slonko1335
18.07.11, 09:43
do robienia czegoś żeby to lubić?
Tak mi się nasunęło po przeczytaniu kilku wątków. Kiedyś zakładałam wątek o szkole muzycznej i moich wątpliwościach w kwestii stwierdzenia czy 5/6 letnie dziecko nadaje się do takowej. Mnóstwo było odpowiedzi że dziecko tzreba odpowiednio motywować, że będzie miało chwile załamania, itd. Ktoś podawał jako przykład syna na zajęciach aikido/karate na które nagle przestał chcieć chodzić i dopiero jakaś tam rozmowa pomogła.
No i się zastanawiam czy aby taka motywacja i rozmowa jest na pewno potrzebna jeżeli ktoś lubi coś robić? Patrzę na przykładzie kilkorga znajomych i dzieci znajomych czy rodziny, na swoją córkę. Są zajęcia z których rezygnowała od razu, są takie z których rezygnowała po jakimś czasie, są takie na które chodzi od dawna i każdych kolejnych doczekać się nie może a są i takie z których zrezygnowała a po jakimś czasie jednak znowu chodzić chciała i żadne motywowanie, zmuszanie nie było jej do tego potrzebne-po prostu sama uznała że jednak jej tego brakuje. Pozwalam jej na takie wybory, nie zmuszam, zapisuję na co ma ochotę i wypisuję jak nie chce chodzić-ma 5 lat i prawo do prób. Znajoma zapisuje syna na kolejne zajęcia ale pod warunkiem, że będzie na nie chodził cały semestr i po tym semestrze zdecyduje co dalej. Nie wiem czy robię źle czy dobrze, czy nie lepsza jednak taka opcja....
Ostatnio rozmawiałam z ciotką. Miała dwie córki. Pianino. Obie były motywowane do gry na nim. Jedna miała talent , dla drugiej było to formą rehabilitacji. Ta z talentem nienawidziła lekcji muzyki, nie siadła do pianina od ponad 20 lat. Ta druga kochała grać i grała(do niedawna jeszcze-zmarła) przy każdej możliwej okazji dla siebie- nie dla innych, talent miał drugorzędne znaczenie.
Czy talent człowiek musi spożytkować jakoś?
Czy można po prostu pozwolić dziecku wybierać, rezygnować z tych wyborów, zmieniać je dowolną ilość razy? Czy upierać się aby jednak chodziło na coś miesiąc, pół roku rok i dopiero zrezygnowało?
jak to wygląda u Was?