No i doszłamdo 135kg....

28.06.11, 18:20
Piszę pod nowym nickiem,bo się wstydzę. Dziś ważyłam się w przychodni-moja aktualna waga przekroczyła 135kg. Tyle nie ważyłam nigdy. Miałam się odchudzać,ale przyszła wiosna a z nią spotkania przy grillu,ognisku. Zaczął się też wiosenno-letni sezon urodzinowo-imieninowy. Mnóstwo pysznego jedzenia.Nie dało rady się oprzeć. Jestem dośc niska,162cm,więc można sobie wyobrazić,jak wyglądam. Rozpacz mnie ogarnia,bo pocę się okrutnie,ledwo się ruszam,nic kupić nie mogę do ubrania. Co robić,sama nie dam rady,a na dietetyków czy trenera mnie nie stać.
    • imasumak Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:27
      Na dietetyka Cię nie stać, a na mnóstwo pysznego jedzenia już tak?
      A stać Cię będzie na lekarzy i brak aktywności zawodowej gdy dojdziesz to wagi 150, 160 i więcej?
      • imasumak Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:28
        Zapisz się do jakiegoś klubu dla grubasów. Tam ludzie wspierają się wzajemnie. Poszukaj czegoś takiego w swoim mieście.
        • totorotot Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:44
          > Zapisz się do jakiegoś klubu dla grubasów. Tam ludzie wspierają się wzajemnie.

          wspólnie pichcą ;D ;D ;D
          • imasumak Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:32
            Zdziwiłabyś się, ale przeważnie jest tak, że trzeba zacząć jeść, żeby schudnąć.
            Zresztą mitingi osób otyłych nie polegają na nauce gotowania.
      • rita75 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:31
        > Na dietetyka Cię nie stać, a na mnóstwo pysznego jedzenia już tak?

        coś za coś
      • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 21:33
        No to się popisałaś, imasumak suspicious Gratuluję uncertain
    • rita75 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:29
      Zaczął się też wiosenno-
      > letni sezon urodzinowo-imieninowy. Mnóstwo pysznego jedzenia.Nie dało rady się
      > oprzeć. Jestem dośc niska,162cm,więc można sobie wyobrazić,jak wyglądam.

      To ile ty tego pysznego jedzenia pochłaniasz? Skoro cię nie stać na dietetyka..
      Podstawa, to zmniejszyc porcje o 3/4..., 5 posiłków dziennie, pieczywo chrupkie, zielona herbata, niegazowana woda mineralna, duzo warzyw,- no nie wracać do zlych nawyków.
    • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:32
      idź do lekarza, ten skieruje Cię do specjalisty / zwykle diabetolog albo wewnętrzny/, przebadaj się pod kątek tarczycy, zrób morfologię. jeśli wszystko będzie ok., po pierwsze - nabierz MOTYWACJI. to jest motor odchudzania. jeśli nie będziesz mocno zmotywowana, nie pomoże Ci żadna dieta. a Ty już na wstepie piszesz - nie dam rady. owszem - dasz - ale musisz sobie to przetłumaczyć. bez Twojej własnej woli zmian, niczego nie osiągniesz.

      co do diety - ja jestem bardzo przeciwna słynnej diecie proteinowej, uważam, że owszem - jest skuteczna - ale zbyt ryzykowna , osobiście nie ryzykowałam, chociaz moje koleżanki pięknie chudły.

      ja byłam na diecie niskokalorycznej, nie narzekałam. leczyłam się prywatnie w tu : www.zdroweodchudzanie.pl/start - to było skuteczne, chudłam spokojnie, mniej więcej w równym tempie, było ok. potem z różnych powodów się poddałam i teraz znowu muszę walczyć. byłam na 2 wizytach i to wystarczyło.

      prawda jest taka, że musisz chcieć - ale samo chcenie to za mało. odchudzanie z takiej wagi to wielki wysiłek, codzienna walka w Twoim wypadku przez wiele miesięcy, a nawet lat. musisz byc na to gotowa. nie tyłaś w miesiąc, w miesiąc nie schudniesz.

      poszukaj tez grup wsparcia, choćby interentowych. jest tego całkiem sporo i bardzo pomaga. znajdź dla siebie jakąś forme ruchu, będzie łatwiej. powodzenia!
    • pali-kotka Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:36
      Współczuję, musisz się czuć okropnie.
      Pamiętam moją mamę sprzed paru lat, ważyła przy Twoim wzroście zaledwie 98 kg, odkąd pamiętam była otyła, miała olbrzymie żylaki, bezustanne problemy ze stawami, z sercem, żoładkiem, poruszaniem się, kilka lat temu lekarz stwierdził u niej cukrzycę. Zaczeła się leczyć, przeszła na dietę, sama przyznała ze zwyczajnie za dużo jadła. Nigdy nie spodziewałam się po niej takiej siły woli i dyscypliny, zawsze sobie folgowała, zawsze! Nigdy nie odmawiała jedzenia no chyba, że byla to zdrowa ryba. Żałuje że tak bardzo sie zaniedbała, że stracila tyle życia na sapaniu i stękaniu. Teraz wygląda pięknie,
      Musisz się wziać za siebie, w pierwszej kolejności zapisuj co jesz i ile, potem powoli redukuj porcje, zastępuj kaloryczne jedzenie mniej kalorycznym i ruszaj się, rower, pływanie, koniecznie rób to co lubisz, zobaczysz, ze taki tryb życia jest fajny i odzyskasz szacunek do samej siebie. Moja leniwa matka nawet dala radę. Bardzo ją podziwiam.
      • pali-kotka Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:40
        Na pewno też diecie sprzyja aktywny tryb życia, bo jak sie siedzi w domu to niestety z nudów się je, wychodź na spacer, nie dosc że będziesz miała ruch to jeszcze będziesz adalego od lodówki.
        Jak gotujesz żuj gumę miętową unikniesz oblizywania łyżki i ciągłego próbowania.
        To oczywiście poza badaniami i wizytą u lekarza.
        Niesttey samo sie zazwyczaj nie chce chudnąć, samo się tyje.,
    • triss_merigold6 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:42
      Takiej otyłości należy pozbywać się pod kontrolą lekarską. Nie napiszę, że współczuję, bo nie rozumiem jak można nie móc powstrzymać się od żarcia.
      • aurinko5 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:47
        Oczywiscie, ze sama nie dasz sobie z tym rady. To juz nie jest nadawaga, tylko otyłość. Otyłości nie leczy się za pomoca diet znalezionych w necie. Wysilek fizyczny tez musi być odpowiednio dostosowany.
        W kazdym miescie sa oddziały czy centra leczenia otyłości. Na NFZ...
      • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:52
        >bo nie rozumiem jak można nie móc powstrzymać się od żarcia.

        otyłość nie zawsze bierze się z nadmiernego żarcia. są osoby otyłe jedzące naprawdę mało, a winna jest choroba lub fatalny metabolzim. mogłabyś to wziąć pod uwagę. leżącego się nie kopie.

        ja zaczęłam mieć problemy po 2 ciąży. nawet będąc w ciąży nie tyłam specjanie, jakieś 11 kg. ale potem była masakra, najpierw rozwalone hormony, potem choroba metaboliczna...

        ale zapewne Triss, widząc mnie na ulicy powiedziałabyś, że się nie umiałam powstrzymać od żarcia... łatwo się sądy wydaje, jeśli samemu się nie ma problemu...
        • izabellaz1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:55
          Otyłość spowodowana chorobami to nikły procent otyłości z obżarstwa i braku ruchu.
          • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:01
            ale ja nie twierdzę, że jest inaczej.

            nie znosze tylko wrzucania do jednego worka. w każdym wątku i w każdym temacie.
          • ma_dre Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:53
            obżarstwo to tez jest problem zdrowotny, zdrowy organizm sie nie obzera, bo sprawnie dzialaja mechanizmy, stopujace pochlanianie zarcia, gdy czlowiek jest syty. U niekotrych nie dzialaja uncertain
            Latwo powiedziec "obżarstwo", a to taki sam problem jak kazde inne uzaleznienie.
        • triss_merigold6 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:28
          Ale autorka sama napisała, że nie może się oprzeć pysznemu jedzeniu.
          Nie, nie mam problemu. Gdybym miała to bym poszła do endokrynologa zamiast czekać na tak masakryczną nadwagę.
        • amsterdama Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:05
          A na czym dokładnie polegały "rozwalone hormony i choroba metaboliczna? "
          Jaka choroba metaboliczna- jeśli można zapytać? Zazwyczaj działa to w drugą stronę: obżarstwo prowadzi do chorób metabolicznych.
          • myelegans Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:25
            amsterdama napisała:

            > A na czym dokładnie polegały "rozwalone hormony i choroba metaboliczna? "
            > Jaka choroba metaboliczna- jeśli można zapytać? Zazwyczaj działa to w drugą str
            > onę: obżarstwo prowadzi do chorób metabolicznych.

            Pewnie insulinoodpornosc, stan cukrzycowy, albo przedcukrzycowy typu II, ale to jest skutek, nie przyczyna. Przyczyna jest otylosc, najpierw sie tyje, pozniej tkanki przestaja powoli odpowiadac na insuline. wiec, rzeczywiscie hormony, ale nie jak przyczyna.
            • amsterdama Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 21:02
              Myelegans, nie tłumacz mi takich rzeczy.
              Dokładnie chciałam zwrócić uwagę na to, że ktoś tu myli skutki z przyczynami.
              • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 22:52
                nikt niczego nie myli.

                rozwalone hormony po drugiej ciąży i leczenie tychże kłopotów doprowadziły mnie do sporego utycia. nie była to wina mojego obżarstwa. a potem przyszła pora na problem z metabolizmem. leczyłam się u endokrynologa. miałam kłopoty z hormonami babskimi i prolaktyną, co nie pozwalało mi trzymać wagi. mimo, że jadłam mało i zgodnie z zaleceniami, tyłam na potęgę. taki zaklęty krąg, sytuacja trochę bez wyjścia confused

                przemyślałam dobrze to, co napisałam, i napisałam to w takiej a nie innej kolejności bardzo celowo.

                dodam jeszcze, że po długiej kuracji hormonalnej chudnie sie bardzo, bardzo wolno. mam jeszcze długie miesiące przed sobą. ale dam sobie radę.
                • aurita Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:21
                  u kobiet czesto wystepuje PCO ale ekspertki od otylosci zapewne nawet nie wiedza co to jest
                  • semihora Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:35
                    Bo takie ekspertki wink
                  • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:39
                    rozumiem, ze masz na mysli PCOS?
                  • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:49
                    Chodzi ci o PCOS (zespoł policystycznych jajników)? To może tylko lekarz stwierdzić po wykonaniu odpowiedniego wywiadu i badań, więc też z ciebie żadna ekspertka. Ale fajnie, że się udzieliłaś na forum i tak treściwie, z sensem.
                    uncertain
                    • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:16
                      ja byłam badana pod tym kątem właśnie. długo by pisać - w kazdym razie, lekami hormonalnymi unormowałam to i tamto, częśc problemów pozostało, a po hormonach zaczęłam tyc jeszcze bardziej. to akurat częsta przypadłość po odstawieniu.

                      problem z jedną grupą hormonów rozwiązuje worek z drugą grupą. jak siada jeden hornom, momentalnie zaczyna szaleć drugi i trzeci. gospodarka hormonalna to bardzo złożona sprawa, naczynia połączone. dlatego po sprawach babskich zaczął mi wysiadać metabolizm.

                      i nie tylko metabolizm zresztą, bo zaczęły się inne problemy, z gardłem, uszami i krtanią. laryngolog tez twierdził, że winne są hormony - jednych za dużo, drugich za mało, co spowodowało, że organizm nie działa jak trzeba i to rzutuje na tak zwany całokształt.

                      ale problemy hormonalne u mnie nie były spowodowane otyłością, wtedy jeszcze ważyłam przyzwoicie.
            • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:03
              do tego zla dieta i mozna jesc malo i nieregularnie a metabolizm spi az milo

              albo po okresach drakonskich diet wszystko jak leci pakuje w zapasy- bo zaraz moze znowu nadejsc glodowka, cienka dieta etc

              i stad mozna jesc niewiele ale zle i do tego tyc niemal z powietrza
              • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:14
                zgadzam się. żeby schudnąć, trzeba jeść wink to paradoksalne, ale trzeba tę mądrość pojąć wink

                obecnie jem 4 razy dziennie, w okolicach 1100 - 1200 kcal. metabolizm nie zwolnił mi przez głodówki, nigdy tego nie robiłam, bo jestem weteranką i wiem, co to oznacza dla organizmu - w skrócie mówiąc - ogranizm przełącza się na tryb oszczędzania, jesli się konsumuje mniej niż 1000 kcali dziennie.

                dla mnie osobiście 1000 kcali to za mało - źle się czuję. dlatego jem nieco więcej. regularnie, grzecznie i juz bez leków, bo się moje problemy wyrównały / jadłam dlugo metformax, nie mając cukrzycy/. wyniki mam dobre, zarówno krwi, jak i hormonów, a mimo tego, że pilnuję się grzecznie i jeżdżę na rowerku czasem / nie codziennie, bo nie mam na to czasu/ - chudnę bardzo, bardzo wolno. i jest mi bardzo ciężko.
      • hiacynta333 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:56
        Poproś swojego lekarza o skierowanie do poradni leczenia otyłości.Przyjmuje tam endykrynolog,dietetyk.Wszystko na NFZ . Zrobią wszystkie badania,rozpiszą jadłospis.Powodzenia smile
      • zebra12 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:04
        Otyłośc jest chorobą. Ja nie rozumiem jak można pić i się uzaleznić. Ale i alkoholizm jest chorobą. Siłą woli to se można...
      • semihora Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:40
        > Nie napiszę, że wspó
        > łczuję, bo nie rozumiem jak można nie móc powstrzymać się od żarcia.

        A jednak można nie móc. Gdyby wszystko było takie proste i łatwe, to nie byłoby żadnych problemów. Ale emamy uważają, że problemy to można mieć tylko urojone i da się je błyskawicznie rozwiązać. Gruba? Nie jedz! Smutna? Ciesz się! Ciąża? A jaki to problem, żeby zajść! I tak ze wszystkim...
    • deodyma Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:44
      o matko...
      musisz koniecznie cos z tym zrobic.
      zdajesz sobie sprawe, do czego moze doprowadzic taka otylosc?
      na poczatek idz do lekarza i sie przebadaj.
      jesli masz kase na dobre/pyszne jedzenie, na diete tez sie znajda.

    • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:51
      nie chodzi tytaj wcale o kase na dietetyka, chodzi o to ze musisz miec silne postanowienie odchudzania.
      teraz szukasz wymowek- sezon grillowy, urodziny, brak kasy na dietetyka
      dietetyk nie pomaga na grilla u znajomych, niestetysad

      musisz znalesc w sobie sile i determinacje, bo ciezka walka przed Tobą, ale musisz probowac małymi krokami do sukcesu, czego Ci bardzo zycze
      • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:53
        grill akurat to całkiem dietetyczne żarcie może być smile pod warunkiem, że sie golonki czy boczusiu ie wsuwa oczywiście wink

        tak, walka jest cieżka, trudna bardzo - ale z własnego doświadczenia wiem, że warto wink
        • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 22:58
          moze byc, ale najczesciej nie jest
          poza tym wszelkie nasiadowki sa koszmarne dietetycznie bo nie masz jednego posilku, tylko miesko, salteczka, potem kawalek kielbaski, ojej ale ten karczek wam sie udał, zjem jeszcze kawalek

          a do tego piwko
          • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:09
            ja bez grilla sobie nie wyobrażam życia wink wszystko jem z folii albo z grilla właśnie / wszystko jedno, czy w domu czy nie wink /

            grunt to jeść tyle, ile trzeba, i odpowiednio przyrządzić. kiełbaski i karkóweczki dla mnie mogą leżeć na grillu cały dzień, nie czepię się , żeby nie wiem, co. za tłuste.

            dla osoby odchudzającej się nasiadówy są cięzkie, to prawda. ale wszystko od głowy zalezy wink
    • izabellaz1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:53
      Masz dzieci? Dlaczego o nich nie myślisz? Ile lat da radę wytrzymać organizm przy takim wzroście i takiej masie?
      • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 18:56
        odchudzać trzeba się dla siebie. nie dla męza czy dzieci.
        • izabellaz1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:00
          Ale jeśli dzieci się posiada, to trzeba brać za nie odpowiedzialność i starać się jakoś funkcjonować.
          Żeby było jasne - nie piszę o nagłym zachorowaniu, wypadku czy innej sytuacji, w której rodzic staje się osobą niepełnosprawną. Piszę o sytuacji, w której żarcie przysłania świat.
        • rita75 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:02


          > odchudzać trzeba się dla siebie. nie dla męza czy dzieci.

          i dla swojego serca, bo z taką tuszą dlugo nie pociagnie
        • marzeka1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:04
          Tyle że bez woli schudnięcia NIC się nie uda. Naprawdę do tego trzeba woli. Nie ma, że grill i wtrynia się golonkę, boczek itp. Na grillu zjem jedną kiełbaskę + grillowaną kaszankę, warzywa- i dość. Na imieninach można czegoś spróbować- ale bez obżerania się.
          Mam w rodzinie przykład odchudzenia się o 38 kg, bez głodzenia się, 5 posiłków dziennie- zmiana tego, CO się je.
          Przy takiej wadze to jest albo-albo, bo to waga zagrażająca życiu, więc albo grille i imieniny, albo zdrowie i życie.
        • imasumak Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:07
          Za dziecko jest się odpowiedzialnym. W jaki sposób można temu sprostać ciężko chorując?
          A własnie do ciężkiej choroby może doprowadzić otyłość kliniczna, w którą autorka weszła już 11 pkt BMI temu.
    • mamula_to_ja zmniejszenie żołądka. 28.06.11, 19:06
      Musisz pójść do lekarza na NFZ. Koniecznie.
      Tu chodzi o twoje życie.
      Ważysz dwa razy tyle co ja - a ja mam nadwagę! sad

      Bardzo mi przykro. To musi być straszne. I niech się wszyscy odpie... że jak tak można. Mądrzy się znaleźli uncertain
      W necie znalazłam taką informację:
      "operację w całości refunduje Nfz przy otyłości przekraczającej BMI 40 albo 35 jeśli ma się choroby towarzyszące. Wykonują je ośrodki w Warszawie, Łodzi, Ełku, Gdańsku, Krakowie. Okres oczekiwania od 2 do 10 miesięcy. No i Zabrze ale tam sie czeka latami. "

      "Dieta dietą, ale przy BMI powyżej 40 nie ma szans na schudnięcie bez pomocy zmniejszenia żołądka. Metody są różne mniej lub bardziej odwracalne. I przy takiej otyłości całkowicie refundowane przez NFZ. Po dwóch latach po zabiegu można robić plastykę, również refundowaną przez Nfz. I mimo, że znam bardzo wiele osób po operacjach żadna nie wróciła do wagi przedoperacyjnej. I nie jestem zwolenniczką operacji, ale przy przekroczonej liczbie BMI 40 to często jedyne wyjście powrotu do normalności. "

      Poszukaj może tu:
      www.dieta.pl/grupy_wsparcia/xxl-20-kg-i-wiecej/590-zmniejszenie-zoladka.html
      Oczywiście to bardzo bardzo ciężka operacja obciążona bardzo dużym ryzykiem.
      Ale wbrew zapewne głosom e-mam warto brać to pod uwagę.
      • imasumak Re: zmniejszenie żołądka. 28.06.11, 19:11
        mamula_to_ja napisała:


        "Dieta dietą, ale przy BMI powyżej 40 nie ma szans na schudnięcie bez pomocy zmniejszenia żołądka."

        To nie prawda. Osobiście znam dwie osoby, które poradziły sobie z otyłością kliniczną bez operacji.
        • altz Re: zmniejszenie żołądka. 28.06.11, 22:07
          > To nie prawda. Osobiście znam dwie osoby, które poradziły sobie z otyłością kli
          > niczną bez operacji.
          A ja osobiście słyszałem o kilku osobach, które zmarły w wyniku takiej operacji.

          Teraz jest dobra pora na odchudzanie, można jeść wszystko, nawet trzeba jeść różnorodnie i zapychać się warzywami i owocami.
          Można kupować w sklepie tuczące rzeczy w małych ilościach, a nietuczące w dużych, na pewno tuczące nie na zapas, bo się zje wszystko na raz.
          Osoby otyłe mogą mieć kłopoty z anemią, więc dobrze jest z dietetykiem konsultować dietę. Nie wyda się na dietetyka, to się wyda później na leki.
          A rower odradzam, za duże obciążenie. Pływanie i spacerowanie z kijkami. Żadnych ciężarków, biegania, bo można sobie zniszczyć stawy.
          • rosapulchra-0 A ja i wielu innych 28.06.11, 22:17
            przeżyło tę operację, schudło i ma się dobrze. Każdy zabieg chirurgiczny niesie za sobą ryzyko powikłań z śmiercią włącznie.
      • pesteczka5 Re: zmniejszenie żołądka. 29.06.11, 10:02
        Centrum Leczenia Otyłości - przy Twoim BMI bezpłatnie na NFZ. Dietetyk, endokrynolog, psycholog.
        A przede wszystkim, ktoś zrobi Ci badania, weźmie za rękę, sprawdzi - bez bata jest ciężko. Będziesz mieć rozpiskę, co jeść, termin kontroli - sama myśl, że staniesz na wadze, będzie motywująca. No i zwyczajnie samemu trudno, a to jest pomocna dłoń.
        Nie wiem, skąd jesteś. W Krakowie to ul. Garncarska 8, tel. 12 423 02 38
    • malila Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:06
      Tak jak napisała jedna z foremek: zapisuj dokładnie wszystko, co jesz. Absolutnie wszystko. Przez powiedzmy dwa tygodnie.
      Przeanalizuj te zapiski pod kątem:
      1.tego, co lubisz jeść i co niesie ze sobą wartość odżywczą;
      2.sytuacji, w których jesz.

      Ad.1. Wszystko, co jesz, podziel na grupy:
      - to, co lubisz i co jest wartościowe,
      - to, co lubisz i co nie ma żadnej wartości,
      - to, co nie ma wartości i w zasadzie mogłabyś tego nie jeść.
      To ostatnie wyrzuć z jadłospisu. Na to, co w środku, pozwalaj sobie, kiedy rzeczywiście poczujesz taką potrzebę.
      Z pierwszego uczyń podstawę swojej diety.

      Ad.2. Sprawdź, z jakiego powodu jesz, oraz w jakich sytuacjach. Czy jesz dla towarzystwa, z nudy, czy zajadasz smutki, czy wręcz przeciwnie dopełniasz nim swój dobry humor? Czy może jest jeszcze inny powód?
      Pomyśl, co by się stało, gdybyś w tych sytuacjach nie sięgnęła po jedzenie.
      Zacznij delektować się jedzeniem i czuć swoje ciało. Za każdym razem, gdy jesz, wlączaj czucie: czy rzeczywiście czujesz się głodna? Czy może czujesz, że już dość? Kiedy poczujesz komfort i zyskasz poczucie sytości, kończ jedzenie. Właśnie w tym momencie, nie czekaj z tym aż skończysz porcję. bardzo często to wlaśnie konieczność zjadania wszystkiego, co na talerzu, zaburza poczucie głodu i sytości.
    • jagoda56 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:08
      Wyobrażam sobie co czujeszsad. Twoja silna wola i porada lekarza pomoze Ci.Nie załamuj się.Powoli do celu.
      Miej cały czas pusta lodówkę,kupuj tylko to co w danym dniu zjesz.Pij tylko wodę niegazowaną i herbaty zieloną,czerwoną.Poproś najbliższych,aby jak do nich wpadasz częstowali się jablkiem i marchewką.Powodzenia.
      • marzeka1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:12
        Pusta lodówka to włączenie lęku przed głodem, a głodny człowiek nie panuje nad jedzeniem. U mojej krewnej największym odkryciem w odchudzaniu było REGULARNE (z zegarkiem) jedzenie 5 posiłków dziennie, bez głodzenia się, ale też jedzenie było specjalnie (odpadły słodycze i tłuste jedzenie na początek).
        Najczęstszy błąd w odchudzaniu to głodzenie się, rozwala się w ten sposób metabolizm.
      • myelegans Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:38
        jagoda56 napisała:

        > Wyobrażam sobie co czujeszsad. Twoja silna wola i porada lekarza pomoze Ci.Nie z
        > ałamuj się.Powoli do celu.
        > Miej cały czas pusta lodówkę,kupuj tylko to co w danym dniu zjesz.Pij tylko w
        > odę niegazowaną i herbaty zieloną,czerwoną.Poproś najbliższych,aby jak do nich
        > wpadasz częstowali się jablkiem i marchewką.Powodzenia.

        Ona sie ma odchudzic, a nie zaglodzic. W ten sposob organizm wlaczy opcje przetrwania i bedzie sie kurczowo trzymal kazdego kg. W efekcie metabolizm zwolni, energia jej siadzie, bedzie spiaca, wycienczona i ... glodna. I w pewnym momencie zacznie jesc i waga podskoczy jeszcze wyzej.
        Zadnych diet eliminacyjnych i glodowek.

        Dziewczyna ma BMI prawie 53, to jest potezna otylosc, nawet nie ma kategorii. Moja kolezanka wazac 40kg sklada sie z .... 50% tluszczu.
        Przy takim BMI potrzeba pomocy lekarza i dietetyka. Zmiana stylu zycia, do konca zycia, bo jak nic bedzie efekt yo-yo.

        Tak z ciekawosci zrob sobie badania: cisnienie, cukier, HDL, LDL, trojglicerydy. Tylko na podstawie wynikow jestes pewnie o 20 lat starsza metrykalnie.

        Szukaj pomocy u specjalistow.
        • majenkir Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:27
          myelegans napisała:
          > Moja kolezanka wazac 40kg sklada sie z .... 50% tluszczu.



          Czyli 20 kg tluszczu i 20 kg reszty? Ile kolezanka miala lat? 6? big_grin
    • beataj1 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:16
      Po pierwsze przy takiej wadze bardzo bardzo ważna jest cała psychologia odchudzania. Jesteś otyła i w Twoim przypadku rady w stylu jedz połowę lub jedz 5 niewielkich posiłków są zupełnie bez sensu. Tak to można zgubić 5 kilo by w ulubione jeansy sie wcisnąć. Ty możesz sobie tak zafundować kolejną porażkę i jeszcze mniejszą motywację do odchudzania co może skutkować dodatkowymi kilogramami.
      Masz dwa wyjścia - dietetyk - i tu szukaj do skutku takiego który będzie Ci pasował - są osoby które potrzebują mieć kogoś delikatnego kto będzie łagodnie wprowadzał dietę i pocieszał gdy sie nie uda ale sa też takie które będą wolały kogoś twardego kto potraktuje Cię po żołniersku i ochrzani jak będzie trzeba. Dieta tutaj to proces na długi czas więc musisz sobie znaleźć kogoś takiego kto Ci będzie pasował idealnie i z kim będzie ci się dobrze pracować.

      Możesz tez spróbować sama gubić kilogramy powoli - znajdując pasującą Ci dietę (a tu wybór jest naprawdę duży) ale to jest trudniejsze i będzie od Ciebie wymagać o wiele większego samozaparcia.

      Generalnie każde 100 gram mniej na wadze to sukces i przyjemność mieszczenia sie w ciuchy które dopiero co były za małe.
      Trzymaj sie i wytrwałości życzę.
    • triss_merigold6 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 19:35
      Jest jeszcze opcja operacji zmniejszenia żołądka, na NFZ można zrobić przy takiej otyłości. Skuteczne, dochodzi cała opieka lekarska, konsultacje z dietetykiem, rehabilitacja. Po operacji 3 miesiące na zwolnieniu się jest. Mąż znajomej miał i efekt jest rewelacyjny, nie wiem ile facet zrzucił w ciągu kilku miesięcy ale wygląda bardzo dobrze, nareszcie może się schylać normalnie, chodzić po schodach, nie boli go ciągle kręgosłup.

      Przy takiej otyłości samodzielne odchudzanie nie ma większego sensu, a sport jest zwyczajnie ryzykowny, bo krążenie Ci wysiądzie i stawy.
      • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:00
        zeby ostudzic emocje, znam dziewczyne po operacji teg typu i faktycznie schudla masakrycznie- jednak trzeba nadal sie pilnowac
        po paru latach zaczela jesc coraz wiecej- choc jak na normy ludzi nadal mało, ale zaczela tyc bardzooo

        taka operacja to nie pikus i tez wymaga silnego charakteru

        a problem nie jest w zoladku tylko w glowie tak naprawde
    • anusia29 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:08
      a ja zaryzykuję inną odpwoeidź - trollem pachnie smile
      • zona_mi Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:16
        No widzisz - jeden nie może się powstrzymać od jedzenia, a inny od wyszukiwania trolli.
        Ale przynajmniej karmisz wbrew własnym apelom.
        • imasumak Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:19
          wink
    • lilly_about Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:14
      W głowie mi się nie mieści, jak można się doprowadzić do takiego stanu.
    • asia_i_p Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:17
      Myślę, że przy takiej nadwadze podstawowych rad może udzielić zwykły lekarz, nie musi być trener i dietetyk. I nawet niewielkie zmiany mogą przynieść spore wyniki na początku.
      Pospisuj sobie, co jesz dziennie, staraj się pić dużo wody i jeść pięć małych posiłków (1500 kalorii? przy twojej wadze to już da efekty, a do 100 ciężko może być ci zejść). Bez konsultacji z lekarzem raczej nie eliminuj żadnych ważnych składników pokarmowych, nie wchodź w diety białkowe, beztłuszczowe, bezwęglowodanowe. Ruch, jeśli nie masz trenera, jak najbezpieczniejszy - najlepiej chyba pływanie, tym naprawdę ciężko zrobić sobie krzywdę. I może masz jakiś nawyk, którego wyeliminowanie da szybkie efekty? U mnie samo wyeliminowanie Coli (a nawet zastąpienie dietetyczną) dało spadek o 7-8 kilo w przeciągu kilka miesięcy.
      • asia_i_p Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:20
        (1500 kalorii? przy twojej wadze to już da efekty, a do 100 ciężko może
        > być ci zejść).
        Do 1000 oczywiście.
      • kiddy Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 14:11
        Mówisz o kobiecie, któa waży 135 kg. Jej nie pomoże internista, który powie: prosze jeść mniej i więcej się ruszać. Polscy lekarza POZ i interniści (a do tych najczęściej trafiają chorzy) nie mają często nawet podstawowej wiedzy na tematy dotyczące żywienia i odchudzania. Akurat ta stroną życia cżłowieka jest dość skomplikowana i wyjątkowo zależna od organizmu, dlatego potrzeba jest dość spora wiedza, żeby komuś pomóc.
        Podstawowa przemiana materii autorki to nawet ok. 2000 kcal na dobę. Dieta 1000 czy 1500 kcal spowoduje spowolnienie i tak już pewnie ledwo zipiącej przemiany materii.
    • kamelia04.08.2007 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 20:21
      o rany współczuje
      współczuje też tych komentarzy prostackich z poczatku watku.

      Waże połowe mniej niż ty, a tez bym chciała zrzucic to i owo, tyle, że u mnie to kwestia estetyki i z moim da sie życ.

      Wspiearm cie i życze wytrwałosci, bo taka waga to poważne obciazenie dla twojego zdrowia.
      Wiem, że ciezko ograniczyc jedzenie, bo sama lubie jesc.
      Musisz isc do lekarza, przebadac sie a potem rozpoczac diete pod okiem dietetyka. życzliwi przyjaciele beda cie wspierac, to co chcesz zrobic nie jest niewykonalne.
      • makowapanienka2 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 21:47
        Ja się nie zgodzę z tym co niektórzy piszą że ma dziewczyna kasę na jedzenie to jak się będzie odchudzać to będzie miała na dietetyka. Zeby schudnąć trzeba nietylko zmniejszyć ilość jedzenia, ale też powinno to być jedzenie wartościowe i urozmaicone, zawierające dużo składników odzywczych których trzeba organizmowi dostarczyć pomimo zmniejszonych racji żeby organizm mógł funkcjonować a takie jedzenie sporo kosztuje. Chuda dobra szynka, cielęcina, wołowina, dobry razowy chleb czy warzywa i owoce poza sezonem, to wszystko nie jest tanie. Jedynie kurczak jest dosyć tani. A taka pasztetowa, tłusta kiełbasa na grila są tanie. Sama jestem na diecie i wiem ile to kosztuje, choiaż wcześniej jadłam wprawdzie dużo ale też wmiarę zdrowo. Teraż faktycznie jest najlepszy okres na odchudzanie bo i warzywka są wmiarę tanie i pogoda zachęca do spacerów (ja uprawiam nordic walking bo odciąża stawy ) ale napewno musisz się skonsultować z lekarzem i zrobić komplet badań.
        Życzę Ci powodzenia
    • rosapulchra-0 Szpital na Banacha w Warszawie, 28.06.11, 21:31
      dr Paluszkiewicz. Polecam.
      Możesz jeszcze spróbować w szpitalu na Szaserów, też w Warszawie, też szpital godny zaufania. Oba mają ofertę operacji zmniejszenia żołądka metodą gastric bypass i innymi. Oczywiście operacje są wykonywane w ramach ubezpieczenia. Sama miałam właśnie gastric bypass jakieś 7 lat temu, w ciągu roku schudłam ponad 70 kg. Wiem, że teraz jest znacznie lepiej pod względem opieki pooperacyjnej, przede wszystkim ze strony psychologa i dietetyka. Oczywiście jeśli jesteś zainteresowana tą metodą odchudzania, to wejdź sobie na stronę otylosc.org Znajdziesz tam wszystkie potrzebne informacje w tym temacie oraz zdjęcia osób przed i po operacji. Bardzo motywują. Musisz się zarejestrować, bo strona w większości jest dostępna dla zalogowanych.
      Twoja otyłość jest chorobliwa i pod tym względem kwalifikujesz się do chirurgicznego leczenia otyłości.
    • variolen Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 21:41
      kawkazmleckiem napisała:

      Zaczął się też wiosenno-
      > letni sezon urodzinowo-imieninowy.

      A to ludzie urodziny i imieniny obchodzą tylko wiosną i latem?
      A w jesienno-zimowym sezonie urodzinowo-imieninowym twoi znajomi co przygotowują na wyżerkę?? smile))

      ,ale
      > przyszła wiosna a z nią spotkania przy grillu,ognisku.Mnóstwo pysznego jedzenia.

      Wybacz, ale brzmi to śmieszno-żałośnie. Myślę, że osoba z problemem, który przedstawiasz nie pisałaby w ten sposób.

      troll, trooll
    • przeciwcialo Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 22:16
      Na NFZ tez przyjmują dietetycy i sa poradnie walki zotyłościa. Zadzwoń do nfz i się dowiedz.
    • deela Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 22:54
      cudowna dieta ŻM
      • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:16
        to jest za mało - rada typu jedz mniej to za mało.

