sarling
24.05.11, 12:37
Taka sytuacja: jadę sobie skm-ką, kasy na dworcu były zamknięte, więc poszłam do przodu, żeby kupić tam bilet.
Czekam i przychodzi Pan Konduktor z krótkofalówką, a za nim drpecze jakiś ciemnoskóry młodzieniec.
Pan Konduktor starał się coś młodemu przetłumaczyć i co rusz padało słowo "polis" (9znaczy się policja

).
W końcu zapytałam, czy coś potłumaczyć.
Okazało się, że koleś też nie miał biletu bo kasy były zamknięte i czekał sobie gdzieś w środku skm-ki na konduktora, żeby bilet kupić. A Konduktor kazał mu płacić mandat, bo miał czekac z przodu (jak ja), a nie w środku. Ale koleś nie wiedział o tym.
Właściwie już już udało mi się namówić Pana Konduktora, żeby po prostu sprzedał mu bilet (i w końcu mi), ale nagle weszła jakaś dziumdzia z wózkiem i zaczęła na mnie krzyczeć, że wszędzie tak jest, że bilet kupuje się z przodu (choć pan z biletami porusza się po całej długości pociągu, dziwne). Że na całym świecie i że powinien zpłacić ten mandat.
W końcu ja musiałam wysiąść, biletu nie kupiłam (!!!!), bo trwała kłótnia i, jak mniemam, ten młodzieniec będzie musiał zapłacić mandat.
I co, ja jechałam za darmo, a jemu pokażą jacy to uczciwi i praworządni jesteśmy