Nauka w wakacje

04.07.11, 08:23
Podobny wątek był na "wielojęzyczności w rodzinie", ale wielojęzyczność czasem wymaga poświęceń. A jak w "normalnych" rodzinach? Sugerujecie, żeby Wasze dzieci poćwiczyły latem jakieś umiejętności czy przeczytały lektury?

Moja Młoda szkołę widywała jedynie w soboty, w tygodniu chodziła do przedszkola. Przeszła do drugiej klasy polskiej szkoły, ale czyta sylabami, a ja sobie nie wyobrażam sylabizującego dziecka w drugiej klasie. Specyfika zaś szkoły rosyjskiej jest taka, że warto, żeby dzieciak czytał płynnie ZANIM do szkoły trafi. Młoda została wysłana na miesiąc do PL z nakazem czytania po polsku jednej strony dziennie, o ile wiem, nakaz jest olewany, Babcia nie chce mordować dzieciaka (od mordowania wszak są rodzice), a próby egzekwowania kończą się zastraszaniem Babci, że się dzieciak zaraz udusi i że w ogóle to bardzo męczące jest.

Do Babci pretensji nie mam, Młoda to Wielki Manipulator. Ale czy opieprzać Młodą, czy odpuścić i zabrać się za nią, kiedy wróci pod moje skrzydła?
    • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 09:40
      Myślę, że opieprzanie na odległość tez będzie miało średni skutek więc chyba nusisz poczekać aż będziesz w stanie egzekwować sama.
      Moi pojechali z ksiażkami-nie lekturami no i rzekomo czytają po tej przysłowiowej stronie. Do tego maja prowadzić pamiętnik czyli 2-3 zdania średnio co drugi dzień. Nauczycielka prosiła aby zadziałać aby dzieciakom wszystko z głów nie wywietrzało przez wakacje. Zobaczymy pod koniec sierpnia jakie będą tego efekty.
      • verdana Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:07
        Nie dziwię się babci. Wakacje to wakacje, w czasie roku szkolnego był czas na ćwiczenie czytania. babcia chce, aby wnuczka zapamietała pobyt u niej jako czas przyjemny, a nie mordegę.
        Poza tym wybrałaś najlepszy sposób, aby dziecko nigdy nie polubiło czytania. Nawet, jesli nauczy się czytać płynnie...
        • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:09
          Verdana, to podaj proszę sposób na to aby dziecko polubiło samodzielne czytanie
          • izabellaz1 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:14
            Wystarczy, że moje widzi ile ja czytam i lubi książki, które Jej czytam. Sama zaczyna patrzeć w tekst i uczyć się wyrazów. Chce się nauczyć czytać, żeby czytać sobie samej kiedy zechce.
            • wrednadziewucha Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:17
              To plus zero telewizji i komputera da spektakularne rezultaty!
              • izabellaz1 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:07
                Telewizję akurat też lubi wink
            • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:18
              Super, ale na moich to nie działa.

              Czytamy i ja i mąż (może nie nałogowo, ale codziennie "widać" nas czytających), czytamy dzieciakom od zawsze. Teraz po pierwszej klasie czytają "w dobrym tempie metoda wyrazowo-sylabową" (to opinia ze świadectwa), ale samodzielnie po książki sięgają niechętnie i mało spontanicznie. Jeśli już to wyraźnie trzeba ich "zachęcić"
              • izabellaz1 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:09
                A w jakim są wieku i co im czytacie? smile

                A jeśli chodzi i metody czytania, to jestem zwolenniczkączytania nie po literce, tylko takiego całowyrazowego.
                • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:13
                  Zdali do drugiej klasy, prawie 8 lat. Czytamy im to co chcą. To duże chłopaki potrafią się określić.
                  • izabellaz1 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:25
                    Ale co to jest "to co chcą"? Nie pytam, bo chcę się pomądrzyć tylko jestem ciekawa jak dobieracie lektury smile Czy oni chodzą po księgarni i szukają książek, czy Wy im podsuwacie jakieś?
                    Bo u mnie na przykład jedna koleżanka była zszokowana, że czytam dziecku długą kilkuset stronicową książkę, bo "Jak ona (czyt. taka mała dziewczynka) się połapie w treści tak długiej książki bez obrazków?!" big_grin
                    • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:31
                      Chodzą sami po bibliotece dla dzieci.
                      Na wakacje pojechali z Pozytywką na wakacjach, dwoma kryminałami Widmarka, jakimś Tomkiem i Dziećmi z Bulerbyn. Chyba to wszystko. Miało być i do samodzielnego czytania i do czytania przez kogos.
                    • dorek3 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:35
                      No i słuchają mnóstwa audioooków - ostatnio wszystkie serie PiPi, Sindbad Żeglarz, Księga Dżungli
          • morekac Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:21
            Być może sposób nie jest idealny, ale po prostu czytałam dziecku książki w oczekiwaniu, że kiedyś tam się nauczy czytać... Tyle tylko, że dziecko chodziło do polskiej szkoły i codziennie coś czytało po polsku.
        • asia_i_p Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:23
          > Poza tym wybrałaś najlepszy sposób, aby dziecko nigdy nie polubiło czytania. Na
          > wet, jesli nauczy się czytać płynnie...
          Wiesz co, nie do końca moim zdaniem, to czasem jest błędne koło - dziecko nie lubi czytać, bo nie potrafi czytać płynnie na tyle szybko, żeby się tworzył obraz i "włączał film". Więc samo pokazanie, że czytanie może sprawiać przyjemność, nie starczy, bo brak umiejętności, które jakoś trzeba zdobyć.
          • sotto_voce Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 13:33
            Zgadzam się.
            Lubić można to (i tylko to), co się umie. Nigdy odwrotnie - sytuacja, że jestem w czymś strasznie słaby, ale to bardzo lubię, więc pracuję nad tym nie istnieje w realnym świecie. Jest dokładnie odwrotnie - coś mi dobrze idzie, więc lubię to robić i przy okazji doskonalę tę umiejętność.
            Fajne książki mają to do siebie, że zapewniają rozrywkę dającą dużą przyjemność, czego tu uczyć? Natomiast można i trzeba nauczyć sprawnego czytania ze zrozumieniem (to z tym ma problem duża część społeczeństwa, nie z pojęciem przyjemności płynącej z czytania).
            Inaczej rzecz ujmując - nauczenie sprawnego czytania ze zrozumieniem załatwia sprawę polubienia czytania.
    • wrednadziewucha Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:15
      Niech sobie dzieciak jeden miesiąc odpocznie, jak wróci to się za nią zabierzesz!
    • sadosia75 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:38
      Odpuść jej miesiąc u babci. jak wróci to przysiądziecie do czytania. umów się z nią, że teraz odpoczywa a po powrocie między odpoczywaniem i wakacjowaniem się będzie czytała np. jeden rozdział dziennie.
      Ja swoją muszę w rosyjskim podciągnąć. o ile pisane potrafi czytać to z drukowanymi ma problemy. zacina się myli litery.
    • rosapulchra-0 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 10:43
      Ja bym poczekała do powrotu. Na odległość raczej niewiele zdziałasz.
    • asia_i_p Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:20
      Wiesz, ty najlepiej znasz swoje dziecko - czy to opieprzanie via telefon coś da oprócz wielkiego focha, czy jest typ honorowy i jak przypomnisz umowę i zażądasz jej wypełniania, to może zadziała.
      Mnie moje dziecko ostatnio zostawiło ze szczęką na podłodze, bo kiedy niepedagogicznie skontrastowałam fakt, że w domu palcem nie ruszy, a z przedszkola ciągle przynosi pochwały, że tak dba o porządek, odpowiedziało z przekonaniem "Bo w przedszkolu są zasady, a tu nie ma zasad". Wprowadziłam więc zasady i sprzątanie rusza z oporami.
      Ja to w ogóle nie umiem uczyć mojego dziecka, jestem za mało systematyczna. Próbuję wprowadzać "zasadę", że przez wakacje będę przez godzinkę dziennie mówić do niej po angielsku (nie stać nad nią i mówić, tylko wszystkie sprawy w tym czasie załatwiać w tym języku). Zobaczę, jak mi pójdie.
    • mama_kotula Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:22
      Moje dzieci w wakacje czytają to co chcą, to co lubią - i wtedy kiedy chcą.
      Co nie zmienia faktu, że Syn już przeczytał podręczniki do angielskiego i pewnie - jak kupię resztę podręczników - reszta podręczników też będzie w użyciu.

      Młodej bym odpuściła, póki jest u babci. Stres i dla babci, i dla młodej.
      Inna sprawa - co młoda ma do czytania? Bo ewentualnie można próbować czytania równoległego z babcią, ale to by musiałaby być rzecz, która wciągnie babcię i młodą. No i zostaje wam jeszcze miesiąc.
    • nisar Powariowałyście???? 04.07.11, 11:35
      JEDNA strona czytania dziennie to mordęga? To NAUKA? Dla OŚMIOLATKI???
      Jessu, ja nie z tego świata chyba jestem jednak...

      A na serio: jeśli dziecko ma kłopoty ze składaniem sylab, to musi to WYĆWICZYĆ, na co jeden miesiąc wakacji może zwyczajnie nie wystarczyć.

      Jeśli już to naprawdę taki problem - zejdź z wymaganiami, do pół strony na przykład, ale nie odpuść całkiem. A co do babci - a jak wnusieńka nie będzie chciała np. się myć, albo nic jeść, to też babcia nie zareaguje, żeby dziecku wakacji nie psuć?

      I na litość, nie przesadzajcie. To że ośmioletnie dziecko poświęci kwadrans czy nawet pół godziny dziennie na czytanie, to naprawdę nie jest porównywalne z pomaganiem przy żniwach od świtu do nocy i nie zmarnuje dziecku wakacji.
      • mamagapka Re: Powariowałyście???? 04.07.11, 11:50
        U nas w 1 klasie pani wprowadziła notesik w ktorym codziennie zapisywało sie ile minut dziecko czytało. I rodzic podpisywał. Mogło byc pół godziny, mogło być 10 min. Ale codziennie. Raz w tygodniu pani zbierała notesiki i wpisywała komentarze typu 'doskonale' albo 'bardzo dobrze'. To bardzo pomogło bo systematycznosc w nauce czytania, na poczatku przynajmniej, jest niezbedna i bardzo dziecku ułatwia sprawe. I to mogłby byc sposob na twoja córke. Babcia założyłaby dzienniczek - 15 min dziennie- i podpis. A ty sprawdzisz i po powrocie jakas fajna nagroda- wspolne wyjscie- kino czy coś.
        Generalnie uwazam ze w wakacje dziecko powinno odpoczac od szkoly. Ale czytanie to nie fizyka. To umiejetnosc potrzebna na codzień i im szybciej dziecko ja opanuje tym lepiej dla dziecka. A w Polsce Twoja córka ma ułatwioną sprawę bo można czytać rzeczy wokoło- w sklepie np.
        • mama_kotula Re: Powariowałyście???? 04.07.11, 11:56
          Cytat
          A w Polsce Twoja córka ma ułatwioną sprawę bo można czytać rzeczy wokoło - w sklepie np.


          O, to to to. Takim sposobem dziecko prędzej przyzwyczai się do czytania, niż kiedy PRZYMUSOWO babcia będzie sadzać nad książką - i masz, dziecko, czytaj stronę, bo to dla twojego dobra.

          Niech dziecina czyta instrukcję do gry planszowej, przepis na opakowaniu od kaszy gryczanej, skład serka homogenizowanego pod kątem zawartości białka, program telewizyjny w czasopiśmie, regulamin dmuchanej zjeżdżalni. Niech czyta PRZY OKAZJI, z potrzeby czytania.
          • thana203 Re: Powariowałyście???? 04.07.11, 15:30
            > Niech dziecina czyta instrukcję do gry planszowej, przepis na opakowaniu od kas
            > zy gryczanej, skład serka homogenizowanego pod kątem zawartości białka, program
            > telewizyjny w czasopiśmie, regulamin dmuchanej zjeżdżalni.

            Dokładnie tak! Popieram tę metodę całym sercem! "Dziecko kochane, okulary gdzieś zapodziałam, pomóż, przeczytaj mi, ile tej mąki dodać? O, dziękuję, co ja bym bez ciebie zrobiła." Krzyżówkę babcia rozwiązuje: "Sprawdź, kochana, w encyklopedii, co to jest za zwierzę afrykańskie na z...". I tak dalej - każdego dnia coś się znajdzie. I dziecko nie tylko uczy się czytać, ale łapie sens i czuje się ważne, dumne i potrzebne. Gdy moja córka uczyła się czytać, ja miałam notoryczne "problemy ze wzrokiem", nawet szyldy na sklepach trzeba mi było czytać, bo jakoś nie mogłam do tego właściwego trafić. wink Opłaciło się i to jak! To jest super metoda - bardzo polecam.
      • mama_kotula Re: Powariowałyście???? 04.07.11, 11:52
        Cytat
        JEDNA strona czytania dziennie to mordęga? To NAUKA? Dla OŚMIOLATKI???


        Ta ośmiolatka NIE umie czytać, więc tak, dla niej jest to nauka i wysiłek.
        To mniej więcej tak, jakby ktoś tobie codziennie kazał czytać i tłumaczyć stronę norweskiego tekstu.

        Cytat
        I na litość, nie przesadzajcie. To że ośmioletnie dziecko poświęci kwadrans czy
        > nawet pół godziny dziennie na czytanie, to naprawdę nie jest porównywalne z po
        > maganiem przy żniwach od świtu do nocy i nie zmarnuje dziecku wakacji.


        Analogicznie: bierzesz urlop z pracy i codziennie rano budzisz się ze świadomością, że masz free, wolne, wakacje!... tylko codziennie wieczorem musisz przeliczyć 1 arkusz kalkulacyjny. Fajnie, co? wink

        http://alterna-tickers.com/tickers/generated_tickers/h/hrle12pb7.png
    • olena.s Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 11:48
      Moja teściowa też torpeduje nasze konieczne obowiązki...
      Spróbuj inaczej: niech babcia czyta, ale tak, żeby dziecko widziało tekst, i niech wybiera książki, jakie dziecko ciekawią. Alternatywnie: jakaś fajna gra planszowa, gdzie trzeba czytać. I szukaj książek z dużym, przejrzystym drukiem (moja lubiła Lassego i Maję - m.in. z tego powodu).
      Dla oponentek nauki w wakacje:
      "Moja" szkoła silnie zaleca, aby w czasie wakacji dzieci choć trochę czytały, pisały, liczyły. Specjaliści twierdzą, że w systemie długich wakacji letnich dzieci bardzo zapominają i np. umiejętność czytania cofa im się o trzy miesiące - tzn. we wrześniu startują z poziomu marca, nie czerwca. Dlatego też niektóre systemy zakładają wręcz obowiązkowe ćwiczenia wakacyjne (Wochy?) a inne zamiast długich wakacji letnich wybierają krótsze, ale za to częstsze (Holandia).
    • tititu Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 12:29
      Pozycze Ci moja tesciowke. Na nia zawsze moge zrzucic to, czego nie chce robic a dziecko nienawidzi, bo ona czuje misje i meczy - do sukcesu big_grinDDDD
      • kocianna Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 12:41
        Ooo, poproszę smile A tak w ogóle to ona ma (jeszcze) 6 lat, więc ja jakoś nie mam strasznego parcia na to czytanie - co nie zmienia faktu, że wyćwiczyć umiejętność należy. Ona nie znosi "uczyć się" czegoś robić, wszystko chce od razu umieć, a przy czytaniu samodzielnym "film jej się nie włącza" i jest porażka...
        Ja się nauczyłam czytać sama z siebie jak miałam 4 lata, moje rodzeństwo podobnie, nikt nie naciskał, więc mordęgi nie pamiętam - a tu TRZEBA.
        Próbujemy przerywać czytanie w najciekawszym momencie, żeby zechciała czytać dalej sama, ale ona uznaje to za bezcelowe, bo sam proces łączenia sylab pochłania ją na tyle, że treść nie dociera...
        • paszczakowna1 Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 16:49
          > Próbujemy przerywać czytanie w najciekawszym momencie, żeby zechciała czytać d
          > alej sama, ale ona uznaje to za bezcelowe, bo sam proces łączenia sylab pochłan
          > ia ją na tyle, że treść nie dociera...

          Niech czyta teksty, które zna prawie na pamięć (jakieś ukochane rozdziały w książce czy wierszyki). Za każdym razem ma wtedy gwarantowany sukces i nie będzie się zniechęcać. Nie szkodzi, że będzie zgadywała, a nie czytała, byle by wodziła wzrokiem za wyrazami - mózg będzie łapał związek.
      • tititu Re: Nauka w wakacje 04.07.11, 12:41
        A powazniej (bo juz doczytalam wszystkie opinie smile) to wychowawczyni dziecka zaleca goraco 1-3 ksiazki w wakacje, zeby dzieci nie wyszly calkowicie z rytmu i nie zapomnialy jak sie czyta. Ksiazki dowolne, potem mozna je zaliczyc jako lektury nieobowiazkowe (od 1 kasy maja przeczytac kilka nieobowiazkowych dodatkowo).
        No i zaleca tez pocwiczyc liczenie, zeby dzieciaki nie cofnely sie w rozwoju przez wakacje. Sadystka.smile
        Syn kolezanki w trakcie roku szkolnego zalicza "na zeszyt" codzienne czytanie i rozwiazywanie zadan tekstowych z matmy. Ale on ma wyzszy poziom w swojej podstawowce niz w pozostalych mi znanych.
    • nisar Przypomniałam sobie!!! 04.07.11, 12:55
      Ja się nauczyłam czytać bardzo wcześnie, ponieważ moja babcia od zawsze czytała mi "z patyczkiem". Polegało to na tym, że czytając siedziała tuż obok mnie i patyczkiem do ciasta smile pokazywała mi gdzie czyta, czyli ja wzrokiem śledziłam to, co słyszałam z ust babci. Jakoś szybko zgrałam "widzenie" i dźwięki i nauczyłam się płynnie czytać. Może taka metoda zadziałałaby w przypadku Twojej córki?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja