morgen_stern
23.05.11, 11:39
Zainspirował mnie wątek moofki.
Ale tak szczerze odpowiedzcie. Jak "stary kręci nosem", to nie włożycie czegoś, co mu się nie podoba, choć same lubicie w tym pomykać? Ja rozumiem włożenie od czasu do czasu czegoś, co sprawi drugiej osobie przyjemność, ale podkładanie się facetowi w kwestii ubioru jest dla mnie cokolwiek chore. Od razu myślę o ew. zmianie partnera i co wtedy? Zmiana stylu, bo ten aktualny woli inaczej?
Mój aktualny owszem, lubi namiętnie biodrówki i bokserki, co mi pasuje, bo ja lubię też

ale kocha również obcasy, mini spódniczki i takie tam. Coś tam marudzi pod nosem od czasu do czasu, ale wie, bo mu to dobitnie podkreślam, że nie jest to mój styl, obcasy to od wielkiego dzwonu, a w mini pomykać to już nie będę raczej nigdy. Poza tym umówmy się, ja mu też nie wymawiam, choć od ideału ubierania się męskiego daleko stoi, niech łazi, w czym chce, akceptuje go takim, jakim jest, ew. czasem coś doradzę. WYMAGANIE od bliskiej osoby, żeby coś zakładała bądź nie nie mieści mi się w kategoriach partnerstwa.