Dlaczego wcale się nie zdziwiłam?

    • virtual_moth Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 14:48
      Karmiłam piersią, ale widok innej kobiety karmiącej mnie odrzuca. Na podobnej zasadzie, jak brzydzi mnie np. pozostałosc jedzenia u kogoś wokół ust - jest taka reklama kinder bueno, gdzie kobieta ma wymazane usta czekolada. Kobieta piękna, usta piękne, muzyka fajna, batonik smaczny, ale ma sie ochotę podejsc i wytrzec tej kobiecie twarztongue_out Tak więc to obrzydzenie nie jest spowodowane seksizmem, brakiem pogodzenia sie z naturalna koleją rzeczy itp - jest to sprawa czysto estetyczna. Ludzie mają umiłowianie porządku, chronologii, ciągłosci. Czyjas slina na brodzie tę ciągłosc drastycznie zaburza tongue_out Tak samo pokarm matki na twarzy niemowlaka, trzymanie mokrej brodawki w palcach by wytrysnęło mleko, widok języka dziecka trzymającego brodawkę (czyjąś), ... uch.
      • iin-ess Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 14:57
        virtual_moth napisała:
        Kobieta piękn
        > a, usta piękne, muzyka fajna, batonik smaczny, ale ma sie ochotę podejsc i wytr
        > zec tej kobiecie twarztongue_out

        skoro byś jej wytarła to chyba aż tak Ci nie brzydzisuspicious
      • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 15:56
        Pozwolisz, ze sie podpisze pod twoim postem?
        Sama karmilam rok, jednoczesnie nie bylam w stanie patrzec na inne karmiace matki.Czułam obrzydzenie i dzis je czuje patrzac na te zdjecia.
        • kropkacom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 08:06
          W tych konkretnych zdjęciach nie ma nic obrzydliwego. Nic. Są zdjęcia karmienia gdzie można doszukiwać się jakieś zbytniej, zbędnej i osaczającej dosłowności. Tu nie.
      • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 16:50
        virtual_moth napisała:

        > jest tak
        > a reklama kinder bueno, gdzie kobieta ma wymazane usta czekolada. Kobieta piękn
        > a, usta piękne, muzyka fajna, batonik smaczny, ale ma sie ochotę podejsc i wytr
        > zec tej kobiecie twarztongue_out

        Hmm, ale piszesz tylko i wyłącznie o sobie? Bo u niektórych ta kobieta wzbudza całkiem odmienne rekacjewink
        • virtual_moth Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:28
          Tak, o sobie, ale też przypuszczam, że wielu ludzi tak ma, tylko nie potrafi tego nazwaćwink To obrzydzenie odczytywane jest błędnie jako niechęć do kobiet w ogóle, jako niezrozumienie naturalnego aktu, jako dysonans poznawczy, kiedy kobiecy biust nagle nie jest obiektem seksualnym. A chodzi po prostu o "zwykłą" estetykę, wydzieliny itd. Tak samo jak nie obrzydza nas nasza slina, tak juz niezbyt chętnie widujemy czyjąś i wolelibysmy, aby pozostała niewidoczna tam gdzie jej miesjcetongue_out Do tego dochodza jeszcze odczucia niepokoju na widok zmienionej piersi, bo nie ukrywajmy, piers karmiąca JEST inna. Nawet jesli jej nie widac, jest zasłonięta, to wyobraznia działa - widzimy dużą brodawkę, siatkę błękitnych naczyn, wyobrazamy sobie tę wilgoc. Brzydkie to czy nie, jest to stan odmienny, bo dość rzadki i dlatego budzący odruch ucieczkiwink

          Dodatkowo ja np. odczuwam mrowienie w biuscie patrząc na te zdjęcia, mimo ze nie karmiłam 8 lat juztongue_out Jest to odruch,, nie jest specjalnie przykry, ale nie mam ochoty go odczuwac stojąc np w tramwajutongue_out
    • agaja5b Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 14:52
      Jak dla mnie cała sprawa opiera się na pewnej chorobie, która zaatakowała ludzi, czyli o postrzeganiu wszystkiego w kategorii seksu, nawet czegoś co w sumie niewiele ma wspólnego z tą sprawą: dachówki, rury, kosiarki, srarki...Choruje na to cały człowiek, któremu wszystko sie kojarzy z jednym. Choruje całe społeczeństwo: i nimfomani(chyba norma już dzisiaj), i pobożni i wszelkiej maści inni, kobiety i mężczyźni. Wirus przenosi się głównie przez media, prasę itp. Jak ma nie ruszać goły cycek (nawet w kontekście przyssanego dziecka) jak patrzy się na niego przez pryzmat seksu tylko. Nawet i pobożnych zgorszy i obrzydzi, bo przecież zabawkę sexualną wystawiają w metrze i w galerii.
    • alexandra74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 15:19
      bo lepsze sa olbrzymie billboardy przedstawiające aborcje, z luboscia wystawiane przed kościołami. Ale za tym stoi czarno-purpurowa zaraza, wiec kto im podskoczy. To pokazuje PRAWDĘ, więc jest jak najbardziej pożadane, nawet dla dzieci. Natomiast matka karmiąca to pornografia i obraza uczuc religijnych.
    • martishia7 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 15:25
      A ja jeszcze niedawno jako "rasowa" głupia bezdzietna miała "bleh" na karmienie piersią, nawet się z kimś spierałam tu na forum, że to jednak czynność intymna, że wypada na osobności i bla bla bla. Ale zwyczajnie pogląd mi się zmienił. Niech sobie te kobity karmią, przecież gdzieś muszą. Ludzka rzecz. Nie wiem, może mi poziom empatii wzrósł, a może obojętność na to co ludzie dookoła robią, o ile mnie to bezpośrednio nie dotyka. Nie wiem. W każdym razie obecnie, jeśli chodzi o karmiące w miejscach publicznych, to jest mi strasznie wszystko jedno.
    • policjawkrainieczarow Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 15:51
      i dobrze, ze odwolali IMO. Pomysl takiej wystawy w takim miejscu jest kompletnie z dupy. Juz pomijam, ze temat nagosci na zdjeciach jest dosc trudny, a zwlaszcza w takim kontrowersyjnym wydaniu (wy sie mozecie jedna druga przekonywac, ze to cudne, ale nadal jakas czesc spoleczenstwa to bedzie bulwersowac czy odrzucac i zdjecia robione przez tatusiow zachwyconych faktem karmienia niekoniecznie te czesc przekonaja), do tego jednak by sie bardziej profesjonalni fotograficy przydali, ale naprawde ktoras matka przy zrowych zmyslach by chciala, zeby zdjecie jej intymnej w sumie chwili z dzieckiem wisialo w miejscu w ktorym z wiekszym prawdopodobienstwem niz gdzie indziej moze zostac potraktowane srayem przez kulturalnych inaczej?
      Idea szczytna, ale zalozenia chyba nieprzemyslane.
    • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 16:15
      Sama karmiłam piersią, także w miejscach publicznych, nie brzydzą mnie inne matki karmiące i nigdy w realu nie spotkałam się ze zjawiskiem "wywalania c...w". Mimo to zdjęcia mnie nie zachwycają, bo ostentacyjne zbliżenia odzierają karmienie z intymności. Widok matki karmiącej w realu budzi moją sympatię, oglądając takie zdjęcie w komunikacji miejskiej czy na ulicy czułabym zakłopotanie.
    • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 16:29
      Skoro babkę z dzieckiem u piersi wyrzucili z wystawy, bo 'w muzeum nie wolno jeść', to już mnie chyba nic nie zdziwi.
      Wydaje mi się, że to oburzenie bierze z postrzegania piersi wyłącznie jako obiektu seksualnego. Nie bez powodu pojawia się wobec kobiet karmiących dłużej niż rok epitet 'zboczona' - bo piersi powinien obmacywać, ssać, dotykać tylko partner. A tu zonk - dzieciak wisi u piersi, w dodatku zadowolony, no, jak on śmie, jak oni śmią! ;p
      • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 17:02
        A, zdjęcie z pryskaniem mlekiem dziecku na buzię nie podoba mi się. Za to mama z dwiema córkami - bardzo miłe.
        • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:11
          > Za to mama z dwiema córkami - bardzo miłe.

          Też mi się podoba - właściwie jako jedyne w tym zestawie. Mam podobne w albumie - siedzę i karmię młodą, a duża i średnia stoją roześmiane koło nas.
        • madzioreck Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 01:02
          Tak, to foto jest fajne i dużo bardziej rozczulające niż... pozostałe wink
    • 18_lipcowa1 uwielbiam tą dyskusję!!!!!!!!!!!!!!!! 09.06.11, 16:46
      • lila1974 10.06.11, 08:24

    • atena12345 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 17:03
      A ja sie lekko brzydzę karmienia piersią, ale zdjęcia nie obrażają mnie ani nie bulwersują. inna sprawa, że jedne mi sie podobaja, a inne nie. Ale to kwestia gustu nie wink ?
      Ten świat zwariował.
    • guderianka Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 17:32
      Nie widziałam nigdy matki karmiącej dziecko w sposób, który powodowałby we mnie obrzydzenie. Zazwyczaj mamy karmią dyskretnie, nie ostentacyjnie, przysłaniają pierś lub sie odwracają. Nie mam nic przeciwko takowym praktykom, bez względu na to czy są w kościele, urzędzie czy parku. Zdjęcia uważam za piękne, jak dla mnie powinno wygrać zdjęcie, które zajęło II miejsce. Propagowaie idei karmienia piersią słuszne -nie wiem co w tym złego..
    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:02
      To, co mnie razi w tych zdjęciach, to gloryfikowanie czynności jedzenia. Uważam, że na plakatach jeść się nie powinno. Po prostu. Jeść wypada w restauracji tudzież w domu, natomiast wieszanie w metrze zdjęć jedzących ludzi jest dla mnie co najmniej dziwne i trochę obrzydzające.

      Do organizatorów akcji natomiast mam pretensje o traktowanie odbiorcy jak kretyna. Pieniądze, czas i energię mogli spożytkować na szerzenie kaganka oświaty w temacie dobroczynnego wpływu składników ludzkiego mleka na rozwój dziecka. Ale po co, jak można wzbudzić kontrowersje pustymi treściowo zdjęciami. Tylko czy aby na pewno przysłuży się to idei akcji ?
      • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:14
        > Tylko czy aby na pewno przysłuży się to idei akcji ?

        Też mam wątpliwości. Skoro mnie, osobę całkowicie przekonaną do karmienia piersią, te zdjęcia nie biorą, jak mogą przekonać kogoś, kto wobec karmienia jest niechętny?
      • guderianka Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:17
        gaju- z tym, że tu nie chodzi tylko o jedzenie ..to naprawdę tak trudno zrozumieć ?
      • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:21
        gaja78 napisała:

        > To, co mnie razi w tych zdjęciach, to gloryfikowanie czynności jedzenia. Uważam
        > , że na plakatach jeść się nie powinno. Po prostu. Jeść wypada w restauracji tu
        > dzież w domu, natomiast wieszanie w metrze zdjęć jedzących ludzi jest dla mnie
        > co najmniej dziwne i trochę obrzydzające.
        >
        > Ciekawe spostrzeżenie. Nie wiedziałam, że w ten sposób można tę akcję zrozumieć.
      • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:27


        gaja78 napisała:

        > Uważam
        > , że na plakatach jeść się nie powinno. Po prostu. Jeść wypada w restauracji tu
        > dzież w domu, natomiast wieszanie w metrze zdjęć jedzących ludzi jest dla mnie
        > co najmniej dziwne i trochę obrzydzające.


        juz Joanna Chmielewska pisała, że niektórzy chcą traktować jedzenie jako czynność intymną, niewidoczną dla osób postronnych i dlatego proponowała spożywanie posiłkow w kibelku. Polecam również.
        • malila Współczuję dziecią, 10.06.11, 09:15
          które zmuszono do udziału w reklamach żarcia słoiczkowego i kaszkowegowink
      • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:23
        Jest jeszcze jeden kontrowersyjnej sprawy ze zdjęciami: ciekawe co powiedzą dzieci na nich widniejące, kiedy dorosną. Czy będą zachwycone, że jako niemowlęta pijące mleko z piersi matki, wisiały na zdjęciach w metrze ? Ty byś chciała mieć taką pamiątkę we wspomnieniach rodziny na koncie ? Bo ja nie.
        • gaja78 errata :) 09.06.11, 19:26
          gaja78 napisała:

          > Jest jeszcze jeden aspekt kontrowersyjnej sprawy ze zdjęciami: ciekawe co powiedzą dzi
          > eci na nich widniejące, kiedy dorosną. Czy będą zachwycone, że jako niemowlęta
          > pijące mleko z piersi matki, wisiały na zdjęciach w metrze ? Wy byście chciały mieć taką pamiątkę we wspomnieniach rodziny na koncie ? Bo ja nie.

          Najpierw chciałam odpisać komuś, potem się rozmyśliłam i napisałam do wszystkich, ale z błędem smile
        • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:31

          a jednak !
          jedzenie to cos wstydliwego ?
          • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:44
            iwles napisała:

            >
            > a jednak !
            > jedzenie to cos wstydliwego ?

            Może być w przyszłości dla kogoś, kto jest na tych zdjęciach. Ludzie tak miewają i nie ma w tym niczego dziwnego. Głupie jest piętnowanie tych ludzi za to, że nie lubią jeść publicznie w miejscach innych niż jadłodajnie. Nie lubią i już. Ja też nie lubię.
            • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:18
              gaja78 napisała:

              >> Może być w przyszłości dla kogoś, kto jest na tych zdjęciach. Ludzie tak miewaj
              > ą i nie ma w tym niczego dziwnego. Głupie jest piętnowanie tych ludzi za to, że
              > nie lubią jeść publicznie w miejscach innych niż jadłodajnie. Nie lubią i już.
              > Ja też nie lubię.
              >
              Nie mogę, nie mogębig_grin To znaczy, że dziecko można karmić piersią tylko we własnym domu, w kuchni, ewentualnie w jadalni? Amatka będąca na spacerze z dzieckiem musi szukać jadłodajni (czy są jeszcze jakieś gdzieś?), co by cycka wyciągnąć i dać dziecku jeść??? To dopiero byłoby zgorszeniebig_grin
              • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:29
                el_jot napisała:


                > Nie mogę, nie mogębig_grin To znaczy, że dziecko można karmić piersią tylko we własny
                > m domu, w kuchni, ewentualnie w jadalni? Amatka będąca na spacerze z dzieckiem
                > musi szukać jadłodajni (czy są jeszcze jakieś gdzieś?), co by cycka wyciągnąć i
                > dać dziecku jeść??? To dopiero byłoby zgorszeniebig_grin

                Zauważ, ile razy w tym wątku oraz innych pojawia się kwestia kobiety karmiącej z wyciągniętym na wierzch cycem. Pojawiają się też głosy, że niewiele takich kobiet się widuje. Ja też chyba nie widziałam nigdy albo niewiele razy. To karmienie zawsze jest jakoś tak zorganizowane, że niewiele widać - ani z kobiecego sutka, ani z procesu jedzenia w wykonaniu niemowlaka, ani też ewentualnych wycieków mleka.

                A na zdjęciach jest wszystko: i sutek, i mleko, i dziecko memlące sutka. Mnie od tego odrzuca. Tak samo może w przyszłości odrzucać dzieci, które na tych zdjęciach się znajdują. Moje zdjęcie w ramionach matki w pozycji sugerującej, że matka mnie karmi - super. Moje zdjęcie - zbliżenie twarzy z sutkiem matki w buzi - nieapetyczny ekshibicjonizm matki i wystawianie moich intymnych czynności oraz zabaw z matką na widok publiczny, czyli mocno niefajna sprawa.
                • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:31
                  wystawianie moich intymnych czynności or
                  > az zabaw z matką na widok publiczny, czyli mocno niefajna sprawa.
                  >

                  intymna czynnosc to by było gdyby ci mąz memłal sutka a nie dziecko
                  • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:36
                    18_lipcowa1 napisała:

                    > wystawianie moich intymnych czynności or
                    > > az zabaw z matką na widok publiczny, czyli mocno niefajna sprawa.
                    > >
                    >
                    > intymna czynnosc to by było gdyby ci mąz memłal sutka a nie dziecko

                    Nie zrozumiałaś - chodzi o mnie w wieku niemowlęcym. Dla mnie niegdysiejsze picie mleka z piersi matki to czynność intymna. Mimo że jej nie pamiętam, to nie chciałabym, żeby zdjęcia-zbliżenia tej czynności widniały w albumie pokazywanym przez rodziców znajomym i rodzinie.
                    • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:41

                      > Nie zrozumiałaś - chodzi o mnie w wieku niemowlęcym. Dla mnie niegdysiejsze pic
                      > ie mleka z piersi matki to czynność intymna. Mimo że jej nie pamiętam, to nie c
                      > hciałabym, żeby zdjęcia-zbliżenia tej czynności widniały w albumie pokazywanym
                      > przez rodziców znajomym i rodzinie.


                      Gdybys była wychowana w takim ducho ze KP to natura i norma, ze to nic wstydliwego/złego/ zboczonego to nie mialbys obiekcji co do takich zdjec.
                      • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:48
                        18_lipcowa1 napisała:

                        >
                        > > Nie zrozumiałaś - chodzi o mnie w wieku niemowlęcym. Dla mnie niegdysiejs
                        > ze pic
                        > > ie mleka z piersi matki to czynność intymna. Mimo że jej nie pamiętam, to
                        > nie c
                        > > hciałabym, żeby zdjęcia-zbliżenia tej czynności widniały w albumie pokazy
                        > wanym
                        > > przez rodziców znajomym i rodzinie.
                        >
                        >
                        > Gdybys była wychowana w takim ducho ze KP to natura i norma, ze to nic wstydliw
                        > ego/złego/ zboczonego to nie mialbys obiekcji co do takich zdjec.


                        Pudło. Zostałam wychowana w duchu takim, że jakikolwiek aspekt cielesny to natura i nic wstydliwego. Matka zawodowo związana jest z medycyną i to z powołania. Nie mam oporów przed pielęgnowaniem cudzego ciała, do swojej cielesności mam przede wszystkim ciekawość pozbawioną emocji. Co nie zmienia faktu, że upublicznianie zbliżenia mojej twarzy kiedy piję mleko z piersi matki odczułabym jako wysoce niestosowne i burackie.

                        Bo to są zupełnie różne sprawy: traktowanie czegoś jako naturalne oraz ekshibicjonizm.
            • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:49
              > Głupie jest piętnowanie tych ludzi za to, że
              > nie lubią jeść publicznie w miejscach innych niż jadłodajnie. Nie lubią i już.
              > Ja też nie lubię.


              Gaja, nie wierzę, że ani ty, ani nikt z twojej rodziny nie jada lodów na ulicy smile

              a uwierz mi, że lizanie loda ma większy podtekst seksualny niż karmienie piersią.
              • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 23:23

                > a uwierz mi, że lizanie loda ma większy podtekst seksualny niż karmienie piersi
                > ą.
                >
                >
                >
                >


                oj tak
                multiply.com/mu/szester/image/15/photos/17/400x400/41/penisicecream.jpg?et=6sKW%2BP%2C2K1G9WPjIzWKd8A&nmid=90045617
                wink
              • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 05:15
                iwles napisała:

                > > Głupie jest piętnowanie tych ludzi za to, że
                > > nie lubią jeść publicznie w miejscach innych niż jadłodajnie. Nie lubią i
                > już.
                > > Ja też nie lubię.
                >
                >
                > Gaja, nie wierzę, że ani ty, ani nikt z twojej rodziny nie jada lodów na ulicy
                > smile

                Nie, nie jada lodów na ulicy w środku miasta.

                > a uwierz mi, że lizanie loda ma większy podtekst seksualny niż karmienie piersi
                > ą.


                Dla ciebie smile I z nieznanych powodów masz problem z cudzymi innymi odczuciami.
        • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:12
          gaja78 napisała:

          > Jest jeszcze jeden kontrowersyjnej sprawy ze zdjęciami: ciekawe co powiedzą dzi
          > eci na nich widniejące, kiedy dorosną. Czy będą zachwycone, że jako niemowlęta
          > pijące mleko z piersi matki, wisiały na zdjęciach w metrze ? Ty byś chciała m
          > ieć taką pamiątkę we wspomnieniach rodziny na koncie ? Bo ja nie.

          a ja tak

          tak jak w rodzinnych archiwach mam zdjecie gdy stoje w kąpieli i trzymam kółko, z dziurą w srodku centralnie w krokuwink

          mam duzy dystans do swojego dziecinstwa i nie mam zamiaru wstydzic sie tego, ze ciagnelam z cyca, czy robilam w pieluche gdy bylam mala

          dybym byla starsza to co innego, ale bylam dzieckiem
          • nenia1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:25
            Aneta, ale tu nie mówimy o zdjęciach trzymanych w rodzinnych archiwach.

            Ja szczerze mówiać "podziwiam" matki, które decydują za dzieci, w jakich pozach
            i w jakich sytuacjach można je publicznie pokazywać.
            Tyle tu szumu o traktowaniu dziecka jak odrębnego człowieka, a tu zapady decyzja,
            by pokazywać swoje dziecko na fotografii obryzgane mlekiem z sutka.

            • claudel6 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:13
              chyba nie myślicie, ze o tych zdjęciach z jakiejs niszowej wystawy w metrze ktokolwiek bedzie pamietal za 20 lat? ze ktos je w ogóle zachowa w jakims archiwum? chyba tylko matki tych dzieci, w rodzinnych albumach właśnie.
              • nenia1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:20
                Te zdjęcia przecież nie wiszą na stacji metra tylko są opublikowane w internecie.
                Różne rzeczy mogą się z nimi stać.
                • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:26
                  nenia1 napisała:

                  > Te zdjęcia przecież nie wiszą na stacji metra tylko są opublikowane w interneci
                  > e.
                  > Różne rzeczy mogą się z nimi stać.

                  chyba znikne z sieci, zdarza mi sie opowiadac o męzu, synu- przewaznie jakies angedotki, nie chce zeby syn w doroslym zyciu sie wstydzil, ze mama opowiadala jak uczyla go nie robic w pieluche i jak szedł do klocki mu nogawkami wypadaływink
              • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:24
                claudel6 napisała:

                > chyba nie myślicie, ze o tych zdjęciach z jakiejs niszowej wystawy w metrze kto
                > kolwiek bedzie pamietal za 20 lat? ze ktos je w ogóle zachowa w jakims archiwum
                > ? chyba tylko matki tych dzieci, w rodzinnych albumach właśnie.

                no weź, a to po 20 latach tych dzieci nikt nie bedzie zaczepiał na ulicy mowiąc " aaa to ty 20 lat temu miales w metrze mleko na twarzy! ahahaha!"
              • madzioreck Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 01:08
                > chyba nie myślicie, ze o tych zdjęciach z jakiejs niszowej wystawy w metrze kto
                > kolwiek bedzie pamietal za 20 lat?

                No to akurat jest argument od czapy - wystąpiłabyś goła na plakacie w metrze, bo przecież kto za 20 lat będzie o tym pamiętał...? Może faktycznie ktoś ma prawo nie życzyć sobie upubliczniania takich fotek, chociaż mnie osobiście by to dyndało (znaczy ja jedząca z piersi, a ie goła na plakacie tongue_out)
            • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:19
              nenia1 napisała:

              > Aneta, ale tu nie mówimy o zdjęciach trzymanych w rodzinnych archiwach.
              >
              > Ja szczerze mówiać "podziwiam" matki, które decydują za dzieci, w jakich pozach
              >
              > i w jakich sytuacjach można je publicznie pokazywać.
              > Tyle tu szumu o traktowaniu dziecka jak odrębnego człowieka, a tu zapady decyzj
              > a,
              > by pokazywać swoje dziecko na fotografii obryzgane mlekiem z sutka.
              >

              jak mowilam o tym zenie przeszkadzalob zeby moja mama dala moje zdjecie w czasie karmienia do pokazywania serszej publicznosci
              dla mnie wiek niemowlecy wybacza bardzoooo wiele i nie czulabym sie zazenowana jakby kto zobaczl, ze ciagnelam cyca- ale ja nie mam fiola na pukcie jedzenia w miejscach publicznych i potrafie jesc kebaba na ulicywink
            • aretahebanowska Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 21:02
              W takim razie, największą traumę na świecie powinien mieć koleś z okładki "Nevermind" Nirvany (chyba teraz już dorosły) - CAŁY ŚWIAT WIDZIAŁ JEGO PISIORKA!!!
        • truscaveczka Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 11:17
          gaja78 napisała:

          > Jest jeszcze jeden kontrowersyjnej sprawy ze zdjęciami: ciekawe co powiedzą dzi
          > eci na nich widniejące, kiedy dorosną. Czy będą zachwycone, że jako niemowlęta
          > pijące mleko z piersi matki, wisiały na zdjęciach w metrze ? Ty byś chciała m
          > ieć taką pamiątkę we wspomnieniach rodziny na koncie ? Bo ja nie.

          Bardzo bym chciała. Serio.
      • nangaparbat3 Gaja, specjalnie dla Ciebie :) 09.06.11, 21:20
        gaja78 napisała:

        > To, co mnie razi w tych zdjęciach, to gloryfikowanie czynności jedzenia. Uważam
        > , że na plakatach jeść się nie powinno. Po prostu. Jeść wypada w restauracji tu
        > dzież w domu, natomiast wieszanie w metrze zdjęć jedzących ludzi jest dla mnie
        > co najmniej dziwne i trochę obrzydzające.


        Trzeba obejrzeć do końca smile

        www.youtube.com/watch?v=vMLtYiTTgB4
    • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:14
      No własnie o to chodzi.....Baba z gołymi piersiami w reklamie dachówek to ok,a zdj matki KP to już ludzi obraża i szokuje???uncertain
      • ledzeppelin3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:51
        Pamiętam, jak kiedys mąż jednej z forumek umieścił na forum najbardziej intymne jej foty z porodu. Z pepowiną wijącą się między nogami, z noworodkiem nie odpępnionym jeszcze. I to było.. porażające. Bo tak, narodziny, poród są cudowne, ale tak cholernie intymne, że wywlekanie tego dla całego forum to zwykłe buractwo. To jest tylko jej, dziecka i chłopa. Nie wszystkich. Z karmieniem piersią jest tak samo.
        • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:05


          . Nie wszystkich. Z karmieniem piersią je
          > st tak samo.

          to ja w takim razie prosze o usunięcie ogródków z knajp i restauracji
          bo jak ide ulica to nie chce widziec jak Józek z wąsem albo Marysia z pypciem na brodzie wsuwa makaron al dente albo pizze
          i jak im kapie po brodzie, jak mielą zębami, jak im sie ser do wąsa przykleja
          jak gadają z pełną mordą, jak stukają widelcami o talerze
          nie chce widziec cudzych bachorow z lodami jak im kapią po rękach i brodach

          bo to intymne jest, ich tylko takie własne i ja nie chce tego oglądac
          niech sie zakrywają, jedzą w kiblach albo najlepiej w domu
        • kosheen4 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:15
          ledzeppelin3 napisała:

          > Pamiętam, jak kiedys mąż jednej z forumek umieścił na forum najbardziej intymne
          > jej foty z porodu. Z pepowiną wijącą się między nogami, z noworodkiem nie odpę
          > pnionym jeszcze. I to było.. porażające. Bo tak, narodziny, poród są cudowne, a
          > le tak cholernie intymne, że wywlekanie tego dla całego forum to zwykłe buractw
          > o. To jest tylko jej, dziecka i chłopa. Nie wszystkich. Z karmieniem piersią je
          > st tak samo.

          mądrego to i przyjemnie posłuchać smile
          • virtual_moth Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 00:33
            kosheen4 napisała:


            > mądrego to i przyjemnie posłuchać smile

            Owszem, ale Zepelinka za mało siedzi na forum i nie wie, ze karmienia piersia nie nalezy porównywac do niczego, inaczej sie nie liczywink
            Ja porównałam do sliny cieknącej po brodzie, do śladów jedzenia wokół ust. Delikatnie. Uwazam, ze odniosłam sukces, bo nikt po mnie nie pojechał jako po pozbawionej matczynych instynktów niewolnicy marketingu firmy nestle i innych podłych firmwink

            Widze, ze dyskusja pojechała w kierunku wstydu dziecka za zdjęcia, imho to nie ma nic do dyskusji - najpierw przeciez musielibysmy ustalic, czy karmienie piersia ta w ogole czynnosc intymnasmile Zdania sa wybitnie podzielone.

            Nikt chyba nie zwrócił uwagi na fakt, ze kobietą w trakcie ciązy, połogu i kilku miesięcy po porodzie rządza hormony w sposób ekstremalny. W sposob, który zajebiscie swiadomej intelektualnie kobiecie robi wode z mózgu. Ja miałam cos takiego, ze podczas karmienia piersią w ogóle sie tego nie wstydziłam - bez skrępowania wywalałam cyca przy rodzinnym obiedzie, w dupie miałam wszystko, nawet o tym nie myślałam, mimo ze normalnie jestem delikatną estetką. Tak natura zaprogramowała kobietę, by dobrze mogłą nakarmic dziecko, PO PROSTU. Potem mi przeszło. Moja siostra miała to samo. Obiadzik rodzinny, tiu tiu do dziecięcia, a tu nagle CYC między kotlecikiem a suroweczką. Ja juz wiedziałam, dlaczego ona sie nie wstydzi - obrzydziło mnie to jednak mimo wszystko, a odejscie od stołu jakos przytuszowałam. Wiem bowiem, ze to umiłowanie karmienia piersią w towarzystwie jest kierowane odruchem i biologią. Matka karmiąca piersią robi to non stop, co godzinę, 24/dobe i naprawde ma gdzies, co sądzą o tym inni, NAWET jesli przed dzieckiem była dajmy na to geodetą i udzielała sie na portalu "racjonalista";P
            Dlatego tez rozumiem wszystkie wypowiadające się tu matki, bo czułam to samo co one. Czas jednak wyjsc z połogu, przynajmniej czasemtongue_outPP
            • virtual_moth Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 00:40
              Miałam na mysli mentalny połóg, który moze trwa dowolnie długowink
              • malila Taa, a ten połóg zaczyna się u wielu sporo 10.06.11, 09:13
                przed porodem. Że nie wspomnę o mężczyznach, którzy przechodzą połóg bez porodu.
                Sprowadzasz cudze poglądy o karmieniu piersią do zaćmienia połogowego tak, jak się sprowadza gniew kobiecy do pms-u.
        • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:22
          Bo tak, narodziny, poród są cudowne, a
          > le tak cholernie intymne, że wywlekanie tego dla całego forum to zwykłe buractw
          > o. To jest tylko jej, dziecka i chłopa. Nie wszystkich. Z karmieniem piersią je
          > st tak samo.

          Nie porównywałabym porodu i karmienia piersią.
          • claudel6 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:33
            karmienie to jest karmienie. czynność dawania komuś jedzenia. nie ma co porównywac do porodu. dla większości ludzi nie jest czynnościa intymną.
      • burza4 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:27
        ylunia78 napisała:

        > Baba z gołymi piersiami w reklamie dachówek to ok,a zdj matki KP to już ludzi obraża i szokuje???uncertain

        Ani obraża, ani szokuje - ale baba w reklamie ma o niebo ładniejszy biust niż karmiąca matka, ot i wszystko.
        • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:30

          > Ani obraża, ani szokuje - ale baba w reklamie ma o niebo ładniejszy biust niż k
          > armiąca matka, ot i wszystko.

          Ale biust karmiącej matki nie ma kogos podniecac ani sie komus podobac tylko ma dac jesc dziecku.
          • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:25
            Ale podniecanie na ulicy jest OK - a karmienie niemowląt nie.
            Widziałam Peruwiankę karmiącą podczas mszy w kościele.
            Nikt się nie obrażał, nie wzburzał, nie brzydzil. Nawet ksiądz.
            • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:34
              dla mnie generalnie karmienie niemowlecia nie jest zwyklym jedzeniem
              niemowle nie pcozeka godzine, bedzie sie co najwyzej darlo

              ono musi w danym momencie dostac jesc- dorosli ludzie potrafia to zrozumiec- tak mi sie do tej pory wydawalo

              i teraz ja nigdy nie widzialam rozwalonej matki karmiacej, zawsze bylo to dyskretne, a czasem wrecz niezauwazalne- nawet jak zobacze ze ktos karmi, to mnie to nie brzydzi bo na to nie patrze, tak jak nie patrze jak matka 2 latkowi wyciera gluta

              z drugiej strony cenie sobie jako matka pewną wolność i prawo do przebywania w tej samej przestrzeni co inni, mimo dziecka

              nie trzeba sie na te karmiace cycki gapic jak nieprzytomny i czekac, az obrzydzenie w nas narosnie
              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:42
                Wiesz, dla mnie w widoku karmiącej matki jest coś archetypowego, i ostatnią rzeczą, jaką bym się patrząc na to zajmowała, bylaby doskonałość (lub nie) biustu karmiącej.
                Czytając wątek z pewnym rozrzewnieniem myślę o znanych mi mężczyznach, którzy marzą o tym, by móc karmić - i to są "normalni", bardzo "męscy" mężczyźni. Nie obrzydza ich, nie oburza, nie zniesmacza. Ale zazdroszczą. Ich rozumiem, matki rozpisujące się o obrzydzeniu, jakie budzi w nich widok karmiącej - przerażają mnie.
                • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:49
                  mojego meza wcale a wcale karmienie piersia nie wzrusza

                  bratowa karmila bez wstydu, on nie byl ani chwile zazenowany, ani specjalnie nie zaglądał, jak bratowa poswiecila chwie sutkiem potrafil z nia rozmawiac patrzac jej na twarz- zupelnie naturalnie
        • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:23
          Biust biustowi nierówny, karmiący też tongue_out
        • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:26
          No,że ładniejszy?Ale co mają cycki gołe do dachówek?Poza tym mnie obraża takie uprzedmiotowywanie kobiety.Jak by inna reklama nie mogła zachecić do założenia dachówek danej firmy tylko gołe cycki.
          Poza tym kobiety KP nie wywalają biustu na wierzch,więc nie możesz uogólniaćwink
    • mia_siochi Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 18:56
      Przyznam, że tylko raz trafiłam na wywaloną na wierzch mleczarnię z wielkim sutem- kobieta karmiła na ławce na środku dużego centrum handlowego- zrobiła wszystko co można, żeby wszyscy mogli dokładnie wszystko widzieć wink Poza tym- może się nie doszukuję, może nie przyglądam, a moze miałam szczęście wink

      Ale czepianie się tych zdjęć to jakieś nieporozumienie, szczególnie uśmiech zza bidona fajny wink Mój też tak robi, i gada jeszcze w trakcie wink
    • minnie_su Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:29
      niesamowita ideologie sobie do tego dorabiacie. reklama pokazuje nagie piersi z sutkami. kultura w jakiej zyjemy nie pozwala na publiczne pokazywanie nagich piersi z sutkami. czym ta piers jest wlasnie zajeta - karmi, opala sie, jest smarowana balsamem... nie gra roli - nie ma byc wystawiona na widok publiczny. pani w reklamie dachowek tej granicy nie przekracza - no ja nie widzialam nagich piersi i sutkow prezentowanych na reklamach z dachowkami. tak samo jest z penisem.
      • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:13
        minnie_su napisała:

        > niesamowita ideologie sobie do tego dorabiacie. reklama pokazuje nagie piersi z
        > sutkami. kultura w jakiej zyjemy nie pozwala na publiczne pokazywanie nagich p
        > iersi z sutkami.
        O jaką reklamę ci chodzi? Ja się nie spotkałam z kulturowym zakazem pokazywania sutków, przynajmniej nie w Polsce.

        czym ta piers jest wlasnie zajeta - karmi, opala sie, jest sma
        > rowana balsamem... nie gra roli - nie ma byc wystawiona na widok publiczny.

        Zaraz, zaraz, a panie opalające się topless???? Mają zakrytr sutki? I to nie jest zakazane? Może w innych krajach mieszkamy?
        pan
        > i w reklamie dachowek tej granicy nie przekracza - no ja nie widzialam nagich p
        > iersi i sutkow prezentowanych na reklamach z dachowkami. tak samo jest z penise
        > m.
        A ja widziałam, jest pani na plakacie, jest zdaje się z boku, widać ją w całej krasie, łącznie ze wzgórkiem łonowym. Jestem gotowa zrobić zdjęcie tej reklamy.
      • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:30
        minnie_su napisała:
        - no ja nie widzialam nagich p
        > iersi i sutkow prezentowanych na reklamach z dachowkami. tak samo jest z penise
        > m.


        Jak pojadę do znajomej(i o ile jeszcze będzie)zrobię zdj i wrzucę na forum.Wielgachny bilboard dachówek z babką z gołymi piersiami(w tym przypadku cyckami) wink stoi jak wół przy drodzę wylotowej z miasta.
        • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:44
          ja juz wole gole sutki niz
          blog.cropp.com/wp-content/uploads/2011/04/seksistowska-reklama-media-markt.jpg
          www.zychalska.com/wp-content/gallery/seksistowskie-reklamy/seksistowska-reklama-firma-blacharska.jpg
          hatalska.com/wp-content/uploads/2010/02/FunaiMaszDuzego.jpg
          static.wirtualnemedia.pl/media/images/Torino_kampania.jpg
          powyzszego nie umiem skumac calkowiciesmile
          2.bp.blogspot.com/-5SzPiFaQ8go/Tc6emW3Y-EI/AAAAAAAAAGM/lUVwZJe4A4A/s1600/seksistowska-reklama-podlogi-ruckzuck.jpg
          www.hatalska.com/wp-content/uploads/2009/12/Posterisan_1.jpg

          _________________________________

          bomba dla obuzajacych sie karmieniem i sutkami
          reklama benetona- jak ja je kocham
          interia360.pl/zdjecie/jedna-z-szokujacych-reklam-benettona,36067
          i duzo sutkow, oj duzo
          2.bp.blogspot.com/_6B0uK44GQHY/TMbIWZsBg2I/AAAAAAAAA8c/5M4MrQ0qulA/s1600/Benetton4.jpg
          ps- czy kobiety z afrykanskich plemion tez sa szokujące? a one to dopiero mają obwisłe i bardzo gołe piersi
    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 19:33
      Nie wiem, o co tam konkretnie chodziło, ale powiem Ci, że ja mam dośc propagandy piersiowej, że tylko matka karmiąca (ta, co karmi mlekiem modyfikowanym oczywiście NIE KARMI) jest matką dobrą i dbającą. Matka, która decyduje się nie karmić piersią jest pogardzana najpierw położnymi, potem rodziną, potem forumkami.
      I te pytania obcych nawet ludzi, nawet kilka miesięcy po yurodzeniu córki, "Cześć, ooo gratulacje, jaka śliczna, KARMISZ?"
      Nie, k.. zapomniałam o tym szczególe. Tak jakby to czym karmię było decydujące, było najważniejsze.
      Najśmieszniejsze jest to, że te dzieci wielce piersiowe, nawet 1,5 roku na samej piersi (bo przecież mleko to najlepsze co mogę dać), później karmią dzieci parówkami, pasztetami, frytkami, sądząc chyba, że okres karmienia piersią zaspokoił już wszystkie potrzeby dziecka na całę życie.
      I może tego mamy dość.
      Ja mam już dość karmiących matek, tzn sama karmiłam, wiem jakie to fajne, ale znam też minusy. Chciałabym by było jak w cywilizowanych krajach, przed porodem kobieta dstaje info o zaletach i WADACH karmienia piersią, powinna zostać poinformowana, że decyzja należy tylo i wyłącznie do niej, że dzieci karmione mm i piesią rozwijają się identycznie, a opowieści o rzekoomej nadwadze dzieci karmionych mm należy włożyć między bajki, bo problem jest dużo bardzoej złożony.
      • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:22
        fChciałabym by było jak w cywilizowanych krajach, przed porodem
        > kobieta dstaje info o zaletach i WADACH karmienia piersią, powinna zostać poinf
        > ormowana, że decyzja należy tylo i wyłącznie do niej, że dzieci karmione mm i p
        > iesią rozwijają się identycznie, a opowieści o rzekoomej nadwadze dzieci karmio
        > nych mm należy włożyć między bajki, bo problem jest dużo bardzoej złożony.


        Karmienie piersia dla dziecka jest najkorzystniejsze i zadna sztuczna mieszanka z pokarmem naturalnym rownac sie nie moze.
        Karmienie piersia trzeba propagowac, kwestia tylko odpowiedniego sposobu.
        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:35
          Nie propagować, propagowane jest cały czas.
          Wystarczy informować, ale nie zapominać o wadach. Mieszanka jest tak samo sztuczna jak chleb, który podajesz i jak brokuł, jak cielęcinka.
          Matrwi mnie, czym Ty karmisz dziecko, skoro mm uważasz za miksturę trującą, może naczytałaś się ulotek u ginekologa, nie wiem. Ważne, żeby najpierw uzyskać prawdziwe, rzetelne informacje, co jak widać na powyzszym przykładzie, jest bardzo trudne. Potem wybrać świadomie. Ta wypowiedzi to dokladnie, to o czym pisałam i taka osoba jak ta i nne podobne sprawiają, że kobiety,ktore nie chcą karmić, lub chcą odstawić dzoecko od piersi popadają w depresję i to ciężką.
          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:55
            Ja urodzilam dziecko w kraju, gdzie nie ma nagonki, bardzo wiele kobiet nie karmi od samego poczatku a jeszcze wiecej przestaje tuz po wyjsciu ze szpitala i nikt im tego za zle nie ma. Mnie pediatra dzieci, kiedy sie okazalo ile moj syn je i ile przybiera powiedziala, ze to musi byc dla mnie bardzo wyczerpujace i zebym sie nie czula winna jesli uznam ze nie daje rady. Mimo wszystko wedle rzetelnych info karmienie piersia jest najlepsza dla dziecka forma zywienia.
            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:56
              Ja urodzilam dziecko w kraju, gdzie nie ma nagonki,
              Zazzdoeszczę, ja niestety w Pl.
              • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:12
                naomi19 napisała:

                > Ja urodzilam dziecko w kraju, gdzie nie ma nagonki,
                > Zazzdoeszczę, ja niestety w Pl.


                w Pl jest nagonka?
                oszalałaś?
                • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:58
                  Na szczęście tylko zdziczałam.
                • el_jot Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:09
                  18_lipcowa1 napisała:

                  > naomi19 napisała:
                  >
                  > > Ja urodzilam dziecko w kraju, gdzie nie ma nagonki,
                  > > Zazzdoeszczę, ja niestety w Pl.
                  >
                  >
                  > w Pl jest nagonka?
                  > oszalałaś?
                  >
                  W takim razie żyjemy w dwóch różnych Polskach, ty masz jakąś w swojej głowietongue_out
                • kub-ma Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:24
                  A pewnie, że jest.
              • claudel6 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:16
                ja tez w PL, ale nikt mnie nie naganiał, od początku karmiłam tak jak mi wygodnie, czyli mieszanie i jakby mnie ktos spróbował pouczyć..to nie ręczę za siebie. aczkolwiek na forach jest mnostwo terroru laktacyjnego, ale przeciez żadne forum, i nawet żaden lekarz mnie do niczego nie zmusi.
          • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:07
            A jakiez to wady ma naturalne karmienie?Pomijajac sytuacje , gdy matka pije, pali i cpa?
            Mieszanka jest tak samo sztuc
            > zna jak chleb, który podajesz i jak brokuł, jak cielęcinka.
            Noworodka i niemowlecia sie tym nie karmi- do pewnego wieku.Im pozniej sie wprowadzi jakies formy zastepcze tym lepiej.
            No niestety, ale czlowiek jeszcze nie stworzyl tak doskonalego pokarmu jak natura i te wszystkie mieszanki to tylko nedzna imitacja.
            Ja rozumiem, ze karmiace sztucznie moga czuc sie winne, ale dla ich dobrego samopoczucia nie mozna naginac FAKTÓW.
        • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:34
          lola211 napisała:
          > Karmienie piersia dla dziecka jest najkorzystniejsze i zadna sztuczna mieszanka
          > z pokarmem naturalnym rownac sie nie moze.
          > Karmienie piersia trzeba propagowac, kwestia tylko odpowiedniego sposobu.


          Sam jestem mamą KP.Pierwsze do 2r.ż drugie też jeszcze KP.Ale....!
          Pokarm matki to żaden eliksir zdrowia...nie przesadzajmy.Najlepszy to jest do ok 6mcy po urodzeniu dziecka.Jeżeli karmiłam 1,5roczne czy 2letnie dziecko,to już żadnych wartości odżywczych mój pokarm raczej nie miał.
          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:42
            Najlepszy to jest do o
            > k 6mcy po urodzeniu dziecka.

            A to malo?
          • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:50
            Nie musiał mieć. Dziecko żywi się już w inny sposób, podstawowe składniki zaczyna czerpać z pokarmów stałych. Wystarczy, że miał łatwo przyswajalne dla ludzkiego mózgu cukry oraz przede wszystkim przeciwciała odpornościowe.

            Doceniłam to na ten przykład jak zapadliśmy na rotawirusa.
          • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:52
            > Pokarm matki to żaden eliksir zdrowia...nie przesadzajmy.Najlepszy to jest do ok 6mcy po urodzeniu dziecka

            Nikt nie twierdzi, że przez całe życie smile Powyżej 6 miesięcy to już jako dodatek, nie podstawa pożywienia.
            W całej aferze z karmieniem najbardziej mnie fascynuje właśnie owo "propagowanie". Naprawdę już tak zatraciłyśmy naturalny ssaczy instynkt, który każe młodemu po urodzeniu podać cycka?
          • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 11:20
            > Pokarm matki to żaden eliksir zdrowia...nie przesadzajmy
            Żadnej przesady w tym nie ma.Dla noworodka i niemowlęcia pokarm matki jest najwartościowszy.

            Najlepszy to jest do o
            > k 6mcy po urodzeniu dziecka.Jeżeli karmiłam 1,5roczne czy 2letnie dziecko,to ju
            > ż żadnych wartości odżywczych mój pokarm raczej nie miał.

            Ale ja o niemowlakach, a nie większych dzieciach.
      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:48
        Chciałabym by było jak w cywilizowanych krajach, przed porodem
        > kobieta dstaje info o zaletach i WADACH karmienia piersią,

        A o wadach i zaletach mleka mod. nie powinna zostac poinformowana?
        A jakie sa wady karmienia piersia?
        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:55
          To tylko w Polsce chyba wad nie ma.
          Bo wady karmienia piersią są ogólnie znane, jak ja to mówię w 'normalnych' krajach gdzie nie panuje fobia przed MM i uwielbienie mleka matki jako jedynie słusznego pokarmu.
          To kolejny dowód, że kobiety powinny być w końcu informowane, a nie straszone (jak nie będizesz karmić piersią, to dziecko zachoruje na cukrzycę! i inne bzdury)
          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 20:57
            Nie mieszkam w Pl i nie ma tu gdzie mieszkam fobii, wrecz przeciwnie. No prosze cie nie rob unikow tylko daj obiektywne wady karmienia piersia.
            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:02
              No prosze cie nie rob unikow tylko daj obiektywne wady karmienia piersia.
              Niestety dziś będę robić uniki. Nie mam sił rozpisywać się na kilka stron. Wad i niedogodności jest bardzo wiele. Nie wiem, jak matka, która karmiła piersią może tego nie wiedzieć.
              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:14
                To ja ci moze ulatwie. Skoro tyle sie mowi o wadach mleka mod. z punktu widzenia dziecka to wymien wady karmienia piersia z punktu widzenia dzieckatongue_out
              • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:21
                naomi19 napisała:

                > [b]No prosze cie nie rob unikow tylko daj obiektywne wady karmienia piersia. [/
                > b]
                > Niestety dziś będę robić uniki. Nie mam sił rozpisywać się na kilka stron. Wad
                > i niedogodności jest bardzo wiele. Nie wiem, jak matka, która karmiła piersią m
                > oże tego nie wiedzieć.

                niedogodnosci są, ale dla kobiety, ewentualne wady takze dla kobiety, nie dla dzieckoa
              • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:31
                Wad
                > i niedogodności jest bardzo wiele.

                Nie, no fantazja naprawde cie ponosi.
            • aneta-skarpeta tak tak, tylko PL namawiają na karmienie piersią 09.06.11, 22:11
              swiatowa organizacja zdrowia i UNICEF zaleca karmienie dziecka do 6 miesiaca
              wladze UE na kongresach poruszają ten temat- nie tylko PL, w krajach UE są organizowane akcje propagujące karmienie piersią

              wiec nie piszcie proszę, ze terroro laktacyjny jest tylko w PL- tak samo jest w innych krajach, tak jak w PL mozna nie karmic piersią- jak sie chce
              • franczii Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 22:21
                Zaleca sie czyli jest informacja i jesli ktos chce temat zglebiac to uzyska pomoc ale nie jest to zaden terror. Pediatra mojego dziecka za kazdym razem mowila mi ze pokar matki jest najlepszy ale pytala mnie jak sobie JA radze z karmieniem i zastrzegala, ze jesli mi ciezko to lepiej przejsc na mm bez wyrzutow sumienia. Za kazda wizyta dostawalam wskazowki odnosnie kp i na kartce odnosnie mm. Moja sprawa jak z tych informacji potem korzystalam. Nikt mnie nie szantazowal, ze dziecku krzywde robie kiedy dalam dodatkowo butelke mm. . Moje dziecko mialo problem z trawieniem tego mm, wymiotowalo i nie uslyszalam zadnego slowa sugerujacego, ze zle robie dajac mm tylko dobrano mi mleko nie powodujace problemow.
                • aneta-skarpeta Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 22:29
                  moja bratowa karmila dziecko niespelna 2 miesiace

                  w koncu pekla, rozplakala sie ze ma dosyc, powiedzialam, daj spokoj idz na modyfikowane

                  i przeszla

                  niedlugo potem poszla do pediatry- zupelnie obcego i nikt jej nic przykrego nie mowil, ze karmi modyf- a nie pytal z jakiego powodu karmi- powiedziala ze czasem wieczorem jeszcze daje do ululania- lekarka przyjeła to ze spokojemwink

                  ja tez nigdy nie byłam terroryzowana- poza babcią i ciocia, ale szybko je pokonalam swoja asertywnoscia
                  • franczii Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 22:43
                    No nie wiem, do moich uszu dochodza makabryczne historie jakie na matki naciski sie wywiera zeby tylko karmily piersia. Jakie diety glodowe stosuje jesli dziecko ma jakies problemy z trawieniem, albo nawet diety eliminacyjne prewencyjnie stosowane, toz to jest pasmo udrek i chyba cos jest na rzeczy bo trudno posadzac matki ze same sobie to zmyslaja. Ja osobiscie tych naciskow nie zaznalam bo w Pl nie mieszkam a tu gdzie mieszkam to nigdy o zadnej formie nacisku w tej sprawie moje kolezanki nie slyszaly. Wrecz sie z matkami jak z jajkiem obchodza (ja rowniez tej atencji zaznalam) i sie im ustepuje i probuje ulatwiac podejmowanie wyborow. Jedna z dziewczyn w rodzinie meza od razu przeszla na mm twierdzac ze miala malo pokarmu, co bylo ewidentna bzdura ale nikt, nawet rodzina naciskow na nia nie wywierala bo widac bylo, ze dziewczyna sie bardzo stresowala i mm to bylo wybawienie.
                    • kub-ma Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 22:57
                      Jak rodziłam swoje młodsze, to nikt się nawet nie zająkną w szpitalu na temat butelki choć miałam problemy z karmieniem. Muszę przyznać, że pomagano mi, ale co przeszłam to wiem tylko ja (większość już w domu). Była też dziewczyna której było mi żal, bo pokarmu miała niewiele a wszscy naciskali, łącznie z jej mamą.
                      Przy alergii dziecka też była tylko jedna wskazówka od lekarza: lista produków których nie wolno mi było jeść. Koszmar bo w końcu to ja dostałam alergii przez jedzenie ciągle tego samego. Na szczęście dziecku szybko przeszło. Oczywiście można zrezygnować z karmienia nie oglądając się na lekarzy, ale wydaje mi się, że nastawienie społeczeństwa w większości jest takie: "nie poświęcisz się dla dziecka?"
                    • hellulah Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 23:12
                      Oj, bo to zależy. Ja na ten przykład bardzo chciałam karmić piersią a często trafiałam na lekarzy zupełnie nieznających się na karmieniu naturalnym, którzy na wszystko, na jakikolwiek problem wymagający choć odrobiny pokombinowania, mieliby jedną poradę, odstawić. Ja miałam wręcz trudność znaleźć takich lekarzy, którzy umieliby mnie leczyć (np. z zastoju/zapalenia piersi) w taki sposób, żebym nie musiała kończyć karmienia. Musiałam wprost się wykłócać o to, że skoro chcę, powinni postarać mi to ułatwić smile

                      Dietę eliminacyjną prewencyjnie stosowałam smile, bo mamy w rodzinie taki wywiad odnośnie alergii jaki mamy, i nie żałuję, dieta nie była ani głodowa, ani nie była żadnym pasmem udręk, owszem była upierdliwa od strony zaopatrzenia w półprodukty. Nikt mnie do niej nie zmuszał, sama wywiedziałam się, że jest taka opcja, skonsultowałam (w sensie sama o to dopytywałam, nikt nie sugerował) zastosowałam, bo chciałam i nie żałuję.
                      • franczii Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 09.06.11, 23:30
                        No a ja gdybym miala jakiekolwiek problemy z karmieniem to przede wszystkim bym nie uderzala do lekarza a do poloznej z konsultorium dzialajacego w kazde przychodni. Moja kolezanka miala zastoje i cos w rodzaju nadprodukcji mleka co prowadzilo do stanow zapalnych ale bardzo chciala corke wykarmic i dzieki poloznym z konsultorium udalo jej sie wykarmic dziecko do 6go mca mimo ze 2 razy leczyla ostry stan zapalny co wymaglo kilkudniowej przerwy w karmieniu. Natomiast znam tez dziewczyny, ktore poddawaly sie od razu i nie walczyly o karmienie, nie szukaly po prostu pomocy. Ja nawet w dobrej wierze im probowalam cos doradzic chociaz numer do poloznej podrzucic ale szybko sie zorientowalam, ze tak naprawde one nie przykladaly do tego zbyt wielkiej wagi i przejscie na mm bylo dla nich tak naprawde ulga.
                        Co do diety eliminacyjnej to jesli komus na takiej diecie wygodnie to czemu nie. Piszac o udrekach mialam raczej na mysli przymuszanie i przekonywanie, ze taka dieta jest nieodzowna. Ja na diecie bym nie wytrwala.
                        • hellulah Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 10.06.11, 08:50
                          Nie napisałam precyzyjnie, moja wina. Nie chciałam wchodzić w detale, krok po kroku i przyznaję się do skrótu myślowego wink

                          Z piersiami i przystawianiem miałam gigantyczny problem już w szpitalu, tam (szpital przyjazny dziecku, a jakże) konsultantki laktacyjne były bez-na-dziej-ne, gdyby nie wiedza ze szkoły rodzenia bym nie przetrwała.

                          Pierwszy i największy zastój próbowałam leczyć w poradni laktacyjnej, i znowu wiedza pań tam pracujących z epoki brązu. (Nawiasem mówiąc stan zapalny nie wymaga przerwy w karmieniu, wręcz przeciwnie) Uratowała mnie położna-konsultantka z fundacji, jeżdżąca na wizyty domowe (namiar ze szkoły rodzenia) we współpracy z lekarzem ginekologiem.

                          Problemy z piersiami powtórzyły mi się jeszcze chyba dwukrotnie, taka moja uroda, raz np. ucisnęłam pierś podczas snu, a noce już przesypialiśmy. Byłam wtedy w innym, też sporym, mieście i tam pani doktor typu lekarz rodzinny, do której interwencyjnie trafiłam, już chciała mi wybić karmienie z głowy (tudzież powtarzała bzdurki typu "w upale 35 stopni C nie mogę nosić dekoltu, bo przeziębię piersi").

                          W tzw. międzyczasie trafiały mi się inne, niezwiązane z piersiami, przypadłości i tu właśnie lekarze zamiast pokombinować, jak leczyć aby zminimalizować zatruwanie pokarmu, decydowali za mnie "odstawić do jutra". Ratowała mnie instruktorka ze szkoły rodzenia, podpowiadając co i jak, i ginekolog, wypisując recepty.

                          Generalnie powiem tak - mam jedno planowane dziecko. Najgorsze "wyrzeczenia", "poświęcenia" (zauważ, że piszę w cudzysłowie) trwały jakiś mały ułamek mojego życia. No i co z tego, że przez te 26 miesięcy nie piłam alkoholu ani kawy? albo że przez pół roku jadłam marchewkę, jajka przepiórcze, ryż, wybrane warzywa i owoce i kozie sery (nawiasem mówiąc dieta doskonała dla sylwetki - takie pożyteczne dla mojego dziecka z pożytecznym dla mojego zadka i brzuszka smile ), że akurat przez pół roku nie rzucałam się na czekoladę czy cytrusy? Albo że przez pierwsze tygodnie dziecko wisiało przy moim cycu godzinami? No, życie się nie kończyło akurat w tym czasie, naprawdę mogłam sobie wziąć na wstrzymanie i przeczekać. Poza takimi drobnymi niedogodnościami karmienie wspominam jako wygodne i właśnie ułatwiające życie, że już nie wspomnę o aspekcie bliskości i więzi.

                          Na koniec napiszę, żeby było jasne. Ja sobie wybrałam taki model i marzyłoby mi się zostawienie mojego wyboru w spokoju, oraz fachowa pomoc gdy o nią prosiłam. Inne kobiety robią po swojemu i ja je zostawiam w spokoju. Reaguję tylko na rozsiewanie mitów o karmieniu, bo takie coś uważam za szkodliwe (nie mówię akurat o Tobie, tylko ogólnie). Każdy niech wybiera co uważa za słuszne dla siebie.

                          • franczii Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 10.06.11, 10:17
                            Nawiasem mówiąc stan zapalny [b]nie [
                            > /b]wymaga przerwy w karmieniu, wręcz przeciwnie)

                            Ta moja kolezanka miala nawracajace powazne stany zapalne i kilka razy brala na to jakies leki, wtedy musiala przestac karmic ale wiem ze sciagala pokarm a dziecko jadlo zapasy z lodowki. ktora miala pelna bo produkowala duzo wiecej niz dziecko bylo wstanie zjesc. Miala dziewczyna upor i determinacje i dostala fachowa pomoc, dzieki ktorej udalo jej sie utrzymac laktacje.
                            Zgadzam sie ze wszystkim co napisalas.
                            To czy ktos daje rade jesc marchewki i kozie serki to indywidualna sprawa. Mnie np. nie straszne byly ograniczenia snu i nocne budzenie co godzine ale za to na marchewce bym nie pociagnela a sera koziego niestety nie przelkne. Nigdy nie objadalam sie czekolada i nie zapijalam czipsow kola bo mam sklonnosci do tycia wiec rezim zywieniowy jest obecny w calym moim zyciu a nie tylko w czasie ciazy i karmienia ale eliminacyjna dieta karmicielki przewiduje jeszcze dodatkowe ograniczenia. ktorych ja bym nie zniosla.
                            To co ja chcialam napisac to to, ze z zadnym nachalnym przekonywaniem do
                            karmienia piersia sie nie spotkalam ani nie spotkaly sie moje butelkowe kolezanki ktore na butle przechodzily bez zadnych stresow i poczucia winy. A jednoczesnie jesli komus zalezy na kp to wie gdzie pomocy szukac. Natomiast polskie kolezanki jakies horrory opowiadaja.
                            • hellulah Re: tak tak, tylko PL namawiają na karmienie pier 10.06.11, 10:42
                              Przy zapaleniu piersi można podać taki lek, który przeniknie do pokarmu, ale w mleku będzie w ilościach śladowych, będzie tak czy inaczej bezpieczny i nie zaszkodzi dziecku. Ja też brałam antybiotyk, karmiłam, wyleczyłam piersi, było ok.

                              Nic tak dobrze nie ściągnie pokarmu jak dziecko. Poza tym chodzi o to, aby zegrać ze sobą dziecko i jego apetyt i laktację. Być może były jakieś inne powody, nie wiem, ropne zapalenie, ale to o niekarmieniu podczas zastojów i zapalenia to jest bardzo częsty błąd.

                              W poradni laktacyjnej chciano mi dać antybiotyk, który miał być bezpieczny dla dziecka ale - uwaga - nie przeniknął by do pokarmu, dobre, co? I nie pamiętam, bo to kilkanaście lat temu było, ale czy aby też nie miałam nie karmić przez ten czas. Ale to są przestarzałe procedury, takie z połowy XX wieku.

                              Ja nie jestem lekarzem, ale wyjaśnienia mojej trenerki ze szkoły rodzenia, tej konsultantki laktacyjnej od wizyt domowych oraz mojego ginekologa mnie przekonywały, brałam bezpieczny antybiotyk, karmiłam, natomiast pomysły pań z poradni (np. żebym nie karmiła gdy moja temperatura skoczy powyżej bodajże 38 stopni - bzdura, wystarczy pić więcej wody) były jak powiedziałam z epoki brązu.

                              Wydaje mi się, że częstą przyczyną narzucania karmienia, czyli nie na zasadzie informed consent a pod przymusem jest ignorancja lekarzy/położnych. Łatwiej wciskać kit i mówić bzdury niż w racjonalny sposób poszukać naprawdę wygodnego rozwiązania.

                              Z tym "wie, gdzie pomocy szukać" natomiast się nie zgodzę. To tak jak ze stanikami, niby jest internet, niby coraz lepiej w sklepach, wystarczy wyguglać sobie prawidłowy rozmiar i zamówić na wyprzedaży on-line za względne grosze, a i tak jak spojrzysz na ulicę, to większość kobiet ma zapięcie stanika w okolicy łopatek a piersi w okolicy łokci, albo pusz-upki rozgniatające biust w urocze buły. A niby wszystko na wyciągnięcie ręki i żadna nowość.

                              Ja jestem osobą bardzo racjonalną, do ciąży podeszłam jak do projektu do wykonania, czytałam, pisałam, ćwiczyłam (bo może to i lepiej że nie miałam małych dzieci w otoczeniu, nie czerpałam z mądrości ludowych, tylko z racjonalnych doniesień), wiedziałam gdzie szukać pomocy. Jednak spotkałam mnóstwo młodych matek wierzących w mity typu "chudy pokarm", "niekarmienie podczas zastojów", dopajających, źle przystawiających do piersi (obgryzione brodawki) i tak dalej.

                              Mnie się marzy, aby w Polsce można było naprawdę łatwo dotrzeć do fachowej porady, ale bez napinki i przymusu. Żeby matki miały prawdziwą pomoc, a nie przestarzałe procedury. Żeby ludzie byli bardziej tolerancyjni, tak dla mam z butelką, jak i dla mam karmiących piersią, także w miejscu publicznym.

                              Dobra, jadę sobie smile
          • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:12
            naomi19 napisała:

            > To tylko w Polsce chyba wad nie ma.
            > Bo wady karmienia piersią są ogólnie znane,


            buahahhahahahaaa posikałam się!
            podaj mi te wady, plissss
            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 21:59
              Może zamiast czekać na moją odpowiedź umyj się i fotel wyczyść.
            • aneta-skarpeta Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:14
              18_lipcowa1 napisała:

              > naomi19 napisała:
              >
              > > To tylko w Polsce chyba wad nie ma.
              > > Bo wady karmienia piersią są ogólnie znane,
              >
              >
              > buahahhahahahaaa posikałam się!
              > podaj mi te wady, plissss

              ja znam jedną, ale znaczącą- nie mozna się napić;P
              • 18_lipcowa1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 01:13
                >
                > ja znam jedną, ale znaczącą- nie mozna się napić;P
                >
                >


                fakt, koszmar...
            • kub-ma Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:37
              Pewnie nie chodzi o wady tylko o niedogodności dla matki. Ale czasami te niedogodności są tak ogromne, że butelka jest dobrym wyjściem. Bo wiadomo, że dziecko jest najważniejsze, ale matka przy tym wszystkim też się jakoś liczy.
              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:52
                Oczywiscie ze tak, czasem mm jest lepsze i mimo ze piers dla dziecka najlepsza to i tak bilans wyjdziie na plus. Ale Naomi miala pretensje, ze o wadach mleka mod. tyle sie pisze a o wadach mleka matki nic.
                No wiec wlasnie pisze sie bo z punktu widzenia dziecka pokarm matki najlepszy jest i nie ma co deliberowac bo to prawda obiektywna a to jak matka karmienie znosi to sprawa indywidualna i subiektywna.
                • kub-ma Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 09.06.11, 22:59
                  franczii napisała:

                  > z punktu widzenia dziecka pokarm matki najlepszy j
                  > est i nie ma co deliberowac bo to prawda obiektywna a to jak matka karmienie zn
                  > osi to sprawa indywidualna i subiektywna.

                  Dokładnie.
                • madzioreck Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 01:26
                  Ale Naomi miala pretensje, ze o wadach mleka
                  > mod. tyle sie pisze a o wadach mleka matki nic.

                  Wydaje mi się, że chodziło o wady karmienia piersią, a nie o wady mleka matki...
                  • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 07:46
                    Niech bedzie i karmienia piersia ale z punktu widzenia dziecka.
                    • madzioreck Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 01:49
                      > Niech bedzie i karmienia piersia ale z punktu widzenia dziecka.

                      A dlaczego ma być z punktu widzenia dziecka? Matka się nie liczy, czy jak?
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:29
                        Alez czywiscie ze sie matka liczy, nigdzie nie pisalam, ze sie nie liczy. Ale poniewaz Naomi byla rozzalona ze sie tylko opiewa mleko matki i zadnych wad nie wymienia zwlaszcza w konfrontacji z mm to chcialam, zeby jakies jego wady wymieila.
                        Matka jest bardzo wazna i w wielu przypadkach mm okazuje sie lepszym rozwiazaniem i tragedia sie nie stanie jesli poda butelke chodzi tylko po co wmawiac, ze jako pozywienie dla niemowlaka mm jest tak samo dobre jak mleko matki.
                        • madzioreck Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 18:24
                          Franczii, ja Ciebie rozumiem i się zgadzam, tylko cały czas mam wrażenie, że chodzi o wady sposobu karmienia, a nie o wady tego konkretnego pokarmu z piersi smile
                  • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:08
                    Naomi ma najwieksze pretensje o to, ze nikt nie chce uznac sztucznych mieszanek i ich wpływu na rozwoj dziecka za tak samo dobre jak mleko matki.Obraziła sie na fakty i cos plecie o wadach, rozumiem ze czuje sie po prostu winna i zagłusza wlasne sumienie.Zupelnie niepotrzebnie.Nie kazda matka moze karmic naturalnie- trudno sie mówi.
                    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 17:26
                      Puknij się w czoło.
              • kropkaa Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 00:55
                > Bo wiadomo, że dziecko
                > jest najważniejsze, ale matka przy tym wszystkim też się jakoś liczy.

                O! Miło, że tu się liczy, bo przy porodzie się nie liczyła.
          • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 18:32
            naomi19 napisała:


            > Bo wady karmienia piersią są ogólnie znane, jak ja to mówię w 'normalnych' kraj
            > ach gdzie nie panuje fobia przed MM i uwielbienie mleka matki jako jedynie słus
            > znego pokarmu.

            No to napisz jakie sa wady KP.
            A poza tym wkurza mnie taka"bitwa"mam KP a mam MM.Po co się licytowaćwink
            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 18:50
              Podstawowa wada kp z punktu widzenia dziecka to czesto wystepujacy niedobor pokarmu w stosunku do potrzeb dziecka, co oznacza, ze albo dziecko niedojada, albo wisi na piersi non stop, albo jest za slabe aby jesc, albo ma slabe przyrosty. Wiele pan uwaza, ze "tak ma byc" i ze dziecko powinno moc wisiec na piersi 24h na dobe, a martwic to sie trzeba dopiero jak w wieku 6 miesiecy przyrostow nie ma. Nie wazne, ze dziecko glodne, ze musi ciagle ciagnac piers, ze ssie piastki, albo, odwrotnie, z glodu tylko spi i nawet sie nie wybudza na jedzenie.

              Czasem jak czytam forum kp to rece idzie zalamac. Dzieci rycza, nie spia, nie maja przyrostow, ale co tam - stymulowanie laktacji najwazniejsze (szkoda, ze nie nakarmienie dziecka). Ktoz by sie tam przejmowal niedoborami, brakiem przyrostow, glodem - wazniejsza laktacja niz chocby rozwoj mozgu dziecka. Bo wiadomo, ze mozg nie potrzebuje ani jesc, ani spac - najwazniejsze stymulowanie laktacji i uzywanie dziecka do masowania zastojow.

              Druga wada kp to taka, ze (zwlaszcza przy rezimie dietetycznym) nie sposob zawsze zapewnic optymalnej wartosci odzywczej pokarmu. Ktora matka odzywia sie dobrze i z reka na sercu moze powiedziec, ze dziecko dostaje to co najlepsze? Zwlaszcza przy ubogiej polskiej diecie ziemniaczano-kotletowo-schabowej? Wiele dzieci karmionych jest pokarmem z przerobionej marchewki i ryzu - i tak przez wiele miesiecy. Cud, miod i orzeszki.

              Trzecia oczywista wada moze byc zawartosc laktozy w mleku matki, ktora niektorym dzieciom po prostu zwyczajnie szkodzi.

              Naprawde, czasem jak czytam to forum kp to szkoda mi tych dzieci meczonych miesiacami, przystawianymi bez przerwy. Wszystko to czesto znika jak tylko zrezygnowana matka poda mm...
              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 19:29
                Ktora matka odzywia sie dobr
                > ze

                Np. ja i mysle ze wiele matek tez. I dlaczego nie mozna zapewnic wartosciowego pokarmu?
                I co to znaczy za slabe przyrosty?
                Pewnie lepiej napuchnac na sztucznej mieszance.
                A dziecko ciagle glodne, ktore sie piersia nie najada to wyje i nie da sie zapchac cyckiem. Wiem bo przerabialam.
              • kammik Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 21:19
                > Ktora matka odzywia sie dobr
                > ze i z reka na sercu moze powiedziec, ze dziecko dostaje to co najlepsze? Zwlas
                > zcza przy ubogiej polskiej diecie ziemniaczano-kotletowo-schabowej? Wiele dziec
                > i karmionych jest pokarmem z przerobionej marchewki i ryzu - i tak przez wiele
                > miesiecy. Cud, miod i orzeszki.

                Jak to kiedyś moofka napisała - smiem twierdzić, że odżywiam się lepiej niż przeciętna krowa tongue_out
                • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:25
                  > Jak to kiedyś moofka napisała - smiem twierdzić, że odżywiam się lepiej niż prz
                  > eciętna krowa tongue_out

                  A to a propos czego to porownanie?
                  • mia_siochi Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 15.06.11, 23:56
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > > Jak to kiedyś moofka napisała - smiem twierdzić, że odżywiam się lepiej n
                    > iż prz
                    > > eciętna krowa tongue_out
                    >
                    > A to a propos czego to porownanie?

                    Nawet sie nie przyznawaj, ze nie załapałaś wink
              • kropkaa Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 21:50
                ??? Rozumiem, Dosiu, że dieta krowy jest idealnie zbilansowana?...
                • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:29
                  Widze, ze panie oredowniczki mleka kobiecego jako bezwglednie najcudowniejszego napoju na swiecie, nie odniosly sie do zadnych innych argumentow, natomiast od razu zacytowaly wyswiechtany slogan o krowie. Zaraz bedzie o cielaku, niech zgadne.

                  Tak, uwazam, ze zbilansowane mm czesto jest lepsze niz naturalne mleko niedozywionej kobiety.
                  • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:49
                    Ale do czego tu sie odnosic? Do bzdur o slabym przybieraniu, czestym jedzeniu?
                    Przeciez widac ze nie masz pojecia o karmieniu piersia.
                    • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:59
                      No i wlasnie tak wyglada dyskusja merytoryczna z wielbicielkami kp...
                      Poczytaj forum kp ile razy dziewczyny skarza sie na slabe przyrosty, na male dzieci, ktore spadaja z centyli. Jakie rady dostaja? Przystawiac, przystawiac, przystawiac. Miesiac pozniej, to samo, dziecko dalej nie przybiera. Rada? Przystawiac! Na pewno zle ssie, uwierz, ze dasz rade wykarmic wlasne dziecko itp. itd. Masakra. Zadna nie powie "daj dziecku jesc".

                      Aha, jeszcze przeboj przebojow. Na zastoj w piersi najlepsze czestsze przystawianie, bo to takie cudowne jak dziecko wysysa matce drobnoustroje i rope. Cudo, miod, orzeszki. Na zdrowie!
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:24
                        Sama znam wiele matek, ktore skarzyly sie ze dzieci nie przyberaly na piersi tyle ile one by chcialy. Dzieci te juz wyrosly z niemowlectwa, zyja, maja sie swietnie i maja wszystko w normie. I z reguly te dzieci slabo przybieraja do dzis, taka ich uroda.
                        Na zastoj trzeba oprozniac lepiej piersi czyli co jak nie przystawiac dziecko? Co z tego ze jest zastoj? Przeciez to nie ma wplywu na jaokosc mleka.
                        Ropa to juz co innego niz zastoj i do ropnia sie dziecka nie przystawia.
                        • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:50
                          > Sama znam wiele matek, ktore skarzyly sie ze dzieci nie przyberaly na piersi ty
                          > le ile one by chcialy. Dzieci te juz wyrosly z niemowlectwa, zyja, maja sie swi
                          > etnie i maja wszystko w normie. I z reguly te dzieci slabo przybieraja do dzis,
                          > taka ich uroda.

                          Pewnie takich dzieci jest sporo, skoro nawet siatki centylowe sa dla nich inne niz dla dzieci mm (choc zaraz pewnie powiesz, ze te mm sa tuczone...). A to naprawde nie tylko o przyrosty i wage jako taka chodzi. Jedzenie zapewnia nie tylko kalorie, ale jest niezbedne do rozwoju mozgu. Szkoda, ze propaganda kp nie bierze tego pod uwage, tylko skazuje dzieci na wiszenie 24h na dobe na piersi za wszelka cene. Niedawno pisala dziewczyna na forum o dziecku, ktore trzesie sie na widok butelki z mm i dopiero po paru miesiacach ja tknelo, ze dziecko jest zwyczajnie glodne... Tak bardzo sie roztkliwiacie nad losem dziecka mm, ktore nie dostanie cennych przeciwcial mamy, tak bardzo skupiacie sie na rozkrecaniu laktacji, wyrzucaniu smoczkow, a tak malo jakos martwi Was rozwoj mozgu dziecka kp, ktore budzi sie co godzine i nie przybiera na wadze tak jak powinno (bo przeciez dolna granica normy to super przyrost), a cala jego aktywnosc skupia sie na ciamkaniu piersi.

                          A po drugie, skoro te dzieci zyja, maja sie swietnie i maja wszystko w normie, to dlaczego tak trudno oredowniczkom kp przyznac, ze rowniez dzieci karmione mm wyrastaja na zdrowe i nic im nie brakuje? Bo chyba nic im nie brakuje, prawda?

                          Nie odnioslas sie rowniez do argumentu, ze czasem lepsze mleko mm niz mleko niedozywionej, zmeczonej matki. Skad w Was przekonanie, ze mleko matki ZAWSZE jest lepsze od mm? Zanosicie je na badania do laboratorium?

                          Co do zastoju, to owszem ale skoro jest stan zapalny to jest tez i ropa (uklad odpornosciowy matki wszakze ja produkuje walczac z bakteriami). No nie wiem. Niby nieszkodliwe, ale jednak ciut obrzydliwe. Pytanie, czy dziecko woli to niz np. mm. A co do ropnia to jest to juz b. zaawansowany stan zapalny.
                          • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:56
                            Już przeczytałaś mojego posta i linki, które Tobie podałam? szacunek smile szybka jesteś.

                            > Nie odnioslas sie rowniez do argumentu, ze czasem lepsze mleko mm niz mleko nie
                            > dozywionej, zmeczonej matki. Skad w Was przekonanie, ze mleko matki ZAWSZE jest
                            > lepsze od mm? Zanosicie je na badania do laboratorium?

                            Tak. Wiesz, takie rzeczy badano w laboratoriach. I wyniki publikowano w pismach naukowych dla lekarzy. Byś wiedziała smile
                            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:05
                              > Tak. Wiesz, takie rzeczy badano w laboratoriach. I wyniki publikowano w pismach
                              > naukowych dla lekarzy. Byś wiedziała smile

                              Swoje mleko tez badalas?
                              Jestes w stanie reke sobie dac uciac, ze mleko 100% kobiet karmiacych piersia jest swietnej jakosci?
                              • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:14
                                > Swoje mleko tez badalas?

                                Nie musiałam. Zgadnij, dlaczego?

                                (masz jakieś pojęcie o procedurach prowadzenia badań naukowych oraz publikacji ich wyników? wiesz, co to znaczy, że pewne doniesienia zostają ogłoszone w piśmie peer review? Nadal nie pojmujesz bilansu plusów - zawsze obecnych, i ewentualnych minusów - prawie nigdy nie występujących?)

                                Do magla, pani! sio, do magla z takim podejściem. Tam nie każą czytać artykułów naukowych i zasadniczo, myśleć też nie trzeba, wystarczy powtarzać ploty i utwierdzać się w ignorancji. Pa, pa - miłych pogaduszek o wszystkim i o niczym.
                                • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:24
                                  > > Swoje mleko tez badalas?
                                  >
                                  > Nie musiałam. Zgadnij, dlaczego?
                                  >
                                  > (masz jakieś pojęcie o procedurach prowadzenia badań naukowych oraz publikacji
                                  > ich wyników? wiesz, co to znaczy, że pewne doniesienia zostają ogłoszone w piśm
                                  > ie peer review? Nadal nie pojmujesz bilansu plusów - zawsze obecn
                                  > ych, i ewentualnych minusów - prawie nigdy nie występujących?)

                                  Ok, niech Ci bedzie. Nawet niedozywione kobiety produkuja swietnej jakosci mleko.

                                  > Do magla, pani! sio, do magla z takim podejściem.

                                  Zenada.
                                  • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:33
                                    Jaka żenada? piszesz takie posty, jakie piszesz - pisz inne.

                                    Dlaczego miałabym badać swój pokarm w laboratorium, skoro byłam zdrowa, dobrze odżywiona, dziecko było syte, we właściwym czasie doskonale przesypiało noce, miało świetne przyrosty, nie chorowało?

                                    > Ok, niech Ci bedzie. Nawet niedozywione kobiety produkuja swietnej jakosci mlek
                                    > o.

                                    Nie "mi", nie "mi" - tylko tym wszystkim badaczom, naukowcom, laborantom, klinicystom, zapewne także specjalistom od obliczeń statystycznych.

                                    Oj, a miało być o słoniu unoszącym Ziemię na grzbiecie? bo przecież d.o.s.i.u też nie byłaś na stacji kosmicznej osobiście, jak możesz ufać Kopernikowi i innym? smile Ziemia musi być płaska, żeby Tobie było milej i wygodniej, prawda?

                                    Tak, nawet lekko niedożywione kobiety produkuję świetnej jakości mleko, zawsze dostosowane do aktualnych, zmiennych potrzeb dziecka.
                                  • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 07:51
                                    Wiesz, Dosia, to jest tak - natura działa racjonalnie i jeśli stworzyła jakiś mechanizm, oznacza to, że jest optymalny. Zdarza się jednak, że w pojedynczych przypadkach szwankuje i potrzebna jest interwencja z zewnątrz. I tak natura stworzyła kobietę, by rodziła "dołem" i karmiła piersią. U niektórych kobiet to nie działa i dlatego wymyślono mieszanki mleczne i cesarkę - i bardzo dobrze. Nie uprawnia to jednak do uogólnienia, że cc jest lepsze od sn, a mm od kp.
                                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:48
                                      echtom napisała:

                                      > Wiesz, Dosia, to jest tak - natura działa racjonalnie i jeśli stworzyła jakiś m
                                      > echanizm, oznacza to, że jest optymalny.

                                      Optymalny dla natury. Nie zapominaj, że istnieje mechanizm selekcji naturalnej. Nie jest w interesie natury, żeby kobiety słabsze z punktu widzenia ewolucji, mniej zaradne, z mniej wartościowym mlekiem (bo gorzej odżywiające się) przekazywały swoje geny. Problemy z mlekiem to nie jest szwankowanie natury. To normalność. Dzieci takiej kobiety w dzikiej naturze zwyczajnie by nie przeżyły albo byłyby tymi słabszymi, gorszymi, z mniejszą szansą na dobre warunki bytowe i dobre geny partnera do rozrodu i byłoby posprzątane, jeśli chodzi o selekcję najlepszych genów.
                                      • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:29
                                        Gaja78. Nie zapominaj, ze zgodnie z doktryna kp KAZDA matka potrafi wykarmic swoje dziecko. Absolutnie kazda. Trzeba tylko przystawiac i wszystko sie samo rozwiaze. Kobiety produkujace za malo mleka w przyrodzie NIE WYSTEPUJA. Nawet jak dziecko spada na wadze to dopoki jest przystawiane to wszystko jest ok.
                                    • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:19
                                      > działa i dlatego wymyślono mieszanki mleczne i cesarkę - i bardzo dobrze. Nie
                                      > uprawnia to jednak do uogólnienia, że cc jest lepsze od sn, a mm od kp.

                                      To ja moze jeszcze raz przypomne, ze pytanie brzmialo: jakie sa/moga byc wady karmienia kp z punktu widzenia dziecka. Takie wady podalam w swoim poscie (glod, nieprawidlowe przyrosty, nadmiar laktozy i slaba jakosc mleka). I chocbyscie sie skichaly to sa i beda sytuacje kiedy jest to PRAWDA. I zdarza sie, ze takie problemy z kp wystepuja. To, ze u was nie wystapily - super. Ale ZDARZA sie, ze wystepuja i wtedy sa to obiektywne WADY kp.

                                      Zwracam uwage, ze w zadnym poscie nie udawadniam przewagi mm nad kp!
                                      • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 15:55
                                        > Ale ZDARZA sie, ze wystepuja i wtedy sa to obiektywne WADY kp.

                                        Nie "obiektywne wady", tylko sporadyczne nieprawidłowości. "Obiektywna wada" musiałaby dotyczyć 99 % kobiet karmiących.
                                        Może inaczej - są leki, po których wszyscy pacjenci tyją, i to jest ich "obiektywna wada". Są leki, po których 1 pacjent na 10.000 dostaje zapaści i to jest ta sporadyczna nieprawidłowość.
                                      • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 17:39
                                        To ja moze jeszcze raz przypomne, ze pytanie brzmialo: jakie sa/moga byc wady karmienia kp z punktu widzenia dziecka. Takie wady podalam w swoim poscie (glod, nieprawidlowe przyrosty, nadmiar laktozy i slaba jakosc mleka). I chocbyscie sie skichaly to sa i beda sytuacje kiedy jest to PRAWDA
                                        Dosia, po 1 jesteś moją idolką, ale to nawiasem wink
                                        Po drugie, nawet jakbyś się skichała, to osoby, które nie myślą racjonalnie, które nie szukają dalej niż ulotka u ginekologa i artykuł w Dziecku, to nie zrozumieją, że to prawda. Bo taką mamy propagandę laktacyjną, że kobiety bredzą jak nienormalne. I tak zostanie póki kobiet nie zacznie się rzetelnie informować. Wtedy zawsze jedyną radą będzie: przystawiać. Na wszystkie laktacyjne problemy.
                                        I jestem w szoku, że kobiety nie widzą nic złego w niemowlaku przyssanym niemalże całą dobę do piersi. Gdzie wprowadzanie stałych pór karmienia, gdzie prawidłowa praca jelit, gdzie mycie zębów, gdzie efekt najedzenia się i bycia głodnym? Gdzie prawidłowy rozwój wreszcie, gdzie prawidłowe przybieranie i zwyczajnie- czas na inne formy rozwoju psycho-ruchowego? No nigdzie, bo mleko matki :jest idealnie stworzone i to najlepsze, co mogę dać".

                                        Nawet jak jem tylko kurczaka i marchewkę przez rok- znam!, i włosy mi wypadają i nie mogę ustać przez pół godz, na nogach bo taka jestem słaba, a MM to samo złooooo, trucizna i pokarm dla krów.
                                        I piszę to jako osoba, która karmiła piersią, ale nadziwić się nie może jak kobiety łatwo ogłupić, podać tylko częśc inormacji, a one idą to jak...
                          • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:57
                            Masz, żebyś się nie pogubiła forum.gazeta.pl/forum/w,567,125969590,126027039,Re_Dlaczego_wcale_sie_nie_zdziwilam_.html
                          • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:02
                            > Co do zastoju, to owszem ale skoro jest stan zapalny to jest tez i ropa (uklad
                            > odpornosciowy matki wszakze ja produkuje walczac z bakteriami). No nie wiem. Ni
                            > by nieszkodliwe, ale jednak ciut obrzydliwe. Pytanie, czy dziecko woli to niz n
                            > p. mm.

                            Dziecko woli ciągłość karmienia, do którego już się przyzwyczaiło. Co do reszty ech, weź Ty poczytaj, popytaj - najlepiej lekarza, i to takiego, który jest zapoznany na bieżąco z tematem (tak, lekarze muszą się ciągle dokształcać) a nie baby z magla.

                            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:09
                              > Dziecko woli ciągłość karmienia, do którego już się przyzwyczaiło. Co do reszty
                              > ech, weź Ty poczytaj, popytaj - najlepiej lekarza, i to takiego, który jest za
                              > poznany na bieżąco z tematem (tak, lekarze muszą się ciągle dokształcać) a nie
                              > baby z magla.

                              No i tyle w temacie rzeczowej dyskusji... Chcesz karmic swoje dziecko ropa, Twoja sprawa wink
                          • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 09:31
                            Akurat jesli chodzi o rozwoj mózgu to UDOWODNIONO naukowo, ze mleko kobiece zawiera skladnik, ktory ten rozwoj stymuluje,zas zadna sztuczna mieszanka z fabryki go nie zawiera- wyprodukowanie pokarmu tak dla dziecka dobroczynnego jak pokarm matki na razie czlowieka przerasta.według badan dzieci karmione mlekiem matki statystycznie wypadaja lepiej w testach na inteligencje.Jesli tobie sie wydaje, ze nafaszerowanie dzieciaka mlekiem ze sklepowej polki wpłynie lepiej na rozwoj mozgu dziecka to jestes w wielkim błedzie.Moje dziecko karmione wylacznie piersia do 4 m-ca wygladalo w niemowlectwie jak maly budda.

                            Koci kalendarz- uratuj kocie życie
                            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:51
                              lola211 napisała:

                              > Akurat jesli chodzi o rozwoj mózgu to UDOWODNIONO naukowo, ze mleko kobiece zaw
                              > iera skladnik, ktory ten rozwoj stymuluje

                              Jaki to składnik ? Poszukam sobie z ciekawości, bo mnie takie rzeczy żywo interesują.

                              > według badan dzieci karmione mlekiem matk
                              > i statystycznie wypadaja lepiej w testach na inteligencje.

                              No ja jestem ciekawa, jak przeprowadzono badanie w tej sprawie. Na pierwszy rzut oka to awykonalne.
                            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:24
                              Zdecydowanie macie problem z czytaniem ze zrozumieniem.
                              Pytanie brzmialo: czy mozg rozwija sie, gdy dziecko nie dostaje wystarczajacej ilosci pozywienia, a nie czy mm lepsze od kp.


                              > .według badan dzieci karmione mlekiem matk
                              > i statystycznie wypadaja lepiej w testach na inteligencje.

                              Tak, tak, oczywiscie.

                              > woj mozgu dziecka to jestes w wielkim błedzie.Moje dziecko karmione wylacznie p
                              > iersia do 4 m-ca wygladalo w niemowlectwie jak maly budda.

                              To oznacza tylko i wylacznie, ze W TWOIM KONKRETNYM przypadku kp nie mialo WAD. Sa dzieci, u ktorych kp jest NIEWYSTARCZAJACE i moze miec wady. Zrozumialas? Przypomniam, ze wyjsciem do tej dyskusji byla informacja, ze kobiet nie uprzedza sie o potencjalnych WADACH kp. A takie wystepuja.
                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:51
                            To ty pisalas o slabych przyrostach jako wadzie karmienia piersia wiec teraz sie nie wycofuj. A dolna granica normy (teraz jak widze juz jestesmy w granicach normywink to wciaz norma.
                            Slabsze przybieranie na wadze nie oznacza niedozywienia, nie oznacza ze dziecku brakuje skladnikow odzywczych i nie oznacza ze mozg nie dostaje tego czego potrzebuje zeby sie rozwijac. Tak jest Dosiu. Jesli dziecko slabo przybiera ale jest zdrowe, nie okazuje niezadowolenia, jest aktywne odpowiednio do wieku, co miesiac pozytywnie przechodzi kontrole lekarska to obiektywnie nie ma sie czym niepokoic i przyjac do wiadomosci, ze taka dziecka uroda. A lekarz chyba wykrylby cos takiego jak niedozywienie na pierwszy rzut oka. Matki zas maja to do siebie ze sie martwia zwlaszcza przy pierwszym dziecku, porownuja z innymi to zupelnie normalne, sama znam te troski i niepokoje kiedy moje dzieci mniej niz zwykle zjadly (ja obsesyjnie wazylam), troski ktore sie potem okazywaly zupenie bezpodstawne.
                            Co do budzenia sie co godzine to u noworodkow i malutkich niemowlakow jest to zupelnie normalne i normalne ze jedyna aktywnosc to ssanie. Jak inaczej mialaby sie jego aktywnosc przejawiac?
                            Nie odnioslam sie do argumentu o niedozywionych matkach bo takich u nas juz nie ma.

                            A po drugie, skoro te dzieci zyja, maja sie swietnie i maja wszystko w normie,
                            > to dlaczego tak trudno oredowniczkom kp przyznac, ze rowniez dzieci karmione mm
                            > wyrastaja na zdrowe i nic im nie brakuje? Bo chyba nic im nie brakuje, prawda?

                            Ale to ty pisalas o niedozywionych dzieciach jko wadzie kp.
                            Nikt mm nie zarzucal, ze dzieci sa niedozywione i slabo rosna.
                            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:59
                              franczii napisała:

                              > To ty pisalas o slabych przyrostach jako wadzie karmienia piersia wiec teraz si
                              > e nie wycofuj. A dolna granica normy (teraz jak widze juz jestesmy w granicach
                              > normywink to wciaz norma.
                              > Slabsze przybieranie na wadze nie oznacza niedozywienia, nie oznacza ze dziecku
                              > brakuje skladnikow odzywczych i nie oznacza ze mozg nie dostaje tego czego pot
                              > rzebuje zeby sie rozwijac. Tak jest Dosiu. Jesli dziecko slabo przybiera ale je
                              > st zdrowe, nie okazuje niezadowolenia, jest aktywne odpowiednio do wieku, co mi
                              > esiac pozytywnie przechodzi kontrole lekarska to obiektywnie nie ma sie czym ni
                              > epokoic i przyjac do wiadomosci, ze taka dziecka uroda. A lekarz chyba wykrylby
                              > cos takiego jak niedozywienie na pierwszy rzut oka.

                              Serio uważasz, że gorszy rozwój mózgu niemowlaka widać gołym okiem?! Albo lekarskim okiem? Dla mnie to jest uprawianie spychologii problemu. Nie widać, że dziecko jest niezadowolone, więc wszystko jest ok. A temat choćby samego wpływu ciągłego uczucia głodu na kształtujące się połączenia neuronów w mózgu w ogóle nie istnieje uncertain
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:15
                                Gaja ale przeciez kiedy dziecko jest niedozywione to to widac. Jesli dziecko ma slabszy przyrost ale bez oznak niedozywienia, jest zdrowe i zachowuje sie normalnie jak na swoj wiek to nie ma zadnych podstaw, zeby przypuszczac, ze jesgo mozg nie dostaje potrzebnych do rozwoju skladnikow. Dopiero jesli cos dodatkowo przy tej nizszej wadze wzbudzi podejrzenia to zwykle pediatra zleca badania.
                                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:28
                                  franczii napisała:

                                  > Gaja ale przeciez kiedy dziecko jest niedozywione to to widac. Jesli dziecko ma
                                  > slabszy przyrost ale bez oznak niedozywienia, jest zdrowe i zachowuje sie norm
                                  > alnie jak na swoj wiek to nie ma zadnych podstaw, zeby przypuszczac, ze jesgo m
                                  > ozg nie dostaje potrzebnych do rozwoju skladnikow.

                                  Tak, jego mózg dostaje minimum niezbędne do przeżycia. Ale mógłby dostawać więcej, ponieważ nie żyjemy już w dzikiej puszczy, a w cywilizowanym świecie, w którym standardy rozwoju mózgu są nieco wyższe niż w epoce kamienia łupanego.
                                • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:43
                                  > Gaja ale przeciez kiedy dziecko jest niedozywione to to widac. Jesli dziecko ma
                                  > slabszy przyrost ale bez oznak niedozywienia, jest zdrowe i zachowuje sie norm
                                  > alnie jak na swoj wiek to nie ma zadnych podstaw, zeby przypuszczac, ze jesgo m
                                  > ozg nie dostaje potrzebnych do rozwoju skladnikow.

                                  Uwazasz, ze jesli dziecko wisi na piersi 24 h i slabo przybiera, to nie ma absolutnie podstaw przypuszczac, ze jest glodne?

                                  Czy dziecko bedzie sie nienormalnie zachowywac gdy bedzie dostawalo 5% mniej energii niz trzeba? Nie sadze. Po prostu przyzwyczai sie do malych ilosci jedzenia - tak jak czlowiek na dziecie.
                                  • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 13:47
                                    A czy mozg ucierpi jesli dziecko bedzie dostawac 5% jedzenia mniej? Czy 5% jedzenia mniej to w ogole odbija sie na zdrowiu i widoczne jest w wynikach badan krwi? Nie sadze.
                                    • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 13:55
                                      I co to znaczy 5% mniej? Mniej w stosunku do czego?
                                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 14:02
                                      franczii napisała:

                                      > A czy mozg ucierpi jesli dziecko bedzie dostawac 5% jedzenia mniej?

                                      Przeczuwam, że 5% nienasyconych kwasów tłuszczowych mniej niż przewiduje statystyczne zapotrzebowanie może robić różnicę. Niedużą, ale może robić. Przy czym to 5% oczywiście jest pod warunkiem, że dziecko jada ilościowo mniej (o 5%) , ale jakościowo pokarm jest jak trzeba. Jeśli matka jest na diecie eliminacyjnej, to niedobór tych kwasów tłuszczowych będzie dużo większy.

                                      Czy 5% jedz
                                      > enia mniej to w ogole odbija sie na zdrowiu i widoczne jest w wynikach badan kr
                                      > wi? Nie sadze.

                                      O co ci chodzi z tymi badaniami krwi ? Jak ty chcesz z wyników badań krwi odczytać kondycję połączeń nerwowych w mózgu ?
                                • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 16:02
                                  > Jeśli dziecko ma slabszy przyrost ale bez oznak niedozywienia,

                                  Wiesz, Franczii, problem w tym, że akceptujemy różnice rzędu kilkudziesięciu centymetrów wzrostu i kilkudziesięciu kilogramów wagi u ludzi dorosłych, natomiast nie wiadomo czemu wydaje się nam, że wszystkie dzieci w tym samym wieku powinny być identyczne, a przecież już rodzą się ze sporym rozrzutem wagi.
                            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:36
                              > To ty pisalas o slabych przyrostach jako wadzie karmienia piersia wiec teraz si
                              > e nie wycofuj. A dolna granica normy (teraz jak widze juz jestesmy w granicach
                              > normywink to wciaz norma.

                              Ja rozumiem, ze to norma. Jednakze ja wolalabym, zeby moje dziecko nie platalo sie w ogonie dlatego, ze ja mam malo mleka. Nie uznawalabym tego za super sprawe, bo na pierwszy rzut oka z dzieckiem wszystko ok. Z mojego punktu widzenia jest to WADA kp, bo z mojego punktu widzenia to nie sa wystarczajace wzrosty i dla mnie byloby to powodem do zmartwienia, ze mozg dziecka sie nie rozwija wystarczajaca. Jesli dla Ciebie to nie problem to ok, ale nie mow, ze kobiety nie powinny byc uprzedzane o takiej potencjalnej wadzie kp. Tymczasem wmawia sie im, ze to normalne, ze dziecko wisi na piersi. Widzisz, dla Ciebie normalne, dla mnie oznaka, ze pokarmu jest za malo.

                              > Co do budzenia sie co godzine to u noworodkow i malutkich niemowlakow jest to z
                              > upelnie normalne i normalne ze jedyna aktywnosc to ssanie. Jak inaczej mialaby
                              > sie jego aktywnosc przejawiac?

                              Sa dzieci, zarowno kp i mm, ktore nie wisza na piersi 24 h.

                              > Ale to ty pisalas o niedozywionych dzieciach jko wadzie kp.

                              Dla mnie to wada, dla Ciebie moze nie. Ja uwazam, ze kobiety powinny byc o tym informowane.

                              > Nikt mm nie zarzucal, ze dzieci sa niedozywione i slabo rosna.

                              Bo mm trudno niedozywic i wlasnie dlatego kp moze miec ta wade.
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 13:42
                                Z mojego punktu widzenia je
                                > st to WADA kp, bo z mojego punktu widzenia to nie sa wystarczajace wzrosty i dl
                                > a mnie byloby to powodem do zmartwienia, ze mozg dziecka sie nie rozwija wystar
                                > czajaca.

                                Ano wlasnie, z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA to jest wada a nie obiektywnie bo obiektywnie dziecko rozwija sie prawidlowo, nie jest niedozywione i nie ma podstaw nawet do badania krwi nie mowiac o podejrzeniach ze sie mozg nie rozwija.
                                A kobietom nic sie nie wmawia. Dziecko moze wisiec na piersi, zadac cycka rownie dobrze co godzine jak i co 3 godziny. Najadac sie w 10 min. jak i w 40min i to wszystko w normie sie miesci. Jedyna uciazliwosc jest dla matki.
                                I nie zapominaj, ze ilosc pokarmu jest bezposrednio zwiazana z czasu,jaki dziecko na piersi wisi. Chcesz wiecej pokarmu? Czesciej przystawiaj.

                                > Bo mm trudno niedozywic i wlasnie dlatego kp moze miec ta wade.

                                Niedozywienie to nie ty stwierdzasz a lekarz dziecka.
                                A co do mm to znam dzici na mm ktore byly wiecznie glodne i nie wystarczaly im podawane ilosci i ciagle sie rykiem domagaly wiecej a matki wiecej dac nie mogla bo w przeciwienstwie do dzieci piersiowych dzieci na butli musza sie miescic w normach.
                                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 13:58
                                  franczii napisała:

                                  > Ano wlasnie, z TWOJEGO PUNKTU WIDZENIA to jest wada a nie obiektywnie bo obie
                                  > ktywnie dziecko rozwija sie prawidlowo, nie jest niedozywione i nie ma podstaw
                                  > nawet do badania krwi nie mowiac o podejrzeniach ze sie mozg nie rozwija.

                                  Jest sobie niemowlę karmione piersią. Wyje pół dnia, chce ssać co chwilę. Matka sama nie wie, czy dziecko się nie najada, czy ma kolki, czy cholera wie co. Przystawia ciągle. Je ryż z marchewką i indykiem - to na wypadek kolek tudzież alergii.

                                  Masz absolutną pewność, że takie niemowlę dostaje właściwą dla dobrego rozwoju tkanki mózgowej ilość nienasyconych kwasów tłuszczowych ? Bo ja mam wątpliwości co do ilości tych kwasów w codziennej diecie mojej rodziny, a jadamy (wydaje mi się) w miarę zdrowo.
                                  • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 14:10
                                    A skad ja mam wiedziec po tym opisie co takiemu dziecku jest? Takie zachowanie ma wiekszosc mniejszych niemowlakow i przyczyn moze byc mnostwo. Na pewno nienajadanie sie nie byloby pierwszym i z pewnoscia nie jedynym co by mi przyszlo do glowy.
                                    Ja rozumiem ze ty lub Dosia w takiej sytuacji od razu dalybyscie butle dla swietego spokoju zeby wykluczyc choc cien podejrzenia ze sie dziecko nie najada ale gdyby tak wszystkie robily to nikt by piersia nie karmil a ludzkosc to juz by dawno wyginela z niedoboru kwasow tluszczowych tongue_out
                                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 14:27
                                      franczii napisała:

                                      > Ja rozumiem ze ty lub Dosia w takiej sytuacji od razu dalybyscie butle dla swie
                                      > tego spokoju zeby wykluczyc choc cien podejrzenia ze sie dziecko nie najada ale
                                      > gdyby tak wszystkie robily to nikt by piersia nie karmil a ludzkosc to juz by
                                      > dawno wyginela z niedoboru kwasow tluszczowych tongue_out

                                      Drugie dziecko karmiłam w sposób mieszany - z wyboru. Natomiast pierwsze, urodzone w 35 tc musiałam karmić mlekiem własnym oraz mieszanką modyfikowaną. Samo ludzkie mleko nie było wystarczające dla prawidłowego rozwoju "późnego" wcześniaka w opinii fachowców.

                                      Co do niedoboru kawasów tłuszczowych - to nie jest kwestia życia lub śmierci, ale jakości życia. Naukowcy biją co rusz na alarm, że spożywamy tych kwasów za mało i w nieprawidłowych proporcjach. Bo problemy z koncentracją. Bo problemy z pamięcią. Z jakością myślenia. Jeśli tobie jest wszystko jedno, ile czego przekazujesz dziecku w swoim mleku, to twoja sprawa. Mi nie było.
                                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 18:21
                                        Ja tez 10miesieczniakowi dalam butelke na sniadanie bo uznalam, ze tak bedzie najlepiej. Nie wiem z jakich powodow ty karmilas sposobem mieszanym i szczerze piszac nie wtracam sie w to bo nic mi do cudzych wyborow. O wczesniakach nie wiem nic wiec w opinie fachowcow tez sie nie wtracam. Ale chyba nie dalas mm tylko z powodu objawow u dziecka takich jak opisalas we wczesniejszym posciesuspicious A jesli dalas to zrobilas to tylko dla wlasnego spokoju ( w czym nie widze nic zlego) a nie dlatego, ze dziecko rzeczywiscie bylo zaglodzone.
                                        • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 19:26
                                          franczii napisała:

                                          > Ja tez 10miesieczniakowi dalam butelke na sniadanie bo uznalam, ze tak bedzie
                                          > najlepiej.

                                          >Nie wiem z jakich powodow ty karmilas sposobem mieszanym i szczerze
                                          > piszac nie wtracam sie w to bo nic mi do cudzych wyborow.

                                          Bo taki miałam plan. Dziecko dostawało moje mleko przez rok czasu a jednocześnie miałam duża swobodę jeśli chodzi o dorywczą pracę czy rozrywki. I nie musiałam się tak mocno spinać w temacie mojej zbilansowanej diety, bo jakieś minimum przyzwoitości zapewniał skład mieszanki modyfikowanej. Legendarne problemy ze ssaniem rozwiązałam inwestując w zestaw smoczka Habermana. Taki sposób postępowania pozwolił mi zachować dystans do tematu karmienia piersią, temat ten mógł być dla mnie bzdetem i miałam czas oraz energię na bardziej atrakcyjne pasje, rozrywki oraz takie normalne bycie ze starszym dzieckiem na co dzień.

                                          Z tego - wydaje mi się - w miarę zdystansowanego punktu widzenia akcje działaczek w metrze wydają mi się zabijaniem nudy. Brakiem innego zajęcia. Wyolbrzymianiem problemu, żeby móc w jakimś temacie podziałać i zaistnieć.

                                          > Ale chyba nie dalas mm ty
                                          > lko z powodu objawow u dziecka takich jak opisalas we wczesniejszym poscie:
                                          > 2; A jesli dalas to zrobilas to tylko dla wlasnego spokoju ( w czym nie widze n
                                          > ic zlego) a nie dlatego, ze dziecko rzeczywiscie bylo zaglodzone.

                                          Nie pisałam o swoim dziecku.
                                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 08:46
                                            Mnie naprawde nie musisz tlumaczy czemu karmilas mm, nie obchodzi mnie to. Piszesz ze mialas dystans do swojego kp szkoda ze takiego samego dystansu nie potrafisz zachowac do kp przez inne kobiety.

                                            > Nie pisałam o swoim dziecku.

                                            Mam taka nadziejebig_grin
                                    • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 20:31
                                      > Ja rozumiem ze ty lub Dosia w takiej sytuacji od razu dalybyscie butle dla swie
                                      > tego spokoju zeby wykluczyc choc cien podejrzenia ze sie dziecko nie najada ale
                                      > gdyby tak wszystkie robily to nikt by piersia nie karmil a ludzkosc to juz by
                                      > dawno wyginela z niedoboru kwasow tluszczowych tongue_out

                                      Dokladnie tak! Priorytetem jest najedzone dziecko, a nie stymulacja laktacji. Przy wiszeniu 24h na piersi, placzu, braku snu i nieprawidlowych przyrostach PIERWSZE (!) o czym powinno sie pomyslec to czy dziecko nie jest glodne. I zobaczyc czy nakarmienie go pomoze. A nie czekac na Bog wie co i rozkrecac laktacje dajac dziecku mililitry pokarmu dniami i miesiacami. Zwlaszcza, ze mozna dokarmic i przystawiac jednoczesnie. Nie mowie o butli - mozna dokarmic lyzeczka. Ale skoro piszesz, ze glod to wcale nie bylaby nawet Twoja pierwsza mysl, to znaczy, ze ponad dobro dziecka tak naprawde przekladasz ideologie.

                                      Gdyby mi dziecko robilo takie cyrki to w pierwszej kolejnosci sprawdzilabym glod i nietolerancje laktozy probujac, czy objawy mijaja po podaniu mm, a nie dreczyla dziecko miesiacami eliminujac najpierw wszystko z diety i zmuszajac dziecko do bezustannej pracy przy cycku, bo mm to "zuo". Najlepsze jak dziewczyna placze na forum, ze nie potrafi sobie wybaczyc, ze dziecko czuje sie lepiej po mm niz po jej pokarmie, a zgodny chor doradczyn kaze dalej karmic "najlepszym pokarmem na swiecie".

                                      Znamienne jak czesto dziewczyny pisza, ze piediatra kazal dokarmiac, a wyznawczynie kp zgodnym chorem stwierdzaja, ze pediatra to idiota, bo przeciez przyrosty 100 g na tydzien to super, na pewno uzyl zlej wagi i ciekawe ktory koncern go sponsoruje, a dziewczynie kaza dalej przystawiac, bo "kiedys" sie laktacja rozkreci. Uwazam to za cholernie szkodliwe rady.
                                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 08:51
                                        Dla mnie tez priorytetem jest najedzone dziecko. Ale gdyby istnial cien podejrzenia ze dziecko sie nie najada to zaczelabym od sprawdzenia czy to ja czegos zle nie robie.
                              • nangaparbat3 wiszenie na piersi 11.06.11, 23:04
                                może mieć najróżniejsze powody: jest gorąco i dziecko jest spragnione, a nie chce jeść (pokarm na początku każdego karmienia jest bardzo wodnisty, dopiero po chwili się zagęszcza - coś jakby "picie" zmieniało się w "jedzenie" - w upał dzieci każą się przystawiać czasem co chwile dosłownie, przerabiałam to.
                                Dziecko może chcieć po prostu ssać - też to przerabiałam, corka traktowała mnie jak smoczek, smoczek prawdziwy wypluwała, wystrzeliwał jak rakieta, ulgę przyniosło mi dopiero nauczenie się przez nią ssania palucha (kiedy ją urodziłam nie było w moim szpitalu roomingu, pielęgniarki zawijały jej rączniki uniemożliwiając ssanie kciuka, ponieważ miałam cesarkę i tkwiłysmy w szpitalu z 10 dni, oduczyła się, i musiala potem uczyć się na nowo).

                                Kiedy czytam ten fragment dyskusji przypomina mi się, jak moja przyjaciółka powiedziała: gdyby pierś miała podziałkę, wszystkie matki by karmiły.
                                Myślę, że jest w tym wiele prawdy, że bardzo trudne jest zaufanie, zawierzenie, że dziecko sie najadło - choc my tego nie jesteśmy w stanie skontrolować. Tak, myślę że niemożność kontrolowania może byc przyczyną niejednego karmieniowego niepowodzenia.

                                Co do Twoich niepokojów, Dosiu, to są chyba przesadne - pokarm matki zmienia się, dostosowując do potrzeb dziecka, nie tylko w kwestii ilości, ale i jakości - pokarm roczniaka ma inny skład niż noworodka (ppolecam gorąco wspaniałą książkę Sheili Kitzinger Karmienie piersią - wydał PZWL.

                                Co do lekarzy - kiedy synek leżącej koło mnie na połoznictwie pani zachorował na biegunke, lekarka orzekła, że to z powodu - pomidora, którego osmieliła się zjeść karmiąca matka. Tego pomidora wyleczono sulfaguanidyną, wszystko działo się w klinice AM, gdzie nie działały spłuczki w klopie, a muchy chodziły po zawartości kibli i po smoczkach od butelek.
                                • gaja78 Re: wiszenie na piersi 11.06.11, 23:16
                                  nangaparbat3 napisała:

                                  > Co do Twoich niepokojów, Dosiu, to są chyba przesadne - pokarm matki zmienia si
                                  > ę, dostosowując do potrzeb dziecka, nie tylko w kwestii ilości, ale i jakości -
                                  > pokarm roczniaka ma inny skład niż noworodka (ppolecam gorąco wspaniałą książk
                                  > ę Sheili Kitzinger Karmienie piersią - wydał PZWL.

                                  Ależ to jest proste jak budowa cepa: jeśli organizm sam nie potrafi wyprodukować jakiegoś związku chemicznego (a przynajmniej nie w takiej ilości jaka jest potrzebna) i matka nie zjada tego związku chemicznego w posiłkach, to cudów nie ma - dziecko też tego związku chemicznego nie wypije z piersi matki.
                                  • nangaparbat3 Re: wiszenie na piersi 11.06.11, 23:44
                                    Wiesz, niedawno czytałam jakieś dane odnośnie ilości witamin, jakie codziennie powinniśmy dostarczyc organizmowi, i od razu - w czym ile ich jest. Z tabeli dość jasno wynikało, że aby pochłonąć wszystko, co codziennie powinnam, musiałabym jesć 5 razy wiecej niż dotąd. Więc to chyba tak nie działa.
                                    • gaja78 Re: wiszenie na piersi 11.06.11, 23:49
                                      nangaparbat3 napisała:

                                      > Wiesz, niedawno czytałam jakieś dane odnośnie ilości witamin, jakie codziennie
                                      > powinniśmy dostarczyc organizmowi, i od razu - w czym ile ich jest. Z tabeli do
                                      > ść jasno wynikało, że aby pochłonąć wszystko, co codziennie powinnam, musiałaby
                                      > m jesć 5 razy wiecej niż dotąd. Więc to chyba tak nie działa.
                                      >

                                      Ale co nie działa ?
                                      • nangaparbat3 Re: wiszenie na piersi 11.06.11, 23:59
                                        Że naprawdę musimy dostarczać organizmowi tyle wszystkiego, ile naukowcy wyliczą. Nie mam pojęcia, jak oni to liczą, ale spróbuj sama, ile musiałabyś zjeść, żeby zaopatrzyć organizm we wszystkie witaminy, mikroelementy w takich ilościach, w jakich podobno trzeba. No chyba zebys się zywiła głównie rybami - ale te z kolei podobno skażone jakieś, z dodatkiem metali ciężkich - tak źle, i tak niedobrze.
                                        • gaja78 Re: wiszenie na piersi 12.06.11, 06:14
                                          nangaparbat3 napisała:

                                          > Że naprawdę musimy dostarczać organizmowi tyle wszystkiego, ile naukowcy wylicz
                                          > ą. Nie mam pojęcia, jak oni to liczą, ale spróbuj sama, ile musiałabyś zjeść, ż
                                          > eby zaopatrzyć organizm we wszystkie witaminy, mikroelementy w takich ilościach
                                          > , w jakich podobno trzeba.

                                          To jest dość trudne do zrobienia - takie samodzielne obliczenia. Kiedyś szukałam informacji, ile jakich witamin zawiera zwykły biały chleb i miałam z tym problem.
                  • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:33
                    Do czego się odnosić? widać, że nie masz podstawowych wiadomości a powielasz bzdurki.

                    Tak, tak, mleko kobiece jest bezwzględnie najcudowniejszym pokarmem dla ludzkich noworodków i niemowląt.

                    To, że chcesz dawać dziecku pokarm nie tak cudowny, ale wystarczający - Twój wybór.

                    Nie musisz deprecjonować wyborów innych, to nie powinna być Twoja sprawa.


                    Niedożywienie owszem jest groźne - dla karmiącej matki. Pokarm ma skład zmienny (zmienia się wraz z rozwojem dziecka, zmienia się w cyklu dobowym, zmienia się w zależności od czasu ssania) ale akurat odżywianie się matki ma na skład pokarmu wpływ pomijalny (no chyba że mówimy o osobach skrajnie niedożywionych, anoreksja, bulimia, obozy koncentracyjne, te klimaty). Poza tym czego się czepiłaś diety eliminacyjnej? mnóstwo zielonych i czerwonych warzyw, jako węglowodany kasze i ryż pełnoziarnisty, łatwo przyswajalne białko w odpowiednich ilościach - czegoś brakuje?

                    Dzieci przystawia się, zwłaszcza latem, często bo po prostu piją - tak jakby wodę. Nie każde karmienie jest zaraz posiłkiem. Stąd też ten fenomen przystawiania do piersi w miejscach publicznych - dziecku butelkowemu w upale dałabyś popić wody czy herbatki, dziecko na piersi popija wodnisty płyn z piersi (tak!!! o fuj!!! wydzielina!!!). Jeśli wprowadza się karmienie czy pojenie smoczkiem, który nie wymaga od dziecka takiego wysiłku jak pierś, dziecku zanika odruch ssania, ciągnie mniej intensywnie - w konsekwencji zanika też laktacja (są dzieci o bardzo silnym odruchu ssania, którym smoczek nie szkodzi aż tak, ale to nie reguła). Nie ma więc racjonalnych powodów rozwalać laktacji dopajaniem wodą ze smoczka. Powód dostosowania się do potrzeb ludzi typu "ja-nie-będę-odwracać-głowy-ale-będę-się-gapić-jak-ona-ośmiela-się-karmić-choć-mnie-to-brzydzi" nie jest powodem racjonalnym.

                    Weź może się zapoznaj www.czytelniamedyczna.pl/549,podstawowe-skladniki-mleka-kobiecego-najnowsze-wiadomosci.html

                    a potem tu www.karmienie-piersia.win.pl/publikacje/tekst/21 skąd jest ten cytat: "Na podstawie dostępnych badań można stwierdzić, że mleko o dobrej jakości wytwarzają kobiety o różnym odżywieniu i odżywianiu. Jedynie w krańcowych sytuacjach ogólnego niedożywienia lub izolowanych niedoborów żywieniowych dochodzi do obniżenia zawartości poszczególnych składników mleka".

                    (Karm sobie jak chcesz, Twój wybór, ale zostaw innych w spokoju i nie rozsiewaj idiotyzmów.)
                    • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:59
                      > Nie musisz deprecjonować wyborów innych, to nie powinna być Twoja sprawa.[/b]

                      Nie deprecjonuje. Pytanie bylo o WADY karmienia piersia z punktu widzenia dziecka. I niestety, tak, oprocz zalet karmienie piersia ma czasem wady.

                      > diety eliminacyjnej? mnóstwo zielonych i czerwonych warzyw, jako węglowodany ka
                      > sze i ryż pełnoziarnisty, łatwo przyswajalne białko w odpowiednich ilościach -
                      > czegoś brakuje?

                      Sorki, ale ja pisalam o bialym ryzu i marchewce. Wiele kobiet w Polsce nie widzialo ryzu pelnoziarnistego na oczy.

                      > Dzieci przystawia się, zwłaszcza latem, często bo po prostu piją

                      Nie pisalam o takich sytuacjach. Pisze o sytuacjach, gdy dziewczyny skarza sie, ze dziecko wisi na piersi, a czesto slabo przybiera i jaka dostaja rade na forum kp? To normalne, dzieci tak maja, karmcie sie dalej. ZERO refleksji, ze moze dziecko wolaloby zostac jednak nakarmione, zamiast non stop wysysac mililitry pokarmu.

                      Przypominam, ze pytanie bylo o wady karmienia piersia...
                      • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:05
                        Daj spokój. Ja Tobie linka, ja Tobie cytat, a Ty mi nadal bajeczki o mitycznych, epickich wadach mleka matki? Fajnie. Ja też bym chciała uważać się za mądrzejszą od stada naukowców prowadzących latami badania smile

                        • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:10
                          Spoko, jak dla mnie mozesz jesc chleb i wode i karmic, skoro tak jestes przekonana o swojej racji.
                          • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:16
                            Dalej rozpowszechniasz bzdety? Lubisz to czy jak...?

                            To nie jest "moja" racja - to są wyniki solidnych badań naukowych.

                            Pewnie zaraz mi napiszesz, że Ziemia jest płaska i leży na grzbiecie wielkiego słonia smile No dawaj - poczytam o tym słoniu smile
                            • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:27
                              Ciekawe, ze ze wszystkiego co napisalam wybralas sobie tylko to, a reszte pominelas wymownym milczeniem big_grin
                              • hellulah Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 00:39
                                Że niby co? o tych przyrostach nie pisałam? Jak chcesz, mogę, chociaż widzę, że trafiłam na taki beton, od którego wszelkie niewygodne myśli odbijają się jak kauczukowa piłeczka od sufitu [szkoda, że nie mam emotki na podskakującą piłeczkę]

                                Tak - dobrym tropem poszłaś, przyrosty wagi to nie wszystko co świadczy o prawidłowym rozwoju i tak, właśnie tak, dzieci na mleku modyfikowanym szybciej nabierają ciała, co nie znaczy, że te na mleku ludzkim są ogólnie gorzej rozwinięte.

                                Pisałaś także o problemach z karmieniem i tak, ja sobie zdaję sprawę, że w Polsce matki popełniają wiele błędów z przystawianiem do piersi, bo opieka nad matkami szwankuje i trudno znaleźć kompetentną konsultantkę laktacyjną, choć i takich jest sporo i można do jakiejś trafić.
                              • hellulah powiedz może, czemu... 11.06.11, 00:48
                                Na zakończenie (bo to się robi monotonne, a więc nudne) zapytam tak: powiedz może, czemu tak Ciebie uraża stwierdzenie, że choć nie dałaś dziecku najlepszego możliwego pokarmu, to poszłaś na najlepszy dla Ciebie kompromis i dałaś pokarm wystarczając dobry ?

                                Warto tak się szarpać i podważać naukowe doniesienia, szukać jakichś wyimaginowanych wad naturalnego pokarmu, fanzolić bzdety generalnie...? Masz prawo robić, co Ci się podoba, mnie akurat usprawiedliwiać się nie musisz. Tylko nie powtarzaj legend miejskich.

                            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:43
                              hellulah napisała:

                              > Dalej rozpowszechniasz bzdety? Lubisz to czy jak...?
                              >
                              > To nie jest "moja" racja - to są wyniki solidnych badań naukowych.

                              Zacytujesz je w końcu ? Chwalisz się ciągle, że je znasz i umiesz szukać. To pomóż tym, które są w tym szukaniu gorsze, może czegoś się z tych artykułów nauczymy.
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:07
                        >I niestety, tak, oprocz zalet karmienie piersia ma czasem wady.

                        No wlasnie CZASEM. Bardzo rzadko kobieta nie jest w stanie wykarmic swego dziecka.

                        ZERO refleksji, ze moze
                        > dziecko wolaloby zostac jednak nakarmione

                        Prawdopodobnie gdyby mialo do wyboru butle i cycek to by wybralo butle.
                        Na takiej samej zasadzie jak moj 5latek wybralby czipsy lub batonik zamiast obiadutongue_out
                        • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:26
                          franczii napisała:

                          > Prawdopodobnie gdyby mialo do wyboru butle i cycek to by wybralo butle.
                          > Na takiej samej zasadzie jak moj 5latek wybralby czipsy lub batonik zamiast obi
                          > adutongue_out

                          A nieprawda. Zwolennicy BLW twierdzą, że głodne dziecko wybiera to pożywienie, które jest lepsze dla jego organizmu.
                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:31
                            Nie wiem co to Blw. Ale w takim razie wyglada na to ze czipsy i batony sa najlepsze dla organizmu mojego dziecka.
                        • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:41
                          > No wlasnie CZASEM. Bardzo rzadko kobieta nie jest w stanie wykarmic swego dziec
                          > ka.

                          Wg ortodoksyjnych oredowniczek kp KAZDA kobieta jest w stanie wykarmic swoje dziecko. Stad depresje i lzy tych, ktorym sie nie udaje. I obwinianie siebie, ze nie wychodzi. Na co dostaja jedyna rade: przystawiac. Gdyby od razu byly poinformowane, ze moze zdarzyc sie, ze dziecko mimo wszystko bedzie glodne, bylyby w stanie wyluzowac i dokarmic.

                          > Prawdopodobnie gdyby mialo do wyboru butle i cycek to by wybralo butle.
                          > Na takiej samej zasadzie jak moj 5latek wybralby czipsy lub batonik zamiast obi
                          > adutongue_out

                          Z dupy argument. Butla nie szkodzi. Czy Ty nie wybralabys butli, gdybys czula glod przez 24 h na dobe i nie przybierala na wadze?
                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:51
                  kropkaa napisała:

                  > ??? Rozumiem, Dosiu, że dieta krowy jest idealnie zbilansowana?...

                  Alarm. Potrzebna jest edukacja nie w temacie karmienia piersią, ale w temacie instrukcji czytania składu mleka modyfikowanego z etykiety na puszce. Bez urazy, ale dla mnie to jest post miesiąca wink
            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 17:28

              A poza tym wkurza mnie taka"bitwa"mam KP a mam MM.Po co się licytować

              Ja karmiłam piersią, zresztą pisałam o tym.
      • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:52
        naomi19 napisała:
        powiem Ci, że ja mam dośc propagand
        > y piersiowej, że tylko matka karmiąca (ta, co karmi mlekiem modyfikowanym oczyw
        > iście NIE KARMI) jest matką dobrą i dbającą.


        Jako matka KP nie mam KOMPLETNIE NIC do matek karmiących swoje dzieci MM.

        Matka, która decyduje się nie karm
        > ić piersią jest pogardzana najpierw położnymi, potem rodziną, potem forumkami.
        > I te pytania obcych nawet ludzi, nawet kilka miesięcy po yurodzeniu córki, "Cze
        > ść, ooo gratulacje, jaka śliczna, KARMISZ?"


        Ja tego nie zauwazyłam.
        > Nie, k.. zapomniałam o tym szczególe

        Dobreeeeebig_grin
        • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 11:02
          > Jako matka KP nie mam KOMPLETNIE NIC do matek karmiących swoje dzieci MM.

          A ja mam, bo jako człowiek myślący zdroworozsądkowo nie rozumiem idei komplikowania rzeczy najprostszych. Wyłączam przypadki, kiedy matka z przyczyn niezależnych karmić nie może.
          • ylunia78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 11:30
            Ale mnie jest obojetne,czy matka karmi MM bo jest jej wygodniej(?) czy tak zwanie "nie ma pokarmu".Nie wnikam raczej.Nigdy nie wnikałam.Chyba,że podejście...."będę miała brzydkie piersi"oznacza dla mnie głupotęwinkBo jeżeli nie KP tylko dlatego,to jest po prostu głupia.
    • majenkir A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:35
      Tez karmi malego Jezuska. I to, o zgrozo! po kosciolach wink.
      https://donotbediscouraged.com/wp-content/uploads/2011/05/Mary-nursing-Jesus.jpg
      • naomi19 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:40
        Coś ten Jezusek taką minę niezadowoloną ma big_grin
        To znak, by obrazek zdjąć ze ściany!\
        • majenkir Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:45
          On jest chyba sfrustrowany faktem posiadania takiego malego siusiaka big_grin.
          • naomi19 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:58
            Rzeczywiście, karmiony piersią, a nie urósł, dziwne wszak to magiczny płyn na wszystkie problemy big_grin
            • lola211 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 10.06.11, 10:14
              NA sztucznym zapewne korzen by rósl na potege.Jak modyfikowana kukurydza.
      • gryzelda71 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:48
        Ale "brodawki" nie widać.smile
        • majenkir Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:56
          gryzelda71 napisała:
          > Ale "brodawki" nie widać.smile


          Taraam!


          https://i.dailymail.co.uk/i/pix/2008/06/23/article-1028888-01B7392E00000578-245_468x602.jpg
          • naomi19 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 20:58
            Cóż za wisior!
          • gryzelda71 Re: A Maryja, krolowa Polski?? 09.06.11, 21:15
            Ale ten cyc juz ok,bo dziecko go nie jesmile
        • nangaparbat3 Mówisz - masz 09.06.11, 22:47
          https://www.flickr.com/photos/hen-magonza/4174043183/
          • nangaparbat3 Re: Mówisz - masz 09.06.11, 22:48
            Jeszcze raz, tradycyjnie:
            www.flickr.com/photos/hen-magonza/4174043183/
            • gryzelda71 Re: Mówisz - masz 10.06.11, 09:46
              Ojej,można "brodawka" większa od penisa.
            • ylunia78 Re: Mówisz - masz 10.06.11, 10:56
              Dziewczyny...jesteście"the best".....dobreeeebig_grin
    • gacusia1 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 04:24
      No a moze wlasnie dlatego,ze z dzieckiem przy cycku kobieta traci na sexualnosci? Moze dlatego,ze kazdy wie iz kobieta "po dziecku" juz nigdy nie bedzie tak piekna,gladka,"niewinna" jak po dziecku?
      osobiscie nie lubie widoku dziecka karmionego piersia ale uwielbiam widok pieknych, nagich piersi wink Sama karmilam oboje moich dzieci do 5,5 m-ca. Same piersi bez dziecka byly super tongue_out ale juz np. moje zdjecie z dzieckiem u mojej piersi napawal mnie sama obrzydzeniem. Czemu? Nie wiem. Nie,nie gorszy mnie taki widok. Po prostu kojarzy mi sie z krowa dojna i dlatego nie lubie na to patrzec. Ot-moje odczucia.
      • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:40
        > Po prostu kojarzy mi sie z krowa dojna i dlatego nie lubie na to patrzec. Ot - moje odczucia.

        Mi się kojarzy z karmiącą Madonną - ot, moje odczucia smile Mam parę takich zdjęć sprzed lat i bardzo je lubię.
    • ewenekgosia Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 10:07
      w ogole mnie to nie dziwi. It's a men's world. Kody tego co jest tabu a co nie mamy wbite gleboko w mozgi. Kobieta sie moze prezyc pod skapym bikini, moze miec nagie estetyczne i dziewicze piersi, moze nawet miec widoczne brodawki ale tez male rozowe i dziewicze. Cyc swiatyni macierzynstwa jest i tu se mozna wstawic obrzydliwy albo ze narusza ten cudowny intymny moment. Kobieta karmiaca dziecko nie ma nawet pozorow powabu wiec nie ma prawa wystawiac biustu. Kobieta rozdziewac publicznie moze sie w jednym celu- moze kusic, subtelnie lub mniej wink moze intrygowac. Znacie te scene filmowa jak to kletki sa puszczowe w zwolnionym tempie zeby pokazac oczekiwanie, podreslic je (dziewczyna sie uwodzac0 rozbiera, czy biegne do bohatera z rozwianym wlosem po plazy, w wielu filmach wystepuje taka sekwencja) a potem jest ten zgrzyt tasmy i okazuje sie ze ona biegla do kogos innego. smile tu jest to samo- naga piers.... i dziecko i mleko. Zgrzyt. Fe.

    • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 17:16
      Czy aby przekazac w sposob artystyczny piekno ludzkiego ciala trzeba od razu pokazywac owlosione pachy? Przeciez wlochy pod pacha to takie naturalne.

      Czy reklama pysznego jedzenia musi byc od razu otwarta buzia z zawartoscia przemielona razem ze slina? Przeciez tak wlasnie wyglada jedzenie.

      A czy wizja artystyczna milosci miedzy kobieta i mezczyzna musi byc wyrazona poprzez zblizenie na penisa w pochwie przy akompaniamencie dyszenia i skrzypienia lozka? Przeciez wlasnie tak to sie odbywa.

      A moze piekno narodzin trzeba przedstawic za pomoca zblizenia na usmarowane krwia krocze i wychodzaca glowke? Toz, tak wlasnie jest.

      Jak sobie odpowiecie na pytania powyzej to moze zrozumiecie dlaczego artystyczna wizja karmienia piersia nie musi byc koniecznie wyrazona poprzez zdjecie bobaska z piersia tryskajaca mu mlekiem na twarz i dlaczego kogos to moze zniesmaczac.

      Zdjecia sa brzydkie, po prostu, zbyt doslowne, naturalistyczne i nie wkraczalabym w rejony pt. jak kogos brzydzi niech sie leczy.
      • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 17:43

        to są zdjęcia domowe, z cyklu "utwalone chwile".

        No więc teraz Ty odpowiedz na pytanie: kiedy jedziesz z rodziną na wakacje, robicie sobie zdjęcia? czy może raczej utrwalasz tylko obiekty i krajobrazy, aby przekazać piękno miejsc, w których byliście ?
        • d.o.s.i.a Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 17:56
          Skoro to zdjecia domowe, niech pozostana w rodzinnych albumach. Niekoniecznie musza wisiec w metrze w stolicy kraju.
        • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 18:11
          To nie jest kwestia tego, jakie zdjęcia się robi, tylko komu i jak się je pokazuje.
          BTW mało co tak mnie nudzi jak seria pięciuset tysięcy zdjęć, na których jest ta sama osoba lub grupa osób, a miejsce, które zwiedzali czy w którym wypoczywali, jest ledwo widoczne.
          • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 18:20

            wolałabyś pięćset tysięcy zdjęć tego samego obiektu, ale bez ludzi ? smile
            • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 19:39
              No chyba, że tak ;p
              Teraz tak sobie myślę, że organizatorzy wystawy chyba nie przemyśleli wszystkiego do końca. Mieli dobre intencje, ale chyba poszli na łatwiznę, machnęli konkurs, wybrali - wg swoich gustów - najlepsze i uznali sprawę za załatwioną. Zapomnieli przy tym o dwóch rzeczach: że przekonywanie do czegoś za pomocą obrazów, które mogą - co najmniej - wzbudzić wątpliwości, nie jest najlepszym pomysłem, i że treść nie uświęca formy.
              • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 20:31

                e tam, zaraz propaganda i przekonywanie. Po prostu ogłoszono konkurs pt "karmienie piersią", przysłane zostały zdjęcia, wyjęte na tę okolicznośc z domowych albumów i tyle.

                I tylko szok pozostaje, jak wiele osób się oburza na widok tych zdjęć ( i zapewne są to też osoby, które w ten sposób były karmione i same nawet nie wiedzą kto ich w takiej sytuacji oglądał wink )
                • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 20:44
                  e tam, zaraz propaganda i przekonywanie. Po prostu ogłoszono konkurs pt "karmie
                  > nie piersią", przysłane zostały zdjęcia, wyjęte na tę okolicznośc z domowych al
                  > bumów i tyle.

                  I całkiem przypadkiem fundacja, która propaguje karmienie piersią, życzyła sobie ich wystawienia i całkiem przypadkiem dopięła swego? Wszystko tak mimochodem, przy okazji?

                  > I tylko szok pozostaje, jak wiele osób się oburza na widok tych zdjęć

                  Nie mów, że Cię takie duperele szokują? ;p
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:14
                    To nie są duperele. Duperelą jest, czy jakieś zdjęcie podoba siękomuś, czy nie. Uznanie karmienia piersią za czynność obrzydliwą, porównywana z defekacją czy wymiotowaniem, przez calkiem sporą liczbę osób, jest zatrważające.
                    • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:33
                      napisała:

                      > To nie są duperele. Duperelą jest, czy jakieś zdjęcie podoba siękomuś, czy nie.

                      Ciekawe jest to, że oświadczenie, że któreś z tych zdjęć się nie podoba (mnie się na przykład nie podoba większość, są byle jakie), jest przez odbiorców utożsamiane z negacją karmienia piersią. Widać to było w artykule - galeria o nagości, fundacja o karmieniu, kompletnie nieporozumienie.

                      > Uznanie karmienia piersią za czynność obrzydliwą,

                      O ile dobrze zrozumiałam, szefowa galerii nic nie wspominała o tym, że karmienie piersią jest obrzydliwe, mówiła tylko o nagości.
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:37
                        Piszę o tym co w wątku.
                        • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 08:51
                          Przejrzałam wątek pod tym kątem, o obrzydliwości karmienia wypowiada się kilka osób, w dodatku w większości przypadków nie brzmi to jakoś dramatycznie.
                          Wpadłyście z Iwles w tę samą pułapkę - przedstawienie karmienia piersią, bez względu na to, jak to jest zrobione, nie może być źle postrzegane, bo pokazuje Karmienie Piersią.
                          • iwles Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 09:49

                            nie, nie nie,
                            w moich postach nie chodzi mi o narzucanie karmienia piersią za wszelką cenę, chodzi mi tylko o ocenę zdjęć: ani one obrzydliwe, ani agresywne.
                            natomiast porównywanie samego faktu karmienia do zarzyganego pijaka i w ogóle obruszanie się na widok gołej piersi (i to z sutkiem na wierzchu!), a także próba wykazywania szkodliwości dla dziecka naturalnego karmienia, bardziej wygląda na atakowanie niż obronę.
                            • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 10:07
                              c
                              > hodzi mi tylko o ocenę zdjęć: ani one obrzydliwe, ani agresywne.

                              I właśnie o tym piszę (nie o określeniu 'agresywny', agresywna może być kampania, a nie zdjęcia).

                              natomiast porównywanie samego faktu karmienia do zarzyganego pijaka i w ogóle o
                              > bruszanie się na widok gołej piersi (i to z sutkiem na wierzchu!), a także prób
                              > a wykazywania szkodliwości dla dziecka naturalnego karmienia,

                              To są trzy kompletnie różne sprawy. Zarzyganego pijaka pozwolę sobie pominąć (co mogę napisać? Swoją drogą niezła to ekwilibrystyka: porównanie czynności do osoby), wykazywania szkodliwości karmienia nie zauważyłam, ale nie wgłębiałam się w tę część wątku.
                              Co do gołej piersi z gołym sutkiem - obie strony popełniają błąd, jedna postrzegając pierś jako obiekt wyłącznie seksualny, a druga - wyłącznie jako dystrybutor mleka. Próba udawania, że druga strona medalu nie istnieje, jest z góry skazana na niepowodzenie. Jedna strona musi zrozumieć, że pierś służy także do karmienia, a druga - że pierś ma prawo kojarzyć się z seksem, i na tej bazie należy pracować, bez udowadniania, że tylko jedna opcja jest słuszna.
                              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 19:21
                                > Co do gołej piersi z gołym sutkiem - obie strony popełniają błąd, jedna postrze
                                > gając pierś jako obiekt wyłącznie seksualny, a druga - wyłącznie jako dystrybut
                                > or mleka. Próba udawania, że druga strona medalu nie istnieje, jest z góry skaz
                                > ana na niepowodzenie. Jedna strona musi zrozumieć, że pierś służy także do karm
                                > ienia, a druga - że pierś ma prawo kojarzyć się z seksem, i na tej bazie należy
                                > pracować, bez udowadniania, że tylko jedna opcja jest słuszna.

                                w ogole nie rozumiem, skąd te wnioski, ani nie wiem, do ktorej grupy zechciałas mnie na przykład zaklasyfikować.
                                • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 20:36
                                  Pisząc o stronach miałam na myśli galerię i fundację; przykro mi, ale o Tobie nawet nie pomyślałam.
                                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:07
                                    OK, połączyłam ten Twój post z poprzednim, stąd nieporozumienie smile
                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 22:55
                      nangaparbat3 napisała:

                      > To nie są duperele. Duperelą jest, czy jakieś zdjęcie podoba siękomuś, czy nie.
                      > Uznanie karmienia piersią za czynność obrzydliwą, porównywana z defekacją czy
                      > wymiotowaniem, przez calkiem sporą liczbę osób, jest zatrważające.

                      No dobrze, tak właśnie jest. Co proponujesz z tym zrobić ?
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 10.06.11, 23:43
                        Gdybym była naukowcem, to bym to badała - kto, jak dlaczego, jak w innych kulturach. Skąd się bierze. Co znaczy. I jak wpływa na rozwój dzieci.
    • mathiola będę monotematyczna ale 10.06.11, 23:02
      trudno. Napiszę.
      MAM TO W DUPIE.
      Robię swoje. Jak się komuś nie podoba niech mnie cmoknie w odwłok. Przerost formy nad treścią mnie nie interesuje.
      NIe czytałam linka bo mi się nie chce. Wystarczył mi komentarz Morgen.
      • nangaparbat3 Re: będę monotematyczna ale 10.06.11, 23:44
        Ale CO masz w dupie?
        • naomi19 Re: będę monotematyczna ale 11.06.11, 22:51
          Być może cały ten temat cycków, plakatów i protestów?
    • kropkacom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 07:44
      Żyjemy w czasach kiedy z każdego rogu atakują nas sylikonowe biusty. Prawdziwa pierś jest szokiem. To są czasy Kenów i Barbie. Plastic fantastic.
    • minnie_su Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 11:21
      Ja jeszcze chcialam zwrocic uwage wszystkim uzywajacych tu slow "udowodniono", "badania", "naukowcy" etc, ze zaraz za wynikiem takich badan w nawiasie podajemy zrodlo (tytul publikacji, autor, rok wydania, strona etc.) Jesli tego nie robimy to uzywajmy raczej stwierdzen: "wydaje mi sie, ze kiedys gdzies slyszalam..." lub "pani z warzywniaka mowila". Zabrzmi to duzo bardziej wiarygodnie. Dziekuje z gory.
      • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 22:30
        Niby tak, ale w zasadzie nie ma to znaczenia, bo na każde badanie, że mleko kobiece jest lepsze od MM można znaleźc dokładnie odwrotne. Badacze są zgodni tylko do karmienia przez pierwsze 2 tyg życia dziecka, tu nic nie przebije matczynej siary. Im dalej tym po prostu trudniej udowodnić magiczne działanie mleka ludzkiego, cóż pozostaje ono po prostu mlekiem. Tak mi przykro smile
        • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:11
          A to pierwsze slyszę, naprawdę. Poproszę więc o szczegóły - kto? gdzie? kiedy?
          • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:31
            Właśnie widzę, że pierwsze słyszysz...
            Badań jest setki, jak nie więcej.
            Nawet na tym blogu jest podane masa badań z dokładnymi wynikami, opiniami. Jak można twierdzić, że się zna na karieniu piersią a nie czytać wyników badań?
        • lola211 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 00:12
          m dalej tym po prostu trudniej udowodnić magiczne działanie mleka lud
          > zkiego, cóż pozostaje ono po prostu mlekiem. Tak mi przykro smile

          Im dalej w las, tym wiecej bzdur.
          Skoro to tylko mleko to najlepiej karmic laciatym z kartonu- bo tez tez tylko mleko.
          • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:25
            A ty myślisz, że dzieci na wsiach do niedawna czym były karmione? Nie ośmieszaj się.
            • mia_siochi Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 16.06.11, 06:10
              naomi19 napisała:

              > A ty myślisz, że dzieci na wsiach do niedawna czym były karmione? Nie ośmieszaj
              > się.

              Yhy, bo powszechnie wiadomowink , że "Łaciate" z kartonu i "do niedawna na wsi" są ze sobą nierozerwalnie związane.
              Oooo wsi sielska anielska, uhatym mlekiem płynąca... wink
    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 22:50
      butelkowy.blox.pl/2009/07/Is-breast-really-best.html
      Polecam ten artykuł, tu już przetłumaczony.
      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:28
        Najistotniejsze w tym artykule jest to:
        „Państwowa służba zdrowia karmi nas informacjami, które są mocno przestarzałe” – twierdzi Kramer. Problem w tym, że lobby karmienia piersią prowadzi wojnę z przemysłem produkującym mleko w proszku, a „żadna ze stron nie broni się naukowymi argumentami. Podczas krucjaty ludzie nie kierują się rozumem”.
        Czy w takiej sytuacji lekarze nie powinni być neutralni? „Zostali poddani praniu mózgu przez lobby karmienia piersią. Większość z nich nie ma czasu przyjrzeć się dokładnie wynikom badań, więc trzymają stronę pozytywnych bohaterów”.

        Odpowiedzmy sobie tylko na jedno jedyne pytanie: kto robi kasę na karmieniu? Komu sie opłaca karmienie dzieci piersią, a komu butelką?
        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:32
          Najistotniejsze jest to, że nie potrafisz czytać ze zrozumieniem.
          • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:46
            Naprawdę? A ile zarobi producent mieszanki na matce karmiącej piersią? A ile na karmiącej butelką? Nie rozumiesz, że tu naprawdę idzie o wielką kasę, i własnie w rozmowie z tym lekarzem widać to jak na dłoni?
            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:53
              nangaparbat3 napisała:

              > Naprawdę? A ile zarobi producent mieszanki na matce karmiącej piersią? A ile na
              > karmiącej butelką? Nie rozumiesz, że tu naprawdę idzie o wielką kasę, i własni
              > e w rozmowie z tym lekarzem widać to jak na dłoni?

              Możesz jakoś konkretniej napisać, o co ci chodzi ? Na czym polega przekręt ? Gdzie jest oszustwo ?
              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 00:15
                Jakie oszustwo? Wypowiadający się klinicysta mówi jasno, że mamy do czynienia z walką lobby karmiących z lobby producentów. Że nikt z nich nie przedstawia przkonujących, rzetelnych argumentów.
                A, jest oszustwo: autorka bloga nie zacytowała ostatniego akapitu:

                W swoich poglądach Kramer jest mniej radykalny niż Wolf. Jego zdaniem, karmienie piersią ma pozytywny wpływ nie tylko na infekcje żołądkowe i choroby układu oddechowego. Kramer sadzi, że już wkrótce uda się udowodnić, że mleko matki ma wpływ na rozwój mózgu i podnosi iloraz inteligencji o trzy do czterech procent. Czy jego zdaniem, służba zdrowia zacznie karmić nas bardziej realistycznymi informacjami o eliksirze, którym jest rzekomo mleko matki? „Nie, bo ludzie nie lubią zawiłości i złożonych problemów.
                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 06:18
                  nangaparbat3 napisała:

                  > Kramer sadzi, że już wkrótce uda się udowodnić, że mleko matki m
                  > a wpływ na rozwój mózgu i podnosi iloraz inteligencji o trzy do czterech procen
                  > t

                  Taka wypowiedź dyskwalifikuje "naukowca" jako poważnego człowieka.

                  BTW badania naukowe są. Istnieją. Pan Kramer żyje chyba w jakimś matriksie.
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:21
                    To nie Kramer żyje w matriksie, tylko artykul jest nierzetelny. Chętnie przeczytałabym po prostu wywiad z Kramerem. Ale artykuł jest nachalnie zideologizowany - cieszę się jednak, że go przeczytałam, bo uświadomil mi najoczywistszą oczywistość - chodzi o kasę.

                    Z drugiej strony nigdy, jako matka, ani przez sekundę nie zastanawiałam się nad wpływem karmienia na IQ dziecka, zmiany mojej figury etc. Za to owszem, zauwazyłam, że kiedy jesienią dziecko miało trzy miesiące i cała rodzina, ze mną włącznie, przechodziła jakąś wirusową infekcję, dziecku nic nie było. I żeby nie wiem jakie robić mieszanki, przeciwciał matki wytworzonych w konkretnych warunkach żadna mieszanka zawierać nie będzie - mnie ten jeden jedyny argument wystarczal, by karmić piersią - a musiałam sie namęczyć na początku, bo po dwukrotnych probach wywolania porodu i cesarce lekko nie było (nawiasem mowiąc gin oznajmił jeszcze przed cesarką, że "karmić to pani nie będzie", a znajoma neonatolożka już informowała moja mamę, jakie mieszanki najlepsze). Ale ja LENIWA JESTEM, po prostu nie wyobrażałam sobie tego całego zamieszania z butelkami, więc w szpitalu umówiłam się z położnymi, że ja daję cyca, one w razie czego butlę (żeby mnie mała z butlą nie kojarzyła) -i udało sie. Dziecko rosło jak na drożdżach, przybierając dużo więcej niż wg książek. A mózgowie chyba też jej się nieźle rozwijało (i rozwinęło).
            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:17
              A ile zarobi producent mieszanki na matce karmiącej piersią
              Jesteś zaślepiona i niedoinormowana. Przemysł eko i przemysł laktacyjny to dopiero są przeogromne pieniądze, nawet sobie nie otrafimy wyobrazić, jakie, dużo większe niż te producentów mieszanek, które i tak zostaną kupione. Karienie piersią, bycie eko, to ideologia, czesto niebezpieczna i fanatyczna. I to tu robią się ogromne pieniądze.
              • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:21
                I musimy mieć tego świadomość, że nie możemy słuchać argumentów tylko jednej strony, jednego lobby. Mamy własny rozum, dostęp do wyników badań, własne doświadczenia, doświadczenia znajomych. Jeśli coś wskazuje na to, że MM miałoby w konkretnej sytuacji większą wartość niż mleko matki, to bez wyrzutów sumienia dla dobra dziecka/swojego, pracy/snu/rozwoju dziecka itp przejść na modyfikowane. Ale do tego mamy jeszcze daleka drogę w Polsce.
                • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:25
                  Owszem, mm ma większą wartość, kiedy matka z jakiegoś powodu nie może lub nie chce karmić. I tyle.
                  • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:10
                    Nie tylko wtedy. świat nie jest czarno-biały.
              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:24
                A co sprzedaje przemysł laktacyjny?
                Bo ja jako matka laktacyjna nie kupowalam niczego, dosłownie NICZEGO, nie wydałam przez 5 miesięcy ani jednego grosza na wykarmienie corki.
                Ile bym wydała karmiąc mm na mieszanke, butelki i smoczki, podgrzewacze, termosy, nie wiem co jeszcze - prąd czy gaz, może jeszcze coś?
                Więc mi nie opowiadaj głupot.
                • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:21
                  Z całym szacunkiem, ale Ty chyba dawno karmiłaś, wtedy trynd eko-piersiowo-chustowy nie był jeszcze rozpoczęty. Reni Jusis nie było... w sensie kąpieli w mleku i innych jej rad.
                  I 5 miesięcy, to, jak na taką zwolenniczkę, nadającą się idealnie na DKP, bardzo krótko. Czy mam zrozumieć, że później przeszłaś na truuuuciznę w postaci MM? big_grin
                  • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:25
                    Naomi a ty w ogole jakiekolwiek dziecko czymkolwiek karmilas?
                    Przeciez miedzy 5 a 6 mcem zaczyna sie podawac pokarmy stale.
                    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:12
                      Tak , karmiłam, ba! karmie naal. karmiłam piersią o zgrozo.
                      Co do momentu wprowadzania pokarmów stałych, to nie rozumiem, co ma piernik do wiatraka, więc pozwól, że nie skomentuję.
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:32
                        >więc pozwól, że nie skomentuję

                        Pozwalam, bo widac ze nie wiesz o czym sie pisze.
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:24
                    Nie - później zaczęłam WŁĄCZAĆ soczki, owoce, kaszki, wreszcie mięcho - jakoś stopniowo, bezboleśnie, bezstresowo. Kolejne karmienia zastępowałam kaszką czy zupą - na dużym luzie. Jak miała jakieś 10 mies. karmiłam już tylko rano i wieczorem - kiedys poszłam na koncert, wrociłam spóźniona i w strasznym stresie nasłuchiwałam jak ryczy, czekając na matkę - a tu się okazało, że ojciec nakarmił kaszką i dziecię śpi. Więc na drugi dzień też dałam na kolację kaszkę.
                    Ostatnie, poranne karmienie zlikwidowałam, keidy zachorowałam i musiałam brac leki - córka miała 11 miesięcy. Pierwszego dni płakała bardzo, uspokoiła się, kiedy przytuliła buzię do mojej szyi, trwała tak przez parę minut ssąc palucha - potem przez kilka kolejnych dni zastępowało jej to poranne karmienie, a potem już i tego nie potrzebowała.

                    Pisząc o tych pierwszych kilku miesiącach mam na myśli okres, kiedy dostawala wyłącznie pierś.
                  • mia_siochi Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 16.06.11, 07:42
                    Ja karmię aktualnie. Do karmienia piersią nie potrzeba NIC poza biustem.
                    O, pardon- kilka staników jeszcze się przydaje.
                    Mam kilka gadżetów (laktatory, woreczki na pokarm) które się nie przydały i są doskonale zbędne.
                    Jakiż to przemysł laktacyjny nakreęcam, chętnie się dowiem wink
        • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:32
          nangaparbat3 napisała:

          > Najistotniejsze w tym artykule jest to:
          > „Państwowa służba zdrowia karmi nas informacjami, które są mocno przestar
          > załe” – twierdzi Kramer. Problem w tym, że lobby karmienia piers
          > ią prowadzi wojnę z przemysłem produkującym mleko w proszku,
          a „żadna
          > ze stron nie broni się naukowymi argumentami. Podczas krucjaty ludzie nie kier
          > ują się rozumem”.
          > Czy w takiej sytuacji lekarze nie powinni być neutralni? „Zostali poddani
          > praniu mózgu przez lobby karmienia piersią. Większość z nich nie ma czasu przy
          > jrzeć się dokładnie wynikom badań, więc trzymają stronę pozytywnych bohaterów&#
          > 8221;.

          Ja chyba ślepa jestem - dlaczego napisałaś, że ten fragment tekstu jest najistotniejszy ? Przecież nie zawiera on ani jednej konkretnej informacji ...

          > Odpowiedzmy sobie tylko na jedno jedyne pytanie: kto robi kasę na karmieniu? Ko
          > mu sie opłaca karmienie dzieci piersią, a komu butelką?

          Mi się opłacało butelką. Dzięki temu mogłam pracować i zarabiać pieniądze.
          • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:48
            Cały artykuł nie zawiera ani jednej konkretnej informacji.
            A ten fragment mowi (nie wprost, oczywiście), o co naprawdę chodzi - o kasę.
            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 11.06.11, 23:54
              nangaparbat3 napisała:

              > Cały artykuł nie zawiera ani jednej konkretnej informacji.
              > A ten fragment mowi (nie wprost, oczywiście), o co naprawdę chodzi - o kasę.

              Ale W CZYM chodzi o kasę ? W sprzedaży mieszanek modyfikowanych ? Oczywiście, bo to jest sprzedaż. Ale sprzedaż czegoś, na co jest popyt. Gdyby nie było potrzeby karmienia dzieci mieszankami, nie byłoby sprzedaży i nie byłoby kasy. Gdzie tu spisek ?
              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 00:17
                No ja Cię proszę, Gaja, tak to działało 50 lat temu, albo i wcześniej. Teraz producent tworzy popyt.
                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 06:26
                  nangaparbat3 napisała:

                  > No ja Cię proszę, Gaja, tak to działało 50 lat temu, albo i wcześniej. Teraz pr
                  > oducent tworzy popyt.

                  Chcesz powiedzieć, że karmiłam dziecko butelką, ponieważ zostałam zmanipulowana przez producentów mieszanek ? smile

                  Gdzie jak gdzie ale tutaj akurat teorii spiskowej próżno szukać. Można się bulwersować cenami mieszanek, bo są wysokie. Ale faktyczne zapotrzebowanie na taki produkt istnieje i tutaj nikogo nie trzeba urabiać, żeby taką mieszankę kupował.

                  Jakiekolwiek opublikowane insynuacje w tym kierunku są głęboko niepoważne. Normalny człowiek nauki spaliłby się ze wstydu za takie słowa. Ich autor to ignorant a o medium, które to opublikowało, można pomyśleć, że to bezwartościowy szmatławiec zawierający niewiarygodne informacje.
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:35
                    Gaj, nie wiem, dlaczego Ty karmiłaś dziecko butelką.
                    Myślę, jednak, że producenci mieszanek mają duzo do ugrania, jeśli uda im się przekonać kobiety (i lekarzy!), że mieszanka jest bardziej wartościowa od naturalnego pokarmu.
                    Nie bardzo rozumiem, o kim piszesz na koniec z takim wzburzeniem. Kramer wypowiada się raczej powściągliwie, to ja utrzymuję, że chodzi o tworzenie popytu na mieszanki.
                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:04
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Gaj, nie wiem, dlaczego Ty karmiłaś dziecko butelką.
                      > Myślę, jednak, że producenci mieszanek mają duzo do ugrania, jeśli uda im się p
                      > rzekonać kobiety (i lekarzy!), że mieszanka jest bardziej wartościowa od natura
                      > lnego pokarmu.

                      Kurcze, każda, dokładnie każda reklama mieszanki modyfikowanej jaką kojarzę ma przekaz taki, że MM to dawanie dziecku co najlepsze NA WZÓR karmienia piersią. Gdzie się spotkałaś z przekonywaniem kobiet i lekarzy, że MM jest bardziej wartościowa od naturalnego pokarmu ?

                      > Nie bardzo rozumiem, o kim piszesz na koniec z takim wzburzeniem. Kramer wypowi
                      > ada się raczej powściągliwie, to ja utrzymuję, że chodzi o tworzenie popytu na
                      > mieszanki.
                      >

                      Powściągliwie ? Nie, to nie było powściągliwe. To było mocno medialne - zero informacji, dużo insynuacji.
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:12
                        Gdzie się spotkałaś z przekonywaniem kobiet i lekarzy, że MM jest bardziej wartościowa od naturalnego pokarmu ?
                        No choćby w tym artykule zalinkowanym.
                        Ulotek nie czytam - może zacznę niedługo, młoda coś wspomina, że chciałaby już mieć dzieci smile
              • echtom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 08:05
                > Ale sprzedaż czegoś, na co jest popyt.

                Nanga ma rację - to jest tworzenie popytu. Kiedy karmienie piersią stało się "modne" w krajach rozwiniętych, producenci mieszanek zaczęli tworzyć rynek zbytu w krajach trzeciego świata. Przemysł farmaceutyczny stosuje twarde reguły kapitalistycznej gry, bo w kwestiach tak podstawowych dla człowieka jak życie i zdrowie najłatwiej nim manipulować.

                --
                „W wieku dwudziestu lat przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, w wieku czterdziestu lat nie przejmujemy się tym, co inni sobie o nas pomyślą, a w wieku sześćdziesięciu lat dowiadujemy się, że w ogóle o nas nie myślą.”
                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 08:13
                  echtom napisała:

                  > > Ale sprzedaż czegoś, na co jest popyt.
                  >
                  > Nanga ma rację - to jest tworzenie popytu. Kiedy karmienie piersią stało się "m
                  > odne" w krajach rozwiniętych, producenci mieszanek zaczęli tworzyć rynek zbytu
                  > w krajach trzeciego świata. Przemysł farmaceutyczny stosuje twarde reguły kapit
                  > alistycznej gry, bo w kwestiach tak podstawowych dla człowieka jak życie i zdro
                  > wie najłatwiej nim manipulować.

                  Czy któraś z was może mi wyjaśnić, na czym dokładnie polega ta manipulacja, o której piszecie ? Bo póki co to jest rozmowa o niejasnych ogólnikach.
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:43
                    Jak to na czym? Na takiej interpretacji badań, z której ma wynikać, że mm jest bardziej wartościowy niz mleko matki.
                    No kurczę - to tak jakby utrzymywać, że preparaty krwiopochodne są lepsze niż zwykła krew. Dlaczego jednak stosuje się autotransfuzje, a już lekarze, jeśli tylko mają wybór, zawsze decyduja się właśnie na nie?

                    Pokarm matki dostosowuje się do konkretnych potrzeb konkretnego dziecka. Zmienia się wraz ze wzrostem dziecka, zawiera przeciwciała wytwarzane przez matkę w odpowiedzi na zarazki, które występują w najbliższym otoczeniu dziecka. Do tego jest na miejscu, łatwo dostępny, z odpowiednią temperaturą i sterylny. Do tego sama czynność karmienia wymaga bardzo bliskiego fizycznego kontaktu miedzy matką a dzieckiem.
                    I nie trzeba żadnych badań, żeby widzieć, że jest dobry.
                    Jeśli w tej matczynej maszynerii coś nie działa (choćby to, że matka bardzo nie lubi czy nie chce karmić) - dobrze i całe szczęście, że są mieszanki i że są coraz doskonalsze.
                    Ale nie opowiadajcie, że prppoteza jest lepsza od zdrowej nogi. Nie jest.
                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:09
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Jak to na czym? Na takiej interpretacji badań, z której ma wynikać, że mm jest
                      > bardziej wartościowy niz mleko matki.

                      Na przykład ? Widziałaś takie interpretacje badań ?

                      > No kurczę - to tak jakby utrzymywać, że preparaty krwiopochodne są lepsze niż z
                      > wykła krew.

                      Każda krew ? Nawet człowieka chorego ?

                      > Pokarm matki dostosowuje się do konkretnych potrzeb konkretnego dziecka. Zmieni
                      > a się wraz ze wzrostem dziecka, zawiera przeciwciała wytwarzane przez matkę w o
                      > dpowiedzi na zarazki, które występują w najbliższym otoczeniu dziecka. Do tego
                      > jest na miejscu, łatwo dostępny, z odpowiednią temperaturą i sterylny. Do tego
                      > sama czynność karmienia wymaga bardzo bliskiego fizycznego kontaktu miedzy matk
                      > ą a dzieckiem.
                      > I nie trzeba żadnych badań, żeby widzieć, że jest dobry.

                      Oczywiście. Chyba że matka kompletnie zlewa sobie zdrowe odżywianie, nie je witamin, nie je nienasyconych kwasów tłuszczowych i nie stroni od alkoholu.

                      > Jeśli w tej matczynej maszynerii coś nie działa (choćby to, że matka bardzo nie
                      > lubi czy nie chce karmić) - dobrze i całe szczęście, że są mieszanki i że są c
                      > oraz doskonalsze.
                      > Ale nie opowiadajcie, że prppoteza jest lepsza od zdrowej nogi. Nie jest.

                      To "zdrowej" jest kluczowe.
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:20
                        Pewnie, że kluczowe. Wcale nie zamierzam walczyć z mieszankami. Ale odezwałam się, bo ktoś wcześniej pisał, że lepsza mieszanka niż mleko matki.
                        Co do składu mleka - nie znam się na tym, na pewno alkohol jest w nim zbyteczny, na pewno matka powinna się sensownie odżywiać (ale tu też wydaje mi się, że nie ma co popadać w przesadę - wystarczy, że będzie jadła niewielkie ilości bardzo zróżnicowanych pokarmów, po prostu wszystkiego po trochę - ale to wg mnie normalna codzienna dieta). Za to czytałam kiedyś, że do mleka przenikają chemikalia z kosmetyków używanych przez karmiące matki, chodziło o balsamy do ciała, rozprowadzane na bardzo dużej powierzchni skóry. Było o tym dość głośno parę lat temu, nie wiem, czy teraz ucichło, czy po prostu ja się tym nie interesuję. W każdym razie tu bym widziała problem.
                    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:13
                      Na takiej interpretacji badań, z której ma wynikać, że mm jest bardziej wartościowy niz mleko matki.
                      Pokaż mi jedno badanie, gdzie choć wyniki badań wskazywały na korzyść mleka kobiecego, to INTERPRETACJA była odwrotna!
                • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:06
                  Nie bierzecie pod uwagę tego, że karmienie piersią to też jest biznes, tylko bardziej zawoalowany, mniej widoczny.
                  Doradztwo laktacyjne - około 100 zł wizyta w przychodni, ponad 200 zł wizyta domowa. Pani, która była u mnie, miała cholernie mało czasu, bo latała między jedną klientką a drugą, więc popyt jest.
                  Laktator - od 150 do 400 zł, jeśli nie więcej.
                  Wypożyczalnia laktatorów - można sobie wyguglać, też za darmo nie wypożyczają, a w dodatku wypożyczają zwykle tylko silniczek, część do odciągania trzeba sobie kupić.
                  Kieliszki do karmienia wcześniaków - żeby nie zaburzać laktacji, a móc dokarmić w razie czego...
                  Woreczki do przechowywania pokarmu...
                  Butelki do przechowywania pokarmu....
                  SNS....
                  Sonda....
                  Specjalne butelki do karmienia tak, żeby nie zaburzać laktacji...
                  Choćby taka Medela - kręci takie lody na karmieniu piersią, że koncerny produkujące mieszanki mogłyby się uczyć.

                  Tak, wiem, nie wszystkie kobiety z tego korzystają, ale najwyraźniej jest ich na tyle dużo, że wszyscy producenci ww gadżetów doskonale sobie radzą.
                  • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:13
                    Oczywiście, a to co wymieniłaś to nawet nie 10% z całego przemysłu laktacyjnego.
                    • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 09:27
                      Z większością tego, co wymieniłam, miałam do czynienia osobiście. Wpadłam poniekąd w pułapkę, bo zależało mi na karmieniu piersią między innymi ze względu na zerowy koszt tego typu karmienia.
                      Jeśli karmienie piersią przebiega bezproblemowo, faktycznie koszt jest zerowy. Jeśli jednak pojawiają się - nawet nie problemy, ale choćby konieczność odciągania pokarmu (matka idzie do pracy czy pojawia się konieczność jej dłuższej nieobecności), a kobieta nie umie odciągać ręcznie (mało kobiet to umie), to już trzeba kupić laktator i coś do podawania pokarmu.
                      W tym kontekście gloryfikowanie darmowego karmienia piersią i odsądzanie od czci i wiary strasznych producentów mieszanek brzmi trochę niepoważnie.
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:16
                        Jesli chodzi o koszty to i tak kp wychodzi taniej.
                        Polowa z tych rzeczy to nawet nie wiem do czego sluzy.
                        Ale nawet jesli trzeba kupic laktator, butelki to i tak karmienie piersia wyjdzie taniej niz mm zwlaszcza w porownaniu z mm specjalnym skoro juz mowa o problemach. Wiem ile placilam kiedy zaczelam podawac butelke dziecku, 1 raz dziennie w wieku 10 mcy i trzeba bylo kupic mm specjalne w aptece, prawie 30 eur za paczke bo dziecko wczesniej bezproblemowe zaczelo smierdzaco ulewac a nawet wymiotowac. Latwo wyliczyc ile by mnie kosztowalo wykarmienie dziecka tylko na mm.
                        Co do poradni laktacyjnych to u mnie akurat sa za darmo w konsultorium. Co prawda do poloznej trzeba sie pofatygowac i poza naprawde szczegolnymi przypadkami wizyt domowych nie praktykuja. Sa tez kursy poporodowe, ok. 40 eur 6 tygodni, z tymi samymi poloznymi co w konsultorium. Ja nie korzystalam, ale dziewczyny, ktore sie niepewnie w nowej roli czuja i chca niemal na biezaco miec kontakt z fachowcem maja taka mozliwosc za smiesznie niskie pieniadze. Takze jesli o koszt chodzi to na pewno bardziej oplaca sie sprobowac powalczyc o laktacje niz od razu na butle.
                        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:11
                          Co do poradni laktacyjnych to u mnie akurat sa za darmo w konsultorium
                          A to ciekawe, panie doradczynie pracują za darmo, interesujące.
                          Kobieto, to, że Ty nie płacisz im osobiście, nie znaczy, że nie zarabiają, płacisz im w formie podatku czy ubezpieczenia!
                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:16
                            Wez nie udawaj nawet ze nie rozumiesz.
                            Nigdzie nie pisalam ze one pracuja za darmo.
                            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:13
                              "u mnie akurat są za darmo"
                              co stawia ich w roli aniołów pielegnujących, za darmo oczywiście, obolałe kobiety z zastojem piersi.
                              no cud! dziękujemy!
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:28
                                Ale pierniczysz. Sa za darmo w sensie ze ich porada jest objeta ubezpieczeniem zdrowotnym.
                                Nie musisz udawac glupszej niz w rzeczywistosci.
                        • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:05
                          napisała:

                          > Jesli chodzi o koszty to i tak kp wychodzi taniej.

                          'Tańsze' nie jest równoznaczne z 'darmowe'.

                          > Polowa z tych rzeczy to nawet nie wiem do czego sluzy.

                          Ale pozostałe - wiesz. Poza tym nie napisałam, że wszystkie kobiety z tych dobrodziejstw korzystają.
                          Nie chodziło mi o to, co jest tańsze, co droższe, co się opłaca, a co nie, tylko o kit, że karmienie piersią jest zawsze darmowe, a przemysł z nim związany nie istnieje.
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:55
                        kawka74 napisała:

                        >
                        > W tym kontekście gloryfikowanie darmowego karmienia piersią i odsądzanie od czc
                        > i i wiary strasznych producentów mieszanek brzmi trochę niepoważnie.

                        Zapewne prowadzą oni dzialalność charytatywną.
                        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:17
                          Wskaż 1 położną jednego doradcę laktacyjnego pracującego za darmo i puknij się w głowę, bo już innych słow nie mam dla takich ludzi opornych na najnormalniejsze info na swiecie. Coś Ty doradca laktacyjny czy karmiłas swoje dziecko piersią, choć tereaz czujesz, że mogłaś inaczej, poddałas się terrorowi laktacyjnemu, choć karmienie piersią okazało się nie być tak cudowne, a przysporzyło więcej bólu, cierpienia i wyrzeczeń niż to wszystko było warte i teraz bronisz swojego wyboru, bo cóż teraz pozostało? Bo nie patrzysz na temat obiektywnie, tylko emocjonalnie? Z taką osobą dyskusja jest w zasadzie niemożliwa.
                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:21
                            Sadzac po cisnieniu to ty jestes ta sfrustrowana i niezadowolona.
                            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:04
                              Sadzac po cisnieniu to ty jestes ta sfrustrowana i niezadowolona
                              Możesz powiedziesz, sherlocku, z jakiej przyczyny?
                              Jeśli jestem niezadowolona, to z powodu terroru laktacyjnego, który od kilku lat zadomowił się w Polsce, ma to prawdopodobnie związek z mitem matki Polski, gdzie moja droga, mój sposób na życie jest najlepszy i żaden inny.
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:37
                                > Jeśli jestem niezadowolona, to z powodu terroru laktacyjnego, który od kilku

                                No i to niezadowolenie bije po oczach i przeslania ci obiektywny oglad.
                                Nie twierdze ze to twoja wina. Wiem na szczescie tylko z opowiesci o terrorze laktacyjnym i widze , rowniez na przykladzie takich wpisow jak twoje, ze krzywde kobietom robi nawet tym, ktore chca karmic piersia.
                          • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:35
                            Jednak odpowiem Ci uczciwie.
                            Nie miałam i nie mam poczucia ulegania terrorowi - rodziłam córkę 20 lat temu, lekarze z gory zakładali, że nie będę karmić, dziecko po cesarce przyniesiono mi do łóżka razem z butelką, żadna położna mi nie pomagała, a moja własna matka, mimo że naprawdę super kobita, potraktowała mnie tak, że o mało jej nie trzasnęłam.
                            Karmiłam WBREW wywieranym na mnie naciskom licznych osób nie wierzących, że po ciężkich przejściach okołoporodowych bedę karmić. Karmiłam, bo chciałam, bo czułam taką zupełnie fizyczną potrzebę. Były chwile trudne - córka, zagłodzona przez wyjątkowo długie przenoszenie jej, miała niezwykle silnie rozwinięty instynkt ssania, jakieś lęki, i wieczorem, już najedzona, zasypiała nie puszczajac sutka z buzi - przy każdej mojej próbie odejścia budziła się natychmiast z płaczem. I tak, to były trudne chwile, trwało to z jakieś 6 tygodni, do czasu gdy nauczyła się zastępować mnie kciukiem (smoczek wylatywał z buzi jak rakieta, niestety).
                            Poza tymi, niewątpliwie trudnymi, chwilami, karmienie bylo dla mnie fantastycznym przeżyciem. Nie używałam laktatora, nie korzystałam z jakiegokolwiek doradztwa - doradcą była mi absolutnie cudowna książka Sheili Kitzinger "Karmienie piersią" - sądzę, że bez niej nie karmiłabym. Kluczowe okazało się proste zdanie: Jeśli mogłaś urodzić, będziesz mogła karmić. I chyba jednak moja wiara w siebie.
                            • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:08
                              Moja droga, 20 lat temu w Pl nie istniał żaden terror laktacyjny,, kobiety karmiły bardzo krótko, tylko kilka miesięcy, niektóre w ogóle. Nie było presji, dzielenia matki na lepsze i gorsze tylko z powodu sposobu karmienia, sądzę więc, że nie możesz wiedzieć, ak czuje się współczesna kobieta, która nie może lub nie chce karmić piersią. Przeczyta komentarze na blogu, tam piszą dziewczyny, jak zmagały się z propagandą i terrorem laktacyjnym, jak popadały w depresję, praktycznie bez żadnego powodu, jak czuły się złymi matkami, bo tak miały wmawiane, przez ołożne, lekarzy, rodzię, koleżanki, sąsiadów. Może wtedy zrozumiesz o czym piszę: nie o wyższości jakiegokolwiek sposobu karmienia nad drugim. Zupełnie nie o tym.
                              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:35
                                To prawda, terroru laktacyjnego nie było, było za to straszne chamstwo, przedmiotowe traktowanie młodej (w znaczeniu stażu) matki, nieszanowanie jej intymności, narzucanie własnych poglądow. I to - myślę - nie zmieniło się. Ale myślę też, że domaganie się szacunku dla siebie i swoich wyborów może przybierać najróżniejsze formy. Czym innym jest doamgać się po prostu uznania swojej własnej, dotyczącej najbardziej intymnej sfery, decyzji, czym innym dorabiac do tego ideologię. Tu musze przyznać, że cytowane w artykule brednie (że karmienie pozwala szybciej wrócić do figury sprzed ciąży szczególnie mnie rozbawiło, bo jak długo karmiłam nie schudłam ani grama) na temat zalet karmienia też uważam za szkodliwe, oczywiście.
                                Uważam też, że zmuszanie do karmienia siłą (manipulacją, szantażem) mija się z celem i nie tylko nie będzie dobre dla dziecka, ale - o ile tylko nie zdarzy się, że matka ku własnemu zdumieniu zagustuje w tym - wręcz szkodliwe. Sto razy lepsza mieszanka podana przez zadowoloną, rozluźnioną matkę niż mleko z piersi matki sfrustrowanej, zniecierpliwionej, marzącej tylko, żeby sie to wreszcie skończyło.
                        • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:08
                          Nie odwracaj kota ogonem, bo doskonale wiesz, o co mi chodziło.
                          • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:16
                            Nie odwracam, tylko żartuję.
                            A różnica między wydatkami na karmienie piersią a mieszanką może być dramatyczna. Na kp MOŻESZ nie wydać złamanego grosza - na mm MUSISZ wydać codziennie. Na karmiącej cycem przemysł laktacyjny może nic nie zarobić - na karmiącej mieszanką ktos zarobi na pewno.
                            • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:21
                              Nie o to mi chodziło, czy się musi, czy może, tylko o to, że nie ma co tworzyć złudzenia, że przemysł laktacyjny nie istnieje.
                              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:25
                                Ktoś tworzy?
                                • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 13:02
                                  A nie? Poczytaj sobie artykuły o karmieniu piersią - wszystkie, jak jeden mąż, podają jako zaletę karmienia piersią, że jest całkowicie darmowe.
                                  • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:01
                                    Zgadzam się, tym własnie próbuje się przekonać matki do kar. piersią. zaraz obok artykuł o najepszych laktatorach. 2 strony dalej o rewelacyjnych stanikach do karmienia. 8 str dalej, woreczki do przechowywania, chusty do karmienia, wałki, najlepsza maść na obolałe sutki i herbatka na pobudzenie laktacji.
                                    Gdzie kobiety mózg mają to ja nie wiem, że wszystko tak na poważnie przyjmują i nie widzą jak się z nich głupki robi.
                                    Z drugiej stony cisza o diecie kobiety karmiącej, czym powinna się różnić, w co być bogata, co można jeść, co powinno się jesć, a z czego trzeba absolutnie zrezygnować! Istnieje przekonanie, również powtarzane na forach: Jeść można wszystko (i w domyśle byle jak). Jak można karmić i być w temacie aż takim ignorantem?
                                    • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:26
                                      Jeść można wszys
                                      > tko (i w domyśle byle jak).

                                      Alez skad i porzyszlo do glowy ze zdanie jesc mozna wszystko oznacza byle jak. Dla mnie np. "jesc mozna wszystko" oznacza zroznicowane pozywienietongue_out
                                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:41
                                        franczii napisała:


                                        > Dla mnie np. "jesc mozna wszystko" oznacza zroznicowane pozywienietongue_out

                                        Dokładnie.
                                    • kawka74 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:39
                                      zaraz ob
                                      > ok artykuł o najepszych laktatorach. 2 strony dalej o rewelacyjnych stanikach d
                                      > o karmienia. 8 str dalej, woreczki do przechowywania, chusty do karmienia, wałk
                                      > i, najlepsza maść na obolałe sutki i herbatka na pobudzenie laktacji.

                                      O, właśnie, zapomniałam o tym:
                                      Maltan - 27 zł.
                                      Staniki-karmniki - około 100 zł (oczywiście można trafić okazyjnie nieco tańsze, można też kupić i gó... za 10 zł).
                                      Poduszka-rogal - 45 zł. Świetnie się sprawdziła.
                                      Do tego detal - mająca ogromne powodzenie linia odzieżowa bluzek i tunik dla matek karmiących (ceny różne, od 50 zł wzwyż, jeśli nie więcej), kupić nie trzeba, ale lepiej chyba rozchylić lekko materiał dekoltu, niż podwijać całą kieckę.
                                      Żeby nie było nieporozumień - nie twierdzę, że jest to złe. Złe jest głoszenie, że niepodważalną zaletą karmienia piersią jest zerowy jego koszt, a biznes laktacyjny nie istnieje.
                                    • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:39
                                      A z czego niby należy zrezygnować?
                                      Jak karmiłam, znalazłam kilka długich list takich potraw, stwierdziłam, że łącząc je w jedną powinnam żyć o wodzie i suchym chlebie, cisnęłam je w kąt i jadłam wszystko, nawet czosnek. Dziecko przeżyło i miało się wyśmienicie.

                                      Każda sytuacja jest dobra, żeby zrobic potencjalnej klientce wodę z mózgu i zmusić ją do kupienia naszego produktu. Każda. Rzecz wyłącznie w tym, żeby tej wody z mózgu nie dać sobie zrobić, wszystko jedno kogo i czym karmimy.
                            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:38
                              nangaparbat3 napisała:

                              > Na
                              > karmiącej cycem przemysł laktacyjny może nic nie zarobić - na karmiącej mieszan
                              > ką ktos zarobi na pewno.

                              Przemysł spożywczy zarabia, bo karmiąca jada więcej wink A w zasadzie to ma do wyboru: albo jadać więcej, albo zaniedbać swoje zdrowie. Zaniedbane zdrowie trzeba będzie kiedyś podreperować, a tutaj znów zarobi przemysł farmaceutyczny. I tak wkoło macieju. Jedno jest pewne: zasada zachowania energii musi działać i skoro kobieta wytwarza pokarm, będący "paliwem" dla dziecka, to ona sama też musi jakieś "paliwo" przyjmować, żeby mieć z czego pokarm wytworzyć. O ! wink

                              Reasumując: koszty karmienia piersią istnieją, tak jak w przypadku mm. Tyle, że są to koszty innego rodzaju i trudniej je policzyć (tak jak złotówki w przypadku mm) czy choćby oszacować.
                              • kropkacom Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:47
                                > Przemysł spożywczy zarabia, bo karmiąca jada więcej wink A w zasadzie to ma do wy
                                > boru: albo jadać więcej, albo zaniedbać swoje zdrowie.

                                Tak się droczysz dla zasady, co?

                                Koszt karmienia mieszanką to bardzo konkretny koszt i nie podlegający dyskusji. Generalnie jednak każda matka powinna wziąć pod uwagę, że może nie móc karmić piersią. A przy karmieniu piersią może się okazać, że koszty są żadne lub niewielkie w porównaniu do mleka modyfikowanego. Jeść musi i matka karmiąca i ta, która karmi butelką.
                                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 13:00
                                  kropkacom napisała:

                                  > > Przemysł spożywczy zarabia, bo karmiąca jada więcej wink A w zasadzie to ma
                                  > do wy
                                  > > boru: albo jadać więcej, albo zaniedbać swoje zdrowie.
                                  >
                                  > Tak się droczysz dla zasady, co?
                                  >
                                  > Koszt karmienia mieszanką to bardzo konkretny koszt i nie podlegający dyskusji.

                                  A co ja przed chwilą napisałam ? Że koszt karmienia piersią, w przeciwieństwie do mm, trudno oszacować. Dlatego uważam, że nie ma jak porównać kosztów karmienia piersią z kosztami karmienia mm.
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 14:22
                                Reasumując: koszty karmienia piersią istnieją, tak jak w przypadku mm. Tyle, że
                                > są to koszty innego rodzaju i trudniej je policzyć (tak jak złotówki w przypad
                                > ku mm) czy choćby oszacować.

                                Akurat policzenie kosztow zwiazanych z dieta matki wcale tak trudne nie jest. Przeciez wiadomo o ile wzrasta zapotrzebowanie kaloryczne karmiacej.
                                • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 19:55
                                  franczii napisała:

                                  > Akurat policzenie kosztow zwiazanych z dieta matki wcale tak trudne nie jest. P
                                  > rzeciez wiadomo o ile wzrasta zapotrzebowanie kaloryczne karmiacej.

                                  Rzeczywiście. Mnie więcej o 20%.
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 10:53
                    Oczywiście, teraz się zarabia na czym tylko się da. Jednak żeby karmić piersią NIE MUSISZ wydawać ani grosza (dosłownie), przy karmieniu mieszanką takiej możliwości po prostu nie ma.
                    Nota bene Twój post jest właśnie dowodem najlepszym na moja tezę o szytucznym tworzeniu popytu przez producentów (czy usługodawców). Karmiłam z powodzeniem przez prawie rok, doradcą laktacyjnym była jedna jedyna (za to świetna) książka, którą odziedziczyłam po siostrze, miałam też chyba ze dwie butelki, od wypadku, których nigdy nie użyłam. I było git.
                    Biznes żeruje na naszych lękach, na naszej niepewności. wmawia nam, że nic nam się nie uda, jeśli nie kupimy tego czy tamtego. I oczywiście biznes laktacyjny też. Ale, jak napisałam wyżej, żadna proteza nie będzie lepsza od zdrowej nogi.
                    • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:07
                      Ale, jak napisałam wyżej, żadna proteza nie będzie lepsza od zdrowej nogi.
                      Bujda.
                      Zastanów się czasem co piszesz.
                      • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:09
                        Bo od zdrowej nie. Ae co zrobić, gdy noga chora?
                        Poświęcić się w imię posiadania nogi swej własnej osobistej, choc ta noga spowoduje Twoją śmierć, pogorszenie się stanu zdrowia?
                        Bo włąsna noga zawsze lepsza?
                        No nie zawsze. Są przypadki, gdzie proteza to absolutna konieczność, tak jak MM.
                        • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:39
                          >. Są przypadki, gdzie proteza to absolutna konieczność, tak jak MM

                          Ależ oczywiście.
                          Jednak artykuł, czy raczej blog, który zalinkowałaś, nie taką stawia tezę.
                          • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 13:56
                            Będzie nam łatwiej rozmwaiać jeśli blog przeczytasz i postarasz się zrozumieć. Nie znajdziesz tam ani jednego zdania, w którym autorka wskazuje, iż MM jest dobrem, a karmienie piersią złem.
                            Ten blog to OBIEKTYWNA walka z terrorem laktacyjnym w Polsce. Walka z takim sposobem myślenia, jaki prezentujesz. Poczytaj, warto, może przyda się dla wnucząt i córki swej nie będziesz dołowac, pogrążac, kiedy coś, odpukać, z jej karmieniem pójdzie nie tak, może dzięki przeczytaniu tego bloga córka będzie miała wsparcie w tobie niezależnie od swojej decyzji dotyczącej karmienia, ale i też innych kwestii związanych z wychowaniem.
                            • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 17:16
                              Ależ pokazałam jej ten blog. Jest bardzo młoda, więc w sądach bardziej ostra ode mnie - dlatego nie będę jej cytować.

                              Być może na stosunek do karmienia wpływa indywidualna historia matki - czy była przez swoją matkę karmiona z powodzeniem, czy nie. Nie mam pewności, ale te historie rodzinne, ktore znam, na to właśnie by wskazywaly.
                    • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:13
                      nangaparbat3 napisała:

                      > Oczywiście, teraz się zarabia na czym tylko się da. Jednak żeby karmić piersią
                      > NIE MUSISZ wydawać ani grosza (dosłownie), przy karmieniu mieszanką takiej możl
                      > iwości po prostu nie ma.

                      Zdrowa dieta kosztuje.
                      Karmiąc tylko piersią wiele kobiet nie może sobie pozwolić na pracę zarobkową - i to też jest koszt, jaki ponoszą. Tak jak gdzieś pisałam - mi się finansowo kalkulowało karmić w sposób mieszany.
                      • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:18
                        Na pewno nie wiecej niz mm.
                        A <zdrowa dieta matki jest tez dla niej nie tylko dla dziecka.
                        • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:20
                          franczii napisała:

                          > Na pewno nie wiecej niz mm.

                          Owszem, karmienie mm może się opłacać. Wtedy, gdy kobieta dzięki mm może pracować, choćby w niepełnym wymiarze godzin.
                          • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:23
                            A to juz jest inna sprawa. Jesli kobieta NIE MOZE zawiesic pracy zarobkowej na 5-6 mcy to jestem w stanie uwierzyc, ze mm sie bardziej oplaca finansowo.
                            • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:44
                              franczii napisała:

                              > A to juz jest inna sprawa. Jesli kobieta NIE MOZE zawiesic pracy zarobkowej na
                              > 5-6 mcy to jestem w stanie uwierzyc, ze mm sie bardziej oplaca finansowo.

                              5-6 miesięcy ? Tyle to ja karmiłam pierwszą córkę i bardzo nad tym ubolewałam. Drugą karmiłam rok, bo osobiście uważam to za zdrowe dla dziecka minimum.
                              • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 12:08
                                A mnie się wydaje, że tak koło roku jest w sam raz - po roku dziecko je już właściwie wszystko, przeciwciał w mleku matki ponoć już nie ma, no i karmienie coraz bardziej przypomina ssanie kciuka.
                              • franczii Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 13:59
                                Ale ja nie twierdze, ze wystarczy karmic przez 5-6 mcy. Twierdze, wprawdzie nie na podstawie wlasnego lecz kolezanek doswiadczenia, ze w wieku 5-6 mcy karmienie jest o wiele latwiej pogodzic z praca bo dziecko zjada co najmniej jeden staly posilek w ciagu dnia.
                      • nangaparbat3 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:44
                        Mnie się zdaje, że dieta karmiącej matki niczym się nie powinna różnić od normalnej codziennej rodzinnej diety. Że to kosztuje, to fakt - ale karmiąc butelka matką też powinna się sensownie żywić.
                        Natomiast co do pracy masz rację - mnie się udało, moglam sobie pozwolić na wychowawczy i karmić do woli, po prostu mialam szczęście. Teraz chyba się bedę modlić, żeby i córce tak się ułożyło, kiedy będzie miała dzieci.
                        A jak będzie inaczej, bedę się Ciebie radzić, jak sensownie zorganizować mieszane smile
                        • gaja78 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 11:47
                          nangaparbat3 napisała:

                          > Mnie się zdaje, że dieta karmiącej matki niczym się nie powinna różnić od norma
                          > lnej codziennej rodzinnej diety. Że to kosztuje, to fakt - ale karmiąc butelka
                          > matką też powinna się sensownie żywić.

                          Tu znów rachunek jest prosty: karmiąca matka musi zapewnić odpowiednie składniki pokarmu sobie oraz dziecku. Musi jeść więcej.

                          > Natomiast co do pracy masz rację - mnie się udało, moglam sobie pozwolić na wyc
                          > howawczy i karmić do woli, po prostu mialam szczęście.

                          Ale ja też miałam szczęście, że mi się okazja pracy dorywczej trafiła. Bardzo chciałam to robić, choć nie musiałam.
                        • naomi19 Re: Dlaczego wcale się nie zdziwiłam? 12.06.11, 13:52
                          Mnie się zdaje, że dieta karmiącej matki niczym się nie powinna różnić od normalnej codziennej rodzinnej diety
                          Kolejny raz źle Ci się wydaje!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja