Kobieta kobiecie rywalką

03.07.11, 16:35
Trochę mnie dziwi ta dzisiejsza nieporadność nie młodziutkich już przecież kobiet matek. Przeciętnie mają po 28-32 lata i po dwóch i więcej miesiącach macierzyństwa nie umieją się obrobić z dzieckiem, domem i sobą. Wiecznie zmęczone, z depresjami i chęcią rzucenia tego wszystkiego w diabły. Skąd się to bierze. A co by było jakby nie miały jeszcze do tego jednorazowych pieluch, kaszek, zupek i soczków tak jak nie miałyśmy my, matki z przed 30-tu lat. Nie mówiąc już o pralkach automatycznych, mikserach i półproduktach.
    • danade Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 18:35
      To nie jest wspierający komentarz kobiety starszej i doświadczonej, możliwej mentorki. To jest właśnie piękny przykład obrazujący rywalizację. Tak, "nie obrabiam się" z domem. Okna myłam rok temu, jeśli mężowi to przeszkadza, to niech sam umyje. Kiedy mam już chwilę dla siebie, to wolę obejrzeć film, poczytać książkę czy posiedzieć na necie a nie sprzątać. Albo się wyspać, bo nie mam już dwudziestu-kilku lat, nocne wstawanie od pół roku mnie męczy. Może dlatego mamy trudniej? Że jesteśmy po prostu starsze? Na studiach imprezowałam po nocach a bez problemu skończyłam 2 kierunki, teraz fizycznie nie dałabym rady. Za czasów mojej mamy pewne zachowania matek były promowane, dziś są potępiane - np. dziś karmi się na żądanie. Jeśli miałabym czekać z karmieniem do tych tam bodajże 4 godzin, moja córka wyłaby po kilka godzin dziennie. Założę się, że sąsiedzi wezwaliby policję. Ciekawe, czy nie zostałoby o portaktowane jako zaniedbywanie dziecka? Dziś musimy też wykonywać dodaktowe czynności dookoła siebie. Wybacz, ale golenie nóg, pach i okolic bikini zajmuje tyle, ile zrobienie zupy. Niby mamy więc łatwiej (pralki automatyczne, pieluchy jednorazowe- swoją drogą coraz więcej mam z powodów ekologicznych znowu używa wielorazówek) ale też trudniej (inne wymagania wobec mam - noś dziecko, abawiaj, rozwijaj, karm na żądanie, odciągaj pokarm a nie dawaj mieszanki czy mleko z "banku mleka", niech nie płacze a do tego wyglądaj pięknie i zgodnie z modą). I chyba też rzadziej mamy pomoc rodziny. Pozdrawiam
      • aqua48 Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 18:51
        Zawsze było trudno, teraz przynajmniej jak tatusiowie zajmują się dziećmi to nie jest to uważane za "niemęskie". Mój ojciec NIGDY z wózkiem nie wyszedł na spacer. Mąż chodził, pieluchy zmieniał i prał (jednorazowe były tylko na spacery bo to był dwadzieścia lat temu wydatek), butelką karmił, pieścił i bawił się, usypiał i nosił na rękach. Rodzina nie pomagała specjalnie. Tylko w podbramkowych sytuacjach.
        A ja starałam się być zadbana mimo, że porządnie wyspałam się po raz pierwszy rok po urodzeniu dziecka smile I żeby nie było - urodziłam drugie po trzydziestce, więc nie tak strasznie młodo .
        • von_seydlitz To rywalizacja na pozory 05.07.11, 12:30
          Straszna, obserwuję na swojej żonie....

          A tu liczą się nie pozory, a efekt.
    • suazi1 Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 19:22
      Kto chce sobie poradzic to sobie poradzi, a kto chce zalamac rece i narzekac, ze sobie nie radzi, to i tak to zrobi. Z licznymi udogodnieniami typu sloiczki czy pralka, czy bez. Tak bylo, jest i bedzie. I prosze mi nie wmawiac, ze 30 lat temu matki byly "bardziej obrotne, robotne" czy cos w tym stylu. Moja mama nalezy do "matek sprzed 30 lat" i sama powtarza, ze przy pierwszym dziecku trudno bylo sie jej odnalezc, a przy drugim robila wszystko z palcem w nosie.
      • triss_merigold6 A może realia były nieco inne? 03.07.11, 19:30
        A może realia były nieco inne?
        Kiedy się urodziłam moi rodzice mieszkali z rodzicami matki, babcia nie pracowała + była pani pomoc domowa. Do grona osób aktywnie pomagających w opiece szybko dołączył dziadek, bo przeszedł na emeryturę. Nie była sama i zdana tylko na siebie.
        Po macierzyńskim 3 lata wychowawczego, potem moja siostra na świecie i następne 3 lata wychowawczego. Zero problemów z przedszkolem, a miejsce pracy na matkę czekało.
        • jagienka75 Re: A może realia były nieco inne? 18.09.12, 09:39
          triss_merigold6 napisała:

          > A może realia były nieco inne?
          > Kiedy się urodziłam moi rodzice mieszkali z rodzicami matki, babcia nie pracowa
          > ła + była pani pomoc domowa. Do grona osób aktywnie pomagających w opiece szybk
          > o dołączył dziadek, bo przeszedł na emeryturę. Nie była sama i zdana tylko na s
          > iebie.


          Tak właśnie było.
          Moi rodzice również nie bylo pozostawieni sami sobie. Mieli pomoc rodziców/teściów. Rodzice mojego męża, również. My już tej pomocy nie mamy i jesteśmy zdani zdani na siebie , jak też wiele osób z mojego pokolenia, które znam.


          • estelka1 Re: A może realia były nieco inne? 18.09.12, 23:31
            U mnie było dokładnie na odwrót. To mama była zdana sama na siebie, tata pracował poza miejscem zamieszkania, codziennie dojeżdżał 50 km do pracy i nierzadko jeździł w delegacje. Jak mama wróciła do pracy, musiała wynajmować opiekunkę. A ja miałam dużą pomoc ze strony rodziców. I niestety, ze wstydem przyznaję, że mama o wiele lepiej sobie radziła niż ja.
    • faq przeczytała i nie zrozumiała... 03.07.11, 20:06
      no to gratuluję ogarnięcia moja drogasmile super! kapituła jednogłośnie przyznaje Ci medal za zasługi
    • gazeta_mi_placi Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 20:13
      daga_1 napisała:

      > Trochę mnie dziwi ta dzisiejsza nieporadność nie młodziutkich już przecież kobi
      > et matek. Przeciętnie mają po 28-32 lata i po dwóch i więcej miesiącach macier
      > zyństwa nie umieją się obrobić z dzieckiem, domem i sobą. Wiecznie zmęczone, z
      > depresjami i chęcią rzucenia tego wszystkiego w diabły. Skąd się to bierze. A c
      > o by było jakby nie miały jeszcze do tego jednorazowych pieluch, kaszek, zupek
      > i soczków tak jak nie miałyśmy my, matki z przed 30-tu lat. Nie mówiąc już o pr
      > alkach automatycznych, mikserach i półproduktach.

      Dokładnie, popieram Cię w 100%.
      Moim zdaniem współczesne kobiety matki są zbyt wydelikacone, mają za dobre i za wygodne życie oraz zbyt wiele wolnego czasu (nawet przy niemowlaku), stąd złe nastroje i depresje, wcześniej matki miały dużo więcej roboty (pranie pieluch wielorazowych, samodzielnie robione jedzenie, brak pralki itp.) stąd miały mniej czasu na "pieszczenie się ze sobą i swoimi nastrojami", stąd depresje i durne wątki na forach pt. "moja dzidzia już siada, czy to nie za wcześnie", "baba w sklepie krzywo na mnie popatrzyła", "mój trzylatek mówi już całymi zdaniami.Czy jest geniuszem?", "Podniosłam dziś na dziecko głos, mam wyrzuty sumienia że będzie miało dożywotnio traumę", "dziś mój maluch przez cały dzień dawał czadu, w końcu nie wytrzymałam i dałam mu klapsa, do jakiego psychologa zapisać siebie i dziecko celem leczenia długotrwałej klapsowej traumy"...
      • danade Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 21:51
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Dokładnie, popieram Cię w 100%.
        > Moim zdaniem współczesne kobiety matki są zbyt wydelikacone, mają za dobre i za
        > wygodne życie oraz zbyt wiele wolnego czasu (nawet przy niemowlaku), stąd złe
        > nastroje i depresje, wcześniej matki miały dużo więcej roboty (pranie pieluch w
        > ielorazowych, samodzielnie robione jedzenie, brak pralki itp.) stąd miały mniej
        > czasu na "pieszczenie się ze sobą i swoimi nastrojami", stąd depresje i durne
        > wątki na forach pt. "moja dzidzia już siada, czy to nie za wcześnie", "baba w s
        > klepie krzywo na mnie popatrzyła", "mój trzylatek mówi już całymi zdaniami.Czy
        > jest geniuszem?", "Podniosłam dziś na dziecko głos, mam wyrzuty sumienia że będ
        > zie miało dożywotnio traumę", "dziś mój maluch przez cały dzień dawał czadu, w
        > końcu nie wytrzymałam i dałam mu klapsa, do jakiego psychologa zapisać siebie i
        > dziecko celem leczenia długotrwałej klapsowej traumy"...
        >
        Swiat się zmienił, ale depresje nie biorą się z wolnego czasu. Kiedyś "metoda antykoncepcji, skrobanka", dzisiaj "zabijanie niewinnych nienarodzonych". Język kształtuje rzeczywistość. Jeśli bicie to "porażka wychowawcza" i "przemoc" (z czym się w gruncie rzeczy zgadzam, ale możne warto zamiast pokazywać palcem i krytykować to podpowiedzieć, jak zrobić różne rzeczy inaczej?) to trudno, żeby nie było lęku/poczucia winy u mamy, której nerwy puściły..itd.


        • gazeta_mi_placi Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 11:18
          >depresje nie biorą się z wolnego czasu...

          Nie tylko oczywiście, ale też się zdarza z nadmiaru wolnego czasu. Człowiek zarobiony nie będzie myślał o bólu duszy, poza tym zmęczenie fizyczne pomaga w depresji jeśli już ktoś ją ma, bezczynność nie, tylko pogarsza stan.

          >dzisiaj "zabijanie niewinnych nienarodzonych"...

          Nie do końca, większość osób nazywa aborcję aborcją, tylko część "obrońców życia poczętego" nazywa aborcję morderstwem, sądzę jednak, że mimo wszystko te drugie osoby są w mniejszości.
          • leeloo2002 Re: Kobieta kobiecie rywalką 05.07.11, 13:00
            > obiony nie będzie myślał o bólu duszy, poza tym zmęczenie fizyczne pomaga w dep
            > resji jeśli już ktoś ją ma, bezczynność nie, tylko pogarsza stan.

            bla bla bla

            moja teściowa jak miała 30 lat temu kilkoro dzieci była zarobiona po uszy a i tak miała ciężką depresje. Ten okres wswoim zyciu wspomina jako czarną dziurę, wiec spadaj z tymi swoimi ludowymi mądrościami
            • gazeta_mi_placi Re: Kobieta kobiecie rywalką 05.07.11, 17:00
              Ciężka depresja to taki stan w którym człowiek dosłownie nie wychodzi z łóżka, zatem wykluczona to "zarobienie" jak piszesz, być może Twoja teściowa miała lżejszy stopień depresji.
              • ichi51e Re: Kobieta kobiecie rywalką 06.07.11, 09:44
                Gratuluje znajomosci tematu - moze podzielisz sie ta mysla na terapii?

                Wyobraz sobie ze ciezka depresja to nie tylko martwe gapienie sie w sciane i poczucie ze wszystko nie ma sensu. ja walcze z depresja juz 3 lata. Jedyne co daje mi wytchnienie to praca fizyczna - siade na chwile, dam sobie na luz, nie jestem zajeta i juz siedze i placze, rozwazam ucieczke z domu i mysle o smierci... dobrze wiedziec ze o ile wstaje z lozka to mam sie swietnie tylko sie ze soba pieszcze.
                • gazeta_mi_placi Re: Kobieta kobiecie rywalką 06.07.11, 10:40
                  Dlatego piszę, że praca fizyczna pomaga.
                  • lolinka2 Re: Kobieta kobiecie rywalką 11.07.11, 21:42
                    Gazeta, jeśli naprawdę istniejesz (choć nie wierzę, bo gdyby głupota umiała latać, unosił(a)byś się nad ziemią na sporej wysokości), to nie życzę ci, aby cię depresja spotkała. Takie bzdury piszesz, że się scyzoryk sam otwiera w kieszeni......
                  • aniorek Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 12:18
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Dlatego piszę, że praca fizyczna pomaga.

                    wez juz nie pie..ol, "kontrowersyjny" trollu. moze tez sie do roboty wez? przeciez praca fizyczna pomaga.
          • erillzw Re: Kobieta kobiecie rywalką 11.07.11, 22:03
            gazeta_mi_placi napisała:
            > Nie tylko oczywiście, ale też się zdarza z nadmiaru wolnego czasu. Człowiek zar
            > obiony nie będzie myślał o bólu duszy, poza tym zmęczenie fizyczne pomaga w dep
            > resji jeśli już ktoś ją ma, bezczynność nie, tylko pogarsza stan.

            Mało wiesz o depresji gazeta.
            Depresja to nie jest "ból duszy" nad ktorym się człowiek rozwodzi. To jest zaburzenie które dopada nawet najbardziej aktywnych ludzi. A "złota rada" jak to człowiek w deprsji winen być aktywny bo to mu pomaga swiadczy o wysokim poziomie ignorancji wobec problemu jakim jest depresja.
            Gruntujesz fałszywe przekonanie o tym, że depresja to tylko ból duszy który bardzo łątwo można wyleczyc. I własnie dlatego wiele osob usmiecha sie litosciwie jak slyszy, ze jest ktos chory na depresje. Wlasnie takie osoby i takie poglady powowduja, ze ludzi z tym zaburzeniem nie traktuje sier na serio.
    • korneliaaa1 Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 20:47
      Coś w tym jest. O tym, że zawsze musimy udowodnic sobie - i innym matkom, że my robimy lepiej... Głupie to, ale sama sie na tym zlapalam. W ogole , gdy wspomne, jaka durna bylam przed zajsciem w ciaze, to teraz sie smieje - wyobrazenia o dziecku - jak z reklamy, ale to nawet nie to - nikt mi nie mowil, ze bedzie tak ciezko - ten totalny brak kontroli nad wszystkim - w szpitalu - a syn wczesniaczek - na nic praktycznie nie mialam wplywu, jesli chodzi o to, co robia z moim dzieckiem, gdyby nie maz, chyba zwariowalabym - ta ciagla obawa, ten strach. W pracy to JA decydowalam, mialam kontrole, tu salowa miala wiecej do powiedzenia. Potem masakra przez pierwsze trzy miesiace - gdy o tym mowilam, niektore dziewczyny patrzyly i patrza na mnie dziwnie - gdy mowie, ze jest ciezko, ze momentami nie wytrzymujesz, rozne inne takie - reagowaly roznie, rzadko ktora mowila , że się zgadza. A ja nie wierze, ze wszytkie przechodzimy to TAK gladko. Nie mielismy wsparcia rodzin, bo mieszkają 400 km dalej, dlatego sami musielismy zadbac o wszystko. Ale teraz nawet jak patrze - rywalizacja - moj nie mowi, a tamten mowi, mój juz sika, a moj nie sika, a czy pani syn maluje? A jak mowi, to zdaniami? Nie zdaniami, a moj to bajki opowiada... Przyszlam kiedys z pisskownicy - pomyslalam, ze to jakas masakra - nie daje się, ciagle z tym walcze, z tym wiecznym porownywaniem siebie, rodziny mnie do innych. Mowia w artykule, ze to sie bierze z poczucia nizszosci, z wychowania - u mnie nie tak, chyba. Moja mama to wspaniala , ciepla kobieta, swiadoma swej wartosci, mnie tez tego uczyla, wiec chyba nie to. Moze ten swiat głupi - biegniemy, nachapiemy się, nachapiemy się, a jak sie juz tego wszystkiego nazarlismy, zostajemy z niczym. Masz piecset nowych bluzek, nowe meble , tylko brak Ci czasu na rozmowy z bliskimi, na spedzanie czasu. Albo te zajecia pozalekcyjne - no , oczywiscie, kazdy chce miec zdolne dziecko. Tylko ze my jexdzimy, przewozimy te dzieci, ciagle w pospiechu, w korku, a nie potrafimy pogadac z nimi, jak bylo w szkole albo glupich zabaw powymyslac. Niektorzy z nas, rodzicow, zapomnieli , jak sie bawic lub nie umieją. Znam takich, co siedza na placu zabaw przy dwulatku na lawce, a dwulatka wsadzaja do piaskownicy i siedzi tam 45 minut. A zabawa w role, zrobienie lalki ze scikow - znam rodzicow, ktorzy tego nie robia, za to chetnie kupuja gry. Te gry sa juz tu synonimem naszego rodzicielskiego lenistwa - gry, komputer, flim czy pobaw sie sam - dziala tak samo. Durny ten swiat o tyle, o ile my zgodzimy sie na niego - kiedys pasjami ogladalam poranna telewizje - na 1 i w TVN - dzis po 10 minutach wylaczam, toz to masakra jakas, sieczka taka, debilizmy... A ostatnio w programie modowym dowiedzialam sie, ze jakas celebrytka byla modnie ubrana, wymieniali marki bluzki, spodnicy - a buty - a buty , prosze Panstwa, to zwykla sieciowka. Matko, za glowe sie zlapalam, gdy popatrzylam na moje buty z kapala czy czegos innego, jakies zwyklej sieciowki. Glupia jestem, bo sie tak ciesze, gdy sobie w sieciowce cos kupie!!! No, tylko plakac wypadalo... Nie zgodze sie na taki swiat, sama ze soba walcze, gdy tylko jakas czesc mnie wariuje i przegina w zla strone - mam tez nadzieje, że moj syn bedzie trafial na dobrych i madrych ludzi, a takich jest naprawde wielu, wierze w to, i ze sobie w zyciu poradzi. Ale sie rozpisalam, pozdrawiam
      • danade Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 21:39
        fajnie się rozpisałaś smile
        • tobisia13 Re: Kobieta kobiecie rywalką 03.07.11, 23:59
          Moja tesciowa rowniez wspomina czasem jak autorka i zaluje,ze wczesniej takich wygod nie bylo.A czy my mamy przepraszac za to,ze pieluchy jednorazowe mamy?Za 20 lat bedzie jeszcze lepiej i to my bedziemy sie dziwic jak my ciezko mialysmy.Tylko prosze zauwazyc,ze 30 lat temu matki nie poswiecaly tyle czasu ile dzis poswiecaja.Dzis z byle powodu lekarz wysyla na badania(jestem za),a wczesniej gdy dziecku cos dolegalo,to matka byla zbywana,a jakos bedzie,wyrosnie z tego.Te wszystkie watpliwosci matek biora sie z tego,ze dzis medycyna jest dalej posunieta i wiadomo juz wczesniej np. jakie ewentualne wady mozna wczesniej korygowac i czy chcac czy nie chcac,porownujemy dzieci aby wykluczyc jakies opuznienie w rozwoju.Wczesniej tesciowa opowiadala jak,to synek jej calymi dniami plakal i nie wiedziala dlaczeko.Jak widziala jak czesto synka karmie,to stwierdzila po 40 latach,ze chyba za rzadko karmiony byl!!!!Litosci! Mimo,ze pierwsze dwa lata z rodzicami mieszkala nie pamieta nic.Nie wie jak z dzieckiem sie bawic,a do tego miala zawsze pomoc,a gdy byli na swoim,to miala opiekunke do 2 synow.I twierdzi,ze ciezko miala,a mnie(z reka na sercu),nikt nawet dziecka nie przewinal,nie nakarmil.Jeszcze nigdy nie zostawialam synka u dziadkow,jest caly czas pod moja opieka.Naprawde jestem niezaradna???Moja siostra wychowala 4 dzieci(21,20,14,12lat) ale miala pomoc z wszystkich stron do tego tesciow na miejscu tyle,ze w oddzielnym domu i miala czas na imprezy,mogla wszedzie wyjsc.Te 20/30 lat temu mimo,ze nie bylo tylu wygod,to jednak latwiej bylo z mojego punktu widzenia bo byla wieksza pomoc oferowana,a dzis wszyscy zalatani,babcie dluzej pracuja,a gdy sa juz na emeryturze,to tez juz nie to zdrowie i patrza na swoja wygode.Ja to oczywiscie szanuje ale z autorka sie nie zgadzam.
    • miniofilka Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 00:31
      daga_1 napisała:

      > Trochę mnie dziwi ta dzisiejsza nieporadność nie młodziutkich już przecież kobi
      > et matek. Przeciętnie mają po 28-32 lata i po dwóch i więcej miesiącach macier
      > zyństwa nie umieją się obrobić z dzieckiem, domem i sobą. Wiecznie zmęczone, z
      > depresjami i chęcią rzucenia tego wszystkiego w diabły. Skąd się to bierze. A c
      > o by było jakby nie miały jeszcze do tego jednorazowych pieluch, kaszek, zupek
      > i soczków tak jak nie miałyśmy my, matki z przed 30-tu lat. Nie mówiąc już o pr
      > alkach automatycznych, mikserach i półproduktach.

      O! matka-Polka cierpiętnica się odezwałasmile Jakbym swą mamę słyszaławink
      Zazdrościsz, że ktoś może mieć lepiej niż ty?tongue_out
    • miniofilka Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 00:36
      daga_1 napisała:

      > Trochę mnie dziwi ta dzisiejsza nieporadność nie młodziutkich już przecież kobi
      > et matek. Przeciętnie mają po 28-32 lata i po dwóch i więcej miesiącach macier
      > zyństwa nie umieją się obrobić z dzieckiem, domem i sobą. Wiecznie zmęczone, z
      > depresjami i chęcią rzucenia tego wszystkiego w diabły. Skąd się to bierze. A c
      > o by było jakby nie miały jeszcze do tego jednorazowych pieluch, kaszek, zupek
      > i soczków tak jak nie miałyśmy my, matki z przed 30-tu lat. Nie mówiąc już o pr
      > alkach automatycznych, mikserach i półproduktach.

      A gdzie miałaś męża jak dzieci były malutkie?
      Przed TV a Ty zaiwaniałaś jak robot???
      no,tak,pracował,biedaczek, och, jaki biednysmile
      jak dla Ciebie 32-latka nie jest już młoda, to Ty już staruszką jesteśsmile
      typowa mentalna KURA DOMOWA z Ciebie....
      • czar_bajry Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 00:50
        Najlepszym przykładem na potwierdzenie tezy z tytułu wątku, jest właśnie wypowiedź autorki .
        Kobieta to nie Horpyna i sama całej roboty nie odwali, wyglądając przy tym pięknietongue_out
        Czasami mam bałagan, czasami brak obiadu, dzieci nie zawsze uśmiechnięte a i z mężem też nie zawsze sielanka- ot życietongue_out
    • lucyna_n Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 01:09
      Kiedyś się ludzie tak dziećmi nie przejmowali, nie przypominam sobei żeby dzieci były tak ciągle otaczane uwagą i zabawiane, 30 lat temu to starsze dziecko zajmowałos ię mlodszym, a często-gęsto w kojejkach stało nawet po kilka godzin. Dzieci nie były tak elegancko ubierane, nikt się za bardzo nie przejmował zbilansowaną dietą co przecież też pochłania czas i uwagę, na placu zabaw dzieci powyżej 5 roku życia bawily się same, a mlodsze pod opieką starszych, kobiety nie stresowały się tym że po urlopie macierzyńskim nie będą miały gdzie wrocić do pracy, większość miała 3 letnie urlopy wychowawcze. Babcie z reguły były niepracujące i bardzo często to one zajmowały się gotowaniem, sprzątaniem i zakupami. Moja matka , teściowa w sumie też, uczyła się prowadzić dom i gotować dopiero po śmierci swojej mamy. Nie musiały też być sprawne fizycznie, znać języki obce, robić codziennie makijaż i być na bieżąco. Wystarczyło że były sobie mamuśkami, nie musiały łączyć ról: idealnej matki, kochanki, pracownicy , strażniczki domowego ogniska , guwernantki , animatorki zabaw, oraz osoby z nienaganną figurą i prezencją, w czasie gdy miały małe dzieci.
      Teraz większość kobiet nie daje sobie rady nie tyle z rolą matki co z mnogością ról. W którymś momencie coś strzela i albo fizycznie albo psychicznie się sypią. Co gorsza ich matki zamiast je wspomóc to potrafią tylko krytykować dobijając już ostatecznie (przykład czego widać w perwszym poście) i to też jest problem, brak wsparcia, brak sensownej rady, dlatego ludzie szukają porad w necie, bo w realu nie mogą ich znaleźć.
      • miniofilka Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 01:16
        lucyna_n napisała:

        >.
        > Teraz większość kobiet nie daje sobie rady nie tyle z rolą matki co z mnogością
        > ról. W którymś momencie coś strzela i albo fizycznie albo psychicznie się sypi
        > ą. Co gorsza ich matki zamiast je wspomóc to potrafią tylko krytykować dobijają
        > c już ostatecznie (przykład czego widać w perwszym poście) i to też jest proble
        > m, brak wsparcia, brak sensownej rady, dlatego ludzie szukają porad w necie, bo
        > w realu nie mogą ich znaleźć.
        dokładniesmile
        ten pierwszy post to post kobiety-frustratki i tylesmile
    • lipsmacker Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 07:13
      Ano wlasnie, mnie tez zastanawia ten fenomen. I nie jest on cecha tylko tych forow, raz na jakis czas biore w reke gazete 'Melbourne Child' - drukuja potezniaste artykuly matkom ktore potrafia takowy sklecic i wlasnie z tego powodu czytuje to coraz rzadziej. Bo kazda matka jest tam znekana i strudzona maciezynstwem jakby to roboty w kopalni byly. Mimo tego ze tutejsze matki najczesciej nie pracuja az najmlodsze dziecko nie pojdzie do szkoly a i wtedy wracaja tylko na pol etatu. Taka matka potrafi zapelnic 4 strony gazety (format A3!) opisami perypetii zwiazanych w zorganizowaniu przyjecia urodzinowego raz w roku, natomiast zabkowanie to juz jest kataklizm na skale swiatowa i niech nikt nie oczekuje ze ona dom wysprzata skoro dziecko w nocy plakalo!

      • mnb0 Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 14:17
        > niech nikt nie oczekuje ze ona dom wysprzata skoro dziecko w nocy plakalo!
        A ty juz zapomnialas jak mialas male dziecko?
        Ja po nieprzespanej nocy jestem nie do zycia. Marze tylko o tym, zeby sie zdrzemnac, a nie ma kiedy, bo dziecmi trzeba sie zajmowac caly dzien. A jak ktos ma takie zabkujace dziecko i przez kilka miesiecy nie spi po nocach, to jak ma sie czuc? Ostatni priorytet wtedy to latanie po domu ze szmata.
    • kropkacom Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 09:05
      Żadna nowość. Konkurujemy ze sobą na każdym polu w sposób dość brutalny zazwyczaj.
    • zawsze-soffie Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 11:37
      kiedyś jak mawia moja babcia nie było czasu na głupoty, mając naście lat trzeba było młodszym rodzeństwem się zająć, krowę wydoić, obiad ugotować a potem iść na zarobek. Jak się szykowała impreza to trzeba było męża szukać i po ślubie to samo. Kobiety były do tego przyzwyczajone, kobiety tak zostały wychowane - obowiązki, obowiązki obowiązki. W dzisiejszych czasach kobiety dorwały wolności, równouprawnienia i wiedzą że nie muszą od rana do wieczora siedzieć w kupkach zupkach, garach, itp itd. Nastały czasy wygodne- dużo czasu dla siebie, dzielenie obowiązków z innymi, rozwijanie się intelektualne i nagle taki zamach na tę wolność w postaci zamknięcia kobiety z dzieckiem na 24 godziny skutkuje u niektórych z nich złością, depresją.
      Kiedyś to że kobieta siedziała w domu z 5 dzieci było normalne a teraz nie jest, bo kobiety dostały coraz więcej i coraz więcej chcą - zabranie im tej wolności, ograniczenie ich skutkuje buntem albo depresją.

      To jest zdanie mojej babci.


      Ja się po części zgadzam. Jakbym od dziecka prała sprzątała, wychowywała rodzeństwo to potem nie maiłabym problemy z bytowaniem w domu 24 na dobę. Ale jakbym wylegiwała się od dziecka przy komputerze, telewizorze , rozwijała się intelektualnie, itp i ktoś by mnie zamknął w domu na 24 na dobę przez X czasu z milionem obowiązków - nie wytrzymałabym.
      • zawsze-soffie Re: Kobieta kobiecie rywalką 04.07.11, 11:42
        jakbym coś na nie na temat napisała to błagam o litość - nie przeczytałam artykułu bo mi się nei chciało ;/
    • deodyma Re: Kobieta kobiecie rywalką 05.07.11, 12:38
      no coz, kazda kobieta jest inna.
      ja sama przy dzieciakach odpoczywam,nie ma problemow ze swoja dwojka, daja sobie z nimi rade sama, kiedy meza nie ma w domu, ze wzgledu na jego prace po te 2 tyg.
      ale znam takie, ktore nie daja sobie rady z jednym dzieckiem.
    • leeloo2002 Re: Kobieta kobiecie rywalką 05.07.11, 12:55
      Po prostu kobiety doszły do wniosku że niekoniecznie trzeba być stachanowcem i ze wszytkim się wyrabiać na tip-top. Ja od razu rozgladam się za nianią na kilka godzin dziennie i panią do sprzatania, aby nie wpaść w depresję poporodową
    • coppermind Kobieta kobiecie rywalką 07.07.11, 08:41
      samice homo sapiens to zwierzątka zupełnie bez kontroli nad swoimi prymitywnymi instynktami.
      jajniki każą - to nawet sama nie wie, że dziecko zagryzie, bo instynkt zagryzania niechcianych/nieopłaconych/nieudanych dzieci jest silniejszy od rozumu przeciętnej samicy sad

      a śmieszny instynkt rywalizacji na pozory - która lepszą matką.
      No cóż zwierzęcy prymitywizm pełną gębą sad
    • mmsgallery Re: Kobieta kobiecie rywalką 07.07.11, 11:43
      Nie zgadzam się z Tobą. Mam przykład w swoim otoczeniu- świetnie radzącej sobie Matki Polki sprzed 30 lat - bez pieluszek jednorazowych, bez kaszek, bez słoiczków, leżaczków, niezliczonej ilości zabawek itp sprzętów ułatwiających opiekę nad dzieckiem, osoby która wychowała 3-kę dzieci, ale niestety nieporadnej życiowo, nie mającej prawa do emerytury, nie mającej wykształcenia, oczytania, doświadczenia zawodowego, certyfikatów, szkoleń itd.
      Dzisiejsze kobiety muszą być w każdym calu super. Muszą zarabiać na kredyty, prowadzić i utrzymać auto, być wykształcone, gotować z pierwszych stron gazet kulinarnych, znać kilka kuchni europejskich (trochę przesadzamsmile), wyglądać jak jest teraz modne czyli rozmiar 36, ewentualnie 38 ostateczność, nie wspomnę o seksie i oczekiwaniach dzisiejszych mężczyzn.
      Uważam, że jest mi trudniej niż np. mojej cioci, która wracała do domu na 14, góra 15, ale nie miała całego sprzętu do wychowania dziecka. Mogła liczyć na męża i jego pewne źródło utrzymania, a ja nie mogę i wiele moich koleżanek nie może, same się dokształcają bo mają leniwych mężów, albo mniej zdolnych. Nie dziwię się depresjom i załamaniom jeśli ma się na głowie kredyty na mieszkanie które wynoszą połowę pensji i świadomość, że moja raca i męża jest tymczasowa, wtedy żadna huśtawka i sprzęt dla dziecka nie pomoże.
    • anorektycznazdzira Re: Kobieta kobiecie rywalką 07.07.11, 12:20
      Jak ktoś jest podatny na wpływy, stale się ogląda na innych i nie potrafi się zdobyć na niezależne sądy, to wejdzie w każdy kierat i da się wmanewrować w każda rywalizację. Jako matka, jako trybik w korporacji, jako sąsiad z lepszą lub gorszą furą/domem/wstaw-co-chcesz, jako koleżanka z mniejszym/jeszcze mniejszym cellulitem etc. Wdupiemanie to podstawowa umiejętność życiowa, jednostki słabe i niezbyt inteligentne będą się wygłupiać licytując czyj poród był krótszy albo ile razy były na siłowni, gdy córka miała 3 miesiące.
      Ich sprawa. Jak są głupie...
      • anorektycznazdzira BTW. Tytuł artykułu- kretyński. n/t 07.07.11, 12:22
    • ateofi Kobieta kobiecie rywalką 11.07.11, 21:29
      Współzawodnicatwo i udowadnianie za wszelką cenę swojej wyższości to cecha ludzi zakompleksionych i niepewnych swojej wartości. Nikt nie jest doskonaly a dzieci należy wychowywać i kochać, nie tresować. Kobiety zaś powinny po prostu zachowywać się normalnie i być sobą zamiast udawania kogoś innego bo to rodzi tylko frustrację!! I co z tego, że Twoje dziecko nie ma clowna na imprezie urodzinowej, albo nie chodzi na tenisa? Nie jest gorsze z tego powodu chyba, że zakompleksiona mamusia powie mu, że nie jest najlepsze!!!
    • allatatevi1 Proste kobiety to mają życie 18.09.12, 01:40
      Wszystko się koncentruje na tym, żeby szybko wyjść za mąż i zaciążyć i mieć lepszy dom i samochód od innych. I które dziecko będzie miało lepszy kinderbal
      Fajnie być taką prostą kobietą. Te mniej proste mają gorzej - liczy się na ile zagranicznych stypendiów wyjechały i gdzie. To w jakich krajach zrobią doktorat i na jaki uniwersytetach - a to już nie jest takie proste jak rozłożenie nóg i czekanie na bogatego jelenia.
    • suazi1 Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 09:02
      A pani starsza to sobie wyobraża, że przed trzydziestu laty nie było depresji poporodowych, a wszystkie mamusie kwitły z radości, że latają całymi dniami ze szmatą po domu i żadnej nie przyszło do głowy rzucić to wszystko? Osobiście znam przynajmniej kilka kobiet, w tym moja mama, którym taki układ nie zawsze się podobał i które potrafią szczerze powiedzieć, że nie zawsaze było różowo. Tak więc proszę nie opowiadać bajek jakie to wasze pokolenie jest silne i odporne, a dzisiejsze matki to niezaradne, rozpuszczone panienki. Mam wrażenie, że pamięć szwankuje. Ot taka cecha charakterystyczna waszego pokolenia.
    • kamelia04.08.2007 Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 09:14
      otóz twój post jest najlepszym przykładem, ze kobieta kobiecie wilkiem.
      Gadka w stylu "a my to miałysmy źle i jakos zyjemy, a wy macie raj na ziemi i sie skarzycie. I nie było takich fanaberii jak depresja poporodowa".


      Gdzie tu wsparcie? gdzie tu zrozumienie, że z noworodkiem i niemowlęciem jest ciężko na poczatku każdej kobiecie, ale że potem jest łatwiej....


      I to durne gadanie, że macie pieluchy jednorazowe, soczki, kaszki.
      To ty nie wiesz, że noworodkowi sie kaszek i soczków nie daje? Mam ci tłumaczyc, że pielucha, nawet jednorazowa sie sama nie zmieni, że pranie samo nie wejdzie do pralki, a potem nie pojdzie samo na sznurek, samo sie nie uprasuje, naczynia sie same nie umyja, dziecko trzeba nakarmic, bo samo nie wyjdzie z łózeczka i sie samo nie przyssa. Dziecko trzeba ponosic.....


      Cóz ci moge jeszcze dodac, że do ciebie przyjechała matka i tesciowa na zmiane, jak urodziłas dziecko, a do mnie figa z makiem.

      Od ciebie nikt nie wymagał idealnego wygladu zaraz po porodzie, nikt nie oczekiwał, że powinnas nosic te same ciuchy, co przed ciaza.


      Wracamy do pralek automatycznych, soczkow i kaszek, to 30 lat temu juz były, wiec nie gadaj, ze ty taka biedna byłaś.



      Troll
    • premeda Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 09:38
      Raz, nasze matki były młodsze bo 22 lata to nie 32lata. Dwa, moja mama teraz już babcia to typ stachanowca co zawsze ze wszystkim da radę ale ona stwierdziła ostatnio, że miała inne dzieci. Ona nie wiedziała co to ząbkowanie, że mamy zęby to wiedziała jak je zobaczyła, zabawić potrafiliśmy się wszystkim i to nie minutę, a znacznie dłużej, nie piszczeliśmy co ostatnio ze zdziwieniem zauważyła jak wnuczek jej możliwości swoich strun głosowych zaprezentował. Mama ma 3 siostry, każda jest babcią i każda zauważyła to samo, ciotka to w ogóle stwierdziła że niemowlaki to się tak od lat 90-tych zmieniły. Cóż pędzący do przodu świat i narażenie dzieci od początku na mnogość bodźców chyba tak działa.
      • gulcia77 Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 12:52
        Albo po prostu traktowało się dzieci zgodnie z właściwym im miejscem big_grin Z tego co ja pamiętam, to chyba szybciej byliśmy samodzielni, a i rodzice nie trzęśli się nad ząbkowaniem, krostką, czy katarkiem.
        • czar_bajry Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 13:10
          Też mnie zastanawia to zjawisko, miałam dwoje dzieci i cały dom na głowie, potrafiłam ogarnąć całość i znaleźć czas na poczytanie książki, co prawda późno smile
          Może nie miałam sterylnego porządku ale wstydzić się nie musiałam, obiad był ugotowany na 2-3 dni, miałam czas na spacery i spotkania z koleżankami ( dzieciatymi), widywałyśmy się codziennie i było super. Dzieci karmiłam butelką, młodsza jechała na tetrowych pieluchach starsza na szczęście miała już pampersysmile Słoiczki były tylko dla dzieci bezglutenowych a i tak cudem można było je dostać, ja miałam soczki spod lady i przywożone z Niemiec przez moją trenerkęsmile.
          Trzecie dziecko to już lajcik totalny, mleko bez gotowania, słoiczki, kaszki, chusteczki mokre, soczki no normalnie szał ciałbig_grin
          Córki pomagały bi było super.
          Fakt iż wszystkie moje dzieci były wyjątkowo grzeczne w niemowlęctwie, spały, kolek nie miały a ząbki wychodziły ulgowo . Co ciekawe mój wnuczek u mnie jest jak aniołek, uśmiechnięty i zadowolony z życia, potrafiący sam się trochę sobą zająć,zasypiający bez pomocy. W domu i u drugiej babci podobno istny diabeł.smileNo dobra co do domu to przesadziłam ale cudownie manipuluje moją córką która cały czas musi być zajęta tylko nimtongue_out
          Młody ma 8 mieśbig_grin
        • premeda Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 14:13
          Nie da się nie zauważyć ząbkowania jak się z dzieckiem w środku nocy na IP ląduje (brat z małym w tamtym tygodniu). A ja chorowitym dzieckiem byłam i pamiętam prywatne wizyty o różnych dziwnych porach u lekarza, więc jednak nad zdrowiem się trzęśli. Fakt nie było alergii i od razu zlecanych badań, pamiętam jak mnie nogi bolały jako dziecko to dopiero po dość długim czasie pobrano mi krew, żeby coś tam wykluczyć.
    • ashraf Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 13:37
      Hmm, nie zgodze sie, ze kiedy bylo trudniej. Owszem, nie bylo pieluch jednorazowych, ale (w PRL) nie bylo tez chocby problemu bezrobocia, bo praca nalezala sie jak psu buda. Mlode matki nie mialy wiec az takich dylematow zwiazanych z powrotem do pracy, mogly np. zostac na platnym wychowawczym i spokojnie ogarniac dom i dzieci. Poza tym w wielu rodzinach pomagali aktywnie dziadkowie i dalsza rodzina. Ja nie zamierzam sie porownywac do mojej mamy, ktora miala mozliwosc pozostania w domu przez 2 lata bez najmniejszych trosk finansowych, czy do babci, ktora miala do pomocy nianie-gosposie, mame i meza, ktory byl mistrzem w gotowaniu. Kazda z nas miala swoje problemy, nie rozumiem zreszta w ogole tej presji, zeby robic cos lepiej czy chocby tak samo dobrze jak matka. Mozna robic inaczej lub nie robic wcale i swiat sie nie zawali.
    • policjawkrainieczarow Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 16:27
      daga_1 napisała:

      > Trochę mnie dziwi ta dzisiejsza nieporadność nie młodziutkich już przecież kobi
      > et matek.
      (...)
      >tak jak nie miałyśmy my, matki z przed 30-tu lat. Nie mówiąc już o pr
      > alkach automatycznych, mikserach i półproduktach.

      Trzydziesci lat temu w moim domu byla pralka automatyczna oraz mikser.
      Ale nei w tym rzecz. Trzydziesci lat temu dzieci sie rodzilo przecietnie w wieku 22-28 lat, trzydziestka juz byla uwazana za starą matke. teraz pierwsze dziecko zazwyczaj jest w okolicach trzydziestki, czterdziestkom tez się zdarza. Jak wygląda sprawnośc fizyczna przy wiecznym niedospaniu przy dziecku dwudziestolatki vs czrerdziestolatki wiedzą te laski, które miały dzieci w odstępach 10 (i więcej) letnich. Te wszystkei wynalazki kompensuja brak sił, a nei sprawiają, że matki maja teraz o tyyle łatwiej.
      • ashraf Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 19:12
        Hmm, a to akurat dowodzi, ze moze lepiej miec te dzieci wczesniej niz po 40, co teraz jest takie modne...
        • policjawkrainieczarow Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 19:18
          ashraf napisała:

          > Hmm, a to akurat dowodzi, ze moze lepiej miec te dzieci wczesniej niz po 40, co
          > teraz jest takie modne...

          w jaki to niby sposób dowodzi?

          albo masz lat 20 i siły na zarywanie nocy, ale jesteś pusta w ryj (chyba, ze pochodzisz z zamożnej rodziny) i i tak nei masz kasy na udogodnienia, albo masz lat 40 i zamiast sił masz kasę. End of story. Zadne "a bo za moich czasów".... za moich, kurna, czasów, to spalismy w pudełku po butach i na śniadanie piliśmy zimna truciznę, wstawaliśmy spac na pół godziny przed połozeniem się spać, a ojciec codziennie nas zabijał i śpiewal na naszych grobach "alleluja". Ale dzisiejsza mlodzioeż w to nie uwierzy, no mówie, ci, nie uwierzy....
          • ashraf Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 19:34
            Mysle, ze zadna kasa nie zastapi sil, energii i chocby rezygnacji z wlasnego wygodnictwa i przyzwyczajen, ktorego potrzebuje dziecka. I nie mowie tu o beztroskich dwudziestkach strzelajacych sobie dziecko na koszt rodzicow, ale mozna miec lat dwadziescia pare i pracowac, miec rowniez pracujacego meza i po prostu warunki na dziecko. Tymczasem coraz czesciej obserwuje, ze kobiety, ktore nawet teoretycznie chca (bo jak nie chca, to nie ma tematu) dziecka, maz/partner rowniez, ale odkladaja to na swiete nigdy, bo teraz jeszcze chca sie wyszalec, podrozowac (tak jakby z dzieckiem bylo to niemozliwe), bo szkoda niszczyc sobie figure w mlodym wieku, ew. teraz jest tak fajnie, to po co to psuc (?). Po 40 przychodzi otrzezwienie i panika, a plodnosc juz czesto nie ta. I rodzi sie taki dzieciak, a rodzicom czesto grunt usuwa sie spod nog, bo nagle cale ich zycie wywraca sie do gory nogami, a zmienic nawyki jest jednak latwiej do trzydziestki czy w jej okolicach niz po 40. No i sily juz nie te. I nie chce tutaj generalizowac, ludzie maja w w zyciu naprawde rozne sytuacje, wiek nie powinien byc decydujacym argumentem przy podejmowaniu decyzji o dziecku. Omawiam tylko model, ktory spotykam w otoczeniu. A tak w ogole, to na jakie udogodnienia nie stac dwudziestoletnich matek? Pieluchy tanie nie sa, ale pralke, mikser czy zamrazalnik ma sie najczesciej w domu tak czy tak.
            • policjawkrainieczarow Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 19:48
              A tak w ogole, to na jakie udogodnienia nie stac dwudz
              > iestoletnich matek? Pieluchy tanie nie sa, ale pralke, mikser czy zamrazalnik m
              > a sie najczesciej w domu tak czy tak.

              a wiesz, ile te udogodnienia placu zajmują? big_grin mam na orbicie młodą matke, która większości udogodnien dostanych na okolicznosc powicia w ogole nei wyjęła z pudeł, bo ma za małą chatę smile wiec małzęństwa na dorobku w wynajętej kawalerce to nei zawsze moga się nimi nacieszyć.
              A nie wiem, kiedy ostatni raz miałas małe dziecko, pójdx sobie na amazon, zobaczysz, że obecna matka musi miec absolutnie, no absolutnie, całą mase fantów (większośc do uzytku przez 2-3 miesiące), każde z osobna faktycznei moze i oszczędzające czas lub ułatwiające zycie, ale zebrane do kupy kosztuja spora kase. Dziesięc lat temu wielu z nich nie było ani na rynku ani w niczyjej wyobraźni tongue_out Są dwie szkoły, falenicka i otwocka, jedna jest taka, że te pare tygodni sie przemęczysz z czyms tam, druga, że te pare stówek warto wydac, żeby się tych paru tygodni nie męczyć. A w sumie jeśli chodzi o stopień uciążliwości zajmowania sie maluchem, to oprócz samego malucha (współczynnika darcia się, jedzenia, spania itd, oraz - ważne - jego wagi), spory wpływ ma dostosowanie chaty. Jednak przyznasz, że trochę inny komfort jest, jeśli przykładowo masz leżaczek czy coś w każdym pokoju, balkonie i kuchni, a inny, jesli za każdym razem biorac dziecko musisz to taszczyć ze sobą.
              • lily-evans01 30 lat temu 18.09.12, 20:10
                ... naprawdę nie było depresji poporodowych? No cud, miód i orzeszki, panie dzieju.
                Równo trzydzieści lat temu matka moich serdecznych koleżanek zostawiła swoje malutkie córki pod opieką sąsiadki, wróciła do mieszkania i wyskoczyła z 9 piętra. Nie za bardzo było co zbierać ponoć. A skarżyła się miesiącami, to ją mądre sąsiadeczki zbywały, że przesadza, że nie jest ciężko... Wrażliwość i poziom komentarzy były zapewne równe temu, co prezentuje pani z tytułowego wątku.
                Pamiętam, jak moja mama opowiadała o powrocie do pracy z wychowawczego, jej stresem było, czy się zaaklimatyzuję w przedszkolu, a nie czy szef ją wypier..., bo jej trzy lata w pracy nie widział. Pomimo braku wielu wygód żyło się chyba stabilniej.
                Prawdą jest też i to, że dla większości kobiet X lat temu obowiązki domowe były treścią życia - teraz kobiety mają potencjalną możliwość rozwijania własnej kariery, zainteresowań, inwestowania w siebie - nic więc dziwnego, że potem zamknięte z dzieckiem w czterech ścianach czują się niedoceniane. Warto zauważyć, że u jednostek wrażliwych i ambitnych ta refleksja o niespełnieniu w życiu rodzinnym, małżeństwie, przy dzieciach, pojawiała się już dawno (choćby Sylvia Plath).
                Pani zakładającej wątek gratuluję wyczucia i daru obserwacji, na poziomie magla.
              • ashraf Re: Kobieta kobiecie rywalką 18.09.12, 20:11
                Dla mnie wiekszosc tych "udogodnien" to wyrzucanie pieniedzy. Pralko-suszarka, dobra kuchenka i robot kuchenny to podstawa, ale te tysiace gadzetow to najczesciej zerowanie na cudzych portfelach i naiwnosci mlodych rodzicow. Zajmuje sie dwojka dzieci i widze, ze te "cuda" sa dobre na pare razy, a potem kosz. Pieniadze duzo zmieniaja w tym sensie, ze mozna sobie kupic lepszy (dluzej zdatny do eksploatacji, zwrotny) wozek, ale zasadniczo nie wierze, ze komfort rosnie znaczaco wraz z liczba gadzetow. Naprawde kupowalas osobny lezaczek do kazdego pomieszczenia??? No i istnieje allegro, uzywane towary, czesto dostaje sie cos od rodziny/znajomych. Naprawde nie trzeba fundowac pierworodnemu wyprawki za 7000 zl.
                Poza tym poza sprzetem typowo dzieciecym (przewijak czy laktator), to miksera i pralki uzywa sie na codzien rowniez jako mlode malzenstwo na dorobku.
                No i jednak sily i elastycznosc - przywileje wieku - sa nie do przecenienia. Jak rowniez mniejsze ryzyko konfliktu generacyjnego.
    • kotobala Re: Kobieta kobiecie rywalką 19.09.12, 01:07
      Dziwi Cię ta nieporadność dzisiejszych kobiet? To ja powiem tak, kiedys i paręset lat temu kobiety były postrzegane za "podgatunek". Miały prac, gotować, zajmować się dziećmi, sprzątać i w nic się nie wtrącać, mężowie byli górą, szli do "pracy" i generalnie nic poza praca ich nie interesowało, bo ŻONA się wszystkim zajmowała.
      Teraz tak nie jest i dzięki czemuś-tam. Bo teraz "mąż" ma sie zajmować tym wszystkim, czym żona się zajmowała. I tu jest zgrzyt. A taka "żona i matka" zaczyna pojmować, że jej przeznaczeniem nie jest: nie spanie po nocach, karmienie po nocach(bo są laktatory), zajmowanie się się dziecięciem 24 h... Kobiety wreszcie dojrzały, żeby nie czuć się jako te gorsze i nie mające prawa się skarżyć. Skarżą się i bardzo dobrze. Bo my, jako kobiety, nie jesteśmy maszynkami do rodzenia i wychowywania. A tatusiowie to co?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja