llaallaaiippoo
10.06.11, 09:55
Wciąż to słyszę. Jednak tak ładnie to wygląda jeśli nasze dziecko jest górą. Natomiast jeśli naszemu dzieje sie krzywda to zapominamy o tym stwierdzeniu. Moje dziecko bawi sie z kolegą z sąsiedztwa, które jest starsze o 4 lata. Tamten jest starszy i wszystko musi być tak jak on chce bo w przeciwnym razie posuwa się do szantażu typu "bo pójdę do domu". Wiele sytuacji mnie dobijało, długo milczałam aż do momentu gdzie moje dziecko z płaczem mi oznajmiło, że starszy kolega wyznaczył mu teren gdzie ma sie poruszać a gdzie nie wolno mu wchodzić(i to nie była zabawa). Dodam, że podwórko jest wspólne. Porozmawiałam z tamtym chłopcem na zasadzie zwrócenia mu tylko uwagi. Jego mama była zniesmaczona, że jak mozna wtrącać sie do dzieci? Natomiast gdy jej dziecko miało konflikt z chłopcem (i w tym wypadku było ofiarą) o mało nie zarobiło od ojca i zostało wyzwane. Więc czegoś tu nie rozumiem. A Wam zdarza sie czasem wcisnąć swoje 3 grosze w konflikt dziecięcy czy nie?