Udzielne księżniczki i książęta

29.06.11, 12:17
Czytam sobie różne wątki i wąteczki, w ciągu ostatnich kilku dni wpadło mi w oczy kilka, które nie dokładnie mówiły o tym, ale napomykały o tym "nie zwracaj uwagi pani sprzątającej, bo następnym razem złośliwie zrobi to i to" (odchodzę od powodu zwracania uwagi, chodzi mi o sam fakt jej zwracania", czy w wątkach o opłacaniu położnych w szpitalach "bo nie chodzi o to, żeby sobie krzykiem swoje prawa egzekwować, tylko zapłacić i mieć święty spokój". Na podobnej zasadzie powinno się dawać napiwki listonoszowi i nie można złożyć na niego skargi (że nie przynosi listów), bo za chwilę nie przyniesie nawet awiza, nie można zwrócić uwagi nauczycielowi, bo się będzie mścił na dziecku, ani dyskutować z lekarzem, bo on na pewno wie lepiej, a jak się z nim dyskutuje, to potem złośliwiec jeden będzie nas źle leczył.
Naprawdę często spotykacie się z tym, że trzeba położyć uszy po sobie, pomimo tego, że występuje się z pozycji klienta czy pacjenta (więc niby uprzywilejowanej, bo to druga osoba ma pewne obowiązki, które wypadałoby wypełniać) i generalnie ma się do czegoś prawa?
Czasem mi ręce opadają, bo strach przed złośliwością ludzi, którzy powinni być dla nas, a nie my dla nich, jest tak powszechny, że jest po prostu standardem. W wątku o położnych pada niejednokrotnie zdanie, że przecież te na dyżurach to zalatane i w ogóle, przecież nie mają czasu zajmować się pacjentkami (a od czego one są?), więc to norma, że się płaci po kilkaset lub tysiąc i kilkaset zł, żeby łaskawie jedna z drugą poprowadziły poród.
I nie wiem, czy tak trudno ludziom otworzyć pyszczek i powiedzieć - przepraszam bardzo, ale do tego, tego i tego mam prawo, więc proszę mnie obsłużyć / wyleczyć / zająć się mną? Czy po prostu ja taka pyskata i jakoś do głowy mi nie przychodzi takie kładzenie uszu po sobie i wywalanie kasy na lewo i prawo, byle ktoś wypełnił swoje obowiązki? I nie chodzi mi o to, żeby się wykłócać o każdą jedną pierdołę, bo przecież nie wszystko się załatwia krzykiem i awanturą, ale jasnym postawieniem sprawy, więc nie jest to kwestia robienia kwasów.
I nieśmiertelne pytanie - też tak macie? wink
    • martysinka Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 12:24
      Jak mi nie pasuje to jasno, konkretnie i zwięźlę mówię. Nie położę uszu po sobie bo to nie w mojej naturze. Ale też wiem gdzie i jakie prawa mi przysługują i egzekwuje je.
    • merlotka30 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 12:36
      Mysle, ze to kwestia wyczucia i szacunku do drugiej osoby.
      Podam przyklad. Ja swojej pani sprzatajacej pisalam karteczki co i jak, czasem mowilam. Niektore rzeczy utrwalila, a niektore do dzisiaj slabo i co? Albo sama sobie doczyszczam po swojemu albo zostawiam to sa drobiazgi. Natomiast bedac kiedys po drugiej stronie, pracowalam jako kosmetyczka wnetrz wink i jak mi stala klientka wypisala sie na cztery strony to jej sie rozesmialam w twarz i juz nie wrocilam.

      Jesli z szacunkiem do drugiej osoby domagamy sie tego co sie nalezy z racji roznych zaleznosci to powinno sie udac smile
      • wuika Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 12:53
        Ale dlaczego jako klient godzisz się na takie zachowanie drugiej strony i strojenie fochów? Nie ma nikogo innego? Może to kwestia ceny? To rozumiem - wybrana najlepsza możliwa opcja, za takie pieniądze nie dostanie się nic lepszego niż akurat to. Ale sprzątać po pani sprzątającej?
        • nenia1 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:00
          Strach się ciebie bać, taka jestes bojowasmile

          Przeciez dziewczyna nie pisze, że sprzataczka stroi fochy, jak i nie tyle po niej
          sprząta, ile raczej dopieszcza jakieś drobiazgi.
          • lilly_about Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:08
            Dopieszczanie drobiazgów, jak to pięknie ujęłaś, to sprzątanie po pani, która za sprzątanie dostaje pieniądze. Dla mnie niedopuszczalne. Po mnie nikt nie poprawia pracy, za którą dostaję wynagrodzenie, bo gdyby tak było, to bym już nie pracowała.
            • nenia1 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:19
              A ja akurat jestem wyluzowana w wielu kwestiach, i odróżniam rzeczy ważne od nieważnych.
              Co innego jakby mi się księgowa w podatkach myliła, a co innego jak mi sprzątaczka nie wypoleruje szybki od licznika, albo pokrywki od słoika.
              Przy sprzątaniu w domu jest taka cała masa drobiazgów, że nie sposób wyczyścić wszystko idealnie na błysk. Jeśli pani sprząta generalnie dobrze, nie spóźnia się, nie grzebie po szafkach,
              to przypieprzanie się o każdy drobiazg (a zawsze się da przypieprzyć) jest bez sensu.
              Ale niektórzy lubią pokazać się jako "pańcia" i paluszkiem pokazać każdą pierdołę.
            • merlotka30 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:21
              taaaak i pogonie ja bo zapomina wlozyc czysty worek do pustego kosza i wyczysci kratke wentylatora szczoteczka i dopiero jak jej napisze a nie sama z siebie.
              Mam wysokie standardy, ale zdaje sobie tez sprawe ze po drugiej stronie jest czlowiek.
              To naprawde ulatwia zycie
              • lilly_about Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:06
                To zalezy, jaki zakres sprzątania ma twoja sprzątaczka.
        • merlotka30 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:16
          smile noooo, pani tyra za grosze, bom sknera, hihi to i nic nie mowie smile)) i jeszcze po niej sprzatam, zeby nie odeszla, bo po lansie wtedy.

          Juz Ci kolezanka forumka wyjasnila co napisalam, a ja dodpowiem jeszcze, ze Twoim problemem wcale nie jest sektor uslug.
    • lilly_about Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:05
      Zgadzam się z tobą w 100%. A najlepsze jest to, że na forum to takie wyszczekane nie które są...
      • laaisa Re: może niektóre widzą wiecej niż własny nos 29.06.11, 13:10
        i mają świadomość, że nie są Alfą i Omegą, że świat nie kończy się na własnym widzimisię. Szczekać na prawo i lewo, to żadna sztuka-pomyśl o tym.
        • lilly_about Re: może niektóre widzą wiecej niż własny nos 29.06.11, 13:42
          Płacę, to wymagam.
        • wuika Re: może niektóre widzą wiecej niż własny nos 29.06.11, 13:57
          Ale nie chodzi o szczekanie na lewo i prawo. Naprawdę, jeśli coś się da załatwić bez robienia awantur, to przecież nie zaczynam od wydzierania twarzy, tylko od normalnej rozmowy, ale jeśli po drugiej stronie jest osoba urażona zwróceniem jakiejkolwiek uwagi, to tak, egzekwuję należne mi prawa. I nie chodzi o czepianie się drobiazgów, jak raz nie dostanę awiza, to może świat się nie zawali, ale jeśli nie dostawałam ich w proporcjach 5 braków na 10 listów, to tak długo robiłam awantury na poczcie, aż w końcu raczyli zmienić listonosza, bo to jest obowiązek - chociaż starać się wywiązywać z tego, za co się mu płaci.
    • majenkir Tak troche na temat 29.06.11, 13:17
      Wczoraj pojechalam kupic sobie cappuccino. Dziewczyna przy kasie, chlopak robi. Poniewaz ostatnio ten sam chlopak wsypal mi cukier, tym razem mowie glosno i wyraznie "tylko prosze nie dodawaj mi zadnego cukru". Dziewczyna przy kasie pyta: "dosypali ci tutaj cukru?". Mowie, ze tak. Przeprosila mnie i nie wziela pieniedzy za kawe. Biore kubek, wsiadam do auta, jade do domu. W polowie drogi biore pierwszego lyka i co? Slodkie jak cholera! Nosz k....a! Chlopak albo zlosliwy, albo nienormalny. Albo oba na raz big_grin. W pierwszej chwili mialam zawrocic, ale odpuscilam. I teraz zaluje....
      • dziennik-niecodziennik Re: Tak troche na temat 29.06.11, 13:45
        z tym bym wróciła. nie tyle żeby opieprzyć bo nie zrobiłabym wjazdu z mordą od razu ale poprosiłabym dziewczynę żeby sobie spróbowała czy słodkie i poprosiłabym żeby wymienili to cappucino. a następnym razem widząc chłopaka przy maszynie od razu zaznaczyłabym ze prosze żeby kawę zrobiła mi inna osoba, bo mamy z tym panem inne poglądy na temat "zero cukru" smile

        osobiście uwazam ze za grzeczne i uzasadnione zwrócenie uwagi nikt sie obrażać nie ma prawa i tak naprawde mało kto to robi.
    • krolowa_kier Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 13:46
      Niestety, tak już jest. Że jak człowiek chce coś zmienić, to się słyszy, że: "całego świata nie nawrócisz", że "szkoda nerwów", itp. W cięższych sytuacjach załatwiam sprawę zgłaszając dziennikarzom, szczególnie, że biurokracja wymaga zwykle podawania swoich danych osobowych, a później może nas spotkać nieprzyjemna sytuacja. Miałam tak ostatnio w przyszpitalnej przychodni, lekarz-pan wychodzi ponad godzinę wcześniej do domu, bo przyjął wszystkie pacjentki, choć na drzwiach pisze, że przyjmuje do tej i do tej. Każdy rozkłada ręce, że tak już jest i tyle, a ty człowieku możesz pisać pisma i podania o wyjaśnienie sprawy, bo chcesz, żeby lekarz przestrzegał godzin dyżurów. A wyląduj później na oddziale z tym lekarzem...
      Więc choć wkurza mnie odpuszczanie, to czasem darować nie mogę i chociaż dziennikarzy nasyłam smile Bo ciągle chce mi się nawracać mój mały kawałek świata dookoła, niekoniecznie cały świat.
      • pali-kotka Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:09
        Mam wrażenie, że ogólnie niewiele osób potrafi krytykować konstruktywnie i równie niewiele krytykę przyjmować, bez brania jej do siebie. Stąd skrajne reakcje, albo postawa bojowa (pojechała po niej), albo uniżona (co mi szkodzi itd..). Sama mam niejaki problem z tym więc staram się pracować nad sobą, ćwiczę na mężu i na urzednikach.
        Odnośnie spotkania ze skrytykowanym lekarzem: miałam kiedyś taką oto sytuację, zgłosiłam się w 35 tygodniu na patologię ciąży bo czułam skurcze, nie dość że zostało mi podłączone źle KTG - skurczy na wykresie nie było widać, zostałam posądzona o udawanie, cheć urodzenia wcześniej dziecka (tzw. wyrodna matka) bo mi się znudziła ciąża, to jeszcze zostałam zbadana ginekologicznie na sali, baran nie dał mi dojść do słowa. Mimo skurczów wstałam i wyraziłam swoją opinię lekarzowi, niestety głośno i na korytarzu. 2 tygodnie później pojechałam do porodu i właśnie jego spotkałam na izbie przyjęć, no cóż, chyba widział moją bojową minę bo poprosił koleżankę lekarkę. Nic się nie stało że mu powiedziałam co myślę o jego podejściu.
    • tully.makker Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:15
      Staram sie znac swoje prawa i je egzekwowac. Na poczatku milo...
      Teraz nop zapoznalam sie z nowymi standardami opieki okoloporodowej, zeby miec jasnosc, czego moge oczekiwac, i tak, bede egzekwowac.

      Natomiast wiobec pan sprzatajacych mam luzne podejscie do drobiazgow, bo brak mi perfekcjonizmu w tej dziedzinie, ale jesli zawalila cos konkretnego, to normalnie mowia, zeby poprawila.
      • wuika Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:20
        Wiesz, mi nie chodzi o pierdoły. Jak salowa w szpitalu krzywo zaścieliła łóżko, to da się to znieść, ale jak przyszła i zaczęła opieprzać pacjentkę, że ta śmiała po operacji zakrwawić łóżko i teraz sama sobie będzie zmieniać pościel, to jest to już przegięcie. Jak czytam, że w niektórych szpitalach koszt położnej wynosi np. 1000zł, żeby mieć w ogóle kogoś, kto się Tobą zajmie, bo inaczej np. przyspieszają Ci poród bez powodu tylko po to, żeby uniknąć przekazywania pacjentek, to zastanawiam się, kiedy relacja klienta czy pacjenta z drugą stroną w końcu będzie normalna.
        • pali-kotka Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:25
          To będzie możliwe wtedy kiedy szkolenie nowego pracownika będzie prowadzone z sensem, kiedy będzie od pracowników egzekwowane przestrzeganie procedur i przepisów, kiedy będą mieli oni robione oceny okresowe, których wynik będzie miał dla nich konsekwencje .
          A to wszystko przy działaniu oddolnym - ludzie powinni znac swoje prawa i rzeczowo reagować.
          A nie drzeć się, ewentualnie płakać w domu do koleżanki.
          Ja nie wiem dlaczego ludzie z otoczenia dziwnie na mnie patrzą jak pisze podziękowania do szpitala albo skargę?
    • triss_merigold6 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 14:21
      Generalnie potrafię egzekwować i korzystać ze swoich praw.
      • wuika Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:09
        Ciebie akurat z tego kojarzę smile Choć nie ukrywam, również z tego, że forumowiczki traktują Cię czasem jak osobę, która po prostu musi postawić na swoje, bo zna swoje prawa i je egzekwuje. Nie wkurza Cię to? Że osoby, które po prostu chcą uzyskać to, co im się należy, są oceniane negatywnie, a nie osoby, które się ze swoich obowiązków nie wywiązują?
        • triss_merigold6 Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:27
          Nie wkurza, mogę najwyżej współczuć tym co nie potrafią.
          Wiesz, nie żądam szczególnych przywilejów ani naginania prawa dla mojej skromnej osoby. Niemniej uzyskam skierowanie od lekarza na odpowiednie badania, skorzystam - teraz w końcówce ciąży - z pierwszeństwa przy kasie czy w innej kolejce, wymogłam w końcu wyprowadzanie mojego dziecka z sali na czas szkolnej katechezy etc. Do szpitala na porodówkę akurat idę po znajomości więc też nie powinnam mieć problemów. Zaznaczam, że najpierw staram się załatwić sprawę w sposób miły i uprzejmy, ale poirytowana spychotechniką zmieniam ton natychmiast.
        • kali_pso Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:29

          Wiesz, ja Ci powiem jak to czasem działa w związku z panią, która opisałam poniżej- przychodzi taka i jęczy i marudzi, jak to pracy ma wiele a nikt ale to nikt jej nie szanuje itp. itd. Może i tak, ale...my raczej dobre kobiety jesteśmy i zawsze z nią miło i takie tam...ale wiem od innych, że jak ona tak jęczy to absurdalne to, wiem, w ludziach zaczyna pojawiać się przestrach przed samym wyrzucaniem czegoś do kosza czy wystawianiem pudeł- no bo może za duzo jej tej roboty dokładamywinkPPPP
          • wuika Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:33
            Myśmy też mieli taką panią wink Otóż kiedy mieliśmy jeszcze jedno wielkie wspólne biuro, pani miała również w obowiązkach pomyć naczynia, które zostają, bo taki np. prezes kawę sobie zrobi, ale potem zostawi kubek. Albo dla jego gości asystentka zrobi kawę, ale już nie pomyje (tego nie ma w obowiązkach), więc kilka - kilkanaście sztuk dziennie zostawało. Otóż pani uważała, że pomyć może po jednej osobie, a jedna osoba pije tyle, a tyle kubków / filiżanek dziennie i więcej nie ma prawa, więc ona myć więcej nie będzie. Nie i już. Asystentka, albo któraś z panien z księgowości się litowały i rano doprowadzały zlew do porządku - bo taniej zapłacić księgowej za 5 minut nie pracowania w temacie, niż zmusić panią do wypełniania swoich obowiązków suspicious
            • wuika Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:36
              A, i przypomniało mi się - po buncie pani sprzątającej w temacie mycia naczyń panny z księgowości urządziły ministrajks, że nie tylko one będą sprzątać tego, czego nie zrobiła sprzątaczka, zarządziły więc dyżury w kuchni, codziennie dwie inne osoby pod koniec pracy miały ją ogarniać. Nieważne, czy chodziło o pana inżyniera, panią od telefonów, główną księgową, czy dyrektora sprzedaży. Każdy po równo miał się zajmować kuchnią, bo przecież nikomu korona z głowy nie spadnie. Najlepsze jest to, że to przeszło przez prezesa, który również wyszedł z tego założenia - i tak na coś tam codziennie się traci ileś tam czasu, więc pomyjmy naczynia, nie róbmy awantury sprzątaczce.
    • kali_pso Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:22


      Moją zdecydowaną faworytką jest pani sprzatająca w mojej placówce- tak leniwej kobiety nie widziałam dawno- na ogół mnie to bardzo śmieszy, ale ostatnio dała popis taki, że nie wytrzymałamwink
      Remont był u nas i jak to przy remoncie- kurz, sodoma i gomora, niemniej posprzatać trzeba- tyle ile się nałuchałysmy od niej, jak to duzo pracy ma w zwiazku z tym( w ciagu tygodnia robi jedynie slalom między meblami i papierami, coby czasami niczego nie podnieśc i kurzu nie wymieścwink, że zasugerowałam, że sama porozmawiam z jej przełożonym skoro az tak ją obowiązkami przeciąża...moment i zmiękła..

      ..no normalnie jakbyśmy samego dyr. w sprzatanie wmanewrowaływinkPPPPPP
    • shellerka Re: Udzielne księżniczki i książęta 29.06.11, 17:43
      ja też tego nie rozumiem.
      mąż mnie nauczył jednego - nie zwracać uwagi kelnerowi, dopóki nie przyniesie nam jedzenia big_grin potem mogę wyrażać swoją opinię wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja