Zaręczyny, oświadczyny.

11.05.04, 09:06
No właśnie. Jestem już żoną i matką. Kiedy okazało się, żę jestem w ciąży
postanowiliśmy że weźmiemy ślub. Nie było jakichs tam zaręczyn ani
narzeczeństwa tylko od razu do ołtarza. Nie wiem czy nie było czasu czy po
prostu mój mąż nie chciał się w to bawić, nigdy nie poprosił mnie o rękę. Ja
wiem, że to może głupie ale dziś rano oglądałam w filmie oświadczyny i się
popłakałam. To takie piękne było, romantyczne. Zrobiło mi się żal. Nie chodzi
mi już o ten pierścionek, tylko o to żeby mi w ten sposób powiedział,
pokazał, że chce ze mną być do końca życia. Nie raz w żartach wspominam, że
cały czas czekam na pierścionek zaręczynowy, a on co? Śmieje się i mówi, że
jestem próżna baba, że nie bardzo nas stać albo, że mam sobie sama kupić bo
on nie wie jaki. Czy ja rzeczywiście jestem próżna? Drogie mamy, jak to było
u Was? Czy były oświadczyny, czy było romantycznie? a może tak samo jak u
mnie? Wiem, że teraz to już tylko proza życia ale brakuje mi tego czaru,
romantyczności w naszym związku.
    • domali Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 09:11
      Pierścionek kupowaliśmy razem. Oświadczyny były w restauracji, przy lasagni smile
      Było cudnie smile
      • ewa2233 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 09:52
        Co do pierścionka - pokazałam, który mi się podoba smile

        Później zrobiliśmy sobie romantycznie wieczór.
        Nie były to typowe oświadczyny, bo ślub już wcześniej zaplanowaliśmy,
        ale przyszły mąż wygłosił do mnie płomienną, wzruszającą przemowę!
        Później zaprosiliśmy na kolację moich rodziców
        (mieszkaliśmy już ze sobą wcześniej).
        Mama dostała róże i narzeczony poprosił o moją rękę.

        Ponieważ chciałam być przeniesiona przez próg domu - mąż przeniósł mnie
        tydzień po ślubie, bo wcześniej jakoś się "nie składało" smile

        Myślę, że potrzebujemy takich wzruszeń i warto o nie "walczyć" smile !
        Wcale nie musi być tak jak na filmie, z zaskoczenia, aby było co wspominać!
    • pyziamyzia Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 09:38
      Moj maz mnie zadziwil, oswiadczyl mi sie na moje urodziny(tylko nie pamietam
      ktore hihihi) w lozku podczas..... (reszte same sobie dopowiedzcie). Jak to
      wspominam to od razu cieplej na serduchu. Acha pierscionek kupil sam i nawet
      znal rozmiar. pozdrawiam Basia
      • mamanatali Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 09:50
        Mój mąż oświadczył mi po raz pierwszy się na ...klatce schodowejsmile-długa
        historia.Też bym wolała bardziej romantyczne miejsce i okoliczności.Sytuację
        trochę poprawił fakt,że mąż oświadczył mi się po raz drugi,dwa tygodnie przed
        już zaplanowanym ślubem,przy fontannach w Barcelonie.Ale to już nie było
        to,niestety...
      • kssia Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 10:02
        Cześć
        Oświadczyny mojego męża zupełnie mnie zaskoczyły. Mąz co prawda prosił mnie
        żebym zmierzyła sobie palec u jubilera i podała mu rozmiar , pytał również jaki
        bym chciała pierścionek ale potem wszytsko ucichło ja nie pytałam i tak moja
        czujność została osłabiona.
        Owego dnia 20 czerwca zresztą wybieralismy sie na piknik na działkę moich
        rodziców, mąż porosił zebym ubrała sukienkę (nie załapałam), poprosił żebym
        wzieła przenośna lodóweczkę(nie załapałam ) w koncu to był pinikik i lato więc
        co dziwnego w sukience i ochładzaniu napojówsmile
        Przyjechał po nie i nie mógł otworzyc bagażnika podobno sie zmek zepsuł - nie
        załapałam ze to nie mozliwe bo ma zamek centralny więc jak by dzwi otworzył.
        Na miejscu nagle sobie przypomiał ze nie właczył alarmu i musi wrócic na
        parkink - nie dało mi do myslenia to że poszedł do samochodu w samych
        bokserkach i boso, stwierdził ze jest goraca i w koncu jestesmy na działcesmile))))
        No a jak wrócił z parkingu w pełnym szyku garmitur ogromny bukiet kwiatów i
        oczywiście pudełeczko w reku to podobno oczy miałam wielkości spodeczków ze
        zdziwienia i pamietam ze spytałam "co sie stało?"smile)) a potem to było
        oczywiście "Tak" i szampan i ........................ wiadomo cosmile))) i było
        super romantycznie i fantastycznie sie ten czas wspomina
        pozdrawiam
    • szymanka Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 10:41
      Rozmawialiśmy wcześniej o ślubie, jakieś takie lużne rozmowy, a co nam się na
      ślubach podoba, a co nie, a jakie obrączki nam się podobają, a jaki chciałabym
      mieć pierścionek zaręczynowy, więc same oświadczyny nie były dla mnie jakąś
      specjalną niespodzianką. Ale sposób w jaki to zrobił, był niespodzianką jak
      najbardziej smile
      Bylismy na spacerze w parku. Wiosna w rozkwicie, ciepły, pogodny wieczór.
      Stylowe latarnie w alejkach i gwiazdy na niebie. W parku puściutko, tylko my i
      natura. I cisza. Cudowna cisza, jakby świat się zatrzymał. A w środku parku,
      piękny amfiteatr, sam romantyzm smile
      I właśnie w tym amfiteatrze na środku sceny, gdzie najpierw tańczylismy dla
      wygłupu walca, a później już przytuleni, nuciliśmy cichutko ulubioną piosenkę,
      mąż powiedział mi, że mnie kocha i chce spędzić ze mną resztę życia. Uklęknął i
      wyjął pudełeczko z pierścionkiem.
      Kiedy już się zgodziłam i całowalismy się w upojeniu smile nastąpiło coś jak z
      amerykańskiego filmu smile Nagle w amfiteatrze rozległy się brawa.
      Niestety nie bylismy sami, gdzieś w ciemności, na górnych ławkach, siedziało
      jakieś towarzystwo i lekko podpitym głosem życzyło nam szczęścia na nowej
      drodze życia smile Na szczęście bez przekleństw smile

      Aha, co do pierścionka, uważam że jest kiczowaty smile Ale i tak nie oddałabym go
      za skarby świata...
    • iwona-mama-majki Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 10:41
      A ja zostałam zapytana w restauracji, gdzie jak myślałam przyszliśmy uczcić
      obronę mojej pracy magisterskiej. Cała obsługa była poinformowana i aż
      zaczynałam sie zastanawiać czy wszystko ze mną w porządku, bo tak mi się jakoś
      wszyscy przyglądali. Ale to był faktycznie najpiękniejszy dzień w miom życiu. A
      pierścionek pasował idealnie.
      • koleandra Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 10:51
        No to mnie trochę podłamałyście, nie macie pojecia jak Wam zazdroszczę. Ale
        przeciez nie uprę się teraz, że chcę pierścionek i oświadczyny bo to nie byłoby
        już ani trochę romantyczne. Nie chcę też, żeby mój mąż robił cokolwiek z
        przymusu. Chyba pozostaje mi się z tym pogodzić, a może sam się kiedyś domyśli?
        • aggu Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 11:17
          Koleandra, nie zadręczaj się takimi romantyzmami. Ha ha, łatwo mi mówić, bo
          moje zaręczyny były super romantyczne i sama mam bzika na punkcie szeroko
          pojętej "romantyczności"wink

          ALe... moja teściowa oświadczyła się mojemu teściowi wręczając mu bukiet
          kwiatów i rozkazując, że ma je wręczyć jej mamie...wink Niezłe, nie?wink Teść
          oświaczył jej się w zeszłym roku w 30 rocznicę ślubu i dał jej piękny
          pierścionek zaręczynowy, który z uwielbieniem nosi non stop. Jednym słowem, co
          się odwlecze, to nie uciecze!

          A tak z innej beczki, to czasem trzeba facetom przypomnieć, że my takie
          romantyczne bestie jesteśmy i się czasem upomnieć o odrobinę uniesień, bo oni
          zapominają o takich szczegółachwink Wiesz, ja ostatnio zrobiłam smutną minkę, że
          już dawno nie dostałam kwiatów, że to jakieś dziwne, a mój mąż przejęty, że
          przecież kupiliśmy auto i mamy debet i przecież nie ma sensu teraz jeszcze
          bardziej się debetować w kwiaciarni. Jakże się zdziwił, jak mu powiedziałam, że
          mi wystarczy mlecz z podwórka...wink Jeżeli bardzo Cię to dręczy, to porozmawiaj
          szczerze ze swoim mężem i powiedz mu, że masz nadzieję, że coś takiego jeszcze
          kiedyś w życiu przeżyjeciesmile Po czym zapomnij o temacie, może kiedyś Cię
          zaskoczy?

          pozdrawiam!
          a.
        • kaprysia Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 12:10
          koleandra napisała:

          > No to mnie trochę podłamałyście, nie macie pojecia jak Wam zazdroszczę. Ale
          > przeciez nie uprę się teraz, że chcę pierścionek i oświadczyny bo to nie
          byłoby
          >
          > już ani trochę romantyczne. Nie chcę też, żeby mój mąż robił cokolwiek z
          > przymusu. Chyba pozostaje mi się z tym pogodzić, a może sam się kiedyś
          domyśli?


          branie ślubu z powodu ciązy to jakis koszmar! skoro męża zmusiłaś do slubu, to
          się nie dziw, że sie nie oświadczał na kolanach i że teraz żałuje kasy na
          pierścionek.
          • kasiap74 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 12:53
            Troszkę mało przyjemna jesteś! Nie było mowy, że Koleandra kogoś zmusiła do
            ślubu. Poza tym branie ślubu z powodu ciąży to żaden koszmar, jeśli się kochali
            to piękny powód. Tylko facet bez polotu, ale takich jest sporo.
          • solka11 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 19:31
            Uuuuu! A koleżanka kaprysia dziś nie w humorku?smile
    • karin5 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 11:30
      Kochana Koleandro w pełni Cię rozumiem, też nie mogę się doczekać na
      pierścionek. Przed ślubem jakoś nie wyszło, mój mąż chyba nie wiedział że
      należałoby się oświadczyć( jego ojciec taki elokwentny i światowy i mu nie
      powiedział), moim rodzicom mąż oświadczył między kotletem a sałatką, że mnie
      zabiera, mój ojciec stwierdził że reklamacji nie przyjmuje i to wszystko.
      A co do cczekania to czekam nadal, może kiedyś mojego męża olśni, troche mi
      przykro kiedy kupuje nowe telefony, komputery a mi tłumaczy żę go nie stać na
      pirścionek. Ale i tak kocham tą swoją drugą połówkę i kiedyś może mnie zaskoczy
    • tynia3 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 11:32
      Mój mąż oświadczył mi się po... 3 tyg., znajomości. Oświadczyny przyjęłam z
      radością. Zaręczaliśmy się w Święta Wielkanocne (niedługo po oświadczynach),
      przyjechał wówczas do moich Rodziców, razem ze swoimi, wręczył bukiet mojej
      Mamie, poprosił mnie o rękę na kolanach. Tradycyjnie, prawda? Ale zapewniam,
      nie było nic a nic sztywno. Było cudownie! Pobieraliśmy się nieco ponad rok
      później, dziś jesteśmy 3 lata po ślubie, mieszkamy sami, mamy 3,5 mies. synka i
      przepadamy za sobą.
      • tynia3 A do tego jeszcze... 11.05.04, 19:22
        ... w dniu zaręczyn, w kloszu od lampy,(w mieszkaniu!) wróble rano założyły
        sobie gniazdo wink)). Normalnie dwa wróble i gniazdko w lampie. Miłe, prawda?
    • kolorko Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 11:47
      A może daj mu do poczytania ten wątek ku natchnieniuwink
      Fajne są te wasze historiewink Moje oświadczyny byly bardziej przyziemne- mąż
      zabral mnie na imeniny swojej mamy- mialam ją poznać( rodzeństwo i większość
      rodziny już znalam)-i zostalam przyjęta bardzo zimno, brr-wręcz lodowato. Po
      odwiezieniu mnie do domu, mówilam, jak mi przykro z powodu tej wizyty, i gdy
      tak krążylam po mojej klitce( wynajmowanej wspólnie z dwiema koleżankami),
      ocierając lezkę od czasu do czasu, przysadlam na chwilę w lazience na sedesie(
      na szczęście klapa opuszczona), dopadl mnie tam mój luby, rymnąl na kolana i
      poprosil o rękęwink Za pól roku przyjechal ze swą mama do moici rodziców i
      poprosi ich oficjalnie o moją rękę, no i wtedy dostalam pierscionekwink A za 2
      miechy siódma rocznica naszego ślubuwink))
      pozdrawiam- Ania
    • jagienka.harrison Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 12:05
      Mąż Anglik więc to dużo tłumaczy: my planowaliśmy ślub, ale trochę też ze
      względów 'emigracyjnych' nie mieliśmy dużo czasu na narzeczeństwo...mąż
      oświadczył mi się gdy sobie leżałam na kanapie oglądając TV, uklęknął, zapytał
      się, zgodziłam się i cały czas myślałam:to już?! a pierścionek poszliśy
      wybierać razem, i to z bardzo małym budżetem.
      Czasem jest mi przykro z tego powodu, że to tak się potoczyło, ale na tyle znam
      męża że wiem że nie stać go na nic innegowink mam nadzieję że Ci to troszkę
      poprawiło humor...
    • jagasz Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 12:20
      My mieliśmy wszystko zaplanowane...
      Pierścionek wybrałam sama, nie był bardzo drogi ale bardzo ładny. Na zaręczyny
      wybraliśmy się do chińsiej restauracji, było naprawdę miło, choć w decydujacym
      momencie mojemu przyszłemy zabrakło... słów!!!
      Jakiś czas później powiedział mi, że zaręczyny były dla niego większym stresem
      niż slub.

      aga
      • agagacek2 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 12:55
        U mnie sytuacja była IDENTYCZNA jak u koleandry. A zawsze marzyłam o
        romantycznych zareczynach, pieknym pierscionku. W ogóle nie moge sobie nawet
        wyobrazic meza, nota bene bez grama romantyzmu, w tej sytuacji wiec nawet z
        tego wzgl. jestem ciekawa jakby to zorganizował. Szkoda ze wyszło tak jak
        wyszło, ale z drugiej strony moze nie doczekalabym sie na slub do dzisiajsmile
    • ainer1 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 13:36
      Bylo bardzo romantycznie - restauracja w zamku, nad morzem i niespodzianka!
      Pierscionek tez mi sie bardzo podobasmile
      Z wrazenia nie zjadlam juz deseru po "tak" smile

      Renia
    • dagi.j Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 13:49
      Hej! moj maz najpierw poprosil mnie o reke poprostu przybiegl do mnie z
      sufmiarka i zaczal mi mierzyc palec. Pierscionek wybieralismy razem tez ze
      skromnym budzetem. Oficjalnie zareczylismy sie na wielkanoc przywiozl piekny
      bukiet roz mojej mamie i poprosil mnie o reke moich rodzicow po czym tata
      powiedzial to moze usiadziemy i porozmawimy a moj maz zrobil sie blady jak
      pergamin bo myslal ze sie nie zgodza a moj tata zapamietal swoje zareczyny...

      pozdrawiam

      Dagai Hubercik
      • aniamr Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 14:35
        14 lutego XXXX to data naszych zaręczyn. Planowany wyjazd do moich rodziców,
        kwiaty wspólny obiad - wcześniej (tego samego dnia na osobności)dostałam
        pierścionek, który wybierał sam + tradycyjna poza klęku + tradycyjne pytaniesmile)
        Kolejnego dnia wybraliśmy się do moich przyszłych teściów i wypiliśmy wspólnie
        szampana - w końcu z każdym chcieliśmy opić nasze szczęście i decyzjęsmile)))
        • aniaop Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 14:22
          My tez zareczylismy sie w Walentynki. Piersionek wybralismy razem, potem
          kolacja w restauracji a potem o godz 22 postanowilismy udac sie do moich
          rodzicow, zeby sie pochwalic. Jacek wiec zdecydowal sie na jakies winko po
          kolacji dla kurazu i ruszylismy w poszukiwanie czynnej o tej porze kwiaciarni.
          Na szczesie kwatki zostaly kupione i przyszli tesciowie drzacym glosem
          poproszeni o moja reke. A potem wspolnie otworzylismy szampana.
          aha, slub odbyl sie 7 miesiecy pozniej.
    • nicol.lublin Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 14:40
      u mnie było trochę wariacko. urwał się z pracy i przyjechał do mnie z wielkim
      bukietem róż i moim wymarzonym pierścionkiem. jedyny mankament był taki, że ja
      się w ogóle tego nie spodziewałam i byłam w dresach smile druga sprawa: wymarzony
      pierścionek przeważnie bywa drogi, wię mój mąż sprzedał wtedy swój wzmacniacz
      aby mi go kupić. a potem się poryczałam i zadzwoniłam do mamy się pochwalić
    • kajami1 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 15:07
      A u nas było tak.
      Mój "jeszcze nie mąż" po studiach poszedł na przeszkolenie wojskowe,
      tęskniliśmy za sobą pół roku (oczywiście widywaliśmy się dość często ale
      zakochanym zawsze małowink). Z wojska wyszedł ciut przed świętami.
      Zaplanowaliśmy sobie, że wigilię każde spędzi u siebie a razem spędzimy resztę
      świątecznych dni.
      Gdy kończyliśmy wigilijną kolację, zadzwonił dzwonek do drzwi. To był
      mój "jeszcze nie mąż". Elegancki, z przepięknym bukietem i długą czerwoną różą.
      Wszedł do pokoju gdzie jedliśmy kolację, podszedł do mojej mamy i wręczając jej
      bukiet mówił jak bardzo mnie kocha i poprosił ją o moją rękę. Po czym
      tradycyjnie klęknął przede mną z różą w ręku i oświadczył mi się.

      Gdy emocje trochę opadły i oczywiście przybliżony termin ślubu został ustalony,
      poszliśmy we dwoje na spacer.
      A i pogoda zrobiła mi niespodziankę. Była piękna grudniowa noc a krótko po
      naszym wyjściu zaczęły powoli spadać olbrzymie, przepiękne płatki śniegu...

      Chyba mi się łza w oku zakręciła...

      Pozdrawiam.
      Kasia
      • jagasz Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 15:14
        a mi przeszedł dreszczwink))))))))))))
    • evee1 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 15:20
      Ja sie ze swoim mezem zareczalam dwa razy. Pierwszy raz romantycznie,
      ale bez pierwscionka, za to z piekna roza. Bylismy wtedy w Amsterdamie,
      zadzwonilam do mamy do Polski, zeby sie pochwalic i mowie "Mamo, zostaniesz
      tesciowa". Moja mame zatkalo, bo okazalo sie ze zrozumiala, ze zostanie
      babcia, hi, hi.
      Potem nam drogi z mezem troche sie rozeszly i nastepnym razem zareczylismy
      sie telefonicznie i prozaicznie. Ale nidlugo potem dostalam pierscionek
      idealnie pasujacy i przesliczny.
    • judytak Re: Zaręczyny, oświadczyny. 11.05.04, 15:24
      oświadczyn nie miałam, zaręczyny jak najbardziej

      takiego momentu, kiedy "facet pyta, czy chcę zostać jego żoną" nie było
      no, po prostu w ogóle takiej rozmowy nie było, czy chcemy się pobrać, czy nie
      najpierw było na to za wcześniej, a po chwili było to tak oczywiste, że nikt
      nie traciłby na to słów :o)

      jako że mój wybranek był taki "mało idealny" w oczach moich rodziców (rozwodnik
      z dziećmi, sporo starszy, bez magisterki ;o)), więc postanowiliśmy nasz związek
      niejako "zalegalizować": ustaliliśmy, że w czasie danej wizyty poprosi moich
      rodziców o moją rękę ;o)
      ale jak to zrobi, czy kupi pierścionek, itp., to było dla mnie niespodzianka ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
    • wegatka Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 00:24
      U nas nie było jakiegoś szczególnego zaskoczenia. Rozmowy o ślubie zaczęły się
      gdy sporo naszych znajomych już miało to za sobą. Najpierw ustaliliśmy datę
      ślubu, a dopiero potem zaręczyn (kurcze, jakoś tak na odwrót?). Oswiadczyny i
      zaręczyny odbyły się w Wielkanoc w miłej kafejce, tylko we dwoje(pierścionek
      był skromniutki, ale takie lubię). Dopiero za jakiś czas mój narzeczony
      przyszedł ze swoją mamą do nas do domu na tak zwane zapoznanie. Był wtedy o
      wiele bardziej zestresowany niż przy oświadczynach. Wręczając mojej mamie
      kwiaty, zamierzał zapytać:
      - czy chce pani, żebym został pani zięciem ?
      Niestety był tak przejęty, że zapytał:
      - czy chce pani zostać moim zięciem ?
      I nawet wcale tego nie zauważył. Niechcący świetnie rozładował dość sztywną
      atmosferę wink))

      Wiesz Koleandro, pewnie też było by mi trochę przykro bez tych zaręczyn. Ja
      ciebie rozumiem, bo mój mąż też nie należy do tych romantycznych i
      spontanicznych. Myślę, że dla niego był to spory stres i to doceniam.

      Natomiast jest mi przykro czasem (a może już się z tym pogodziłam), że kwiaty
      muszę kupować sobie sama, bo do kwiaciarni nie po drodze. Tylko czy kwiatki
      muszą być zawsze z kwiaciarni ?
      Na biżuterię, nawet taką tycią tyciytką też nie mam co liczyć, bo to głupoty.
      Faceci już tak mają, że myślą, iż kobietom sprawiają przyjemność tylko drogie
      prezenty.

      Ale ja tam kocham mojego mało romantycznego, ale dobrego i odpowiedzialnego
      męża, bo po prawie dziesięciu latach małżeństwa i różnych trudnych sytuacjach
      cenię w nim bardziej inne wartości niż ten oporny romantyzm.

      Pozdrowionka. Magda
    • ulkapolla Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 14:00
      Jezeli jestescie udanym malzenstwem to nie powinnas sie przejmowac. Znam
      przypadki romantycznych oswiadczyn polaczanych z wypadem za granice np. weekend
      w Paryzu, pieknymi pierscionkami itd. tylko, ze do slubu nie dochodzilo. Na
      Twoim miejscu troche bardziej naciskalabym na ten pierscionek, bo to zawsze
      mily prezent.
      • koleandra Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 14:21
        Jesteśmy udanym małżeństwem. Przed ślubem mieszkaliśmy razem przez pół roku i
        jasne było to, że chcemy i będziemy już razem. Nie zmusiłam swojego męża to
        małżeństwa jak napisała tu jedna z dziewczyn. To, że w naszym życiu miało
        niedługo pojawić się dzieciątko przyspieszyło tylko sprawę. Mój mąż jest
        wielkim chodzącym oryginałem żeby nie powiedzieć dziwakiem i dla niego takie
        rytuały jak oświadczyny nie są ważne, nie interesują go. Natomiast jest bardzo
        odpowiedzialnym człowiekiem i cała reszta byłaby w porządku z malutkimi może
        wyjątkami (ale kto nie ma wad?). Martwi mnie tylko to, że nie było i nie ma
        tych romantycznych chwil i przez to czuję się trochę gorsza od innych, mniej
        adorowana.
        • ulkapolla Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 15:46
          Powiedz mu to. Faceci nie rozumieja delikatnych aluzji raczej trzeba im
          powiedziec wprost jezeli chcemy osiagnac efekt. Ja jak powiem mojemu mezowi, ze
          mnie zaniedbuje to zawsze potem przyniesie kwiatki i jakies winko i przez jakis
          czas sie stara. Czesto co innego jest wazne dla nich a co innego dla nas. Moze
          jak mu wprost powiedz jakie to dla Ciebie wazne to zrozumie. Inna sprawa, ze w
          natloku codziennych spraw coraz trudniej o romantyczne chwile. Pozdrawiam.
    • agab51 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 12.05.04, 23:05
      nie zależało nam na ślubie, najważniejsze, że wiedzieliśmy że chcemy być razem,
      poza tym ja chciałam mieć dziecko, syneczka, piotrusia (hihi- mamy dwie córcie-
      najsłodsze istotki). gdy okazało się, ze jestem w ciąży moja mama bardzo
      naciskała, żeby się pobrać, koniecznie. spotkaliśmy się wszyscy na działce
      moich rodziców, żeby o tym podyskutować. lato, jeziorko, ognisko, super
      atmosfera, odrobina alkoholu, w nocy ogromna namiętność i wówczas M. spytał,
      czy zostanę jego żoną. zupełnie mnie zaskoczył. w dodatku podczas szczytowania.
      romantyczne?- myślę, że baaaardzo.
      a pierścionka nie dostałam, do dziś dnia. ale co zabawne, nie chcieliśmy
      kupować obrączek, bo i po co, i tak w nich chodzić nie będziemy. kupiliśmy
      srebrne, co by podczes ślubu wymienić się, a potem zdjąć. tyle, że gdy na
      ślubie założyliśmy je sobie wzajemnie, to do dziś je nosimy.
    • edziaczek Re: Zaręczyny, oświadczyny. 14.05.04, 12:34
      Cześć dziewczyny! Jak wspominam Wigilię Bożego Narodzenia 2000 roku, to aż mnie
      dreszczyk przechodzi. Ale pokolei.
      Byliśmy wtedy ze sobą już 6 lat, w tym 4 lata mieszkaliśmy razem. Nieraz
      rozmawialiśmy na ten temat, ale mój ówczesny chłopak - Marek powtarzał, że on
      jeszcze nie dojrzał, że mamy czas itp. Aż tu w Wigilię... Najpierw jedliśmy
      kolację u jego rodziców (gdzie zresztą mieszkaliśmy) i tam dostałam od niego w
      prezencie jakieś tam płyty kompaktowe. Później pojechaliśmy do moich rodziców.
      Była tam cała moja rodzina, łącznie z ciotkami, wujkami itd. Wszyscy
      rozpakowali prezenty, a mój Marek kazał zostawić na koniec. No to wyciągam na
      szarym końcu spod choinki podłużny prezencik, odwijam papier, otwieram
      pudełko... i z rozczarowaniem i głupią miną patrzę na sztuczną aksamitną
      różą... Teraz Marek się z tego śmieje, ale ja wtedy zgłupiałam. Gdy zobaczył,
      że jestem strasznie niedomyślna, zabrał mi tą różę z ręki, otworzył (!) i
      wyciągając z niej pierścionek, klęknął i przy całej rodzinie spytał, czy za
      niego wyjdę. Byłam w szoku i czułam ogromne szczęście! Chyba dlatego, że się po
      prostu nie spodziewałam! Ach... Piękne wspomnienie... I pomyśleć, że od naszego
      ślubu minęły bez miesiąca już trzy lata... Wszystkim Wam dziweczyny, które
      czekacie na ten gest, życzę, aby było to piękne przeżycie!
    • wanda731 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 18.05.04, 11:27
      Witam serdecznie ! Ja także chciałabym podzielić się naszymi
      zaręczynami.Znaliśmy się już prawie 10 lat, ale razem byliśmy od prawie 5. O
      ślubie rozmawialiśmy nieraz jak np miałby wygladać, itp. Byłam na 5-tym roku
      studiów, to był marzec. Dodam tylko,że mieliśmy wówczas do siebie 230 km, to
      była wakacyjna miłość. Kolejny raz byłam u Marka, tym razem miał nocną zmianę.
      Więc rano, mama poszła do pracy, ja słodką śpię, a tu ... Obudził mnie piękny
      zapach kwiatów, otwieram oczy, a przede mną ogromny bukiet ciemnoczerwonych
      róż! Nie domyśliłam się oczywiście jeszcze wtedy o co chodzi! Po chwili Marek
      kleknął na łóżku obok mnie i zapytał czy zechcę zostać Jego żoną?! Myślałam ,
      że śnię!!! Ale dotarło po chwili wszystko do mnie i zgodziłam się oczywiście,
      bo Go od dawna kochałam i kocham nadal! Po czym wyjął pudełeczko ze ślicznym
      pierścionkiem. Wybrał naprawdę oryginalny pierścionek! Skubaniec nie wydał się
      wcześniej z niczym i tym mnie zaskoczył!!! Potem... to już zostawię dla nas! Po
      śniadanku Marek prosił abym wzięła kilka rzeczy, bo gdzieś nnie zabiera, porwał
      mnie na dwa dni do Kazimierza, gdzie od dawna pragnęłam pojechać! Stamtąd
      zadzwoniłam z nowinami do Rodziców, którzy akurat świętowali u Józefa, więc
      było moc gratulacji. Równo 4 mięsiące później stanęliśmy przed ołtarzem, było
      pięknie! I wspaniale jest do dzisiaj! Mamy prawie 5-letniego Synka i jest
      cudownie!!! Pozdrawiam wszystkich i życzę wspaniałych zaręczyn!!! Kasia.
    • jagusia7 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 18.05.04, 12:44
      Koleandra, jak ja cię dobrze rozumiem...Mój mąż jest takim samym "romantykiem"
      jak Twój. Moje zaręczyny pobiły chyba wszystkie rekordysmile
      Wiedzieliśmy, że chcemy być ze sobą, kochaliśmy sie bardzo(to na wypadek, gdyby
      ktoś mi zarzucał, że zaciągnęłam męża siłą do ołtarzasmile), ale nasz ślub został
      mocno przyśpieszony przez niespodziankę w moim brzuchu. Więc nie spodziewałam
      sie żadnych zaręczyn, po prostu uzgodniliśmy poglądy i przedstawiliśmy
      rodzinie. Ze dwa tygodnie później moja teściowa, niespodziewanie, podczas
      wspólnych zakupów(spożywczych) z nią i moim mężem, zaciągnęła nas do jubilera i
      spytała, który pierścionek mi się podoba. Niczego nie podejrzewając pokazałam
      jeden, rzeczywiście ładny. Na co ona go kupiła i wręczyła mi mówiąc: "no to
      jesteście zaręczeni". Oboje z mężem staliśmy jak wmurowani i było nam strasznie
      głupio, tym bardziej że sprzedawcą był męża kolega, którego cała ta sytuacja
      bardzo ubawiła...
      Dodam, że pierścionek w końcu mi zginął i do dzisiaj go żałuję, bo był naprawdę
      ładny!
      Ale przyznaję, że bardzo mi nieraz brakuje chociaż odrobiny romantyczności z
      jego strony. Bo kwiaty na przykład dostaję jedynie na urodziny i imieniny, i to
      jak nie zapomnismile Bardzo go kocham i wiem, że on mnie też, ale miło byłoby
      czasem poczuć się trochę adorowaną i zdobywaną...Cóż, taki typ, nie działa
      nawet powiedzenie wprost(a raczej działa, ale na krótko).
      Aha, ale pierścionek OD NIEGO dostałam, na pierwszą rocznicę ślubu, dużo
      skromniejszy, ale za to bardzo dla mnie cenny. I mam nadzieję, że jeszcze
      kiedyś na to wpadnie, niedługo stuknie nam pięć latek...smile))
      Cały czas liczę na to, że w końcu uda mi się go zreformować.
      Pozdrawiam serdecznie i nie poddawaj sięsmile
    • ewa_mama_ani Re: Zaręczyny, oświadczyny. 18.05.04, 13:47
      u nas odbylo sie w miare tradycyjnie wink
      moje urodzinki (lipiec-grillowanie ze znajomymi) moj jeszcze nie-maz, poprosil
      mnie na strone, gdzie padl na kolana i zapytal czy che zostac jego zonka? na co
      ja sie zgodzilam, ku jak sie mozna domyslic ogolnemu aplauzowi i radosci,
      pierscionek tez byl, ladniutki, samodzielnie prze nie-meza wybrany;
      nastepnego dnia stawil sie u mnie w domu w garniturze, z bukietem kwiatow dla
      mnie, dla mojej mamy i szampanem dla taty( na otarcie lez po "stracie"
      corenkiwink) ze swoimi rodzicami, i zapytal czy mu mnie oddadzawink
      pozdrawiam
      E
    • vinca Re: Zaręczyny, oświadczyny. 18.05.04, 17:34
      Mój mi się jeszcze nie oświadczył, ale ostatnio zapowiedział, że zrobi to jak
      przejadę z nim maraton rowerowywink))

      • galia29 Re: Zaręczyny, oświadczyny. 26.05.04, 16:01
        A mój mąż...chciał dobrze, ale chyba może być przykładem jak niefortunnie
        mężczyźni rozumieją romantyzm.Byliśmy na urlopie na paskudnej zresztą
        Teneryfie, paskudna czy nie ale były zachody słońca, spacery no i ja z coraz
        większymi mdłościami.Zaczeliśmy się domyślać, że nasze pierwsze nieśmiałe
        starania chyba przyniosły efekt- wymarzony nastrój na oświadczyny? A mój
        ukochany nic...Pomyślałam sobie : o Ty cholero! ale nie komentowałam. A
        oświadczył się...dzień po powrocie.Wrócił do domku z pięknym bukietem, idealnym
        pierścionkiem i ...buch na kolana ...na stertę brudnej bielizny, którą po
        powrocie sortowałam właśnie do prania. I zamiast popłakać się ze wzruszenia ,
        popłakałam się ze śmiechu, bo oprócz brudnego prania pod nogami miałam na
        sobie "śliczny" domowy dresik i rozmazany makijaż.I co ja mam wnukom
        opowiadać????Ewa
        • galia29 Fajna historia 26.05.04, 16:17
          Moje zaręczyny były mało romantyczne więc kiedy chłopak mojej przyjaciólki
          poprosił o pomoc w wyborze pierścionka postanowiłam lekko go natchnąć.Mieszkamy
          we Wrocławiu, było przed Gwiazdką więc namówiłam go by zabrał X na wieżę
          kościoła garnizonowego wieczorem i tam się oświadczył. Wieża nie była jeszcze
          czynna więc długo błagaliśmy wikarego ,żeby się zgodził i wpuścił ich dzień
          przed wigilią na górę w nocy.Wikary najpierw stwierdził,że ok i możemy iść
          teraz więc musieliśmy tłumaczyć ,że to nie ja jestem oblubienicą.W końcu się
          udało.Chłopak zabrał ją na wieże ,że niby to w prezencie gwiazdkowym załatwił-
          tam wyciągnął z plecaka kwiaty i szampana i kieliszki-które mu osobiście
          kazałam zabrać, no i w przepięknej scenerii, wśród padajacego śniegu oswiadczył
          się mojej ukochanej przyjaciółce. Była zachwycona.Tylko jeden szczegół nie
          dawał jej spokoju-dlaczego wikary pod wieżą powitał ich słowami "miała być
          inna -a jest ta sama??!Zaczęła się zastanawiać to ile bab on już tu
          przeprowadzał, dopiero po chwili domyśliła się,że musiałam w tym maczać
          palce,bo..choć nie łączy nas pokrewieństwo inne niż dusz to wyglądamy prawie
          jak bliźniaczki- a że jesszcze było ciemno, a wikary stary...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja