bratowa kontra ja - czyli co wolno naszym dzieciom

17.05.04, 14:23
Zacznę od początku. Mieszkam w "bliźniaku" - w sąsiedniej części mieszka mój
brat z bratową i 3 i pół letnim Krzysiem. Ja obok wraz z mężem i 2 i pół
letnim synkiem. Moje kontakty z bratową nigdy nie były zbyt dobre ale odkąd
mieszkamy obok obie starałyśmy się żeby były poprawne. Poza tym nasi synkowie
bardzo lubią razem się bawić więc siłą rzeczy często przebywamy razem.
Wczoraj jednak doszło do sytuacji która stawia nasze sąsiedztwo pod znakiem
zapytania. Poszło o dzieci. Krzysio jest i był dzieckiem agresywnym, mój
Tomek nie ma w sobie agresji (nawet niestety tej zdrowej agresji w
samoobronie). Odkąd pamiętam to Krzysio zawsze dominował właśnie używając
siły - a to popchnął, a to uderzył, a to zabrał zabawkę. Wreszcie jest
większy i silniejszy. Ale ponieważ Tomek bardzo go mimo to lubi to jakoś to
wszystko rozwiązywaliśmy - różnie raz oni, raz my.
Od jakiegoś czasu moja bratowa i mój brat niestety przestali reagować gdy
Krzysio robi coś Tomkowi. Do standardu przeszło że podczas wspólnej ich
zabawy Tomek wiecznie płacze, a Krzysio robi coś na złość jemu. Fakt jest
więc faktem, że to ja bardzo często zwracałam uwagę ich dziecku, bo uważam,
że wspólna zabawa nie powinna polegać na tym, że jedno dziecko ciągle płacze.

Wczoraj zarzucono mi (niestety dość głośno i przy dzieciach), że ciągle
krzyczę na Krzysia i że to rodzice powinni go wychowywać, a w ogóle to dzieci
powinny rozwiązywać swoje konflikty same. Zgadzam się z tym - odrzekłam, ale
wy nie reagujecie w ogóle na to co robi Tomkowi, (co ciekawe gdy są jeszcze
inne dzieci, a Krzysio zrobi coś złego to spotyka się to z ich zdecydowaną
reakcją) a poza tym to gdzie jest ta granica w której rodzic musi
interweniować, tłumaczyć, wychowywać?
Doszło do bardzo nieprzyjemnej kłótni. Niestety i teraz nie wiem co robić.

Fakt, że ostatnio jestem bardziej zmęczona i częściej poirytowana, ale jestem
w ciąży i to w dodatku wysokiego ryzyka. I faktycznie mniej mam cierpliwości
na tłumaczenie a częściej zdarza mi się krzyknąć. Nie jestem bez winy.
Ale jakże często opiekuję się obiema chłopcami, a czasami kiedy ja już
naprawdę nie mam siły na opiekę nad Tomkiem przychodzi Krzysio, żeby pobawić
się. I pytam się gdzie są wtedy jego rodzice?

Co mam robić? Mieszkamy obok. Nasze dzieci mimo wszystko do siebie lgną. Ale
na jak dużo można pozwolić dziecku bezkarnie i bez uwagi? Czy to, ze ktoś
jest słabszy i młodszy automatycznie oznacza, że nie ma prawa do zabawy.
Dodam, że naprawdę Tomek rzadko kiedy płacze przy innych dzieciach. To
dlaczego przy Krzysiu podczas godzinnej zabawy zdarza mu się to kilkakrotnie.

Przepraszam i nie wiem czy coś zrozumiałyście, ale całą noc przepłakałam i
myślałam i nic nie wymyśliłam.
    • nela12 Re: bratowa kontra ja - czyli co wolno naszym dzi 17.05.04, 16:22
      hejsmileja mam to samo tyle ze ze szwagierkasadona kompletnie nie zwraca uwagi na
      starszego Kube a moj maly ciagle ryczysad(wystarczy ze Adas cos ruszy,wezmie
      zabawke,klocka..cokolwiek tamten podbiega,wyszarpuje mu z
      reki,wrzeszczy,popycha lub bije poprostu-szwagierka malo kiedy reaguje wiec
      robie to ja !tyle ze ona siedzi pije kawe,a ja oczy dookola glowysadnarazie bez
      zmian chociarz do wiekszej klutni jeszcze nie doszlo...niewiem co Ci
      doradzic,ja sama mysle ze wkoncu i moje dziecko urosniesmiletyle ze nie moze
      wiecznie byc ofiara.pozdrawiam
    • verdana Re: bratowa kontra ja - czyli co wolno naszym dzi 17.05.04, 16:46
      Mam taki pomysł - wobec tego, ze dorośli nie nadają się do normalnej rozmowy, w
      preciwieństwie do 3,5 latka, który jest już dosyć duzy, postaraj się
      porozmawiać po prostu z Krzysiem. Powiedz mu, ze jego kuzyn jest mniejszy, a ty
      chora( w ciąży) i nie mozesz się denerwować. Uprzedź, ze jeśli bez powodu
      uderzy twojego synka kończysz zabawę. I zrób tak parę razy. Moze się nauczy.
      • aniael Re: bratowa kontra ja - czyli co wolno naszym dzi 17.05.04, 18:40
        Dobra rada, może poskutkuje w końcu. Inna sprawa, że ja w rodzinie miałam
        podobną sytuację i rodzina się skłóciła z powodu dzieci na amen. Tyle, że w tym
        przypadku realne przyczyny konfliktu narastały latami a dzieci to była kropla,
        która przelała czarę. Zastanów się, czy Wasza kłótnia o dzieci nie ma innego
        podłoża? Pisałaś, że niezbyt się lubiałyście ze szwagierką, może lepiej
        ograniczyć trochę kontakty między dziećmi i unikać tym samym konfliktów z nią?
        Dzieci są w takim wieku, że nie potrafią się jeszcze ze sobą bawić, uczą się
        dopiero współdziałania w zabawie i konflikty między nimi będą jeszcze
        niejednokrotnie wybuchały. Pozdrawiam.
        Ania
        • edytek1 Re: bratowa kontra ja - czyli co wolno naszym dzi 17.05.04, 19:02
          Moja Karolinka jest dość szczupła jej kolega waży jakieś 40 % procent więcej
          niż ona. oO ją atakował ona uciekała a ja słyszałam, że mam dzikie dziecko....
          Każde wspólne spotkanie kończyło się płaczem małej, bo kolega a to ją pchnąl a
          to na niej chciał usiaść...Mama chłopca mówiła, ze to są dzieci a ona nie
          będzie inetrweniować, bo są w jednym wieku. Ja inetweniowałam, a ona mówiła, ze
          przesadzam, ze to są dzieci. Któregoś razu po kolejnym incydencie powiedziłam
          o wszystkim mojemu mężowi a on na to : powiedz mamie chłopca, że ja usiadę ja
          jej mężu, kopne go przewróce a potem powiem, że to taka zabawa... ( proporcje
          midzy panami są odwrotne niż miey dziećmi mój mąż waży 2 razy tyle co tata
          chłopca). Przy natępnej okazji ( atak i płacz mojej córki) kiedy ,mówiłam do
          chłopca ,że tak nie wolno... a ona powiedziała, że przesadzam powiedziałam: ok
          w taki razie przy najbliższej okazji mój Rafał usiadzie na twojego męża i
          podskoczy a jak złożysz doniesienie w prokuraturze to powiemy, ze to zabawa, bo
          przecież oni są w jednym wieku...Zatkało ją... Ale teraz uważniej pilnuje synka
          i już nie pozwla mu balić w dzieci łopatką, sypać piaskiem, popychać... tylko
          moja mała już się z m kolegą bawić nie chce....
          Interweniuj poki twój synek straci przyjaciela... Znajdż czuły punkt i
          wykorzystaj.
Pełna wersja