hakeldama
08.07.11, 07:44
Moja koleżanka przygotowuje się do ślubu i wesela i ma kłopot. Otóż przyszła teściowa nalega, żeby na wesele koniecznie doprosić jej sąsiadów z prawej i lewej strony (jest mieszkanką szeregowca w podwarszawskiej miejscowości). Nie byłoby w tym może nic dziwnego, gdyby sąsiedzi byli jej i młodych serdecznymi przyjaciółmi, ale ich kontakty ograniczają się do zdawkowego dzien dobry i co słychać przez płot. A pomysł wziął się stąd, że teściowa pochodzi z podlubelskiej wsi, gdzie zwyczajem jest, że na wesele prosi się wszystkich najbliższych sąsiadów - z prawa, lewa i naprzeciwko. I jest święcie przekonana, że jej sąsiedzi się obrażą, jak się ich nie zaprosi. I jest foch, że młodzi ustąpić nie chcą.
Na forum różne rzeczy już czytałam, ale wyjątkowo ubawił mnie fakt, że można zostać czyimś gościem weselnym wyłącznie z racji tego, ze się mieszka naprzeciwko...