas system działa super, nie trzeba do tego żadnego cudu i za nic nie zamieniłabym się na inny.
      • aleks-ok Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 22.05.11, 14:30
        Ja tez poczułam się wywołana do tablicy zwłaszcza że ostatnio odkryłam ze jestesmy jedną z niewielu takich par wśród znajomych-od zawsze oddzialne konta plus jedno wspólne-z niego idą bieżące zakupy (głównie większe marketowe), opłaty za media itp.ratę kredytu kazdy płaci po połowie, za większe wydatki (takie od 300 w górę) płaci mąż a ja mu połowę przelewam, to samo z wakacjami. Oboje pracujemy na etacie plus każdy ma działalność gospodarczą, zarabiam 70% tego co mąż -wynika to z faktu ze odpowiednio mniej pracuję, czasem dochody zrównują się.
    • poppy_pi Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 11:21
      My mamy osobne konta, na opłaty za mieszkanie (czynsz, prąd, internet) składamy się po połowie. To samo z zakupami spożywczymi i chemią. Za swoją komórkę, kosmetyki i przyjemności każdy płaci sam, gdy wychodzimy gdzieś razem, płaci ten kto akurat ma więcej w protfelu chyba, ze ktoś został ewidentnie zaproszony wink Większe wydatki omawiamy i też wspólnie kupujemy, jeśli któreś z nas dostanie większą premię czasem sam robi większe zakupy lub płaci np. za wakacje i nie robimy z tego problemu.
    • default Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 12:26
      My mamy osobne konta. I nie jesteśmy do nich nawzajem upoważnieni. Mąż nie wie ile ja dokładnie zarabiam, a ja nie wiem ile on (tzn. ostatnio wiem , że marnie, bo handel nie idzie - mąż ma własną działalność). Ja mam dochody mniej więcej stałe, więc to ja jestem "ostoją finansów". Płacę rachunki (te wspólne, czyli prąd, tv sat, ochrona), robię wszystkie zakupy do domu - te bieżące, czyli jedzenie, chemia, żarcie dla psów i kotów).
      Mąż kupuje olej do pieca, drewno na zimę, rzeczy do ogrodu (ziemia, nasiona, sadzonki, narzędzia, nawozy itp.). Plus wszelkie wydatki okazjonalne (np. związane z remontem, naprawami albo nowe meble czy sprzęt rtv/agd).
      Każde na własną rękę i we własnym zakresie finansuje sobie: ciuchy, kosmetyki, komórkę, paliwo i inne wydatki związane z samochodami oraz nałogi i przyjemności.
      Oczywiście zdarza się, że np. ja kupię sadzonki do ogrodu, a mąż zrobi większe zakupy jedzeniowe (oczywiście nic sobie wtedy nie zwracamy), ale generalnie podział jest taki j.w. Zrobił się "sam z siebie", nie uzgadnialiśmy tego, tak się przez lata wykształciło.
      Głównym miunsem jest to, że moja część wydatków, to są wyłącznie rzeczy niezbędne i nie do ominięcia - on te ze swojej części może po prostu pominąć i też się przeżyje (no oprócz oleju smile).
      • kajmanik osobne rachunki bankowe 23.05.11, 13:07
        mam podobny układ-osobne konta i też nie jesteśmy do nich nawzajem upoważnieni. i nie dopytujemy się wzajemnie szczegołowo o swoje zarobki. mąz płaci wszelkie rachunki-prąd, media, fundusz remontowy,parking,szkoła małej, mój fitness , oc i ac itd. Zakupy do domu
        ( spozywcze, chemia itd) i dla dziecka robię ja . Wspólnie - z trzeciego, ,wspólnego konta-kupujemy ,,duze" rzeczy do domu, wyjazdy wakacyjne i weekendowe itp.sami sobie finansujemy ciuchy, kosmetyki,tankujemy, doładowujemy komórki, wyjścia ze znajomymi,prezenty dla drugiego itd. Oczywiście są mniejsze lub większe odchylenia od tej normy ale generalnie system działa bez zarzutu. nie wyobrażam sobie zeby miec wspólne konto z meżem i komentarze ze za duzo wydałam na buty czy cokolwiek innego. pozatym - wspólne konto to dokonały mechanizm kontroli i wywierania nacisków a tego nie lubię .
    • dziennik-niecodziennik Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 17:35
      my mamy osobne konta. ale co z tego skoro oboje dostajemy wypłaty do ręki? big_grin
      a dalej to juz w ogole Sodoma i Gomora bo moj mąż oddaje mi całą kasę i ja nią zarządzam big_grin
      • mamagapka Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 23.05.11, 22:00
        my mamy osobne konta na które wpływaja nasze pensje ale wszystkimi pieniędzmi zarządzam ja. każde z nas ma swoją kartę do konta ale mamy ten sam pin i czesto po prostu pozyczamy sobie karty jak trzeba kasę z bankomatu wypłącić. ja opłacam rachunki przelewając dowolnie pieniądze między kontami, płacę z tych pieniędzy za wszystko. mąż ma zaskórniaki z dodatkowego zajęcia- dokłada trochę do czynszu a za resztę opłaca wydatki na swój samochod i co tam uważa. Ja w to nie wnikam chyba ze mu na cos brakuje to bierze ze wspolnych jesli sa, oczywiście. Moje dodatkowe dochody w całości idą na dom. Jak coś mi potrzebne i stać NAS- kupuję ale mąż nigdy nie zakwestionował moich wydatków na siebie. Jak mężowi coś potrzebne- jakiś ciuch czy cokolwiek- i jest na to kasa- kupuje sobie ze wspólnych. Zaskórniaki wydaje glównie na piwo z kolegami albo na kwiatki dla mnie a czasem robi po prostu małe zakupy w drodze do domu jak ja nie zdąże zrobić. Najczęściej dla przyzwoitości oddaję mu kasę ale czasem zapominam i on się nie upomina.
        Nie jestem w stanie zrozumieć osobnych kont i podziału na 'moje' i 'twoje'.
        Jak jedno zarabia kilka razy wiecej niz drugie, złożą się na rachunki a reszta jest odkładana- to co się dzieje z tymi pieniędzmi? Przecież nawet jak się złożycie to i tak przy wspólnocie majątkowej kasa jest wspólna. Powinna być . Ale tylko jedna osoba o niej decyduje bo druga nie ma do niej dostępu. To jak to jest? Razem czy osobno?
        • default Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 24.05.11, 08:59
          mamagapka napisała:
          > Nie jestem w stanie zrozumieć osobnych kont i podziału na 'moje' i 'twoje'.

          A ja nie mogę zrozumieć oddawania swoich własnych pieniędzy do jakiegoś "wspólnego wora". Są wydatki wspólne, ale jest masa wydatków osobistych i nielogicznym wydaje się najpierw rzucać wszystkie dochody na jedną kupę, a potem targować się o wycofanie jakiejś części z powrotem dla siebie, żeby sobie kupić np. ciuch.

          > Jak jedno zarabia kilka razy wiecej niz drugie, złożą się na rachunki a reszta
          > jest odkładana- to co się dzieje z tymi pieniędzmi?

          Jak jedno odczuwa nadmiar gotówki to albo kupuje sobie to, czego mu brak (np. nowe auto), albo rzuca propozycję nabycia czegoś wspólnego - nowych mebli, wypasionego telewizora, wyjazdu na Kanary, altany w ogrodzie. Albo nic nie mówi i kitra na lokacie (to ja smile).

          > Przecież nawet jak się złożycie to i tak przy wspólnocie majątkowej kasa jest wspólna.
          > Powinna być .

          No jest wspólna, ale czy to znaczy, że mamy ją sobie na siłę z gardeł wydzierać ? Oddawaj mi swoją pensję, bo to wspólne jest ? Nieważne, mam potrzebę akurat czy nie, ale oddaj, bo to wspólne. Póki żyjemy sobie normalnie, bez szczypania się i każdemu starcza i na swoje i na wspólne wydatki, co czemu mamy sztucznie tworzyć jakąś komunę finansową ?

          > Ale tylko jedna osoba o niej decyduje bo druga nie ma do niej dostępu. To
          > jak to jest? Razem czy osobno?

          Każdy decyduje o swoich pieniądzach. Dobrowolnie i bez przymusu uznając, że w pierwszej kolejności należy przeznaczać je na wspólne domowe wydatki. Nie widzę poowodu, dla którego mąż miałby mieć dostęp do moich pieniędzy i mojego konta, skoro przecież i tak z nich korzysta - bo ja robię zakupy i go karmię, to jest wystarczający do "wspólnoty" zakres, w jakim potrzebuuje korzystać z moich dochodów. Ja także nie potrzebuję mieć dostępu do jego konta - zresztą chyba ręka by mi najpierw uschła i odpadła, zanim użyłabym karty do jego konta. Wolę zdecydowanie kiedy on sam płaci za pewne rzeczy albo sam da mi jakąś kasę, kiedy np. uważam, że w danym miesiącu wydałam zbyt wiele z moich pieniędzy na codzienne wydatki domowe. Albo przyszedł czas na kupno np. nowej pralki.
        • kiniox Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 24.05.11, 11:09
          mamagapka napisała:
          > Nie jestem w stanie zrozumieć osobnych kont i podziału na 'moje' i 'twoje'.
          > Jak jedno zarabia kilka razy wiecej niz drugie, złożą się na rachunki a reszta
          > jest odkładana- to co się dzieje z tymi pieniędzmi? Przecież nawet jak się złoż
          > ycie to i tak przy wspólnocie majątkowej kasa jest wspólna. Powinna być . Ale t
          > ylko jedna osoba o niej decyduje bo druga nie ma do niej dostępu. To jak to jes
          > t? Razem czy osobno?

          A jak to jest u Ciebie? Rozumiem, że tak: macie wspólne konto, na którym są oszczędności. Jak rozumiem "oszczędności" to takie pieniądze, które się wydaje na jakieś nadprogramowe wydatki, czasem niespodziewane, ale często po prostu jednostkowe i drogie. To mogą być wakacje, może to być nowa lodówka, albo nowy samochód. Jak rozumiem, w dobrze funkcjonującym związku nie ponosi się tak istotnych ekonomicznie wydatków bez wcześniejszego uzgodnienia. Nie rozmawiamy tutaj o źle funkcjonujących związkach, bo - jak rozumiem - Twoim argumentem jest, że w dobrze funkcjonującym związku jest wspólna kasa na wspólnym koncie. Wracając do rzeczy - w dobrze funkcjonującym związku nawet przy wspólnym koncie musicie najpierw osiągnąć konsensus co do sposobu wydania oszczędności, a dopiero potem któreś z Was te pieniądze podejmuje z konta i wydaje (albo robi przelew). Czy tak? No, to dokładnie tak samo wygląda to u nas. Mamy pieniądze bieżące na dwóch kontach, które wydajemy zgodnie z naszą wewnętrzną umową i indywidualnymi potrzebami. Mamy też pieniądze odłożone, które są wspólne, chociaż na dwóch kontach. Dalej procedura jest taka sama jak u Was. Uzgadniamy zakup, jedno z nas (albo oboje w uzgodnionych częściach) wypłaca potrzebną kwotę i wydaje zgodnie z uzgodnieniem. Czego tu nie rozumieć? I w jaki sposób miałoby to podważać nasze bycie "razem"? Przecież procedura jest w zasadzie taka sama.
        • default Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 24.05.11, 12:15
          mamagapka napisała:

          > Jak coś mi potrzebne i stać NAS- kupuję ale >mąż nigdy nie zakwestionował moich
          > wydatków na siebie. Jak mężowi coś potrzebne- jakiś > ciuch czy cokolwiek- i jest na to
          > kasa- kupuje sobie ze wspólnych.

          No i właśnie czegoś takiego u nas nie ma, to jest dla mnie coś najbardziej odstręczającego od "wspólnej kasy" - czy to jednym, czy na dwóch kontach, nieważne. Takie uzgadnianie, podbieranie sobie nawzajem pieniędzy. U mnie mąż nie kwestionuje moich wydatków - bo po prostu nie jest o nich informowany. Po co ? To moje wydatki, moje pieniądze i moja sprawa. Podobnie nie rozumiem czemu on miałby się mnie pytać, czy może sobie kupić buty czy marynarkę. A co mnie to obchodzi, jak potrzebuje i ma na to kasę - niech kupi. Jak nie ma, to nie kupi i to też jego sprawa. Rzeczy osobiste nie podlegają wspólnemu finansowaniu. Chyba że robimy sobie prezenty smile

          Do rzeczy osobistych zaliczam: samochody i wszystko z nimi związane (paliwo, ubezpieczenie, naprawy), komórki, ubrania, kosmetyki, książki, płyty itp, lekarstwa, leczenie (takie standardowe, nie mówię o sytuacjach ekstremalnych), składki na ubezpieczenie życiowe i emerytalne, papierosy, alkohol (ja nie piję w ogóle, więc jak on się chce napić to sobie musi kupić sam), pomoc finansowa mojej mamie i czasem córce (ja).

          Generalnie można powiedzieć, że czegoś takiego jak WSPÓLNY BUDŻET u nas w ogóle nie ma. Nie upieram się, że to dobrze i według sztuki. Ale mnie pasuje.
          Przynajmniej dopóki każde z nas ma swoje pieniądze smile
    • claudel6 Re: osobne rachunki bankowe, podzial wydatkow, et 24.05.11, 09:53
      Kwestia rozliczania sie jest banalnie prosta, chyba dodawać i odejmowac po skonczeniu podstawówki każda e-mama umie.
      U nas jest tak, że ja płace czynsz za mieszkanie i rachunki za media, a on wszystkie bieżące zakupy. Extra wydatki raz jedno, raz drugie. Wszystkie wspólne wydatki zapisujemy w excelu i na koniec miesiąca sprawdzamy, czy się mniej więcej zrównoważyły, czy któreś musi partnerowi wyrównać. Zarabiamy mniej wiecej podobnie, wiec dzielimy koszty po polowie. Gdyby nagle ktores zaczelo zarabiac zdecydowanie wiecej (lub mniej) to wydatki dzielilibysmy proporcjonalnie do zarobkow, tzn. mniej zarabiajacy partner bylby mniej obciążony (tak juz raz bylo).
      Gdybym miala z nim wspolne konto nie bylabym w stanie ani planowac moich osobistych wydatkow, ani gospodarowac wspolna kwota, bo ciagle bym nie wiedziala, czy mamy nadwyzke czy juz powinnismy zaczac oszczedzac. Nie wiem, jakie moj partner planuje swoje osobiste wydatki (do ktorych ma prawo, bo na nie zarabia) i nie chcialabym go z tego non-stop odpytywac.
      Prosty przyklad – powiedzmy, ze na koncie mamy nadwyzke 500 zl, ktore ja wydaje na plaszcz (o czym oczywiscie go nie uprzedzam, bo przeciez zadna ematka podobno sie nie tlumaczy z zakupow ze wspolnego konta), a po kilku dniach sie okazuje, ze moj partner licytowal sobie jakis sprzet hi-fi na allegro i nie ma nagle tych 500 zl, ktore na to przeznaczyl.
      Oczywiscie dowiaduje sie o tym dopiero po zalicytowaniu, bo przeciez ja mu sie nie musze spowiadac ze swoich wydatkow (tak, drogie emamy?).
      Nie bylabym w stanie tak zyc. Ani planowac wlasnych wydatkow, ani wlasnych oszczednosci. Nigdy bym nie wiedziala, czy wydaje pieniadze, ktore jeszcze moge wydac, bo sa moje, czy wydaje pieniadze, ktore to on ma prawo wydac na swoje przyjemnosci/hobby, bo sobie zarobil.


      Wspolne konto imho moze sprawdzac sie tylko w wypadku, gdy dochody sa bardzo duze i nie ma znaczenia 1000 PLN w te czy wewte. Moge tylko w takim razie pogratulowac niektorym emamom dochodow (lub bogatych mezow).
    • dulcymea11 Podsumowujac 24.05.11, 13:23
      Z tego co doczytalam (a przeczytalam wszystkie wypowiedzi) to po prostu podsumowujac: jesli uklad pasuje obojgu i sie sprawdza to jest OK.
      Chyba nie ma sie co przekonywac ktory z systemow jest lepszy.

      My mamy kase wspolna i nie musze pytac meza o to czy moge kupic sobie kolejne buty aczkolwiek czuje sie 'w porzadku' jesli poinformuje go, ze wlasnie jade po te buty. Mowimy oczywiscie o jakichs drozszych 'butach' bo takich drobnych wydatkow nie konsultujemy.
      Z drugiej strony... i tak i nie.... bo jak moj maz chce kupic kolejne bezprzewodowe cos albo czwarty bluetooth to jednak nie jestem zachwycona. Ostatnio zebralam te jego wszystkie 'skarby' i zajely jedno z wiekszych pudel IKEA (wiekszosc to kabelki wszelkiego rodzaju). Dodam, ze NIE uzywa tego wcale...
      Gdyby tak moj maz mial jednak robic co chce z kasa to musielibysmy wynajac magazyn na te wszystkie rupiecie, ktore dzis sa 'nowinka' a jutro 'szmelcem' smile smile smile


      No i wyszedl tu kolejny wazny temat na nowy watek: OSZCZEDNOSCI smile
      U niektorych jest to trzeci-wspolny rachunek (poza tym, ze kazdy ma swoj).
      Taaak - oszczedzanie to dobry nawyk... nam go brak sad
      Latwiej nam jest kupic cos na kredyt i potem splacac, niz najpierw zaoszczedzic i kupic...

      Mam kilkoro znajomych, ktorzy oszczedzaja - nie wiem jak ale ludzie to potarfia!
      Raz czy dwa razy probowalismy i jak tylko byla odlozona kasa to zaraz ktorys samochod wymagal grubszej naprawy i cale oszczedzanie szlag trafial...
Pełna wersja