Piotruś Pan - dla dzieci?

20.07.11, 22:14
Właśnie skończyłam pierwszy raz w życiu czytać oryginał - wcześniej nie miałam potrzeby/nie miałam w domu/wychowałam sie na słuchowisku a moje dzieci na Disneyu i innych adaptacjach - i jakoś tak wyszło, że nie miałam nigdy wcześniej w ręku oryginału książki. Ponieważ teraz mi wpadł w ręce, zaczęłam czytać - pierwszą stronę zaczęłam na głos 6-latkowi i odpuściłam w połowie smile, dalej czytałam już sama. Ja pierniczę, co to jest za depresyjna książka, Andersen niech się schowa, "Dolina Muminków w listopadzie" niech się schowa a pojęcie "syndrom Piotrusia Pana" nabiera nowego znaczenia. Czemu nikt mnie nie uprzedził, że to nie jest dla dzieci? smile
    • deela Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:16
      prawie żadna bajka w oryginale nie jest dla dzieci, przeczytaj kopciuszka - pod koniec gołębie złym siostrom wydziobały oczy!
      • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:24
        Eno, braci Grimm czytałam, nie o to chodzi, że brutalne, tylko że klimat jest taki jakiś dziwny - z jednej strony znakomite wczucie w dzieci, z drugiej jakiś potworny lęk przed życiem przebija, jakiś straszny smutek i brak złudzeń, język nie dla dzieci, takie to jest brrrrrrrrr.
        • deela Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:30
          nie czytałam to się nie będę wymądrzała
          ale raz miałam zapęd do czytania dobranocnego (co jest u mnie samobójstwem bo mi się dzieci rozpraszają i żywotniejsze robią) i czytam ci ja Wielką Księgę Bajek
          a leciało to tak
          "Było sobie trzech wedrowców, którzy szli przez świat, a kiedy wszystkie pieniądze już przepili...."
          big_grinbig_grinbig_grin i już dalej im nie czytałam
          • czarnaalineczka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:32
            czemu dalej nie czytalas ?
            fajnie sie zapowiadalo big_grin
            • deela Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:34
              ale jakoś tak... dla 4 latka i 1,5 roczniaka nie za bardzo big_grin
              • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:42
                E tam, w Piotrusiu jest tak, że on leży sobie na trawie wieczorem, a o jego nogi potykają się przechodzące wróżki (koleżanki Dzwoneczka) "wracające z wieczornej pijatyki". Ale to jest lajcik, szczególik.
                • deela Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:45
                  dobrze że o nogi
                  a nie o namiot big_grinbig_grinbig_grin
                • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:47
                  nie będę gołosłowna, oto pierwsza strona (czyli ta, gdzie wymiękłam):

                  Wszystkie dzieci - prócz jednego - dorastają. Szybko dowiadują się, że będą kiedyś dorosłe, a Wendy dowiedziała się tak:

                  Pewnego dnia, kiedy miała dwa lata, bawiła się w ogrodzie: zerwała kwiat i pobiegła z nim do swojej matki. Przypuszczam, że musiała wyglądać zachwycająco, bo pani Darling położyła rękę na sercu i zawołała:

                  - Ach, dlaczego nie możesz pozostać taka na zawsze?!

                  To było wszystko, co sobie powiedziały, ale odtąd Wendy wiedziała, że musi dorosnąć. Zawsze się o tym wie, kiedy się skończy dwa lata. Dwa lata to początek końca.

                  Oczywiście mieszkali w domu pod numerem czternastym, a przed przybyciem Wendy jej matka była tam najważniejszą osobą. Była to piękna pani z romantyczną główką i słodkimi, drwiącymi ustami. Jej romantyczny umysł był jak te maleńkie szkatułeczki rodem z zagadkowego Wschodu. Są one umieszczone jedna w drugiej i ile byś ich nie otworzył, zawsze jest jeszcze jedna w środku. A jej słodkie, drwiące usta miały jeden pocałunek, którego Wendy nigdy nie mogła otrzymać, chociaż był dokładnie widoczny w prawym ich kąciku.

                  Sposób, w jaki pan Darling ją zdobył, był następujący: wielu panów (którzy byli chłopcami w czasach, kiedy ona była panienką) odkryło jednocześnie, że ją kochają. Pobiegli więc wszyscy ku jej domowi, żeby się oświadczyć. Wszyscy z wyjątkiem pana Darling, który wziął dorożkę, wśliznął się tam pierwszy i w ten sposób ją zdobył. Zdobył ją całą, z wyjątkiem tej najmniejszej szkatułeczki w samym środku i tego pocałunku. Nigdy nie dowiedział się o szkatułeczce, a po pewnym czasie zaprzestał prób uzyskania tego pocałunku. Wendy przypuszczała, że może Napoleon otrzymałby ten pocałunek, ale widzę go, jak próbuje, a potem odchodzi wściekły, trzaskając drzwiami.

                  Pan Darling lubił przechwalać się wobec Wendy, że jej mama nie tylko go kocha, ale także szanuje. Był on jednym z tych przenikliwych ludzi, którzy znają się na akcjach i kapitałach. Oczywiście nikt się na tym naprawdę nie zna, ale on sprawiał wrażenie, że się zna, i często mówił, że akcje spadły, a kapitały się podniosły, tonem, który powinien był zmusić każdą kobietę do szacunku.

                  Pani Darling wyszła za mąż w białej sukni i początkowo prowadziła swoje książki rachunkowe doskonale, prawie radośnie, jakby to była zabawa. Nigdy nie brakowało jej nawet brukselki. Ale z czasem całe kalafiory zaczęły się gubić, a na ich miejsce pojawiły się rysunki przedstawiające dzieci bez twarzy. Rysowała je wtedy, kiedy powinna była dodawać. Były to przewidywania pani Darling.

                  Wendy pojawiła się pierwsza, później Janek, a po nim Michał.

                  Przez tydzień czy dwa po pojawieniu się Wendy wciąż było wątpliwe, czy uda im się zatrzymać ją u siebie, bo przecież były to jeszcze jedne usta do wykarmienia. Pan Darling był z niej ogromnie dumny, ale równocześnie był bardzo uczciwy. Siadał więc na brzegu łóżka pani Darling, brał ją za rękę i obliczał przyszłe wydatki, a ona spoglądała na niego błagalnie. Chciała zaryzykować i niech się dzieje, co chce, ale pan Darling nie umiał tak myśleć. Umiał myśleć, mając przed sobą ołówek i kartkę papieru.

                  A jeżeli, podsuwając swoje myśli, mieszała mu rachunki, musiał zaczynać od początku.

                  - Tylko mi nie przerywaj! - błagał ją. - Mam tu przy sobie jednego funta i siedemnaście szylingów, a w biurze dwa szylingi i sześć pensów. Mogę przestać pić kawę w biurze, to będzie, powiedzmy, jeszcze dziesięć szylingów. Razem dwa funty, dziewięć szylingów i sześć pensów. A z twoimi osiemnastoma szylingami i trzema pensami da to trzy funty, dziewięć szylingów i siedem pensów. A z jeszcze pięcioma na mojej książeczce oszczędnościowej to wyniesie w sumie osiem funtów, dziewięć szylingów i siedem pensów. Któż to się poruszył? Osiem funtów, dziewięć szylingów i siedem pensów. Kropka!... Teraz trzeba przenieść te siedem na... Nic nie mów, kochanie, błagam!... Aha! I jeszcze jest ten funt, który pożyczyłaś temu człowiekowi, co to przyszedł do drzwi... Cicho, dziecko!... Kropka i przenieść dziecko... No i widzisz?... Czy powiedziałem: dziewięć funtów, dziewięć szylingów i siedem pensów? Tak! Powiedziałem: dziewięć funtów, dziewięć szylingów i siedem pensów. Pytanie brzmi: czy możemy przeżyć rok za dziewięć funtów, dziewięć szylingów i siedem pensów?
                • nasturcja0-1 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 23:07
                  Inny szczególik - o ile pamietam, w oryginalnej, anglojęzycznej wersji było o wracaniu z orgii big_grin Internet uświadomił mnie, ze w 19 wieku słowo to miało inne znaczenie i oznaczało grupowe spożywanie alkoholu a nie grupowe robienie czegoś innego jak teraz big_grin
          • ciociacesia w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 00:06
            zaczyna sie fajnie drwal mial fajna zone i bog im poblogoslawil dajac 7 dzieci. a potem byla bida i postanowili zostawic dzieci w lesie coby nie musiec patrzec jak umieraja z glodu
            • angazetka Re: w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 09:53
              Jakie bajki czytano wam, jak byłyście dziećmi?
              • czarnaalineczka Re: w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 10:02
                basnie braci grimm w 2 tomach z krukiem ( obcinanie piet , smierc i koszmarne obrazki na deser )
                andersen
                duza ksiazka z rownie makabrycznymi bajkami ( sierotki , mordowane krowy itp )
                zbior basni wsrod ktorych byl sinobrody ( z obrazkami martwych zona big_grin )
                muminki
              • lelija05 Re: w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 10:08
                Swoich książek miałam kilkadziesiąt, do tego chodziłyśmy z mamą często do biblioteki.
                A książki miałam różne od serii Poczytaj mi mamo, po wszelkie makabry braci Grimm, podania i legendy ludowe, w większości bajek czaili się zbóje, były maltretowane sierotki, złe czarownice, utopce i inne czyhające po zmroku potwory.
                Uwielbiałam te bajki smile
                • bri Re: w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 10:16
                  A znacie ten wierszyk:
                  Nie wie tata ani mama,
                  że jest w domu czarna jama...
                  Czarna, czarna, czarna dziura
                  bardzo
                  straszna i ponura.
                  Gdy w pokoju jestem sam
                  lub gdy w nocy się obudzę,
                  to się boję spojrzeć tam.
                  tam jest chyba mokro, ślisko,
                  jakby przeszło ślimaczysko...
                  Musi żyć tam wstrętne zwierzę,
                  co ma skołtunione pierze,
                  i do łóżka mi się wepchnie!
                  To jest gęba rozdziawiona,
                  wilczym zębem obrębiona,
                  coś w niej skrzeknie, chrypnie, wrzaśnie
                  i ta gęba się zatrzaśnie...
                  Ła!
                  Ojej tato, ojej mamo,
                  uratujcie mnie przed jamą!
                  Nie zamykaj, mamo, drzwi,
                  bo jest bardzo straszno mi.
                  A w dodatku
                  w tamtej jamie
                  coś tak jakby mruga na mnie,
                  że mam przyjść...

                  Może tkwi tam mała bieda,
                  która rady sobie nie da?
                  Którą trzeba poratować?
                  Może leżą skarby skrzacie?
                  Więc podczołgam się jak kot.
                  Ja – odważny, ja – zuchwalec
                  wetknę w jamę jeden palec.
                  I wetknąłem aż po gardło,
                  ale nic mnie nie pożarło.
                  Więc za palcem wlazłem cały.
                  Wlazłem cały!
                  No i już.
                  Jaki tu mięciutki kurz.
                  Chyba będę miał tu dom.
                  Chyba to jest pyszna nora,
                  nie za duża, lecz dość spora.
                  Latareczkę małą mam.
                  Nie ma
                  w domu
                  żadnych jam!
                  • lelija05 Re: w ksiegarni wzielam do reki tomcia palucha 21.07.11, 10:20
                    Niezłe smile
                    Ja znam tylko o czarnym domu, w czarnym lesie smile
          • lelija05 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 09:51
            big_grin big_grinbig_grin
            Chyba wyciągnę moje stare bajki, założę się, że też znajdę w nich takie perełki big_grin
    • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:45
      Czytałam "Piotrusia Pana" jako dziecko i jako osoba dorosła - za każdym razem zachwycało, choć co innego zrozumiała Angazetka ośmioletnia, a co innego - Angazetka studentka. Depresyjne to jest, i smutne, i ciężkie, ale ja bym to dzieciom czytała.
      • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 22:55
        Depresyjne to jest, i smutne, i ciężkie, ale ja bym to dzieciom
        > czytała.

        Ja ledwo sama dałam psychicznie radę przeczytać.
        • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 23:30
          Dzieci mają inną optykę.
    • lila1974 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 23:25
      Jest książeczka, której jeszcze długo dziewczynkom nie przeczytam - "Bracia Lwie Serce".
      Jest to jedna z moich ulubionych książek, ale tak bardzo bardzo smutna.
      • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 20.07.11, 23:29
        Och! "Braci Lwie Serce" pierwszy raz przeczytałam, gdy miałam lat 11. Płakałam potwornie. Do dziś płaczę, gdy do tego wracam. Ale uważam, że to jedna z najpiękniejszych książek dla dzieci, jakie istnieją.
      • bri Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:03
        Właśnie niedawno czytałam to swojej córce - bardzo jej się podobało, chociaż chwilami faktycznie zasmucało. Ale takie opowieści właśnie po to m.in. są, żeby uczyć dzieci współczucia czyli wczuwania się w uczucia innych.
    • miliwati Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 09:43
      falka32 napisała:

      > Właśnie skończyłam pierwszy raz w życiu czytać oryginał - wcześniej nie miałam

      Po co?
      • morgen_stern Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 09:51
        Żebyś mogła zadać swoje kolejne durne pytanie i sie przychrzanić nie wiadomo, o co.
      • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 09:52
        A po co się czytuje książki?
        • morgen_stern Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 09:56
          Ja wiem, o co jej chodzi - zakłuł ją w oczy ten ORYGINAŁ tongue_out Nieuleczalny przypadek bezinteresownej złośliwości i pogardy. Frustracja musi ją zaiste pożerać żywcem.
          • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:17
            Jeśli twa interpretacja jest słuszna, to OJP.
          • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:22
            Oryginał nie w sensie po angielsku, tylko powieść źródłową, a nie adaptację, słuchowisko, wersję supermarketową dla najmłodszych czy inne przeróbki Piotrusia Pana.

            Ja sobie zdaję sprawę, że większość Wielkich Baśni, które weszły do kanonu klasyki i doczekały się uładzonej adaptacji Disneya, zostały nimi dlatego, że są hardkorami smile Czytywałam w dzieciństwie prawdziwego Andersena, Grimm, Muminki - wtedy też odbierałam ten smutek i mrok i nie jest prawdą, że nie robił na mnie wrażenia. Robił dużo większe, niż poobcinane nosy czy wypędzone dzieci, które traktowałam jako normalne koleje fabuły. Ja wiem, jaka jest funkcja Wielkich Baśni, wiem, że są dla dzieci (i dla dorosłych) zdrowsze, niż ich wygładzone wersje, wiem dużo o archetypach w baśniach, ale i tak Piotruś mnie przytłoczył.
            • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:57
              Myślę o tym wątku od wczoraj. Myślę, czy jest sens chronić dzieci przed tym mrokiem i smutkiem baśni. Przecież to jest dobry smutek.
              • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 13:36
                Myślę, czy jest sens chronić dzieci przed tym mro
                > kiem i smutkiem baśni. Przecież to jest dobry smutek.

                I to jest pytanie, czy ten jest dobry. Ja się czułam jakby mi ktoś nalał trucizny do serca. A że książka jest napisana po mistrzowsku, to ośmielę się twierdzić, że nie był to efekt przypadkowy, tylko była to trucizna z serca autora, że tak patetycznie to ujmę.
        • miliwati Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:23
          angazetka napisała:

          > A po co się czytuje książki?

          Dla przyjemności. Dlatego własnie pytam - po co czytać "Piotrusia Pana" znając w przybliżeniu jego treść i postacie?
          • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:28
            Bo lukrowana namiastka to nie to samo, co oryginał?
            Równie dobrze można spytać, po co czytać lektury, skoro są bryki. I po co czytać "Hamleta", skoro się widziało "Króla lwa".
            • miliwati Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 11:46
              angazetka napisała:

              > Bo lukrowana namiastka to nie to samo, co oryginał?
              > Równie dobrze można spytać, po co czytać lektury, skoro są bryki. I po co czyta
              > ć "Hamleta", skoro się widziało "Króla lwa".

              Nie chodzi o "czemu czytać skoro znam fabułę wiem jak się skończy". Przeczytanie "Lotu nad kukułczym gniazdem" po raz 7. uważam na przykład za zupełnie normalne.

              Chodzi o "czemu czytać "Piotrusia Pana" skoro już po ekranizacji widać co to jest".
              • angazetka Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 11:54
                Nie bardzo rozumiem twój problem. W czym jest lepsze przeczytanie po raz siódmy "Lotu nad kukułczym gniazdem" od przeczytania po raz pierwszy "Piotrusia Pana", jeśli ktoś ma taką potrzebę?
              • falka32 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 13:32
                > Chodzi o "czemu czytać "Piotrusia Pana" skoro już po ekranizacji widać co to je
                > st".

                No właśnie nie widać. Na tym polega haczyk. Tak samo, jakbyś chciała powiedzieć, że wystarczy obejrzeć disneyowską Arielkę, żeby wiedzieć, jaka jest "Mała syrenka" Andersena i jakie będziesz miała wrażenia po przeczytaniu.
                • lelija05 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 13:44
                  Rozumiem dziecku tłumaczyć, ale dorosłej osobie?
      • lelija05 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:00
        Gdy chodziłam do przedszkola, na tak sformułowane pytanie odpowiadało się - poco, to się nogi nocą.
        Poziom dla ciebie odpowiedni, tak mi się wydaje.
    • bri Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:00
      To jest dla dzieci, dzieci inaczej odczuwają tą opowieść. Czytałam jak miałam siedem czy osiem lat.
    • ladyjm Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 10:55
      to tak jak z "alicja w krainie czarow" - kto nie czytal oryginalu ten nie wie.
      • tymianek21 Re: Piotruś Pan - dla dzieci? 21.07.11, 20:45
        Jakiś czas temu pożyczyłam audiobook Piotruś Pan czytany przez Zborowskiego. Mój syn znał Piotrusia z bajki -grajki i z bajki Disney'a. Myślałam że to będzie dobra książka awanturnicza w sam raz dla prawie 6 latka i niestety to był jedyny audiobook którego nie miał ochoty słuchać dalej. Zamiast potyczek z piratami wątki społeczne niezrozumiałe dla mojego syna. Ja też słuchałam zadziwiona bo nie tego się spodziewałam. Tu ciekawa dyskusja na ten temat
        forum.gazeta.pl/forum/w,16375,123246374,,_Piotrus_Pan_.html?v=2
Inne wątki na temat:
Pełna wersja