znowu.to.samo
06.07.11, 09:11
Może niektórzy pamiętają jak pisałam tu o swojej psiapsiółce....że nie ma dla mnie czasu pogadać ani nic.
Teraz sytauacja sie zmieniła, przyjaciółka sie zmobilizowała i częściej sie odzywa, za chwile będzie rodzić (pierwsze dziecko)
No i zaszła taka sytuacja że ja zaproponowałam że jej przesle przez moją mamę ciuszki które sama dostałam od wielu osób jak byłąm w ciąży. A że ona będzie miała chłopca a ja miałam córeczkę to musiałam wyselekcjonować co sie nadaje dla chłopca. Wyszła wypchana reklamówa, dodatkowo jako prezent dodałam dwupak nowych bodziaków, zestaw kosmetyków podróżnych, i dwupak nowych smoczków.
No i moja mama to zabrała ze sobą bo akurat jechała do polski(paczka kosztowałaby dosyć sporo od nas z zagranicy)
Mineło pare dni i cisza. Pytam ją na gg(nadal biedna nie może sie zmobilizować żeby kupić słuchawki) czy była. Ona na to że była i odebrała te rzeczy. To ja pytam czemu nic nie pisze i czy odebrała ubranka. Ona na to że odebrała i że ``mogą być``. Ja na to jak to ``mogą być``???. A ona a to że za duże rozmiary ( od 62 do 74 to na pol roczne dziecko) a ten kombinezon to nie wie czy zdąży użyć, a te smoczki czy to są nowe? ani dziękuje ani nic. Ja się pytam a gdzie dziękuje a ona:dzięki dzięki. Ubranka byłay firmowe, część używane tylko przez moją córeczke, kombinezonik ze smyka był jak nowy...H&M, smyk, carters, disney, niektóre bezfirmówki.
Czuje nismak i przaykrość że daje jej coś, fatyguje jeszcze moją mamuśke a ona kręci nosem...( w rozmowie jeszcze napisała że nic nie jest po jej mysli ale czy to moja wina???)