Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląda ?

06.07.11, 09:55
Czy któraś emama wie jak wyglądają takie studia ? To są studia dzienne, codziennie trzeba przychodzić ? Bo pewnie w większości są to osoby już pracujące. Czy takie studia wiążą się z etatem na uczelni w większości ? Jest dobry pomysł na bezrobocie czy nie bardzo ?
    • wuika Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:02
      Mogę podać Ci przykład z Politechniki Śląskiej, nie wiem, jak jest na innych uczelniach.
      Dzienne oznaczają najczęściej pełno roboty ze studentami (ktoś musi to ogarniać wink ) oraz stypendium doktoranckie, jako zapłata (+ np. było tak, że ogrom nadgodzin, jaki wyrabiali doktoranci, był płacony raz w roku, bodajże w okolicach lipca). Jak masz zaoczne, to masz np. jeden dzień wykładów na miesiąc (sobota), nic wielce absorbującego (na te zajęcia chodzili też dzienni, którzy dodatkowo powinni się pojawiać np. na radzie wydziału czy instytutu, przeważnie jedno zebranie w tygodniu, czasem rzadziej). Na zaocznych teoretycznie można dostać stypendium, ale jest to b. rzadko przypadek, natomiast zawsze trzeba za nie płacić.
      • wioskowy_glupek Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:08
        Dzięki smile właśnie zobaczyłam jedynie 5000 heheh wink

        Do tego wymagania pt. własne publikacje itp... A mnie niestety promotor w tym względzie wykiwał sad
        • wuika Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:27
          Na Pol. Śl. semestr kosztował do niedawna 1200, nie wiem, jak w tym roku. Wypadałoby zapłacić za 6, 4 rok studiów jest za darmo (ale też nie ma zajęć). Teoretycznie - do obrony pracy doktoranckiej nie potrzebujesz skończonych studiów doktoranckich, potrzebujesz promotora, który przeprowadzi otwarcie przewodu na radzie wydziału. Piszę teoretycznie, bo powiem szczerze - nie znam ani jednej takiej osoby. Dorzucę jeszcze jedno - nie chciało nam się wierzyć, kiedy zaczynaliśmy studia doktoranckie zaoczne w słowa kierownika kierunku, że z tej grupy będzie maksymalnie 5 otwartych przewodów, z czego obronionych zostanie 1, może 2. Na zaoczne należy iść, kiedy ma się temat, promotora i bardzo sprecyzowany pomysł, co się chce zrobić. Nikt tam nikogo po głowie nie głaszcze i nie załatwia za niego rzeczy (w sumie, nie dziwota, dorośli ludzie tam idą, a nie dzieci z przedszkola). I prawie wszyscy, poza bardzo nielicznymi wyjątkami, się pozrażali - a to problem z tematem, a to z promotorem, a to zwyczajnie się nie chce, a to praca, dzieci, coś tam, zawsze kurde coś wink I na trzecim roku było już niewiele osób, a do końca trzeciego otwartych przewodów z zaocznych było 3.
          Do pisania doktoratu to jednak lepiej iść na dzienne, tam człowieka bardziej przypilnują, ma większy kontakt z ew. promotorami, jest co chwilę na uczelni, więc jakoś też bardziej nauką się żyje.
        • diademonde Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:35
          Wymóg publikacji nie jest uzależniony od rodzaju studiów doktoranckich, ale w ogóle od chęci zrobienia doktoratu. W moim przypadku były to 3 publikacje, czyli wielkie nic. Przez 4 lata chcąc nie chcąc zebrało się zdecydowanie więcej (chociażby publikacje pokonferencyjne).
          Zaoczne fakt, płatne niemało. Dzienne - nie zawsze oznaczają stypendium naukowe. Kiedyś byłam przekonana o znaku równości doktorant=stypendium, a jednak zdarzają się sytuacje, że na studia przyjmowana jest większa ilość chętnych niż stypendiów (o przyznaniu decydują wyniki, osiągnięcia itd)
          Absolutnie studia doktoranckie nie gwarantują pozostania na uczelni. Właściwie to asystenci już zatrudnieni zwykle robią doktorat systemat 8-letnim (bez studiów) i zostają na uczelni awansując na adiunktów. Jakiś niewielki procent (a może promil?) ma szanse na załapanie się na umowę zlecenie, godziny w filiach zamiejscowych, a reszta idzie w Polskę/świat.
          Generalnie z perspektywy czasu uważam, że doktorat (przynajmniej z kierunków humanistycznych) to strata czasu. Mile łechce własne ego. Brak pracy z zawodzie, a dla innych potencjalnych pracodawców - za wysokie kwalifikacje na szeregowe stanowisko, brak doświadczenia na stanowisko kierownicze i koniec końców zatajanie doktoratu w cv.
    • katia.seitz Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:12
      To są studia dzienne, codzien
      > nie trzeba przychodzić ?

      Są i dzienne, i zaoczne. Zwykle za te drugie trzeba płacić. W przypadku studiów dziennych, możesz (ale nie musisz) dostawać stypendium (zwykle w imponującej wysokości ok. 1000 zł).
      Na dziennych masz do tego różne obowiązki, typu dydaktyka, prace administracyjne. Coraz częściej obowiązki te są wlepiane także doktorantom nie pobierającym stypendium. Czyli de facto tyrasz za darmo.

      Co do zajęć dla doktorantów, zwykle nie są one codziennie, ale 2-3 razy w tygodniu. To zależy w dużej mierze od konkretnego wydziału i uczelni.

      Czy
      > takie studia wiążą się z etatem na uczelni w większości ?

      Zdecydowanie nie. W związku z obecnym systemem finansowania, uczelniom opłaca się mieć jak najwięcej doktorantów (dostają dużą dotację z ministerstwa). Opłaca się ich też obciążać dydaktyką i innymi obowiązkami (darmowa siła robocza). Natomiast zatrudniać ich po obronie na etat się już nie opłaca.

      Jest dobry pomysł na
      > bezrobocie czy nie bardzo ?

      Fatalny. smile Studia doktoranckie w polskich realiach są, moim zdaniem, są dobrym pomysłem wtedy i tylko wtedy, jeśli naprawdę chcesz pracować naukowo, jest to twoja pasja i nie wyobrażasz sobie siebie w innej pracy.

      Zastrzegam, że doświadczenia mam z Uniwersytetu Warszawskiego - może gdzieś tam (na uczelniach technicznych, lepiej finansowanych) jest nieco lepiej.
      • wioskowy_glupek Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:15
        Tzn ja tak szczerze mówiąc myślałam o zapisaniu sie i postaraniu o erasmusa czy jakieś inne stypendium ;D

        Dziękuję za odpowiedź smile
    • angazetka Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 10:14
      Skrótowo: to zależy od wydziału, jak wszystko.
      Z moich doświadczeń: studia "dzienne", ale zajęć niewiele i popołudniami. Co dwa tygodnie zebrania zakładu, na których miło jest bywać (też popołudniami). Z etatem na uczelni nie wiąże się to w najmniejszym choćby stopniu wink 1/3 dostaje stypendium (1040 zł), ale musi prowadzić zajęcia.
    • dziennik-niecodziennik Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 11:12
      to zalezy od uczelni, a często tez od wydziału na uczelni. często jest tak że rzeczywistość wygląda trochę inaczej niż teoria.
      Akademia Medyczna Gdańsk, parę ładnych lat temu - teoretycznie miało to bys a la etat - czyli 8 godzin dziennie, opłacane przez stypendium w wymiarze najniższej krajowej plus nadgodziny płatne osobno. de facto sugerowano nam z dużym naciskiem że lepiej by bylo podjac wolontariat bo etatów tak naprawdę nie ma i jak sie bedziemy upierać to nas po prostu wcale nie przyjmą. OK, trudno, się chciało pracowac, się człowiek godził. tyle ze na wolontariacie wymagano pełnej dyspozycyjnosci, co "trochę" się kłóciło z pracą zarobkową (z czegos sie utrzymac trzeba). teorię do pracy mam ładnie napisaną, część praktyczna padła bo badań sie nie dało zrobić. i tak raczej zostanie - w strefie marzeń. ostatnio z bólem serca przejrzałam sobie to wszystko i wywaliłam z komputera...
    • kamea_chateau a po co ci studia doktoranckie? 06.07.11, 11:25

      szybciej taniej i bez bólu jest z wolnej stopy...
    • sotto_voce Re: Studia doktoranckie :) ktoś wie jak to wygląd 06.07.11, 12:18
      Na większość pytań już odpowiedziano, ja dodam tylko, że doktorant "dzienny" to osoba na prawach studenta z obowiązkami pracownika. Jest to sposób może nie tyle "na bezrobocie", co na przedłużenie okresu pozostawania bez pracy. Jednakowoż, kiedyś obliczyłam, że u nas doktorant dzienny mający stypendium doktoranckie i naukowe wyciąga w przeliczeniu na godzinę dydaktyczną więcej niż adiunktsmile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja