Buraki na rowerach

23.05.11, 20:08
No, wkurzyłam się dzisiaj parę razy na rowerzystów. Idę sobie z córką normalnie chodnikiem, nagła tuż koło mnie śmignął na rowerze facet, prędkość miał konkretną. Za parę minut następny. Byłam w parku - widziałam paru, którzy się po alejkach rozpędzają z górki, bo się fajnie pędzi. No fajnie, tylko, że alejkami chodzi sporo ludzi, a w regulaminie parku jest jak byk ograniczenie prędkości dla rowerów. Ci na chodniku też chyba o kulturze nie słyszeli. Jak przechodzę przez ścieżkę rowerową, to się rozglądam, żeby komuś nie wejść w paradę, córkę uczę tego samego, po ścieżkach się nie pałęta, bo wie, że to dla rowerów. Czy rowerzyści-buraki nie mogą też okazać trochę dobrej woli i jak jadą po chodniku, to jednak prawa pieszych szanować, bo nie są u siebie?
    • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:12
      Nie lubię cyklistów, traktują przechodniów na chodnikach jak intruzów, poza tym śmierdzą uncertain
      • ally Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:24
        Nie martw się, na szczęście jest ich niewielu. Samochodów jest znacznie więcej. A samochody pachną fiołkami smile
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:28
          Piszę o ludziach a nie o pojazdach którymi jeżdżą.
          • ally Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:30
            Kierowcy pachną różami. A piesi lawendą.
      • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:36
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Nie lubię cyklistów, traktują przechodniów na chodnikach jak intruzów, poza tym
        > śmierdzą uncertain

        O...duza czesc spoleczenstwa smierdzi, wystarczy przejazdzka autobusem czy tramwajem, nie rzeba byc cyklista.
        Swoja droga swiezy pot nie smierdzi...a rozumiem ze o takowy ci chodzilo w przypadku cyklistow...no chyba ze to jakas choroba tongue_out
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:54
          To też prawda, dużo osób śmierdzi niestety, a cykliści dodatkowo bo się pocą.
          • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:57
            gazeta_mi_placi napisała:

            > To też prawda, dużo osób śmierdzi niestety, a cykliści dodatkowo bo się pocą.

            Swiezy pot nie smierdzi, smierdzi ten stary, zlezaly, nieumyty.
            Inaczej w silowniach ludzie by padali od smrodu tongue_out
            • sueellen Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:52
              O rany, chyb w siłowni nigdy nie byłas. Jesli okna nie sa pootwierane albo klima a full to cuchnie jak diabli. Śmierdzą i faceci i kobiety. W niejednym klubie fitnes bylam i jesli jest mly i nie ma bardzo dobrej wentylacji, smród jest ohydny. Jedyny dobry klub pod tym wzgledem jaki znam powstał w dawnym kinie - ogromne przestrzenie i sufit bardzo wysoko.
          • methinks Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:46
            Tak, ta przypadlosc odtyczy tylko rowerzystow. Smierdziuchy!
    • ally Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:23
      A w jaki sposób rowerzysta na chodniku nie uszanował Twoich praw? Bo przejechał obok? Pod pewnymi warunkami ma do tego prawo. Miał Cię uprzednio obdzwonić? Też byś założyła wątek smile
      • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:39
        chodnik jest przeznaczony przede wszystkim do ruchu pieszego, jeżeli porusza się na nim rowerzysta ma uważać na pieszych i dostosować prędkość do poruszania sie między pieszymi, którymi są dorośli, dzieci i ludzie starsi, a nie pędzić ile mu bozia w nogach sił dała
        niestety rowerzyści czesto zachowują się gorzej niz piraci drogowi, pędzą jak szaleni i guzik ich obchodzi, że w każdej chwili może im pod koła ktoś wejść, nietrudno sobie wyobrazić skutki zderzenia dziecka z pędzącym rowerem

        w warszawskim parku Kępa Potocka rowerzyści są niemalże plagą, zachowują się tak jakby park był przeznaczony tylko dla nich, widziałam kiedys akcję jak rowerzysta chupnął jakąś substancją w twarz kobiecie, bo weszła na ścieżke rowerową, oczywiście zwiał, a kobitę zabrała karetka, tacy sa kulturalni polscy rowerzyści
        • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:45
          marcelina4 napisała:
          > widziałam kiedys akcję jak rowerz
          > ysta chupnął jakąś substancją w twarz kobiecie, bo weszła na ścieżke rowerową,
          > oczywiście zwiał, a kobitę zabrała karetka, tacy sa kulturalni polscy rowerzyśc
          > i

          Woda z bidonu chlupnal?
          A moze to byly porachunki mafijne bo srednio wierze ze rowerzysta chlupie po ludziach substancjami big_grin
          • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:57
            Teraz mafia przeniosła się z czarnych beemek na rowery, przez co są bardziej bezkarni (kierowcy samochodów są łatwiej namierzalni niż cykliści).
            Nie jesteś na bieżąco.
            Świadkom koronnym policja zabrania przemieszczanie się z tego powodu w okolicach ścieżek rowerowych.
            • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:06
              twoje elokwencja i dowcip normalnie porażają, masz chyba mniej zwojów mózgowych niż kura skoro tylko na takie wypociny cie stać
          • kunegunda32 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 16:05
            Nie ważne czym chlupnął. Chodzi raczej o to że uprzejmość i szanowanie przepisów powinno obowiązywać obie strony. A rowerzyści niestety tak jak i blachosmrody w większości przedstawiają sobą mentalność kalego. Czyli na ich ścieżki rowerowe to nawet małym palcem nie można wejść żeby się zaraz raban nie podniósł na temat bab z wozami, bab z psami i innych chamskich przechodniów którzy ośmielili się stanąć na świętości którą jest ścieżka rowerowa. Natomiast na chodniku wychodzą z założenia że KAŻDY pieszy ma OBOWIĄZEK mieć 1/ oczy dookoła głowy (bo przecież no jak to, jak ich można nie zauważyć), 2/ czujność i słuch zająca (no bo jak to? Przecież ich słychać i pieszy zawsze może uskoczyć) oraz 3/ zwinność gazeli springboka żeby jaśnie państwu pryskać z pod kół. BO on jedzie bo nie ma ścieżki rowerowej. Sama jestem fanką jazdy na rowerze, staram się zawsze przestrzegać przepisów i myśleć o innych ale jednak więcej chamskich i głupich zachowań widzę jednak ze strony cyklistów.
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:58
          A gdzie jest mamusia dziecka na które rzekomo pędzi rowerzysta?
          • leeloo2002 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 18:49

            > A gdzie jest mamusia dziecka na które rzekomo pędzi rowerzysta?

            często obok, ale nie ma oczu z tyłu głowy jak rowerzysta nadjeżdża z tyłu
            Z boku też nie ma jak rowerzysta zjeżdza z górki tuż przed jej nosem bo tak jest fajnie
      • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:02
        Nie chodzi mi o to, że koło mnie przejechał, przejachało koło mnie dzisiaj więcej rowerzystów, ale tylko dwóch czy trzech z taką prędkością, że gdybym się lekko tylko przechyliła w bok, to by mnie przewrócił. Albo gdyby mnie córka pociągnęła za rękę, to by walnął w nią ten jeden, który przejechał od jej strony. Mnie nie chodzi o to, że oni w ogóle jeżdżą, ale o to, że na chodniku i w na alejkach parkowych nie powinni się rozpędzać. Uwierz mi, wiem, jak wygląda rozpędzony rowerzysta i umiem go odróżnić od jadącego spokojnie. Wiem też, że przyjemnie się rozpędzić rowerem, ale chodnik to miejsce przede wszystkim dla pieszych, a rowerzyści powinni się tam poruszać tak, żeby pieszym nie zrobić krzywdy.
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:21
          A koło mnie dzisiaj przejechało z kilkadziesiąt samochodów co najmniej 60 km/h a gdybym lekko wychyliła się w stronę jezdni to strach pomyśleć co by było.A gdyby chłopak idący za mną mnie np. niechcący popchnął pod takie auto to aż strach naprawdę sad Albo gdybym tak się potknęła o krawężnik i wylądowała pod kołami takiego rozpędzonego samochodu sad Dlaczego życie jest takie niebezpieczne, wszędzie się czai śmierć i ciężkie wypadki sad
          W dodatku kierowcy ci nie trąbili że akurat przejeżdżają koło mnie, chamstwo jak nie wiem sad
          A wczoraj minął mnie chłopak biegnący na autobus, nie krzyknął że będzie przebiegał koło mnie a wysokie i tęgie chłopisko sad Gdybym się tak naraz wychyliła upadłabym po zderzeniu z nim ani chybi na trotuar i głowę rozbiła, potem wiadomo, uraz czaszki , może nawet trepanacja sad A wystarczyłoby żeby krzyknął że przebiega koło mnie sad
          W ogóle uważam że tak samo cykliści jak i piesi powinni mieć zamontowane dzwoneczki na szyi (jak u kota lub owcy) że się zbliżają, wiele wypadków można byłoby uniknąć sad
          • czarnaalineczka Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:03
            big_grin
          • claudel6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 23:26
            to akurat Ci się udało big_grin
          • boziaj Re: Buraki na rowerach 26.05.11, 16:54
            na chodniku / w parku te incydenty miały miejsce?
        • ally Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:46
          Oczywiście, że nie powinien się rozpędzać, ale irytuje mnie forumowa nagonka na rowery. Jakoś nikt nie zakłada wątków pt. Buraki za kierownicą i nie opisuje tam ze zgrozą, że widział w danym dniu dwa samochody jadące z niedozwoloną prędkością albo że stał przy przejściu i minęło go, nie zatrzymawszy się, dwadzieścia pojazdów wink
          • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:03
            Dyskusja dotyczy rowerzystów. Gdyby dotyczyła kierowców, to gwarantuję, że też byłaby nagonka. Wśród kierowców procentowo jest tylu idiotów co wśród rowerzystów. Tu rozmawiamy o konkretnym przypadku - rowerzysty grzejącego po parkowej alejce, gdzie nie powinno go być wcale lub ewentualnie gdzie mógłby jechać z bardzo powoli i ostrożnie.
            • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:42
              > Dyskusja dotyczy rowerzystów. Gdyby dotyczyła kierowców, to gwarantuję, że też
              > byłaby nagonka. Wśród kierowców procentowo jest tylu idiotów co wśród rowerzyst
              > ów.

              Badań nie robiłam, ale większość wypadków z udziałem rowerzystów oraz pieszych powodują jednak kierowcy samochodów.
              Ciekawe, ile samochodów jadących z niedozwoloną prędkością widziała wczoraj autorka wątku. Czemu nie założy wątku na ten temat? To jest dopiero niebezpieczne.
              • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:52
                > Badań nie robiłam, ale większość wypadków z udziałem rowerzystów oraz pieszych
                > powodują jednak kierowcy samochodów.
                Jak nie robiłaś, to skąd wiesz? Nie twierdzę, że tak nie jest, ale to nie zwalnia rowerzystów z odpowiedzialności za SWOJE zachowanie.
                > Ciekawe, ile samochodów jadących z niedozwoloną prędkością widziała wczoraj aut
                > orka wątku. Czemu nie założy wątku na ten temat? To jest dopiero niebezpieczne.
                Może dlatego, że tego dnia żaden nie śmigał po parku między ludźmi. Być może nie jest kierowcą i nie przemieszcza się często samochodem, w związku z czym bardziej doskwierają jej szalejący rowerzyści niż szalejący kierowcy.
                • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:03
                  > Jak nie robiłaś, to skąd wiesz? Nie twierdzę, że tak nie jest, ale to nie zwaln
                  > ia rowerzystów z odpowiedzialności za SWOJE zachowanie.

                  Nie robiłam badań poziomu zidiocenia. Natomiast statystyki dot. wypadków są ogólnie dostępne.

                  > Może dlatego, że tego dnia żaden nie śmigał po parku między ludźmi. Być może ni
                  > e jest kierowcą i nie przemieszcza się często samochodem, w związku z czym bard
                  > ziej doskwierają jej szalejący rowerzyści niż szalejący kierowcy.

                  Cóż, mam przeczucie, że jednak w ciągu ostatnich paru dni autorka spotkała się np. z kierowcami nieprzepuszczającymi pieszych na pasach. Chyba że nie wychodziła z domu albo mieszka w jakimś nietypowym rejonie kraju. Tylko że do tego większość już się przyzwyczaiła, a jeden idiota na rowerze generuje wątek na kilkaset postów .
                  • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:10
                    Ally, nie raz i nie dwa pisałam na temat kierowców-idiotów. Wczoraj akurat miałam styczność z rowerzystami-idiotami. Jeden przejechał koło mnie tak blisko, że mnie musnął ubraniem po ramieniu. Jechał naprawdę szybko po chodniku. No, nie będziesz chyba mi próbowała wmówić, że tak się jeździ rowerem po chodniku? Naprawdę niewiele brakło, a by mnie przewrócił. Nadjechał z tyłu i właściwie równocześnie go poczułam i zobaczyłam. I to na chodniku, gdzie mogę się poruszać i nie muszę mieć oczu z tyłu głowy. Szłam z pięcioletnim dzieckiem, jestem w zaawansowanej ciąży, uważasz, że wiele brakowało, żeby się źle skończyło?
                    • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:16
                      Kurczę, oczywiście, że facet był kretynem, burakiem i łamał prawo!
                      Wkurza mnie jednak nagonka na rowerzystów. Np. w tym wątku można wyczytać, że cykliści to faszyści wink Tymczasem, hello, w tym kraju na drogach zabijają i okaleczają jednak głównie kierowcy samochodów.
              • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:04
                > Ciekawe, ile samochodów jadących z niedozwoloną prędkością widziała wczoraj aut
                > orka wątku. Czemu nie założy wątku na ten temat? To jest dopiero niebezpieczne.

                Nie widziałam wczoraj ani jednego kierowcy przekraczającego dozwoloną prędkość na chodniku ani w parku, w miejscach, które służą do ruchu pieszych i gdzie pieszy, nawet dziecko, powinien móc czuć się bezpiecznie. Po ulicy z dzieckiem nie spaceruję, bez dziecka zresztą też nie.
                • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:11
                  Chyba masz na myśli jezdnię, a nie ulicę?
                  Spoko, nie musisz chodzić po jezdni. W Polsce ginie pod kołami mnóstwo pieszych (najwięcej w Europie), zapewne większość z nich podobnie jak Ty odróżniała chodnik od jezdni. Wiele im to nie pomogło.
                  • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:24
                    Ten wątek jest o rowerzystach jeżdżących w miejscach przeznaczonych dla pieszych i to jeżdżących w sposób, który tym pieszym zagraża. Masz coś do powiedzenia w temacie? Bo jak nie, to może załóż wątek o szalejących kierowcach.
                    • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:52
                      To całkiem fajny wątek, z socjologicznego punktu widzenia ciekawie się patrzy, jak w kraju szalejących kierowców samochodów rowerzysta zastępuje dopalacze i staje się tzw. nowym pedofilem smile
                      • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:02
                        Czy dopóki nie wyłapiemy wszystkich morderców, nie powinniśmy łapać w ogóle złodziei? Albo olewać wszystkie maltretowane zwierzęta, bo gdzieś są też maltretowane dzieci i na nich należy się skupić?
                        • ally Re: Buraki na rowerach 26.05.11, 16:28
                          Cóż, ja nie twierdzę, że mandaty się rowerzystom nie należą smile
                          Chodzi mi wyłącznie o dominujący sposób myślenia: rowerzyści są roszczeniowi, niebezpieczni, nie znają przepisów oraz zmniejszają przepustowość, a kierowcy samochodów to bidulki pozbawione dobrych dróg i miejsc parkingowych, które się im przecież należą jak psu zupa, oraz gnębione radarami i bezsensownymi ograniczeniami prędkości.
          • claudel6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 23:29
            jak to nie zakłada? zakłada.
            forum.gazeta.pl/forum/w,567,125185733,125185733,Wypadek_na_pasach_Czytalyscie_.html
    • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:41
      jowita771 napisał:

      > No, wkurzyłam się dzisiaj parę razy na rowerzystów. Idę sobie z córką normalnie
      > chodnikiem, nagła tuż koło mnie śmignął na rowerze facet, prędkość miał konkre
      > tną.

      Tzn jaka predkosc mial ten rowerzysta?
      Bo dla matki tuptajacej z maluchem za raczke to i ktos uprawiajacy joggink moze miec predkosc konkretna big_grin

      I tez nie rozumiem czemu burak? Ze smignal kolo ciebie? Rozumem ze w ciebie nie wjechal, blotem cie nie ochlapal, nie zawadzil o ciebie, to czemu burak, bo przejechal?
      Jest chociaz w tym parku zakaz jazdy dla rowerow? Bo jesli nie i moze tam jezdzic to ni pieron nie kumam co zlego zrobil?
      • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:50
        Burak, bo jedzie z dużą prędkością bez ostrzeżenia - nie po ścieżce rowerowej. Ostatnio koleżance prawie dziecka 4letniego nie rozjechał palant jeden w parku - nie na ścieżce rowerowej. I nie jechał z prędkością biegnącego 60-latka.
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:59
          Dziecko się pilnuje, także w parku.
          • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:21
            Dziecka na smyczy się nie prowadzi.
            Dziecko w parku szło po SWOJEJ alejce.
            W tym samym parku były ścieżki rowerowe.
            Dziecko przeszło z jednej krawędzi alejki na drugą i centymetry dzieliły ją on rozpędzonego pojazdu.
            • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:40
              izabellaz1 napisała:

              > Dziecka na smyczy się nie prowadzi.

              Jesli dziecie lazi bez ladu i skladu, chodzi niesprawnie, to smycz jest doskonalym wynalazkiem

              > Dziecko przeszło z jednej krawędzi alejki na drugą i centymetry dzieliły ją on
              > rozpędzonego pojazdu.

              WIdac rowerzysta byl rozgarniety i sprawnie uniknal spotkania z dzieckiem mnaszy je na centymetry...za to mamuska nie teges...skoro wie, ze rowerzysci pomykaja tamtedy szybko czy wolno i nie kontroluje jak dziecie lazi i gdzie lazi. Ze alejka to nie znaczy ze pastwisko i ze jakies zasady ruchu tez obowiazuja. Nie trzeba byc nawet rowerzysta by na dziecie paletajace sie z jednego kawalka alejki na drugi wpasc niechcacy nawet szybko maszerujac.
              Moze czas najwyzszy zaczac uczyc dziecie ze w miejscach publicznych, na alejkach, chodnikach poruszamy sie po jednym pasie a nie raz tu raz tam, z lewa na prawo i pod skosem itd. A jak chcesz zeby dziecie lazilo jak na pastwisku to tu, to tam tam pomimo ze maszeruja, spareruja, biegaja czy jezdza na rowerach ludzie to miej oczeta dookola glowy.
              • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:50
                hanalui napisała:

                > WIdac rowerzysta byl rozgarniety i sprawnie uniknal spotkania z dzieckiem mnasz
                > y je na centymetry
                > Ze alejka to nie znaczy ze pastwisko i ze jakies zasady ruchu tez obowiazuja.

                W nawiązaniu do twojego wątku o zwiększeniu praw rowerzystom: mam nadzieję, że powie ci to samo kierowca auta, który minie się o centymetr na drodze.
                • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:56
                  izabellaz1 napisała:
                  > W nawiązaniu do twojego wątku o zwiększeniu praw rowerzystom: mam nadzieję, że
                  > powie ci to samo kierowca auta, który minie się o centymetr na drodze.

                  Nie jezdze rowerem jak po pastwisku, stosuje sie do zasad i przepisow, kontroluje dziecie gdzie chodzi i jak chodzi, jesli wiem ze w danym miejscu sa inni uzytkownicy zarowno w parku, na placu zabaw czy na chodniku.
                  Jesli uwazasz ze dziecie moze lazic w te i we wte ludzio pod nogami, biegac w te i we wte bez patrzenia i uwazania (bo to dzieciatko przecie i wszyscy maja miec oczy dookola glowy) to moge ci zyczyc powodzenia...a potem watek zalozysz ze wypadek na placu zabaw bo dziecie wpada na stojace osoby i sie rozkwasza ...
                  • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:01
                    hanalui napisała:

                    > Nie jezdze rowerem jak po pastwisku, stosuje sie do zasad i przepisow,

                    Tak mówi każdy kierowca niezależnie jakiego pojazdu, a w więzieniach skazańcy siedzą tylko za niewinność.

                    Nie wiem też czemu tak uparcie piszesz o moim dziecku. Ja pisałam o dziecku koleżanki.
                  • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:05
                    Nie wiem, jakie jest prawo tam, gdzie mieszkasz, ale w Polsce rowerzysta jadący po chodniku powinien ustępować pieszym, jechać powoli, a w razie kolizji, jeśli pieszy odniesie obrażenia, to rowerzysta poniesie koszty leczenia. Tak więc Twoje słowa o stosowaniu się do zasad i przepisów i niejeżdżeniu, jak po pastwisku maja się nijak do tego wątku, bo on jest właśnie o tych rowerzystach, którzy nie stosują się do przepisów.
                    • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:35
                      jowita771 napisał:

                      > Nie wiem, jakie jest prawo tam, gdzie mieszkasz, ale w Polsce rowerzysta jadący
                      > po chodniku powinien ustępować pieszym, jechać powoli, a w razie kolizji, jeśl
                      > i pieszy odniesie obrażenia, to rowerzysta poniesie koszty leczenia.

                      Generalnie nie mozna jezdzic big_grin...ale w PL jak juz zdarzylam zauwazyc to taki rowerzyscie nigdzie nie mozna jezdzic...no chyba ze po sciezkach rowerowych a tych jak wiadomo...jak na lekarstwo smile

                      Tak więc T
                      > woje słowa o stosowaniu się do zasad i przepisów i niejeżdżeniu, jak po pastwis
                      > ku maja się nijak do tego wątku, bo on jest właśnie o tych rowerzystach, którzy
                      > nie stosują się do przepisów.

                      Ale ja tylko sie odnioslam do tego ze tak jak i rowerem nie jezdze jak po pastwisku bez ladu i bez skladu, tak i moje dziecie nie biega po chodnikach czy alejkach jak po pastwisku z jednej strony na druga wlasnie ze wzgledu na ruch pieszy, biegajacy, z psami czy rowerowy.
                  • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:14
                    Jak dziecko wpada na stojącą osobę to oczywiście wina tej osoby, że nie ostrzegła że stoi albo że na czas nie zeszła dzieciakowi z drogi.
                    Dodam jeszcze że należy też krzyczeć (ostrzegać) że będzie się wychodziło zza zamkniętych drzwi urzędu, raz był tu wątek mamuśki (to jest obserwatorki tej sceny) jak mamuśka miała pretensję że jej bachor oberwał drzwiami bo petent wychodził z pokoju (drzwi nie były przezroczyste żeby petent widział że za nimi stoi dziecko, ale w sumie jego wina bo powinien krzyknąć że wychodzi) tongue_out
              • jowita771 jeszcze jedno 23.05.11, 22:54
                > WIdac rowerzysta byl rozgarniety i sprawnie uniknal spotkania z dzieckiem mnasz
                > y je na centymetry...za to mamuska nie teges...skoro wie, ze rowerzysci pomykaj
                > a tamtedy szybko czy wolno i nie kontroluje jak dziecie lazi i gdzie lazi.

                Ja pisze cały czas o chodniku. Tak się składa, że pieszy ma prawo zmienić nagle tor idąc po chodniku, nie ma obowiązku sygnalizować zmiany kierunku, dziecko również. Za to rowerzysta ma jechać tak, żeby ich nie potrącić, nawet, jeżeli nagle zrobią coś nieprzewidywalnego. Tyle polskie przepisy na ten temat.
                • hanalui Re: jeszcze jedno 23.05.11, 23:13
                  jowita771 napisał:
                  > Ja pisze cały czas o chodniku. Tak się składa, że pieszy ma prawo zmienić nagle
                  > tor idąc po chodniku, nie ma obowiązku sygnalizować zmiany kierunku, dziecko r
                  > ównież.

                  Swietnie...ale ze wzgledu na bezpieczenstwo wlasne oraz innych uzytkownikow owego chodnika wartaloby robic to w bezpieczny sposob, rozgladajac sie i upewniajac czy nie wpadamy komus pod nogi, ktos na nas nie wpada, bo przeciez nagle zmieniajac kierunek mozna wpasc na kogos biegnacego do autobusu i sbie rozkwasic o tego kogos nos, wlezc komus pod nogi i byc podeptanym, kopnietym, zderzyc sie z kims wiekszym, postawniejszym, ubranym np robocza odziez ochronna i sie upackac, wpasc komus na walizke, wozek dziecinny, wozek inwalidzki itd.

                  Za to rowerzysta ma jechać tak, żeby ich nie potrącić, nawet, jeżeli na
                  > gle zrobią coś nieprzewidywalnego. Tyle polskie przepisy na ten temat.

                  Swietnie...a ja dbajac o wlasny tylek nie bede liczyla na jakiegos rowerzyste ze mnie zauwazy, nie zauwazy, bo moze byc akurat pijany, slepy, stracic rownowage itd tylko tam gdzie wiem ze rowerzysci pomykaja sie rozgladam i tyle i jeszcze nie nigdy zaden rowerzysta we mnie nie wjechal, ba...ja tez jeszcze w nikogo nie wjechalam, za to potracil mnie kilka razy samochod lusterkiem, durni piesi wystawili lapska z dzikim okrzykiem by mnie przestraszyc bo to wydawalo sie im zabawne...
                  • babunia_wygodka Re: jeszcze jedno 24.05.11, 09:51
                    hanalui napisała:

                    > Swietnie...a ja dbajac o wlasny tylek nie bede liczyla na jakiegos rowerzyste z
                    > e mnie zauwazy, nie zauwazy, bo moze byc akurat pijany, slepy, stracic rownowag

                    Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym pozwala mi oczekiwać że wszyscy na drodze zachowują się zgodnie z przepisami. Dopiero widok jawnie zamierzającego przepisy złamać pojazdu nakłada na mnie jakiekolwiek szczególniejsze obowiązki. A żaden przepis nie nakazuje mi się rozglądać za takimi.

                    > e itd tylko tam gdzie wiem ze rowerzysci pomykaja sie rozgladam i tyle i jeszcz
                    > e nie nigdy zaden rowerzysta we mnie nie wjechal, ba...ja tez jeszcze w nikogo

                    No popatrz, a we mnie i owszem. A wielu próbowało.

                    > nie wjechalam, za to potracil mnie kilka razy samochod lusterkiem, durni piesi

                    E tam, kłamiesz.

                    > wystawili lapska z dzikim okrzykiem by mnie przestraszyc bo to wydawalo sie im
                    > zabawne...

                    A tobie się wydawało zabawne przejeżdżanie na centymetry od nich, buraczana panienko.

                    • hanalui Re: jeszcze jedno 24.05.11, 10:23
                      babunia_wygodka napisała:
                      > Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym pozwala mi oczekiwać że wszyscy na drodze zachowu
                      > ją się zgodnie z przepisami
                      . Dopiero widok jawnie zamierzającego przepisy złama
                      > ć pojazdu nakłada na mnie jakiekolwiek szczególniejsze obowiązki. A żaden przep
                      > is nie nakazuje mi się rozglądać za takimi.

                      Buchahahaha....to ja ci good luck zycze, bo taki z ciebie kierowca, cyklista jak z koziej dupki traba.

                      > No popatrz, a we mnie i owszem. A wielu próbowało.

                      Coz za pech...na ulicy masz pecha, w parku masz pecha...inteligenta osoba zaczyna myslec, co sie dzieje i czemu tak...a ty z upratoscia maniaka w szkode wlasna leziesz...ale co tam...skoro ci zaden przepis nie nakazuje to cos sie bedziesz strzykac, skisnij, a sie nie rozgladaj, niech ci z d...garaz zrobia, a po kozacku sie nie rozgladaj, wymuszaj pierwszenstwo, pchaj sie pod kola idiotow bo w koncu to ich obowiazek...
                      Z tym mysleniem to nie ma sie co dziwic ze statystyki wypadkow w PL sa jakie sa.
                      • babunia_wygodka Re: jeszcze jedno 24.05.11, 10:31
                        hanalui napisała:

                        > babunia_wygodka napisała:
                        > > Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym pozwala mi oczekiwać że wszyscy na drodz
                        > e zachowu
                        > > ją się zgodnie z przepisami
                        . Dopiero widok jawnie zamierzającego prze
                        > pisy złama
                        > > ć pojazdu nakłada na mnie jakiekolwiek szczególniejsze obowiązki. A żaden
                        > przep
                        > > is nie nakazuje mi się rozglądać za takimi.
                        >
                        > Buchahahaha....to ja ci good luck zycze, bo taki z ciebie kierowca, cyklista ja
                        > k z koziej dupki traba.

                        Znaczy, masz problem z tym że ja znam PoRD a ty nie? Cóż, współczuję.

                        > > No popatrz, a we mnie i owszem. A wielu próbowało.
                        >
                        > Coz za pech...na ulicy masz pecha, w parku masz pecha...inteligenta osoba zaczy
                        > na myslec, co sie dzieje i czemu tak...a ty z upratoscia maniaka w szkode wlasn
                        > a leziesz...ale co tam...skoro ci zaden przepis nie nakazuje to cos sie bedzies
                        > z strzykac, skisnij, a sie nie rozgladaj, niech ci z d...garaz zrobia, a po koz
                        > acku sie nie rozgladaj, wymuszaj pierwszenstwo, pchaj sie pod kola idiotow bo w
                        > koncu to ich obowiazek...

                        Coz za pech...na ulicy masz pecha, w parku masz pecha...inteligenta osoba zaczy
                        na myslec, co sie dzieje i czemu tak...a ty z upratoscia maniaka w szkode wlasn
                        a leziesz...ale co tam...skoro ci zaden przepis nie nakazuje to cos sie bedzies
                        z strzykac, skisnij, a sie nie rozgladaj dojeżdżając do skrzyżowania, niech ci samochód z boku wyjedzie, a po kozacku sie nie rozgladaj, wymuszaj pierwszenstwo, pchaj sie pod kola idiotow bo w koncu to ich obowiazek...

                        > Z tym mysleniem to nie ma sie co dziwic ze statystyki wypadkow w PL sa jakie sa

                        • hanalui Re: jeszcze jedno 24.05.11, 10:48
                          babunia_wygodka napisała:
                          > Znaczy, masz problem z tym że ja znam PoRD a ty nie? Cóż, współczuję.

                          Ja sie zaczynam cieszyc, ze go nie znam...znam za to swoj lokalny i mam nadzieje ze i ty wkrotce tez bedziesz sie musiala mojego nauczyc, bo z zalinkowanego artykulu w poprzednim watku wynika ze przepisy unijne sa ponad lokalnymi, a w unijnym kodeksie takich absurdow jak 10 latek pedzacy z predkscia 20-30 km/h na rowerze do pieszych nie nalezy tongue_out, nie ma.
                          No i moze sie nauczysz kierunkowskazow uzywac na rondach i wiele innych uzytecznych rzeczy.
                          • babunia_wygodka Re: jeszcze jedno 24.05.11, 11:12
                            hanalui napisała:

                            > babunia_wygodka napisała:
                            > > Znaczy, masz problem z tym że ja znam PoRD a ty nie? Cóż, współczuję.
                            >
                            > Ja sie zaczynam cieszyc, ze go nie znam...znam za to swoj lokalny i mam nadziej

                            swój lokalny możesz sobie wetknąć głęboko, na mnie nie zrobisz wrażenia tym że jesteś emigrantką i mieszkasz "na Zachodzie". Mnie obowiązuje nasz, polski, a dyskusja dotyczy także terenu Polski, a nie Jackowa czy innego Greenpointu.

                            > e ze i ty wkrotce tez bedziesz sie musiala mojego nauczyc, bo z zalinkowanego a
                            > rtykulu w poprzednim watku wynika ze przepisy unijne sa ponad lokalnymi, a w un
                            > ijnym kodeksie takich absurdow jak 10 latek pedzacy z predkscia 20-30 km/h na r
                            > owerze do pieszych nie nalezy tongue_out, nie ma.

                            W unijnym "kodeksie dorogowym", niedouczona awanturnico, nie ma niczego bo taki dokument w ogóle nie istnieje.
                            Istnieje natomiast Konwencja Wiedeńska, która nie stawia żadnych przeszkód przed takim właśnie zapisem. Więc uznawanie dziecka na rowerze za pieszego jest absolutnie zgodne z prawem międzynarodowym.

                            > No i moze sie nauczysz kierunkowskazow uzywac na rondach i wiele innych uzytecz
                            > nych rzeczy.

                            O, a czegóż to takiego mam się nauczyć o tych kierunkowskazach, czego jeszcze nie wiem? A zwłaszcza co takiego jest o nich w Konwencji Wiedeńskiej, w która praktycznie w ogóle nie występuje nazwa "rondo" lub "skrzyżowanie o ruchu okrężnym", hę?

                            • hanalui Re: jeszcze jedno 24.05.11, 12:24
                              babunia_wygodka napisała:
                              > Mnie obowiązuje nasz, polski, a d
                              > yskusja dotyczy także terenu Polski, a nie Jackowa czy innego Greenpointu.


                              I ten twoj polski coraz podobniejszy do mojego...na twoja niekorzysc oczywiscie butna i kozacka tongue_out

                              > W unijnym "kodeksie dorogowym", niedouczona awanturnico, nie ma niczego bo taki
                              > dokument w ogóle nie istnieje.

                              To byl skrot myslowy...ale jak widac plonnym bylo ludzenie sie ze zrozumiesz

                              > Istnieje natomiast Konwencja Wiedeńska, która nie stawia żadnych przeszkód prze
                              > d takim właśnie zapisem. Więc uznawanie dziecka na rowerze za pieszego jest abs
                              > olutnie zgodne z prawem międzynarodowym.

                              Swietnie...nie zamponij uscislic ze pod opieka doroslych tongue_out, bo w innym wypadku to juz nie pieszy.tongue_out

                              > O, a czegóż to takiego mam się nauczyć o tych kierunkowskazach, czego jeszcze n
                              > ie wiem? A zwłaszcza co takiego jest o nich w Konwencji Wiedeńskiej, w która pr
                              > aktycznie w ogóle nie występuje nazwa "rondo" lub "skrzyżowanie o ruchu okrężny
                              > m", hę?

                              No nie wiem co wiesz, a czego nie wiesz...jakos nie zauwazylam by kierowcy sygnalizowali w PL cos wiecej niz wyjazd z ronda stad zakladam ze jezdzisz jak wiekszosc tongue_out
                              • babunia_wygodka Re: jeszcze jedno 24.05.11, 12:37
                                hanalui napisała:

                                > babunia_wygodka napisała:
                                > > Mnie obowiązuje nasz, polski, a d
                                > > yskusja dotyczy także terenu Polski, a nie Jackowa czy innego Greenpointu
                                >
                                > I ten twoj polski coraz podobniejszy do mojego...na twoja niekorzysc oczywiscie
                                > butna i kozacka tongue_out

                                Niekorzyść? A co takiego niekorzystnego dla mnie wprowadzono? Może obowiązek jazdy na światłach? suspicious

                                > > W unijnym "kodeksie dorogowym", niedouczona awanturnico, nie ma niczego b
                                > o taki
                                > > dokument w ogóle nie istnieje.
                                >
                                > To byl skrot myslowy...ale jak widac plonnym bylo ludzenie sie ze zrozumiesz

                                Tak, tak, jasne. Skrót. Dokument ogólnoświatowy nazywasz "unijnym" i to tylko taki skrót myślowy smile

                                > > O, a czegóż to takiego mam się nauczyć o tych kierunkowskazach, czego jes
                                > zcze n
                                > > ie wiem? A zwłaszcza co takiego jest o nich w Konwencji Wiedeńskiej, w kt
                                > óra pr
                                > > aktycznie w ogóle nie występuje nazwa "rondo" lub "skrzyżowanie o ruchu o
                                > krężny
                                > > m", hę?
                                >
                                > No nie wiem co wiesz, a czego nie wiesz...jakos nie zauwazylam by kierowcy sygn
                                > alizowali w PL cos wiecej niz wyjazd z ronda stad zakladam ze jezdzisz jak wiek
                                > szosc tongue_out

                                A co byś jeszcze chciała sygnalizować? Wjazd na wysepkę na środku? My tu w Polsce tego nie praktykujemy, więc nie musimy.

                                • hanalui Re: jeszcze jedno 24.05.11, 13:22
                                  babunia_wygodka napisała:
                                  > Niekorzyść? A co takiego niekorzystnego dla mnie wprowadzono? Może obowiązek ja
                                  > zdy na światłach? suspicious

                                  Moze gapienie sie w lusterka nieco czesciej tongue_out, pierwszenstwo dla rowerzystow w pewnych wypadkach itp, itd, to ty przeciez go znasz a nie ja

                                  > > > W unijnym "kodeksie dorogowym", niedouczona awanturnico, nie ma nic
                                  > zego b
                                  > > o taki
                                  > > > dokument w ogóle nie istnieje.
                                  > >
                                  > > To byl skrot myslowy...ale jak widac plonnym bylo ludzenie sie ze zrozumi
                                  > esz
                                  >
                                  > Tak, tak, jasne. Skrót. Dokument ogólnoświatowy nazywasz "unijnym" i to tylko t
                                  > aki skrót myślowy smile

                                  Tak...skrot myslowy, ale tobie widac trzeba pismem obrazkowym jak krowie na rowie...

                                  > A co byś jeszcze chciała sygnalizować? Wjazd na wysepkę na środku? My tu w Pols
                                  > ce tego nie praktykujemy, więc nie musimy.

                                  No cos nieco wiecej niz tylko zjazd..ale tlumaczyc ci rowniez nie zamierzam, zyj swobie w swojej blogiej nieswiadomosci tongue_out
                                  • babunia_wygodka Re: jeszcze jedno 24.05.11, 13:27
                                    hanalui napisała:

                                    > babunia_wygodka napisała:
                                    > > Niekorzyść? A co takiego niekorzystnego dla mnie wprowadzono? Może obowią
                                    > zek ja
                                    > > zdy na światłach? suspicious
                                    >
                                    > Moze gapienie sie w lusterka nieco czesciej tongue_out, pierwszenstwo dla rowerzystow w
                                    > pewnych wypadkach itp, itd, to ty przeciez go znasz a nie ja

                                    Ale ja się pytam o rzeczy niekorzystne. Podobno jakieś wprowadzili, to chyba umiesz podać przykłady?
                                    A może tylko robisz z gęby cholewę?

                                    > > A co byś jeszcze chciała sygnalizować? Wjazd na wysepkę na środku? My tu
                                    > w Pols
                                    > > ce tego nie praktykujemy, więc nie musimy.
                                    >
                                    > No cos nieco wiecej niz tylko zjazd..ale tlumaczyc ci rowniez nie zamierzam, zy
                                    > j swobie w swojej blogiej nieswiadomosci tongue_out

                                    Taaaaa... I znowu pani tchórzliwa kłamczucha nie umie przyznać że nie trafiła z argumentem.
                                    Ech, a taka była rozpacz że najlepsi i najinteligentniejsi emigrują suspicious

              • morekac Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:39
                Rozumiem, że dzieci nie można puszczać luzem nawet w parku? Nie na ścieżce rowerowej?
                jedyne wyjście to mieć psa wytresowanego na rowerzystów i puszczać go razem z dzieckiem... wink
              • barefoot_duck Re: Buraki na rowerach 07.05.13, 22:24
                Noż k...a, wytłumacz elokwntnie i skutecznie mojej żywej dwulatce, że po alejce parkowej ma iść równiuteńko jak po sznurku - powodzenia! I uprzedzając: tak, trzymamy ją zawsze za rękę, co więcej - często zakładamy plecaczek z przyczepioną do niego "smyczką", którą opiekun ma owiniętą wokół nadgarstka. Ale wiesz co? To tylko małe dziecko. Zdarza jej się wyrwać i odbiec 3-4 kroki. I strach jest. Mieszkam niemalże we wspomnianym tu warszawskim parku Kępa Potocka, po drugiej stronie niezbyt dużej ulicy. I rozpędzeni rowerzyści w tym parku to prawdziwy problem. Tym bardziej, że w okolicy nie brakuje ścieżek rowerowych, ale nie - piesi mają grzecznie i prosto przemykać obrzeżem alejki, bo umięśnieni szpanerzy muszą jakoś szybko dojechać do jednej z dwóch w parku knajp. A nie oszukujmy się, piesi, zwłaszcza dzieci, w starciu z rozpędzonym rowerem są na gorszej pozycji.
                P.S. Mam również problem z kierowcami samochodów-idiotami, przekraczającymi prędkość, wykonującymi niebezpieczne manewry. Pedofilów bym kastrowała bez znieczulenia. Ale z rozpędzonymi rowErzystami na chodnikach i alejkach parkowych TEŻ MAM PROBLEM!
            • weronika_r Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 00:02
              Izabela, masz 100% racji.
              To, co wyprawiają rowerzyści w parkach, na deptakach i chodnikach to jest skandal.
              I nikt mi nie powie, że pędzący rower nie jest zagrożeniem dla malutkiego dziecka.

              Parki i osiedlowe deptaki, to często miejsca, gdzie dzieci stawiają pierwsze, chwiejne kroki, a osoba pędząca na rowerze z prędkością samochodu po prostu im zagraża!
              I nie ma co tu pisać o pilnowaniu, bo oczywistym jest, że dzieci zasadniczo są pod opieką.
              Ale trudno, żeby puszczać je tylko po niewidzialnej linii prostej, bo inaczej wpadnie pod rower, no bez przesady.

              To piesi, w tym dzieci właśnie, mają PIERSZEŃSTWO na chodniku, deptaku, czy w parku.
              Czy to tak trudno zrozumieć?

              • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 00:44
                weronika_r napisała:
                > I nie ma co tu pisać o pilnowaniu, bo oczywistym jest, że dzieci zasadniczo
                > pod opieką.

                Co to znaczy zasadniczo sa pod opieka? To sa czy nie sa?

                > To piesi, w tym dzieci właśnie, mają PIERSZEŃSTWO na chodniku, deptaku, czy w p
                > arku.
                > Czy to tak trudno zrozumieć?

                Ze piesi maja pierwszenstwo to oczywiste, co nie znaczy ze ci piesi w tym dzieci wlasnie moga sobie chodzic jak barany, bo stanowia tez zagrozenie dla innych pieszych. Nikt procz opiekunow nie jest zobowiazany o dbanie nad bezpieczenstwem cudzego dziecka i to ze wepcha mi sie pod nogi gdy ide, maszeruje, spaceruje czy nawet stoje (zauwaz...zadnego pojazdu) odpowiedzialny jest tylko rodzic. Czy tak trudno zrozumiec?
                • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:57
                  hanalui napisała:

                  > Ze piesi maja pierwszenstwo to oczywiste, co nie znaczy ze ci piesi w t
                  > ym dzieci wlasnie moga sobie chodzic jak barany, bo stanowia tez zagrozenie dla

                  Że rowerzyści jadący prosto mają pierwszeństwo przed skręcającymi samochodami to oczywiste, co nie znaczy że ci rowerzyści w tym dzieci właśnie mogą sobie jeździć jak barany.

                  suspicious

                  (Ale teraz to ja już tylko szturcham kukiełkę, bo partnerką do dyskusji z użyciem mózgu to ty nie jesteś)
                • asia_i_p Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 23:25
                  Tak, roczniak stawiający pierwsze kroki to poważne zagrożenie. Zdecydowanie poważniejsze od roweru jadącego 40 km/h.
                  Mówię ci, jak taki na mnie kiedyś wpadł! No mówię ci, jeszcze trochę i by mi spodnie pogniótł, ale miał trochę za małe łapki. Ale na pewno chciał mi pognieść.
        • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:03
          izabellaz1 napisała:

          > Burak, bo jedzie z dużą prędkością bez ostrzeżenia - nie po ścieżce rowerowej.

          A to jakas nowosc chyba...ma krzyczec, gwizdac, dwonic czy jakies dzwoneczki sobie ubrac zeby cie ostrzec? Rozumiem ze jakby chcial zebys go przepuscila, ale ze przejezdza obok i nie ostrzega to jakas nowosc.

          > I nie jechał z prędkością biegnącego 60-latka.

          No ciekawa jestem z jaka predkoscia jechal. Serio, no podaj z jaka predkoscia jechal...bo mnie sie wydaje ze nawet biegnacy 60 latek dla sfiksowanej mamuski moze byc zagrozeniem dla jej biednego dzieciataka, jesli owy 60 latek nie ostrzega ze biegnie.
          • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:14
            big_grin big_grin big_grin

            Podejrzewam że i 80-latka poruszająca się o kulach może być zagrożeniem jeśli nie ostrzeże wcześniej że idzie, no bo jakby przechodząc obok dziecka dziecko by weszło na jej trasę to by mogło niechcący dostać kulą, tak samo np. człowiek na wózku, też powinien ostrzegać że przejeżdża, dziecko przecież może wyrwać się mamusi i wpaść pod koła wózka sad
          • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:24
            Jadąc nie po ścieżce rowerowej ma obowiązek jechać wolno na tyle, żeby przed idącym pieszym zwolnić. Język też mu nie odpadnie jak powie przepraszam. Rozumiem, że Ty pewnie z tych wychowanych inaczej co mijając człowieka w ciasnej uliczce przepchniesz się łokciem, ale kulturalni ludzie znają kilka magicznych słów.

            I nie pogrążaj się porównując biegnącego człowieka do rozpędzonego roweru. Albo z fizyki miałam pałę.
            • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:24
              *miałaś
            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:31
              Jeżeli wiem że zmieszczę się obok nie mówię przepraszam.
              A biegnący człowiek jeżeli jest dużo cięższy i większy też może być niebezpieczny.
              • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:32
                Rozwiąż parę równań z fizyki to pogadamy.
            • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:50
              izabellaz1 napisała:

              > Jadąc nie po ścieżce rowerowej ma obowiązek jechać wolno na tyle, żeby przed id
              > ącym pieszym zwolnić. Język też mu nie odpadnie jak powie przepraszam.

              I jeszcze w pas sie uklonic tongue_out...no nie rozsmieszaj mnie.
              Jak sie mieszcze, wiem ze uda mi sie przejechac ani nie zwalniam ani tez nie dzwonie na nikogo i nikogo nie przepraszam. Nie zwyklam przeszkadzac ludziom jesli to nie jest niezbedne i konieczne.
              Przepraszam jesli faktycznie musze komus w czyms przeszkodzic.

              Rozumiem
              > , że Ty pewnie z tych wychowanych inaczej co mijając człowieka w ciasnej uliczc
              > e przepchniesz się łokciem, ale kulturalni ludzie znają kilka magicznych słów.

              Ale tam nie bylo ciasno bo zescie sie mineli, nikt nikogo nie potracil i nie stuknal..przyklad od czapy. No chyba ze malownicza historyjka sie rozwinie i sie okaze ze rowerzysta jednak stukna i mamuske i dziecko
              >
              > I nie pogrążaj się porównując biegnącego człowieka do rozpędzonego roweru.

              Widac niezbyt czesto biegasz, bo hamowanie szybko biegnacego czlowieka jest tez trudne i ot sium sie nie staje, zwlaszcze jesli ktos jest w rytmie biegowym tongue_out
              • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:55
                1. Przebiegam pół-maratony i zdecydowanie nie biegnie się takich odległości sprintem.
                2. To i tak nie będzie porównywalne w skutkach zderzenie (pieszego z pieszym, co pieszego z rowerzystą)

                Zresztą nieważne. Dyskusja chyba mija się z celem, bo mamy zbyt odmienne zdanie w temacie.
                • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:11
                  Izabellaz1 - nie dawaj się podpuszczać. Gazeta to zwykły, a w dodatku strasznie durny troll. Hanalui próbuje udawać inteligentną, ale słabo jej idzie. W dodatku jest "doskonała", a wszyscy wokoło to idioci, tak więc ani ta, ani jakiakolwiek inna dyskusja z nią, nie ma sensu.
                  A swoją drogą hanalui - ty taka "cyklistka" jesteś, a nie wiesz, że w każdym kraju, stojącym na wyższym stopniu ewolucji rowerowej niż Polska, taki ćwok, pomykający alejką dla pieszych (a nie ścieżką rowerową) dostałby po prostu mandat. Prędkość nie musi być duża - wystarczy kilkanaście km/h, a może się skończyć złamaną kością udową jakiejś staruszki. A na smyczy to swoje dziecko prowadzaj. O, zapomniałam - ono jest doskonałe, więc nie trzeba. Od razu dodam, żeby uprzedzić - w życiu nie zrobisz na rowerze tylu kilometrów ile ja zrobiłam, tak więc ewentualne zarzuty o nieznajomości tematu możesz sobie wsadzić.
                  • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:20
                    Wiem, że Gazetka to troll, ale jakoś lubię tego trolla no big_grin
                  • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:27
                    aretahebanowska napisała:
                    > A swoją drogą hanalui - ty taka "cyklistka" jesteś, a nie wiesz, że w każdym kr
                    > aju, stojącym na wyższym stopniu ewolucji rowerowej niż Polska, taki ćwok, pomy
                    > kający alejką dla pieszych (a nie ścieżką rowerową) dostałby po prostu mandat.

                    Bylas w kazdym kraju ze tak autorytatywnie sie wypowiadasz? surprised? Bo widzisz u mnie np za jazde po chodniku, gdzie obok jest ulica, ze sciezka czy bez i owszem mozna mandat dostac, zwykle jest to jednak ostrzezenie. Nikto normalny majac siezke czy ulice chodnikiem zwykle nie jezdzi bo niewygodnie tongue_out
                    W parkach, gdzie nie ma zakazu poruszania sie rowerami, po alejkach i owszem mozna sie poruszac rowerem, bez wzgledu czy jest sciezka czy nie, jak jest sciezka to oczywiscie ze na sciezce, chodz nikt nikomu glowy nie urywa. Czesciej widuje 2-3 matule pchajace wozki po sciezce rowerowej i dzieci rozpelzajace po sciezce niz rowerzystow na trakcie spacerowym. No i sa tez miejsca gdzie rowerami nie mozna wjezdzac i na rowerach sie poruszac, informuja o tym tablice.
                    Nie wiem jak w przypadku parku autorki i zwyczajow tam panujacych.
                    • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:38
                      W przypadku parku autorki jest regulamin, który mówi, że można po parku jeździć rowerem i na rolkach z prędkością nie większą niż 5 km/h. Ci, których widziałam dzisiaj jechali dużo szybciej.
                      • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:50
                        jowita771 napisał:

                        > W przypadku parku autorki jest regulamin, który mówi, że można po parku jeździć
                        > rowerem i na rolkach z prędkością nie większą niż 5 km/h. Ci, których widziała
                        > m dzisiaj jechali dużo szybciej.

                        Czyli rozumiem ze biegac i joggingu uprawiac tez nie mozna bo szybki marsz to jakies 7 km na godzine big_grin.
                        Dla kogo ten park? Dla schorowanych staruszkow i matek z rocznymi dziecmi ktore zaczynaja sie uczyc chodzic?
                        • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:57
                          O bieganiu nic nie ma, ograniczenie prędkości dotyczy ludzi na rowerach, rolkach, deskorolkach. Ale spokojnie, rowerzyści nie są zmuszani do korzystania z tego parku, więc jeśli zasady im nie pasują, to mogą po prostu tam nie wjeżdżać.
                          • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:21
                            jowita771 napisał:

                            > O bieganiu nic nie ma, ograniczenie prędkości dotyczy ludzi na rowerach, rolkac
                            > h, deskorolkach. Ale spokojnie, rowerzyści nie są zmuszani do korzystania z teg
                            > o parku, więc jeśli zasady im nie pasują, to mogą po prostu tam nie wjeżdżać.

                            Podaj z ciekawosci gdzie taki wspanialy park z tak predkoscia, do jakiegos programu go trzeba wstawic obsmiewajacego absurdy...bo sie okazuje ze czlowiek maszerujacy moze rozwinac wieksza predkosc niez dozwolona dla rowerow, deskorolek i rolek.
                            Nie wiem czy zdajesz sobie spawe ze dzieci na rowerkach i trzykolkach tez lamia w tym parku przepisy i ich tam nie ma i swojego dzieciecia z zadnym takim pojazdem tam nie prowadzasz, ba...z wozkiem tez tam nie spacerowalas bo jesli tylko szybciej spacerowalas tez przekraczalas doswolona predkosc, a przeciez wiadomo wozek tez pojazd wink
                            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:35
                              Moim zdaniem w każdym większym mieście powinno się robić specjalne wybiegi dla takich matek z małymi dziećmi. Na takich wybiegach (parkach) byłby zakaz wchodzenia dla deskorolkarzy, rowerzystów (także dziecięcych), psów, osobach na wózkach oraz byłby nakaz poruszania się z prędkością nie szybszą niż 3 km na godzinę.
                            • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:04
                              hanalui napisała:

                              > Podaj z ciekawosci gdzie taki wspanialy park z tak predkoscia, do jakiegos prog
                              > ramu go trzeba wstawic obsmiewajacego absurdy...bo sie okazuje ze czlowiek masz
                              > erujacy moze rozwinac wieksza predkosc niez dozwolona dla rowerow, deskorolek i
                              > rolek.

                              To wstaw jeszcze do programu obśmiewającego absurdy to że ciężarówkom wolno jeździć poza zabudowanym tylko 70, podczas gdy osobowym 90.

                              > Nie wiem czy zdajesz sobie spawe ze dzieci na rowerkach i trzykolkach tez lamia
                              > w tym parku przepisy i ich tam nie ma i swojego dzieciecia z zadnym takim poja

                              Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo o Ruchu Drogowym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem.

                              > zdem tam nie prowadzasz, ba...z wozkiem tez tam nie spacerowalas bo jesli tylko
                              > szybciej spacerowalas tez przekraczalas doswolona predkosc, a przeciez wiadomo
                              > wozek tez pojazd wink

                              Nie, w rozumieniu tej samej ustawy osoba pchająca wózek także jest pieszym.

                              Ech, co za typowe dla rowerowych fanatyków połączenie zacietrzewienia i niewiedzy prezentujesz... Mogliby cię wystawiać jako wzorzec polskiego cyklisty.
                              • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:40
                                babunia_wygodka napisała:
                                > To wstaw jeszcze do programu obśmiewającego absurdy to że ciężarówkom wolno jeź
                                > dzić poza zabudowanym tylko 70, podczas gdy osobowym 90.

                                A to akurat ma sens i jest logiczne, tak samo jak na autostradach ciezarowki i tiry maja rowniez ograniczenie predkosci nizej niz samochody osobowe (przynajmniej u mnie). Moze ruszysz swoja makowka i sie domyslisz czemu.

                                > Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo o Ruchu Drog
                                > owym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem.

                                Serio surprised? Linka prosze

                                W takim razie moze w tym omawianym parku to 9-10 latki korzystaly ze swojego prawa i bedac pieszymi rozwijaly predkosc na rowerach 25-30km/h.
                                Ale jaja

                                > Nie, w rozumieniu tej samej ustawy osoba pchająca wózek także jest pieszym.

                                ALe rozwija wieksza predkosc niz dozwolona tongue_out

                                Zabawne ze na deskorolce w owym parku trzeba miec predkosc mniejsza niz 5km/h, ale juz z ta sama deskorolka pod pacha mozna biec 10km/h co jest raczej truchtem, nawet nie szybkim biegiem. buchahahah...
                                • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:54
                                  hanalui napisała:

                                  > babunia_wygodka napisała:
                                  > > To wstaw jeszcze do programu obśmiewającego absurdy to że ciężarówkom wol
                                  > no jeź
                                  > > dzić poza zabudowanym tylko 70, podczas gdy osobowym 90.
                                  >
                                  > A to akurat ma sens i jest logiczne, tak samo jak na autostradach ciezarowki i

                                  No to dokładnie tak samo jak ograniczanie prędkości wszystkiego poza pieszymi w parku.

                                  > > Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo o Ruch
                                  > u Drog
                                  > > owym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem.
                                  >
                                  > Serio surprised? Linka prosze

                                  Artykuł 2 punkt 18.

                                  > W takim razie moze w tym omawianym parku to 9-10 latki korzystaly ze swojego pr
                                  > awa i bedac pieszymi rozwijaly predkosc na rowerach 25-30km/h.
                                  > Ale jaja

                                  Akurat w przypadku małych dzieci na dziecinnych rowerach wątpię żeby osiągały te prędkości. Zwłaszcza trzykołowe.

                                  > > Nie, w rozumieniu tej samej ustawy osoba pchająca wózek także jest pieszy
                                  > m.
                                  >
                                  > ALe rozwija wieksza predkosc niz dozwolona tongue_out

                                  Jest pieszym. Więc nie dotyczy jej to ograniczenie.

                                  > Zabawne ze na deskorolce w owym parku trzeba miec predkosc mniejsza niz 5km/h,
                                  > ale juz z ta sama deskorolka pod pacha mozna biec 10km/h co jest raczej truchte
                                  > m, nawet nie szybkim biegiem. buchahahah...

                                  Poznać głupiego po śmiechu jego, że tak zacytuję banalną mądrość ludową.
                                  • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 11:41
                                    babunia_wygodka napisała:
                                    > > > Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo
                                    > o Ruch
                                    > > u Drog
                                    > > > owym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem.
                                    > >
                                    > > Serio surprised? Linka prosze
                                    >
                                    > Artykuł 2 punkt 18.

                                    Czyli 9-10 latek na rowerze, a nie bedacy pod opieka doroslych to pieszy czy cyklista? tongue_out
                                    Bo chyba zdajesz sobie sprawe ze moze juz taki 7 latek byc na drodze publicznej bez opieki doroslego.

                                    > > W takim razie moze w tym omawianym parku to 9-10 latki korzystaly ze swoj
                                    > ego pr
                                    > > awa i bedac pieszymi rozwijaly predkosc na rowerach 25-30km/h.
                                    > > Ale jaja
                                    >
                                    > Akurat w przypadku małych dzieci na dziecinnych rowerach wątpię żeby osiągały t
                                    > e prędkości. Zwłaszcza trzykołowe.

                                    Od kiedy 9-10 latki jezdza na 3 kolkach? surprised?
                                    Chyba masz kiepska wyobraznie skoro nie wiesz ile na takim BMXowym rowerku moze taki 9-10 latek wyciagnac. Powodzenia w takim razie ci moge zyczyc jesli takie szalejace dzieciaki uwazasz za pieszych tongue_out. Zycze cie wielu owocnych spotkjan z deskorolkarzami, rolkarzami i cyklistami 9-10 letnimi ktorzy sa tylko i wylacznie wg rozumienia ustawy pieszymi big_grin

                                    > Poznać głupiego po śmiechu jego, że tak zacytuję banalną mądrość ludową.

                                    No tyle mozesz, nic ci nie pozostaje. Zeby merytorycznie dyskutowac trzeba nieco wiedziec a nie tylko sie slepo trzymac zapisiku ktory w pewnych okolicznosciach moze byc absurdaly.

                                    • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 11:56
                                      hanalui napisała:

                                      > > Artykuł 2 punkt 18.
                                      >
                                      > Czyli 9-10 latek na rowerze, a nie bedacy pod opieka doroslych to pieszy czy cy
                                      > klista? tongue_out

                                      Nawet tyle nie umiesz zrozumieć z trzech zdań? Skoro nie jest pod opieką, to rowerzysta.

                                      > > > W takim razie moze w tym omawianym parku to 9-10 latki korzystaly z
                                      > e swoj
                                      > > ego pr
                                      > > > awa i bedac pieszymi rozwijaly predkosc na rowerach 25-30km/h.
                                      > > > Ale jaja
                                      > >
                                      > > Akurat w przypadku małych dzieci na dziecinnych rowerach wątpię żeby osią
                                      > gały t
                                      > > e prędkości. Zwłaszcza trzykołowe.
                                      >
                                      > Od kiedy 9-10 latki jezdza na 3 kolkach? surprised?

                                      A gdzie ja mówię że jeżdżą?

                                      > Chyba masz kiepska wyobraznie skoro nie wiesz ile na takim BMXowym rowerku moze
                                      > taki 9-10 latek wyciagnac. Powodzenia w takim razie ci moge zyczyc jesli takie

                                      Tu nie ma co sobie wyobrażać, pamiętam jak mierzyliśmy sobie prędkości w dzieciństwie.

                                      > szalejace dzieciaki uwazasz za pieszych tongue_out. Zycze cie wielu owocnych spotkjan
                                      > z deskorolkarzami, rolkarzami i cyklistami 9-10 letnimi ktorzy sa tylko i wylac
                                      > znie wg rozumienia ustawy pieszymi big_grin

                                      Taaaa, rzucić ci na twarz cytat z ustawy to zaraz podwijasz ogon i rejterujesz do dziecinnych złośliwości smile

                                      • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 12:12
                                        babunia_wygodka napisała:

                                        > hanalui napisała:
                                        >
                                        > > > Artykuł 2 punkt 18.
                                        > >
                                        > > Czyli 9-10 latek na rowerze, a nie bedacy pod opieka doroslych to pieszy
                                        > czy cy
                                        > > klista? tongue_out
                                        >
                                        > Nawet tyle nie umiesz zrozumieć z trzech zdań? Skoro nie jest pod opieką, to ro
                                        > werzysta.


                                        Wo popatrz ty sie...a jeszcze kilka postow wczesniej mnie wyzywalas od awanturnic skoro mowilam ze dzieci na rowerkach moga lamac przepisy bo po pierwsze moga jezdzic za szybko niz dozwolona predkosc w parku, po drugie moga nie byc pod opieka doroslych, bo obowiazku takiego nie ma w przypaku 9-10 latkow, a ty twierdzilas ze to piesi i co sie czepiam i ze kodesku nie znam tongue_out

                                        > Tu nie ma co sobie wyobrażać, pamiętam jak mierzyliśmy sobie prędkości w dzieci
                                        > ństwie.

                                        W twoim dziecinstwie to moze mialas i szczescie jak w wsi jeden pelikan byl...mierzyc to sobie moglas...buchahcha smile

                                        > Taaaa, rzucić ci na twarz cytat z ustawy to zaraz podwijasz ogon i rejterujesz
                                        > do dziecinnych złośliwości smile

                                        Tak sobie to tlumacz...
                                        • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 12:20
                                          hanalui napisała:

                                          > babunia_wygodka napisała:
                                          > >
                                          > > Nawet tyle nie umiesz zrozumieć z trzech zdań? Skoro nie jest pod opieką,
                                          > to ro
                                          > > werzysta.
                                          >
                                          >
                                          > Wo popatrz ty sie...a jeszcze kilka postow wczesniej mnie wyzywalas od awanturn
                                          > ic skoro mowilam ze dzieci na rowerkach moga lamac przepisy bo po pierwsze moga
                                          > jezdzic za szybko niz dozwolona predkosc w parku, po drugie moga nie byc pod o
                                          > pieka doroslych, bo obowiazku takiego nie ma w przypaku 9-10 latkow, a ty twier

                                          Linka proszę do posta gdzie można przeczytać takie twoje słowa, kłamczucho smile

                                          > dzilas ze to piesi i co sie czepiam i ze kodesku nie znam tongue_out
                                          >
                                          > > Tu nie ma co sobie wyobrażać, pamiętam jak mierzyliśmy sobie prędkości w
                                          > dzieci
                                          > > ństwie.
                                          >
                                          > W twoim dziecinstwie to moze mialas i szczescie jak w wsi jeden pelikan byl...m
                                          > ierzyc to sobie moglas...buchahcha smile

                                          Na wsiach to były Ukrainy, a my mieliśmy różnie - składaki, kolarzówki, BMX też się czasem trafił. Ale przecież tobie nie chodzi o rzeczywistość tylko o głodne odszczekniecie się smile

                                          • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 12:41
                                            babunia_wygodka napisała:
                                            > Linka proszę do posta gdzie można przeczytać takie twoje słowa, kłamczucho smile

                                            "> Nie wiem czy zdajesz sobie spawe ze dzieci na rowerkach i trzykolkach tez lamia
                                            > w tym parku przepisy i ich tam nie ma i swojego dzieciecia z zadnym takim poja

                                            Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo o Ruchu Drogowym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem. "

                                            Jak widac nie zawsze...big_grin

                                            > Na wsiach to były Ukrainy, a my mieliśmy różnie - składaki, kolarzówki, BMX też
                                            > się czasem trafił. Ale przecież tobie nie chodzi o rzeczywistość tylko o głodn
                                            > e odszczekniecie się smile

                                            A swistak siedzi i zawija sreberka tongue_out
                                            • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 12:59
                                              hanalui napisała:

                                              > babunia_wygodka napisała:
                                              > > Linka proszę do posta gdzie można przeczytać takie twoje słowa, kłamczuch
                                              > o smile
                                              >
                                              > "> Nie wiem czy zdajesz sobie spawe ze dzieci na rowerkach i trzykolkach te
                                              > z lamia
                                              > > w tym parku przepisy i ich tam nie ma i swojego dzieciecia z zadnym takim
                                              > poja
                                              >
                                              > Nie, nie łamią, niedouczona awanturnico. W rozumieniu ustawy Prawo o Ruchu Drog
                                              > owym dziecko do lat 10 jest pieszym także kiedy jedzie rowerem. "
                                              >
                                              > Jak widac nie zawsze...big_grin

                                              Taaaaa, linka nie podałaś, wycięłaś jakieś z grubsza podobne cytaty, a dla pewności wycięłaś kawałek który chcę żebyś udowodniła - teraz będzie trudniej porównać co mówiłaś, a na do przytaczasz dowody smile
                                              Ech, tchórzliwa kłamczucho...

                                              • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:06
                                                babunia_wygodka napisała:
                                                > Taaaaa, linka nie podałaś, wycięłaś jakieś z grubsza podobne cytaty, a dla pewn
                                                > ości wycięłaś kawałek który chcę żebyś udowodniła - teraz będzie trudniej porów
                                                > nać co mówiłaś, a na do przytaczasz dowody smile
                                                > Ech, tchórzliwa kłamczucho...

                                                Wow...myslalam ze srednio inteligentna osoba w temacie 100 kilkopostowym potrafi znalesc swoja wypowiedz, ba...pamieta jakimi obelgami chlasta na lewo i prawo, i nawet jesli nie wierzy to potrafi wrocic do tego co sama splodzila...jak widac po raz kolejny plonne nadzieje.
                                                A zem zosliwa linka nie podam, poszukaj, rusz ma,owkoa, myslenie nie boli a ma kapitalna przyszlosc.
                                                No i na zakonczenie nie ma zadnych przepisow, ktore nakazywalyby mi podawanie ci jakichkolwiek linkow, a epitetami mozesz sobie rzucac, mozesz sie nimi nawet zapluc i zadlawic jak twoja taka wola...widac tylko tyle potrafisz i kiepskie nerwunie zaczynaja ci powoli strzelac z postronkow tongue_out
                                                • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:24
                                                  hanalui napisała:

                                                  > babunia_wygodka napisała:
                                                  > > Taaaaa, linka nie podałaś, wycięłaś jakieś z grubsza podobne cytaty, a dl
                                                  > a pewn
                                                  > > ości wycięłaś kawałek który chcę żebyś udowodniła - teraz będzie trudniej
                                                  > porów
                                                  > > nać co mówiłaś, a na do przytaczasz dowody smile
                                                  > > Ech, tchórzliwa kłamczucho...
                                                  >
                                                  > Wow...myslalam ze srednio inteligentna osoba w temacie 100 kilkopostowym potraf
                                                  > i znalesc swoja wypowiedz, ba...pamieta jakimi obelgami chlasta na lewo i prawo

                                                  Znowu próbujesz niskich chwytów i liczysz na to że nikt nie zauważy twojego kłamstwa suspicious Chodzi oczywiście o rzekome twoje wypowiedzi - których ja oczywiście nie znajdę bo ich nie było. Ale gdybyś nie kłamała, to tobie istotnie powinno się to udać bez trudu.

                                                  > A zem zosliwa linka nie podam, poszukaj, rusz ma,owkoa, myslenie nie boli a ma
                                                  > kapitalna przyszlosc.

                                                  No nie podasz, bo nie było nigdy takiego postu, który mogłabyś przytoczyć na dowód że nie kłamiesz.

                                                  > No i na zakonczenie nie ma zadnych przepisow, ktore nakazywalyby mi podawanie c
                                                  > i jakichkolwiek linkow, a epitetami mozesz sobie rzucac, mozesz sie nimi nawet

                                                  No pewnie że nie ma, przecież ja cie nie zmuszam. Nie chcesz udowadniać że mówisz prawdę (a to bardzo proste, jeden prawidłowy link by wystarczył) - pozostawisz ludzi w świadomości że jesteś tchórzliwą kłamczuchą.

                                                  > zapluc i zadlawic jak twoja taka wola...widac tylko tyle potrafisz i kiepskie n
                                                  > erwunie zaczynaja ci powoli strzelac z postronkow tongue_out

                                                  Co się zaczyna dziać? Chyba trochę za bardzo się ekscytujesz tą przegrywaną przez ciebie dyskusją bo składasz jakieś zupełnie niespójne zdania.
                                                  • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:46
                                                    babunia_wygodka napisała:
                                                    > Znowu próbujesz niskich chwytów i liczysz na to że nikt nie zauważy twojego kła
                                                    > mstwa suspicious Chodzi oczywiście o rzekome twoje wypowiedzi - których ja
                                                    > oczywiście nie znajdę bo ich nie było. Ale gdybyś nie kłamała, to tobie istotni
                                                    > e powinno się to udać bez trudu.

                                                    Ale ja mam gdzies, czy ktos zauwazy czy nie. Inteligentna osoba nadazajaca za watkiem, majaca dokladny cytat potrafi sobie to znalezc w 100 kilku postach, na dodatek selekcjonujac jeszcze tylko zeby twoje sie pokazaly.
                                                    Ja nie czuje sie winna i niczego nie musze tobie czy innym nie musze udowadniac, mozesz sobie rzucac epitetami ile ci sie podoba, ze nie jestem wielbladem udowadniac nie zamierzam i kropka tongue_out, a ty sobie to zwij jak chcesz tongue_out

                                                    > No nie podasz, bo nie było nigdy takiego postu, który mogłabyś przytoczyć na do
                                                    > wód że nie kłamiesz.

                                                    Tak sobie to tlumacz...patrz wyzej

                                                    > No pewnie że nie ma, przecież ja cie nie zmuszam. Nie chcesz udowadniać że mówi
                                                    > sz prawdę (a to bardzo proste, jeden prawidłowy link by wystarczył) - pozostawi
                                                    > sz ludzi w świadomości że jesteś tchórzliwą kłamczuchą.

                                                    Patrz wyzej tongue_out, to co sobie inni pomysla mam tam gdzie slonko nie dochodzi, wsiowego myslenia "co pomysla o mnie inni" dawno sie wyzbylam i tobie tez radze - wiele ulatwia tongue_out
                                                  • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:03
                                                    hanalui napisała:

                                                    > Ale ja mam gdzies, czy ktos zauwazy czy nie. Inteligentna osoba nadazajaca za w
                                                    > atkiem, majaca dokladny cytat potrafi sobie to znalezc w 100 kilku postach, na
                                                    > dodatek selekcjonujac jeszcze tylko zeby twoje sie pokazaly.

                                                    I znowu próba małego oszustweka, co? smile Oczywiście nie moje powinny się pokazać, a twoje, hanalujowe. Bo to ty nie potrafisz TWOICH słów znaleźć smile

                                                    > > No pewnie że nie ma, przecież ja cie nie zmuszam. Nie chcesz udowadniać ż
                                                    > e mówi
                                                    > > sz prawdę (a to bardzo proste, jeden prawidłowy link by wystarczył) - poz
                                                    > ostawi
                                                    > > sz ludzi w świadomości że jesteś tchórzliwą kłamczuchą.
                                                    >
                                                    > Patrz wyzej tongue_out, to co sobie inni pomysla mam tam gdzie slonko nie dochodzi, wsi
                                                    > owego myslenia "co pomysla o mnie inni" dawno sie wyzbylam i tobie tez radze -
                                                    > wiele ulatwia tongue_out

                                                    Jakby cię nie obchodzili inni to byś się tak nie ładowała w te wątki drogowe, nie próbowałabyś demonstrować swojej emigranckiej wyższości, no i przede wszystkim nie walczyłabyś tak zajadle żeby chociaż mieć ostatnie zdanie w przegranej przez twoje własne dyletanctwo sprawie smile

                                                  • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:27
                                                    babunia_wygodka napisała:
                                                    > I znowu próba małego oszustweka, co? smile Oczywiście nie moje powinny się pokaza
                                                    > ć, a twoje, hanalujowe. Bo to ty nie potrafisz TWOICH słów znaleźć smile

                                                    Alez ja znalazlam, nawet ci je zacytowalam, a ty jestes na tyle leniem smierdzacym ze nie che ci sie przewinac watku i znalezc, i twierdzisz, ze klamie. Ale to juz twoj problem, radosnie cie z nim zostawiam

                                                    > Jakby cię nie obchodzili inni to byś się tak nie ładowała w te wątki drogowe, n
                                                    > ie próbowałabyś demonstrować swojej emigranckiej wyższości, no i przede wszystk
                                                    > im nie walczyłabyś tak zajadle żeby chociaż mieć ostatnie zdanie w przegranej p
                                                    > rzez twoje własne dyletanctwo sprawie smile

                                                    Po pierwsze robaczku nie obchodzi mnie, co sobie o mnie pomysla inni, zwlaszcza takie istoty jak ty, mala roznica a jednak isototna. Pewnie nie zrozumiesz ale coz...
                                                    A inni mnie obchodza i przepisy rowniez, kuma czy za trudne?
                                                    A kolejny epitet i opinie wsadzam jak poprzednie, tam gdzie slonko nie dochodzi, postaraj sie nieco lepiej i na merytorycznym poziomie, bo z pultajacym sie babsztylem bez ladu i skladu dyskutowac nie zamierzam
                        • jowita771 Mój błąd 24.05.11, 10:56
                          Sprawdziłam, nie ma ograniczenia 5km/h, tylko 10. Ten regulamin jest niedawno zmieniony na korzyść rowerzystów (i nie tylko), więc możliwe, że wcześniej było 5 i stąd moja pomyłka.
                          Co nie zmienia faktu, że rowerzysta pędzący z górki najszybciej, jak może, grubo prędkość dozwoloną przekracza. A w tym parku jest dość mocno z górki i alejki łagodnie zakręcają, widoczność taki rowerzysta ma w niektórych miejscach dość ograniczoną, nie ma szans, żeby wyhamował przed pieszym.
                    • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:40
                      Ten Twój kraj nie jest na wysokim stopniu rozwoju jeśli chodzi o rowery, więc nie wyjeżdżaj mi tu z tymi tekstami. W Europie zjechałam wszystkie kraje urowerowione i wiele takich, w których coś takiego jak rower na drodze nie istnieje. zdaje się, że pretendujemy do tych drugich, przynamniej za takich cywilizowanych się mamy. W Beneluksie, Skandynawii, Niemczech czy Austrii, są wyraźne oznaczenia dróg wyłącznie dla pieszych, rowerów, lub ewentualnie jednocześnie jednych i drugich. Jak idę drogą dla pieszych to z założenia nie spodziewam się rowerzysty, więc nie kręcę głową na wszystkie strony, bo akurat idiota może się trafić. Tak jak zresztą, nie spodziewam się w tej sytuacji jadącego samochodu. Zachwyciłaś się nowymi przepisami dla rowerzystów, a sprawdziłaś jak powinien zachowywać się rowerzysta na chodniku, czyli generalnie na drodze przeznaczonej dla ruchu pieszego? Jeśli nie, to przeczytaj.
                      • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:55
                        aretahebanowska napisała:
                        Jak idę drogą dla pieszych to z założenia nie spodziewam się rowerzy
                        > sty, więc nie kręcę głową na wszystkie strony, bo akurat idiota może się trafić
                        > . Tak jak zresztą, nie spodziewam się w tej sytuacji jadącego samochodu.

                        Ale w PL mozesz sie spodziewac to w czym masz problem?
                        Jesali sie spodziewasz to uwazasz i kropka, i to samo robisz ze swoim dzieciakiem, uwaszasz na dzieciaka i jak lazi, bo ty jestes odpowiedzialna w pierwszej kolejnosci, potem rowerzysta i wszyscy swieci

                        • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:59
                          > Jesali sie spodziewasz to uwazasz i kropka, i to samo robisz ze swoim dzieciaki
                          > em, uwaszasz na dzieciaka i jak lazi, bo ty jestes odpowiedzialna w pierwszej k
                          > olejnosci, potem rowerzysta i wszyscy swieci

                          Jeżeli rowerzysta potrąci na chodniku pieszego, to nie dość, że dostanie mandat, to jeszcze może być obciążony kosztami ewentualnego leczenia, więc to nie jest tak, że nie jest odpowiedzialny.
                        • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:12
                          Nie powinnam się go spodziewać (no może od soboty) bo wcześniej nie wolno było jeździć rowerem po chodniku. Samochodu zresztą też nie. Oczywiście, że uważam na swoje dzieciaki dlatego do tej pory nie miały żadnych przygód. Tylko jeśli uważam ja, to i rowerzysta powinien uważać. Nie chodzi tylko o to, że sam może w kogoś wjechać. Wystarczy, że kogoś wystraszy. Uciekający przed rowerem pieszy potrąci staruszkę i klops, bo np. kość udowa idzie. A to, wbrew temu co wypisuje tu gazeta, może sie skończyć zejściem śmiertelnym. Każdy ma rozum i powinien go używać, rzecz w tym, że rowerzysta jest na chodniku gościem i powinien dostosować się do zwyczajów tam panujących. Tak samo na ulicy. Dla siebie ma ścieżkę, a że jest tych ścieżek mało i są często do d..., to zupełnie inna sprawa. To jak ulubione przez kierowców (i często jedyne) wytłumaczenie dużej ilości wypadków - bo są złe drogi. Dostosowujesz się do warunków.
                          • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:56
                            > Nie powinnam się go spodziewać (no może od soboty) bo wcześniej nie wolno było
                            > jeździć rowerem po chodniku.

                            Pod pewnymi warunkami było wolno.
                • hanalui Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:13
                  izabellaz1 napisała:

                  > 1. Przebiegam pół-maratony i zdecydowanie nie biegnie się takich odległości spr
                  > intem.
                  Biegnac kobiecym amatorskim tempem polmaratonowym 5-6 min/km - zeby szybko nie bylo - nie zahamujesz ot tak siup w miejscu na raz, nieprawdaz?

                  > 2. To i tak nie będzie porównywalne w skutkach zderzenie (pieszego z pieszym, c
                  > o pieszego z rowerzystą)

                  Moj znajomy zderzyl sie ze stojacym facetem, niefortunnie upadl ze zlamal noge w 2 miejscach z przepieszczeniem i otwarciem. Nie biegl wcale szybko i to byl dorosly, dorosly, dorosly dziecko moze sie zkonczyc dla dzieciecia zlamaniem nawet karku

                  Serio ludziska kiedy nauczycie sie przewidywac i myslec...w kazdym wypadku: bedac pieszym, rowerzysta czy kierowca i podchodzic do innych uzytkownikow drogi kimkolwiek by oni nie byli - pieszym, dzieckiem, rowerem, autobusem czy kosmita z ograniczonym zaufaniem. Zacznij od siebie, mysl za siebie, za swoje dziecko, za tamtego kierowce i rowerzyste, za ta pania z pieskiem, chron wlasne dupsko (i swojego dziecka) i nie licz ze kierowca, rowerzysta czy inny pieszy bedzie na ciebie uwazac. Na drodze tysiace rzeczy moze sie wydarzyc lacznie z tym ze kierowca bedzie po spozyciu %, straci kontrole nad pojazdem z przyczyn technicznych, a rowerzysta nagle dostanie ataku serca albo osa mu wpadnie pod kask, a inny pieszy dostanie nagle telefon i popedzi nie rozgladajac sie, a panci sie smycz urwie.
                  I tyle...mysl, mysl i mysl bo myslenie ma kapitalna pzyszlosc
          • ila79 Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 00:01
            Hanalui moje dziecko zostało potrącone przez pijanego rowerzystę - naprawdę nikomu nie życzę takich atrakcji. Było to przy molo w Kołobrzegu - tam nagminnie rowerzyści jeżdżą z jakimis dzikimi prędkościami, bo następnego dnia młody chłopak hamował przed młodym z piskiem opon. Mały szedł grzecznie przy mnie, a nawet jakby biegał swobodnie, to ja tego nie rozumiem. Sama ostatnio prawie zostałam stratowana przez rowerzyste wariata. Na pustym chodniku, a obok była pusta ścieżka rowerowa.
    • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:47
      Ja mam nadzieję, że kiedyś przed takim burakiem nadjeżdżającym bez ostrzeżenia z tyłu zaswędzi mnie lewe ucho i wystawię lewy łokieć żeby się podrapać.
      • jszko222 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:48
        To narobisz szkody i sobie, i jemu.
        • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:51
          Bardziej jemu, niż bardziej sobie.
          • jszko222 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:52
            Skoro chcesz być traktowana normalnie, to sama się tak zachowuj. A to, co Ty chcesz zrobić, to po prostu zwykła złośliwośc.
            Ale to tylko moje zdanie.
            • dziub_dziubasek Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 20:58
              Niektórzy to tylko taki bezpośredni przekaz zrozumieją.
            • izabellaz1 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:26
              Ależ ja NIE CHCĘ tego zrobić. Przecież zakładam, że nie będę wiedziała, że ktoś nadjeżdża z tyłu.
    • sharpless6 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:20
      jak rowerzysta jedzie szybko a idę z dzieckiem to rozdziawiam ręce i próbuję go "złapać", musi zwolnić
    • de_boer Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:41
      Ja jestem cyklistą... i rodzicem spacerującym z dziećmi i kierowcą i często pieszym i w każdej z tych grup widzę odsetek ludzi bezmyślnych, bez wyobraźni, bez szacunku dla innych - tonie jest domena cyklistów.
      A - i żeby nie było - jako cyklista, kierowca i pieszy zachowuję się czasem jak burak... jak każdy - i Ty pewnie też.
      • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 21:50
        Nie czepiam się wszystkich cyklistów, tylko przeszkadzają mi ci, którzy jeżdżą szybko po chodnikach. Moja pięcioletnia córka zanim przejdzie przez ścieżkę rowerową, to się rozgląda tak, jak przed jezdnią, była w stanie to pojąć. Zawsze też uważałam, żeby nie chodziła po ścieżce, to miejsce dla rowerów, nie dla pieszych. Czy dorosły rowerzysta nie jest w stanie sobie wyobrazić skutków rozwijania dużych prędkości między pieszymi?
        • wioskowy_glupek Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:04
          Ścieżka w parku jest dla pieszych nie dla rowerów. Dla rowerów są ścieżki rowerowe, jak cyklista chce jeździć w parku po chodniku to ma jechać powoli...

          W parku biegają dzieci, psy, chodzą ludzie od tego jest park a taki rowerzysta nie zapanuje nad rowerem i wjedzie w kogoś. Ciekawe jak by wielce oburzeni szczekali jak by im dziecko potrącił... Żenada...
          • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:11
            no co Ty, nie wiesz, że wytrawnym cyklistom nie zdarzają się wypadki, tak jak świetnym kierowcom? ich dzieci tez nikt nie przejedzie, bo przecież to dzieci wytrawnych cyklistów, maja oczy z tyłu głowy i zawsze z respektem usuną się rowerzyście z drogi, bo mam tak nauczyła
            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:18
              Może jestem ślepa, ale jakoś nie widzę (lub choćby z internetu lub słyszenia) masowych ciężkich wypadków z udziałem szybkich rowerzystów i małych dzieci.
              • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:23
                owszem jesteś i do tego ograniczona/ny, co skutecznie udowadniasz w większości wątków, w których sie udzielasz
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:16
          Nie znam przypadku śmiertelnego potrącenia pieszego (nawet dziecka) przez rowerzystę.
          Na pewno to nic przyjemnego, ale też nie ma potrzeby aż takiej histerii...
          Nikt życia raczej nie utraci ani kaleką nie zostanie po kolizji z rowerem.
          • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:19
            To mało w życiu widziałaś/łeś.
          • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:25
            a musi być śmiertelne potrącenie? wystarczy, że ktos dozna poważnego urazu / złamania / wstrząsu mózgu, albo innego uszkodzenia ciała, no ale dla cienie to sie nie liczy, najważniejsze, że rowerzysta nie zabił, czyli jak uszkodził człowieka to wszystko gra
            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:44
              Tak, najważniejsze że nie zabił ani nie doprowadził do trwałego kalectwa.
              Złamania ręki są powszechne, także po zwykłym upadku np. z winy nie pilnującej matki bądź np. na nartach. Wstrząsy mózgu są nieprzyjemne ale nie powodują trwałego kalectwa.
              Poza tym większość uszkodzeń (mniejszych lub większych) ciała jest nie na skutek kolizji z rowerzystą czy pijanym kierowcą, ale na skutek nie upilnowania dziecka bądź małej wyobraźni (np. dwulatek utopiony w oczku wodnym na działce, poparzone dzieci w samochodzie itp.) matki bądź (rzadziej) ojca.
              Ale o tym się zapomina i skupia się na mniejszości np. rowerzystach czy właścicielach psów albo nieuważnych przechodniach.
              Rodzice (zwłaszcza matki bo najczęściej one opiekują się dziećmi) powinni zacząć od siebie, a dopiero potem patrzeć się na inne niebezpieczeństwa bo dziecko najbardziej jest zagrożone pod nieodpowiednią kuratelą matki.
              • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:53
                a co doznałaś?eś wstrząsu mózgu, złamania tudzież innego uszkodzenia ciała i stąd twoja pewność, że NIE MOGĄ być przyczyną kalectwa? a wiesz czym może skończyć się złamanie u osoby starszej, albo pęknięcie kręgosłupa?
                coś się tych dzieci uczepiła?
                rowerzysta może najechać na każdego, nie tylko na dziecko, może przejechać nawet psa
                dlatego powinien uważać, bo jego masa wraz z rowerem prze dużej prędkości może być przyczyna czyjegoś nieszczęścia i tyle

                przestań się już ośmieszać, serio
                • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:40
                  Statystyki są brutalne i dowodzą że do najcięższych wypadków z udziałem dzieci dochodzi w domach pod opieką matki (rodziców bądź innych opiekunów).
                  • mdro Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:38
                    > Statystyki są brutalne i dowodzą że do najcięższych wypadków z udziałem dzieci
                    > dochodzi w domach pod opieką matki (rodziców bądź innych opiekunów).

                    I w związku z tym dom jest najbardziej niebezpiecznym miejscem dla dziecka? Oj, nie uczyło się matematyki, gazetko, i słowo "statystyka" traktuje się jak magiczne... Pomyśl chwilę, to może będziesz wiedział, dlaczego.
          • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:31
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Nie znam przypadku śmiertelnego potrącenia pieszego (nawet dziecka) przez rower
            > zystę.
            > Na pewno to nic przyjemnego, ale też nie ma potrzeby aż takiej histerii...
            > Nikt życia raczej nie utraci ani kaleką nie zostanie po kolizji z rowerem.

            gazeta ty się naprawdę nigdy chyba nie zderzyłaś/zderzyłeś z szybko jadącym rowerem, bo autentycznie bredzisz
            serdecznie polecam ci podłożenie sie szybko jadącemu rowerzyście, jak ci głowę rozwali, albo złamie rękę to szybko zmienisz zdanie, gwarantuję
            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:38
              Podaj przykład śmierci bądź ciężkiego kalectwa na skutek zderzenia z rowerzystą. Czekam.
              • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:42
                Przykładu ciężkiego kalectwa nie musisz daleko szukać.
              • marcelina4 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:44
                zmieniłam zdanie, ty jesteś tym przykładem
                nie znasz zupełnie praw fizyki, trzeba było chodzić do szkoły, anie obok szkoły i uczyć sie pilnie, nie musiałabyś / musiałbyś teraz udowadniać, że nie jesteś głupkiem
              • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:44
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Podaj przykład śmierci bądź ciężkiego kalectwa na skutek zderzenia z rowerzystą
                > . Czekam.

                Owszem, był taki wypadek, pamiętam informacje sprzed chyba kilku lat. Nie, nie będę gmerać w googlach za szczegółami, bo w najlepszym razie i tak stwierdzisz że to jeden raz i się nie liczy.
                • ste3fa Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 18:23
                  moja znajoma straciła dziecko wskutek zdrezenia z jadącym szybko rowerzystą. Była w 6 m-cu ciązy. Przechodziła przez jezdnię i potrącił ją przejeżdzający przez to przejście rowerzysta. Uderzenie wyołało akcję porodową, dzicko co prawda urodziło się żywe, ale przezyło tylko kilka godzin.
                  ale dla niektórych to jeszcze pewnie człowiek nie był więc się w statystce nie zmieści suspicious
          • de_boer Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:43
            no ja akurat jako dziecko 4 m-ce w gipsie spędziłem po kolizji z rowerem wink
            na chodniku, ścieżce, w lesie i na jezdni zawsze staram się uważać na innych - rowerzysta podczas upadku też odnosi obrażenia wink o tym tez coś wiem wink
            • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:46
              Jednak o śmiertelnych wypadkach czy faktycznych i trwałych kalectwach z udziałem rowerów wjeżdżających w dzieciątka jakoś nie słychać...
              • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:57
                A tylko wypadek śmiertelny albo skutkujący trwałym kalectwem wart jest tego, żeby mu zapobiegać?
          • bronmysieprzedwladza Re: Buraki na rowerach 07.05.13, 21:36
            Nie masz racji - spójrz tu
            www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110120/TORUN01/713651360
          • bronmysieprzedwladza Re: Buraki na rowerach 07.05.13, 21:39
            Niestety są przypadki śmiertelnych potrąceń pieszych przez rowerzystów

            Nie masz racji - spójrz tu
            www.pomorska.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110120/TORUN01/713651360
            www.rmf24.pl/fakty/polska/news-rowerzysta-smiertelnie-potracil-pieszego,nId,175731
      • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:23
        Nic dodać nic ująć, pieszy też bywa burakiem i matka z małym dzieckiem także.
        • wioskowy_glupek Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:39
          Ty chyba nienormalna/y jesteś... Miałaś kiedyś zderzenie z rowerem ? Bo we mnie kiedyś wjechał a jechał bardzo powoli... Nawet nie wyobrażam sobie obrażeń przy większej prędkości... O złamaniach już nie wspominam ale mogą być ciężkie obrażenia wew...

          Zero myślenia.
          • de_boer Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 22:55
            jeśli to do mnie - to owszem miałem dość paskudne złamanie obu kości podudzia po zderzeniu z rowerem. Miałem wtedy 8 lat i jak wszystkie dzieciaki w mojej miejscowości bawiłem się nie zawsze bezpiecznie wink
            Nie rozumiem tylko co ze mną nie tak w Twojej opinii - zwykły wypadek - nie miałem żalu do kolegi, który we mnie wjechał. Nie zrobił tego umyślnie wink
            • konwalka Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:21
              sto lat temu, za czasów gazetowych, przyszła do mnie ekipa rozżalonych ludzi, którzy chcieli medialnie rozegrać temat rowerzystów na chodnikach
              było o nadmiernej prędkosci, potrąceniu, nieuważnej jeździe, zagrożeniu
              pofatygowałam się do straży miejskiej, żeby mi ogląd na sprawę dali
              i zostałam rozpłaszczona odpowiedzią
              owszem, furkoczącego rowerzystę można ukarać, ale bezszansie
              bo nidyrydy go namierzyc
              potrąci, śmignie, pojedzie
              swiadkowie co najwyżej powiedzą że "to był taki kolarz z czarnym kasku i obcisłych galotach"
              praktycznie bezkarny jak polski alimenciarz

              i jeden z najdziwniejszych przypadków w kronice wypadków robionej przeze mnie- potrącenie dzieciaka przez rowerzystę na chodniku na jednej z peryferyjnych ulic
              obrażenia dziecka były b.poważne
              nie pamiętam szczegółów, ale sprawa byłą jakaś nietypowa
            • wioskowy_glupek Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:26
              Nie do Ciebie do gazety wink
    • franczii Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:23
      Nie bede bronic tych co jak szaleni rozpychaja sie po chodnikach mnie tez wkurzaja.
      Ja zawsze schodze z roweru zwlaszcza jesli ida male dzieci lub starsi i przepuszczam. I z szacunku nie dzwonie na pieszych zwlaszcza na jakies starowinki . I tego samego chcialabym dla siebie kiedy z dziecmi ide. I o ile wsrod kierowcow spotrkalam sie z chamami bez kultury to piesi i rowerzysci chodnikowi (ci co uprawiaja kolarstwo sa bardziej bezczelni) sa bardzo zyczliwi nawzajem. Widze, ze czesto piesi ustepuja rowerowi z wlasnej inicjatywy nawet jesli chodnik nie za szeroki. A rowerzysci najczesciej sie zatrzymuja i czekaja az przejde z dziecmi lub przejade jesli jestesmy rowerami.
      A w parku mamy zakaz ruchu rowerowego oprocz rowerkow dzieciecych.
      • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:31
        Ja schodzę rowerzystom z drogi nawet na chodniku, trzymam dziecko przed sobą, jeśli rowerzystę widzę. Nic mnie to nie kosztuje, a rowerzysta nie musi się zatrzymywać. Tylko, że może to błąd, bo potem się rowerzystom wydaje, że to obowiązek pieszego, ustąpić im na chodniku? Jak śmiga z tyłu, to widzę go dopiero w momencie, kiedy już mnie mija, nie mam możliwości zejść mu z drogi, nie mam oczu z tyłu. Może trzeba nosić ze sobą parasol w poprzek?
        • gazeta_mi_placi Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:37
          Nie wiem co za problem jeżeli faktycznie Cię po prostu mija a nie wjeżdża w Ciebie.
          Do kierowców też masz pretensję że Cię mijają? I do szybko przemieszczających się tuż obok Ciebie przechodniów? A może cały świat (rowerzyści, piesi, nie daj Boże piesi z psami itp.) powinni mijać szanowną matkę z dzieckiem do lat czterech co najmniej dwumetrowym łukiem i schodzić jej z drogi?
          • jowita771 Re: Buraki na rowerach 23.05.11, 23:56
            Coś się tak tych samochodów uczepił? O jakich samochodach na chodniku piszesz? Gdyby auto jechało po chodniku, to oczekuję, że kierowca nie pojedzie 30 km/h, właśnie dlatego, że to chodnik. Ci rowerzyści, o których piszę jechali gdzieś mniej więcej z taką prędkością - 25-30 km/h. Zdarzyło mi się parę razy jechać samochodem między pieszymi i zawsze żółwim tempem, żeby komuś krzywdy nie zrobić.
            • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 00:33
              jowita771 napisał:
              Ci rowerzyści, o których piszę jechali gdzieś m
              > niej więcej z taką prędkością - 25-30 km/h.

              Ty chyba masz srednie pojecie o predkosciach bo bredzisz i to strasznie.
              Takie predkosci to na trasach sie wyciaga a nie po parku miedzy ludzmi.
              No chyba ze chadzalas po Central parku w NY to i moze faktycznie by sie dalo big_grin
              • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:14
                Chyba jednak nie jeździsz na rowerze. Wyciągnięcie na dobrze ubitej, parkowej alejce 25-30/h to żaden problem.
                • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:47
                  aretahebanowska napisała:

                  > Chyba jednak nie jeździsz na rowerze. Wyciągnięcie na dobrze ubitej, parkowej a
                  > lejce 25-30/h to żaden problem.

                  Och, wpieranie ciemnoty że rower to się ledwo turla jest starą śpiewką takich faszystów rowerowych. I oni naprawdę jeżdzą, tylko po prostu nie mają jak tej prędkości zmierzyć bo zwykle rowery nie mają prędkościomierzy, więc kłamią bez żenady w imię utrzymania mitu o tym jakie to rowery są niegroźne.
                • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 09:55
                  aretahebanowska napisała:

                  > Chyba jednak nie jeździsz na rowerze. Wyciągnięcie na dobrze ubitej, parkowej a
                  > lejce 25-30/h to żaden problem.

                  Tia...oczywiscie....zaden problem, tylko czemu sama zaczelas wymieniac warunki: trzeba miec ubita alejke, od siebie dodam wystarczajaco dluga prosta , wystarczajaco miejsca zeby sie rozpedzic, lagodne luki itd, itp, z ludzmi ktorzy laza pomiedzy, na alejkach gdzie rozne rzeczy mozna spotkac lezace od smieci zaczynajac, po galazki, liscie, szyszki, kupy psie itp nieco ciezko...chyba nie musze cie tlumaczyc...a moze nie...skoro musze.
                  I serio w parku gdzie jest dozwolona pradkosc dla rowerow i deskorolek mniejsza niz dla pieszych spacerujacych krokiem spacerowym watpie by byla mozliwosc wyciagniecia 25-30 km/h, chyba ze to kolejny absurd polskiej rzeczywistosci.

                  No i jeszcze raz ciekawi mnie gdzie ten park z dozwolona predkoscia 5 km/h a ludziska 25-30h wyciagaja. Gdzei to takie miejsce na mapie PL smile

    • szyszunia11 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 00:17
      niedawno w parku miejskim rowerzysta potracił i przewrócił moją babcię (rocznik 1924)...
      Boję się z 2-letnim dzieckiem chodzić po Plantach, po parku tylko i wyłącznie ze względu na rowerzystów... No więc zazwyczaj siedzi w wózku, choć wcale nie ma na to ochoty, ale każdorazowe wyjęcie go to stres dla mnie...
    • tempera_tura Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 08:23
      Kopmpletnie zwariowałyście. Rozumiem że Wam sie poprzestawiało z okazji narodzin dzieciaków ale dajcie życ.......... Poza dziećmi świat nadal istnieje. Ja jeżdze z maluchem (18 miesiecy) na rowerze, siedzi mi między nogamismile Ludzie puszczaja dzieci bez sensu, wbiegaja nawet na ścieżki. Parki to nie tylko miejsce dla matek z dziećmi........
      Reszta społeczeństwa (o zgrozo nawet ta bezdzietna) nadal istnieje i chce np pojeździć na rowerze i Wasze dzieci przeszkadzają im tak samo jak Wam oni. Tym sposobem można się przyczepić zasadniczo do wszystkich bo zawsze coś bedzie nie pod dzieciaka....
      • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:07
        tempera_tura napisała:

        > Reszta społeczeństwa (o zgrozo nawet ta bezdzietna) nadal istnieje i chce np po
        > jeździć na rowerze i Wasze dzieci przeszkadzają im tak samo jak Wam oni. Tym sp
        > osobem można się przyczepić zasadniczo do wszystkich bo zawsze coś bedzie nie p
        > od dzieciaka....

        Dziecko jest słabsze od roweru? Ano jest. To ciekawe że rowerzystom trzeba jakoby koniecznie ułatwiać życie kosztem kierowców, bo tacy słabi w porównaniu z samochodami, ale za to dla równowagi rowerzystom trzeba koniecznie ułatwiać życie kosztem dzieci, bo dzieci takie słabe w porównaniu z rowerzystą.
      • franczii Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 10:48
        Ja jestem rowerzystka, zapalona rowerzystka, co wiecej bardzo czesto jezdze po chodnikach bo mam dziecko w foteliku a drugie jedzie na swoim rowerze wiec jeszcze dlugo bedziemy rowerzystami chodnikowymi ale jednak jakies granice sa. Uwazam, ze chodnik jest przede wszystkim dla pieszych i dzieci maja prawo po nim sobie beztrosko biegac bez obawy ze zostana stratowane. Mojego starszego syna ucze, ze jesli chodnik nie jest szeroki a ktos wlasnie nim idzie to ma sie zatrzymac i przepuscic. Uwazam tez, ze jesli rowerzysta ma zamiar minac dziecko to powinien szczegolna ostroznosc zachowac i nawet nie chodzi o to ze nie ma wjechac w pieszego ale nie powinien nadjezdzac nagle znienacka bo moze przestraszyc. Zaskoczony czlowiek zwlaszcza dziecko moze chciec sie usunac, pomyli kierunek i wlezie pod kolo. Po co to komu?
      • szyszunia11 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 23:50
        chwila moment, może nie doczytałaś, ale napisałam o babci pod 90-tkę, przewróconej przez rowerzystę na alejce w parku. Nie zatacza się, idzie normalnie, powoli, może zabrakło refleksu żeby w porę uskoczyć?
        co do dziecka, to skoro pilnuję, nie awanturuje się, jak duże zagęszczenie śmigających rowerów - chowam do wózka - to chyba taka roszczeniowa nie jestem? dla mnie jednak problemem jest fakt, że nad tymi śmigającymi po parkach czy Plantach rowerzystami nie ma żadnej kontroli.
        Nawet dziś, na bocznej alejce małe dzieci kredą rysowały, a rowerzysta za wszelką cenę chciał przejechać między nimi, nie przeprowadzić rower, tylko przejechać.
    • niebieski_lisek Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 08:24
      Masz 100% racji. Na chodniku piesi mają pierwszeństwo a nie jadący z bardzo dużą szybkością rowerzyści których nie słychać! Kiedyś miałam taką nieprzyjemną sytuację - szłam chodnikiem, przede mną grupka ludzi, których postanowiłam wyminąć. Niestety jechał też rowerzysta który nie miał już jak przejechać ponieważ ja zaczęłam iść obok tej grupki i nie było miejsca. Nie było go słychać więc nawet nie podejrzewałam się że ktoś może tam być. To że jechał tuż za mną poczułam jak mnie potrącił - nawet się nie zatrzymał żeby przeprosić. Byłam też świadkiem jak z jednego rogu domu jechał rowerzysta z bardzo dużą prędkością, a z drugiego szli piesi. Jedni nie widzieli drugich, o mały włos nie doszło do zderzenia. Smutne że są w wątku osoby które twierdzą, że idąc chodnikiem trzeba rozglądać się nieustawicznie dookoła i sprawdzać czy coś nam nie grozi - to kompletna nieznajomość przepisów drogowych.
      • kajmanik Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 11:59
        rowerzyści zachowują się po chamsku bo są nieidentyfikowalni. jeżeli kogoś potrąci/przewróci/zabrudzi to jesli nie zostanie złapany za tzw. szmaty i spisany to pozostaje anomimowy czyli bezkarny. dlaczego samochody, motocykle i inne pojazdy dopuszczone do ruchu muszą mieć tablice rejestracyjne a rower nie? a kwestia ubezpieczenia? jakim cudem rowerzysta nie płacąc oc ma byc pełnoprawnym uzytkownikiem dróg? pomijam fakt ze rowerzyści cuchną bo to temat na osobny wątekwink
        • mamameg Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:18
          W moje dziecko w parku, w którym jest zakaz poruszania się na rowerze, wjechał rowerzysta.
          W plecy mu wjechał, syn szedł prosto, nie wbiegł pod koła. Na szczęście poza bólem i przestrachem nic mu się nie stało, ale gdybym była mężczyzną, to chyba bym faceta złapała i mu przywaliła, bo zamiast stanąć, przeprosić i sprawdzić czy się nic nie stało, to jeszcze odjeżdżając na nas wrzeszczał(na poszkodowane dziecko i kobietę w ciąży, bo byłam akurat w zaawansowanej ciąży).
          A gdybym syn nie był wyrośniętym 8latkiem, tylko na przykład 3latkiem,to prawdopodobnie nie skończyłoby się to tylko na przestrachu, ale na poważnych obrażeniach.
        • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:39
          > rowerzyści zachowują się po chamsku bo są nieidentyfikowalni.

          to raczej nie jest trafna diagnoza. nie widziałaś nigdy kierowcy zachowującego się po chamsku?
          • beebies Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:55
            mnie potrącił rowerzysta który postanowił z ulicy wjechać na chodnik.Stałam przed przejsciem dla pieszch bo miałam czerwone a on wjechał we mnie bo jak stwierdził myslał że "ruszę się",niestety nie zdążyłam.Ja się przewróciłam,miałam w ręku zakupy które się rozsypały po ulicy i chodniku a chłopak na rowerze szybko odjechał.Ręka mnie zaczeła boleć w domu i tak przemęczyłam tydzień.Przepisy modyfikują aby było bezpieczniej rowerzystom ale powinni pomysleć o pieszych żeby czuli się bezpiecznie na chodniku.Rowerzysta na chodniku tak pod warynkiem że jedzie powoli a nie mija slalomem bezmyślnie pieszych
          • kajmanik Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:00
            zamknij Dzięki Tobie Forum może być lepsze - klikaj w tę ikonę: przy wpisach łamiących regulamin.

            Zapraszamy do dyskusji okołowyborczej na forum Wybory 2011
            emama

            Autor:
            kajmanik@gazeta.plkorzysta z IP: (212.160.130.178) .Temat:
            .Treść:
            Pogrubienie.Kursywa.Podkreslenie.Obrazek.Link.
            . Powiadamiaj mnie mailem o odpowiedziach w wątku .Wysłany przez Ciebie post może pojawić się z opóźnieniem do kilku minut.
            . .

            Odpowiadasz na:
            ally napisała:
            > > rowerzyści zachowują się po chamsku bo są nieidentyfikowalni.
            >
            > to raczej nie jest trafna diagnoza. nie widziałaś nigdy kierowcy zachowującego
            > się po chamsku?

            moim zdaniem diagnoza jest dobra. anoninowość równa się bezkarność. zwłaszcza jeśli ,,przeciwnik" słabszy itd. a co do kierowców- długo już prowadzę samochód i nie widziałam zeby kierowca prowadził samochód środkiem chodzika trąbiac na pieszych, zeby umyslnie ich przewracał, żeby opierał się brudnymi rękmi o cudze mienie, zeby terroryzował ludzi w parkach i na skwerach. i zeby na zwrócenie uwagi przy w/w ,,czynach" bluzgał i pokazywał fucka staruszkom.
            • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:07
              nie uogólniaj, nie dalej jak przedwczoraj jadąc skrajnie poboczem drogi na rowerze, pan taksówkarz mając cała droge dwupasmowa wolną , celowo pojechał tak by otrzec sie o mnie i o męża-jestem niedoświadczonym rowerzsta więc malo brakowało a wylądowałbym w rowie. Złośłiwośc połączona z głupota to jednak mieszanka wybuchowa.
              • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:16
                kotbehemot6 napisała:

                > nie uogólniaj, nie dalej jak przedwczoraj jadąc skrajnie poboczem drogi na rowe
                > rze, pan taksówkarz mając cała droge dwupasmowa wolną , celowo pojechał tak by
                > otrzec sie o mnie i o męża-jestem niedoświadczonym rowerzsta więc malo brakował
                > o a wylądowałbym w rowie. Złośłiwośc połączona z głupota to jednak mieszanka wy
                > buchowa.

                Skoro, jak piszesz, taksówkarz jechał na rowerze to bardzo dobrze że jechał poboczem. Nie rozumiem po co chciałabyś żeby się na rowerze pałętał po dwupasmówce.
                • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:19
                  Wiesz, jest takie przyslowie"mądrej głowie dość dwie słowie". owszem, mój błąd stylistyczny, ale chyba z kontekstu wywnioskowałaś,że na rowerze jechałam ja i mój mąż(na dwóch róznych rowerach), a taksówkarz w samochodzie( wszak napisałam taksówkarz, a nie rikszarz).
                  • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:23
                    kotbehemot6 napisała:

                    > Wiesz, jest takie przyslowie"mądrej głowie dość dwie słowie". owszem, mój błąd

                    Wyjątkowo brzydko wyglądający błąd.

                    > stylistyczny, ale chyba z kontekstu wywnioskowałaś,że na rowerze jechałam ja i
                    > mój mąż(na dwóch róznych rowerach), a taksówkarz w samochodzie( wszak napisałam
                    > taksówkarz, a nie rikszarz).

                    Znam taksówkarzy którzy posiadają rowery.

                    A jeżeli chodzi o przejeżdżanie blisko to zgłoś się do hanaluji, ona Ci wytłumaczy że jak jechał tak blisko to widać dobrze panował nad samochodem i nic się nie stało.


                    • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:26
                      > A jeżeli chodzi o przejeżdżanie blisko to zgłoś się do hanaluji, ona Ci wytłuma
                      > czy że jak jechał tak blisko to widać dobrze panował nad samochodem i nic się n
                      > ie stało.

                      I jeszcze dopisze, że może miał krzyczeć, że jedzie i będzie Cię mijał.
                    • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:29
                      No brzydko, zdarza się.
                      Nie stało sie nic złego bo miałam wyjątkowe szczęście.Takie chamskie zachowanie mogło doprowadzic do niewesołego w skutkach wypadku.Radośni rowerzyści tez sie zdarzają, dlatego niżej piszę o zdrowym rozsądku i wyrozumiałości.
                      • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:48
                        kotbehemot6 napisała:

                        > No brzydko, zdarza się.
                        > Nie stało sie nic złego bo miałam wyjątkowe szczęście.Takie chamskie zachowanie

                        Chamskie, powiadasz. A nie przyszło Ci do głowy że to była po prostu banalna chwila nieuwagi, a nie żadne chamstwo? Dlaczego zakładasz że on to zrobił złośliwie, skoro najprostszym wytłumaczeniem jest że akurat przypadkiem zjechał bliżej krawędzi (bo dziura, bo podmuch wiatru, bo cokolwiek)?

                        > mogło doprowadzic do niewesołego w skutkach wypadku.Radośni rowerzyści tez sie
                        > zdarzają, dlatego niżej piszę o zdrowym rozsądku i wyrozumiałości.

                        No mogło doprowadzić. Tym niemniej w odróżnieniu od slalomu chodnikiem czy alejką między ludźmi, przejazd blisko pobocza znacznie łatwiej może być przypadkowy.

                        • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:01
                          Uwierz, nie była to pomyłka(nawiasem za pomyłki tez ponosi sie odpowiedzialność) tylko całkiem celowe i zamierzone działanie i dąlo kierowcy dużo radości.
                          • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:25
                            kotbehemot6 napisała:

                            > Uwierz, nie była to pomyłka(nawiasem za pomyłki tez ponosi sie odpowiedzialność
                            > ) tylko całkiem celowe i zamierzone działanie i dąlo kierowcy dużo radości.

                            A po czym poznajesz że samochód zza Twoich pleców celowo zjeżdża w Twoją stronę? I po czym poznajesz że kierowca ma z tego uciechę?
                            • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 20:01
                              Po tym,że się śmiał z tego co zrobił-razem z kolega siedzącym obok.Mam nadzieję,ze nie będziesz pytać po czym poznałam,że się śmiał i że się śmiał akurat z nas- ano po tym,ze wykrzywiał usta w geście powszechnie uznanym za uśmiech i patrzył w lusterko, a kolega nawet sie wychylił, a jak sie spytasz po czym poznałam,ze się wychylił to po tym,ze wystawił głowę przez okno i patrzył się nan nas- a jak się spytasz po czym poznałam,ze patrzył sie na nas to powiem,ze tak przypuszczam bo w tle nei było nic ciekawego-pole przekwitłego rzepaku jedynie. Ale mozesz miec rację, facetowi drgnęła ręka i podziwiał przekwiłty rzepak, a śmiał się z dowcipu tudzież innej anegdoty. I przeprasza, za błed:ortograficzne, stylistyczne i gramatyczne, ale mam nadzieję,ze rozumiesz.
                              • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 22:25
                                kotbehemot6 napisała:

                                > Po tym,że się śmiał z tego co zrobił-razem z kolega siedzącym obok.Mam nadziej
                                > ę,ze nie będziesz pytać po czym poznałam,że się śmiał i że się śmiał akurat z n
                                > as- ano po tym,ze wykrzywiał usta w geście powszechnie uznanym za uśmiech i pat
                                > rzył w lusterko, a kolega nawet sie wychylił, a jak sie spytasz po czym poznała
                                > m,ze się wychylił to po tym,ze wystawił głowę przez okno i patrzył się nan nas-
                                > a jak się spytasz po czym poznałam,ze patrzył sie na nas to powiem,ze tak przy
                                > puszczam bo w tle nei było nic ciekawego-pole przekwitłego rzepaku jedynie. Ale
                                > mozesz miec rację, facetowi drgnęła ręka i podziwiał przekwiłty rzepak, a śmi
                                > ał się z dowcipu tudzież innej anegdoty. I przeprasza, za błed:ortograficzne, s
                                > tylistyczne i gramatyczne, ale mam nadzieję,ze rozumiesz.


                                Dobre big_grin...gdyby byl jakis emotka z brawami to ci sie wlasnie naleza, za lopatologiczno-obrazkowo-plastyczny opis. Zwlaszcza to pole rzepaku jest przeurocze smile
                              • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 09:58
                                kotbehemot6 napisała:

                                Wstrząsająca, skandaliczna historia. Prawie. Gdyby nie te dziury logiczne które w niej zieją niczym tunel do którego wpadł Luke jak mu Vader obciął rękę.

                                > Po tym,że się śmiał z tego co zrobił-razem z kolega siedzącym obok.Mam nadziej
                                > ę,ze nie będziesz pytać po czym poznałam,że się śmiał i że się śmiał akurat z n

                                A ja jednak zapytam jak dałaś radę zauważyć że kierowca samochodu który nadjechał przecież z tyłu a potem oddalał się od Ciebie w tempie kilkunastu metrów na sekundę - śmieje się? Przecież widziałaś go tylko od tyłu.

                                > as- ano po tym,ze wykrzywiał usta w geście powszechnie uznanym za uśmiech i pat

                                W jakiż to sposób dałaś radę od tyłu zauważyć co robi kierowca oddalającego się od Ciebie samochodu ze swoją twarzą, co? W jaki sposób dałaś radę zauważyć z odległości przynajmniej kilkunastu metrów i przez lusterko że on się na Ciebie patrzy, skoro to można stwierdzić wyłącznie obserwując oczy takiego kierowcy?

                                > rzył w lusterko, a kolega nawet sie wychylił, a jak sie spytasz po czym poznała

                                Ach, kolega się wychylił więc w ogóle zasłonił sobą jedyne na uparetgo lusterko w którym mogłaś to widzieć. Wychylił się zobaczyć czy nic się nie stało rowerzystom, których przypadkiem tak blisko minęli - przecież on nie widzi w lusterku co się dzieje z tyłu.

                                > m,ze się wychylił to po tym,ze wystawił głowę przez okno i patrzył się nan nas-
                                > a jak się spytasz po czym poznałam,ze patrzył sie na nas to powiem,ze tak przy
                                > puszczam bo w tle nei było nic ciekawego-pole przekwitłego rzepaku jedynie. Ale
                                > mozesz miec rację, facetowi drgnęła ręka i podziwiał przekwiłty rzepak, a śmi
                                > ał się z dowcipu tudzież innej anegdoty. I przeprasza, za błed:ortograficzne, s
                                > tylistyczne i gramatyczne, ale mam nadzieję,ze rozumiesz.

                                Nie, nie rozumiem. Nie rozumiem jak w sytuacji kiedy właśnie minęło Cię realne zagrożenie, czyli w sytuacji kiedy musiałaś się ratować przed upadkiem, dałaś radę równocześnie tak szczegółowo obserwować co się dzieje wewnątrz oddalającego się samochodu.

                                Wiesz co, wychodzi na to że po prostu lubisz być prześladowaną ofiarą i wymyślasz sobie maksymalnie złe interpretacje oraz zmyślasz okoliczności. Bo realizmu w tym Twoim opisie to nie ma za grosz.
                                • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 12:17
                                  > A ja jednak zapytam jak dałaś radę zauważyć że kierowca samochodu który nadjech
                                  > ał przecież z tyłu a potem oddalał się od Ciebie w tempie kilkunastu metrów na
                                  > sekundę - śmieje się? Przecież widziałaś go tylko od tyłu.

                                  Błąd, facet sie odwróćił.I nie jechał prędkością 100 km/h. A ja jestem bardzo spostrzgawcza.

                                  > W jakiż to sposób dałaś radę od tyłu zauważyć co robi kierowca oddalającego się
                                  > od Ciebie samochodu ze swoją twarzą, co? W jaki sposób dałaś radę zauważyć z o
                                  > dległości przynajmniej kilkunastu metrów i przez lusterko że on się na Ciebie p
                                  > atrzy, skoro to można stwierdzić wyłącznie obserwując oczy takiego kierowcy?

                                  odpowiedź-j/w


                                  > Ach, kolega się wychylił więc w ogóle zasłonił sobą jedyne na uparetgo lusterko
                                  > w którym mogłaś to widzieć. Wychylił się zobaczyć czy nic się nie stało rowerz
                                  > ystom, których przypadkiem tak blisko minęli - przecież on nie widzi w lusterku
                                  > co się dzieje z tyłu.

                                  No właśnie, więc po co by sie wychylał skoro nic nie widział? Widac kierowca mu powiedział,że warto bo ubaw jest, a sam kierowca widział skutek swojego zamierzonego działania- w lusterkusmile

                                  > Nie, nie rozumiem. Nie rozumiem jak w sytuacji kiedy właśnie minęło Cię realne
                                  > zagrożenie, czyli w sytuacji kiedy musiałaś się ratować przed upadkiem, dałaś r
                                  > adę równocześnie tak szczegółowo obserwować co się dzieje wewnątrz oddalającego
                                  > się samochodu.

                                  To,ze masz ograniczone rozumienie i oraniczoną zdolność postrzegania i rejestrowania zdarzeń nie znaczy,ze inni tak mają.Ja rejestruję, zauważam-nie mam z tym problemu.

                                  > Wiesz co, wychodzi na to że po prostu lubisz być prześladowaną ofiarą i wymyśla
                                  > sz sobie maksymalnie złe interpretacje oraz zmyślasz okoliczności. Bo realizmu
                                  > w tym Twoim opisie to nie ma za grosz.

                                  hehe, ty za to udajesz śledczego ale marnie ci to wychodzi. pamiętaj,ze zawsze mozna pzreprowadzić eksperyment i oględziny na miejscu zdarzenia. Ale trudno być obiektywnym i rzetelnym śledzcym nie mając doświadczenia a opierając sie na własnych-ograniczonych możliwościach percepcji i rozumienia rzeczywistości.
                                  • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 13:28
                                    kotbehemot6 napisała:

                                    > > A ja jednak zapytam jak dałaś radę zauważyć że kierowca samochodu który n
                                    > adjech
                                    > > ał przecież z tyłu a potem oddalał się od Ciebie w tempie kilkunastu metr
                                    > ów na
                                    > > sekundę - śmieje się? Przecież widziałaś go tylko od tyłu.
                                    >
                                    > Błąd, facet sie odwróćił.I nie jechał prędkością 100 km/h. A ja jestem bardzo s
                                    > postrzgawcza.

                                    Wiesz co, chyba najzwyczajniej na świecie kłamiesz.
                                    1) Kierowca się nie odwraca, bo znacznie lepiej widzi wszystko w lusterkach. Więc samo odwrócenie się kierowcy podczas jazdy jest mało prawdopodobne.
                                    2) Ale nawet jeżeli, to wewnątrz samochodu jest po prostu znacznie ciemniej niż na zewnątrz i oko ustawione na oświetlenie na ulicy nic nie zobaczy w kabinie samochodu, zwłaszcza z takiej odległości. Więc bajki o tym jak to widziałaś że kierowca w odległości kilkudziesięciu metrów od Ciebie się odwrócił to możez opowiadać hanaluji, ale nie mnie.

                                    > > W jakiż to sposób dałaś radę od tyłu zauważyć co robi kierowca oddalające
                                    > go się
                                    > > od Ciebie samochodu ze swoją twarzą, co? W jaki sposób dałaś radę zauważy
                                    > ć z o
                                    > > dległości przynajmniej kilkunastu metrów i przez lusterko że on się na Ci
                                    > ebie p
                                    > > atrzy, skoro to można stwierdzić wyłącznie obserwując oczy takiego kierow
                                    > cy?
                                    >
                                    > odpowiedź-j/w

                                    Jak wyżej - praw fizyki Pani nie zmienisz i nie bądż Pani rura - wnętrze samochodu jest w praktyce niewidoczne dla obserwatora z takiej odległości bo jest za ciemne i pozasłaniane zagłówkami, słupkami nadwozia i przyciemnianymi (wszystkie szyby są przyciemniane) szybami. Czyli historie o tym jak to widziałaś reakcje ludzi w tamtym samochodzie to albo kłamstwa, albo w najlepszym razie konfabulacje.

                                    > > Ach, kolega się wychylił więc w ogóle zasłonił sobą jedyne na uparetgo lu
                                    > sterko
                                    > > w którym mogłaś to widzieć. Wychylił się zobaczyć czy nic się nie stało r
                                    > owerz
                                    > > ystom, których przypadkiem tak blisko minęli - przecież on nie widzi w lu
                                    > sterku
                                    > > co się dzieje z tyłu.
                                    >
                                    > No właśnie, więc po co by sie wychylał skoro nic nie widział? Widac kierowca mu

                                    Jak to nie widział? Przecież jakoby sekundy wcześniej przejechał tuż obok Ciebie. Jak to był pasażer to miał Cię zaraz za szybą.

                                    > powiedział,że warto bo ubaw jest, a sam kierowca widział skutek swojego zamier
                                    > zonego działania- w lusterkusmile

                                    A właściwie jaki to był ubaw? Dwójka rowerzystów jadących po poboczu? Nie wydaje mi się to warte wychylania. Dwójka właśnie przewróconych rowerzystów? To już prędzej, tylko że jakim cudem padając z rowerem tak dokładnie obserwowałaś tamten samochód?
                                    Ach, że przecież mówiłaś że jesteś bardzo spostrzegawcza? Cóż, mi to bardziej wygląda na bardzo bujną i obrazową wyobraźnię, której produkty potem mylisz z tym co widziałaś.

                                    > > Nie, nie rozumiem. Nie rozumiem jak w sytuacji kiedy właśnie minęło Cię r
                                    > ealne
                                    > > zagrożenie, czyli w sytuacji kiedy musiałaś się ratować przed upadkiem, d
                                    > ałaś r
                                    > > adę równocześnie tak szczegółowo obserwować co się dzieje wewnątrz oddala
                                    > jącego
                                    > > się samochodu.
                                    >
                                    > To,ze masz ograniczone rozumienie i oraniczoną zdolność postrzegania i rejestro
                                    > wania zdarzeń nie znaczy,ze inni tak mają.Ja rejestruję, zauważam-nie mam z tym
                                    > problemu.

                                    Tak, tak. Rower Ci się przewraca, ale Ty twardo obserwujesz do ncizego Ci nie potrzebny oddalający się samochód.

                                    • hanalui Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 16:47
                                      babunia_wygodka napisała:
                                      > Wiesz co, chyba najzwyczajniej na świecie kłamiesz.

                                      O...kolejnej osobie zarzucasz klamstwa...czyzby jakas mania ?????

                                      > 1) Kierowca się nie odwraca, bo znacznie lepiej widzi wszystko w lusterkach. Wi
                                      > ęc samo odwrócenie się kierowcy podczas jazdy jest mało prawdopodobne.

                                      A jeszcze 2 posty wczesniej twierdzilas ze nie widzi w lusterkach? To widzi czy nie widzi, moze sie zdecydujesz to raz. Dwa - dobry kierowca rzuca wzrokiem przez ramie od czasu do czasu tzw blind spot, to ze ty tego nie robisz, nie umiesz lub co tam jeszcze to nie znaczy ze inni tego nie robia tongue_out

                                      > 2) Ale nawet jeżeli, to wewnątrz samochodu jest po prostu znacznie ciemniej niż
                                      > na zewnątrz i oko ustawione na oświetlenie na ulicy nic nie zobaczy w kabinie
                                      > samochodu, zwłaszcza z takiej odległości. Więc bajki o tym jak to widziałaś że
                                      > kierowca w odległości kilkudziesięciu metrów od Ciebie się odwrócił to możez op
                                      > owiadać hanaluji, ale nie mnie.

                                      Te twoje fizyczne wyjasnienia to sobie mozesz rozbic o kant swojej pomarszczonej babcinej pupci, podobnie jak twoje wywody ze bez swiatel aut w sloneczny dzien nie widac...to ze ty jestes slepa, masz jaskre, zacme czy inne ustrojstwa nie znaczy ze wszyscy tak maja, nie cen ludzi swoja schorowana miara tongue_out
                                      > Jak wyżej - praw fizyki Pani nie zmienisz i nie bądż Pani rura - wnętrze samoch
                                      > odu jest w praktyce niewidoczne dla obserwatora z takiej odległości bo jest za
                                      > ciemne i pozasłaniane zagłówkami, słupkami nadwozia i przyciemnianymi (wszystki
                                      > e szyby są przyciemniane) szybami. Czyli historie o tym jak to widziałaś reakcj
                                      > e ludzi w tamtym samochodzie to albo kłamstwa, albo w najlepszym razie konfabul
                                      > acje.

                                      Jak wyzej...ze ty slepa i nie lapiesz w szarosciach i przyciemnieniach tego co chcesz wylapac to nie znaczy ze wszyscy tak maja...
                                      Juz po raz kolejny imputujesz kolejnej osobie ze nie moze czegos zobaczyc, nie widzi tylko dlatego ze ty nie widzisz - mysle ze okulista moglby pomoc

                                      > A właściwie jaki to był ubaw? Dwójka rowerzystów jadących po poboczu? Nie wydaj
                                      > e mi się to warte wychylania.

                                      Tobie moze nie, a swiat pelen jest idiotow, jedni wychylaja sie z auta, drudzy startuja z drugiego konca zeby cie przestraszyc bo bedzie zabawne, a inni jak babunia zarzucaja wszystkim klamstwa tongue_out, ot life

                                      > Tak, tak. Rower Ci się przewraca, ale Ty twardo obserwujesz do ncizego Ci nie p
                                      > otrzebny
                                      oddalający się samochód.

                                      Jak to do niczego? Do zgloszenia ze idiota jezdzi, ze moze jest pod wplywem %, ze ucieka byc moze przestepca z miejsca wypadku...itd...tez powtorze za kolezanka...to ze ty nie spostrzegasz, nie widzisz, nie obserwujesz to nie znaczy ze wszyscy tak maja...
                                      • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 17:12
                                        hanalui napisała:

                                        > babunia_wygodka napisała:
                                        > > Wiesz co, chyba najzwyczajniej na świecie kłamiesz.
                                        >
                                        > O...kolejnej osobie zarzucasz klamstwa...czyzby jakas mania ?????

                                        No, jakaś mania opowiadania niestworzonych bajek o zdarzeniach na drodze. A to jedna wszystko widzi że aż wojsko z płaczem wyrzuca zielone farby i maluje czołgi na różowo, bo maskowanie nic nieda, a to druga widzi przez potylicę kierowcy jego uśmiech, a to trzecia każe się w domu oglądać za rowerzystami bo przecież mogą tam być...

                                        > > 1) Kierowca się nie odwraca, bo znacznie lepiej widzi wszystko w lusterka
                                        > ch. Wi
                                        > > ęc samo odwrócenie się kierowcy podczas jazdy jest mało prawdopodobne.
                                        >
                                        > A jeszcze 2 posty wczesniej twierdzilas ze nie widzi w lusterkach? To widzi czy

                                        Kłamiesz.

                                        > nie widzi, moze sie zdecydujesz to raz.

                                        Kierowca widzi w lusterkach ludzi 30m za nim, ale ci ludzie za nim zes*ają się, a nie zobaczą w tych samych lusterkach kierowcy.

                                        > Dwa - dobry kierowca rzuca wzrokiem pr
                                        > zez ramie od czasu do czasu tzw blind spot, to ze ty tego nie robisz, nie umies
                                        > z lub co tam jeszcze to nie znaczy ze inni tego nie robia tongue_out

                                        Chyba cię pos*ało, moja droga. Takie rzeczy to się robi jak się zmienia pas, a i to nie zawsze jest potrzebne. I to jest spojrzenie w boczną szybę, a nie w tylną za którą znika rozhisteryzowana cyklistka której się coś przywidziało.

                                        > Te twoje fizyczne wyjasnienia to sobie mozesz rozbic o kant swojej pomarszczone
                                        > j babcinej pupci, podobnie jak twoje wywody ze bez swiatel aut w sloneczny dzie
                                        > n nie widac...to ze ty jestes slepa, masz jaskre, zacme czy inne ustrojstwa nie
                                        > znaczy ze wszyscy tak maja, nie cen ludzi swoja schorowana miara tongue_out

                                        Tak, tak. To że nie wiesz co to są źrenice, do czego służą i jak działają to już wiemy.

                                        > Jak wyzej...ze ty slepa i nie lapiesz w szarosciach i przyciemnieniach tego co
                                        > chcesz wylapac to nie znaczy ze wszyscy tak maja...
                                        > Juz po raz kolejny imputujesz kolejnej osobie ze nie moze czegos zobaczyc, nie
                                        > widzi tylko dlatego ze ty nie widzisz - mysle ze okulista moglby pomoc

                                        Tak, tak. Nic prostszego jak zajrzeć z dworu do czyjegoś mieszkania przez zamknięte okno, z dużej odległości. Wszystko widać suspicious

                                        > > A właściwie jaki to był ubaw? Dwójka rowerzystów jadących po poboczu? Nie
                                        > wydaj
                                        > > e mi się to warte wychylania.
                                        >
                                        > Tobie moze nie, a swiat pelen jest idiotow, jedni wychylaja sie z auta, drudzy

                                        Tak, tak. Wychylają się z auta żeby spojrzeć śmiało w twarz rowerzyście smile

                                        > startuja z drugiego konca zeby cie przestraszyc bo bedzie zabawne, a inni jak b
                                        > abunia zarzucaja wszystkim klamstwa tongue_out, ot life



                                        > > Tak, tak. Rower Ci się przewraca, ale Ty twardo obserwujesz do ncizego
                                        > Ci nie p
                                        > > otrzebny
                                        oddalający się samochód.
                                        >
                                        > Jak to do niczego? Do zgloszenia ze idiota jezdzi, ze moze jest pod wplywem %,

                                        Jasne, jasne. Pierwszą myślą przewracającego się rowerzysty nie jest łapanie równowagi tylko przyjrzenie się samochodowi.

                                        > ze ucieka byc moze przestepca z miejsca wypadku...itd...tez powtorze za kolezan
                                        > ka...to ze ty nie spostrzegasz, nie widzisz, nie obserwujesz to nie znaczy ze w
                                        > szyscy tak maja...
                                        • hanalui Re: Buraki na rowerach 25.05.11, 18:16
                                          babunia_wygodka napisała:

                                          > No, jakaś mania opowiadania niestworzonych bajek o zdarzeniach na drodze.

                                          A co? Masz wątpliwość ze można być potraconym na ulicy, na pasach, jako pieszy, jako rowerzysta? Skąd w takim razie takie statystyki wypadków skoro jest tak dobrze?

                                          > > > 1) Kierowca się nie odwraca, bo znacznie lepiej widzi wszystko w lu
                                          > sterka
                                          > > ch. Wi
                                          > > > ęc samo odwrócenie się kierowcy podczas jazdy jest mało prawdopodob
                                          > ne.
                                          > >

                                          > > A jeszcze 2 posty wczesniej twierdzilas ze nie widzi w lusterkach? To wid
                                          > zi czy
                                          >
                                          > Kłamiesz.

                                          A tak ... Oczywiscie... Na amnezje i skleroze nic nie poradzę, osoba inteligetna wątek przewinie i znajdzie tongue_out
                                          >
                                          > > nie widzi, moze sie zdecydujesz to raz.

                                          > Kierowca widzi w lusterkach ludzi 30m za nim, ale ci ludzie za nim zes*ają się,
                                          > a nie zobaczą w tych samych lusterkach kierowcy.

                                          Ze ty nie widzisz to nie znaczy ze wszyscy tak maja tongue_out

                                          > > Dwa - dobry kierowca rzuca wzrokiem pr
                                          > > zez ramie od czasu do czasu tzw blind spot, to ze ty tego nie robisz, nie
                                          > umies
                                          > > z lub co tam jeszcze to nie znaczy ze inni tego nie robia tongue_out

                                          > Chyba cię pos*ało, moja droga. Takie rzeczy to się robi jak się zmienia pas, a
                                          > i to nie zawsze jest potrzebne.

                                          To znaczy ze jak mam fantazje patrzyc czesciej bo tak lubie bo zabawne to nie mogę?

                                          I to jest spojrzenie w boczną szybę, a nie w ty
                                          > lną za którą znika rozhisteryzowana cyklistka której się coś przywidziało.

                                          Błąd...boczna i tylna przez lusterko, może nie ogarniasz wszystkiego na raz tongue_out. I stad dla ciebie to tylko boczna szyba tongue_out

                                          > Tak, tak. Nic prostszego jak zajrzeć z dworu do czyjegoś mieszkania przez zamkn
                                          > ięte okno, z dużej odległości. Wszystko widać suspicious

                                          I dlatego ludziska firanki i zazdrostki se wstawiaja, coby im sąsiedzi nie zagladali ... pleciesz jak potluczona i tyle

                                          • babunia_wygodka Re: Buraki na rowerach 26.05.11, 09:34
                                            hanalui napisała:

                                            > babunia_wygodka napisała:
                                            > A co? Masz wątpliwość ze można być potraconym na ulicy, na pasach, jako pieszy,

                                            Jakbyś czytała ze zrozumieniem to byś nie zadawała takich głupich pytań.

                                            > A tak ... Oczywiscie... Na amnezje i skleroze nic nie poradzę, osoba inteligetn
                                            > a wątek przewinie i znajdzie tongue_out

                                            To poproś jakąś osobę inteligentną żeby ci znalazła, kłamczucho. I jak znajdzie to podaj cytat w którym ja twierdzę że kierowca nie widzi czegoś w lusterkach (poza martwym polem, oczywiście).


                                            > > > nie widzi, moze sie zdecydujesz to raz.
                                            >
                                            > > Kierowca widzi w lusterkach ludzi 30m za nim, ale ci ludzie za nim zes*aj
                                            > ą się,
                                            > > a nie zobaczą w tych samych lusterkach kierowcy.
                                            >
                                            > Ze ty nie widzisz to nie znaczy ze wszyscy tak maja tongue_out

                                            Tak, tak. Każdego dotyczą inne prawa optyki smile

                                            > > > Dwa - dobry kierowca rzuca wzrokiem pr
                                            > > > zez ramie od czasu do czasu tzw blind spot, to ze ty tego nie robis
                                            > z, nie
                                            > > umies
                                            > > > z lub co tam jeszcze to nie znaczy ze inni tego nie robia tongue_out
                                            >
                                            > > Chyba cię pos*ało, moja droga. Takie rzeczy to się robi jak się zmienia p
                                            > as, a
                                            > > i to nie zawsze jest potrzebne.
                                            >
                                            > To znaczy ze jak mam fantazje patrzyc czesciej bo tak lubie bo zabawne to nie m
                                            > ogę?

                                            No to mów że ty tak robisz, a nie że "dobry kierowca", bo to przecież zupełnie rozłączne zbiory.

                                            > I to jest spojrzenie w boczną szybę, a nie w ty
                                            > > lną za którą znika rozhisteryzowana cyklistka której się coś przywidziało
                                            > .
                                            >
                                            > Błąd...boczna i tylna przez lusterko, może nie ogarniasz wszystkiego na raz tongue_out.
                                            > I stad dla ciebie to tylko boczna szyba tongue_out

                                            Oglądasz martwe pole lusterek przez lusterko? Dobre, dobre smile

                                            > > Tak, tak. Nic prostszego jak zajrzeć z dworu do czyjegoś mieszkania przez
                                            > zamkn
                                            > > ięte okno, z dużej odległości. Wszystko widać suspicious
                                            >
                                            > I dlatego ludziska firanki i zazdrostki se wstawiaja, coby im sąsiedzi nie zagl
                                            > adali ... pleciesz jak potluczona i tyle

                                            Firanki się przydają w nocy, jak wnętrze mieszkania jest oświetlone. W dzień pomagają tylko na ciekawskich przystawiających nosy do szyby. Chcesz powiedzieć że nasza cyklistka przypatrywała się temu złemu kierowcy z nosem przy jego szybie?


                                            • hanalui Re: Buraki na rowerach 26.05.11, 10:13
                                              babunia_wygodka napisała:

                                              > hanalui napisała:
                                              > To poproś jakąś osobę inteligentną żeby ci znalazła, kłamczucho. I jak znajdzie
                                              > to podaj cytat w którym ja twierdzę że kierowca nie widzi czegoś w lusterkach
                                              > (poza martwym polem, oczywiście).

                                              Alez ja nikogo prosic nie zamierzam, udowadniac tez nikomu nic nie zamierzam, jak kos ma ochote to watek sobie przewinie i znajdzie, to ze ty tego nie potrafisz to juz nie moj biznes...mozesz cojedynie epitetami sobie rzucac, bo nic innego ci nie pozostaje...big_grin

                                              > > To znaczy ze jak mam fantazje patrzyc czesciej bo tak lubie bo zabawne to
                                              > nie m
                                              > > ogę?
                                              >
                                              > No to mów że ty tak robisz, a nie że "dobry kierowca", bo to przecież zupełnie
                                              > rozłączne zbiory.

                                              A gdzie napisalam ze tak robie? Znowu czegos nie zrozumialas po raz kolejny

                                              > > I to jest spojrzenie w boczną szybę, a nie w ty
                                              > > > lną za którą znika rozhisteryzowana cyklistka której się coś przywi
                                              > działo
                                              > > .
                                              > >
                                              > > Błąd...boczna i tylna przez lusterko, może nie ogarniasz wszystkiego na r
                                              > az tongue_out.
                                              > > I stad dla ciebie to tylko boczna szyba tongue_out
                                              >
                                              > Oglądasz martwe pole lusterek przez lusterko? Dobre, dobre smile

                                              Jak wyzej...nie rozumiesz tekstu pisanego...fakt.. nie napisalam jak krowie na rowie wiec ciezko ci zrozumiec tongue_out
                                              > > I dlatego ludziska firanki i zazdrostki se wstawiaja, coby im sąsiedzi ni
                                              > e zagl
                                              > > adali ... pleciesz jak potluczona i tyle
                                              >
                                              > Firanki się przydają w nocy, jak wnętrze mieszkania jest oświetlone. W dzień po
                                              > magają tylko na ciekawskich przystawiających nosy do szyby.

                                              Firanki pomagaja w nocy na oswietlone mieszkanie jak umarlemu kadzidlo...chyba mialas na mysli zaslony, firanki sa na ciekawskich w dzien tongue_out

                                              Chcesz powiedzieć ż
                                              > e nasza cyklistka przypatrywała się temu złemu kierowcy z nosem przy jego szybi
                                              > e?

                                              Nie wiem co robila cyklistka, natomiast wiem co ja potrafie dostrzec w przejezdzajacym aucie, ile jest osob, co robia, czy jest tam fotelik dzieciecy, czy rozmawiaja przez komorki, w co sa ubrani, czy sa w aucie zwierzeta, czy dziecie jest zapiete w pasa, czy... i nie potrzeba mi do tego przyklejania nosa...po raz kolejny...to ze ty masz z tym problem to nie znaczy ze wszyscy tak maja tongue_out
                  • hanalui Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:50
                    kotbehemot6 napisała:

                    > Wiesz, jest takie przyslowie"mądrej głowie dość dwie słowie". owszem, mój błąd
                    > stylistyczny, ale chyba z kontekstu wywnioskowałaś,że na rowerze jechałam ja i
                    > mój mąż(na dwóch róznych rowerach), a taksówkarz w samochodzie( wszak napisałam
                    > taksówkarz, a nie rikszarz).

                    Niestety ona nie wywnioskowala...jej trzeba jak krowie na rowie, lopatologicznie i nawet wtedy trzeba sie liczyc z tym ze nie zrozumie wink
            • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:08
              > długo już prowadzę samochód
              > i nie widziałam zeby kierowca prowadził samochód środkiem chodzika trąbiac na
              > pieszych, zeby umyslnie ich przewracał, żeby opierał się brudnymi rękmi o cudze
              > mienie, zeby terroryzował ludzi w parkach i na skwerach. i zeby na zwrócenie u
              > wagi przy w/w ,,czynach" bluzgał i pokazywał fucka staruszkom.

              pewnie nie widziałaś też samochodów jadących z niedozwoloną prędkością? nieprzepuszczających pieszych? rozjeżdżających skwery i trawniki? wymuszających pierwszeństwo np. na rowerzystach? parkujących na torach tramwajowych, bo na chodniku zaspa? zdradź mi, gdzie mieszkasz, chętnie się przeprowadzę do takiej ostoi kultury na drogach smile
              • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:18
                > pewnie nie widziałaś też samochodów jadących z niedozwoloną prędkością? nieprze
                > puszczających pieszych? rozjeżdżających skwery i trawniki? wymuszających pierws
                > zeństwo np. na rowerzystach? parkujących na torach tramwajowych, bo na chodniku
                > zaspa?

                Ja widziałam wielu, co nie zmienia faktu, że widziałam też wielu chamskich rowerzystów, a ten wątek jest właśnie o nich. Co to w ogóle za argument w dyskusji: a kierowcy też łamią przepisy. No, łamią, ale czy przez to rowerzyści jeżdżą lepiej?
              • kajmanik Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:20
                ally napisała:

                > > długo już prowadzę samochód
                > > i nie widziałam zeby kierowca prowadził samochód środkiem chodzika trąbia
                > c na
                > > pieszych, zeby umyslnie ich przewracał, żeby opierał się brudnymi rękmi o
                > cudze
                > > mienie, zeby terroryzował ludzi w parkach i na skwerach. i zeby na zwróce
                > nie u
                > > wagi przy w/w ,,czynach" bluzgał i pokazywał fucka staruszkom.
                >
                > pewnie nie widziałaś też samochodów jadących z niedozwoloną prędkością? nieprze
                > puszczających pieszych? rozjeżdżających skwery i trawniki? wymuszających pierws
                > zeństwo np. na rowerzystach? parkujących na torach tramwajowych, bo na chodniku
                > zaspa? zdradź mi, gdzie mieszkasz, chętnie się przeprowadzę do takiej ostoi ku
                > ltury na drogach smile


                za wyjątkiem jezdzenia po trawnikach i parkowania na torach robię wszystko co wymieniłaswink ale nie przewracam dzieci, nie terroryzuję staruszek , nie opieram się łapami o cudzy samochód. i nie walę w jego maskię kiedy mi się coś nie podoba. pozatym -samochód nie jestem anonimowy- - monitoring, fotoradary i te sprawywink a rowerzysta? rowerzysta to swięta krowa- teraz nawet straz miejska sprawdza czy aby ściezki rowerowe są cacy. szkoda ze nikt nie sprawdza tak troskliwe stanu dróg i chodnikówwink
                • ally Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:46
                  > a rowerzysta? rowerzysta to swięta krowa- teraz nawet straz miejska sprawd
                  > za czy aby ściezki rowerowe są cacy. szkoda ze nikt nie sprawdza tak troskliwe
                  > stanu dróg i chodnikówwink

                  Mogę Cię zapewnić, że z budżetu miasta pieniędzy na infrastrukturę rowerową idzie na pewno znacznie mniej niż na infrastrukturę stricte samochodową wink
                  • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:04
                    Wpływy tez chyba nieporównywalne smile
                    • ally Re: Buraki na rowerach 26.05.11, 16:23
                      tutaj ktoś fajnie napisał:
                      forum.gazeta.pl/forum/w,391,125560307,125564420,Re_List_Niech_rowerzysci_jezdza_pod_prad_Bez_k.html
    • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 13:52
      Wątek długi ale nikt nie napisał o dwóch waznych sprawach. O zdrowym rozsądku i o ograniczonym zaufaniu do uczestników ruchu. Co to w skrócie oznacza,ze żadne przepisy nie są w stanie uregulowac wszytskich sytuacji i od tego mamy szare komórki by ich używac. Czyli..rowerzysta i pieszy to jednak uczestnicy ruchu i zarówno jedno jak i drugie powinno poruszac sie tak by nie stwarzac zagrożenia, czyli- jak ludzi w parku dużo to moze niekoniecznie sie trzeba rozpedzać, a mamusia dziecie powinna uczulić,ze dziecie nie jest samo i trzeba zwracac uwage na innych, zeby tym innym i sobie krzywdy nie zrobic.
      A tych innych traktowac z jednak oraniczonym zaufaniem i miec na uwadze,ze moga zrobic cos niepzrewidywalnego
      Zyczyłabym sobie-jako mama i rowerzystka żeby swoje zachowania dostsowywac do warunków i innych ludzi, a nie odwrotnie i bedzie ok.
      • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:20
        Ja dziecko uczulam, żeby nie wchodziło na ścieżkę rowerową, jak przechodzimy, to się najpierw rozglądamy. Od rowerzystów wymagam, aby na chodniku dostosowali się do pieszych. Może to za trudne dla niektórych. Moja pięcioletnia córka to pojmuje.
        • kotbehemot6 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:25
          Ano właśnie. Zreszta wielu rowerzytsów to równiez kierowcy i piesi, nikt mi nie wmówi,ze żaden kierowca nigdy nie wsiada na rower i odwrotnie. A pieszy to tylko per pedes.Ech....z tego wynika,ze punk widzenia zalezy od punktu siedzenia i za grosz wyrozumiałości.
          • noname2002 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:36
            To gdzie do licha dzieci w dużych miastach mogą swobodnie pobiegać? Tylko na placach zabaw?
            Skoro w parku nie, bo biednym rowerzystom zawadzają?
            Dodam, że w moim mieście jest sporo tras rowerowych.
            • jowita771 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:39
              Po alejce w parku nie, bo rowerzyści, po trawie też nie, bo to kible dla psów, w mieszkaniu tez nie, bo sąsiedzi. Dzieci powinny siedzieć na doopie, a nie biegać.
              • noname2002 Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 14:46
                " Po alejce w parku nie, bo rowerzyści, po trawie też nie, bo to kible dla psów,
                > w mieszkaniu tez nie, bo sąsiedzi. Dzieci powinny siedzieć na doopie, a nie bie
                > gać."
                Dokładnie.
            • aretahebanowska Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:29
              No, proszę Cię! A dlaczego dzieci w ogóle miałyby biegać. Jeśli biegają to znaczy, że są niewychowane, a przynamniej nie dopilnowane. Dziecko absolutnie nie ma prawa biegać. Na placu zabaw też nie, bo może przewrócić inne dziecko, albo zakurzyć ładnej pani buciki. Dziecko powinno karnie stać przy boku mamusi, nie oddalać się na 5 cm. A jak je w parku potrąci rower to znaczy, że zasłużyło (ono i mamusia), bo było GUPIE wink.
    • jowita771 Chyba już wiem, gdzie robię błąd 24.05.11, 14:37
      Jak idę chodnikiem, to trzymam dziecko blisko siebie, staram się iść jednym torem, spokojnie, nie robią nagłych zwrotów. Taki rowerzysta widząc mnie z daleka myśli, że go niczym nie zaskoczę i może mnie wyprzedzać nie zwalniając. Trzeba iść po chodniku szeroko, wymachiwać siatką i dobrze jest mieć parasol albo kij do nordic walking i trzymać go w poprzek. Taki kij to się może nawet niechcący w szprychę wplątać. Albo kupić psa i iść jedną stroną chodnika, a pies trawnikiem z drugiej strony, smycz rozciągnięta przez całą szerokość chodnika. Koło takich pewnie rowerzyści przejeżdżają uważniej.
    • burina Re: Buraki na rowerach 24.05.11, 15:22
      Ja nie mieszkam aktualnie w Polsce, lecz w kraju o, wydaje się, wyższej kulturze przemieszczania się. Wypadków mniej, nerwów mniej a wcale rozwiązaniem nie jest obwarowanie wszystkiego przepisami i ścisłe przestrzeganie ich.
      Po prostu ludzie są wobec siebie jakoś bardziej życzliwi i wyrozumiali. Ja nie dzwonię jak głupia na ludzi, którzy z jakiegoś powodu idą po ścieżce, a przechodnie sami z siebie ustępują mi miejsca na najbardziej zatłoczonym deptaku miasta (przejechanie nim, a nie ścieżką zaoszczędza mi 10min drogi do roboty).
      Ktoś zaparkował na pasach? No cóż, widocznie musiał - bierze się większy ruch.
      Że już nie wspomnę o tym, że nikt nie dostaje zawału, gdy zobaczy ryskę na lakierze swego auta.

      Co prawda rowerów w mieście używają raczej ludzie w garniturach przemieszczający się z pracy/do pracy na rowerach miejskich, a jak ktoś chce pojeździć rekreacyjnie, ponapawać się szybkością, to wyrusza na sportowym rowerze za miasto.
      Najgorzej chyba, jak ludzie myślą, że reguły zwalniają z myślenia, oczu dookoła głowy i jednocześnie dają prawo do bezwzględnego traktowania łamiących je.
      Odnoszę też wrażenie, że w Polsce ludzie po prostu uwielbiają się nawzajem pouczać i zawsze wiedzą lepiej, jak powinni zachować się inni.
    • ila79 właśnie miałam założyć podobny wątek! 24.05.11, 23:37
      Ja też jestem wkurzona na rowerzystów, chociaz mam świadomość, że to jest przypadłość wogóle Polaków. Są chamscy jako kierowcy, rowerzyści i pieszy. Niestety akurat rowerzystom sie dostaje, bo akurat z nimi w roli głównej miałam różne zajścia. Po pierwsze mojego małego (4,5 roku) rok temu w Kołobrzegu przy samym molo potrącił pijany rowerzysta. Tak konkretnie z rozpędu w niego wjechał i oczywiście od razu zwiał. Zgłaszałam na policjię ale nie wiem czy go złapali. Na następny dzień w tym samym miejscu rowerzysta, tym razem trzeźwy hamował z piskiem opon dosłownie milimetry od młodego, który szedł przy mnie spokojnie. Ostatnio w moim rodzinnym mieście ide sobie pustym chodnikiem, obok pusta ścieżka rowerowa. Jedzie rowerzysta z górki, rozpędzony jak wariat, chodnikiem oczywiście, prosto na mnie. Usiekłam na trawnik i krzyczę do gościa żeby zjechał na ścieżkę. Puścił jakiś bluzg i się nie przejął.
      Kultury moim zdaniem brakuje wszystkim, ja akurat jeżdżę autem i kierowcy samochodowi też są nieźli. Na ruchliwym skrzyżowaniu koleś z lewoskrętu gna prosto przed siebie, przecinając skrzyżowanie po skosie...Kierowcy nie przepuszczaja pieszych, niektórzy przyspieszają przed pasami, nawet jak inne auta się zatrzymają! Nagminne jest wyprzedzanie na zakrętach, skrzyżowaniach i wiele innych rzeczy. Piesi, no cóż - łażą jak święte krowy, spacerują po ścieżkach rowerowych całymi rodzinami, przechodzą przez ulicę gdzie bądź, gdzie im wygodnie itd...Krew mnie zalewa i wstyd mi za rodaków. A do rowerzystów to juz mam wyjątkowego pecha.
      • przystanek_tramwajowy Re: właśnie miałam założyć podobny wątek! 07.05.13, 21:45
        Ja mieszkam w miejscu, gdzie ścieżek rowerowych pod dostatkiem. I co robią zburaczałe chamidła na rowerach? Jadą po chodniku równolegle do pustej ścieżki rowerowej! Bo tak! Bo co im zrobi pieszy?
    • roksanka_3 Re: Buraki na rowerach 08.05.13, 12:12
      ja jestem mocno uprzedzona do rowerzystow, juz nawet nie chodzi o trasy gdzie chodnik jest podzielony na miejsce dla rowerzystow i pieszych, ale o zwykle uliczki osiedlowe nawet mieszy blokami.
      2 lata temu jak synek mial 2 latka, wracalismy z placu zabaw takim wlasnie chodnikiem mieszy blokami i jakis świr gó...arz wjechal w moje dziecko z tak wielkim rozpedem ze myslalam ze juz po malym. serce mi stanelo tym bardziej ze mlodego odbilo tylem glowy od chodnika. masakra nie zycze nikomu. debil oczywiscie szybko zwial a ja sie goraczkowo zastanawialam jaki jest nr na pogotowie. na szczescie nic sie nie stalo. mlody chyba jeszcze dosc plastyczne kosci mial czy cuś ale klne do teraz jak widze tych idiotow smigajacych chodnikami miedzy malutkimi dziecmi niczym jakis slalom.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja