morderek
11.07.11, 14:29
Parę razy w życiu zdarzyło mi się usłyszeć, że gdyby mi naprawdę na czymś zależało, to zmieniłabym plany i zrobiła wszystko aby to zrealizować. Ostatnio usłyszałam takie sformułowanie po raz kolejny i zaczynam się zastanawiać, czy faktycznie troszkę tak nie jest. Kużynka jedzie na wczasy w określonych dniach, ja wcześniej mówiłam że postaramy się zsynchronizować i dojechać do nich chociaż na 2 dni, żeby pogadać, spędzić razem czas, bo daleko mieszkamy od siebie, rzadko się widujemy, a akurat ta miejscowość gdzie oni będą się wczasować jest pośrodku drogi między naszymi miejscami zamieszkania, więc bliżej. No i ostatnio okazało się że nie da rady, bo mój mąż nie dostanie urlopu, ok, to może chociaż na weekend, no ale w sobotę mąż pracuje do 13.00. Stwierdziłam, że to nie ma sensu, bo bylibyśmy tam w sobotę wieczorem, a w niedzielę już podróż powrotna bo od poniedziałku do pracy. No i usłyszałam, że gdyby mi zależało, to bym chociaż na te 1,5 dnia przyjechała, że wymyślam i komplikuję. Kuzynka fajna, lubię ją, ale aż na takie poświęcenie mnie nie stać najwyraźniej. Teraz tak sobie przemyślałam parę spraw i dochodzę do wniosku że było do tej pory parę takich spraw, których nie zrealizowałam bo coś mi wypadło, a może tak wcale nie musiało być. Czy nie jest trochę tak, że podświadomie cieszymy się że mamy pretekst aby nie iść na czyjeś wesele, pogrzeb czy inne wydarzenie, mimo, że ludziom się tłumaczymy że naprawdę nie damy rady. Kilka razy przeczytałam tu na forum w różnych wątkach, że jak się czegoś chce to się nie wyszukuje wymówek tylko przekłada, kombinuje, byle tylko się stało.
Jak słyszę że to mi ktoś się tłumaczy, to też coraz częściej mam ochotę powiedzieć: weź nie ściemniaj. Dla przykładu, nie byłam na pogrzebie własnej babci, bo akurat miałam ważny egzamin na studiach, nie dało się go przełożyć, wykładowca był nieugięty. Nie pojechałam więc, ale potem sobie tak myślałam, że troszkę mi się nie chciało, bo z babcią miałam średni kontakt i było parę niemiłych wspomnień. Nie męczy mnie to, ale myślę, że gdyby to była taka ukochana babcia, to zawaliłabym studia i była na tym pogrzebie.