hrabina_murzyna
26.05.11, 16:32
Zainspirowana wątkiem o niezależności i mądrości. Właśnie dopiero co dyskutowałam o podobnym przypadku z kosmetyczką. W niedzielę moja cioteczna siostrzenica ma komunię. Rodzice dziecka się rozwiedli, on znalazł inną i odszedł. Dziś ta druga jest jego żoną, mają dziecko. Tatuś poinformował małą, że on na komunii nie będzie, bo jego druga żona nie została zaproszona. Dziecko nie bardzo ma ochotę zapraszać na komunię kobietę, która pozbawiła ją rodziny. Nie ukrywam, że moja cioteczna siostra też się na to nie zgodzi. Nie zgadza się, aby świętować ten dzień z kobietą, która rozwaliła jej życie. Ja ją rozumiem i popieram. Zrobiłabym podobnie.
No i kosmetyczka mi mówi, że skoro dziecko chce mieć tatę na komunii to matka powinna się przełamać i zaprosić tą drugą, bo dla dziecka trzeba zrobić wszystko, a jak jej nie zaprosi to jest zła matka. I jakoś mi to nie leży. W zasadzie ojciec stawia debilne warunki własnej córce, ale to matka jest zła. Kiedy przestanie funkcjonować to przeświadczenie, że matki to muszą być te dobre, pokorne, ze spuszczoną głową i dumą schowaną do kieszeni? Czy w imię dobra dziecka trzeba aż tak bardzo się upokarzać? Przyznam się, że zgłupiałam i już sama nie wiem, bo dziecko bardzo przeżywa, że ojciec nie przyjdzie. Ale z drugiej strony to ojciec też powinien stanąć na wysokości zadania i nie szantażować małej. W końcu to uroczystość dziecka, a nie ślub byłej żony.