kocianna
20.07.11, 00:11
Och, jaka ja się płodna zrobiłam, trzy wątki jednej nocy
Próbowano mnie dziś przekonać o wyższości teatru dramatycznego nad muzycznym. Jako gatunku, że tak powiem, bo zarówno jednych, jak i drugich na najwyższym poziomie jest ci w Moskwie dostatek. A także o wyższości opery nad operetką. I w ogóle odniosłam wrażenie, że wartościowe jest jedynie to, co jest smutne i poważne (np. zdecydowanie lepsza będzie tragifarsa, niż komedia).
No więc... czy w obecnych czasach operetka i balet to sztuka wysoka, czy rozrywka dla profanów? Czy to raczej dyskusja o wyższości marsa nad snickersem?