Spychotechnika klasyczna

15.06.11, 11:29
Spychotechnika klasyczna, czyli dorośli mężczyźni nie rozumieją związków przyczynowo-skutkowych.
Pierwsza rozmowa na temat organizacji mojemu dziecku wakacji w lipcu odbyła się w marcu. Mamy połowę czerwca. Eks nie zdążył do dziś nic zarezerwować i w sumie nie wiadomo czy gdzieś pojadą, ponieważ eks twierdzi, że nie ma kasy. Mój ojciec, który zadeklarował, że weźmie wnuka nad morze, również nie potrafi powiedzieć dokąd ani kiedy konkretnie - na moje uwagi, że wczasy/kwatery dobrze jest rezerwować wcześniej, bo zapowiadają się dzikie tłumy, tatuś zmienia temat albo kończy rozmowę.
Na pytania - zadawane od marca - co stoi na przeszkodzie zaklepaniu wyjazdu (ustalenie terminów, rezerwacja) - obaj nie potrafią konkretnie odpowiedzieć. Sądzą, że zapomnę albo nie zauważę?
Zgodnie z zasadą "umiesz liczyć, licz wyłącznie na siebie" opłaciłam dziecku 2 wyjazdy (zuchy i tygodniowa super hiper kolonia na początku sierpnia) + w II połowie sierpnia zarezerwowałam pobyt dla nas wszystkich (ja, partner, potomek i nowe dziecko), żebyśmy pobyli chociaż te 10 dni poza Warszawą. Czyli można wcześniej dowiedzieć się, ustalić etc.
    • triss_merigold6 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 11:38
      Ucięło mi posta.
      Trudno, żebym nie zauważyła braku zaplanowania czasu potomkowi, skoro w lipcu rodzę. P

      Obstawiam na 90%, że mój ojciec nigdzie z wnukiem się nie ruszy, czekam tylko kiedy mnie o tym poinformuje wprost (jest połowa czerwca). Czekam spokojnie, a potem będę to brutalnie wypominać psując miłą, rodzinną atmosferę.
      Eksowi zostało przypomniane co i w jakim zakresie zakłada klepnięty przed sądem podczas rozwodu plan wychowawczy i że brak wyjazdu z jego własnym dzieckiem w wakacje, będzie skutkował podwyżką alimentów - alimenty płaci b. niskie, ponieważ wkład czasowy i organizacyjny miał to rekompensować. Nie rekompensuje? Sorry.
      • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 11:48
        Niedobra jesteś tongue_out Tak biednemu tatusiowi dziecko wciskać, zamiast chwalić pod niebiosa, że płaci cokolwiek.
        A tak w temacie - mnie olewactwo organizacyjne zawsze doprowadza do ciężkiej cholery, bo dla mnie jest nie do pomyślenia, że jakieś wakacje mają być, ale będą, jak będą. Tylko, że to nie tylko domena facetów jest, że tak zostawiają rzeczy na ostatni moment, albo udają, że kwestia ich nie dotyczy. To nie kwestia płci, co charakteru.
      • przeciwcialo Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:11
        Triss, skoro wiesz że tacy niegramotni panowie w rodzinie to trzebabyło dyskretnie ojcu wskazac sanatorium i powiedziec ze tam z wnukiem mozna, a tatusiowi palcem pokazac że syn chciałby tu czy tam pojechac.
        • triss_merigold6 To nie tak 15.06.11, 14:51
          Mój ojciec jeśli chodzi o wyjazdy związane z pracą czy własne rekreacyjne radzi sobie znakomicie, co jest dość oczywiste, bo połowę życia spędził jeżdżąc po całym świecie w ramach pracy. To nie jest staruszek, który zgubi się na peronie.
          Eks również w wielu miejscach był i jak chce tzn. jest to w jego interesie, to potrafi znaleźć, porównać ceny, zarezerwować etc.
          • brak.polskich.liter Re: To nie tak 15.06.11, 15:43
            No, wlasnie - "jak chce". Tu, mam wrazenie, jest pies pogrzebany.
            Czyli klasyka gatunku.
          • edw-ina Re: To nie tak 16.06.11, 19:02
            Może twój ojciec po prostu nie chce jechać z wnukiem na urlop, bo nie będzie to dla niego odpoczynek? Może zaproponował to niezobowiązująco, a teraz nie wie, jak się wykręcić? Powiem ci, że taka sytuacja jest mało komfortowa. Niedawno też ją przechodziłam. Moja siostra zasugerowała, że może gdybym w wakacje gdzieś wyjeżdżała, to ona zajęłaby się moim domem i odpoczęła w nim ze swoimi dzieciakami (mieszkam w bardzo fajnej okolicy). Nie zamierzałam wyjeżdżać, ale wreszcie stwierdziłam, że ok, wyskoczę na kilka dni do basenów termalnych. Na co usłyszałam, że świetnie i czy w takim razie zabiorę ze sobą jej dzieci. Ja wiem, że rodzice potrzebują pomocy w wychowywaniu i w opiece nad dziećmi i że kiedyś to ta cała wioska itp., ale z drugiej strony to rodzice mają dzieci i cała reszta może pomóc, ale nie musi.
            • triss_merigold6 Re: To nie tak 16.06.11, 19:14
              Ależ ja sobie zdaję sprawę z tego, że mój ojciec najwyraźniej nie chce i, że nie będzie to dla niego odpoczynek. Ostatnia rzeczą jaką się przejmuję w 36 tc jest problem ewentualnego braku odpoczynku mojego ojca przez kilka dni z wnukiem.
              Wyciągam konsekwencje z tego co głosił przy ludziach od paru lat - że on by chętnie, że warto młodego zabrać tu i tu, że on się zorientuje etc. Mógł przynajmniej przy mnie trzymać dziób na kłódkę, bo nie jestem dobrym odbiorcą PR-owskich tekstów. Mógł odmówić, miał szansę.
              • edw-ina Re: To nie tak 16.06.11, 23:55
                z pewnością nie powinien tylko mówić, ale też robić, ale ja bym nie wypominała w gronie rodzinnym. Raczej na osobności poprosiłabym, żeby nie opowiadał o rzeczach, których nie organizuje, bo dziecko się czuje się w konsekwencji rozczarowane.
                • aandzia43 Re: To nie tak 17.06.11, 11:22
                  Na osobności czy w gronie rodzinnym - zależy od sytuacji, trzeba wyczuć. Jeden spiecze raka po drobnej aluzji w cztery oczy i zapamięta na całe życie. Bardziej twardoskóremu trzeba wypalić z grubej rury przy wielkanocnym jajeczku, żeby cokolwiek dotarło. Ale nie widzę powodu, by nie przypomnieć wyraźnie i boleśnie o przepaści między obiecankami a rzeczywistością. Ileż można hodować na łonie rodziny święte krowy? Kosztem innych, przypomnę.
      • moni692 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:14
        No wiesz, na miejscu Twojego ojca tez mialabym problemy powiedzenia corce-heterze, ze jednak chce wypoczac, a nie z wnukiem sie uzerac. Twoje dziecko - twoj problem, dziadkowie nie maja zadnego obowiazku.
        A potem bedziesz judzic w rodzince, bo nikt Twojego dziecka nie chce brac na wakacje - Tylko ze najbardziej na tym ucierpi - Twoje dziecko - bo bedzie mialo wrazenie, ze nikt go nie chce uncertain.
        • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:21
          Tylko kwestia jest taka, że z tego, co mówi Triss, dziadek chodzi i opowiada, gdzie to wnuka na wakacje nie zabierze suspicious A nie, że ona go wciska na siłę niechętnym osobom.
    • antekcwaniak Złóż zażalenie do Pana Boga !!! 15.06.11, 11:42
      Chcesz wykazać jaka zorganizowana i zaradna jesteś ? Mało kogo to interesuje !!!
    • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 11:48
      Nie ma to jak wybrać sobie męża na wzór tatusia a potem narzekać na obu że są tacy jacy są, i nie chcą się dostosować do jedynie słusznych wizji, usilnie zakładając że to zrobią.
    • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 11:52
      widocznie niektórzy nie potrafią uncertain
      ja też lubię nawet kilka m-cy wcześniej takie rzeczy pozałatwiać
    • gryzelda71 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 11:56
      Ależ można wcześniej.Tylko trzeba chcieć.
      • triss_merigold6 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:01
        Można również wcześniej jasno i wyraźnie poinformować, że się czegoś NIE ZROBI (z dowolnego powodu lub bez powodu), a nie liczyć na to, że ostatniej chwili uda się wykręcić bez konsekwencji i podtrzymać dobry PR. smile
        • gryzelda71 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:06
          Oj mam w pobliżu takie osoby.Liczysz,liczysz i nagle oj jaki pech nic z tego.Dla mnie dorosłej rybka,dzieciaki,jak młodsze przeżywały,teraz już nawet nie pytają.
        • iwoniaw Podtrzymywanie PR :-) 15.06.11, 12:06
          Ja Cię w pełni rozumiem i popieram w kwestii "ja sobie dam radę, ale nie liczcie, że nie wypomnę i nie zniszczę PR"; mam do czynienia z przypadkiem nieco innego kalibru (rzecz dotyczy dziadków opowiadających (z własnej woli nieprzymuszonej niepytani!) Czego-To-Oni-Nie-Zrobią/Kupią/Zorganizują) i szlag mnie trafiał do czasu, aż dzieci podrosły na tyle, że bez żenady dopominają się realizacji i to w szerszym gronie słuchaczy big_grin
          • hakeldama Re: Podtrzymywanie PR :-) 16.06.11, 13:35
            Heh, Iwonia, tylko że wtedy jest wielkie zdziwienie i oburzenie, że jak to, przecież ja wcale nie obiecałem, to wam się wydawało i następuje klasyczne robienie idioty z tych, co wypominają, zakończone awanturą w stylu nikt mnie nie szanuje, a ja dla was flaki sobie wypruwam, po czym demonstracyjnie dostaje zawału. Mam takiego typa w najbliższym otoczeniu. Niereformowalny.

            Co do tematu - z jednej strony to tak jak triss mówi, żeby liczyć na siebie, ale z drugiej frajerstwem byłoby nie wymagać. Ale jak tu wymóc, żeby nie zszargać sobie nerwów doszczętnie, to tego nie wiem...
        • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:08
          Nie, nie nie. Nie można, bo się wyjdzie na niedobrego człowieka. A tak - człowiek się starał, nie powiedział przecież "nie" od razu wink tylko potem życie i przeciwności wszelakie mu nie pozwoliły, no, a nie, że nie chciał.
    • lelija05 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:00
      No ale co Ty chcesz w sumie zrobić? Skoro ani jeden, ani drugi nie wykazuje żadnych chęci by chłopcem się zająć. Wciśniesz go im na siłę? Podrzucisz pod drzwi?
      Szkoda młodego, ale nie jest tak, że to, że ty się tak starasz sprawia, że on ma ciągle nadzieje na wakacje z tatą, a potem z dziadkiem, a chyba nic z tego i tak nie będzie,poza jeszcze większym rozczarowaniem i żalem.
    • default Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:00
      Ja tam nigdy nie liczyłam na to, że eks zabierze córkę na wakacje. On także nigdy nie miał ani pieniędzy, ani energii do załatwienia czegokolwiek. To, że w końcu zaczął z nią wyjeżdżać zawdzięczam wyłącznie temu, że jego przyjaciel, także rozwiedziony i z dzieckiem, miał więcej zapału i energii i brał na siebie załatwienie wspólnego wyjazdu dwóch rozwiedzionych tatusiów z dziećmi smile Niebagatelne znaczenie miało także to, że mógł wyjechać nie tylko z dzieckiem (co dla tatusiów rozwiedzionych jest nudne na ogół), ale z kumplem, no i z drugim dzieckiem, zapewniającym towarzystwo córce smile
      Gdybyś im sama załatwiła i podała na tacy, to pewni pojechaliby...
      • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:23
        o to to
        pewnie jakbyś załatwiła wyjazd a i jeszcze zapłaciła, to może panowie ruszyliby się
        na początek proponuję złożyć podanie o podwyżkę alimentów big_grin
        a poza tym rozumiem, że zawiezienie dziecka do tatusia powiedzmy dzień przed porodem nie wchodzi w grę?
        • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:24
          Ale to, że to jest dzień przed porodem, to wiadomo, jak już jest po porodzie big_grin
          • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:43
            wuika napisała:

            > Ale to, że to jest dzień przed porodem, to wiadomo, jak już jest po porodzie big_grin
            no nie da się ukryć big_grin
            ale w wypadku gdy się ma zaplanowaną cesarkę, to tak plus minus....
            jak się tak da plus minus... big_grin
            • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:12
              A dziecię złośliwie urodzi się dzień przed dniem przed planowaną cesarką tongue_out
              • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:46
                oj bardzo ale to bardzo możliwe big_grin
                coś wiem na ten temat big_grin
      • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:25
        default napisała:

        > Ja tam nigdy nie liczyłam na to, że eks zabierze córkę na wakacje. On także nig
        > dy nie miał ani pieniędzy, ani energii do załatwienia czegokolwiek. To, że w ko
        > ńcu zaczął z nią wyjeżdżać zawdzięczam wyłącznie temu, że jego przyjaciel, takż
        > e rozwiedziony i z dzieckiem, miał więcej zapału i energii i brał na siebie zał

        Może warto się zainteresować tym drugim rozwiedzionym tatusiem? ;->
        • wuika Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:26
          A kto potem będzie z dzieckiem na wakacje jeździł? wink
    • broceliande Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:19
      Pamiętam ten wątek z tatąsmile
      Zaczynam mysleć, że Twój mały nie będzie miał wakacji, chyba z Tobą i nowym rodzeństwem.
      A masz takie wrażenie, że z babą w ciąży nikt się nie liczy?
      Ja tak miałam, ale podobało sama pozwalałam, inni załatwiali za mnie. No i dziecka nie miałam starszego...
    • tully.makker Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:26
      ja od jakiegos czasu stuknelam sie w glowe wobec niezdolnosci wlasnego chlopa do zalatwienienia czegokolwiek z wyprzedzeniem i wprowdzilam nastepujace zasady:

      to, na czym mi zalezy, zalatwiam sama biorac pod uwage wlasne potrzeby i preferencje, a krytyki nie toleruje.
      to, na czym mi nie zalezy, pozostawiam do zalatwienia chlopu i olewam, czy nastapi efekt. w rezultacie nie bylismy na nartach od 3 lat, ale ja mam to w dupie, bo urlop wole brac w lato, gdy jest cieplo.

      Oszczedzam nerwy i tobie tez polecam.
      • aandzia43 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 12:41
        > to, na czym mi zalezy, zalatwiam sama biorac pod uwage wlasne potrzeby i prefer
        > encje, a krytyki nie toleruje.

        Dobry sposób na przetrwanie z niedoskonałym przecież, jak każdy człowiek, parterem. Wcielam w życie często. Ale zauważ, że Triss ma do czynienia z eksem, więc nie będzie mu planowała (i może jeszcze opłacała surprised) wakacji. Zaplanować może aktualnemu.
        • triss_merigold6 Ależ zaplanowałam! 15.06.11, 14:43
          Ależ zaplanowałam - syn jedzie na zuchową kolonię i na drugą kolonię (krótszą, sprawdzoną, z synem mojej przyjaciółki), a potem z nami w sierpniu. Wcześniej z powodów oczywistych razem nie pojedziemy.
          Z aktualnym planuję jak najbardziej, to eks się wymiguje. uncertain Kosztów wyjazdów zorganizowanych dziecka też nie pokrywa, ja zapłaciłam i kupiłam wyprawkę na wyjazd od A do Z.
          • aandzia43 Re: Ależ zaplanowałam! 16.06.11, 14:22
            No właśnie o to mi chodziło, tylko się nieprecyzyjnie wyraziłam smile
    • bri Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:11
      Bardzo wiele osób wyjeżdża w ciemno, decyduje się gdzie pojechać w ostatniej chwili w zależności od pogody itp. Nie widzę w tym nic złego, sama tak robię. Taki wyjazd ma dodatkowy urok wyprawy w nieznane. Rezerwowanie miejsca nad polskim morzem ma sens tylko, jeśli jedziesz na jakąś dobrze sobie znaną kwaterę. Przez internet bardzo trudno jest stwierdzić czy miejsce, które wybrałaś odpowiada choćby w połowie temu, co jest opisane. Często łatwiej jest znaleźć coś fajnego, w dobrej lokalizacji, kiedy już jesteś na miejscu. Wyjechałam tak sama, pociągiem sypialnym, ze swoją czteroipółletnią córką do Jastarni, podczas pięknej pogody w czasie wakacji i nie sprawiło mi to żadnego kłopotu. Twój mąż czy tata również sobie z pewnością z tym poradzą, szczególnie, że Twój syn jest sporo starszy.

      Twój mąż oczywiście powinien pomyśleć o wakacjach dla dziecka za miastem, ale Ty musisz pogodzić się z faktem, że ta sprawa jest poza Twoją kontrolą. Nie masz jak go zmusić do organizowania dziecku czasu w taki sposób, jaki Tobie odpowiada i dopóki dziecku nie dzieje się krzywda nikt inny nie będzie się wtrącał do tego, jak on to robi. Możesz prosić i namawiać, ale zmusić go nie zmusisz, więc odpuść sobie.

      • bri Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:23
        Paradoksalnie często bywa tak, że jeśli jedna osoba z przerostem odpowiedzialności za wszechświat trochę sobie odpuści, pozostali zaczynają angażować się bardziej, po prostu mają na to miejsce.
      • virtual_moth Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 13:51
        bri napisała:

        >Wyjechałam tak sama, pocią
        > giem sypialnym, ze swoją czteroipółletnią córką do Jastarni, podczas pięknej po
        > gody w czasie wakacji i nie sprawiło mi to żadnego kłopotu.

        Taaa, spróbuj w tym roku zarezerwować kuszetke/sypialny nad morze, niektóre bilety wyprzedają się juz pierwszego dnia po "odblokowaniu" rezerwacji (które to odblokowanie wcale nie następuje na 30 dni przed terminem, tak jak powinno być, ale później i nikt nie wie kiedy, wiec warujesz przy internecie).
        Obawiam sie, ze ten rok bedzie wielkim zaskoczeniem dla osób, które "spontanicznie" chcą sobie pojechac pociągiem nad morze. Rezerwacją nie sa objęte tylko 2 klasy pociagów dziennych, myslę ze będzie to niezapomniana, dłuuuuuuga podroz (remonty torów) w .... pociągowym kibelku.
        Juz lepiej spontanicznie pojechac sobie samochodem, ale ze wzgledu na rozkopany kraj (budowa, remonty dróg) nie ryzykowałabym.
        Ja sama tez rezerwowałam kwaterę po koniec stycznia - cudem sie załapałam, bo wszystkie miejsca w wybranym osrodku były juz zajete na całe lato (podkreslam, w styczniu).
        Wbrew pozorom tez mozna bardzo dokładnie wybrac miejsce odpoczynku przez internet.
        • bri Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 14:42
          W wybranym ośrodku faktycznie może nie być miejsc, ale na miejscu na pewno jakieś wolne kwatery jeszcze będą. Biletów na początek wakacji w terminach około-weekendowych może nie być, ale na wtorek już zapewne tak. A jak nie będzie biletów na pociąg można pojechać samochodem, autobusem itd. Ex Triss nie musi przecież jechać nad morze, i akurat koniecznie kuszetką.

          Wyjeżdżam przynajmniej ze dwa razy w roku od wielu, wielu lat. Jakoś zawsze lepiej trafiamy, jeśli szukamy kwatery na miejscu niż gdy robimy rezerwację przez internet.
          • triss_merigold6 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 14:48
            W ogóle nie musi jechać nad morze, są setki innych miejsc mniej oblężonych i tańszych o czym, jak sądzę, wie. Bez samochodu się nie ruszy, nie ma mowy, za leniwy jest.
            Zasadniczo mało mnie interesuje czy będzie to morze czy Kaszuby, Mazury, Bieszczady etc., interesuje mnie podanie terminu od-do i miejsca.
            • bri Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 14:52
              A dlaczego Ty mu nie podasz terminu skoro w końcu i tak jest zależny od Ciebie?
              • triss_merigold6 Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 15:01
                Podawałam w marcu i od tej pory nie uległ on zmianie. W ramach określonego okresu mieli ustalić kiedy zabierają młodego, w jakiej kolejności i dokąd. Nie zrobili tego i - jak przypuszczam - nie zrobią. Co oznacza, że będę musiała wdrożyć jakieś konsekwencje.
                Trudno, żebym jeszcze narzucała lokalizację, pensjonat/ośrodek, ceny i formę dojazdu, nie sądzisz?
                • bri Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 15:08
                  IMHO nic poza terminu im narzucać nie powinnaś o czym wyraźnie napisałam wyżej. Będąc na Twoim miejscu po prostu bym oznajmiła eksowi: "mały będzie u Ciebie od X do Y, pasi?" Przytaknięcie głową oznaczałoby dla mnie, że sprawa jest załatwiona.

                  Z ojcem to inna sprawa, on obowiązku nie ma. Skoro nigdy się nie poczuwał dziwi mnie, że w ogóle na niego liczysz.
                  • triss_merigold6 To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:13
                    Powiedzmy, że perwersyjnie dałam dziadkowi szansę zrealizowania szumnych zapowiedzi i obietnic, licząc się z tym, że tego nie zrobi. Nadal perwersyjnie ciekawi mnie co ostatecznie powie i jak uzasadni brak wyjazdu z ukochanym wnukiem.
                    Taka forma terapii behawioralnej = uczymy się, że nie należy bezmyślnie rzucać obietnicami, bo ktoś może to potraktować zupełnie serio i może być niemiło.
                    • bri Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:16
                      Ciężko uwierzyć, że podchodzisz do tego z takim "naukowym" chłodem czytając Twój kolejny wątek na ten sam temat.
                      • triss_merigold6 Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:23
                        Mój wątek był w marcu. Teraz denerwuję się w sumie coraz mniej, bo mózg mam przestawiony na tryb "inkubacja" więc czekam. Czekam, w rozmowach pytam w regularnych odstępach czasu, nie krzyczę, nie daję rad, nie sugeruję co, gdzie i jak. Nieprzewidywalności szczerze nienawidzę, ale też nie kopię się z koniem wymyślając kolejne argumenty i uzasadnienia, bo to strata energii.
                        • bri Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:26
                          Ale sprawa jest przewidywalna i tym właśnie jestem zdziwiona, że tego nie dostrzegasz.
                        • ib_k Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:32
                          nie rozumiem twojego podejścia trisssad, co jest dla ciebie priorytetem, dokopanie mężowi i ojcu czy zapewnienie synowi ciekawych wakacji?

                          ja odnoszę wrażenie że jednak zależy ci na gromkim obwieszczeniu "a nie mówiłam"

                          • triss_merigold6 Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 16:29
                            Synowi ze swojej strony zapewniam 2 kolonie i wyjazd z nami w sierpniu. Wcześniej nie, bo mniej więcej w połowie lipca powinnam być na porodówce.
                            Jakie dokopanie? Tatuś ma szansę zrealizować co obiecywał, a eks powinien wywiązać się ze swojego 2-tygodniowego obowiązku spędzenia wakacji z synem. Nie widzę w tym niczego złośliwego.
                            Oczywiście, że nie odmówię sobie głośnych komentarzy, w imię czego miałabym poprawiać innym samopoczucie swoim i dziecka kosztem?
                            • ib_k Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 17:55
                              triss_merigold6 napisała:

                              > Synowi ze swojej strony zapewniam 2 kolonie i wyjazd z nami w sierpniu.

                              o ile rozumiem twoje oczekiwanie współudziału od męża to zupełnie nie ogarniam dlaczego wymagasz aby twój ojciec załatwiał cokolwiek twemu dziecku, czy nie łatwiej byłoby zarezerwować i opłacić (tego też nie rozumiem, twój wcześniejszy post brzmiał jakbyś oczekiwała że to dziadek zasponsoruje wyjazd) miejsce i po prostu poprosić ojca aby wyjechał z wnukiem?
                              • triss_merigold6 Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 18:20
                                Oczekuję dokładnie tego, co mój ojciec sam wielokrotnie głosił i obiecywał. A obiecywał zabranie wnuka na wakacyjny wyjazd. Nie w kasie rzecz, ojciec mi proponował teraz, że dorzuci się do opłat kolonijnych i odmówiłam. Nie chcę, żeby mi dokładał tylko żeby wyjechał z wnukiem. Koszt identyczny, ale wymaga to znacznie większego wysiłku z jego strony. D
                                Nie, nie jest to schorowany emeryt, z upodobaniem i czysto charytatywnie w sprawach zawodowych jeździ po całej Polsce i Europie.
                                • ib_k Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 18:30
                                  triss_merigold6 napisała:

                                  > Oczekuję dokładnie tego, co mój ojciec sam wielokrotnie głosił i obiecywał.

                                  ale co ci to da? że powiesz synowi "kochanie dziadek obiecywał ale się nie wywiązał i dlatego będziesz siedział 2 tyg w mieście" czy że strzelisz focha na ojca i w pośpiech będziesz coś organizować?
                                  wiesz, z twoich postów widać, że musisz być strasznie zrzędliwą osobą...
                                  • triss_merigold6 Jeszcze raz powoli 15.06.11, 18:40
                                    Tak dokładnie powiem.
                                    Jeszcze raz powtórzę: ze swojej strony zorganizowałam dziecku pobyt na 2 koloniach (zuchy + inna) + jedziemy w II połowie sierpnia razem agroturystycznie. Łącznie wychodzi 5 tygodni mniej więcej poza Warszawą.
                                    W lipcu nigdzie się nie ruszę, bo koło 15 lipca mam termin porodu. Czyli nie wyjadę z dzieckiem ani tuż przed porodem, ani tuż po. IMO poród jest wystarczającym uzasadnieniem dlaczego.

                                    Nie jestem zrzędliwa na co dzień, tylko mi się przelało. Na pewno nie jestem osobą, która z uśmiechem przyjmuje obiecanki, a potem podchodzi tolerancyjnie do niewywiązywania się z nich. Nie karmię cudzego PR w imię miłej atmosfery w rodzinie.
                          • attiya Re: To taka forma terapii behawioralnej 16.06.11, 14:37
                            raz, że przecież sama we własnym zakresie zapewnia
                            a dwa jak ma zapewnic ciekawe wakacje jak będzie leżeć w szpitalu i rodzić a później wróci do domu z noworodkiem?
                            Od tego ma się jeszcze ojca dziecka, żeby tez w końcu ruszył swym rozumkiem i coś w tym kierunku zrobił, dziecko Triss nie jest półsierotą uncertain
                      • iwoniaw Re: To taka forma terapii behawioralnej 15.06.11, 15:28
                        E, mnie tam łatwo w to uwierzyć, bo też mam tematy, na które sobie ulewam na forum czy w rozmowie z Małżonkiem, a które już bardziej mnie śmieszą niż podnoszą ciśnienie (kiedyś było inaczej, krew mnie zalewała w tematach, do których na stare lata podchodzę wyłącznie z ironiczno-złośliwym zaciekawieniem)
            • nisar To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 14:54
              Ci się w głowie poprzewracało, bo dziecko nie musi całych wakacji mieć "wyjazdowych" i zarówno dziadek jak i tatuś SŁUSZNIE nie podejmowali czynności zmierzających do zorganizowania wypoczynku wyjazdowego, ze względów pedagogicznych smile

              • bri Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 15:00
                To prawda - nie musi, ale na miejscu Triss też by mi zależało, żeby jednak ojciec się poczuł i jakieś fajne wakacje synowi zorganizował. Niestety to nie zmienia faktu, że Triss ma naprawdę niewielkie możliwości, żeby go do tego nakłonić.
                • triss_merigold6 Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 15:08
                  Dla mnie priorytetem jest zapewnienie dziecku z miasta możliwie najdłuższego wakacyjnego pobytu poza miastem, zmiana klimatu ze względów zdrowotnych chociażby. Eks jest zobowiązany do osobistego zajęcia się dzieckiem przez minimum 2 tygodnie wakacji - sam to podpisał w planie wychowawczym.
                  Możliwość wyegzekwowania siłą teraz mam nikłą, natomiast uprzedziłam lojalnie, że udam się do sądu w celu podniesienia alimentów skoro z "osobistych starań" nie wywiązuje się w ustalonym wymiarze. Eks uznał, że jestem złośliwa i chcę mu wbić finansowy nóż w plecy. D

                  W sumie mi go żal, bo jest niewyuczalny najwyraźniej. O tylu rzeczach go uprzedzałam, nie wierzył, a potem był ciężko zdziwiony.
                  • bri Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 15:13
                    Rozumiem Twoje priorytety, ale niestety możesz kontrolować tylko nikły wycinek rzeczywistości i nie ma co się spalać udając, że jest inaczej. Jak widać nad byłego męża Twoja kontrola nie sięga, mimo że masz możliwość wpływu na jego sytuację finansową. Może w Twoim przypadku faktycznie chodzi o niewyuczalność, ale najczęściej oznacza to, że panu po prostu nie zależy. Widywałam wielu takich "niewyuczalnych", którzy doznawali cudownej przemiany, kiedy zaczynało im zależeć na jakimś związku i powstałej w wyniku tego związku rodzinie.
                  • an_ni Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 16:03
                    bardzo slusznie
                    niemniej przycisnelabym go jeszcze, bo potrzebujesz opieki nad starszym kiedy urodzi sie mlodsze
                    miejsca sie znajda ja np spokojnie znalazlam na caly miesiac w szczycie sezonu miejscowke w Ustce, nie mowiac o górach np w Wisle
                  • jowita771 Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 17:56
                    > Możliwość wyegzekwowania siłą teraz mam nikłą, natomiast uprzedziłam lojalnie,
                    > że udam się do sądu w celu podniesienia alimentów skoro z "osobistych starań" n
                    > ie wywiązuje się w ustalonym wymiarze. Eks uznał, że jestem złośliwa i chcę mu
                    > wbić finansowy nóż w plecy. D

                    On się nie wywiązuje ze swojej części umowy, ale konsekwencje mu się nie uśmiechają. Ma facet tupet.
                    • riki_i Re: To teraz usłyszysz, że 15.06.11, 21:43
                      jowita771 napisał:

                      > On się nie wywiązuje ze swojej części umowy, ale konsekwencje mu się nie uśmiec
                      > hają. Ma facet tupet.

                      Polemizowałbym. Po prostu szczerze nienawidzi Triss i mu się to niestety przenosi na olewanie wspólnego dziecka.
                      • jowita771 Re: To teraz usłyszysz, że 17.06.11, 10:25
                        Czyli zwykły debil, bo po pierwsze, nie potrafi oddzielić nienawiści do Triss od własnych obowiązków jako ojca, a po drugie, nie rozumie związku przyczynowo-skutkowego między opieką osobistą nad dzieckiem, do której sam się zobowiązał(!), a mniejszymi alimentami, które z tego tytułu płaci.
                  • attiya Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 14:34
                    triss_merigold6 napisała:

                    >
                    > Możliwość wyegzekwowania siłą teraz mam nikłą, natomiast uprzedziłam lojalnie,
                    > że udam się do sądu w celu podniesienia alimentów skoro z "osobistych starań" n
                    > ie wywiązuje się w ustalonym wymiarze. Eks uznał, że jestem złośliwa i chcę mu
                    > wbić finansowy nóż w plecy. D
                    >
                    biedny....zapewne zostanie mu kasy na przysłowiowy chleb z margaryną, oj niedobra ty, niedobra

                    > W sumie mi go żal, bo jest niewyuczalny najwyraźniej. O tylu rzeczach go uprzed
                    > załam, nie wierzył, a potem był ciężko zdziwiony.

                    no i git
                    zostaje ci:
                    - odwiezienie dziecka do ojca około terminu porodowego
                    - poradzenie sobie samej i liczenie na to, że obecny partner dzieckiem się zajmie
                    - pójście do sądu w sprawie podwyższenia alimentów, co nie zwalnia wg mnie eksa z tego aby nadal dzieckiem się zajmował
                    • riki_i Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 14:56
                      attiya zamiast dworować z ex-a, wczuj się może trochę w męski punkt widzenia

                      triss niedługo po połogu zaczęła mu przyprawiać rogi z kochankiem, motywując to jakże ważkim argumentem, że zbyt mało ją podziwia i nie raczy śpiewać co wieczór serenady pod balkonem

                      potem odeszła do wieloletniego kochanka i szybko machnęła sobie z nim kolejne dziecko

                      a teraz kategorycznym tonem wydaje dyspozycje, co ma być i jak, gdzie i za ile, a zwłaszcza w jakim terminie, bo wszak skupiona jest na przygotowywaniu się do porodu dziecka poczętego z kochankiem

                      no ja, delikatnie mówiąc, w tej sytuacji nie byłbym radośnie nastawiony do współpracy z taką heterą

                      oczywiście b. przykre jest to, że cierpi niewinne dziecko, ale tak to już na tym świecie jest, niestety...

                      świat się nie kręci z woli Triss, co ona, jak widać, przyjmuje z trudem
                      • attiya Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 15:16
                        riki_i napisał:

                        > attiya zamiast dworować z ex-a, wczuj się może trochę w męski punkt widzenia

                        jasne big_grin

                        • riki_i Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 15:26
                          attiya widzę, że sama myśl o empatii wywołuje u Ciebie tarzanie się ze śmiechu po dywanie. Z takim podejściem masz spore szanse powtórzyć życiowe doświadczenia Triss, a one chyba śmieszne nie są?
                          • attiya Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 15:41
                            taaaa...mam współczuć ojcu, że rodzony dzieckiem raz w roku przez dwa tygodnie musi się zająć...
                            faktycznie biedny on ci, biedny....
                            wystarczy tej empatii czy jeszcze więcej jej chcesz?
                            • riki_i Re: To teraz usłyszysz, że 16.06.11, 16:19
                              To, że teraz nie chce zająć się dzieckiem przez 2 tygodnie jest naganne i trudno tego bronić.

                              Ale ta postawa wynika z wcześniejszych cięgów jakie zebrał od Triss. Obawiam się, że przekłada je teraz na dziecko.

                              Zachowanie się stron względem siebie i wobec dziecka po rozwodzie nie jest motywowane li tylko dniem dzisiejszym, ale również -a czasem PRZEDE WSZYSTKIM- przeszłością. Doświadczenia z przeszłości ten facet ma takie, a nie inne, i to wg mnie leży u podstaw jego obecnych zachowań. Nie bronię go ani nie usprawiedliwiam, tylko staram się zrozumieć jego motywy. Wy- to znaczy Panie na tym forum- lubicie od razu oceniać i wydawać opinie/wyroki. Zastanawianie się nad etiologią czyichś zachowań jest już be i odbierane od razu jako bronienie wrednego misia-pysia.

                              Pozdrawiam
    • woman_in_love no ale po co kalasz wlasne gniazdo tymihistoriami? 15.06.11, 17:17
      Pamietam, jak sie naindyczylas w watku o "Wybiórczy autyzm? Ignorancja?" i jak sie podpieralas autorytetem ojca wojskowego.
      Napisalam ci wtedy, ze wyznajecie taki "powazny" i smutny patriotyzm objawiajacy sie w duperelach, a nie sprawach istotnych - co jest przeklenstwem polskiej armii od kilkuset lat.

      I pieknie sie teraz podsumowalas - tata wojskowy, ktory:
      - nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych (pewnie podczas wojny sie mu nagle nie poprawi),
      - nie potrafi powiedzieć dokąd ani kiedy konkretnie (ciekawe czy jak bedzie prowadzil konwoj podczas wojny to tez mu tak zostanie),
      - na pytania.... co stoi na przeszkodzie zaklepaniu wyjazdu (ustalenie terminów, rezerwacja) - obaj nie potrafią konkretnie odpowiedzieć - ciekawe czy jakby tata zostal przez przypadek kwatermistrzem, to tez by tak zaplanowal dostawy zaopatrzenia na front.

      No, ale wazne, ze wnukowi nie dal przypiac znaczka do mundurka hehehe.....
      • kocio_007 Re: no ale po co kalasz wlasne gniazdo tymihistor 15.06.11, 22:08
        No obiecał, obiecal ale się rozmyślił widac dziadek - jego prawo. Może wcześniej nie miał odwagi odmówic ci wprost (w krótkich żołnierskich słowach wink i liczył, że się po kościach rozejdzie. Teraz wiesz, że nie ma co liczyc na niego, na siłę nie wyegzekwujesz. MOże napierasz za bardzo, wobec dziadka i exa - za bardzo jesteś egzekwująca, wyliczająca i roszczeniowa? Taka postawa może wywołac niezły wk...w, weź to pod uwagę.
      • miliwati Re: no ale po co kalasz wlasne gniazdo tymihistor 16.06.11, 14:49
        woman_in_love napisała:

        > I pieknie sie teraz podsumowalas - tata wojskowy, ktory:
        > - nie rozumie związków przyczynowo-skutkowych (pewnie podczas wojny sie mu nagl
        > e nie poprawi),
        > - nie potrafi powiedzieć dokąd ani kiedy konkretnie (ciekawe czy jak bedzie pro
        > wadzil konwoj podczas wojny to tez mu tak zostanie),
        > - na pytania.... co stoi na przeszkodzie zaklepaniu wyjazdu (ustalenie terminów
        > , rezerwacja) - obaj nie potrafią konkretnie odpowiedzieć - ciekawe czy jakby t
        > ata zostal przez przypadek kwatermistrzem, to tez by tak zaplanowal dostawy zao
        > patrzenia na front.

        Bo żołnierz nie jest od tego żeby myśleć. Żołnierz dostaje precyzyjne wytyczne co ma zrobić - i robi. Co by zresztą tłumaczyło dlaczego tatuś tyle gada ale zrobić nic nie umie.


        > No, ale wazne, ze wnukowi nie dal przypiac znaczka do mundurka hehehe.....
    • tully.makker A swoja droga 15.06.11, 22:13
      Az nie moge uwierzyc ze taka stara wyjadaczka jak triss dala sie nabrac na historie pod tytulem - zaplace mniejsze alimenty, bo bede dokonywac osobistych staran. Potem oczywiscie goewno ze stran i z alimentow tez gowno,chyba ze ktos ma mnostwo energii na batalie sadowe. Zwlaszcza ze nasze sady uwazaja, ze samo to, ze ojciec widuje sie z dzieckiem raz na pol rokku przez godzine upowaznia go do placenia alimentow nie wyzszych niz 300 miesiecznie. No moze 400, jaj jest korporacyjnym szczurem.
    • drinkit Re: Spychotechnika klasyczna 15.06.11, 23:55
      Co zamierzasz zrobić jeżeli eks i ojciec nie wywiążą się ze zobowiązań? Czy (w wypadku eksa) będziesz tylko wnioskowała o wyższe alimenty?
      • czar_bajry Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 02:15
        Nigdy nie rezerwowałam wczasów krajowych wcześniej, zawsze jedziemy w ciemno i zawsze jesteśmy zadowolenismile
        • bi_scotti Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 02:31
          Triss, z calym szacunkiem ale wciaz zyjesz w tym samym ukladzie. Z tego, co piszesz, wakacje z obecnym partnerem TEZ TY ZORGANIZOWALAS. Czyli kolejny facet w Twoim zyciu, ktory nie przylozyl malego palca do zalatwienia prostej w sumie sprawy jaka jest organizacja urlopu. Moze przestan organizowac czy to dla aktualnych, czy dla bylych, bo nigdy z tego zakletego kregu nie wyjdziesz.
          • triss_merigold6 Kwestie prawne 16.06.11, 09:20
            Nie wiem na ile orientujesz się w polskich przepisach, ale karty na kolonie wypełnia i podpisuje rodzic lub opiekun prawny dziecka, tak samo rodzic lub opiekun prawny idzie do pediatry po podpis na karcie kolonijnej stwierdzający, że dziecko jechać może. Najkrócej mówiąc, formalności wyjazdowo-kolonijne starszaka mogłam załatwiać tylko ja, bo mój partner nie ma do tego absolutnie żadnego prawa, nie jest w żaden sposób upoważniony. Bez notarialnego upoważnienia nie może nawet dziecka odebrać w dniu przyjazdu.

            Co do wspólnego wyjazdu to miejsce wybieraliśmy razem siedząc w necie i porównując oferty.
    • ladyjm Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 08:57
      typowe meskie zachowanie! nie daj sie!
    • e_madziq Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 14:57
      a ja bym sobie dała głowę uciać, ze już to czytałamsmile nawet dwa razy sprawdzałam czy ktoś czasem wątku nie odswieżyłsmile Triss, czy na feriach lub wakacjach w tamtym roku nie było podobnie???
      • e_madziq Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:00
        sorry, juz doczytałam, ze pisałaś o tym w marcusmile
      • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:00
        e_madziq napisała:

        > a ja bym sobie dała głowę uciać, ze już to czytałamsmile nawet dwa razy sprawdzała
        > m czy ktoś czasem wątku nie odswieżyłsmile Triss, czy na feriach lub wakacjach w t
        > amtym roku nie było podobnie???

        Pewnie było, bo i ja pamiętam. No i co z tego że było? Ważne żeby byłemu mężowi udowodnić po raz kolejny że się nie nadaje. A że przy użyciu i kosztem dziecka? Przecież to jego dziecko, to niech smarkacz ma za swoje że go taki ojciec zrobił.
        • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:17
          Niliwati - wątek był w marcu a nie w ubiegłym roku
          twoja przedmówczyni już to zauważyła i przeprosiła
          a ty?
          • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:21
            Miliwati - sory za literówkę
          • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:22
            attiya napisała:

            > Niliwati - wątek był w marcu a nie w ubiegłym roku
            > twoja przedmówczyni już to zauważyła i przeprosiła
            > a ty?

            Za co mam przepraszać? Za to że matka gra dzieckiem?
            • aandzia43 Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:30
              > Za co mam przepraszać? Za to że matka gra dzieckiem?

              Matka "gra dzieckiem" za każdym razem, kiedy spokojnie i konsekwentnie próbuje wyegzekwować zobowiązania ojca względem potomka, których to zobowiązań ojciec sam się podjął. Misie-rysie ciągle mają niezłe wsparcie.
              • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:33
                aandzia43 napisała:

                > > Za co mam przepraszać? Za to że matka gra dzieckiem?
                >
                > Matka "gra dzieckiem" za każdym razem, kiedy spokojnie i konsekwentnie próbuje
                > wyegzekwować zobowiązania ojca względem potomka, których to zobowiązań ojciec s
                > am się podjął. Misie-rysie ciągle mają niezłe wsparcie.

                Misio z tej historii jest prawdopodobnie matołem (kto takiemu matołowi pozwolił zrobić sobie dziecko?). Ale to nie zmienia faktu że użycie dziecka do udowodnienia tego matolstwa jest niskie.
                • aandzia43 Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:55
                  > Misio z tej historii jest prawdopodobnie matołem (kto takiemu matołowi pozwolił
                  > zrobić sobie dziecko?). Ale to nie zmienia faktu że użycie dziecka do udowodni
                  > enia tego matolstwa jest niskie

                  Obawiam się, że jednak nie znasz za dobrze tej historii. Nie zapoznałaś się z nią, nie chce ci się zapoznać - wszystko jedno. W każdym razie z upodobaniem tworzysz sobie alternatywną rzeczywistość tego przypadku. Miłej zabawy.
              • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:42
                oj fakt, już widzę kolejną obrończynię biednego pana tyranizowanego przez Triss
                • miliwati Re: Spychotechnika klasyczna 17.06.11, 09:43
                  attiya napisała:

                  > oj fakt, już widzę kolejną obrończynię biednego pana tyranizowanego przez Triss
                  >

                  O, kogo? (Ktoś tu w ogóle broni tego niedojdy?)
            • attiya Re: Spychotechnika klasyczna 16.06.11, 15:40
              napisałaś:
              e_madziq napisała:

              > a ja bym sobie dała głowę uciać, ze już to czytałamsmile nawet dwa razy sprawdzała
              > m czy ktoś czasem wątku nie odswieżyłsmile Triss, czy na feriach lub wakacjach w t
              > amtym roku nie było podobnie???

              Pewnie było, bo i ja pamiętam. No i co z tego że było? Ważne żeby byłemu mężowi udowodnić po raz kolejny że się nie nadaje. A że przy użyciu i kosztem dziecka? Przecież to jego dziecko, to niech smarkacz ma za swoje że go taki ojciec zrobił.

              wrzuć mi linka do tego wątku co pamiętasz, że był już
              • alfa36 Re: Spychotechnika klasyczna 17.06.11, 10:21
                Też mam kiepskie zdanie o facetach. Mój mąż świetnie organizacyjnie radzi sobie w pracy. Wszystkie turnieje , zawody, wyjazdy, to co zalodze sprawia przyjemnosc (a robi to dodatkowo, nie w ramach pracy). A w domu wszelkie wyjscia/ wyjazdy organizuję ja...., mąż nie potrafi. Sama musialam się tego nauczyc/ polubic, bo organizatorką nigdy nie bylam dobrą. Życie mnie zmusilo do podjęcia tego wysiłku. Generalnie faceci okropnymi leniami są.... brrr
Pełna wersja