        trzeba wiedzieć, co jeśc, kiedy i jak. jak się ruszać, żeby przy takiej wadze nie strzeliły kolana czy inne stawy. trzeba wiedziec, że musi się jeść regularnie i z głową. a nie tylko mniej confused
    • barbibarbi Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:16
      koniecznie musisz zacząć działać, ważysz naprawdę DUŻO, nawet trudno mi sobie wyobrazić jak obciążone są twoje stawy i serce - ja nie ważę nawet połowy tego i jestem wyższa, ostatnio niosłam moją 23 kilogramową córkę na rękach, po ok 500 metrów miałam dosyć.
      A ty musisz dźwigać codziennie wiele więcej ciala, czy to jest warte tej chwili przyjemności przy jedzeniu?
      Czy obojętny, czy nawet pogardliwy wzrok nieznajomych na ulicy jest wart tej przyjemności przy jedzeniu? A to jak widzisz sama siebie w lustrze, czy jedzenie jest tego warte?
      Przy takiej wadze nie pożyjesz długo, sorry ale taka jest prawda, otyłość jest prostą drogą do śmiertelnych chorób. Nie zobaczysz prawdopodobnie swoich wnuków. Zastanów się nad tym i walcz, nie jutro, nie pojutrze, zacznij już dzisiaj.
      Poradź się swojego lekarza, przy takiej wadze może być wskazane operacyjne zmniejszenie żołądka (opaska to się chyba nazywa) - matka mojej koleżanki miała to zrobione wiele lat temu ze wskazań zdrowotnych, dziś jest szczuplutka jak szczypiorek i ZDROWA. Skoro kiedyś robiono takie zabiegi to zapewne dzisiaj także.
      • kawkazmleckiem Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:37
        Nie dopisałam,że mam taką wredną cechę charakteru,że kłopoty zajadam. Jak mam stres czy kłopoty-pochłaniam tony słodyczy. A że od dwóch lat kłopotów mnóstwo... poza tym,wyrobiłam sobie taki wstrętny nawyk-po całym dniu bieganiny,jak już wszyscy pójdą spać,robię sobie talerz kanapek,coś słodkiego,winko albo dwa piwa,siadam przed kompem i odpoczywam. W ciągu dnia jem bardzo mało,śniadania wcale a potem kilka kajzerek,paczkę herbatników-obiadów też nie jadam,owszem,gotuję dla rodziny,ale na talerz nigdy sobie nie nakładam. Nie zawsze byłam gruba,większość mojego życia byłam wręcz chuda,zmieniło się po wyjściu za mąż i ciąży.
        • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:47
          wiesz, kazda otyła osoba znajdzie tysiąc powodów swojego zajadania...

          musisz z tym skończyć natychmiast, stanąć przed lustrem, nalepiej nago, przestać wynajdywać wytłumaczenia, nabrać obrzydzenia do siebie i powiedzieć sobie, że będziesz silna i nie chcesz tak wyglądać. zrób sobie zdjęcie i powieś na lodówkę. bardzo jest to skuteczne.

          myślę, że i psycholog miałby co u Ciebie poprawić. zajadanie, obżarstwo bez powodu to uzaleznienie, takie samo jak od alkoholu czy słodyczy.

          ale z racji, że sama miałam problemy ze zdrowiem, zachęcam Cię do wizyty u lekarza i rozpoznania, czy z hormonami się coś nie dzieje - mam na myśli głównie prolaktynę i hormony tarczycy. a potem możemy dyskutować dalej.
          • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 08:04
            solaris31 napisała:

            > wiesz, kazda otyła osoba znajdzie tysiąc powodów swojego zajadania...
            >
            > musisz z tym skończyć natychmiast, stanąć przed lustrem, nalepiej nago, przest
            > ać wynajdywać wytłumaczenia, nabrać obrzydzenia do siebie i powiedzieć sobie, ż
            > e będziesz silna i nie chcesz tak wyglądać. zrób sobie zdjęcie i powieś na lod
            > ówkę. bardzo jest to skuteczne.

            Tiaa.. uncertain Najlepiej niech od razu strzeli sobie w łeb z tego obrzydzenia..
          • asia_i_p Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:54
            Gdzieś słyszałam, że raczej niedobrze jest nabierać obrzydzenia do siebie jako motywacji do odchudzania - że odchudzać należy się z miłości do siebie. Wtedy nie grozi to zaburzeniami psychicznymi.
            • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:10
              tak sobie mysle, zeby nie bylo tak
              ona schudnie z 135 kg, z obrzydzenia do siebie, przykladowo do 80 i bedzie nadal patrzyla na siebie z obrzydzeniem, bo piersi beda obwisle, brzuch z luźną skórą itd
              • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:18
                a na mnie to zadziałało piorunująco.

                przez obrzydzenie do własnej , grubej osoby, nabierałam sil do walki, bo nie chciałam tak wyglądać jak wyglądałam. schudłam 20 kg i wage trzymałam długo. do drugiej ciąży.

                teraz jest mi gorzej, bo mam inne problemy i tu obrzydzenie czy wstyd nie pomaga.
        • mathiola Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:48
          > . poza tym,wyrobiłam sobie taki wstrętny nawyk-po całym dniu bieganiny,jak już
          > wszyscy pójdą spać,robię sobie talerz kanapek,coś słodkiego,winko albo dwa piwa
          > ,siadam przed kompem i odpoczywam. W ciągu dnia jem bardzo mało,śniadania wcale
          > a potem kilka kajzerek,paczkę herbatników-obiadów też nie jadam,owszem,gotuję
          > dla rodziny,ale na talerz nigdy sobie nie nakładam.

          Przeraziłam się. Przeczytaj jeszcze raz i jeszcze raz i znajdziesz przyczynę.
          Zacznij normalnie się odżywiać, kobietooo!
          • mathiola Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:50
            i w ogóle co to znaczy kilka kajzerek? Czyli ile? Bo kilka to jest od 3 do 10.
            Zostaw te kajzerki, kup sobie chrupkie pieczywo jak bez niego nie umiesz. I w ogóle to idź do dietetyka bo jak najbardziej cię stać.
            • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:52
              chrupkie pieczywo jest bardzo kaloryczne wink
              • mathiola Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:05
                tak, jak zjesz całą paczke. Ale jak zjesz 3 sztuki to jakoś nie bardzo tongue_out
                • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:08
                  w dietach wszystko przelicza się na gramy i kcale, nie na sztuki wink kaloryczność chleba dmuchanego jest wyższa niz zwykłego, a mit o jego dietetyczności wziął się własnie z tego nadmuchania, bo teoretycznie można się zadowolić mniejszą ilością. ale to teoria, bo powietrzem się raczej najeść nie można.

                  a zdrowiej jest zjeśc na śniadanie kromkę razowca - zapewniam wink
                  • mathiola Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:15
                    > a zdrowiej jest zjeśc na śniadanie kromkę razowca - zapewniam wink

                    własnej roboty najlepiej. Wiem, bo piekę od jakiegoś czasu, na zakwasie i bez polepszaczy smile Co nie zmienia faktu, że jedząc Wazę trzymałam wagę.... tylko musiałam pamiętać, że 3 kromki i nie więcej. A ona się wspaniale w żołądku rozpulchnia i zabijał głód. W połączeniu z pomidorem, ogórkiem serkiem itp to już w ogóle smile
                    A najlepiej idzie mi chudnięcie po porzuceniu wszelkiego rodzaju pieczywa. Tylko podkład z sera, pomidor, ogórek kiszony, szczypiorek, serek biały, jajeczko na twardo, tuńczyk, seler naciowy i tak dalej i tak dalej.... Bez pieczywa da się żyć tylko trzeba sobie to zakodować w głowie.
                    • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:19
                      ja kupuję ; ) z lenistwa, ale chlebek dobry, psuje sie po 2 dniach, to nie jest napakowany swiństwem wink

                      pieczywa typu wasa nie jadam, nie lubię, jest to dla mnie namiastka zwykłego chleba, a to nie przechodzi. wolę tę kromę razowca niż 3 czy nawet 4 wasy.

                      no i bez pieczywa mnie się nie udaje, fakt, nie próbowałam nie jesć całkiem, ale mogę nie jeść wielu rzeczy - bez chleba nie przejdzie. kromka dziennie musi być w menu wink
                      • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:47
                        razowiec jest wrecz wskazany przy diecie, ze wzgledu na trawienie i blonnik
                • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 08:06
                  Otyła osoba ma tak rozciągnięty żołądek, że paczka pieczywa w ciągu dnia to pikuś.
                  • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:51
                    niekoniecznie wink ja mam ładnie obkurczony żołądek, nie jestem w stanie zjeśc więcej na sniadanie niż 1 kromka na przykład z pomidorem. na obiad filet z grilla i surówka 100 g to juz tez za dużo.

                    a mimo to jestem wciąż otyła confused

                    faktem jednak jest, że czasem jak widzę, co i ile ludzie jedzą, to mnie zwyczajnie mdli.
                    • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:12
                      Jeśli naprawdę mało jesz, a nadal jesteś otyła, to musi ze zdrowiem być coś na rzeczy IHMO. Ale pewnie przyczynę znasz, więc co ja się będę mądrzyć wink
                      • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:23
                        zdrowie jest ok., morfologia, próby wątrobowe, cholesterol i tak dalej - wszystko ok. badania hormonalne także. badam sie regularnie i jestem pod opieką endokrynologa i ginekologa. obaj lekarze potwierdzają, że po hormonach chudnie się wolniej i trudniej.

                        metabolizm mam też słabszy niz dawniej, bo mimo regularności mam w wywiadzie otyłość no i mam swoje lata. metabolizm z wiekiem spada.

                        może brakuje mi trochę podkręcenia ze strony ruchu, ruszam się, ale może jeszcze za mało. czasu brak sad i moim błędem na pewno jest to, że porównuję wcześniejsze odchudzanie do obecnego, ale wtedy byłam młodsza, bez problemów hormonalnych i chudłam szybko, bez ruchu nawet, samą dietą. dużo schudłam i trzymałam wagę.

                        teraz jest mi trudniej, ale nie mogę sie poddać, bo tłuszcz mnie zabije. BMI mam wciąz powyżej 30, więc jestem otyła. nie z nadwagą.
                        • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:35
                          Bardzo dużo już osiągnęłaś! Gratulacje!
                          Ja jakieś 8-7 lat temu osiągnęłam zawrotną wagę 150 kg, zdecydowałam się na operację, bo nie umiałam sobie poradzić sama. Byłam potwornie gruba, pół roku praktycznie nie wychodziłam z mieszkania, poza pobytami w szpitalach. Po operacji schudłam pięknie, bo ponad 60 kg, a potem znowu zaczęłam tyć. Myślę, że powodem było to, że nie miałam żadnej opieki ze strony psychologa i dietetyka. Teraz słyszałam, że to się zmieniło. Przytyłam do ponad 120 kg i się rozchorowałam, a przez to schudłam ponad 50 kg. Dziś, osiem miesięcy po ostatnim pobycie w szpitalu moja waga jest w przedziale 68-72 kg, więc w normie się mieszczę. Na razie mój metabolizm działa jak burza, myślę, że to efekt leczenia i mam nadzieję, że utrzyma się jak najdłużej. Ale nie miałam już nadziei na schudnięcie i doskonale zdaję sobie sprawę, że gdyby nie choroba, nie osiągnęłabym takich efektów.
                          • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 10:57
                            nie czuję, że osiągnęłam dużo sad czuję żal, że założyłam sobie cel, którego nie udało mi się osiągnąć i jestem bardzo daleko sad

                            miałam od stycznia dwa momenty totalnej doliny. opychałam się tym, czego nie wolno, jadłam słodkie, potem wracałam skruszona... psyche mi wysiada czasem, nie zawsze daję radę.

                            odchudzanie to prawdziwa wojna. nie bitwa. wojna, i to na całe życie. z jedzeniem, otoczeniem i samym sobą co dzień...

                            to ja Tobie gratuluję osiągnięć wink marzę o takiej wadze, przede mną 20 kg sad 80 kostek smalcu. nie wiem, jak mam tego dokonać, bo z takim tempem to mi do emerytury zejdzie. o operacji nie myślę.
              • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 08:06
                I dostaje się po niem zatwardzenia jak stąd do Częstochowy wink
              • asia_i_p Re: No i doszłamdo 135kg.... 03.07.11, 15:09
                Zależy jakie chrupkie - waza (ale waza tektura, a nie waza pianka) - kromka 35 kcal. Dwie - trzy kromki jeśli idzie o sytość zaraz po posiłku zastępują mi kajzerkę, a poczucie sytości trzyma dłużej. Moje ulubione to trzy zboża i sezamowe.
          • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 28.06.11, 23:51
            ale ona doskonale wie gdzie jest przyczyna.

            ale nie umie sobie z tym poradzić. nie umie przestać. to jest ogromna róznica.

            ja natomiast wiem, że sama nie da sobie rady.
            • mathiola Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:08
              ja też wiem, że sama nie da sobie rady. Uzależnienie jak każde inne. Więc mówię żeby poszła po pomoc. Ale ona mówi że jej nie stać. A ja wiem, że ją stać, tylko musi uwierzyć w to, że ją stać. Tylko czy ona chce uwierzyć, że ją stać?
              Przepraszam za 3 liczbę, jakoś tak wyszło wink
              • solaris31 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 00:13
                no a ja watpliwości swoje napisałam niżej... wink

                a mówiąc serio o uzależnieniu - ono jest straszne. i zwykle bagatelizowane, a skutki bywają tragiczne sad o alkoholikach i narkomanach wszyscy wiedza, że choroba, że uzależnienie. ale grubas sam sobie winien że je confused sam winien, że gruby. w częsci to prawda, ale jak kazdy uzalezniony, grubas tez zaczyna w pewnym miejscu tracic kontrolę. a ta obiegowa opinia jest niesprawiedliwa.
                • aneta-skarpeta Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 09:52
                  ludziom sie wydaje ze latwiej nie jesc, niz nie pic

                  no alkoholik- wiadomo, musi stoczyc boj z wlasnym uzaleznieniem, a żarłok po prostu jest leniwy, bo co to za problem nie jesc slodyczy

                  a to tylko utrudnia zycie wszystkim uzaleznionym od jedzenia

                  inna kwestia
                  jak alkoholik ma nie pic to nie tyka alkoholu w zadnej postaci
                  zarłok musi sie non stop pilnowac- tak jakby alkoholik pil codziennie naparstek wodki i nie wypic nic wiecejsmile
        • rosapulchra-0 Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 08:02
          Wiesz, jak sprawdzić, ile naprawdę pochłaniasz jedzenia w ciągu dnia? Wymaga to oczywiście uczciwości, przede wszystkim wobec siebie. Po prostu zapisuj dokładnie wszystko, co zjadłaś i wypiłaś. Notuj każdą łyżeczkę cukru, każdy herbatnik, loda, cukierka, jabłko, każy łyk herbaty, piwa, wina, soku. Notuj nawet to, ile łyżek spróbowałaś zupy podczas gotowania. Wtedy się naprawdę dowiesz, ile zjadasz w ciągu dnia. I bardzo się zdziwisz tą ilością, którą potrafisz pochłonąć w ciągu dnia.
        • be_em miałam bardzo podobnie... 29.06.11, 17:29
          może nie dobiłam do 135 kg (współczuję Ci bardzo), ale miałam podobne nawyki żywieniowe! zero śniadań, potem wielki głod, aż do mdłości i podjadanie wszystkiego co na szybko: pączek, drożdżówka, pizza, batoniki... wieczorem identycznie wyjadanie co się da, napychanie się na noc, poza tym mega uzależnienie od słodyczy - pochłaniałam tony!!!
          byłam o dietetyka, dostałam kilka dobrych rad do wprowadzenia w życie, ale nie ukrywam, że do chudnięcia potrzebna jest jednak i motywacja i wsparcie! kilka rad dam i Tobie:
          1. jedz śniadania, najpóźniej do 30 minut po przebudzeniu
          2. odstępy między posiłkami to max 4 godziny
          3. ostatni posiłek na 3 h przed pójściem spać
          4. pij przed każdym posiłkiem 1-2 szklanki wody, nie duszkiem, tylko sącz powoli, najlepiej letnią
          5. wprowadź jakiś ruch, cokolwiek, spacer codziennie, rower, skakanka, ćwiczenia kardio - pełno tego w necie
          6. staraj się unikać słodyczy (nie tabliczkę czekoaldy tylko kilka kostek)
          7. jeżeli grill to nie kiełbasa i chleb, a kurczak i warzywasmile

          Po tego typu zmianach od stycznia chudnę sobie powoli, po spodniach widaćsmile
          Polecam Ci też stronkę: dietacwiczeniaodchudzanie.epicentrumzdrowia.pl/blog-dieta-cwiczenia-odchudzanie, zaloguj się dostaniesz kilka mądrych artykułów do poczytania!

          Trzymaj się i uwierz w siebie, to jest dobry moment, żeby zacząć coś dobrego, nie drastycznie po spuchniesz i pękniesz i nie dasz rady..powoli, z rozwagą smile
          A otyłość i obżarstwo to choroba, nałóg, niektórzy nie rozumieją jak można nie móc przestać jeść i mieć wałki na plecach, ja nie rozumiem jak można nie rzucić palenia i cuchnąć wink Powodzenia!
    • solaris31 ciekawe... 29.06.11, 00:09
      ... ciekawe, że i ja, tak analizując to, co się tu pisze , zaczynam się zastanawiać, czy ten post to faktycznie nie podpcha i trollik wink

      kurcze, sama się zmagam ze sporo mniejszą wagą, ale mówienie o tym przychodzi mi z trudem wielkim.. a tu taka lekkość i beztroska - sama nie wiem confused
      • mathiola Re: ciekawe... 29.06.11, 00:18
        ja już jakieś 4 lata temu przestałam się przejmować wizją trollingu na forum smile
        • solaris31 Re: ciekawe... 29.06.11, 00:21
          ja też się zwykle nie przejmuję, ale akurat rzecz dotyczy bardzo dla mnie delikatnej sfery, i bardzo waznej.. i tak sobie myślę, chcę pomóc, a strzępię być może język i się uzewnętrzniam w ogóle bez sensu... i to wqrwiające jest nieco confused
          • altz Re: ciekawe... 29.06.11, 06:23
            > i tak sobie myślę, chcę pomóc, a strzępię być może język
            Nawet jeśli ktoś sobie takie żarty robi, to problem i tak istnieje.
            Wczoraj widziałem takich trzech panów, jeden to kierowca autobusu, kobiety mają tak wielką nadwagę chyba rzadziej, chociaż też je widuję. Znam takich, co stracili zdrowie i przez nadwagę są na rencie, więc problem nie jest wydumany.
          • rosapulchra-0 Re: ciekawe... 29.06.11, 08:16
            solaris31 napisała:

            > ja też się zwykle nie przejmuję, ale akurat rzecz dotyczy bardzo dla mnie delik
            > atnej sfery, i bardzo waznej.. i tak sobie myślę, chcę pomóc, a strzępię być m
            > oże język i się uzewnętrzniam w ogóle bez sensu... i to wqrwiające jest nieco
            > confused

            Ale wiesz też pod uwagę, że ludzie są różni i to co dla Ciebie jest delikatnym tematem, dla kogoś innego może być czymś zwykłym. Pani ma problem, że się poci, że jest gruba, lubi jeść dobrze i dużo. I napisała to na forum, na którym czuje się anonimowa. Zaznaczyła, że zmieniła nicka, czego ja nie rozumiem akurat, bo nienawidzę takiego fałszu i obłudy, ale cóż..
            Poza tym, dzięki takim wypowiedziom inne grubasy mogą poczytać i coś pożytecznego znaleźć dla siebie, prawda?
            • solaris31 Re: ciekawe... 29.06.11, 09:52
              Poza tym, dzięki takim wypowiedziom inne grubasy mogą poczytać i coś pożyteczne
              > go znaleźć dla siebie, prawda?

              i z tego powodu mimo, że mam wątpliwości, to jednak tu coś piszę wink

              problem jest, nawet nie ma co na ten temat dyskutować. to widać na ulicach.
          • sofi_1 Re: ciekawe... 22.07.11, 10:29
            a te dziewczyny, które piszą o diecie Dukana i narzekają, żę mają wiele do zrzucenia bo aż 3-5 kg. niech się nie ośmieszają w oczach innych. Bo dla osób otyłych to jest 10 razy tyle do rzucenia. i tu zaczyna się dramat. Więc darujcie sobie te rady o dietach..
      • bi_scotti Re: ciekawe... 29.06.11, 00:29
        Lekarz na pewno i przyzwoity dietetyk polecony przez tegoz lekarza (czy w PL naprawde za dietetyka trzeba placic w takich okolicznosciach?). Ale procz tego "terapia rodzinna" - WSZYSCY musza sie zdrowo odzywiac i prowadzic zdrowy tryb zycia z duza iloscia ruchu. Inaczej nic z tego nie bedzie. Rozmowa z mezem, zaplanowanie wspolnych aktywnosci poczynajac od spacerow i basenu. Poszukaj sasiadki, kumplelki, z ktora mozecie sie razem zapisac na jakies cwiczenia (np. zumba, pilates, yoga, aqua-aerobic etc.) i bedziecie sie wzajemnie motywowac - lepiej na poczatek w klubie tylko dla kobiet, bedziesz sie mniej krepowac. Zrezygnuj z windy, srodkow lokomocji, samochodu - chodz, nawet jesli bys miala wychodzic z domu o godzine czy poltorej wczesniej zeby dotrzec do pracy na czas, warto - naprawde! Nie nagradzaj sie jedzeniem - nagradzaj sie "wyjsciem" np. do kina czy na koncert, kupnem ksiazki, plyty, perfum, jak ciut schudniesz - nowego ciucha smile Unikaj imprez - obiecaj sobie, ze nastepna impreza, na ktora sie wybierzesz to bedzie Sylwester 2011/12 - i na tego Sylwestra zalozysz chociaz o 3 rozmiary mniejsze szmatki - masz cel!
        Ale naprawde potrzebujesz wspolpracy z lekarzem, dietetykiem, mezem i chociaz jedna przyjaciolka. Samej bedzie Ci bardzo ciezko ale jesli bedziesz wspomagana, dopingowana przez taka "czworke do brydza", ktorej bedzie zalaezalo na Twoim zdrowiu i sprawnosci, dasz rade. No i badz cierpliwa - potrzebujesz czasu ale Twoje nowe, szczuplejsze zycie zaczyna sie juz dzis od niezjedzonej kolejnej kanapki! Good luck smile
    • czarnaalineczka Re: No i doszłamdo 135kg.... 29.06.11, 08:28
      nie rob nic na wlasna reke bo sobie krzywde zrobisz
      idz do lekarza
      dziewczyny juz ci daly jakies adresy
      kwalifikujesz sie na leczenie operacyjne NFZ
      nie czekaj dluzej

      ps. zmien lekarza rodzinnego
      jesli majac pacjetne z kliniczna otyloscia nic do tej pory nie zrobil
      to (*&^%$#@ a nie lekarz
Inne wątki na temat:
Pełna wersja